Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Archiwum
Wojciech Białek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
piątek, 08 września 2017

Utrzymuje się rozbieżność pomiędzy zachowaniem cen akcji dużych spółek (WIG-20 i WIG w pobliżu cyklicznych szczytów) a cen akcji małych spółek (cenowy najniżej od grudnia, sWIG-80 najniżej od lutego). Chciałbym na tę dywergencję spojrzeć z globalnego punktu widzenia i odnieść ją do przebiegu koniunktury na rynku akcji małych spółek w ramach cyklu Kitchina. 

Akcje małych polskich spółek to klasa aktywów konwencjonalnie zaliczana do aktywów "ryzykownych". Na drugim końcu skali "ryzyko-bezpieczeństwo" konwencjonalnie lokuje się obligacje rządu USA. Można sobie wyobrażać, że w średnioterminowej perspektywie fale wzrostu apetytu na ryzyko powinny podnosić ceny akcji "ryzykownych" małych polskich spółek i równocześnie obniżać ceny (podnosić rentowność) "bezpiecznych" obligacji skarbowych rządu USA. I odwrotnie fale wzrostu awersji do ryzyka powinny owocować spadkiem sWIG-u i wzrostem cen obligacji (spadkiem ich rentowności). Innymi słowy korelacja pomiędzy sWIG-iem a rentownością np. amerykańskich 10-latek powinna być dodatnia. I wydaje się, że coś takiego ostatnio rzeczywiście obserwujemy. 

W okresie ostatniego cyklu 3-krotnie zdarzało się, że do 7-miesięcznego minimum spadały mniej więcej równocześnie i wartość sWIG-u 80 i rentowność 10-latek rządu USA. Miało to miejsce w odpowiednio obecnie (sWIG) i w czerwcu br. (rentowność obligacji), w grudniu 2015 (sWIG) i styczniu 2016 (rentowność obligacji) oraz w maju 2014 (i sWIG i rentowność obligacji). 

 

 

1sWIGa10latkiUSA

 

Formalnie korelacje pomiędzy tymi dwiema seriami nie była w okresie od połowy 2012 roku jakaś bardzo wysoka (+0,44), ale wydaje się, że podobieństwo ich zachowania daje się łatwo uchwycić. 

Z punktu widzenia średnio 40-miesięcznej kitchinowej cykliczności szczyt sWIG-u z kwietnia tego roku wydaje się być odpowiednikiem szczytu indeksy z listopada 2013 (odległość równa 41 miesięcy), podobnie jak szczyt rentowności 10-latek z marca tego roku to odpowiednik podobnego szczytu z grudnia 2013 (odległość 39 miesięcy). 

Sygnały (osiągane po raz pierwszy 7-miesięczne minima) z grudnia 2015-stycznia 2016 można uznać za echo harmonicznej połówki cyku Kitchina czyli cyklu 20-miesięcznego (odległości dla sWIG-u równie 19 miesięcy i 21 miesięcy, a dla rentowności amerykańskich skarbówek 20 miesięcy i 17 miesięcy). 

Gdyby tę obserwację potraktować poważnie to końca obecnej 5-miesięcznej fali spadkowej na sWIG-u będącego odpowiednikiem minimów z sierpnia 2014 i stycznia 2016) można by oczekiwać w 1-3 miesiące po obecnym sygnale. Alternatywnie, gdyby przyjąć, że obecna fala spadkowa będzie podobna do tych, w trakcie których poprzednio pojawiały się takie sygnały odwrotu od ryzyka - listopad 2013-sierpień 2014 oraz maj 2015-styczeń 2016), to można by oczekiwać dołka sWIG-u za 3-4 miesiące. Otrzymujemy w ten sposób przedział od października do stycznia z preferencją dla dołka sWIG-u w grudniu. 

Taka sama zabawa sugeruje, że koniec wzrostu cen obligacji (koniec spadku rentowności) w ramach tej pół-kitchinowej cykliczności nadejdzie w okresie grudzień 2017-kwiecień 2018 (po sygnale do dołka rentowności było 6-8 miesięcy, a obie fale spadkowe rentowności trwały 13-miesięcy, gdy obecna ma dopiero pół roku).

Kitchinową cykliczność związaną z oscylacjami napięć reflacyjnych/inflacyjnych i dezinflacyjnych/deflacyjnych w światowej gospodarce można z łatwością dostrzec na poniższych wykresie rocznej dynamiki sWIG-u. Od szczytu rocznej dynamiki WIG-u z lutego 1997 do szczytu z marca tego roku minęło 20 lat i 1 miesiąc i w tym czasie rozegrało się 6 cykli. Jak widać średnia długość cyklu to prawie dokładnie 40 miesięcy. 

 

2sWIGdynamikarocznaKitchin

 

Jak zaznaczyłem na powyższym obrazku w 5 z tych 6 cykli nominalny szczyt sWIG-u wypadł po szczycie "momentum" (czyli rocznej zmiany indeksu). Tylko w ostatnim cyklu takiej dywergencji nie było. 

Ścieżki sWIG-u w obecnym cyklu i 6-ciu poprzednich zsynchronizowane w kitchinowych szczytach rocznej dynamiki indeksu wyglądają tak:

 

3sWIGdynamikarocznaKitchincieki

 

Projekcja wartość sWIG-u uzyskana przez uśrednienie ścieżek indeksu z 6 poprzednich cykli od kilku miesięcy rozjechała się zdecydowania z rzeczywistością:

 

4sWIGdynamikarocznaKitchincieki

 

Z jednej strony świadczy to o większej niż zwykle o tej porze cyklu awersji do ryzyka/presji dezinflacyjnej, z drugiej daje nadzieję na powrót do poziomu projekcji w przyszłości. 

Największe podobieństwo do przebiegu sWIG-u w obecnym cyklu wykazuje przebieg sWIG-u z lat 1995-1997. Gdyby to potraktować bardzo dosłownie, to otrzymalibyśmy wniosek, że w październiku tego roku znowu wybuchnie jakiś "kryzys azjatycki", a w przyszłym roku zbankrutuje Rosja. 

