Menu

Blog Wojciecha Białka

Komentarze na temat koniunktury na rynkach finansowych i w gospodarce

S&P 500 przed początkiem gospodarczej recesji

bialek.wojciech

Z poprzedniego wpisu płynął wniosek, że przejście gospodarki USA z obecnej rewelacyjnej koniunktury (ISM Manufacturing w sierpniu najwyżej od ponad 14 lat, ISM Non-Manufacturing we wrześniu najwyżej od 21 lat) do następnej regularnej recesji gospodarczej (takiej jak ta rozpoczęta w marcu 2001 czy ta rozpoczęta w w grudniu 2007) zajmie około 3 lat i 7 miesięcy. Oczywiście można sobie wyobrazić scenariusze, w którym wojna handlowa rozpoczęta przez USA z Chinami (i nie tylko) doprowadzi do jakiegoś globalnego załamania handlu i recesji w znacznie wcześniejszym terminie, ale proponuję powyższy wniosek wziąć na razie za dobrą monetę. Innymi słowy USA są obecnie tak silne gospodarczo, że trwające zaostrzenie polityki pieniężnej FED doprowadzi w latach 2018-2019 do jakiegoś kryzysu finansowego na peryferiach, z których odpływa zasysany przez Rezerwę Federalną kapitał, ale USA wyjdą z tego zawirowania ostatecznie obronną ręką (chociaż przejściowy krach na Wall Street w apogeum tego geopolityczno-gospodarczego starcia jest moim zdaniem wielce prawdopodobny). 

Niezależnie od terminu następnej gospodarczej recesji w USA proponuję dziś sprawdzić jak S&P 500 zachowywał się w okresie poprzedzającym początek takiej recesji. Moim celem będzie ustalenie optymalnego momentu sprzedaży akcji w USA w okresie poprzedzającym recesję. 

Rozważać będę okres od przełomu lat 60-tych i 70-tych, kiedy doszło do załamania powojennego systemy finansowego ustalonego w Bretton Woods i kiedy to narodził się globalny porządek, który w dużej mierze obowiązuje do tej pory. W tym czasie w USA rozegrało się 6 gospodarczych recesji, które rozpoczynały się kolejno (według klasyfikacji NBER) w grudniu 1969, listopadzie 1973, styczniu 1980 (recesje 1980 i 1981-82 traktuję jako pojedynczy epizod), lipcu 1990, marcu 2001 oraz grudniu 2007. Szare pionowe pasy na poniższym obrazku wyznaczają okresy recesji w gospodarce USA. 

 

201810101PKBUSARecesje

 

Przyjrzyjmy się najpierw zachowaniu S&P 500 przed dwiema ostatnimi recesjami z lat 2007-2009 i 2001. Na poziomej osi mamy liczbę sesji. Pionowa czerwona linia to początek recesji gospodarczej, pionowe niebieskie i czarne linie to szczytu S&P 500 poprzedzające bessę związaną z recesję. 

 

201810102cieki20072000

 

Jak widać zachowanie S&P 500 w okresach poprzedzających obie formalne recesje różniło się. W obu przypadkach S&P 500 kończył hossę podwójnym szczytem (marzec-wrzesień 2001 oraz lipiec-październik 2007), ale w pierwszym przypadku ów podwójny szczyt uformowany został na 12-6 miesięcy przed początkiem recesji, zaś w drugim na 5-2 miesięcy przed początkiem recesji. Widać wyraźnie, że optymalnym momentem na sprzedaż akcji był okres na 5-6 miesięcy przed początkiem recesji, co potwierdza projekcja ścieżki S&P 500 uzyskana przez uśrednienie zachowania indeksu w tych dwu przypadkach. 

 

201810108SP500projekcja20012007 

Zobaczmy jak amerykański rynek akcji zachowywał się wokół recesji lat 80-tych i 90-tych. 

 

201810103SP500przedrecesjami19801990

 

Widzimy tu zupełnie odmienny wzorzec. Uśrednijmy te dwie ścieżki. Mocno naciągając znowu można uznać moment na pół roku przed początkiem recesji jako dobry moment na sprzedaż akcji.

 

201810104SP500projekcja19801990

 

Zostały nam recesje lat 70-tych. 

 

201810109SP50019691973

 

Zróbmy sobie projekcję z tych dwu ścieżek. Tu optymalny moment na sprzedaż akcji wypada 9-12 miesięcy przed początkiem gospodarczej recesji. 

 

2018101010

 

Jak widać z powyższego jakiś uniwersalny wzorzec zachowania S&P 500 przed początkiem gospodarczej recesji w USA nie istnieje. Ciekawe jest natomiast, że schematy rozegrania poprzedzającej recesję bessy chodzą parami: zachowanie S&P 500 w latach 2000-2002 i 2007-2009, w latach 1980-1982 i 1999-1992 oraz w latach 1969-1970 i 1973-1974 było relatywnie podobne. Płynąłby z tego wniosek - w sumie dosyć oczywisty - że następna poprzedzająca recesję bessa na rynku akcji w USA przebiegać będzie według odmiennego schematu niż dwie ostatnie z lat 2000-2002 i 2007-2009. 

Pomimo powyższego wniosku zróbmy sobie projekcję zachowania S&P 500 wokół początków 6 ostatnich recesji. 

 

201810107SP500projekcjaall

 

Jak widać doświadczenia minionych 50 lat sugerują, że - jeśli nie posiadamy jakiejś dodatkowej wiedzy na temat specyfiki danego historycznego epizodu - optymalnym momentem na sprzedaż S&P 500 jest okres na pół roku przed początkiem formalnej recesji gospodarczej w USA (zgodnie z typologią National Bureau of Economic Research). 

Uwzględniając wniosek z poprzedniego wpisu - recesja w USA dopiero za 3 lat i 7 miesięcy - otrzymujemy sugestię, że akcje w USA należy sprzedać dopiero za ok. 37 miesięcy. 

Jak pogodzić ten wniosek z tezą, którą przyjmuję, że cykliczna bessa w ramach cyklu Kitchina zaczęła się w styczniu tego roku? Widzę tylko jedno rozwiązanie. Obecna bessa, która powinna kulminować w pierwszym półroczu 2019 roku, okaże się ostatecznie elliottowską falą A większej struktury, a w latach 2019-2020/21 rozegra się wzrostowa korekta dużej bessy, której ostateczny akord - elliottowska fala C - nadejdzie dopiero po wtórnym szczycie z lat 2020-21. 

Próbując do tego scenariusza rynkowego dorobić geopolityczną interpretację można by spekulować, że w ciągu najbliższego roku Stanom Zjednoczonym uda się za pomocą sankcji gospodarczych, wojny celnej i zaostrzenia polityki pieniężnej rozbić oś Chiny-Rosja-Niemcy, co rynek nagrodzi w latach 2019-2020/21 wzrostową falą B bessy na amerykańskim rynku akcji. 

Podsumowanie: optymalnym momentem na sprzedaż akcji w USA jest okres na pół roku przed początkiem gospodarczej recesji w tym kraju

 

 

Koniunktura w sektorze usług w USA najlepsza od 1997 roku

bialek.wojciech

W sierpniu ISM Manufacturing Index obrazujący koniunkturę w przemyśle przetwórczym USA wzrósł do poziomu 61,3 pkt. W okresie minionego pokolenia tak wysoki odczyt koniunktury pojawił się jedynie dwa razy - w maju 2004 (61,4) oraz na przełomie 1983 i 1984 roku (blisko tego poziomu były też odczyty z końca 1987 roku). 

 

201810051ISMManufwsierpniuNajwyejod2004

 

Miesiąc później ten wskaźnik koniunktury w przemyśle USA lekko spadł (59,8 pkt.). Wzrósł natomiast ilustrujący koniunkturę w sektorze usług ISM Non-Manufacturing Index, który osiągnął drugi najwyższy w swojej 21-letniej historii poziom (61,6 pkt.). Jedyny wyższy odczyt pojawił się w sierpniu 1997 roku (na 2 miesiące przed wybuchem ostrej fazy kryzysu azjatyckiego). W okresie minionych 20 lat porównywalne do wrześniowej wartości tego wskaźnika koniunktury w sektorze usług USA pojawiały się w styczniu 2004 (61,2 pkt.) i sierpniu 2005 (61,3 pkt.).

 

201810052ISMNonManufwsierpniuNajwyejod1997

 

Suma obu wskaźników osiągnęła równie wysoki poziom co w minionym miesiącu jedynie w styczniu 2004.

 

201810053ISMManufISMNonManuf

 

Takie rekordowe odczyty wskaźników koniunktury gospodarczej sugerują, że dynamika PKB w USA w III kw, br. przyspieszyła po raz kolejny. Jest to o tyle niezwykłe, że już w drugim kwartale tego roku dynamika PKB w USA przyspieszyła 7-y kwartał z rzędu, co w przynajmniej w okresie minionych 70 lat nigdy się jeszcze nie zdarzyło. Model rocznej dynamiki PKB w USA oparty na te dwa wskaźniki wyprzedzający zachowanie PKB o 2 miesiące osiągnął najwyższy poziom w historii minimalnie wyższy od tego zarejestrowanego w drugiej połowie 1997 roku oraz na początku 2004 roku. 

 

201810054PKBModekOpartyNaISMach

 

Zastosowanie do wartości 20 wskaźników składowych raportów ISM Manufacturing i ISM Non-Manufacturing algorytmu klastrującego dostępnego w programie PAST3 sugeruje największe podobieństwo koniunktury w gospodarce USA z września 2018 do sytuacji z września 2004. 

 

201810053ISMyCL

 

Pojawiające się tu analogie z 1997 i 2004 rokiem sugerują, że następna recesja gospodarcze w USA jest melodią raczej dalekiej przyszłości. Po rekordowych odczytach koniunktury w sektorze usług z sierpnia 1997 na początek regularnej recesji gospodarczej w USA (według klasyfikacji NBER) trzeba było czekać 3 lata i 7 miesięcy do marca 2001. Po równie wysokim co w sierpniu tego roku odczycie ISM Manufacturing z maja 2004  następna recesja gospodarcza w USA rozpoczęła się również 3 lata i 7 miesięcy później - w grudniu 2007. Gdyby te analogie potraktować dosłownie, to początku następnej recesji gospodarczej w USA należałoby oczekiwać dopiero w okolicach marca-kwietnia 2022 roku.

Uśredniając zachowanie S&P 500 przed początkami 6-ciu ostatnich gospodarczych recesji w USA (69-70, 73-74, 80-82, 90-91, 2001 oraz 2007-2009) otrzymujemy projekcję, która zaczyna spadać na pół roku przed początkiem recesji, co w opisanym scenariuszu dałoby początek bessy na amerykańskim rynku akcji w okolicach września-października 2020. Pasuje to do opartego na typowej długości cyklu Kitchina oszacowania terminu szczytu następnej cyklicznej hossy na WIG-u w listopadzie 2020.

Powyższe sugerowałoby, że rozpoczęta w apogeum Wielkiej Recesji w marcu 2009 obecne hossa na Wall Street skończy się dopiero za 2 lata. To oczywiście mało prawdopodobne, bo akcje w USA są już bardzo drogie, a rekordowe odczyty wskaźników koniunktury spowodowały wzrost rentowności obligacji tamtejszego rządu do wieloletnich maksimów: rentowności 2- i 5-latki są najwyżej od 2008 roku, rentowności 10-latek znalazły się w środę najwyżej od 2011 roku, zaś 30-latek - od 2014 roku. Z pewnością po drodze ten wzrost stóp procentowych wywoła jakiś rynkowy kryzys (chociaż niekoniecznie w USA). 

 

201810059rentoblig

Biorąc za dobrą monetę sugerowane przez ostatnie raporty ISM analogie września 2018 do sierpnia 1997 (ISM Non-Manufacturing był wtedy prawie równie wysoko co we wrześniu 2018) i sierpnia 2018 do maja 2004 (ISM Manufacturing był wtedy równie wysoko co w sierpniu 2018) i synchronizując S&P 500 w tych datach otrzymujemy następujący obrazek:

 

201810058SP500ciezki

 

Czyli na 50 proc. będziemy mieli za kilka tygodni odpowiednik kryzysu azjatyckiego (mój Chinageddon) a latem przyszłego roku rosyjskiego, ale wszystko się skończy dobrze dla USA, a nowa fala hossy na tamtejszym rynku akcji kulminować będzie dopiero za 3 lata (na poziomej osi powyższego wykresu mamy liczbę sesji). Wielka bessa - klasy tych z lat 2000-2002 i 2007-2009 - rozegra się dopiero w latach 2021-23. 

Czy aż tak optymistyczny scenariusz dla USA wydaje się wiarygodny (gdyby się sprawdził, to Trump zostały rzeczywiście obwołany cesarzem)? Osobiście czekam na Chinageddon w ciągu najbliższych miesięcy, a potem się zobaczy. 

 

Podsumowanie: najwyższa od maja 2004 wartość wskaźnika ISM Manufacturing w USA w sierpniu 2018 i najwyższa od sierpnia 1997 wartość wskaźnika ISM Non-Manufacturing we wrześniu 2018 sugerują, że przejście od obecnej rekordowo dobrej koniunktury gospodarczej w USA do następnej recesji zajmie jeszcze ponad 3 lata. Obecne "przegrzanie" koniunktury w USA, które przekłada się na wzrost rentowności obligacji i zmusza FED do dalszego zaostrzania polityki pieniężnej stanowi natomiast zagrożenie dla rynków peryferyjnych zwiększając prawdopodobieństwo wybuchu jakiegoś kryzysu na rynkach wschodzących w najbliższych miesiącach (Chinageddon?)

 

 

Utrzymuje się dywergencja pomiędzy "growth" a "value" w USA

bialek.wojciech

Dwa miesiące temu zajmowałem się kwestią względnej siły i perspektyw dwu klas akcji notowanych na giełdzie nowojorskiej: akcji wzrostowych ("growth") i tanich ("value"). Od tamtej pory niewiele się zmieniło - nadal utrzymywała się przewaga S&P 500 Growth Index na S&P 500 Value Index. Względna siła indeksu akcji spółek wzrostowych do indeksu akcji spółek tanich ustanowiła pod koniec września nowe 18-letnie maksimum, chociaż dynamika tego ruchu nie była duża. S&P 500 Growth Index kontynuował bicie historycznych rekordów, natomiast S&P 500 Value Index nadal nie był wstanie wspiąć się powyżej poziomu styczniowego maksimum.

 

20181003GrowthValue1

 

Ta dywergencja (rozbieżność) pomiędzy zachowaniem obu indeksów utrzymuje się od końca stycznia już przez 171 sesji. W przeszłości - historia obu indeksów sięga 1995 roku - tego typu dywergencje pojawiały się przed istotnymi ruchami cen akcji w dół. Tak było przez ponad 8 miesięcy w okresie lipiec 1999 (szczyt Value) - marzec 2000 (szczyt Growth).

 

20181003319992000

 

Tego typu dywergencja pojawiła się także pomiędzy kwietniem a lipcem 2011:

 

2018100342011

 

... oraz w okresie maj-lipiec 2015:

 

2018100352015  

Obecna rozbieżność pomiędzy zachowaniem S&P 500 Growth a S&P 500 Value buduje się już 9-ty miesiąc, a więc trwa tyle, co ta z lat 1999-2000. 

Podsumowując: utrzymywanie się dywergencji pomiędzy S&P 500 Growth i S&P 500 Value można interpretować jako negatywny sygnał dla amerykańskiego rynku akcji jako całości. Indeksowi spółek "tanich" notowanych na NYSE brakuje do styczniowego rekordu niecałe 4 proc. Jeśli w najbliższym czasie indeks ten zdoła wspiąć się na poziom wyższy od styczniowego szczytu i tym samym ustanowić historyczny rekord, alarm można będzie odwołać. Dopóki to nie nastąpi przywołane historyczne analogie będą negatywnie wpływać na ocenę średnioterminowych perspektyw rynku akcji w USA. 

 

Czy decyzja FTSE o zaliczeniu Polski do grona rynków rozwiniętych pomoże polskim akcjom?

bialek.wojciech

We wrześniu FTSE oficjalnie ogłosił decyzję o przesunięciu Polski z kategorii "rynków wschodzących" do grona "rynków rozwiniętych". Oczywiście mile to łechta naszą dumę narodową, chociaż niektórzy mogą podchodzić do tej rewelacji z pewną dozą sceptycyzmu (gdzie są polskie marki o globalnym zasięgu? gdzie polskie koncerny dominujące ważne nowoczesne branże światowej gospodarki? itd). Osobiście jestem sceptyczny co do możliwości wpływania tego typu decyzji na rzeczywistość. Taka prosta zmiana etykietki nie wpływa przecież na realną zmianę struktury polskiej gospodarki, więc nie byłoby zbyt racjonalne, gdyby przekładała się na faktycznie zmiany wielkości strumienia płynących kapitałów czy wycen aktywów. 

Pomimo tego sceptycyzmy postanowiłem spróbować z tej informacji wyciągnąć jakieś praktyczne wnioski. Przyjrzyjmy się dziś relatywnemu zachowaniu rynków akcji po podobnych decyzjach FTSE z przeszłości dotyczące innych krajów. Były 4 takie decyzje: w 2001 roku Grecja została przeklasyfikowana jak rynek rozwinięty, w 2008 roku podobny zaszczyt dotknął Izrael, rok później awansu dostąpiła Korea Południowa i wreszcie w 2016 roku Grecja - po 15 latach - wróciła tam skąd wyszła, czyli do grona rynków wschodzących. 

 

20181001FTSElistazmian

 

Zanim przejdę do przeglądu zachowania względnej siły indeksów z tych krajów po tych decyzjach zobaczmy sobie wykres względnej siły rynków wschodzących (RW) do rynków rozwiniętych (RR). Pozwoli nam to ocenić siłę poszczególnych krajów w kontekście trendów wyższego rządu to znaczy na tle wieloletnich ruchów przepływu kapitału pomiędzy RW i RR w ramach tego, co nazywam cyklem Kuznetsa

 

201810012EMvsDM

 

Grecja miała wyraźnego pecha. Została przesunięta przez FTSE do kategorii RR w styczniu 2001, a więc na zaledwie 9 miesięcy przed rozpoczęciem się 9-letniego okresu zdecydowanej przewagi RW nad RR. Podczas tego okresu (2001-2010) względna siła ateńskiego rynku akcji wobec RW spadała. 

 

201810013Grecja1

 

Równocześnie jednak grecki rynek akcji umacniał się od lipca 2001 do stycznia 2008 względem innych RR, po czym nadeszło trwające do tej pory załamanie, którego przyczyny wszyscy znamy. 

 

201810014Grecja2

 

Jedyny wniosek, który z tego epizodu można chyba wyciągnąć to taki, że status rynków rozwiniętego nie jest dany raz na zawsze i że można go utracić. W przypadku Grecji nastąpiło to w 15 lat po decyzji FTSE o awansowaniu Grecji ze stycznia 2001. Równocześnie jednak rynek przez pierwsze 7 lat po tej decyzji nie był świadomy zbliżającego się zagrożenia (Grecja była silniejsza niż inne RR). Czy brak decyzji FTSE o awansowaniu Grecji miałby jakiś wpływ na późniejszy przebieg wydarzeń? Tego się nigdy nie dowiemy. Gdybym był Grekiem wolałbym jednak utrzymać w okresie 2001-2010 status rynku wchodzącego, być może trochę korzystając z fali napływu kapitału do tej kategorii rynków, a promocji dostąpić dopiero w 2010 roku, gdy kierunek kapitału uległ zmianie (z RW do RR). Z drugiej strony los Grecji nie wynikał raczej z etykietki jej przypinanej tylko ze strategicznych decyzji podejmowanych przez tamtejszych polityków zadłużania kraju "pod korek". Z trzeciej strony, gdy nie wejście do strefy euro, Grecja nie mogłaby się aż tak zadłużyć, więc późniejszy kryzys nie byłby aż tak głęboki. Ze strony czwartej FTSE uznając Grecję w 2001 roku za kraj rozwinięty zapewne po prostu reagował na wejście tego kraju do strefy euro, więc sama klasyfikacja FTSE miała tu raczej marginalne znaczenia, a kluczowa była strategiczna decyzja greckich polityków o zastąpieniu drachmy przez euro. 

Przyjrzymy się drugiem przypadkowi - promocji Izraela z września 2008. Na poniższych dwu obrazkach ponownie względne siły krajowego indeksu wobec najpierw indeksów rynków wschodzących a następnie wobec indeksów rynków rozwiniętych. 

 

20181001izrael2

201810016Izrael2

 

Jakieś wnioski? Wydaje się, że Izrael po początkowym trwającym pół-półtora roku sukcesie, nie bardzo radzi sobie jako rynek rozwinięty. Względna siła lokalnego rynku wobec innych RR zaczęła systematycznie spadać od lutego 2010, co pasuje do szczytu siły RW wobec RR z października 2010. Wydaje się więc, że rynek nie zwrócił specjalnej uwagi na zmianę statusu Izraela z września 2008. Rynek ten był silny względem RR do 2010 roku - tak jak inne EM, i zaczął być słaby od 2010 roku - również jak inne EM. Być może więc wcześniej omawiana siła Grecji względem innych RR w okresie 2001-2008 wcale nie wynikała z zainteresowania inwestorów tym nowym rynkiem rozwiniętym, tylko z prostego faktu, że w tym okresie RW były mocniejsze od RR, a Grecja - pomimo decyzji FTSE - nadal była traktowana w praktyce jako rynek wschodzący (znowu zmiana etykietki nie zmieniła nic w realnej strukturze gospodarki tego kraju). 

Trzeci przykład to Korea Południowa, która została awansowana przez FTSE do grona rynków rozwiniętych we wrześniu 2009. 

 

201810017Korea1

201810018Korea2

 

Tu mamy do czynienia z łagodnym ale systematycznym umacnianiem się koreańskiego rynku akcji wobec indeksu RW po decyzji FTSE, ale wobec innych RR - po dobrym początku - relatywna słabość zaczęła się w sierpniu 2011, a więc w 10 miesięcy po tym jak słabnąć wobec RR zaczęły inne RW. Gdyby Korea Południowa utrzymała po 2009 roku status RW oczekiwalibyśmy w miarę podobnego trendu, co sugeruje, że sama zmiana etykietki z RW na RR nie ma jednak dużej siły sprawczej. 

Na koniec analogiczne obrazki względnych sił indeksu polskich akcji. 

 

201810019Polska1

2018100110Polska2

 

Jak widać, zarówno w przypadku relacji wobec rynków wschodzących jak i rozwiniętych polski rynek akcji znajduje się przy historycznych dnach słabości. Optymista - do których i ja się zaliczam - powie, że już gorzej być nie może (że zbliża się okres podobny do lat 2001-2007). Pesymista stwierdzi, że jednak może. Niezależnie od tego, jak będzie w rzeczywistości, pobieżna analiza zachowania trzech innych rynków, które doświadczyły w przeszłości awansu do grupy rynków rozwiniętych w klasyfikacji FTSE, nie sugeruje, by taka zmiana etykiety w jakiś magiczny sposób zmieniała zachowanie rynku. 

Do tematu spróbuję wrócić w niedalekiej przyszłości w trochę innym ujęciu. 

Podsumowując: 1) świeżo uzyskany status "rynku rozwiniętego" można stracić - Grecji zajęło to 15 lat (można wręcz powiedzieć, że zachłyśnięciem się awansem mocno zaszkodziło temu krajowi, a od momentu promocji do początku bezprzykładnej katastrofy gospodarczej minęło raptem 7 lat). 2) Powierzchowna analiza przykładów Grecji, Izraela i Korei Południowej nie sugeruje, by zmiana formalnego statusu z "rynku wschodzącego" na "rozwinięty" w klasyfikacji FTSE w jakiś decydujący sposób wpływała na trendy rynkowe. Innymi słowy nie należy chyba oczekiwać, że z dnia na dzień WIG-20 zacznie zachowywać się nie jak MSCI Emerging Markets Index a jak FTSE 100, DAX, S&P 500, czy Nikkei 225 (co niekoniecznie w dłuższej perspektywie wykraczającej poza najbliższe kilka kwartałów musi być niekorzystne dla naszego rynku). 

 

Zaskakujący sygnał "teorii Dowa"

bialek.wojciech

Ktoś powie, że na rynku zdominowanym przez sektor FAANG (Facebook, Apple, Amazon, Netflix, Alphabet), licząca sobie ponad 100 lat "teoria Dowa" jest tylko historyczną ciekawostką i niewątpliwie jest w tym sporo racji. Dla przypomnienia zgodnie z teorią Dowa potwierdzenie przez nowy szczyt jednej z dwóch średnich Dow Jonesa - przemysłowej (Dow Jones Industrial Average) lub transportowej (Dow Jones Transportation Average) - podobnego szczytu drugiej średniej świadczy o zdrowiu hossy i zapowiada jej kontynuację. Takie potwierdzenie zostało wygenerowane w czwartek, gdy DJIA po 8 miesiącach ponownie ustanowiła nowy historyczny rekord, po tym jak w sierpniu i wrześniu podobna sztuka udała się DJTA. 

 

201809251DJIADJTA

 

W mediach pojawiły się opinie, że "zgodnie z zasadami 'teorii Dowa' sugeruje to, że koniunktura gospodarcza się poprawia, więc czeka nas 6 do 9 miesięcy wyższych cen akcji". 

Zdefiniujmy sobie obecny sygnał jako "wyjście DJIA na nowy historyczny szczyt w ciągu miesiąca od historycznego szczytu DJTA". W ciągu minionych 50 lat takich sytuacji było wiele:

 

2018092522

 

Zredukujmy tę liczbę sygnałów wprowadzając dodatkowy warunek: sygnał "teorii Dowa" potwierdzający hossę pojawia się po prawie 8 miesiącach przerwy (tak jak to jest obecnie, kiedy taki sygnał pojawia się po raz pierwszy od stycznia). Liczba sygnałów spada nam do - uwzględniając czwartkowy - 11-tu, co pozwala już próbować wyciągać jakieś wnioski. 

 

201809253DJIADJTAsygnaypo8mies

 

Pesymista powie, że sygnały z lutego 2007, maja 1999 czy sierpnia 1989 były pułapkami, gdyż pojawiały się w momencie, w którym dalszy wzrost wartości Dow Jonesa był już bardzo umiarkowany, zaś średnioterminowy potencjał spadkowy duży. Co więcej początek gospodarczej recesji nie był już tak odległy (odpowiednio o 10 miesięcy, 22 miesiące i 11 miesięcy). Optymista zauważy, że w pozostałych 7 przypadkach sygnały raczej zgodnie z założeniami całej koncepcji poprzedzały dalsze wzrosty cen akcji. 

Co więcej w mniej więcej 4 miesiące, 7 miesięcy, 8 miesięcy i 9 miesięcy po sygnałach takich jak czwartkowy wartość średniej przemysłowej Dow Jonesa była "zawsze" (to znaczy w każdym z tych 10 przypadków z lat 1982-2016) wyżej niż w momencie generowania sygnału. 

 

201809254cieki

 

Ta "statystyka" sugeruje, że przez następne mniej więcej 9 miesięcy na rynku nic strasznego nie powinno się wydarzyć. Później ceny akcji mogą ulec załamaniu: krach w 1987 roku rozpoczął się w 8 miesięcy po sygnale "teorii Dowa" takim jak czwartkowy, Wielka Bessa z lat 2007-2009 rozpoczęła się podwójnym lipcowo-październikowym szczytem w 5-8 miesięcy po sygnale z lutego 2007, a krach na globalnym rynku akcji spółek z sektorów IT&TC nastąpił od marca 2000 czyli 10 miesięcy po sygnale z maja 1999. Ale to dopiero później. 

Nie bardzo to wszystko pasuje do scenariuszy wywiedzionych dla naszego rynku z analizy naszego cyklu koniunkturalnego (cyklu Kitchina), które sugerują dołek bessy w okolicach wiosny 2019. Można to próbować uzgadniać na siłę wskazując casus sygnału z grudnia 1986, po którym DJIA rósł 8 miesięcy by później w ciągu 2 miesięcy doświadczyć błyskawicznego krachu o 1/3-ią, co w obecny realiach dałoby dołek bessy w lipcu 2019, a więc nie tak znowu daleko od oczekiwane terminu (w styczniu 2016 początek spóźnił się o 3 miesiące w stosunku do oczekiwanego terminu). Ale przyznam, że to wszystko jest mocno naciągane.

Wśród spółek, których akcje tworzą obecnie średnią przemysłową Dow Jonesa, znajdziemy takie "typowe" spółki przemysłowe jak America Express, Walt Disney Company, Goldman Sachs czy Visa (a również Apple i Microsoft). To każe z podwójną ostrożnością podchodzić do uzyskanych relatywnie optymistycznych wniosków potwierdzających generalnie cytowaną opinię o 6-9 miesiącach wyższych cen akcji. 

Osobiście nie lubię dyskutować z prawidłowościami historycznymi (chociaż wiem, że czasem to podejście zawiedzie), ale ponieważ też jestem nieco sceptyczny, to na koniec przestawiam wykres ceny kontraktu na indeks FANG+, który od czerwca nie robi już nowych szczytów. 

 

201809255FANG

 

Mnie ta dywergencja skojarzyła się z moim komentarzem sprzed 2 miesięcy ("W USA przemysł jak w 2004, usługi jak w 2000"). Analogia z 2000 rokiem oczywiście nasuwa skojarzenia z ówczesnym krachem na spółkach "internetowych" (ówczesnym odpowiedniku dzisiejszych FAANG-ów), zaś analogia z 2004 rokiem sugeruje kolejne 3 lata dobrej koniunktury w "starej ekonomii", której reprezentantami ciągle jeszcze w jakimś stopniu są indeksy typu DJIA i DJTA. 

Podsumowując: rzeczywiście czwartkowy sygnał "teorii Dowa" (nowy szczyt DJIA potwierdzający wcześniejszy szczyt DJTA) 10-krotnie zapowiadał w okresie minionych 40 lat "6-9 miesięcy" wyższych cen akcji. W obecnych realiach dominacji spółek typu FAANG ta prawidłowość może być kontrowersyjna, ale być może nowe rekordy DJIA i DJTA przy braku - od czerwca - nowych szczytów indeksu FANG+ - sugeruje trwanie rotacji kapitał z "nowej gospodarki" do "starej". 

 

© Blog Wojciecha Białka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci