Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Archiwum
Wojciech Białek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
piątek, 23 czerwca 2017

W kwietniu 2015 roku zabawiłem się w stworzenie projekcji rocznej dynamiki PKB w naszym kraju opartej na uśrednieniu przebiegu kilku poprzednich cykli Kitchina ("Coś tu nie gra"). Pisałem wtedy:

"Z powyższej projekcji wynika ni mniej ni więcej, że - gdyby obecny rozpoczęty w dołku spowolnienia z grudnia 2012 cykl miał być "typowy" - to trwająca od sierpnia ub. r. poprawa koniunktury okazałaby się jedynie tymczasowa, spowolnienie gospodarcze powinno być lada moment wznowione i kulminować dopiero w dokładnie 40 miesięcy po poprzednim dołku czyli dopiero w kwietniu przyszłego roku."

W rzeczywistości dołek spowolnienia wypadł nie w kwietniu 2016 lecz dopiero w lipcu, co widać na poniższym obrazku przedstawiającym model rocznej dynamiki PKB oparty na miesięcznych danych GUS o produkcji przemysłowej, produkcji budowlano-montażowej oraz sprzedaży detalicznej. 

 

1ProjekcjaPKBlipiec2016

 

Zabawę sprzed ponad 2 lat można więc powtórzyć. Synchronizacja obecnego - rozpoczętego w dołku z lipca ub. r. - cyklu z 5-cioma poprzednimi dokonana w cyklicznych dołkach modelu dynamiki PKB i zaczepienie uśrednionego przebiegu tych cykli w ubiegłorocznych dołku dała poniższą projekcję dynamiki PKB w naszym kraju do końca 2020 roku. 

 

2ProjekcjaPKBnowa

 

W ciągu 10 pierwszych miesięcy cyklu faktyczne wskazania modelu dynamiki PKB opartego o miesięczne dane GUS okazały się średnio o 0,6 pkt. proc. niższe od wartości sugerowanych przez projekcję. Ta różnica oczywiście może się z czasem wyrównać, ale też może się nie wyrównać, gdyż odzwierciedla jakąś systematyczną słabość obecnego cyklu w stosunku do poprzednich. 

Postanowiłem więc zmodyfikować powyższą projekcję odejmując od niej owe 0,6 pkt. proc. 

 

3ProjekcjaPKBnowapoprawiona

 

Wskazania powyższej projekcji można uznać za relatywnie optymistyczne. Średnie tempo wzrostu gospodarczego miałoby się do końca tego roku utrzymać na poziomie +4,6 proc., a w 2018-tym i 2019-tym spaść do +4,3 proc. Silniejsza spowolnienie przyszłoby dopiero w drugiej połowie 2019-tego roku i kulminowałoby w okolicach maja 2020 roku na - niespecjalnie groźnie wyglądającym poziomie +1,9 proc. Później rozpoczęłoby się nowe ożywienie za cały 2020 roku zamknąłby się średnim wzrostem na poziomie 3 proc. 

Oczywiście powyższą projekcję proponuję traktować jedynie jako scenariusz bazowy, w którym nie zostały uwzględniona żadne specyficzne dla obecnego cyklu czynniki. Przykładowo "zawsze" oczekiwałem przed końcem tej dekady Chinageddonu. Można sobie wyobrazić, że gdyby taki scenariusz się zmaterializował, to ścieżka dynamiki polskiego PKB w latach 2019-2020 okazałaby się niższa niż "bazowa" (chociaż kto to może na pewno wiedzieć?). Jeśli Chiny wytrzymają presję FED stopniowo zaciskającego pętle restrykcji monetarnych, a dla odmiany pęknie prawdopodobnie tworząca się jak 17 lat temu "bańka" inwestycyjna w segmencie spółek FANG-opodobnych, to zapewne wpływ tego wydarzenia na tempo wzrostu gospodarczego w naszym kraju będzie odmienny. Z drugiej strony, optymista mógłby argumentować, że nie ruszyły jeszcze na poważnie inwestycje w polskiej gospodarce, więc tempo wzrostu jest niedoszacowane.

Ponieważ jednak oszacowanie skali wpływu tych - i wszystkich innych - hipotetycznych wydarzeń na nasz PKB jest bardzo trudne, to proponuję na razie zadowolić się powyższą projekcją i ewentualnie modyfikować ją w miarę pojawiania się jakichś systematycznych dewiacji rzeczywistości od scenariusza bazowego.

Powyższy scenariusz bazowy ścieżki tempa wzrostu gospodarczego można uznać za relatywnie pozytywny dla rynku akcji. W przeszłości 4,3-4,6 proc, tempo wzrostu gospodarczego odpowiadało średnio rocznej dynamice WIG-u wynoszącej ok. 20-25 proc. Gdyby rzeczywiście dynamika PKB oscylowała wokół owych 4,3 proc. do końca 2019 roku, to początek cyklicznej bessy miałby prawo przesunąć się w czasie nawet na 2019 rok (w co osobiście wątpię). 

 

4ProjekcjaPKBnowapoprawiona

 

Podsumowując: gdyby zachowanie tempa wzrostu w polskiej gospodarce w obecnym cyklu Kitchina okazało się zbliżone do średniego przebiegu z 5 poprzednich cykli to (co  się jednak zapewne nie stanie z powodu wystąpienia jakichś specyficznych dla obecnego cyklu czynników), to relatywnie wysokie tempo wzrostu gospodarczego oscylujące wokół poziomu 4,3-4,6 proc. (historycznie spójne z 20-25 proc. roczną dynamiką WIG-u) utrzymałoby  się do drugiej połowy 2019 roku, a kulminacja późniejszego spowolnienia nastąpiłaby w okolicach wiosny 2020 roku. 

17:14, bialek.wojciech
Link Komentarze (436) »
środa, 14 czerwca 2017

W maju wysokość stopy bezrobocia w USA spadła do najniższego poziomu od 16 lat. W okresie minionego półwiecza stopa bezrobocia w Stanach Zjednoczonych trafiała na równie niskie lub niższe poziomy jedynie w dwu okresach: pomiędzy wrześniem 1965 i lutym 1970 oraz kwietniem 1998 i majem 2001. W obu przypadkach tak niska stopa bezrobocia towarzyszyła formowaniu się pokoleniowego szczytu cen akcji (w ujęciu realnym w 1966 roku i 2000 roku), chociaż równie niska stopa bezrobocia pojawiała się w USA również w latach 40-tych i 50-tych a więc podczas pokoleniowej hossy, więc nie można tego traktować jako bezwzględnej reguły. 

 

 

Zasada, że akcje kupujemy, gdy stopa bezrobocia jest wysoka, ale spadnie w przyszłości, a sprzedajemy, gdy jest niska, ale w przyszłości wzrośnie, jest w miarę intuicyjna i sprawdzała się w okresie minionych 50 lat. Obecna sytuacja w USA z pewnością nie da się opisać jako ten pierwszy wariant, ale może okazać się wariantem drugim (chociaż oczywiście nie mamy gwarancji, że stopa bezrobocia rzeczywiście wzrośnie z obecnych poziomów jak w latach 1968-1982 czy w latach 2000-2009). Przyjrzyjmy się więc zachowaniu S&P 500 w obu historycznych epizodach. 

Pierwszy wniosek jest taki, że w 12 lat po osiągnięciu przez stopę bezrobocia w USA takiej jak w maju wysokości, S&P 500 był nominalnie nie wyżej niż w momencie pojawienia się takiej informacji. 

 

 

Drugi wniosek jest taki, że dno przyszłej silnej bessy wypada za ok. 4,5 roku, czyli na przełomie 2021 i 2022 roku. 

 

 

Trzeci wniosek: szczyt obecnej hossy wypadnie gdzieś pomiędzy wiosną 2019 a latem 2020. 

 

 

Wniosek czwarty: po drodze do tego szczytu hossy S&P 500 zaliczy przynajmniej 20 proc. korektę kulminującą za 5 do 12 miesięcy.

 

 

Wniosek piąty i ostatni: ta przynajmniej 20 proc. korekta rozpocznie się gdzieś pomiędzy sierpniem a październikiem br. Dalszy potencjał wzrostowy S&P 500 w perspektywie następnych 7 miesięcy nie przekracza 3-6,1 proc.

 

 

Podsumowanie: oczywiście nie ma gwarancji, że w obecnym cyklu zachowanie cen akcji w USA będzie podobne do tego obserwowanego po dwu ostatnich przypadkach zejścia stopy bezrobocia w tym kraju do obecnego poziomu, ale doświadczenie z tych dwu historycznych precedensów sugeruje skracanie długich pozycji w akcjach w okresie sierpień-październik lub po wzroście S&P 500 o kolejne 3-6 proc. 

12:20, bialek.wojciech
Link Komentarze (415) »
piątek, 09 czerwca 2017

Już tydzień temu saldo optymistów i pesymistów w sondażu INI SII spadło do najniższego poziomu od listopada (+4,8 pkt. proc.), a wczoraj pogłębiło spadek osiągając poziom +2,2 pkt.proc. Czy takie zachowanie sentymentu krajowych inwestorów indywidualnych generuje jakiś sygnał, który mógłby być wykorzystany do zajęcia pozycji na rynku? Proponuję podejść do odpowiedzi na to pytanie na kilka sposobów. Poniżej przedstawię 5 spekulacyjnych strategii dla WIG-u 20, które mają zastosowanie do obecnej sytuacji. Różnić się będą definicją sygnału kupna, natomiast w każdej z nich sygnałem sprzedaży będzie wyjście salda optymistów i pesymistów INI SII na 15-tygodniowe maksimum. To bardzo głupi sygnał sprzedaży, ma jedną podstawową zaletę - pojawiał się w każdym z 13 cykli 20-tygodniowych (najbardziej naturalnego cyklu przy wykorzystywaniu wskaźników sentymentu). Chroniło to w przeszłości przed pozostawianiem z pozycją zbyt długo podczas bessy, co generowałoby duże straty, chociaż oczywiście w hossie nie pozwala na osiąganie dużych zysków. 

Pierwszy system jest najprostszy i zajmuje długą pozycję na WIG-u 20, gdy saldo INI SII spada przynajmniej do poziomu z czwartku (+2,2 pkt. proc.) Jak widać poniżej system per saldo radził sobie w miarę dobrze, ale niestety dwie duże wpadki w 2011 i pod koniec 2015 roku są raczej zniechęcające. 

 

1INIs1

 

Powyższą strategię można nieco zmodyfikować interesując się jedynie sygnałami, które pojawiają się kiedy - taki jak obecnie - WIG-20 jest nie niżej niż 6 proc. poniżej 20-tygodniowego maksimum. Takie sytuacje mają wskazywać na relatywnie silny rynek, na którym doszło do takiego jak obecnie schłodzenia sentymentu pomimo tego, że spadek w porównaniu do poziomu szczytu nie był zbyt silny. Jak widać poniżej to podejście pozwoliło uniknąć wpadek z 2011-tego i 2015-ego roku, ale wadą tego systemu jest niewielka ilość (tylko 4 w ciągu 6 lat) transakcji (ale zawsze zyskownych). 

 

 

1INIs2

 

Saldo INI znalazło się w czwartek na poziomie 28-tygodniowego minimum. Brzmi to na pierwszy rzut oka zachęcająco, ale ostateczny wynik systemu kupującego WIG-20 w takich sytuacjach jest wysoce rozczarowujący:

 


1INIs3

 

Znacznie lepiej wypadł system, który kupuje po osiągnięciu przez saldo INI SII takiego jak obecnie poziomu odchylenia od 20-tygodniowej średniej:

 

1INIs42

 

Najlepiej wypadł system zajmujący długą pozycję, gdy 16-tygodniowa zmiana wartości saldo INI SII osiągała taki poziom jak ostatnio:

 

1INIs5

 

Dwa ostatnie systemy - oraz po części drugi z powyżej prezentowanych - wypadły w miarę przyzwoicie. Osiągnięte przez nie wyniki - ok. 50 proc. w ciągu 6 lat, czyli mniej więcej 7 proc. rocznie nie licząc zysków z depozytów, gdy system był poza rynkiem - nie są zbyt atrakcyjne, ale pewnie nie mogły być przy tak prostacko zdefiniowanym sygnale sprzedaży. 

Podsumowując: na podstawie powyższych ćwiczeń z historii można wysnuć ostrożnie pozytywne wnioski na temat zajmowania obecnie długiej krótkoterminowych pozycji na WIG-u 20. Ostrożnie, gdyż obecny - rozpoczęty jak się wydaje 31 marca - cykl 20-tygodniowy mija dziś swój półmetek. Z jednej strony sugeruje to, że właśnie powinna rozpoczynać się faza wzrostowa cyklu 10-tygodniowego, z drugiej strony oznacza, że niebawem rozpocząć się powinna faza spadkowa obecnego cyklu 20-tygodniowego (i rozpoczętego w listopadzie ub. r. cyklu 40-tygodniowego), którego następnego dołka można oczekiwać pod koniec sierpnia. W każdym z ostatnich 13 cykli 20-tygodniowych saldo INI wychodziło prędzej czy później na swoje 15-tygodniowego maksimum. W obecnych realiach oznaczałoby to osiągniecie poziomu szczytu optymizmu z połowy maja (+32,3 pkt. proc.). W przeszłości 4-krotnie zdarzały się 2-tygodniowe skoki salda sentymentu INI SII o ponad 30 pkt. proc., więc teoretycznie w miarę szybka poprawa nastrojów (konieczna by potem zdążyły się schłodzić do czasu oczekiwanego pod koniec sierpnia dołku cykli 20- i 40-tygodniowych) jest możliwa. 

 

14:48, bialek.wojciech
Link Komentarze (258) »
czwartek, 01 czerwca 2017

Zmiany wartości Consumer Price Index (CPI) to popularna miara tempa inflacji (psucia) pieniądza. W zachowaniu CPI można wyróżnić dwie składowe. Jedna jest pochodną zachowania cen surowców i można ją przybliżać dynamiką Producer Price Index (PPI). Poniżej model dynamiki CPI w USA oparty na zmianach PPI:

 

1USACPIPPI

 

Drugą składową jest składowa "bazowa" niezależna na krótką metę od wahań cen surowców i można ją przybliżać za pomocą dynamiki "core CPI" (indeks bez cen energii i żywności). Na kolejnym obrazku widać model dynamiki CPI oparty na "core CPI". 

 

2USACPIcoreCPI1

 

Po wrzuceniu do modelu CPI obu składowych (PPI i wskaźnika inflacji bazowej) otrzymujemy prawie doskonałe dopasowanie:

 

3USACPIModel

 

Dotyczy to również dynamiki CPI w Polsce. Poniżej modele rocznej zmiany CPI oparte kolejno o dynamikę PPI, dynamikę wskaźnika inflacji bazowej (bez cen energii i żywności) i oba wskaźniki łącznie. 

 

4PolskaCPIPPI2

5PolskaCPIcoreCPI2

6PolskaCPIPPIcoreCPI2

Model dla polskiego CPI jest nieco gorszej jakości niż dla amerykańskiego (R-kwadrat 0,84 od 2001 roku wobec 0,98 od 1958 roku). W obu modelach waga dynamiki wskaźnika inflacji bazowej jest większa niż waga dynamiki PPI: w amerykańskim prawie 2-krotnie, w Polskim - prawie 4-krotnie.  

Roczne zmiany PPI można modelować np. dynamiką Goldmans Sachs Commodity Index (w dolarach dla USA i złotych dla Polski). Niestety wyprzedzenie ze strony rynku surowców nie jest duże i niewiele przekracza jeden miesiąc:

 


7USAPPIGSCI

9POlskaPPIGSCI

 

Dynamikę wskaźnika inflacji bazowej można modelować za pomocą rocznej zmiany sprzedaży detalicznej. Co ciekawe wyprzedzenie jest tu ogromne i zarówno dla USA jak i dla Polski wynosi średnio aż 1,5 roku.

 

8USACoreCPIRetailsales1

10POlskaCoreCPISprzedaDetaliczna1

 

Przy okazji myśl: być może regulacja wielkości środków wypłacanych w ramach programu 500+ mogłaby być wygodnym narzędziem wpływania na koniunkturę w handlu detalicznym, a zatem pośrednio i na tempo inflacji bazowej. 

1,5 roczne wyprzedzenie zachowania dynamiki sprzedaży detalicznej w stosunku do dynamiki wskaźnika inflacji bazowej pozwala na wyrabianie sobie opinii o prawdopodobnym zachowaniu tego wskaźnika z dużym wyprzedzeniem. Ta zależność sugeruje obecnie, że zarówno w USA jak i w Polsce dynamika wskaźnika inflacji bazowej będzie wyżej niż obecnie, ale nie na tyle drastycznie wysoko, by było to w jakiś oczywisty sposób niepokojące. Model dla USA osiąga +2,2 proc. w lipcu 2018 a dla Polski +1,9 proc. w czerwcu 2018. Można te wartości porównać z +2,9 proc. dynamiką tego wskaźnika obserwowaną w USA we wrześniu 2006 roku, czy 2,8 proc. dynamiką z 2001 roku, oraz - dla Polski - odczytami na poziomie +2,9 proc. z lat 2008-2009 czy +3,1 proc. z grudnia 2011. 

Wydaje się, że z tego punktu widzenia sygnałem ostrzegającym przed przyszłym wzrostem tempa inflacji bazowej byłoby ewentualne rozpędzenie się dynamiki sprzedaży detalicznej - czy to w USA czy to w Polsce - do najwyższych od dekady poziomów. 

Większy problem przedstawia prognozowanie dynamiki PPI, gdyż wyprzedzenie zachowania GSCI w stosunku do indeksu cen produkcji niewiele przekracza jeden miesiąc. To wystarcza by prognozować - szczególnie w przypadku naszego kraju - silny spadek dynamiki PPI w maju i czerwcu, ale dalszy horyzont pozostaje zamglony.

Ostatnie projekcje, które robiłem dla ropy naftowej - a surowce energetyczne dominują w składzie Goldman Sachs Commodity Index - sugerowały raczej stabilne ceny do końca tej dekady. Taka stabilizacja ceny ropy w niezbyt wysokim przedziale 40-60 dolarów raczej nie zapowiadałaby uderzenia surowcowej inflacji przynajmniej do końca 2019 roku.

Średnia długość cyklu Kitchina sugeruje, że następnej bessy na rynku surowców należy spodziewać się gdzieś w okolicach przedziału październik 2017-czerwiec 2019 (w 40 miesięcy po poprzedniej bessie). W tym okresie jakiś na tyle znaczący by spowodować wzrost dynamiki PPI skok w górę cen surowców wydaje się mało prawdopodobny.

Równocześnie jednak ze standardowego cyklu rotacji aktywów w ramach cyklu koniunkturalnego wynika, że surowce powinny się trzymać relatywnie wysoko dłużej niż akcje (patrz np. szczyt cen surowców w lipcu 2008 w rok po szczycie cen akcji), czy też szczyt cen surowców we wrześniu 2000 w pół roku po szczycie cen akcji.To sugeruje, że zanim rozpocznie się na rynku surowców kitchinowa bessa, może tam jeszcze dojść w obecnym cyklu do trwającego kilka kwartałów - przynajmniej relatywnego względem akcji - umocnienia. 

Z drugiej strony fakt, że FED zapowiada rozpoczęcie pod koniec tego roku sprzedaży aktywów skupionych wcześniej w ramach prowadzonej polityki luzowania ilościowego a oparte na mojej interpretacji cyklu Kuznetsa projekcje dla dolara sugerują, że obserwowana od grudnia słabość dolara to jeszcze tylko korekta, po której nadejdzie  - począwszy od II półrocza tego roku - ostatnia - trwająca do połowy 2018 roku - fala wzrostowa, raczej nie sprzyjają tworzeniu prognoz zbyt silnego rynku surowców w najbliższym czasie. 

Oczywiście w przypadku polskiego rynku dużo tutaj zależeć będzie od siły złotego, a ten na razie się umacnia

Ponieważ kwestia przyszłego zachowania cen surowców wydaje się istotna z wielu punktów widzenia, to zapewne będę do niej wracał w przyszłości. 

 

Podsumowując: myśląc o tempie inflacji warto osobno analizować inflację surowcową zależną od zachowania cen na rynkach towarowych oraz inflację bazową zależącą bardziej m.in od koniunktury w handlu detalicznym (z wielkim średnio 1,5 rocznym wyprzedzeniem). Z dostępnych danych wyłania się obraz stopniowo rosnącego w okresie następnego 1,5 roku tempa inflacji bazowej, na razie jednak nie widać sygnałów zapowiadających osiągnięcie poziomów, które będą w oczywisty sposób wymagały interwencji banku centralnego. Jeśli chodzi o surowcowy składnik inflacji, to wydaje się, że w latach 2018-2019 będzie on raczej wpływał hamująco na ogólne tempo inflacji. Perspektywa najbliższego roku wydaje się być dla surowców bardziej obiecująca - w ramach cyklu alokacji aktywów po okresie optymalnym dla akcji powinna nadejść  faza cyklu, w której najmocniejsze będą surowce. 

13:31, bialek.wojciech
Link Komentarze (309) »
środa, 31 maja 2017

Od kilku godzin nie mogę umieszczać komentarzy na swoim blogu. Jeśli ktoś ma podobny problem, proszę o wyrozumiałość i cierpliwość - próbuję wyjaśnić przyczyny w administracji blox.pl, ale to może potrwać. wb

EDIT: Problem ma szerszy zasięg i dotyczy również innych blogów na blox.pl. 

 

EDIT: Otrzymałem następującą informację:

 

"Mamy awarię i właśnie pracujemy nad rozwiązaniem tego problemu. Odezwiemy się, kiedy dodawanie komentarzy zostanie naprawione.

pozdrawiamy,

administracja blox.pl"

19:56, bialek.wojciech
Link Komentarze (10) »
piątek, 26 maja 2017

Jednym z moich ulubionych wskaźników wyprzedzających koniunktury gospodarczej w USA jest ECRI Weekly Leading Index. ECRI to akronim od Economic Cycle Research Institute bazującego na metodach analizy cyklu koniunkturalnego w gospodarce rozwijanych w USA od lat 20-tych XX wieku. 

Wskaźnik ten ma przynajmniej 3 zalety: jego historia sięga końca lat 60-tych, publikowany jest co tydzień i wykazuje wyraźną korelację z roczną dynamiką PKB w USA przy średnim wyprzedzeniu wynoszącym ok. 29 tygodni.  

 

1ecripbk

 

Wskaźnik ten koreluje nie tylko ze zmianą roczną PKB, ale również z dynamiką prognozowanych zysków firm notowanych na nowojorskiej giełdzie. W okresie minionych 20 lat współczynnik korelacji pomiędzy obiema seriami wynosił 0,75, a średnie wyprzedzenie nieco ponad pół roku. Obecne zachowanie ECRI sugeruje, że oczekiwania co do wzrostu EPS osiągną w USA maksimum w okolicach sierpnia na poziomie zbliżonym do +11,9 proc.. 

 

2ecriforwardEPS

 

W ostatnich miesiącach zannualizowane tempo wzrostu tego wskaźnika osiągnęło jedną z najwyższych wartości w minionym półwieczu i z tego wysokiego poziomu zaczęło spadać. 

 

3ecrispada

 

Sprawdźmy, co działo się na S&P 500 w okolicach podobnych sygnałów z przeszłości. 

 

4ecrisp

 

Wśród ścieżek po takim sygnale jak obecny wyróżnia się oczywiście ścieżka z 1987 roku, kiedy to w kilka dni po sytuacji takiej jak obecna ceny akcji w USA (i na innych rynkach) przeżyły potężne - chociaż krótkotrwale - załamanie. o ok. 30 proc. Tak stało się w jednym na siedem omawianych historycznych precedensów obecnej sytuacji. W sześciu pozostałych przypadków zachowanie S&P 500 w ciągu następnych ponad 7 miesięcy po sygnale (czyli w obecnych realiach do końca roku) przypominało błądzenie losowe bez jakiejś łatwo dostrzegalnej tendencji. Można też wspomnieć o sygnale z maja 2010, który nadszedł z 3-tygodniowym opóźnieniem po ówczesnym pamiętnym "Flash Crashu". 

 

5ecrispcieki

 

W październiku ub. r. ("Hossa do kwietnia, potem krach") traktowałem analogię z 1987 roku (oraz z 1999 rokiem) jako najlepszą dla ówczesnej sytuacji, jednakże po sprawdzeniu się pierwszej części ("hossa do kwietnia") uznałem, że z drugą ("krach") mogą być problemy. Powodem było inne niż oczekiwałem 7 miesięcy temu zachowanie rentowności amerykańskich obligacji skarbowych, które - zamiast systematycznie rosnąć prowokując krach na rynku akcji jak w 1987 roku oraz 1999 roku - od grudnia weszły w trend boczny zmniejszając presję wywieraną na wycenę akcji.  

Co ciekawe projekcja wartości S&P 500 uzyskana przez uśrednienie tych 7 historycznych ścieżek spada już od ponad 3 tygodni, co oznacza, że w przeszłości rynek wcześniej niż to się dzieje obecnie wyczuwał zbliżanie się szczytu dynamiki wzrostu oczekiwanych zysków firm i rozpoczynał korektę. Można to interpretować jako sugestię, że ostatni wzrost nie jest częścią wcześniejszej fali wzrostowej, ale już elementem jakiejś nieregularnej korekty. 

 

6ecrispprojekcja

 

Powyższa projekcja sugeruje, że w ciągu następnego 1,5 roku dalszy potencjał wzrostowy S&P 500 w stosunku do poziomu z czwartku nie przekracza 4 proc. Z drugiej strony oczekiwany potencjał spadkowy także nie jest zbyt duży i skoncentrowany jest raczej w najbliższym horyzoncie.

Z trzeciej strony w każdym z omawianych przypadków rozpoczęcia przez ECRI spadku z wysokiego poziomu S&P 500 zaliczał korektę o przynajmniej 8,2 proc. Taka była skala korekty z okresu luty-sierpień 2004. W każdym innym z siedmiu przypadków skala korekty była większa często znacznie. 

Co ciekawe w okresie minionego 1,5 roku historyczną ścieżką S&P 500 wokół omawianych sygnałów na ECRI, która wykazuje najwyższe podobieństwo (współczynnik korelacji 0,91) do ostatniego zachowania tego indeksu jest właśnie ścieżka z lat 2002-2004.

 

7ecri2004

 

Proponuję więc wzorzec z lat 2004-2005 uznać za warty brania pod uwagę scenariusz dalszego rozwoju wydarzeń na Wall Street w ciągu następnego roku. Wzorzec ten jest o tyle ciekawy, że następny dołek cyklu 20-tygodniowego po tym z 13 kwietnia i następny dołek cyklu 40-tygodniowego po tym z 4 listopada 2016 wypadają właśnie w okolicach sierpnia. 

Oczywiście ten wzorzec jest odmienny od - a wręcz sprzeczny z - wzorca wynikającego z "decennial pattern", który przypomniałem przed tygodniem, a który rośnie do przełomu lipca i sierpnia i spada do sezonowego dołka w listopadzie. Jedyny łatwy kompromis pomiędzy tymi dwoma wzorcami, jaki można znaleźć to spadek w sierpniu, który zgodne z jednym dopiero się powinien wtedy zacząć, a zgodnie z drugim już kończyć. Kompromisem pomiędzy szczytem za ok. 2 tygodnie wynikającym z analogii z 2004 rokiem a szczytem na przełomie lipca i sierpnia wynikającym z "wzorca dekadowego" byłoby maksimum gdzieś na początku lipca, zaś kompromisem pomiędzy dołkiem w sierpnia a dołkiem w listopadzie byłoby minimum gdzieś na przełomie września i października.

Brak jakichkolwiek objawów euforii w wynikach cotygodniowego sondażu AAII raczej nie sugeruje bliskości poważniejszego szczytu. 

Do sprawy można podejść jeszcze od innej strony. Wydaje się, że S&P 500 - który właśnie wybił się na nowy szczyt - jest obecnie w 1,5 miesiąca po dołku cyklu 20-tygodniowego nie będącego dołkiem cyklu 20-tygodniowego. Z identycznym układem tych dwu cykli mieliśmy na S&P 500 do czynienia ostatnio w lipcu-sierpniu ub. r. Wtedy korekta rozpoczęła się w sierpniu i kulminowała na początku listopada. 

Ponieważ nie potrafię rozstrzygnąć obecnie a priori, który z konkurencyjnych wzorców jest bardziej właściwy dla obecnej sytuacji, to być może właściwe będzie podporządkowanie każdemu scenariuszowi część zaangażowanego na rynku akcji kapitału. 

 

Podsumowując: 1) sygnał sugerujący minięcie w sierpniu tego roku przez szacunki dynamiki zysków amerykańskich firm cyklicznego szczytu raczej nie pozwala na wiązanie w średnioterminowej perspektywie jakichś szczególnie silnych nadziei z rynkiem akcji w USA. 2) Wydaje się, że przynajmniej 8 proc. korekta S&P 500 jest w obecnych warunkach minimalnym wymiarem kary. 3) Silnie podobieństwo zachowania S&P 500 w okresie minionego 1,5 roku do ścieżki z lat 2002-2004 sugeruje, że ten minimalny wymiar kary mógłby być wymierzony do sierpnia, czyli oczekiwanego terminu następnego dołka cyklu 40-tygodniowego. 4) Jeśli S&P 500 odklei się od wzorca z 2004 roku i będzie kontynuował wzrosty, to można oczekiwać, że spadkowa faza obecnego cyklu 40-tygodniowego będzie krótsza, ale za to głębsza i bardziej dynamiczna. 

 

 

 

17:24, bialek.wojciech
Link Komentarze (194) »
piątek, 19 maja 2017

Spadkom cen akcji towarzyszy zwykle narastający strach przeradzający się z czasem w panikę. Objawem paniki jest rosnąca zmienność cen akcji (uczestnicy rynku zaczynają się "miotać w panice"). Spadek poziomu strachu prowadzi do wzrostu cen akcji, a zanikanie paniki do spadku ich zmienności. Z tego powodu różne wskaźniki zmienności cen akcji mogą być użytecznym narzędziem analizy rynku. Jednym z takich wskaźników jest VIX, czyli miara implikowanej przez zachowanie rynku opcji zmienności cen akcji. 8 maja wartość tego wskaźnika spadła poniżej poziomu 10 pkt. W sięgającej 1990 roku historii tego wskaźnika tak znaczny spadek zmienności cen akcji zdarzył się wcześniej jedynie w dwu okresach. Pierwszy raz taki sygnał pojawił się 22 grudnia 1993 roku. 13 lat później VIX spadł po raz pierwszy poniżej poziomu 10 pkt. 20 listopada 2006 roku. 

 

 

Proponuję przyjrzeć się, co taki - sygnalizujący zgodnie z przedstawioną powyżej interpretacją zanik większości lęków - zanik zmienności cen na giełdzie nowojorskiej oznaczał w przeszłości dla "wschodzących" rynków akcji. Na poniższym obrazku zaznaczyłem na wykresie MSCI Emerging Markets Index momenty spadku wartości VIX-a poniżej poziomu 10 pkt.

 

 

Gdyby próbować wychwycić cechy wspólne ścieżek MSCI EM Index (USD) po takich sygnałach na VIX jak ten z 8 maja, i próbować odnieść to do obecnej sytuacji, to można by stwierdzić, że ceny akcji w obu przypadkach rosły do lipca-sierpnia, potem korygowały się do sierpnia-października, a następnie wznawiały wzrosty trwające do stycznia-lutego. Później obie historyczne ścieżki się rozjeżdżają: jedna od razu wchodzi w bessę, która kulminuje już w sierpniu 2018, druga rozpoczyna bessę później (w okolicach kwietnia 2018) i kończy ją również później (w okolicach kwietnia 2019. 

 

 

 Projekcja uzyskana przez uśrednienie obu historycznych ścieżek MSCI EM Index (USD) przedstawiona została poniżej. Osobiście załamanie widoczne w okresie kwiecień 2018-kwiecień 2019 utożsamiałbym z nawrotem kryzysowych tendencji w gospodarce Chin, które zbiorczo określam mianem "Chinageddonu". 

 

 

Scenariusz średnioterminowy wydaje się więc być z grubsza rozpisany, pozostaje zastanowić się na losami rynków akcji w najbliższej perspektywie. Moją propozycja przedstawiłem poniżej. Wynika z niej, że lokalnego dołka poprzedzającego półtoratygodniowe odbicie cen akcji w górę kasujące większą część spadku należy oczekiwać w okolicach wtorku, zaś poprzedzającego powrót wzrostów retestu tego dołka za nieco ponad 3 tygodnie. 

 

 

Można tę propozycję skonfrontować z "decennial pattern" dla S&P 500, o którym pisałem przed pięcioma tygodniami, a którego indeks ten na razie trzyma się bardzo kurczowo. Wynika z niego, że okres rynkowej niepewności wywołany wzrostem napięcia politycznego w USA utrzyma się jeszcze przez niecałe 3 tygodnie, ale i tym razem skończy się to kolejnym wzrostem cen, który powinien kulminować latem. 

 

6SPDecennialpatter

 

Podsumowując: obserwowany 8 maja spadek zmienności cen akcji na Wall Street do poziomów obserwowanych jedynie w grudniu 1993-styczniu 1994 i listopadzie 2016-styczniu 2017 sugeruje, że trwająca hossa jest już w bardzo zaawansowanej fazie, w której utrzymujące się wcześniej lęki - powodujące podwyższoną zmienność cen - w dużej mierze zanikły. Równocześnie nie wydaje się, by wzrost zmienności z ostatnich dni był już teraz zapowiedzią początku regularnej bessy, czy nawet silnej korekty. W krótkoterminowej perspektywie prawdopodobne wydaje się rozpoczęcie na początku przyszłego tygodnia odbicia cen w górę kasującego większość ostatniego spadku, retest obecnych poziomów za ok. 3 tygodnie i powrót wzrostów, które powinny latem wynieść indeksy na poziomy nowych cyklicznych maksimów. 

 

12:01, bialek.wojciech
Link Komentarze (471) »
czwartek, 11 maja 2017

Wskazując w lutym podwójny cykl Kitchina (cykl 6,(66)-letni) jako "przyczynę" trwającej od stycznia ub. r. hossy na krajowym rynku akcji sprowokowałem do reakcji pana podpisującego się pseudonimem "kimsaoni", który zamieścił na blogu następujący komentarz:

 

"Obecna sytuacja na WIG20 to moim zdaniem stanowczo odpowiednik roku 2003 (obecnie koniec 2003), czyli 2 podwójne cykle Kitchina temu. Nawet struktura techniczna końca bessy z lat 2001-2003 jest podobna."

 

 

Ta uwaga sprowokowała mnie do przemyśleń, których efektem była obserwacja, że dwa super-szczyty WIG-u z marca 1994 i lipca 2007 poprzedzające dwie największe bessy na GPW odległe były o ni mniej ni więcej tylko dokładnie 160 miesięcy, czyli właśnie o "2 podwójne cykle Kitchina". 

 

1160mies

 

Ta obserwacja daje podstawy do potraktowania poczwórnego cyklu Kitchina (podwójnego cyklu 6,(66)-letniego jako potencjalnie użytecznej koncepcji). Zgodnie z nią obecna sytuacja na rynku akcji jest w jakimś tam stopniu odpowiednikiem sytuacji sprzed 160 miesięcy, czyli sprzed 13 lat i 4 miesięcy czyli z okolic stycznia 2004 roku. Poniżej ilustracja tej hipotezy:

 

2160mies

 

Wynika z niej, że do końca 2020 roku raczej się nie należy specjalnie bać inwestowania na krajowym rynku akcji (następna cykliczna bessa, która powinna rozpocząć się już za 3 miesiące, będzie łagodna tak jak "pędząca" korekta z lat 2004-2005). 

Powyższe można próbować uzasadniać racjonalnie wskazując na nikłe - np. w świetle takiej projekcji dynamiki wskaźnika inflacji - prawdopodobieństwo by do końca dekady Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się na jakieś drastyczne zaostrzenie polityki pieniężnej.

Ponieważ cykle - szczególnie tak długie - mają prawo nieco "pływać", to sprawdziłem dla okresu minionego 1,5 roku przesunięcie, przy którym ścieżki WIG-u w obu okresach (obecnie i ponad 13 lat temu) wykazują maksymalną korelację. Wniosek różnił się od poprzedniego o 2 miesiące: dzisiejsza sesja (11 maja 2017) okazała się odpowiednikiem nie sesji ze stycznia 2004 a tej z 17 listopada 2003. 

 

4160mies

 

Oczywiście traktowanie dosłownie tej analogii z sytuacją sprzed ponad 13 lat jako prognozy krótkoterminowego zachowania rynku byłoby dużym błędem, ale ktoś, kto by się bardzo upierał przy dosłownej interpretacji, wstrzymałby się z zakupami przez 3 kolejne sesje, które w tej analogii przynoszą spadek WIG-u (do dołka, po którym WIG już nigdy - przez następne 13 lat - nie był niżej). 

Podsumowując: koncepcja podwójnego cyklu 6,(66)-letniego sugeruje, że okres generalnie dobrej koniunktury na rynku akcji powinien utrzymać się jeszcze przez następne 3,5 roku. 

 

 

 

 

 

19:24, bialek.wojciech
Link Komentarze (364) »
piątek, 05 maja 2017

O cyklu Kitchina na krajowym rynku akcji pisałem w tym miejscu wielokrotnie. Od stycznia ub. r. trwa na WIG-u wzrostowa faza tego cyklu. Ponieważ ma on średnią długość 40 miesięcy, to 6 takich cykli obejmuje dwie dekady. 

 

1KitchinWIG

 

Ta sama cykliczność obserwowana jest na rynku walutowym. Średnia odległość zaznaczonych na poniższym obrazku 6 szczytów siły złotego względem euro i dolara to 39 miesięcy. Czerwonymi strzałkami oznaczyłem takie jak obecny momenty, w których średni kurs euro i dolara spada po raz pierwszy w danym cyklu do 13-miesięcznego dołka. 

 

5Kitchinarednikkursieeuriusd

 

Gdyby długość obecnego cyklu - rozpoczętego w poprzednim szczycie siły złotego z czerwca 2016 - była zgodna z "teoretyczną" (40 miesięcy) to następnej okazji do zakupów walut należałoby szukać w okolicach października tego roku. Gdyby była zgodna z faktyczną średnią z ostatnich 20 lat (39 miesięcy), to końca aprecjacji złotego należałoby spodziewać się miesiąc wcześniej. 

Stara projekcja średniego kursu euro i dolara zaczepiona w dołku walut z czerwca 2014 kończy bessę już w lipcu tego roku. 

 

3zotyprojekcjastara

 

Inna projekcja - oparta na nieco kontrowersyjnym założeniu, że "ortodoksyjny" dołek złotego w obecnym cyklu wypadł nie w grudniu 2016 ale już w styczniu 2016 - sugeruje znacznie dłuższą bessę na zagranicznych walutach (chociaż trzeba przyznać, że w okresie minionego roku mocno odbiegała od rzeczywistości):

 

4zotyprojekcjanowaposzczyciewalut

 

Można wreszcie zsynchronizować obecny cykl na złotym z 5-cioma poprzednimi w takich jak obecna sytuacjach, czyli gdy średni kurs euro i dolara spada po raz pierwszy w danym cyklu do 13-miesięcznego minimum. Oparta na takiej synchronizacja projekcja średniego kursu euro i dolara względem złotego kontynuuje cykliczną bessę aż do października 2018 roku. 

 

 6Kitchinarednikkursieeuriusdprojekcja13miesmin

 

Podsumowując: uzyskane różnymi metodami szacunki daty końca aprecjacji złotego - lipiec 2017, wrzesień/październik 2017, czerwiec 2018 i październik 2018 - są mocno rozbieżne, ale wszystkie znajdują się w przyszłości. Równocześnie 3 przedstawione projekcje średniego kursu euro i dolara spadają do poziomów niższych niż obecny o 4,6-7,1 proc. Sugeruje to, że cykliczna bessa na waluta nadal trwa i moment na średnioterminowe zakupy walut jeszcze nie nadszedł. 

13:46, bialek.wojciech
Link Komentarze (115) »
piątek, 28 kwietnia 2017

W przeszłości roczna dynamika WIG-u wyprzedzała roczną zmianę PKB w naszym kraju o średnio ok. 5 miesięcy (przy korelacji na poziomie 0,6), więc wzrost tej pierwszej z -20 proc. w maju ub. r. do +30 proc. w lutym tego roku zapowiadał nadejście silniejszej fazy ożywienia w polskiej gospodarce i dynamiki PKB bliższej 4-5 proc. niż 2-3 proc. z drugiego półrocza 2016.

 

1WIGPKBdyn

 

Rewelacyjne dane GUS za marzec są wstępnym sygnałem potwierdzającym taki właśnie kierunek rozwoju koniunktury w polskiej gospodarce. Być może jakiś wpływ na to miała pogoda, a jeden dzień roboczy więcej w marcu tego roku niż rok wcześniej też nie był bez znaczenia, ale pomimo tego 6-letnie maksimum dynamiki produkcji przemysłowej (+11,1 proc.), wyrównanie przez dynamikę produkcji budowlano-montażowej (+17,2 proc.) 5-letniego rekordu oraz nadal silne tempo wzrostu sprzedaży detalicznej (+7,9 proc.) robiły wrażenie. Prosty model dynamiki PKB oparty o te wskaźniki wystrzelił do najwyższego poziomu od ponad 5 lat (+5,7 proc.), a oparty na nim szacunek rocznej zmiany PKB w I kw. sugeruje najwyższe od 5 kwartałów tempo wzrostu w okolicach +4,4 proc.

 

2modeldynaPKB

 

W 4 z 5 poprzednich cykli tak wysoka jak w marcu wartość tego modelu PKB pojawiała się kolejno w listopadzie 1999, lutym 2004, marcu 2007 oraz czerwcu 2010 (w ostatnim - bardzo słabym - cyklu z lat 2012-2016 tempo wzrostu gospodarczego nigdy nie osiągnęło obecnego poziomu). W tych 4 cyklach do szczytu cyklicznej hossy na WIG-u po pojawieniu się - z miesięcznym opóźnieniem - takiego sygnału pozostawały 3 miesiące (marzec 2000), 1 miesiąc (kwiecień 2004), 4 miesiące (lipiec 2007) oraz 9 miesięcy (kwiecień 2011). Zarówno średnia - nieco ponad 4 miesiące - jak i mediana - 3,5 miesiąca - sugerują poszukiwania końca obecnej hossy już w okolicach sierpnia-września tego roku. Ponieważ jednak w obecnym cyklu raczej nie należy się spodziewać, że RPP będzie reagować na powrót wzrostu gospodarczego nerwowymi podwyżkami stóp, to można sobie wyobrazić, że hossa przerwa ostatecznie dłużej niż to sugeruje powyższe rozumowanie. 

Ścieżki WIG-u wokół tych sygnałów widać na poniższym obrazku. Zieloną strzałką zaznaczyłem moment za ok. pół roku, w którym - w każdym z omawianych historycznych scenariuszy - WIG jest - po przeliczeniu na dzisiejsze poziomy - na poziomie przekraczającym 64560 pkt. Czerwoną strzałką zaznaczyłem moment za ok. 14 miesięcy, w którym - w każdym z omawianych historycznych scenariuszu - WIG jest - po przeliczeniu na dzisiejsze poziomy - na poziomie niższym niż 66030 pkt. Można tę obserwację przekuć na hipotezę, że zakupy polskich akcji dokonywane w najbliższych tygodnia poniżej poziomu 64560 pkt. są relatywnie "bezpieczne", podobnie jak sprzedaż powyżej poziomu 66030 pkt. 

 

3ciekiWIGugdyPKBprzekracza5proc

 

Projekcja wartości WIG uzyskana przez uśrednienie tych 4 historycznych ścieżek ustanawia szczyt na przełomie lipca i sierpnia tego roku na poziomie bliskim 68000 pkt. 

 

4projekcjaWIGPKBprzekracza5proc

 

Taki a nie inny przebieg wyborów we Francji wpłynął na skrócenie cyklu 20-tygodniowego i ustanowienie minimum WIG-u w ramach tego cyklu już 31 marca, czyli po dokładnie 19 tygodniach od poprzedniego dołka tego cyklu z 19 listopada ub. r. Na poniższym obrazku czerwoną strzałką zaznaczyłem odpowiadające dołkowi cyklu 20-tygodniowego z końca marca minimum WIG-u z poprzedniego cyklu Kitchina (dołek 3-ciego cyklu 20-tygodniowego od momentu rozpoczęcia kitchinowej hossy). W ówczesnym cyklu akcje właściwie należało sprzedać już 2 miesiące po tym dołku z września 2013 czyli w listopadzie 2013, bo przez następne 1,5 roku można było na WIG-u zarobić maksymalnie dodatkowe niecałe 4 proc. (w maju 2015), co raczej nie uzasadniało trzymania polskich akcji w tym okresie. Oczywiście przebieg obecnego cyklu może być odmienny. 

 

5cyklKitchina40i20tyg

 

Hipotezę minięcia dołka cyklu 20-tygodniowego potwierdza sygnał, który pojawił się w tym tygodniu, a który poprawie wychwytywał początek fazy wzrostowej 4 ostatnich cykli 20-tygodniowych. 

 

6WIGprojekcjacykl20tygsyg

 

Projekcja wartości WIG-u uparta na tych sygnałach lekko spada w ciągu najbliższych sesji (pod koniec pierwszego tygodnia maja należy się spodziewać dołka cyklu 5-tygodniowego) po czym rośnie do początku lipca do poziomu 63721 pkt. 

 

7WIGprojekcjacykl20tygsyg

 

W kategoriach elliottowskich podejrzewam rozpoczętą 31 marca falę wzrostu jako 5-tą i ostatnią sekwencji wzrostowej rozpoczętej w lipcu ub. r. Osobiście lubię jak 5-ta fala jest proporcjonalna w czasie i przestrzeni do pierwszej. Gdyby rzeczywista obecna domniemana 5-tka okazała się równa jedynce (36-dniowemu wzrostowi o 11,8 proc. z lipca-sierpnia ub. r.) to skończyłaby się na poziomie 64727 pkt. już 6 maja. Niestety ten ostatni wniosek (koniec wzrostu na początku maja) jest oczywiście niezgodny z poprzednimi dwiema projekcjami. 

 

Podsumowując: trzy zaprezentowane podejścia dały 67975 pkt. na przełomie lipca i sierpnia, 63721 pkt. na początku na początku lipca oraz 64727 pkt. na początku maja jako orientacyjne poziomy WIG-u i daty ustanowienia następnego ważnego szczytu indeksu oraz sugestię by traktować w najbliższych tygodniach ewentualne spadki WIG-u poniżej poziomu 64560 pkt. jako okazję do krótkoterminowej akumulacji i ewentualne wzrosty powyżej 66030 pkt. jako okazję do średnioterminowej dystrybucji akcji. Na razie WIG na wartość 61800 pkt. czyli w przebywa postulowanej strefie krótkoterminowej akumulacji a zarazem 3-9 proc. poniżej wspomnianych szacunkowych celów zwyżki. 

12:33, bialek.wojciech
Link Komentarze (181) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 39