 

5sWIG20171997

 

Podsumowując: 1) objawy wzrostu awersji do ryzyka/wzrostu presji deflacyjnej (spadek rentowności obligacji i spadek sWIG-u) są silniejsze niż można by wcześniej oczekiwać; 2) końca rozpoczętej w kwietniu fali spadkowej sWIG-u można oczekiwać w okolicach grudnia. 2) okres spadku rentowności amerykańskich 10-latek powinien potrwać kilka miesięcy dłużej. 3) w 5 z 6 ostatnich cykli szczyt sWIG-u wypadał po szczycie rocznej dynamiki indeksu (która już za nami), więc można oczekiwać, że po ustanowieniu hipotetycznego dołka w okolicach grudnia sWIG dokończy hossę rosnąc do nowego maksimum (ale fakt, że w ostatnim cyklu tak się nie stało osłabia siłę tej zależności); 4) analogia z 1997 rokiem wzmacniana jest przez "decennial pattern"

14:44, bialek.wojciech
Link Komentarze (67) »
piątek, 01 września 2017

Zacznę od zamknięcia kwestii poruszonej w tym miejscu na początku czerwca ("Najgorszy od pół roku sentyment krajowych inwestorów indywidualnych"). Ówczesną sytuację scharakteryzowałem wtedy na 5 sposobów: 1) saldo INI SII spada do poziomu przynajmniej +2,2 pkt. proc.; 2) robi to przy WIG-u 20 pozostającym nie niżej niż 6 proc. poniżej 20-tygodniowego maksimum; 3) saldo INI spada do 28-tygodniowego dołka; 4) saldo INI SII odchyla się od 20-tygodniowej średniej o przynajmniej 24 pkt. proc. i 5) 16-tygodniowa zmiana wartości INI SII spada do przynajmniej -33 pkt. proc. Zaproponowałem 5 "systemów" kupujących WIG-20 po sygnałach zdefiniowanych przez powyższe 5 warunków. Każdy z tych systemów wyposażyłem w taki sam sygnał zamknięcia długiej pozycji - wyjście salda INI SII na 15-tygodniowego maksimum.

Cztery z tych pięciu systemów było w okresie swego funkcjonowania lepszych od WIG-u 20 (co zresztą w tym okresie nie było trudno), a jeden nie był gorszy, co na początku czerwca potraktowałem jako argument za zakupami ("na podstawie powyższych ćwiczeń z historii można wysnuć ostrożnie pozytywne wnioski na temat zajmowania obecnie długiej krótkoterminowych pozycji na WIG-u 20.)"

Po 13 tygodniach padł wspomniany sygnał sprzedaży (saldo INI SII na poziomie 15-tygodniowego maksimum), więc można podsumować ówczesny pomysł. Pomimo ówczesnych obaw wynikających ze zbliżania się fazy spadkowej cyklu 40-tygodniowego ówczesne zakupy WIG-u 20 okazały się zyskowne (WIG-20 wzrósł w tym okresie o +7,5 proc.).

 

1syst2syst

3syst

4syst

5syst

 

Z tej 5-tki generalnie najlepiej wygląda system oparty na 16-tygodniowej zmianie salda INI SII. 

Oczywiście jasne jest, że nie są to prawdziwe uniwersalne systemy spekulacyjne odporne na różne warunki rynkowe. W szczególności mało elastyczne kryterium sprzedaży ("15-tygodniowe maksimum INI SII") w hossie może powodować systematycznie przedwczesną sprzedaż (chociaż już w bessie z okresu kwiecień 2015-styczeń 2016 poradziło sobie bardzo dobrze). Z pojawienia się tego sygnału sprzedaży obecnie niewiele więc - poza realizacją zysku - wynika. Można co najwyżej powiedzieć, że argumenty, które na początku czerwca przemawiały za zakupami nie są już aktualne. 

Gdy kiedyś w przeszłości pojawi się sytuacja podobna do tej z początku czerwca i wspomniana 5-tka systemów zacznie generować sygnały kupna, do tematu można będzie powrócić. 

Wracając do kwestii obecnych perspektyw rynku można podać dwa argumenty na poparcie tezy, że dołek cyklu 40-tygodniowego już został minięty, a jego faza spadkowa przyjęła na WIG-u (czy w USA) postać fali pędzącej. Po pierwsze dynamiczne wyjście Nasdaq Composite w górę z ostatnich dni rozpoczęło się 21 sierpnia dokładnie w dołku projekcji dla tego indeksu przedstawionej na początku lipca ("Krótkoterminowy scenariusz dla Nasdaqa"). Nie zgodził się poziom, ale czas jak najbardziej. 

 

6Nasdaqproj

Drugi argument brzmi następująco: w ciągu 7 sesji od dołka z 17 sierpnia WIG wzrósł o ponad 5 proc. wychodząc z 3-tygodniowego minimum. W okresie minionych 7 lat takich sygnałów było wcześniej 10 i 7 z nich sygnalizowały wyjście z dołka cyklu 20-tygodniowego (w 3 przypadkach sygnał pojawiał się poddczas ostatniej korekty wzrostowej poprzedzającej ustanowienie dołka cyklu). 

 

 

8WIGsygnalikiB

 

Jeszcze 8 dni temu niewiele wskazywało na to, że dołek cyklu 40-tygodniowego mógłby wyglądać tak dziwaczenie, ale pojawienie się powyższych sygnałów w okolicy oczekiwanego terminu dołka tego cyklu daje do myślenia. 

 

7cykleWIG

 

Również spojrzenie na indeksy takie jak DAX pozwala uwierzyć, że od wiosny mieliśmy na rynkach akcji do czynienia z elliottowską 4-tką proporcjonalną do przedbrexitowej 2-ki z wiosny ub. r., chociaż akurat w tym przypadku brak jeszcze sygnałów sugerujących zakończenie spadków. 

 

9daxx

 

W ciągu minionych 20 tygodni mWIG poruszał się w przedziale o szerokości mniejszej niż 7 proc., co w przeszłości zdarzyło się jedynie 2-krotnie. Ewentualne wyjście mWIG-u na nowy wieloletni szczyt (brakuje do tego jedynie 0,75 proc.) można będzie potraktować jako potwierdzenie rozpoczęcie fazy wzrostowej cyklu 40-tygodniowego. 

 

10mwig7proc

 

Podsumowując: można w zachowaniu rynków dopatrzyć się sygnałów potwierdzajacych hipotezę minięcia przez rynki dołka cyklu 40-tygodniowego oczekiwanego wcześniej w okolicach sierpnia-września. Siła wykazywana przez nasz rynek podczas fazy spadkowej cyklu może być intereptowana jako zapowiedź kontyuacji dynamicznych zwyżek podczas wzrostowej fazy cyklu (tożsamej z domniemaną ostatnią 5-tą falą rozpoczętej 20 miesięcy temu hossy). Z drugiej strony brak "schładzającej" rynek silniejszej korekty może czynić rynek podatnym na spadki wywoływane zewnętrzynymi wydarzeniami (chociaż strefa 2413-2425 pkt. wyznaczona na WIG-u 20 przez szczyty z maja i sierpnia wydaje się obecnie stanowić solidne wsparcie). Niezależnie od wszystkiego podczas domniemanej 5-tej fali hossy należy zachowawać ostrożność. 

 

 

 

14:03, bialek.wojciech
Link Komentarze (159) »
piątek, 25 sierpnia 2017

Na początku marca podczas webinarium dla klientów CDM-u przedstawiłem prognozę na WIG-u widoczną na poniższym obrazku. Jakkolwiek rzeczywistość okresowo rozjeżdżała się z prognozą, to jednak przy pewnej dozie pobłażliwości można było wiosenno-letni wzrost WIG-u utożsamić z oczekiwaną zgodnie z prognozą 5-tą falą impulsu wzrostowego rozpoczętego w lipcu ub.r. po referendum Wielkiej Brytanii w sprawie Brexitu. Zgodnie z przedstawionym prawie pół roku temu scenariuszem, bo tych wzrostach miała nadejść kulminująca we wrześniu korekta tej klasy to spadki z marca-lipca ub. r. (4-ka hossy w elliottowskiej terminologii). Do środy zakładałem, że ten spadek trochę się opóźnił, ale już się zaczął. Z tego względu czwartkowa sesja, który wyniosła WIG na nowy szczyt hossy była dla mnie całkowitym zaskoczeniem. 

 

1prognozazmarca

 

Również w czwartek MSCI Emerging Markets Index wyszedł na nowy wieloletni szczyt, więc przyczyn niespodziewanej siły naszego rynku należy poszukiwać wśród czynników o charakterze globalnym, chociaż obecnie trudno wskazać powody utrzymywania się tej preferencji inwestorów dla "rynków wschodzących". 

 

2WIGMSCII

 

Utrzymuje się ona od początku obecnej cyklicznej hossy czyli od stycznia ub. r., co widać na wykresie względnej siły MSCI Emerging Markets Index do MSCI World. Od zawsze zakładałem, że ta przewaga rynków wschodzących obserwowana od 19 miesięcy to odpowiednik podobnego zjawiska z okresu wrzesień 1998-luty 2000 i że w latach 2018-2019 trend ten ulegnie zmianie (analogicznej do tej z lat 2000-2001), co zostanie wywołane kryzysem finansowym w Chinach (kryptonim "Chinageddon") spowodowanym przez trwające zaostrzenie polityki pieniężnej w USA. 

 

3EMvsDM

 

Być może trochę obrażony na rynek, który zachował się niezgodnie z moimi oczekiwaniami, chciałbym podzielić się dwiema obserwacjami, które podważają optymistyczną wymowę czwartkowej sesji (chociaż oczywiście po ostatnim pokazie siły rynku nie mam obecnie pewności, że te obserwacje mają obecnie jakąś większą wartość). 

Otóż jednym z objawów niezwykłej siły naszego rynku akcji był brak w okresie minionego roku korekty głębszej niż 5 proc. Coś takiego nie zdarzyło się w ponad 26-letniej historii GPW jeszcze nigdy. Jeśli minimalnie osłabić to kryterium to okaże się, że roczny okres bez głębszej niż 6 proc. korekty zdarzył się jedynie raz. Taki sygnał jak ten generowany od czerwca pojawił się w maju 2011. 

 

4brakkorektywikszejni6procnaWIGu

 

Równocześnie z niezwykłą siłą WIG-20 i WIG-u obserwujemy od lutego-marca wyraźne osłabienie szerokiego rynku. W ostatnich dniach indeks cenowy GPW spadł na 8-miesięczne minimum (podobnie słabo zachowywał się sWIG-80, nieco mocniej mWIG-40). Równocześnie WIG-20 przebywał w pobliżu wieloletniego maksimum. Coś takiego w historii GPW zdarzyły się jedynie raz i to - co ciekawe - również jedynie w maju-czerwcu 2011. Jak wiemy, w niecałe 5 miesięcy po tych sygnałach ceny akcji spadły o ponad 20 proc. 

 

6wig20acenowy

 

Co warte odnotowania podobnie zachowują się liczone przez Stooq indeksy cenowe USA i Wielkiej Brytanii

Coś takiego jak obecnie, gdy WIG-20 wyszedł w 6 sesji z 3-tygodniowego dołka na nowy szczyt, indeks robił w trakcie obecnej hossy dwukrotnie. W obu przypadkach po takim jak czwartkowy sygnale indeks przez 2 tygodnie nie odjeżdżał na północ, dają szansę na zajęcie miejsca w pociągu hossy, tym którzy z niego wysiedli oczekując korekty, która nie nadeszła. 

 

7wig20acenowy

 

Na tej podstawie można mieć nadzieje, że i teraz po ostatnim wyczynie rynek będzie odpoczywał przez co najmniej 10 sesji. W tym czasie można będzie zastanowić się, czy analogie z wiosną 2011 są obecnie wartościowym ostrzeżeniem i obecna siła rynku to pułapka, czy też raczej należy przyjąć ją do wiadomości i za nią podążyć, tak jak to sugeruje np. projekcja oparta na 5 historycznych przypadkach wyjścia RSI(28) powyżej poziomu 82,4 pkt. tak jak to miało miejsce w lutym tego roku

 

8wig20acenowy

 

Podsumowanie: po dwu przypadkach podobnego do obecnego zachowania WIG-u 20 (wyjscie w 6 sesji z 3-tygodniowego dołka na szczyt) z okresu obecnej hossy indeks nie rósł lub spadał przez następne przynajniej 2 tygodnie. Powtórzenie tego schematu daje ok. 10 sesji na ocenę, czy ostatnie wzrosty rynku to pułapka na "byki", czy też niezwykła siła rynku spowodowała, że faza spadkowa cyklu 40-tygodniowego przyjęła jedynie postać relatywnej stabilizacji cen trwającą od maja do sierpnia, a dołek cyklu 40-tygodniowego już za nami. 

 

 

 

 

 

 

 

14:03, bialek.wojciech
Link Komentarze (267) »
piątek, 18 sierpnia 2017

Według szacunków GUS dynamika PKB w naszym kraju w II kwartale była jedynie minimalnie niższa niż w I kw. (+3,9 proc. wobec +4 proc.), ale niektórych obserwatorów rynku niepokoił ostatnio spadek OECD-wskiego indeksu wskaźników wyprzedzających koniunktury gospodarczej dla Polski. Oparty na tym wskaźniku model dynamiki PKB schodzi w grudniu do 3 proc. 

 

 

Można by to zlekceważyć, gdyby nie to, że podobnie zachowuje się mój własny model rocznej dynamiki PKB oparty na zmianach tempa inflacji, zmianach krótkoterminowych stóp procentowych oraz dynamice agregatu pieniężnego M1. Tu skala spadku jest mniejsza - z 4,3 proc. w czerwcu do 3,3 proc. w grudniu. Przyczyną jest wzrost dynamiki CPI (który zmniejsza realną wartość zasobów pieniężnych w gospodarce), stabilizacja krótkoterminowych stóp procentowych (która nie szkodzi gospodarce, ale nie generuje też krótkoterminowych impulsów pro-wzrostowych) oraz spadek dynamiki M1 (oznaczający zmniejszanie się napływania na rynek "gorącego" pieniądza).

 

 

Również to można by uznać za nieistotny sygnał z racji na bardzo dużą ostatnio rozbieżność pomiędzy wskazaniami obu powyższych modeli a raportowaną przez GUS rzeczywistością, ale dochodzi do tego spadek wartości modelu rocznej dynamiki produkcji przemysłowej w naszym kraju opartego na zmianach krótkoterminowych stóp procentowych oraz na zmianach kursu złotego względem koszyka walut surowcowych. Kursy tych walut względem złotego spadły od grudnia do maja średnio o ok. 10 proc. i - z ok. 7-miesięcznym opóźnieniem - znajduje to wyraz w spadku wartości modelu, którego wartość spada z +7,7 proc. pod koniec lipca do przedziału 3-4 proc. w styczniu-lutym przyszłego roku. 

 

 

Dziwny był również brak spadku stopy bezrobocia w lipcu. Takie zjawisko w przeszłości występowało praktycznie jedynie podczas słabych lat, w których stopa bezrobocia generalnie rosła. Być może to przypadkowa miesięczna fluktuacja, ale przypomniała mi się moja projekcja z października 2015 roku ścieżki stopy bezrobocia, zgodnie z którą ten wskaźnik miał osiągnął cykliczny dołek w marcu 2017 roku na poziomie 7,25. Ze względu na zesonowość stopy bezrobocia prognozę jej dołka przeniosłem wtedy na październik 2017. Gdy tworzyłem tą prognozę stopa bezrobocia właśnie spadła poniżej 10 proc. W czerwcu i lipcu tego roku wyniosła 7,1 proc. 

 

5stopabezrobocianiespadawlipcu

 

Lipcowy spadek wartości PMI dla polskiego przemysłu do najniższego poziomu od listopada również nie świadczy o przyspieszaniu tempa wzrostu, chociaż tego wskaźnika nie można traktować jako wyprzedzającego wydarzenia w polskiej gospodarce (jest to raczej wskaźnik koincydentny), a dzisiejsze dane GUS na temat dynamiki produkcji (+6,2 proc. w lipcu) nie potwierdziły tego słabego odczytu PMI. 

 

4MPInajniejodlistopad2

 

Generalnie lipcowe dane GUS na temat produkcji w przemyśle, budownictwie oraz sprzedażu detalciznej nie potwierdziły jakiejś słabości polskiej gospodarki na początku drugiego półrocza. Oparty o te dane prosty model dynamiki PKB wzrósł w lipcu do poziomu +4,7 proc. 

 

7PKBmodelmies

 

Główna przyczyną tak wysokiego odczytu był lipcowy wzrost dynamiki produkcji budowlano-montażowej, która osiągnęła najwyższy poziom od 5,5 roku poziom +19,8 proc. Obecna sytuacja wydaje się kopią tej z I kw 2011 roku. Ostatnie znane wtedy kartalne dane GUS na temat dynamiki nakładów na środki trwałe brutto w gospodarce z III kw. 2010 mówiły o raptem +0,1 proc. dynamice inwestycji. Przypomina to obecną sytuację, w które ostatnie znane kwartalne dane GUS na temat dynamiki nakładów brutto na środki trwałe z I kw. br. mówią o -0,4 proc. zmianie tego parametru w skali roku. Tym czasem w lutym 2011 dynamika produkcji wystrzeliła w górę po raz pierwszy w okolice 20 proc. (tak jak w lipcu br.), co stanowiło potwierdzenie przyspieszenia dynamiki inwestycji (+2,5 proc. w IV kw. 2010, +5,4 proc. w I kw. 2011 oraz +7,8 proc. w II kw. 2011 oraz +10,4 proc. w III kw. 2011. Być może obecnie będzie podobnie. 

 

8inwestycjeproduckabudo

 

Najbardziej sprzeczne z zachowaniem wymienionych wyżej wskaźników wyprzedzających koniunktury gospodarczej było ostatnio to co robił rynek akcji. Roczna dynamika WIG-u - która w przeszłości wyprzedzała dynamikę PKB o średnio 5 miesięsy- sugerowała, że wzrost PKB nadal będzie przyspieszć raczej do okolic 4,5 proc. w III kw. i czu nawet 5 proc. w IV kw. Dynamika rynku akcji jest bardzo dobrym wskaźnikiem wyprzedzajacym koniunktury, więc mamy tu nieprzyjemną sprzeczność w stosunku do zachowania omawianych na początku wskaźków. 

 

6PKBaWIGdyn

 

Podsumowując: zachowanie szerogu wskaźników wyprzedzających koniunktury gospodarczej dla Polski sugeruje spadek tempa wzrostu gospoarczego w II półroczu do strefy 3-3,3 proc., ale lipcowy wzrost dynamiki produkcj przemysłowej sugeruje, że w II półroczu można liczyć się z wyraźnym ożywieniem dynamiki inwestycji (do powiedzmy ok. 2 proc. w II kw., ok. 4,9 proc. w III kw. i ok. 7,3 proc. w IV kw.). Ewentualne rozczarowanie danymi publikowanymi w przyszłości może doprowadzić do pogłębienia korekty na rynku akcji, ale piątkowe dane GUS za lipiec takiego rozczarowania nie przyniosły. 

14:57, bialek.wojciech
Link Komentarze (179) »
czwartek, 10 sierpnia 2017

4 miesiące temu przedstawiłem w tym miejscy projekcję dla S&P 500 opartą na wzorcu dekadowym. Z projekcji wynikało, że indeks ma przed sobą ok. 4 miesiące wzrostu. Ten wzrost nastąpił i obecnie porównanie rzeczywistego przebiegu S&P z ówczesną projekcją widać na poniższym obrazku. Projekcja minęła swój szczyt 7 sesji temu, do listopada spada o ok. 10 proc., testuje jesienny dołek w I kw. 2018 po czym wznawia wzrosty.

 

1decpatt

 

W maju zwróciłem uwagę na spadek zmienności cen akcji na giełdzie nowojorskiej do poziomów obserwowanych wcześniej jedynie dwukrotnie. Oparta na tych dwu historycznych precedensach projekcja wartości S&P 500 minęła swój szczyt 5 sesji temu, spada do września o ok. 5 proc., po czym wznawia wzrosty. 

 

 2vixprojekcja

 

W czerwcu zastanawiałem się na potencjalnymi konsekwencjami spadku stopy bezrobocia w USA do poziomu obserwowanego w okresie minionych 50 lat jedynie po raz trzeci. Projekcja oparta na zachowaniu S&P 500 wokół tych dat z przeszłości rośnie jeszcze przez 6 sesji, następnie spada o ok. 10 proc. do listopada, po czym wznawia wzrosty. 

 

3projstopabezrobniska

 

To co łączy te trzy projekcje to sierpniowy szczyt (w przedziale 2456-2531 pkt.), 5-10 proc. korekta do września-listopada, po czym powrót wzrostów. Wydaje się, że stanowią one wystarczającą podstawę do sierpniowej próby zagrania na krótko, chociaż oczywiście nie ma żadnej gwarancji, że obecnie rynek akcji w USA zachowa się zgodnie z przedstawionymi histortcznymi prawidłowościami. No i cały czas pozostaje problem braku poważniejszej euforii, wśród indywidualnych inwestorów w USA, która zachęcałaby do gry na krótko. Z tego względu, jeśli starująca z sierpniowego szczczyt korekta na Wall Street się rzeczywiście zmaterializuje, to raczej powinna mieć ograniczony charakter (owe 5-10 proc. sugerowane przez projekcje). 

Średnia długość 6 ostatnich cykli 20-tygodniowych na S&P 500 wyniosła 152 dni, co sugeruje okolice 11 września 2017 jako orientacyjny termin następnego dołka tej klasy. Do tego terminu został miesiąc. 20 września kończy się posiedzenie FED i rosyjskie manewry wojskowe na Białorusi (Zapad 2017). 

 

4SP_500cykl20tyg

 

Podsumowując: przedstawione powyżej projekcje sugerują, że w najbliższych tygodniach ceny akcji w USA powinny przejściowo spaść o 5-10 proc. 

 

13:55, bialek.wojciech
Link Komentarze (106) »
środa, 02 sierpnia 2017

Pora odnieść się do prognozy dla USD/PLN z początku kwietnia. Po początkowym niepowodzeniu wywołanym mniej nerwowym od oczekiwanego przebiegu wyborów prezydenckich we Francji, kurs dolara przyssał się od czerwca do niebieskiej linii prognozy a obecnie zbliżył się kilka groszy i kilka sesji do prognozowanego w kwietniu dołka. 

 

1USDPLNstaraprognoza3

Oczywiście kwestia dalszych losów kursu dolara do złotego będzie jedynie funkcją zachowania pary EUR/USD (którym zajmę się przy innej okazji), ale proponuję zabawę historią USD/PLN w izolacji od globalnych kwestii. W ciągu minionych ponad 7 miesięcy kurs dolara spadł z wieloletniego szczytu o prawie 15 proc. W przeszłości z taką sytuacją mieliśmy do czynienia jedynie dwukrotnie. Dokładnie takie jak wtorkowy sygnały pojawiały się po raz pierwszy 5 czerwca 2001 oraz 10 września 2009 (a więc mniej więcej co 8 lat - patrz "Kiedy kupować funta?"). 

 

2USDPLNsygnayyy

 

Analogia z sytuacją z 2001 (synchronizacja w szczytach USD/PLN z października 2000 i grudnia 2016) roku sugeruje szybkie - kulminujące już we wrześniu powyżej poziomu 3,90 - odbicie w górę z okolic obecnych poziomów. 

 

 3USDPLN200020161

 

Analogia z sytuacją z sytuacją z 2009 roku (synchronizacja w szczytach dolara z lutego 2009 i grudnia 2016) sugeruje raczej męczące osuwanie się kursu dolara przez najbliższe dwa miesiąca do okolice poziomu, 3,55-3,56, a potem raczej słabe odbicie do grudnia w okolice poziomu 3,70. 

 

4USDPLN200920161

 W obu scenariuszach po tym początkowym odbiciu przychodzi wtórne osłabienie trwające do lutego-marca przyszłego roku, a potem druga fala wzrostu (słaba w wersji sprzed 16 lat, silna w wersji sprzed 8 lat) trwająca do okolic maja 2018.

Uśrednienie tych dwu scenariuszy - zrobione przy synchronizacji w momencie generowania wspomnianych wyżej sygnałów czyli dla 1 sierpnia 2017, 10 września 2009 oraz 5 czerwca 2001 daje kompromisową projekcję, która osiąga dołek za 4 sesje na poziomie 3,55, odbija się do strefy 3,77-3,78 we wrześniu i listopadzie, po czym w marcu 2018 testuje domniemany "letni dołek dolara". Dopiero później przychodzi silny wzrost kursu dolara ponownie powyżej 4 zł (to by może pasowało do jakiegoś kolejnego osłabienia w Chinach, który uruchomiłoby ucieczkę do amerykańskiego dolara). 

 

5USDPLNProjekcjaaaa

 

Ponieważ ta mechaniczna projekcja dosyć dobrze pasuje do "ręcznej" prognozy z kwietnia, to osobiście traktuję ją jako użyteczną wskazówkę co do losów dolara w najbliższej przyszłości. 

I do prognozy i do projekcji pasuje idea sierpniowo-wrześniowej korekty na rynkach akcji (zakładając, że takiej korekcie towarzyszyłoby odwrócenie trendu na EUR/USD).

Można to porównać z projekcją dla średniego kursu euro i dolara względem złotego opartą na uśrednionym przebiegu 5 ostatnich cykli Kitchina

 

6USDEURPLNredniprojekcja

 

Podsumowując: wydaje się, że w obecnej sytuacji stosunek potencjalnej nagrody do możliwej straty na USD/PLN zachęca do zakupów dolarów, chociaż należ liczyć się, że po ewentualnym odbiciu cen akcji w górę w najbliższych tygodniach dolar przystąpi w I kw. 2018 do testowania zbliżającego się dołka. 

 

 

 

 

 

 

14:49, bialek.wojciech
Link Komentarze (221) »
piątek, 28 lipca 2017

Zgodnie z klasycznym schematem rotacji aktywów w ramach podstawowego cyklu gospodarczego po okresie hossy na rynku obligacji i późniejszej fazie, w której siłą popisuje się rynek akcji przychodzi czas na "ćwiartkę" cyklu, w której najsilniejsze okazują się surowce. 

 

 1schematalok3

 

W obecnym cyklu okres przewagi rynku obligacji (silnego spadku rentowności obligacji równocześnie z bessą na rynku akcji) trwał od maja 2015 do lutego 2016.

 

2oblighossa1

 

Hossa na obligacjach przetrwała do lipca ub. r., ale już w lutym należało przesiąść się na rynek akcji, gdzie rozpoczął się wtedy silny wzrost, który - przynajmniej w przypadku rynku w USA - trwał do ostatnich dni. 

 

3akcjehossa

 

Gdyby obecny cykl miał być typowy, to zbliżać się powinien moment, w którym surowce powinny zacząć być silniejsze od akcji. Nie musi oznaczać początku bessy na rynku akcji, podobnie jak początkowa faza hossy na rynku akcji współgrała (od lutego 2016) do lipca 2016 a więc przez 5 miesięcy towarzyszyła ostatnim akordom cyklicznej hossy na rynku obligacji. 

16 czerwca a więc na 3 sesje przed ostatnim dołkiem ceny ropy naftowej zasugerowałem w Wykresie Dnia interpretację ówczesnej sytuacji opartą na analogii z połową 2010 roku (kłania się cykl 6,(66)-letni), której uaktualnienie widać poniżej. 

 

4ropa20172010

 

Oczywiście jeśli wierzymy w Chinageddon w latach 2018-2019 to raczej nie należy nastawiać się już teraz na jakąś długotrwałą super-hossę na rynkach surowców. Z drugiej strony, jeśli zakładać letnią korektę na rynkach akcji (patrz tutu lub tu), to można sobie wyobrazić, że surowce poradzą sobie w tym okresie lepiej od akcji, a później - po korekcie (od września?) - wykażą nieco większą siłę zwyżek niż akcje, których ewentualnych jesienno-zimowy wzrost podejrzewany o bycie 5-tą ostatnią falą kitchinowej hossy może już nie mieć dotychczasowej dynamiki.

Oczywiście jest prawdopodobne, że ewentualnej letniej (sierpień-wrzesień?) korekcie na rynkach akcji towarzyszyłoby dynamiczne umocnienie dolara, które raczej nie sprzyjałoby rynkowi surowców. Z drugiej strony, można spekulować, że po takim letnim umocnieniu  (USD/PLN do 3,81?) dolar ponownie osłabłby jesienią i zimą na początku przyszłego roku testując dołek, do którego się obecnie być może zbliża. W takim scenariuszu surowce miałyby pół roku na pokazanie jakiejś relatywnej siły. Po uklepaniu przez dolara Kitchinowego dołka i po zakończeniu oczekiwanej po korekcie 5-tej fali wzrostowej na rynku akcji, cykl mógłby na początku przyszłego roku przejść do inflacyjnej fazy spowolnienia gospodarczego, w której zwykle najbardziej opłacalne jest trzymanie gotówki. 

Podsumowując: dzięki ostatniemu osłabieniu dolara surowce powinny w ciągu najbliższego półrocza zachowywać się mocniej niż w okresie minionych 6-7 miesięcy. 

 

 

 

17:03, bialek.wojciech
Link Komentarze (111) »
wtorek, 18 lipca 2017

Jeśli oczekiwany w 2019-tym roku dołek fazy spadkowej obecnego cyklu Kitchina ma stać pod znakiem Chinageddonu, to na chińskich rynkach już powoli powinny być widoczne jakieś objawy słabości. I rzeczywiście takich symptomów narastającego presji na spadek cen można się dopatrzyć, choć na razie na jednym z peryferyjnych chińskich rynków czyli rynku ChiNext (wartym obecnie ok. 300 mld dolarów odpowiedniku amerykańskiego Nasdaqa). Indeks tego rynku po ponad 50 proc. krachu z lata 2015 i późniejszej stabilizacji spadł w ostatnich dniach do 2,5-letniego minimum. Można to zachowanie indeksu postrzegać jako wybicie w dół z formacji szczytowej i zapowiedź dalszych silnych i długotrwałych spadków. 

 

1Chinext

 

Od wielu lat jednym modeli dalszego rozwoju sytuacji w Chinach było to co się wydarzyło w Azji Południowo-Wschodniej w latach 90-tych. Synchronizacja pomiędzy obydwoma epizodami historycznymi w obu regionach Azji (Chinach ostatnio i Azji-Południowo Wschodniej w latach 90-tych) była szczególnie kusząca w przypadku Korei Południowej. Kraj ten - czołowy ówczesny "Azjatycki Tygrys" - zorganizował w 1988 roku letnie Igrzyska Olimpijskie, co można porównać do igrzysk w Pekinie 20 lat później. Koreański KOSPI osiągnął szczyt cen w 1994 roku czyli w 6 lat po olimpiadzie w Seulu, a w latach 1997-1998 (czyli w 9-10 lat po olimpiadzie) doszło w tym kraju (i reszcie Azji Południowo-Wschodniej) do głębokiego kryzysu finansowo-gospodarczego ("kryzysu azjatyckiego"). W tej analogii szczyt cen akcji w Chinach powinien pojawić się 2014-tym roku, a do Chinageddonu dojść w latach 2017-2018.

Jak jednak widać na poniższym obrazku, na którym dokonałem synchronizacji koreańskiego Kospiego i chińskiego ChiNexta - jeśli cała koncepcja pęknięcia inwestycyjnej bańki w Chinach w końcu obecnej dekady jest w ogóle poprawna - to Chinageddon rozegra się raczej w latach 2018-2019 (co ładnie pasuje do oczekiwanego w 2019-tym roku następnym po tym z 2016-tego roku dołku cyklu Kitchina). 

 

 2ChinextKospi

 

Zgodnie z powyższą synchronizacją mamy obecnie w Azji odpowiednik okolic grudnia 1996 roku. 1996 rok już się tutaj pojawił przy okazji analizy niezwykłej siły wykazywanej przez nasz rynek akcji na przełomie tego i poprzedniego roku. Upłynęło 5 miesięcy i WIG nadal zachowuje się jak w 1996 roku (chociaż tu narzuca się analogia z sierpniem 1996 a nie jak w przypadku Azji z grudniem 1996). Można to ocenić na poniższym obrazku. 

 

 3ChinextKospi

 

W tej analogii WIG robi obecnie ostatnią (5-tą) falę zwyżki rozpoczętej po ubiegłorocznej referendum w Wielkiej Brytanii (3-ciej fali hossy według elliottowskiej terminologii), we wrześniu zaliczy silniejszą korektę (4-tą falę), a od końca września do stycznia 2018 uformuje się na WIG-u ostatnia (5-ta) fala rozpoczętej w styczniu ub. r. cyklicznej hossy, która wyprowadzi WIG na nowy historyczny rekord. 

W przedstawionej wyżej chińsko-koreańskiej analogii od stycznia 2018 zaczyna się kolejna fala słabości kulminująca w drugiej połowie 2018 roku Chinageddonem. Po kolejnym odreagowaniu później w 2019 roku doszłoby do ujawnienia globalnych reperkusji chińskiego kryzysu, podobnie jak konsekwencją wybuchu kryzysu azjatyckiego jesienią 1997 było bankructwo Rosji latem 1998 oraz kolaps gigantycznego zarządzanego przez noblistów funduszu spekulacyjnego Long-Term Capital Management. Analogia z latami 1997-1998 sugeruje, że polski rynek akcji mógłby przetrwać Chinageddon (rozgrywający się w odległej części świata) w relatywnie dobrej formie (spadek WIG-u nie przekraczający 50 proc.).

Podsumowując: słabość widoczną na marginalnych chińskich rynkach akcji można traktować jako potwierdzenie realności chinageddonicznych scenariuszy na lata 2018-2019. W analogii z 1996 rokiem, ewentualna słabość emanująca z Azji nie powinna przeszkodzić kontynuacji do okolic stycznia 2018 roku - przerwanej okołowrześniową korektą -  hossy na WIG-u. 

10:55, bialek.wojciech
Link Komentarze (344) »
piątek, 14 lipca 2017

Trudno obecnie mówić o jakimś przesadnym pesymizmie inwestorów aktywnych na rynkach akcji (saldo AAII w USA -1,4 pkt. proc., saldo INI SII w Polsce +0,7 pkt. proc.). Warto jednak być może zwrócić uwagę na to, że od lutego saldo optymistów i pesymistów w sondażu Amerykańskiego Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych nie przekracza poziomu +10 pkt. proc. 

Świadczy to - moim zdaniem - o daleko posuniętej ostrożności indywidualnych inwestorów w USA, którzy najwyraźniej postrzegają obecną sytuację jako pułapkę, w którą nie mają zamiaru wpaść. To sytuacja raczej nietypowa dla domniemanego szczytu 9-letniej hossy. Gdy się ona zaczynała w marcu 2009 roku udział pesymistów w sondażu AAII przekraczał udział optymistów o ponad 50 pkt. proc., co stanowił najniższy odczyt sentymentu od czasu dna bessy z października 1990 roku. W obu przypadkach z kontrariańskiego punktu widzenia była to wielka zachęta do zakupów. W obu przypadkach S&P 500 nigdy później nie spadł niżej. Podobnie skrajnie wysokie odczyty sentymentu indywidualnych inwestorów z sierpnia 1987 czy stycznia 2000 ostrzegały przed późniejszymi krachami. Teraz podobnego ostrzeżenia brak. 

 

0AAIISkrajne

 

W liczącej sobie 30 lat historii sondażu zdarzyły się wcześniej jednie dwa – podobne do tegorocznego - półroczne epizody utrzymywania się salda optymistów i pesymistów poniżej poziomu +10 pkt. proc. Analogiczne do tegotygodniowego sygnały pojawiły się pod koniec stycznia 1991 roku (operacja „Pustynna Burza”) oraz na początku października 1993 roku.

 

1AAII26

 

W obu przypadkach ostrożność amerykańskich inwestorów indywidualnych okazała się nieuzasadniona – S&P 500 nie zanotował później żadnych poważniejszych spadków. Po sygnale ze stycznia 1991 roku akcje można było sprzedać w kwietniu (bo do listopada 1991 S&P 500 stał w miejscu), zaś po sygnale z października 1993 S&P 500 rósł do lutego 1994, po czym zapadł w letarg do grudnia). W obu przypadkach maksymalna skala korekty S&P 500 nie przekraczała 5 proc. w stosunku do poziomu w momencie generowania sygnały i 10 proc. wobec szczytu. W obu przypadkach w 10-14 miesięcy po omawianym sygnale silna hossa ulegała wznowieniu. Obecny przypadek wydaje się podobny do tego z 1993 roku (wtedy FED przygotowywał się do agresywnych podwyżek stóp od lutego 1994, obecnie zapowiada początek redukcji sumy bilansowej). 

 

3AAIIcieki

 

Powyższa uboga „statystyka” raczej nie sugeruje bliskości jakiegoś poważnego -  silniejszego niż kilkuprocentowa korekta - załamania cen akcji na Wall Street. W 1994 roku S&P 500 w pół roku po sygnale spadł do rocznego minimum. Powtórka tego schematu w obecnych realiach oznaczałaby zejście indeksu w styczniu 2018 w okolice poziomu 2263 pkt. To ok. 7,5 proc. poniżej obecnego poziomu. Oczywiście nawet powtórka tego schematu nie musi oznaczać, że wszędzie indziej musi być podobnie spokojnie. W 1991 roku rozpadł się ZSRR (a na GPW do czerwca 1992 trwała bessa), a w 1994 roku wskutek ówczesnych agresywnych podwyżek stóp w wykonaniu FED kapitału zabrakło dla Meksyku - tąpnięcie na rynkach wschodzących związane z wybuchem kryzysu meksykańskiego zaczęło się we wrześniu 1994, a więc 11 miesięcy po wspomnianym sygnale (a krach na GPW zaczął się już w marcu 1994, a więc 5 miesięcy po sygnale). 

Podsumowując: zachowanie sentymentu inwestorów indywidualnych w USA raczej nie sugeruje, by rynek akcji w USA tworzył właśnie jakiś bardzo istotny szczyt. Korekty są możliwe i prawdopodobne - patrz poprzedni wpis - ale jeszcze tym razem nie powinny przekształcić się w regularną bessę. 

14:16, bialek.wojciech
Link Komentarze (112) »
środa, 05 lipca 2017

W ostatnich dniach Nasdaq Composite spadł do najniższego poziomu od 5 tygodni. Po dodaniu jednego prostego kryterium można uzyskać sygnał, który pojawił się w każdym z 4 ostatnich cykli 20-tygodniowych na tym indeksie. Za każdym razem następowało to - podobnie jak obecnie - po przełamaniu w dół linii trendu wzrostowego.

 

1nasdaqsyngay

 

W każdym z tych 4 przypadków po pojawieniu się takiego sygnały indeks odbijał w górę zmierzając w okolice poprzedniego szczytu, po czym wznawiał - silniejszy lub słabszy - spadek kulminujący w dołku cykli 20-tygodniowego. Następnego dołka cyklu 20-tygodniowego - będącego zarazem minimum cyklu 40-tygodniowego wyznaczającego połowę cyklu Kitchina - można oczekiwać w sierpniu/wrześniu. Precyzyjne wyznaczenie terminu oczekiwanego dołka jest trudno, bo nie jest oczywiste, które minimum indeksu - to z 21 marca czy to z 13 kwietnia uznamy za ostatni dołek cyklu 20-tygodniowego. 

Skala spadku w ramach fazy spadkowej cyklu 20-tygodniowego była w tych 4 przypadkach zróżnicowana w zależności od fazy cyklu wyższego rzędu (cyklu Kitchina). Osobiście spodziewałbym się czegoś pośredniego pomiędzy spadkiem z września-listopada 2016 (dwa cykle 20-tygodniowe temu) a spadkiem z grudnia 2015-lutego 2016 (4 cykle 20-tygodniowego temu). Równocześnie wierzę, że dolne ograniczenie kanału trendu wzrostowego zasugerowanego na powyższym obrazku oraz poziomy minimów  z marca i kwietnia (5793-5805 pkt.) powinny zadziałać jako wsparcie (być może przejściowo naruszone). Innymi słowy skłaniam się ku temu, że wyznaczony przeze mnie jesienią ub. r. termin pęknięcia bańki na rynku akcji największych spółek z sektora IT był nieco zbyt bliski i oczekiwany w okolicach sierpnia spadek Nasdaqa nie będzie jednak jeszcze początkiem procesu pękania bańki. 

Projekcja uzyskania przez uśrednienie zachowania indeksu po 4 poprzednich sygnałach spada w drugiej połowie sierpnia raptem nieco poniżej poziomu 6000 pkt., ale jak wspomniałem wyżej osobiście spodziewałbym się zniżki nieco poniżej poziomu 5800 pkt. Na WIG-u 20 odpowiednikiem tego jest poziom nico niższy niż marcowy dołek na 2176 pkt. 

 

2nasdaqprojekcja

 

Podsumowanie: w ciągu najbliższego miesiąca Nasdaq powinien korygować ostatni spadek, który sprowadził go do najniższego poziomu od 5 tygodni. Później korekta spadkowa powinna ulec wznowieniu i gdzieś na przełomie sierpnia/września sprowadzić indeks w okolice dołków z marca/kwietnia (ok. 5800 pkt.). W takim scenariuszu WIG-u 20 należałby szukać wtedy w okolicach poziomu 2176 pkt. Później - po ustanowieniu dołków cyklu 20- i 40-tygodniowego - cykliczna hossa na rynkach akcji powinna ulec wznowieniu. Groźna pęknięcia narastającej od 8 lat inwestycyjnej bańki na rynku największych spółek z sektora IT analogicznego do tego z 2000 roku jest bardzo realna, ale brak niektórych elementów charakterystycznych dla szczytów euforii (np. skrajnie optymistycznych odczytów sentymentu indywidualnych inwestorów) sugeruje, że trzeba będzie na to jeszcze przynajmniej kilka miesięcy poczekać. 

15:57, bialek.wojciech
Link Komentarze (295) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 39