Menu

Blog Wojciecha Białka

Komentarze na temat koniunktury na rynkach finansowych i w gospodarce

Wskaźnik wczesnego ostrzegania Citi

bialek.wojciech

Citigroup publikuje co miesiąc dla 22 głównych rynków wschodzących wskaźniki o nazwie Citi Early Warining Signal Risk Index. O jego konstrukcji można sobie poczytać tu.

Wskaźnik dla Polski wyprzedzał w okresie minionych 20 lat zmianę roczną PKB w naszym kraju o średnio 6 miesięcy, przy niezbyt wysokiej korelacji na poziomie -0,5. Jego obecnie zachowanie sugeruje relatywnie łagodne spowolnienie gospodarcze w najbliższych miesiącach. 

 

201902061citirisk

 

Wskaźniki te można próbować wykorzystywać do wyszukiwania potencjalnych punktów zapalnych w uniwersum rynków wschodzących. Na poniższym obrazku umieściłem wykres, na którym każdemu z krajów odpowiada punkt, którego odcięta (współrzędna x) to wartość Citi Early Warning Signal Risk Index dla danego kraju, a rzędna (współrzędna y) roczna zmiana wartości tego wskaźnika. Kraje po prawej stronie wykresu mają się według metodologii Citi charakteryzować wysokim ryzykiem, a kraje po lewej stronie wykresu - ryzykiem niskim. Kraje w górnej części wykresu to kraje, gdzie ryzyko w ciągu poprzedniego roku najbardziej rosło (najwolniej malało), w krajach w dolnej części wykresu ryzyko najbardziej malało (najwolniej rosło). 

 

 201902062citirisk1

 

Jak widać - jeśli wierzyć zastosowanej metodologii -  najwyższym ryzykiem charakteryzowała się w styczniu gospodarka Turcji, Chile i Rumunii. Najszybciej ryzyko rosło w okresie ostatniego roku w Rumunii, Indonezji i Indiach. 

Najniższym ryzykiem charakteryzowały się Rosja, Izrael i Polska. W ciągu ostatniego roku ryzyko spadło w Rosji i praktycznie się nie zmieniło w Korei Południowej . 

Jak widać krajem, który się tu negatywnie wyróżnia jest Rumunia. Najlepiej wypada Rosja, co jest mocno zaskakujące w kontekście ostatniego tąpnięcia ceny ropy naftowej. 

Tradycyjnie zrobiłem sobie wykres "szerokości" koniunktury gospodarczej wykorzystując 22 wskaźniki dla poszczególnych krajów. Wyprzedzał on w okresie minionych 20 lat roczną zmianę PKB w Polsce średnio aż o 11 miesięcy, ale niestety przy bardzo niskim wskaźniku korelacji na poziomie 0,36. 

 

201902063citirisk

 

Równie niską co w styczniu lub niższą wartość tego wskaźnika można był obserwować w lutym-marcu 2012, listopadzie 2008-kwietniu 2009 oraz marcu-maju 2001. Czyli można powiedzieć, że mamy obecnie odpowiednik początku marca 2012 (koniec bessy na WIG-u za 3 miesiące; patrz: "Dwa wachlarze"), początku grudnia 2008 (koniec bessy na WIG-u za 2 miesiące) oraz początku kwietnia 2001 (koniec bessy na WIG-u za 6 miesięcy; patrz "Podobne sprawi podobne?").

Czyli, gdyby to traktować poważnie, to okresem akumulacji akcji na GPW powinien być przedział kwiecień-sierpień br. 

Gdy trzykrotnie w przeszłości wskaźnik ten miał wartość nie wyższą niż obecnie dynamika PKB w naszym kraju spadała 11 miesięcy później do odpowiednio: +0,1 proc. w IV kw. 2012-I kw. 2013, +0,4 proc. w IV kw. 2001, oraz +2,1 proc. w I kw. 2010 (a wcześniej +1,5 proc. w I kw. 2009). Powtórka oznaczałaby całkiem spore spowolnienie w porównaniu do +5,1 proc. w IV kw. 2018, ale ponieważ wzrost gospodarczy w Polsce opierał się ostatnio na popycie krajowym, to można mieć nadzieję, że to oczekiwane pogorszenie koniunktury gospodarczej na rynkach wschodzących nie będzie dla polskiej gospodarki aż tak odczuwalne. 

 

Podsumowanie: 1) publikowany przez Citigroup co miesiąc dla krajów klasyfikowanych jako EM Citi Early Warning Signal Risk Index sugeruje relatywnie łagodne spowolnienie gospodarcze w naszym kraju w pierwszym półroczu br., chociaż notowana w styczniu skala spadku mojego wskaźnika szerokości koniunktury gospodarczej na EM taka jak mniej więcej w lutym 2012, listopadzie 2008 i marcu 2001 sugeruje dłuższe (do końca roku) i głębsze schłodzenie koniunktury gospodarczej (ale wskaźnik ten charakteryzuje się dużą niedokładnością). 2) Analiza zachowania tego ostatniego wskaźnika sugeruje okres kwiecień-sierpień jako optymalny dla akumulacji akcji przed nową cykliczną hossą. 3) Krajem, który z punktu widzenie zachowania tego wskaźnika wypada najgorzej jest Rumunia, zaś ryzyko jest - według metodologii Citi -  najniższe i spadało w ciągu minionego roku w Rosji (co mocno dziwi w kontekście ostatniego tąpnięcia cen ropy naftowej). 

Nieoczekiwany sygnał z Wall Street

bialek.wojciech

Gdyby spektakularne grudniowo-styczniowe jojo na Wall Street, o którym pisałem w piątek, rozegrało się w marcu-kwietniu w związku z kwestią amerykańskich ceł na chińskie towary i Brexitu ("Co jest to drugiej stronie lustra?"), uznałbym to za piękne potwierdzenie wcześniejszych oczekiwań zakończenia bessy na rynkach akcji w spodziewanym terminie następnego dołka cyklu Kitchina (luty-maj 2019). Pojawienie się takiego sygnału 3 miesiące wcześniej wprawia mnie w poważną konfuzję. 

Gdyby gwałtowne odbicie cen akcji w USA w górę było reakcją na faktyczną rezygnację Rezerwy Federalnej z prowadzonego od kilkunastu miesięcy "quantitative tightening", a nie na jedynie obietnicę uczynienia tego w razie potrzeby, również uznałbym to zachowanie rynku za naturalny w takich warunkach sygnał kupna. Na razie skala redukcji wielkości portfela obligacji w posiadaniu FED osiągnęła największy poziom od maja 2008, co raczej nie jest korzystnym dla rynku akcji skojarzeniem ("FED mięknie, ale nadal redukuje wielkość swego portfela obligacji"). 

Gdyby chodziło tylko o samo "jojo" (czyli silny miesięczny wzrost cen akcji bezpośrednio po równie silnym spadku), to można by ten sygnał lekceważyć. Jednakże równie spektakularny rezultat można uzyskać niewielkim kosztem analizując zachowanie wskaźnika obliczanego jako udział różnicy liczby akcji spółek drożejących i taniejących w ogóle notowanych na NYSE akcji ("Advancing-Declining Share").

Dane na temat liczby rosnących, taniejących i nie zmieniających ceny akcji dla giełdy nowojorskiej (NYSE) dostępne są dla okresu rozpoczynającego się w 1965 roku. 

Sam wskaźnik z racji silnych wahań z sesji na sesję jest mało czytelny. 

 

 201902051ADshare

 

Dlatego wziąłem jego 15-sesyjną średnią, która w ostatnich tygodniach zanotowała dwa skrajne odczyty: pod koniec grudnia poziom -26 pkt. proc., zaś 18 stycznia +30,9 pkt. proc.

 

201902052ADshare15

 

W całej ponad półwiecznej historii tego wskaźnika tak szybkie przejście z odczytów niższych niż -23 pkt. proc. do odczytów wyższych niż 23 pkt. proc. zdarzyło się wcześniej jedynie raz - w marcu 2009, a więc na samym początku późniejszej wielkiej hossy, która nastąpiła po wcześniejszej wielkiej bessie:

 

2019020510

 

Jeśli rozszerzymy dopuszczalny okres przejścia pomiędzy tymi skrajnościami do 2 miesięcy dostaniemy jeszcze jeden sygnał na początku marca 2016, a więc w pierwszych dniach ostatniej cyklicznej hossy na rynkach akcji:

 

2019020511

 

Jeśli ponownie podwoimy ten zakres (do 4 miesięcy) pojawią się sygnały z października 2011, września 1970 i stycznia 1967:

 

2019020512

  

Przy 8 miesiącach dostaniemy jeszcze sygnały w lutym 1991 i styczniu 1975:

 

2019020513

 

I wreszcie po rozszerzeniu przedziału, w którym może nastąpić przejście ze skrajnie niskich do skrajnie wysokich odczytów wskaźnika "Advancing-Declining Share", do 16 miesięcy pojawią się jeszcze 2 dodatkowe sygnały: w czerwcu 2003 oraz sierpniu 1982:

 

2019020514

 

Jest oczywiste, że sygnały te w każdym przypadku wyznaczały świetne momenty do średnioterminowych zakupów akcji (co więcej w 6 na 9 przypadkach S&P 500 już nigdy później - jeśli pominąć krótkoterminowe korekty tych pierwszych impulsów wzrostowych - nie był niżej). 

Co z tym fantem - czyli "przedwczesnym" - pojawieniem się bardzo znaczącego historycznie sygnału kupna - zrobić obecnie?  Cóż, prawdę mówiąc nie mam pewności. W generalnym ujęciu zawsze uważałem, że rozpoczęty na rozwiniętych rynkach akcji w styczniu 2018 spadek cen akcji to pierwsza fala (elliottowska fala A) większej wieloletniej nieregularnej korekty, która to pierwsza fala powinna kulminować w ciągu 2019 roku (najlepiej wiosną w trakcie paniki wywołanej eskalacją amerykańsko-chińskiej wojny celnej i Brexitem), a po niej powinna nadejść wzrostowa druga fala (elliottowska fala B) i wynieść S&P 500 na nowe szczyty gdzieś na przełomie 2020 i 2021 roku. Z tego punktu widzenia siła rynku pojawiająca się w 2019 roku nie może całkiem zaskakiwać. 

Z drugiej strony jak na mój gust dotychczasowy spadek był nieco za mały i za krótki ("Wall Street szczęśliwie już za półmetkiem bessy"), a do pełni szczęścia brakuje faktycznych obniżek stóp i rzeczywistego a nie tylko obiecanego złagodzenia "quantitative tightening". Należy pamiętać, że w trakcie bessy z lat 2007-2009 FED rozpoczął obniżki stóp już we wrześniu 2007 (!), a bessa skończyła się dopiero w marcu 2009. W 2008 roku FED zaprzestał redukcji swego portfela obligacji już we wrześniu (po upadku Lehman Brothers), ale bessa skończyła się dopiero pół roku później wraz z początkiem zakupów obligacji ("quantitative easing"). Podobnie podczas bessy z lat 2000-2002 FED zaczął obniżki stóp w styczniu 2001 czyli na całe 21 miesięcy przed początkiem nowej hossy na Wall Street. 

Oczywiście analogie z lat 2007-2009 i 2000-2002 są obecnie nie do końca adekwatne (chociaż uderzające analogie z początkiem 2001 roku wyskakiwały mi tu ostatnio raz po raz), bo jak argumentowałem w tym miejscu kilkukrotnie, obecnie ciągle nie ma poważniejszych sygnałów sugerujących bliskość gospodarczej recesji, ale jednak zrywanie się do nowej cyklicznej hossy raptem po spadku szans na kolejne podwyżki i obietnicy złagodzenia QT w bliżej nieokreślonej przyszłości to jednak przesada. No i ciągle nie znamy rozstrzygnięcia kwestii amerykańsko-chińskiej wojny celnej i Brexitu (ale oczywiście kluczowi uczestnicy rynku, którzy mogą wpływać na zachowanie cen akcji, mogą je już znać). 

Na razie więc nie pozostaje mi nic innego niż przyznać się do konfuzji wywołanej przesadnie jak na mój gust entuzjastycznym zachowaniem rynku w okresie po Bożym Narodzeniu i czekać na kolejne sygnały, które być może wyklarują sytuację. 

 

Podsumowanie: podobne do ostatniego zachowanie 15-sesyjnej średniej wskaźnika "Advancing-Declining Share" w okresie minionych ponad 50 lat zawsze pojawiało się w świetnych w średnioterminowej perspektywie (i zazwyczaj w długoterminowej perspektywie) momentach do zakupów akcji na Wall Street (w krótkim terminie następnych kilku tygodni po takich sygnałach pojawiały się niekiedy korekty spadkowe). Pojawienie się takiego sygnału tak wcześnie w obecnym cyklu i na tak wysokim poziomie S&P 500 jest sporym zaskoczeniem i chyba na razie rozsądniej się wstrzymać z jakimiś ostatecznymi deklaracjami co do przyszłości. 

 

 

Model MSCI Emerging Markets Index

bialek.wojciech

Znalezienie wskaźników wyprzedzających koniunktury gospodarczej, które można by wykorzystać do prognozowania zachowania cen na rynku akcji jest bardzo trudne. Przyczyna jest prosta - sam rynek akcji jest jednym z lepszych wskaźników wyprzedzających koniunktury gospodarczej. Roczna dynamika indeksów giełdowych zwykle wyprzedza roczną dynamikę PKB o prawie pół roku. 

Jedynym z nielicznych wyjątków, które udało mi się stworzyć, jest "szybki" wskaźnik szerokości koniunktury gospodarczej dla krajów OECD (wersja "wolnego" wskaźnika, który przedstawiałem w tym miejscy wielokrotnie w przeszłości - ostatnio tu: "Gospodarka Niemiec na granicy recesji"). W wersji "wolnej" zliczam roczne ekstrema indeksów wskaźników wyprzedzających koniunktury gospodarczej (CLI) dla poszczególnych krajów publikowane przez OECD, zaś w wersji "szybkiej" - podobne ekstrema w krótkim horyzoncie czasowym. Wskaźnik ten w okresie minionych ponad 20 lat wyprzedzał zmianę roczną MSCI Emerging Markets Index o średnio ponad 5 miesięcy. Ponieważ jednak indeksy wskaźników wyprzedzających publikowane są przez OECD z dużym opóźnieniem, to w praktyce wskaźnik ten pozwala nam "widzieć przyszłość" cen akcji na rynkach wschodzących - oczywiście "jak przez mglę" bo wskaźnik korelacji pomiędzy tymi seriami wynosi jedynie 0,76 - powiedzmy 2 miesiące do przodu. 

Zależność, o której mówię wygląda tak:

 

201902041MSCIszeroOECD

 

Tę zależność można próbować wykorzystać do stworzenia modelu wartości indeksu MSCI Emerging Markets. Najpierw na jej podstawie możemy utworzyć model regresyjny rocznej dynamiki indeksu. Mając zmianę roczną indeksu w ciągu następnych 2 miesięcy i znając wartości indeksu sprzed 10 miesięcy możemy je wymnożyć otrzymując szacunek nominalnej wartości indeksu za 2 miesiące. 

 

201902042MSCIModel

 

Skoro możemy mieć nadzieje, że model "widzi" - chociaż niedokładnie - przyszłość z 2-miesięcznym wyprzedzeniem, to możemy porównać wartość modelu za 2 miesiące z bieżącą faktyczną wartością MSCI Emerging Markets Index. Jeśli wartość modelu za 2 miesiące będzie znacznie niższa od bieżącej wartości indeksu, to być może jest to sygnał zachęcający do rozważenia sprzedaży akcji z rynków wschodzących. I odwrotnie - jeśli wartość modelu za 2 miesiące będzie znacznie wyższa od bieżącej wartości indeksu, bo może można to potraktować jako zachętę do zakupów. 

 

201902043MSCIModelOdch

 

Pojawia się pytanie, czy dla tych odchyleń - w dół i w górę - można było w przeszłości ustawić stałe progi, które okazały się dobrymi sygnałami - odpowiednio - kupna i sprzedaży. 

Niestety nie da się tego zrobić w sposób całkowicie eliminujący błędne sygnały. Przykładowo jeśli ustawimy prób zakupu zbyt nisko, to nie otrzymamy kupna na początku 2003 roku, kiedy z pewnością chcielibyśmy kupować akcje z rynków "wschodzących". Jeśli podwyższymy ten próg, by dawał sygnał kupna w 2003 roku, to w 2000 roku kupimy akcje zdecydowanie zbyt wcześniej. Podobnie jeśli chcemy uzyskać sygnał sprzedaży we wrześniu 2014 roku by uniknąć bessy z lat 2015-2016, to wymusi to przedwczesną sprzedaż podczas innych epizodów rynkowych (np. w 2003 roku). 

Oczywiście można te progi zajmowania pozycji ustawić tak, by powstały w ten sposób system był wyraźnie lepszy od indeksu, ale tylko za cenę niskiej częstotliwości pojawiania się sygnałów. Jeśli jednak wprowadzimy wymóg pojawiania się transakcji kupno-sprzedaż w każdym z 6-ciu cykli hossa-bessa (cykli Kitchina) z okresu minionych 20 lat, to uzyskamy wynik tylko nieco lepszy od indeksu (chociaż przy znacznie niższym niż strategia "kup i trzymaj" czasowym zaangażowaniu kapitału). 

 

201902045MSCIEMiLiniaKapitau

 

Największe wpadki "systemu" to 7,7 proc.  strata w okresie maj 2000-styczeń 2002 oraz brak długiej pozycji od czerwca 2003. 

Ostatnie sygnały zadziałały przyzwoicie: 12 lutego 2016 - a więc blisko dołka bessy - odchylenie in minus indeksu od modelu sięgnęło -27,8 proc. i było największe od 2009 roku (argument za kupowaniem), a przeciwna skrajność - odchylenie in plus indeksu od modelu - wyniosło w swym maksimum 14 maja 2018 najwyższy od 6 lat poziom +22,9 proc. (argument za sprzedawaniem). 

Po ostatnich wzrostach rzeczywista wartość indeksu jest o +4,5 proc. wyższa niż wartość modelu za 2 miesiące. W powyższym "systemie" transakcyjnym próg kupna ustawiłem przy odchyleniu w dół większym niż -18 proc., a próg sprzedaży przy od odchyleniu wyższym niż +11,7 proc. Jak widać obecna wartość odchylenia jest odległa od tych progów, które można by uznać za znaczące. 

Na zbliżeniu wygląda to tak:

 

201902046MSCIEModelZblienie

Warto zwrócić uwagę, że tydzień temu minął dokładnie rok od szczytu ostatniej cyklicznej hossy z 26 stycznia 2018. To oznacza, że od tej pory "efekt bazy" będzie powodował, że przy zachowaniu stabilnej wartości indeksu jego zmiana roczna będzie coraz mniej ujemna. A to oznacza, że - jeśli koniunktura gospodarcza w krajach OECD nie zacznie się szybko poprawiać - wartość modelu zacznie niebawem znowu spadać. Warto jednak zauważyć, że mój "szybki" wskaźnik szerokości rynku już w czerwcu ub. r ustanowił 7-letnie minimum i od tamtej pory lekko rośnie. Być może więc zdąży urosnąć w najbliższych miesiącach na tyle, by wyeliminować negatywne skutki "efektu bazy", które będą odczuwalne aż do końca października b.r. 

Postaram się wrócić do tematu, jeśli MSCI EM Index zacznie wykazywać jakiej znaczące odchylenia od wskazań modelu. 

Podsumowanie: mój wskaźnik "szerokości" koniunktury gospodarczej w krajach OECD może służyć do stworzenia modelu wartości MSCI Emerging Markets Index (w lokalnych walutach) "tłumaczącego" (R-kwadrat) 58 proc. zmienności wartości indeksu, a zatem pozwalającego na jakoś tam racjonalne spekulacje na temat wartości indeksu za 2 miesiące. Obecnie rzeczywista wartość MSCI Emerging Markets Index jest o 4,5 proc. powyżej wskazań tego modelu za 2 miesiące, co nie sugeruje jakichś silnych wzrostów w najbliższym czasie, chociaż z drugiej strony nie może być też traktowane jako jakiś znaczący sygnał sprzedaży. 

 

 

 

Wall Street robi sobie jojo

bialek.wojciech

W grudniu wartość S&P 500 spadła o 9,2 proc. (w okresie minionego pokolenia większe spadki miały miejsce w październiku 2008 i lutym 2009, lutym 2001 i wrześniu 2002, w sierpniu 1998, sierpniu 1990 oraz w październiku 1987). W styczniu ten sam indeks wzrósł o 7,9 proc. (najwięcej od października 2015 i października 2011). W okresie minionych 50 lat większy niż 7,5 proc. wzrost indeksu w trakcie pełnego miesiąca następujący bezpośrednio po większym niż 7,5 proc. miesięcznym spadku zdarzył się wcześniej 3-krotnie: za każdym razem wyznaczając najlepsze w tym okresie momenty do kupna amerykańskich akcji. 

 

 201902011SP500yoy

 

Uczciwie mówiąc to nie jest rezultat, który pasuje do moich oczekiwań, o których pisałem raptem wczoraj, ale prezentuję powyższą obserwację, bo niewątpliwie jest bardzo intrygująca. 

Gdyby ktoś szukał podobnego jojo w jeszcze wcześniejszej historii, to musiałby się cofnąć do lat 1931-1940, kiedy taki sygnał pojawiał się 5-krotnie. W latach 1871-1930 tego typu sygnałów nie było.   

 

201902012SP500yoy

 

Doświadczenia z czasu Wielkiej Depresji mogą służyć do podważenia optymistycznych dla akcji w USA w długoterminowej perspektywie wniosków wynikających z sygnałów z października 1974, października 2002 oraz marca 2009, ale oczywiście większą wagę należy chyba przypisywać sygnałom sprzed 10-45 lat niż sygnałom sprzed 79-88 lat. 

Tak jak pisałem wczoraj nie sądzę, by sama obietnica złagodzenia QT mogłaby wystarczyć do uruchomienia nowej fali cyklicznej hossy na rynkach akcji, jak to mogłoby sugerować podobieństwo ostatniego zachowania S&P 500 do tego z 1974, 2002 i 2009 roku, no ale starając zachować otwarty umysł wspominam o tym sygnale. 

 

Podsumowanie: grudniowo-styczniowe jojo na S&P 500 to sygnatura, która w okresie minionych 50 lat trzykrotnie (w 1974, 2002 i 2009) wyznaczała minięcie kluczowego dołka cen akcji po największych w tym okresie bessach na Wall Street. Ten sygnał nie miał tak jednoznacznego charakteru w trakcie Wielkiej Depresji. 

 

FED mięknie, ale nadal redukuje wielkość swego portfela obligacji

bialek.wojciech

Rezerwa Federalna podnosząc w grudniu po raz czwarty ubiegłym roku wysokość stóp procentowych przestraszyła rynek akcji, który zareagował wygenerowaniem serii sygnałów nie widzianych od czasów Wielkiej Depresji albo i dłużej (patrz "Cykl prezydencki - na razie - najsłabszy od lat 30-tych", "1900 - rynek legenda", "1987 czy 1929? Wybór nie należy do ciebie"). Tego z kolei przestraszył się FED i jego przedstawiciele najpierw uspokoili rynek sugestiami spadku prawdopodobieństwa dalszych agresywnych podwyżek, a wczoraj po posiedzeniu FOMC deklaracją, że w razie potrzeby możliwe jest dostosowanie tempa skali redukcji sumy bilansowej (od października wynoszącego 50 mld dolarów miesięcznie). Rynek przywitał to wzrostem zarówno cen obligacji i akcji. 

Bardzo łatwo jest podać i to na wiele różnych sposobów proste kryteria, które na podstawie doświadczeń minionych 20 lat dosyć jednoznacznie sugerować będą, że ostatnie odbicie to jedynie korekta w bessie. 

 

 201901311SP500

 

Problem polega na tym, że zastosowanie tych samych kryteriów do wcześniejszych notowań S&P 500 prowadzi do zgoła odmiennych wniosków:

 

201901312SP500

 

Wydaje się, że analiza techniczna nie jest w stanie rozstrzygnąć dylematu, czy mamy obecnie do czynienia z taką sytuacją jak pod koniec października 2015, w drugiej połowie kwietnia 2008 i w drugiej połowie kwietnia 2001, czy też lepszym wzorcem dla przyszłego zachowania cen akcji na Wall Street jest zachowanie S&P 500 po sygnałach z listopada 1990, stycznia 1988 oraz sierpnia 1984.

Dodatkowe informacje muszą pochodzić spoza rynku. 

Wróćmy do działań Rezerwy Federalnej. Rynek wczoraj ucieszył się obietnicą możliwości wyłączenia "autopilota", który od IV kw. 2017 steruje redukcją posiadanego przez FED portfela obligacji. Ale na razie ten "autopilot" nie został wyłączony czy też przeprogramowany. Przyjrzyjmy się jak działa:

 

201901313FEDobligacje

 

Od szczytu z lat 2014-2017 na poziomie 2456 miliardów dolarów portfel obligacji w posiadaniu FED skurczył się na razie o 245 mld dolarów. Tylko raz w przeszłości mieliśmy do czynienia z podobną nominalnie skalą redukcji - w 2008 roku. Wtedy wartość portfela obligacji FED zaczęła spadać w drugiej połowie 2007 roku z poziomu 790 miliardów dolarów i  tyle co obecnie - czyli o 245 mld - zdołała spaść do maja 2008. 4 miesiące później przyszedł upadek Lehmana i panika rynkowa, która zmusiła FED do zmiany kierunku polityki pieniężnej o 180 proc. (przejścia z redukcji wielkości swego portfela obligacji do ich masowego skupu znanego jako "quantitative easing"). 

Osobiście na podstawie bardzo wielu sygnałów napływających z różnych segmentów globalnego rynku preferują analogię obecnej sytuacji do tej kwietnia 2001. Ale zachowanie wartości portfela obligacji Rezerwy Federalnej podobne do tej pory do tego z lat 2007-2008 sugeruje, że analogia z wiosną 2008 również powinna być brana pod uwagę. Gdyby dalszy rozwój wydarzeń miał przypominać ten z 2008 roku, to FED rzeczywiście wyłączy i przeprogramuje "autopilota" sterującego "quantitative tighhtening", ale dopiero po jakimś wydarzeniu rynkowym uruchamiającym jeszcze jedną falę wyprzedaży na rynkach akcji. 

 

Podsumowanie: Rezerwa Federalna nadal redukuje wielkość swego portfela obligacji w sposób w przeszłości obserwowany jedynie w latach 2007-2008 (przed upadkiem Lehman Brothers). Dotychczasowa skala redukcji (245 mld USD) wyrównała tą zanotowaną w maju 2008. Wydaje się, że FED zgodnie z wczorajszą obietnicą prędzej czy później (zapewne jeszcze w tym roku) dokona dostosowania skali i tempa trwającego QT, ale nastąpi to dopiero po kolejnym epizodzie rynkowej paniki w najbliższych miesiącach. Takie hipotetyczne złagodzenie polityki pieniężnej polegające na ograniczeniu tempa "ilościowego zaostrzania" polityki pieniężnej powinno stworzyć podstawy do nowej cyklicznej hossy na rynkach akcji. 

 

 

© Blog Wojciecha Białka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci