Menu

Blog Wojciecha Białka

Komentarze na temat koniunktury na rynkach finansowych i w gospodarce

Wzrostowa fala B cyklicznej bessy

bialek.wojciech

Dwa tygodnie temu sugerowałem, że pora już na pojawienie się na rynku akcji pozytywnych skutków rozpoczętej w styczniu dewaluacji złotego. Ostatnie zachowanie naszego rynku akcji wydaje się potwierdzać tę hipotezę.

Pojawienie się wysokiej krótkoterminowej dynamiki WIG-u takiej jak w trakcie ostatnich 5 sesji (+5,8 proc.) to charakterystyczny objaw wejścia rynku akcji w fazę wzrostową cyklu 40-tygodniowego. Podobne sygnały pojawiły się 28 lutego 2016 (po dołku cyklu z 20 stycznia), 8 grudnia 2016 (po dołku cyklu z 18 listopada) oraz 28 sierpnia 2017 (po dołku cyklu z 17 sierpnia). Dodatkowy - nieco mylący - sygnał pojawił się też 23 czerwca przed referendum w Wielkiej Brytanii, ale i tak 3 z 4 ostatnich sygnałów takich jak czwartkowy pojawiło się na początku fazy wzrostowej cyklu 40-tygodniowego.

 

1WIGroniew5sesjio1

 

Dołek z końca czerwca wystąpił w 45 tygodni po poprzednim dołku cyklu 40-tygodniowego z sierpnia ub. r., co też pasuje do obrazka.

Na pełny kitchinowski cykl hossa-bessa na rynku akcji (średnio 40 miesięcy) składają się 4 cykle 40-tygodniowe, co produkuje podstawowy elliottowski wzorek 1-2-3-4-5-A-B-C (4 fazy wzrostowe i 4 spadkowe). Z tego punktu widzenia pod koniec czerwca rozpoczął się 4-ty (ostatni w tym cyklu Kitchina) cykl 40-tygodniowy, który w swojej fazie wzrostowej powinien wyprodukować elliottowską falę B bessy, a w fazie spadkowej elliottowską falę C kończącą bessę. Z tego punktu widzenia rozpoczęty pod koniec czerwca wzrost ma ten sam charakter co korekty wzrostowe bessy z okresu styczeń-maj 2015, wrzesień 2011-marzec 2012 czy styczeń-maj 2008. Trwały one kolejno 4, 6 i 4 miesiące. Powtórka dałaby szczyt fali B w okolicach października-grudnia br. Wtedy rozpoczęłaby się ostatnia fala obecnego cyklu: elliottowska fala C bessy będąca fazą spadkową cyklu 4-tego w obecnym cyklu Kitchina 40-tygodniowego. Następny dołek cyklu Kitchina na WIG-u powinien wypaść w okolicach okresu luty-maj 2019, a następny dołek cyklu 40-tygodniowego rozpoczętego pod koniec czerwca w okolicach kwietnia 2019.

 

2faleB

 

Przedstawiona 2 tygodnie temu zależność dynamiki siły złotego i dynamiki WIG-u sugeruje, że apogeum pozytywnego wpływu rozpoczętej w styczniu dewaluacji złotego powinno wypaść w listopadzie tego roku. Również listopad jest orientacyjnym szczytem WIG-u w ramach cyklu 40-tygodniowego następnym po tym z końca stycznia (40 tygodni to ponad 9 miesięcy). Oczywiście do precyzyjnych dat nie ma się co przywiązywać. W maju 2015 roku szczyt fali B wystąpił w 8 miesięcy po początku fali A z września 2014. W marcu 2012 szczyt fali B wystąpił w 11 miesięcy po początku fali A z kwietnia 2011. W maju 2005 roku koniec fali B (w postaci trójkąta symetrycznego) ustanowiony został w 10 miesięcy po początku fali A z lipca 2007. Te 3 przykłady sugerują szczyt zwyżki od września do grudnia, a przecież cofając się dalej w przeszłość można by znaleźć jeszcze inne warianty. 

 

3faleBa

 

O mały włos nie nastąpił cud w postaci pozytywnego wyniku ewidentnie przedwczesnego sygnału kupna systemu kupującego WIG-u po silnym spadku sentymentu INI SII. System sprzedaje WIG-20 na zamknięciu sesji po wyjściu salda optymistów i pesymistów INI na 15-tygodniowe maksimum. Ten warunek został spełniony w czwartek o godz. 15-tej. Poprzednie dwa epizody kontrariańskiego podejścia do naszego rynku z czerwca i listopada ub. r. zakończyły się sukcesami. Tym razem zaproponowany system dał się przechytrzyć tracąc na WIG-20 0,75 proc. Na razie za wcześnie, by ocenić, czy to jednostkowa wpadka, czy też generalna wada systemu wynikająca z jego nadmiernego dopasowania do danych z przeszłości. W przyszłości spróbuję się w tym miejscu zastanowić, czy ten system można w prosty sposób zmodyfikować tak, by zwiększyć szansę unikania takich jak ostatnia wpadek. 

 

4szstemstrata

 

Oczywiście spełnienie kryterium sprzedaży tego systemu ("15-tygodniowe maksimum salda INI SII") nie oznacza bynajmniej, że rynek ma teraz zacząć spadać. Na poniższym obrazku zaznaczyłem poziomy salda INI SII występujące w 9 ostatnich szczytach cyklu 40-tygodniowego. Jak widać nigdy się jeszcze nie zdarzyło się, by szczyt cyklu 40-tygodniowego wypadł przy poziomie tej miary sentymentu niższym niż +26,5 pkt. proc. (styczeń 2018, w marcu 2016 było to +27,7 pkt. proc., we wrześniu 2014 +27,1 pkt. proc.). Obecnie saldo to wynosi jedynie -7,5 proc., więc wydaje się wątpliwe, by istotny szczyt cen został mógł zostać ustanowiony przy tak słabych nastrojach. Oczywiście "wymagana" poprawa nastrojów może nastąpić w raptem 4 tygodnie, ale warto się będzie nad tym zastanawiać, gdy to się już stanie. 

 

5sycyztzINISII

 

Oczywiście - nawet jeśli zaakceptujemy wszystko powyższe - otwarta zostaje kwestia przebiegu domniemanej fali B (zygzak?, fala płaska? fala nieregularna? fala załamana? jakaś wersja trójkąta? itd.). Na razie nie czuję się na siłach, by na ten temat spekulować. 

Podsumowując: wiele wskazuje na to, że od 28 czerwca trwa na WIG-u wzrostowa fala B rozpoczętej w styczniu cyklicznej bessy, która jest zarazem wzrostową fazą cyklu 40 tygodniowego. Różne argumenty przemawiają za poszukiwaniem końca tej zwyżki w okolicach listopada tego roku (a przynajmniej po wzroście poziomu sentymentu krajowych inwestorów indywidualnych do poziomów występujących w przeszłości w szczytach cyklu 40-tygodniowego). 

 

W USA przemysł jak w 2004, usługi jak w 2000

bialek.wojciech

Wartości niektórych z elementów wiosennych raportów ISM w USA osiągnęły wartości nie widziane przynajmniej od kilkunastu lat. Np. w maju wartość wskaźnika "Backlog of Orders" z raportu ISM Non-Manufacturing ustanowiła historyczny rekord (dostępne są dane od lipca 1997; w czerwcu wartość wskaźnika spadła w okolice poprzednich rekordów). 

 

1ISMNONbacklogofoders

 

"Backlog of Orders" to po polsku "portfel zamówień", co oznacza, że majowy 21-letni rekord wartości tego subwskaźnika ISM dla usług, można traktować jako świadectwo bardzo dobrej koniunktury w sektorze usług w USA (finanse, usługi zdrowotne, transport, telekomunikacja i sektor publiczny). 

Z kolei w czerwcu element raportu ISM Manufacturing określany jako "Supplier Deliveries Index" praktycznie wyrównał swoje 38-letnie maksimum ustanowione w maju 2004 roku (i minimalnie pobił szczyt sprzed pokolenia czyli z listopada 1983). 

 

ISMSuppliersDeliveries

 

"Supplier Deliveries Index" mierzy poziom opóźnień w dostawach do firm od ich poddostawców. W praktyce im lepsza koniunktura gospodarcza, tym większe opóźnienia przy realizacji tych dostaw i odwrotnie - im gorsza koniunktura tym szybsza realizacja dostaw. 14-letnie maksimum tego wskaźnika również sugeruje bardzo dobrą koniunkturę gospodarczą tym razem w amerykańskim przemyśle przetwórczym. 

Zaciekawiony postanowiłem sprawdzić, do którego momentu z przeszłości czerwcowa koniunktura w przemyśle USA jest najbardziej podobna. Zrobiłem to mierząc odległość czerwcowych wartości 10 wskaźników dostępnych w raporcie ISM Manufacturing od każdego punktu w przeszłości a następnie uśredniając te 10 wartości. Efekt poniżej:

 

3ISMPodobkrtkie

 

Oczywiście koniunktura w czerwcu była najbardziej podobna do tej z ostatnich miesięcy. Wśród okresów z dalszej przeszłości zdecydowanie zwyciężył zaś luty 2004 roku, co prowadzi do wniosku, że generalnie sytuacja w przemyśle USA w poprzednim miesiącu była najbardziej podobna do tej z właśnie lutego 2004 roku.

Gdyby tą konkluzję potraktować bardzo dosłownie, to otrzymalibyśmy sugestię, że cykliczna bessa z lat 2018-19 może być podobna do tej z lat 2004-05, czyli bardzo łagodna (bessa z lat 2004-05 i na S&P 500 i na WIG-u przyjęła postać "pędzącej korekty", czyli generalnie 13-miesięcznego okresu spowolnienia tempa wzrostu cen akcji), a "duża" bessa przyjdzie dopiero za ponad 3 lat po jeszcze jednej cyklicznej hossie (tak jak "Wielka Bessa" od lipca 2007 nadeszła dopiero 3 lata i 4 miesiące po marcu 2004). 

W comiesięcznym raporcie ISM Manufacturing można znaleźć informacje o jego 10 składowych:

 

New Orders: reflects the levels of new orders from customers.

Production: measures the rate and direction of change, if any, in the level of production.

Employment: reports the rate of increase or decrease in the level of employment.

Supplier Deliveries: reveals if deliveries from suppliers are faster or slower.

Inventories: reflects the increases and/or decreases in inventory levels.

Customer Inventories: rates the level of inventories the organization's customers have.

Prices: reports whether organizations are paying more or less for product(s)/service(s).

Backlog of Orders: measures the amount of backlog of orders, whether growing or declining.

New Export Orders: reports on the level of orders, requests for services, and other activities to be provided outside of the United States.

Imports: measures the rate of change in materials imported.

 

6 z tych subindeksów ma bardzo długą historię, więc jeśli ograniczyć się do nich, to można rozszerzyć zakres mojej analizy do 1948 roku. 

 

4ISMPodobdugie

 

Niewiele to jednak zmienia poza tym, że najbardziej podobne do danych z czerwca tego roku okazuję się wyniki z lipca 2004 roku. 

Ponieważ sugestia, że mamy obecnie w gospodarce USA odpowiednik 2004 roku, byłaby wartościowa (zresztą pojawiała się już w tym miejscu nie tak dawno: "A może to jednak 2004 rok?"), to postanowiłem ją potwierdzić przeprowadzając podobną analizę dla komponentów raportu ISM dla sektora usług:

  • Business Activity: measures the rate and direction of change, if any, in the level of business activity.
  • New Orders: reflects the levels of new orders from customers.
  • Employment: reports the rate of increase or decrease in the level of employment.
  • Supplier Deliveries: reveals if deliveries from suppliers are faster or slower.
  • Inventories: reflects the increases and decreases in inventory levels.
  • Inventory Sentiment: measures the rate of inventories based on a feeling of "too high" and "too low."
  • Prices: reports whether organizations are paying more or less for product(s)/service(s).
  • Backlog of Orders: measures the amount of backlog of orders, whether growing or declining.
  • New Export Orders: reports on the level of orders, requests for services, and other activities to be provided outside of the United States.
  • Imports: measures the rate of change in materials imported.

 

Niestety rozczarowałem się, bo w sektorze usług najbardziej podobna do tej z czerwca tego roku koniunktura wystąpiła w kwietniu 2000 roku. 

 

5ISMNonPodobne

 

To samo w sobie nie jest jakimś zaskoczeniem, bo obserwowana od lat dominacja sektora IT na światowych rynkach jednoznacznie kieruje skojarzenia właśnie na 2000 roku.  Ale niestety bessa z lat 2000-2002/3 (na rozwiniętych rynkach akcji) czy 2000-2001 (na EM) była silnym (-50 proc. na S&P 500 i WIG-u) i długim spadkiem, zdecydowanie różniącym się charakterem od cyklicznej bessy z lat 2004-2005.

 

6WIGSP5000

 

Tak więc z przeprowadzonego badania trudno wyciągnąć jakieś bardziej jednoznaczne wnioski na temat przyszłego charakteru domniemanej cyklicznej bessy trwającej na rynkach akcji od stycznia (paradoksalnie na razie ta bessa w USA przypomina tę z lat 2004-2005, zaś na EM tę z lat 2000-01). 

Gdyby się jednak upierać, to można by wysnuć wniosek, że skoro mamy obecnie odpowiednik marca 2004 lub maja 2000, to następnym optymalnym momentem na zakup akcji na GPW i innych EM będzie okres za 14-17 miesięcy (odpowiedniki maja 2005 oraz października 2001), czyli sierpień-grudzień 2019 roku. 

Podsumowując: analiza wartości wskaźników dostępnych w raportach ISM z czerwca sugeruje, że koniunktura gospodarcza  w przemyśle przetwórczym w USA była w czerwcu najbardziej podobna do tej z lutego (lipca) 2004 roku, zaś w sektorze usług do tej z kwietnia 2000 roku. 

 

Czy słaby złoty pomoże giełdowej koniunkturze?

bialek.wojciech

Pół roku temu umieściłem w tym miejscu komentarz zatytułowany "Czy mocny złoty szkodzi koniunkturze giełdowej?". Końcowy wniosek brzmiał:

"rozpoczęta miesiąc temu faza wzrostowa cyklu 20-tygodniowego na WIG-u nie powinna być zbyt silna, gdyż na nasz rynek akcji cały czas negatywnie oddziałuje umocnienie złotego z ostatnich miesięcy. Na podstawie dostępnych danych można oczekiwać, że ten negatywny wpływ aprecjacji złotego na koniunkturę giełdową osiągnie apogeum w okolicach czerwca."

Wspomniana wzrostowa faza cykl 20-tygodniowego zakończyła się niecałe 2 tygodnie później, a okres od końca stycznia do końca czerwca okazał się być na GPW najsłabszy od 2015 roku.

To, czy rzeczywiście silne umocnienie złotego z 2017 roku (związane bezpośrednio z obserwowanym wtedy na światowych rynkach osłabieniem dolara), było główną przyczyną nadejścia tej słabości krajowego rynku akcji, może być oczywiście kwestionowane, ale dla mnie to wyjaśnienie jest dosyć przekonujące (słaby dolar oznacza eksport przez USA deflacji do reszty świata). 

Zgodnie z sugestią sprzed pół roku negatywny wpływ umocnienia złotego na rynek akcji powinien był kulminować w okolicach czerwca. Jeśli traktować tę zależność poważnie, to obecna sytuacja wygląda odwrotnie do tej ze stycznia. Od początku osłabienia złotego minęło już pół roku i obecnie rynek akcji znajdować się już powinien pod pozytywnym wpływem dewaluacji złotego. Zależność pomiędzy 40-tygodniową zmianą kursu złotego w stosunku do koszyka walut surowcowych ("commodity currencies") a 40-tygodniową dynamiką WIG-u została zilustrowana na poniższym obrazku:

 

1zotyaWIG

 

To nie jest bardzo mocna zależność (w okresie ostatniego cyklu Kitchina współczynnik korelacji wynosił 0,61, w okresie minionych 20 lat 0,55), ale z pewnością jest zauważalna. Pół roku temu - na kilkanaście dni przed końcem hossy - teza, że w czerwcu 40-tygodniowa zmiana WIG-u spadnie w okolice -20 proc., mogła się wydawać zupełnie nieprawdopodobna. W rzeczywistości rzeczywiście nie było aż tak źle - 40-tygodniowa zmiana WIG-u spadła jedynie do -14 proc. Podobnie obecnie wynikająca z powyższego obrazka sugestia, że na początku grudnia tego roku WIG będzie kilkanaście procent wyżej niż 40 tygodni wcześniej spotka się zapewne z dużym sceptycyzmem. 40 tygodni to ponad 9 miesięcy, więc kilkunastoprocentowa 40-tygodniowa zmiana WIG-u na początku grudnia oznaczałaby WIG kilkanaście procent powyżej poziomu z lutego, czyli po prostu WIG na nowych historycznych maksimach.

Dwa tygodnie temu saldo INI SII ustanowiło swój historyczny rekord pesymizmu (42 pkt. proc. przewaga pesymistów nad optymistami).  Na poniższym obrazku zielonymi pionowymi liniami zaznaczyłem momenty ustanawiania poprzednich rekordów negatywnego sentymentu wśród krajowych inwestorów indywidualnych. Jest oczywiste, że obecnie absolutna większość uczestników runku uznałaby tezę o wzroście w drugim półroczu 2018 WIG-u do nowego historycznego rekordu za zupełnie absurdalną.

 

2INISIIII2

 

Również ja taki scenariusz uważam za niezbyt prawdopodobny. Równocześnie jednak teza, że oczekiwany w drugim półroczu pozytywny wpływ osłabienia złotego na rynek akcji powinien przełożyć się na znacznie lepszą koniunkturę na rynku akcji niż ta, której świadkami byliśmy w pierwszym półroczu, wydaje mi się dosyć przekonująca. 

Układ krótkoterminowych cykli na WIG-u jest ostatnio dla mnie niezbyt czytelny, ale od momentu, który ostatnio uznawałem za kolejne (po tych ze stycznia 2016 i listopada 2016) minimum cyklu 40-tygodniowego minęło już prawie 11 miesięcy, więc kolejny dołek tego cyklu powinien być gdzieś w pobliżu. Uśrednienie długości 8 ostatnich cyklu 40-tygodniowy daje 19 czerwca jako oczekiwaną datę. Ostatnie minimum WIG-u wypadło 28 czerwca. 

 

 3WIGcykl40tygodniowy2

 

W stosowanym przeze mnie wyidealizowanym podejściu łączącym "teorię" Elliotta z cyklami 8-falowy (1-2-3-4-5-A-B-C) podstawowy elliottowski wzór cyklu hossa-bessa pokrywa się z 8 fazami wzrost/spadek 4 kolejnych cykli 40-tygodniowych składających się na średnio 40-miesięczny cykl Kitchina generujący na rynku akcji to co zwykle nazywamy hossą i bessę. W tej interpretacji oczekiwany w okolicach drugiej połowy czerwca kolejny dołek cyklu 40-tygodniowego powinien wyznaczyć koniec rozpoczętej w styczniu spadkowej fali A cyklicznej bessy i początek wzrostowej korekcyjnej fali B. Oczekiwany w drugim półroczu pozytywny wpływ na rynek akcji dewaluacji złotego z pierwszego półrocza, pasuje do tego scenariusza. 

Przy okazji proponuję przyjąć, że istotną przyczyną występowania na rynku akcji cyklu 40-tygodniowego jest omawiany w tym komentarzu opóźniony wpływ zmian kursu krajowej waluty na koniunkturę w przemyśle i na rynku akcji. 

Podsumowując: gdzieś w pobliżu powinno znajdować się minimum cyklu 40-tygodniowego a zarazem koniec rozpoczętej w styczniu fali A cyklicznej bessy i początek wzrostowej korekcyjnej fali B. Realizacji tego scenariusza sprzyjać powinien opóźniony pozytywny dla rynku akcji wpływ dewaluacji złotego, do której doszło w pierwszym półroczu. 

 

Ostatnia faza relatywnej słabości rynków wschodzących rozpoczęta

bialek.wojciech

Wykorzystując indeksy rynków akcji w Korei Południowej, Tajwanie, Tajlandii, Singapurze, Hongkongu i Brazylii można stworzyć przybliżenie indeksu MSCI Emerging Markets (USD) sięgające 1975 roku (patrz "Kiedy WIG-20 osiągnie 6000 pkt."). Oficjalne dane MSCI dla „Emerging Markets” dostępne są od 1988 roku, więc takie „przedłużenie” historii tego indeksu o 13 lat może dostarczyć dodatkowych informacji na temat prawideł rządzących koniunkturą na rynkach peryferyjnych. Jak widać na poniższym rysunku taki „syntetyczny” MSCI EM Index oparty na indeksach z 6 wymienionych krajów dosyć dobrze powiela faktyczne zachowanie tego „benchmarku” dla rynków wschodzących.

 

1MSCIPrzyb

 

Dysponując taka 43 letnią historią koniunktury na rynkach wschodzących można pokusić się o stworzenie wykresu względnej siły tego syntetycznego MSCI EM Index wobec S&P 500. Na wykresie tym widać wyraźny ok. 16-letni cykl (cykl Kuznetsa) z 3-ema bardzo wyraźnymi apogeami siły „Emerging Markets” wobec amerykańskiego rynku akcji w 1978 roku, 1994 roku oraz 2010 roku. Oba pełne cykle najpierw relatywnej słabości rynków wschodzących a potem ich siły (od 1978 do 1994 i od 1994 do 2010) wydają się mieć podobną strukturę: najpierw silne długotrwałe (4-5-letnie) załamanie (od punktu A do punktu B na poniższym rysunku), następnie relatywnie umiarkowane odbicie w górę (BC), następnie nawrót słabości (CD) prowadzący do testu (D) pierwotnego dołka słabości (B) i wreszcie rozpoczęcie wieloletniego (8-9-letniego okresu przewagi rynków wschodzących nad S&P 500).

 

2MSCIwzgl

 

W obecnym cyklu rozpoczętym w szczycie siły EM z końca 2010 roku mamy już za sobą silny ponad 5-letnie spadek relatywnej siły rynków wschodzących do stycznia 2016 a następnie 2-letnie odbicie w górę, które jak się wydaje kulminowało na przełomie marca i kwietnia tego roku. Jak się wydaje od 2 miesięcy trwa już faza CD przedstawionego schematu, która w przeszłości występowała w latach 1984-1986 oraz 2000-2001.

Trzy różne projekcje dalszego zachowania względnej siły EM/S&P 500 oparte na synchronizacji tych 3 cykli w odpowiednio punktach A, B i C dają rozbieżne wyniki. Dwie projekcje oparte na synchronizacji odpowiednio w punktach A i punktach B sugerują początek wieloletniego okresu przewagi EM nad S&P 500 już w październiku tego roku.

 

3MSCIwzglProj4MSCIwzglProj 

Trzecia projekcja oparta na synchronizacji w punktach C sugeruje znacznie odleglejszy termin zakończenia słabości EM – grudzień 2019 roku.

 

5MSCIwzglProj

 

To późniejsze oszacowanie wydaje się bardziej realistyczne ze względu na występujące w przeszłości ok. 20 miesięczne opóźnienie relatywnej siły EM/S&P 500 w stosunku do poziomu stóp FED.

 

6MSCIwzglFEDFundsRate

 

Na razie nie zanosi się by FED miał w najbliższym czasie zmienić kierunek polityki pieniężnej, a  jeśli dodatkowo uwzględnimy to 20 miesięczne opóźnienie, to relatywnie bliski moment końca relatywnej słabości EM (zakładając, że zaczęła się ona trwale 2 miesiące temu) wydaje się raczej mało prawdopodobny.

Podsumowując: na podstawie opisanej powyżej występującej w przeszłości cykliczności względnej siły wschodzących rynków akcji wobec S&P 500 można wstępnie uznać okres październik 2018-grudzień 2019 jako potencjalnie dobry czas na akumulację przecenionych akcji z "Emerging Markets" przed oczekiwanym później 8,5-9-letnim okresem przewagi rynków wschodzących nad rynkiem amerykańskim podobnym do tych z lat 1986-1994 i 2001-2010. 

 

Hossa już tylko w sektorze IT

bialek.wojciech

7 z 8 spółek na świecie o największej kapitalizacji klasyfikowane jest obecnie jako przynależne do sektora IT (Apple, Alphabet, Microsoft, Amazon, chińskie Tencent i Alibaba Group oraz Facebook). Ta koncentracja kapitału w sektorze IT oczywiście kojarzy się z końcówką poprzedniej globalnej hossy "technologicznej" z lat 1999-2000. W marcu Indeks MSCI World Information Technology osiągnął po 18 latach poziom swego poprzedniego historycznego rekordu z marca 2000 i po korekcie ponownie ostatnio ustanawiał nowe szczyty. Indeks osiągnął mniej więcej poziom wynikający z rozmiarów wielkiej formacji podwójnego dna formowanej w latach 2001-2013, a struktura wzrostu od 2009 roku wygląda na pierwszy rzut oka jako bliski ostatecznego wypełnienia się 5-falowy elliottowski impuls. 

 

1IT

 

O ile coś, co wygląda jak regularna cykliczna bessa, zaczyna gościć na coraz większej liczbie "rynków wschodzących", o tyle kapitał zdaje się ciągle jeszcze płynąć do sektora, która był przez minione ponad 9 lat głównym motorem hossy. Efektem jest utrzymujący się a nawet przyspieszający wzrost względnej siły MSCI World IT Index do MSCI World. 

 

1ITwzgldsila

 

Ten wykres względnej siły globalnego sektora IT osiągnął ostatnio poziom, który w poprzednim cyklu Kuznetsa (którego jednym z objawów są kilkunastoletnie oscylacje kapitału pomiędzy "nową" a "starą" gospodarką) po raz pierwszy pojawił się w listopadzie 1999, a więc na 4 miesiące przed początkiem spektakularnego pęknięcia "bańki" w sektorze IT. 

Wydaje się, że potencjalnym dobrym pretekstem do pęknięcia obecnie nadymającej się inwestycyjnej "bańki" byłoby wprowadzenie przez UE w życie dyskutowanych obecnie planów opodatkowania przychodów firm takich jak Amazon, Google czy Facebook w miejscu ich uzyskiwania ("digital tax"). Władze UE zapewne trzymają tą broń w pogotowiu, by móc jej ewentualnie użyć w trwającej wojnie handlowej, którą toczą USA. Oczywiście trudno jest ocenić, czy i kiedy ta broń zostanie użyta, ale przy próbach wyznaczenia kresu globalnej hossy w sektorze IT można posiłkować się powyższymi wykresami, na których widać, jak podobna hossa skończyła się w 2000 roku. 

Podsumowując: koncentracja spółek z sektora IT wśród największych firm na świecie od dawna nasuwa skojarzenia z latami 1999-2000, kiedy mieliśmy do czynienia z podobnym zjawiskiem w przypadku IT i usług telekomunikacyjnych. Zachowanie indeksu MSCI IT World oraz jego względnej siły sugeruje, że obecna sytuacja przypomina tę z listopada 1999, co daje okolice października tego roku jako orientacyjny termin pęknięcia obecnie formującej się inwestycyjnej bańki. Potencjalnym pretekstem byłoby nałożenie przez UE i być może inne kraje podatku na przychody uzyskiwane na ich terenie przez amerykańskie giganty handlu internetowego. 

© Blog Wojciecha Białka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci