Menu

Blog Wojciecha Białka

Komentarze na temat koniunktury na rynkach finansowych i w gospodarce

S&P 500 contra złoto

bialek.wojciech

Dwa tygodnie temu w tekście zatytułowanym "Sknerus McKwacz a ceny akcji w Imperium Brytyjskim" argumentowałem na przykładzie z poprzedniego cyklu Modelskiego, że okres wojny o globalną hegemonię powinien zacząć się dopiero po kilkunastoletnim (14-18 lat) okresie wyraźnej słabości dotychczasowego hegemona objawiającej się systematycznym spadkiem cen na jego rynku akcji będącym objawem wycofywania się kapitału. Ponieważ S&P 500 ustanowił historyczny szczyt w ubiegłym roku, to - spekulowałem - początek następnego okresu wojny hegemonicznej można przesunąć do przynajmniej lat 2032-2036 (lub później, jeśli S&P 500 zdoła w przyszłości wznowić bicie rekordów). 

Oczywiście jasne jest, że rozumowanie oparte na pojedynczym przypadku nie ma wiele wartości. Ale jeśli tego typu różnych wnioskowań przeprowadzimy dziesiątki, to na podstawie uzyskanych wyników będziemy mogli próbować szacować prawdopodobieństwo określonych scenariuszy. 

Kwestia jest o tyle potencjalnie ciekawa, że podczas dwu poprzednich okresów wojny o globalną hegemonię  z lat powiedzmy 1775 (początek rewolucji amerykańskiej) - 1815 (kongres wiedeński) i 1914 (początek wojny światowej) - 1945 (konferencja jałtańska) polskie państwo albo znikało albo się pojawiało. Reguła zmienności wręcz sugeruje, że teraz znowu pora na "znikanie", wiec sprawa jest niewątpliwie frapująca. 

Po napisaniu tego tekstu byłem z siebie (jak zwykle) bardzo zadowolony, ale od razu zostałem zgaszony przez pana podpisującego się pseudonimem "dociekliwy54", który zapytał:

 

"A gdyby tak narysować SPX w cenach złota?"

 

Od razu sobie uświadomiłem, że porównywanie nominalnych wartości cen akcji w obecnych pro-inflacyjnych czasach "miękkiego" pieniądza z zachowaniem cen akcji z czasów "twardego" pieniądza opartego na złocie może prowadzić do błędnych wniosków. 

Uczyniłem więc, jak radził pan "dociekliwy54" i zrobiłem wykres cen akcji w USA wyrażonych w złocie (czyli względnej siły S&P 500  w dolarach wobec ceny złota w dolarach). 

W bazie danych, z której korzystam, czyli w Macrobondzie historia S&P 500 sięgała 1871 roku, ale na stooq-u znalazłem dłuższą historię cen akcji w USA aż do czasów Rewolucji Francuskiej. Pozwoliło to zrobić naprawdę długi wykres S&P 500 wyrażonego w cenie złota. 

Na poniższych obrazkach próbowałem ubrać ten wykres w "cykl pokoleniowy" (zielone pionowe linie to proponowane dołki cyklu pokoleniowego, czerwone linie - szczytu cyklu). 

 

201902131

201902132

 

Jak widać w takim ujęciu ceny akcji w USA nadal pozostają poniżej swego historycznego szczytu z poprzedniego pokolenia, który został ustanowiony w lipcu 1999, wiec całe moje rozumowanie sprzed 2 tygodni zostaje poddane w wątpliwość. 

Od lipca 1999 minęło już 19 lat i 7 miesięcy. Tę odległość można odłożyć od poprzednich szczytów cyklu pokoleniowego. Ograniczyłem się do dwóch - tego z września 1967 i tego z września 1929. Wniosek: z tego punktu widzenia obecna sytuacja USA przypomina tą z okolic kwietnia 1987 roku oraz tą z okolic kwietnia 1949 roku. 

Równocześnie od ostatniego dołka cyklu pokoleniowego na S&P 500 w cenach złota czyli od sierpnia 2011 minęło już 7,5 roku. Odkładając tą odległość od dwu poprzednich dołków cyklu pokoleniowego ze stycznia 1980 i kwietnia 1942 otrzymałem dwie daty: lipiec 1987 i październik 1949. 

Czyli z punktu widzenia przedstawionej interpretacji cyklu pokoleniowego obecne czasy odpowiadają w jakiś tam sposób okolicom okresu kwiecień-lipiec 1987 oraz kwiecień-październik 1949. 

W pierwszym przypadku na nowy historyczny rekord cen akcji w USA wyrażonych z cenach złota trzeba było czekać jeszcze 10 lat do 1997 roku (w 30 lat po poprzednim pokoleniowym szczycie; 2 lata przed następnym). W drugim przypadku również 10 lat do 1959 roku (również 30 lat po poprzednim pokoleniowym szczycie; 8 lat przed następnym). 

Mamy więc pierwszy wielce spekulatywny wniosek: relacja S&P 500/złoto wyjdzie na nowy historyczny szczyt w okolicach 2029 roku.

No chyba, że USA są już na tyle słabe, że ich wyrażone w złocie ceny akcji nie zdołają tego uczynić na czas, co będzie dla nich oznaczało być może poważne kłopoty. Najdłuższym okresem bez nowego rekordu były lata 1835-1869. W latach 1861-65 roku Amerykanie stracili cierpliwość i urządzili sobie wojnę domową

Dysponując analogiami z kwietniem-lipcem 1987 oraz kwietniem-październikiem 1949 można się bawić, w krótkoterminowe spekulacje (krach na rynku akcji z października 1987 - super-dołek cen akcji w grudniu 1987; październik-grudzień 1949 proklamowanie powstania Chińskiej Republiki Ludowej/ewakuacja sił Kuomintangu na Tajwan; akcje w USA zrobiły super-dołek w czerwcu 1949), ale oczywiście ich praktyczna wartość jest raczej znikoma.

Tak czy siak, w analogii z 1987 rokiem ceny akcji w USA powinny wznowić trwały wzrost w relacji do złota od lipca-października br., zaś w analogii z 1949 rokiem taki trwały wzrost powinien rozpocząć się w okresie październik 2018-kwiecień 2019. 

Jeśli, więc ktoś chce obstawiać, że USA wyjdą jak zwykle w okresie minionej ćwiartki milenium zwycięsko z tych globalnych zmagań, to gdzieś w okresie październik 2018-październik 2019 należy sprzedać złoto - jeśli je ktoś posiada - i kupić amerykańskie akcje. 

 

Podsumowanie: zabawy historią relacji S&P 500 i ceny złota podsuwają analogie obecnej sytuacji do tych z 1987 i 1949 roku. Potraktowanie tych analogii bardzo poważnie - czego nie należy raczej robić - prowadzi do wniosku, że w okresie październik 2018-październik 2019 ceny akcji w USA wyrażone w cenie złota powinny wznowić wzrosty i wyjść na poziom nowego historycznego rekordu w okolicach 2029 roku. Ewentualna niezdolność rynku akcji w USA do powtórzenia wyczynów z lat 1987-1997 i 1949-1959 będzie mogła być interpretowana jako objaw słabości globalnego hegemona. 

Gospodarcza niepewność a tempo wzrostu gospodarczego

bialek.wojciech

Grupa trzech amerykańskich ekonomistów oblicza co miesiąc i publikuje dla różnych rejonów świata wskaźnik o nazwie "Economic Policy Uncertainty Index". Wartości głównych wskaźników są wypadkową zachowania składowych (których wartości można sobie swobodnie ściągnąć z ich strony) pogrupowanych w trzech głównych kategoriach. Pierwsza składowa oparta jest na analizie wiadomości gospodarczych zawierających słowa typu "niepewność" czy "niepewne". Druga konstruowana jest na podstawie raportów Biura Budżetu Kongresu USA i zawartych tam informacji na temat tymczasowych rozwiązań podatkowych. Trzeci element mierzy skalę rozbieżności prognoz gospodarczych. 

Wykres głównego wskaźnika gospodarczej niepewności dla USA wygląda tak:

  2019021209 

Jak widać obserwowana w styczniu skala niepewności była niższa jedynie od tej zarejestrowanej w sierpniu 2011 roku (dla przypomnienia dołek ówczesnej bessy na Wall Street wypadł na początku października 2011). 

Procentowa zmiana roczna wartości tego wskaźnika dla USA ma jedną miłą cechę - wyprzedza roczną dynamikę PKB w Stanach Zjednoczonych aż o 9 miesięcy. Oznacza to, że poziom niepewności co do kluczowych parametrów polityki gospodarczej wpływa na aktywności gospodarczą z wynoszącym średnio 3 kwartały opóźnieniem (na poniższym obrazku zmiana roczna wskaźnika jest w odwróconej skali). 

 

2019021210

Niestety kosztem tego duże wyprzedzenia jest jednak raczej niska korelacja pomiędzy zmianami poziomu niepewności a zmianami tempa wzrostu gospodarczego wynosząca w okresie minionych ponad 20 lat jedynie 0,47. 

Wartość tego współczynnika korelacji można jednak zwiększać posługując się kilkumiesięcznymi średnimi Economic Uncertainty Index.  Niestety powoduje to redukcję skali wyprzedzania w stosunku do zachowania gospodarki. Dla 3-miesięcznej średniej korelacja z dynamiką PKB rośnie do 0,55, a wyprzedzenie spada do 7 miesięcy.

 

2019021211

Dla 6-miesięcznej średniej wartość współczynnika korelacji rośnie do 0,62 a wyprzedzenie spada do 6 miesięcy. 

 

2019021212

Dla 9-miesięcznej średniej korelacja rośnie do 0,67 a wyprzedzenie spada do 4 miesięcy. 

 

2019021213

Jak wniosek można wysnuć z ostatniego zachowania zmiany rocznej tego wskaźnika? Z pewnością nie sugeruje ono bliskości ożywienia gospodarczego. Styczniowy skok niepewności w górę będzie negatywnie oddziaływał na gospodarkę USA aż do okolic października b.r. Z drugiej strony skala wzrostu niepewności w stosunku do poziomu sprzed roku nie jest tak duża jak w trakcie gospodarczych recesji w USA w latach 1990-01, 2001 czy 2007-2009. Roczna procentowa zmiana wartości Economic Uncertainty Index dla USA jest obecnie mniejsza niż ta obserwowana w sierpniu 2011, sierpniu 2015 czy listopadzie 2016, co sugeruje spowolnienie dynamiki PKB być może w okolice poziomu np. 1,5 proc. pod koniec tego roku (z 3 proc. w III kw. 2018), ale raczej nie recesję. 

 

Podsumowanie: Economic Policy Uncertainty Index to pożyteczne narzędzie, które można próbować wykorzystywać do prognozowania tempa wzrostu gospodarczego. Ostatnie zachowanie tego wskaźnika dla USA sugeruje spowolnienie gospodarcze utrzymującego się do jesieni, ale raczej nie recesję gospodarczą. 

 

 

 

Jakie jest prawdopodobieństwo recesji w USA w ciągu roku?

bialek.wojciech

W minionym tygodniu w artykule "Rośnie ryzyko recesji w ciągu najbliższych 12 miesięcy" Business Insider zacytował Christophe'a Barraud przedstawionego jako jeden z najlepszych analityków na świecie, który ostrzegł, że prawdopodobieństwo recesji w gospodarce USA jest obecnie najwyższe od czasu wybuchy globalnego kryzysu finansowego w 2008 roku. Tą opinię oparł na ostatnim zachowaniu krzywej rentowności w USA a dokładnie na różnicy pomiędzy rentownością 10-letnich obligacji tamtejszego rządu a stopą 3-miesięcznych bonów skarbowych. Proponuję przyjrzeć się bliżej temu rozumowaniu. Wykres tej różnicy stóp wygląda tak (szare pionowe pasy, to okresy gospodarczej recesji w USA wyznaczane post-factum przez National Bureau of Economic Research):

 

201902111spread103m

 

Jego zachowanie jest prawie dokładną kopią podobnego spreadu, wykorzystującego nie stopę 3-miesięcznych bonów skarbowych, lecz stopę 3-miesięcznych bonów komercyjnych o najwyższej ocenie kredytowej emitowanych przez spółki z sektora niefinansowego, który opisywałem w swoim komentarzu z grudnia ("Typowa kolejność pojawiania się 'inwersji'"). 

Analitycy z nowojorskiego oddziały Rezerwy Federalnej wykorzystują wartość tego spreadu do obliczenia prawdopodobieństwa wystąpienia w ciągu najbliższych 12 miesięcy gospodarczej recesji w USA.

 

201902112prawdreces3

 

Jak widać szacowane w ten sposób prawdopodobieństwo tego, że w styczniu 2020 gospodarka USA znajdzie się w formalnej recesji wynosiła w poprzednim miesiącu prawie 24 proc. i rzeczywiście było najwyższe od okresu styczeń 2007-maj 2008 (plus lipiec 2008). 

Co ważniejsze w okresie minionych 60 lat na 11 takich jak styczniowy sygnałów 8 poprawnie sygnalizowało z wyprzedzeniem gospodarczą recesję w USA. 

Nas zapewne najbardziej interesować będzie znaczenie tych sygnałów dla cen aktywów notowanych na rynkach finansowych instrumentów. Sprawdźmy więc sobie na przykład jak zachowywały się ceny akcji wokół tych sygnałów. 

 

201902113sygnayrecesji

 

Przyjrzymy się ścieżkom S&P 500 wokół tych sygnałów (na poziomej osi liczba sesji):

 

201902114ciekiSP500

 

Jak widać dostajemy tu szeroką paletę możliwości - od spadku o prawie połowę w ciągu następnych kilkudziesięciu miesięcy (ścieżki po sygnałach z marca 1973, marca 2000 i grudnia 2005) do wzrostu o ok. 50 proc. (ścieżki po fałszywych sygnałach z lutego 1982 i września 1998). 

Uśrednienie tych 11 ścieżek daje zupełnie nijaką projekcję wartości S&P 500 w ciągu następnych 4 lat. 

 

201902115projSP500

 

Nie wynika z tego bynajmniej, że ceny akcji w USA wahać się będą przed następne 4 lata w wąskim przedziale wokół obecnych poziomów. Znaczy to jedynie, że scenariusze rynkowe po takich jak styczniowy sygnałach były na tyle zróżnicowane, że wzajemnie się znosiły. Innymi słowy po sygnałach takim jak styczniowy nie było na Wall Street na pierwszy rzut oka jakiejś dominującej tendencji. 

Po części dlatego w swoich wcześniejszych rozważaniach na ten temat starałem się ustalić poziom inwersji eliminujący historyczne ryzyko pojawienia się "fałszywych pozytywów", to znaczy sygnałów ostrzegawczych, po których recesja jednak nie nadchodziła, a także typową kolejność, w której inwersje powinny się pojawiać. 

Te 8 poprawnych sygnałów ostrzegających przed recesją pojawiały się odpowiednio o 5, 20, 8, 14, 9, 16, 12 i 24 miesiące przed początkiem recesji. Zarówno średnia jak i mediana tych liczb, to 13 miesięcy. 13 miesięcy po sygnale ze stycznia wypada luty 2020. 

Należy pamiętać, że w przeszłości optymalnym momentem na sprzedaż akcji w okresie poprzedzającym recesję był - średnio - okres w mniej więcej na pół roku przed jej początkiem ("S&P 500 przed początkiem recesji"). Przykładowo ostatnia recesja w USA rozpoczęła się według NBER w grudniu 2007 a optymalnym momentem na sprzedaż akcji był lipiec 2007 (5 miesięcy wcześniej). W poprzednim cyklu optymalny moment na sprzedaż akcji wypadł aż 12 miesięcy wcześniej (marzec 2000 wobec początku recesji w marcu 2001), ale w praktyce na S&P 500 we wrześniu 2000 (pół roku przed początkiem recesji) mieliśmy wtórny szczyt na prawie tym samym poziomie co pierwotny. Oznacza to w praktyce, że przedwczesne rozpoczęcie ostatecznego finiszu może okazać się błędem (podobnie zresztą jak przedwczesne uznanie, że zagrożenie minęło). 

W przyszłości spróbuję z tego wskaźnika prawdopodobieństwa recesji w USA wycisnąć coś potencjalnie użytecznego w praktyce, ale powyższa pierwsza próba zakończyła się raczej niepowodzeniem. 

 

Podsumowanie: publikowany przed nowojorski oddział FED wskaźnik prawdopodobieństwa recesji w gospodarce USA za następnych 12 miesięcy osiągnął w styczniu najwyższy od lat 2007-2008 poziom 23,6 proc. W okresie minionych 60 lat taki sygnał pojawiał się wcześniej 11-krotnie 8 razy (73 proc.) poprawnie ostrzegając przed nadejściem recesji gospodarczej. Średnie wyprzedzenie pomiędzy poprawnym sygnałem, a początkiem recesji wynosiło 13 miesięcy (od 5 do 24 miesięcy). Ze względu na obecność fałszywych sygnałów (3-ech z 11-tu) oraz duże zróżnicowanie wyprzedzenia w stosunku do początku recesji trudno z zachowania cen akcji po takich sygnałach wyciągnąć jakieś użyteczne wnioski. 

 

Kiedy kupić niemieckie akcje?

bialek.wojciech

Już miesiąc temu pojawiły się sygnały sugerujące, że gospodarka Niemiec znalazła się na granicy recesji. Najnowsze dane na temat produkcji przemysłowej w tym kraju będącym naszym najważniejszym partnerem handlowym sugerują, że Niemcy tę granicę przekroczyły. W ciągu 7 miesięcy od maja od grudnia niemiecka produkcja przemysłowa spadła o 4,5 proc. W okresie od 1992 roku tak silny spadek zdarzył się wcześniej jedynie dwukrotnie: 7-miesięczna zmiana produkcji przekraczała po raz pierwszy poziom -4,1 proc. w sierpniu 1992 oraz październiku 2008. W obu przypadkach odbywało się to już w trakcie formalnej recesji w gospodarce Niemiec. 

 

2019020817mieszmianaprodukcjiniemcy

 

W 1992 roku po publikacji informacji o tym sygnale akcje wchodzące w skład indeksu DAX należało kupować natychmiast. 

 

201902082DAX1992

 

W 2008 roku z zakupami należało się jeszcze wstrzymać 3 miesiące:

 

201902083DAX2008

 

W pierwszym przypadku kupując DAX-a w dołku cyklicznej bessy związanej z recesją w gospodarce można było w ciągu następnych 15-20 miesięcy zarobić ok. 60 proc.

W drugim przypadku kupując DAX-a w dołku cyklicznej bessy związanej z recesją w gospodarce można było w ciągu następnych 23-28  miesięcy zarobić ok. 100 proc.

DAX spadając od stycznia ub. r. dyskontował obecne spowolnienie gospodarcze i zgodnie z typowym schematem powinien zakończyć bessę gdzieś w okolicach apogeum recesji. W 1992 roku październikowy dołek cen akcji wypadł na 4 miesiące przed cyklicznym minimum rocznej dynamiki produkcji przemysłowej z lutego 1993 (-10,5 proc.). W 2009 roku marcowy dołek cen akcji wypadł na 1 miesiąc przed ustanowieniem przez roczną dynamikę produkcji w Niemczech cyklicznego minimum (-22,1 proc.). 

Moje wskaźniki "szerokości" koniunktury gospodarczej w krajach OECD, UE i na rynkach "wschodzących" sugerują obecnie, że roczna dynamika produkcji przemysłowej w Niemczech będzie spadać do - odpowiednio - maja, przynajmniej czerwca i przynajmniej września. 

 

201902084szerOECD

201902085szerUE

201902086szerEM

 

Wskaźniki ten "widzące (jak przez mgłę) przyszłość" rocznej dynamiki produkcji przemysłowej w Niemczech do - odpowiednio - czerwca, lipca i września, nie generują na razie jakichś poważniejszych sygnałów odwrócenia trendu. Nawet więc zakładając 4-miesięczne wyprzedzenie rynku akcji w stosunku do koniunktury w przemyśle jak na przełomie 1992 i 1993 roku można chyba zaryzykować zwlekanie z jakimiś poważniejszymi zakupami DAX-a. 

W "idealnym" scenariuszu Niemcy - kraj będący jednym z największych eksporterów na świecie - zostaną w marcu dobite najpierw przez eskalację wojny handlowej USA i Chin, a następnie przez "twardy" Brexit.

New York Times opublikował mapę pokazujący oczekiwany wpływ ewentualnego "twardego" Brexitu na poszczególne rejony Europy. Jak widać Niemcy znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka.

 

13tmje9dy4f21

 

W przypadku braku porozumień handlowych mielibyśmy na DAX-ie zapewne powtórkę z okresu styczeń-marzec 2009. Sprawy się skomplikują w przypadku bardziej korzystnego dla światowego handlu rozwoju wydarzeń. 

Wykorzystując niepewną sytuację Niemiec Francuzi próbują coś ugrać ogłaszając wczoraj, że poprą projekt poddania Nord Stream 2 unijnym regulacjom (przy okazji odwołali też po raz pierwszy od II Wojny Światowej swego ambasadora we Włoszech). 

Planując ewentualne zakupy niemieckich akcji warto pamiętać, że w strefie 8000-8800 punktów na DAX-ie znajduje się super-wsparcie, którego przebicie w dół w każdym scenariuszu innym niż globalna Wielka Depresja wydaje się być w najbliższym czasie bardzo mało prawdopodobne (patrz: "Dokąd może spaść DAX?"). 

 

Podsumowanie: równie niski co w grudniu ub. r. 7-miesięczny spadek produkcji przemysłowej w Niemczech był obserwowany po 1991 roku jedynie od sierpnia 1992 i od października 2008. Przy braku dalszego spowolnienia sugeruje to cykliczny dołek DAX-a w okresie luty-maj br., ale zachowanie moich wskaźników "szerokości" koniunktury gospodarczej na świecie raczej sugeruje, że należy liczyć się z dalszym spowolnieniem gospodarczym w Niemczech (no i pozostaje do rozstrzygnięcia kwestia ryzyka eskalacji wojny handlowej USA z Chinami i "twardego" Brexitu). 

 

Ex Oriente disinflatio?

bialek.wojciech

Pisałem wczoraj o rodzinie wskaźników o nazwie Citi Early Warning Signal Risk Index i wnioskach na temat koniunktury gospodarczej i rynkowej, które można próbować wysnuwać z ich zachowaniach. To nie jedyny wskaźnik publikowany przez Citigroup, który może potencjalnie być użyteczny przy próbach prognozowania różnych parametrów ekonomicznych czy rynkowych. Dziś chciałbym napisać o Inflation Surprise Index. Jak nazwa sugeruje stara się on mierzyć skalę inflacyjnych zaskoczeń - in plus czy też in minus - w stosunku do rynkowego konsensusu dla różnych rejonów świata. Wskaźniki te można wykorzystać do prób prognozowania trendów dynamiki cen w polskiej gospodarce. Spróbuję to dziś pokazać na przykładzie krajowego CPI, którego roczną dynamikę korelowałem w okresie od 2002 roku (kiedy nasze tempo inflacji osiągnęło "cywilizowane" poziomy) z wartościami Citi Inflation Surprise Index dla 16 rejonów świata. 

Największe wyprzedzenie wobec rocznej zmiany CPI w Polsce pojawiło się w przypadku Citi Inflation Surprise Index dla Chin (11 miesięcy; współczynnik korelacji 0,4). 

 

201902071Chiny2

 

Na drugim miejscy pod względem wyprzedzenia w stosunku do rocznej zmiany CPI w Polsce znalazły się Stany Zjednoczone (10 miesięcy, współczynnik korelacji 0,5). 

 

201902072US1

 

Na trzecim miejscu uplasowały się kraje rozwinięte (wyprzedzenie 8 miesięcy, wartość współczynnika korelacji 0,47):

 

 201902073DM

 

Na czwartym miejscu z półrocznym wyprzedzeniem mamy rejon Azji Pacyfiku (wsp. korelacji 0,51):

 

 201902074AsiaPacific2

 

5 miesięczne wyprzedzenie w stosunku do rocznej dynamiki CPI w Polsce wykazują indeksy Citi Inflation Surprise dla rynków wschodzących (wsp. korel. 0,48) i regionu CEMEA (Europa Centralna, Bliski Wschód i Afryka; wsp. korel. 0,34). 

 

 201902075EM1

 201902076CEMEA2

 

Fala "zaskoczeń" inflacyjnych przepływa przez Wielką Brytanię na 2 miesiące przed zarejestrowaniem przez GUS (ale wartość współczynnika korelacji jest tu najwyższa i wynosi 0,64):

 

201902077UK1

 

Citi Inflation Surprise Index dla strefy euro nie wykazuje wyprzedzenia w stosunku do dynamiki polskiego CPI i ma z nim bardzo niską wartość współczynnika korelacji jedynie 0,29. 

 

201902078UK4 

 

Te zależności są zbyt słabe by próbować zrobić z nich jakiś wiarygodny model dynamiki polskiego wskaźnika inflacji. Zachowanie indeksów Citi Inflation Surprise dla krajów rozwiniętych można ocenić jako relatywnie neutralne.  Wydaje się jednak, że widać w tych danych silniejszy dezinflacyjny impuls nachodzący od strony rejonu Chin/Azji Pacyfiku, który przynajmniej do końca tego roku powinien utrudniać jakiś poważniejszy ruch tempa inflacji pieniądza w naszym kraju w górę.

 

Podsumowanie: dynamika wskaźników inflacji to najważniejszy wskaźnik makroekonomiczny z punktu widzenia posiadaczy polskich obligacji skarbowych. Wydaje się, że dopóki Chiny/rejon Azji Pacyfiku nie przestaną generować negatywnych (poniżej oczekiwań) inflacyjnych niespodzianek można być relatywnie spokojnym o losy rosnących od listopada cen krajowych obligacji skarbowych (patrz również "Zbliża się czas obligacji skarbowych"). 

 

 

© Blog Wojciecha Białka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci