Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Archiwum
Wojciech Białek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
piątek, 10 marca 2017

Ubiegłotygodniowa niezdolność WIG-u 20 do podążenia do nowych szczytów za sWIG-iem 80 była sygnałem ostrzegającym przed wchodzeniem cyklu 20-tygodniowego w słabszą fazę. Dywergencja pomiędzy wykresami WIG-u 20 i sWIG-u 80 przypomina podobne zjawiska z października 2015, kwietnia 2016 i września 2016. Poprzedzały one dołki cyklu 20-tygodniowego o przynajmniej 2 miesiące.

 

Proj0DywergWIG20swig

 

Przypomnijmy sobie krótkoterminowe projekcje wartości WIG-u sprzed 3 tygodni:

 

Proj1RSIstara

 

Proj1INIstara

 

Ponieważ w ciągu minionych 3 tygodni RSI(28) spadł do 53 pkt. w czwartek, a wczorajsze saldo INI schłodziło się do 31,5 pkt. proc., to powyższe projekcje można uaktualnić synchronizując ostatnie osłabienie siły WIG-u następujące po rekordowym poziomie siły (RSI(28) powyżej 83,8, saldo INI powyżej 47,4 pkt. proc.) z podobnymi epizodami z przeszłości. Poniżej rezultat:

 

Proj2RS1a

Proj2RS1b

 

Proj3INIa

 

Proj3INIb

 

Wyniki trudno uznać za rozstrzygające. Projekcje oparta na RSI(28) sugeruje, że rynek już się wystarczająco schłodził, zaś ta oparta na sentymencie INI SII, że WIG będzie odchorowywał ostatnie ekscesy nawet przez 3 miesiące. 

Proponuję wspomóc się analizą krótkoterminowych cykli. Poprzedni cykl 20-tygodniowy trwał 135 dni (20 tygodni bez 5 dni od 7 lipca do 18 listopada 2018), poprzedni cykl 10-tygodniowy trwał 66 dni (10 tygodni bez 4 dni od 18 listopada do 23 stycznia), zaś poprzedni cykl 5-tygodniowy trwał 36 dni (5 tygodni plus 1 dzień od 23 stycznia do 28 lutego). Okładając te długości w przyszłość otrzymujemy oczekiwane terminy kolejnych dołków cykli 20-, 10- i 5-tygodniowych odpowiednio 2 kwietnia, 30 marca oraz 5 kwietnia. To daty odległe od obecnej chwili o 3-4 tygodni, więc można ocenić, że analiza cykli sugeruje, że do początku kwietnia rynek akcji nigdzie nie ucieknie (nie dotyczy to chyba małych spółek, które zgodnie z koncepcją sprzed 1,5 miesiąca ("MiŚ-ie lepsze") mogą wrócić do ustanawiania nowych rekordów). Schodząc jeszcze niżej - następny dołek cyklu 13-sesyjnego wypada za tydzień i dopiero wtedy oczekiwałbym początku silniejszego - ale jeszcze nie trwałego - odreagowania ostatniej słabości. 

Na koniec ciekawostka z USA. O ile w lutym po serii 12 historycznych rekordów DJIA (takiej jak w styczniu 1987 roku), liczba byków w sondażu Investors Intelligence wzrosła do najwyższego poziomu od 1987 roku, o tyle w czwartek saldo "byków" i "niedźwiedzi" w badaniu Amerykańskiego Stowarzyszania Inwestorów Indywidualnych (AAII) spadło do najniższego poziomu od 13 miesięcy. W pierwszym odruchu potraktowałem to kontrariańsko jako zapowiedź nowej fali wzrostów, ale potem okazało się, że amerykańscy inwestorzy indywidualni zwyczajowo popadają w podobny pesymizm jeszcze przed faktycznym spadkiem. Tak przynajmniej było w przypadku 4 ostatnich cykli 20-tygodniowych:

 

 Proj4aaiiusa

 

Projekcja oparta na uśrednionym przebiegu S&P 500 wokół tych 4 sygnałów z ostatnich 2 lat sugeruje utrzymywanie się słabości rynku akcji przez następny miesiąc:

 

Proj5projekcja

 

Podsumowując: do oczekiwanego na początku kwietnia dołka cyklu 20-tygodniowego można spodziewać się nawrotów słabości rynku akcji. Silniejsze korekcyjne odreagowanie cen akcji na GPW w górę mogłoby zacząć się za tydzień. 

 

 

 

14:05, bialek.wojciech
Link Komentarze (257) »
czwartek, 02 marca 2017

Wskutek globalnego kryzysu w latach 2008-2014 relacja długu publicznego do PKB w naszym kraju wzrosła z 40,7 proc. do 52 proc. Po konfiskacie przez rząd połowy oszczędności emerytalnych obywateli zgromadzonych w OFE (131 mld zł) relacja ta spadła w lutym do 44 proc. PKB i od tamtej pory znowu rośnie. W ciągu minionych 2 lat i 10 miesięcy wzrosła o 6 pkt. proc. i na koniec grudnia ponownie przekroczyła 50 proc. Obecne tempo wzrostu relacji długu publicznego do PKB jest nieco wyższe (0,181 pkt. proc. na miesiąc) niż to obserwowane w latach 2008-2014 (0,164 pkt. proc.).

Ekstrapolując w przyszłość obserwowane od lutego 2014 tempo przyrostu można otrzymać zgrubny szacunek terminu, w okolicach którego relacja długu do PKB osiągnie konstytucyjny próg 60 proc. Oczywiście co kwartał ten szacunek się zmienia. Po I kw. ub. r. można było spekulować, że konstytucyjny próg zostanie osiągnięty w listopadzie 2023 roku, po drugim kwartale, że w w kwietniu 2021, po III kw. - w kwietniu 2022, a po publikacji danych za ostatni kwartał ubiegłego roku tak szacowana data wypadła w lipcu 2021 roku. To za 4 lata i 4 miesiące. 

 

dlugdopkb1

 

Co kwartał po publikacji kolejnych danych o PKB będę uaktualniać ten wykres i szacunkową datę osiągnięcia przez dług publiczny konstytucyjnego poziomu szukając jakiejś ewentualnej zmiany tempa przyrostu długu. 

W mojej ocenie "dobre" (w znaczeniu inflacyjne) czasy dla gospodarek podobnych do polskiej nadejdą dopiero w 2020 roku, co od 2021 roku powinno zacząć powodować "samoczynny" spadek wysokości relacji długu publicznego do PKB. W ten sposób w latach 2021-2025 powinno dojść do spadku relacji długu do PKB podobnego do tego z lat 2004-2008 (z 47 proc. do 40,7 proc.).

Jak widać to oszacowana przeze mnie data początku "samoczynnego" spadku poziomu długu (2021 rok) pokrywa się z przedstawionym powyżej oszacowaniem daty, kiedy osiągnięty zostanie konstytucyjny limit długu (lipiec 2021). Fajnie byłoby dotrwać do "dobrych czasów" bez recesji gospodarczej przedłużając na następne lata dotychczasowy status Polski jako "zielonej wyspy". Niestety widoczny jest tutaj brak jakiegokolwiek marginesu bezpieczeństwa, co trochę niepokoi. 

 

Podsumowując: utrzymanie dotychczasowych trendów przyrostu długu publicznego i nominalnego PKB sugeruje, że konstytucyjny limit 60 proc. osiągnięty zostanie w okolicach lipca 2021 roku. 

 

 

14:10, bialek.wojciech
Link Komentarze (356) »
piątek, 17 lutego 2017

W trakcie minionych 2 tygodni WIG (i WIG-20) wzrósł bardziej niż się można było spodziewać na podstawie bardzo wysokiego odczytu salda Indeksu Nastrojów Inwestorów publikowanego przez SII. Bardzo lubię ten wskaźnik sentymentu (jedyny łatwo dostępny dla polskiego rynku), więc boleję, gdy zdaje się zawodzić.

Komuś, kto chciałby INI SII od razu potępiać w czambuł jako lokalny wskaźnik bez znaczenia, przypomnę ubiegłoroczne - najniższe od lat 2011-2012 - odczyty ze stycznia i czerwca i zaproponuję porównanie cen akcji obecnie, gdy nastroje są doskonałe i wtedy, gdy były rekordowo złe. 

 

INInd1

 

Tą "nadmiarową" siłę naszego rynku można potraktować jako lekkie - nieuniknione - odchylenie od "historycznej" normy, zlekceważyć i nadal oczekiwać, że w niecałe 2 miesiące po sygnale WIG będzie nie wyżej niż w momencie jego generowania (patrz czerwona strzałka na powyższym obrazku). 

Można jednak tę ponadstandardową siłę rynku akcji uznać za objaw czegoś poważniejszego. Otóż historia Indeksu Nastrojów Inwestorów SII sięga raptem wiosny 2011 roku, a więc liczy sobie niecałe 6 lat. A co jeśli nasz rynek akcji znajduje się obecnie pod wpływem cykli na tyle długich, że krótka historia wspomnianego sentymentu nie sięga ich faz wzrostowych analogicznych do obecnej? Przecież nie mamy pojęcia jak kształtowałyby się nastroje krajowych inwestorów indywidualnych podczas hossy z lat 2009-2011, hossy z lat 2005-2007 czy hossy z lat 2001-2004, nie mówiąc już o wcześniejszych okresach. 

Chciałbym w tym miejscy przypomnieć koncepcję cyklu 6,(66)-letniego (czyli podwójnego cyklu Kitchina), którą rok temu zastosowałem do WIG-u 20. W komentarzu z lutego ub. r. zamieściłem poniższy obrazek:

 

WIG20Cykl666

 

Uaktualnia wersja wygląda tak:

 

INIndWIG206661 

 

Wiarygodności tej koncepcji dodaje fakt, że cykl 6,(66)-letni widoczny jest również na wykresie względnej siły WIG-u do MSCI Emerging Markets Index. 

 

INInd2RSWIGMSCIEM1

 

To narzędzie potrafi przynajmniej "wyjaśnić" dlaczego w okresie minionych 3 miesięcy WIG-20 był najsilniejszym indeksem świata (+25 proc.) wyprzedzając rosyjski RTS (+18,8 proc.), argentyński Merval (+18,7 proc. oraz turecki XU100 (+18 proc.).

W trzech poprzednich cyklach 6,(66)-letnich okresy przewagi polskiego rynku akcji nad innymi rynkami "wschodzącymi" trwały kolejno ponad 3 lata (1995-1998), 5 lat (2002-2007) oraz 5 lat (2009-2014). Jeśli potraktować koncepcję cyklu 6,(66)-letniego poważnie, to należy się zastanowić, czy dotychczasowy kilkumiesięczny okres przewagi naszego rynku nad resztą świata wyczerpał już cały jego potencjał?

Jak widać z punktu widzenie tego cyklu WIG-20 znajduje się od stycznia 2016 w fazie wzrostowej analogicznej do faz wzrostowych, które rozpoczynały się w marcu 1995 roku, w październiku 2001 roku oraz w lutym 2009 roku. Jeśli tak jest rzeczywiście (to znaczy, tak jest, tyle, że nie wiadomo, na ile ten cykl ma charakter dominujący obecnie), to doświadczenia z INI SII z lat 2011-2016 (czyli z okresu kiedy WIG-20 był w bessie) mogą okazać się mylące. 

Jak sobie z tą sytuacją poradzić? Ja sięgnąłem po prostackie narzędzie analizy technicznej sprzed ponad pokolenia czyli wskaźnik RSI (Relative Strength Index). Zastosowałem 28 sesji jako jego parametr. Okazało się, że równie wysoka co w czwartek wartość tego wskaźnika dla WIG-u (83,8) pojawiała się od 1995 roku tylko przy 3 okazjach: począwszy od 29 stycznia 1996, począwszy od 22 sierpnia 2003 oraz 19 września 2005. 

 

INIndRSI1

 

W dwu z tych trzech przypadków pojawiania się równie wysokich co w czwartek odczytów RSI(28) mieliśmy do czynienia z podobną do obecnej fazą cyklu 6,(66)-letniego. Sygnał ze stycznia 1996 pojawiał się w 10 miesięcy do dołku tego cyklu, zaś sygnał z sierpnia 2003 w 22 miesiące po dołku cyklu. Obecnie mamy 13 miesiąc po dołku cyklu. 

Co WIG porabiał po tych 3 historycznych sygnałach? Otóż w każdym przypadku kontynuował - po zaliczeniu mniej lub bardziej istotnych korekt - hossę. 

 

INIndRSIcieki

 

Poniżej widać projekcję wartości WIG-u uzyskaną przez uśrednienie ścieżek WIG-u wokół tych 3 historycznych sygnałów. Sugeruje ona, że rzeczywiście WIG znajduje się w zasięgu najbliższej korekty, ale po pierwsze powinna ona być płytka (kilka procent) i krótka (kulminacja za miesiąc), a po drugie powinna rozpocząć się dopiero za ok. 2 tygodnie na wyższych poziomach. 

 

INIndRSIProjekcja

 

Przy okazji warto wspomnieć, że w czwartek INI SII wzrosło do nowego szczytu. Tym razem już tyko 4-krotnie w przeszłości sentyment krajowych inwestorów był równie dobry. 

 

 

INInd4

 

Na poniższym obrazku można sobie obejrzeć zachowanie WIG-u po pojawieniu się równie wysokich co czwartkowy odczytów INI SII. 

 

INInd5

 

W 3 z tych 4 przypadków spadek nastąpił natychmiast, ale w 4-tym - tym z jesieni 2013 - podobnym do obecnej sytuacji z racji pokonania i wtedy i teraz szczytu poprzedniej hossy - WIG zyskiwał kolejne prawie 5 proc. w ciągu kolejnych 5-6 tygodni. Apogeum słabości wypadało w 3 miesiące po sygnale. Widać to w projekcji uzyskanej przez uśrednienie tych 4 historycznych ścieżek WIG-u:

 

INInd6

 

Podsumowując: siła wykazywana przez krajowy rynek akcji w ostatnich okresie sugeruje by historycznych precedensów dla obecnej sytuacji szukać w okresach dawniejszych niż ostatnie - dosyć słabe dla rynku akcji - kilka lat. Zachowanie WIG-u z ostatnich tygodni wykazuje podobieństwo do ruchów z początku 1996, lata 2003 czy przełomu lata i jesieni 2005. Te analogie sugerują, że ewentualna korekta cen akcji w najbliższych tygodniach, będzie raczej płytka i krótkotrwała i poprzedzi kolejny wzrost. Głównym źródłem ewentualnych korekcyjnych ruchów cen akcji wydaje się możliwa zmiana retoryki FED na bardziej "jastrzębią". 

 

 

 

 

 

 

 

13:07, bialek.wojciech
Link Komentarze (595) »
piątek, 10 lutego 2017

Najpierw mała errata do poprzedniego wpisu. Wskutek karygodnego błędu znalazła się w nim niepoprawna wersja poniższego obrazka. 

 

errata

 

W związku z tym fragment sprzed tygodnia - "W żadnym z tych 7 historycznych precedensów WIG nie zyskał w ciągu następnych ponad 7 tygodni więcej niż 2,2 proc. w stosunku do zamknięcia z czwartku, który przyniósł odczyt salda INI przekraczający +42,5 pkt. proc" - powinien brzmieć "w 6 z tych 7 historycznych precedensów WIG nie zyskał w ciągu następnych ponad 7 tygodni więcej niż 1,9 proc. w stosunku do zamknięcia z czwartku, który przyniósł odczyt salda INI przekraczający +42,5 pkt. proc. Wyjątkiem był sygnał z października 2013 roku, kiedy po takim sygnale WIG zyskał jeszcze 5,1 proc. w trakcie następnych ponad 5 tygodni. 

Ogólna wymowa komentarza sprzed tygodnia pozostaje taka sama, chociaż przedstawiony argument w poprawnej formie traci nieco na jednoznaczności, a równocześnie powoduje, że ostatni wzrost jednak mieści się w historycznej normie.

Za błąd przepraszam. 

Dziś dla odprężenia proponuję zająć się mniej poważnymi tematami związanymi ze średnią przemysłową Dow Jonesa. 

Pierwszą kwestią jest nominalny poziom indeksu, który pod koniec stycznia po raz pierwszy w historii przekroczył poziom 20000 pkt. Każdy przyzna, że nominalna wartość indeksu nie ma żadnego znaczenia, ale z ciekawości warto zapamiętać, że DJIA przekraczała poziom 2000 pkt. i 200 pkt. odpowiednio w styczniu 1987 oraz w grudniu 1927 roku. 

 

DJIA20000

 

Teraz przyjrzyjmy się wartości 8-letniej zmiany wartości Dow Jones Industrial Average. Przekroczyła ona ostatnio poziom 155 proc. startując 8 lat temu z najniższego od lat 30-tych poziomu -40 proc. Z podobnymi 8-letnimi przejściami od pełnej katastrofy do boomu mieliśmy w okresie minionych 3 pokoleń do czynienia 4-krotnie.

 

DJIA8letniazmiana

 

Takie sygnały pojawiały się w sierpniu 1928 roku, kwietniu 1940 roku, kwietniu 1955 roku i styczniu 1987 roku. 

 

DJIAsygnayna8letniejzmianie

 

W tych datach nie ma specjalnie nic ciekawego poza tym, że dwie z nich: sierpień 1928 oraz styczeń 1987 są zadziwiająco bliskie momentom z przeszłości, w których DJIA pokonywał analogiczne go styczniowych 20000 pkt. poziomy 2000 pkt. i 200 pkt. czyli do grudnia 1927 oraz stycznia 1987. W styczniu tego roku tak jak w styczniu 1987 roku oraz jak w okresie grudzień 1927-sierpień 1928 mamy przekroczenie "okrągłego" poziomu przy ponad 155 proc. 8-letniej dynamice. To zastanawiające, chociaż dziwaczne. 

Trzecim niezbyt poważnym tematem, który chciałbym poruszyć jest pozycja rynku w ramach cyklu prezydenckiego i cyklu dekadowego. To kontrowersyjna kwestia, bo siła cyklu prezydenckiego ewidentnie osłabła w ostatnim okresie, a "decennial pattern" nigdy nie był zbyt racjonalną koncepcją. Obecny rok jest zarazem rokiem powyborczym z punktu widzenia cyklu prezydenckiego i rokiem dekady o dacie kończącej się 7-ką. Oba te cykle 4-letni i 10-letni synchronizują się co 20 lat, więc obecny ich układ istniał w latach 1997, 1977, 1957, 1937, 1917 oraz 1897. Można w oba cykle nie wierzyć, ale warto zwrócić uwagę, że w każdym z tych 6 przypadków akcje w USA należało sprzedać najpóźniej we wrześniu. 

 

DJIAdekadowyprezydencki

 

Projekcja wartości DJIA oparta na tych 6 historycznych ścieżkach sugeruje korektę do kwietnia/maja, potem wzrost do września i wreszcie tąpnięcie trwające do listopada/grudnia. 

 

DJIAdekadowyprezydenckiprojekcja

 

Powyższy wniosek jest w miarę zgodny z dziwną wcześniejszą konkluzją na temat podobieństwa obecnej sytuacji na DJIA do tej z lutego 1987 roku. W 1987 roku szczyt  cen akcji wypadł w sierpniu, w październiku nastąpił krach a ostateczny dołek ustanowiony został w grudniu. W powyżej projekcji silny spadek cen akcji rozgrywa się w okresie wrzesień-listopad/grudzień. 

Podsumowując: chociaż nie jest to wniosek o wysokim poziomie wiarygodności, to połączony wpływ cyklu prezydenckiego i "decennial patter" sugeruje, że posiadanie akcji jesienią tego roku nie jest być może najmądrzejszym pomysłem. 

 

 

15:55, bialek.wojciech
Link Komentarze (249) »
piątek, 03 lutego 2017

Czwartkowe saldo optymistów i pesymistów w cotygodniowym badaniu Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych osiągnęło najwyższy poziom od przełomu kwietnia i maja 2015 roku (42,6 pkt. proc.). W prawie już 5-letniej historii tego sondażu tak wysoki poziom sentymentu pojawił się 7-krotnie. 

 

INI1

 

W żadnym z tych 7 historycznych precedensów WIG nie zyskał w ciągu następnych ponad 7 tygodni więcej niż 2,2 proc. w stosunku do zamknięcia z czwartku, który przyniósł odczyt salda INI przekraczający +42,5 pkt. proc. Stracić można było w tym okresie raz 9,3 proc., raz 8,7 proc. raz 7,6 proc. a raz 6,1 proc. W 3 pozostały przypadkach maksymalny spadek WIG-u w trakcie następnych 36 sesji po sygnale nie przekraczał 3,3 proc.

 

INI2

 

Projekcja uzyskana przez uśrednienie ścieżek indeksu wokół tych 7 historycznych sygnałów spada przez 18 sesji (53600 pkt.) i pozostaje relatywnie nisko do 28-ej sesji po sygnale. Można więc ocenić, że negatywny - z kontrariańskiego punktu widzenia - wpływ obecnej euforii sięga 3-6 tygodni w przyszłość. 

 


INI31

 

W każdym z tych 7 przypadków zanim wzrosty WIG-u powracały, saldo INI ulegało schłodzeniu przynajmniej do poziomu +13,4 pkt. proc. Proponuję więc założyć, że niezależnie od tego co WIG będzie porabiał w najbliższym czasie z jakimiś agresywnymi zakupami należy się wstrzymać do czasu aż sentyment ulegnie schłodzeniu o prawie 30 pkt. proc. w stosunku do czwartkowego poziomu. 

 

Z powyższą analizą jest jeden problem. W okresie minionych 2 lat WIG wykazywał relatywnie silną ujemna korelację z USD/PLN. Co prawda zależność ta się trochę ostatnio rozjechała, ale nadal wydaje się, że ewentualnej korekcie WIG-u powinien towarzyszyć wzrost kursu dolara. 

 

INI4

 

Tymczasem na koniec spadków dolara chyba jest jeszcze trochę za wcześnie, a obecny poziom USD/PLN (4 zł) ciągle wydaję się niewystarczająco atrakcyjny w krótkoterminowej perspektywie.

Dosyć regularny ostatnio cykl 20-tygodniowy na dolarze celuje z następnym dołkiem w przedział od 9 lutego (gdyby miał trwać przepisowe 20 tygodni) do 9 marca (gdyby miał trwać tyle ile średnio w okresie minionych 3 lat). Od połowy 2014 roku na wykresie USD/PLN kształtuje się formacja wachlarza i kolejne minima cyklu 20-tygodniowego ustanawiane są dopiero po przełamaniu kolejnych linii tego wachlarza. Ta aktualna obecnie przebywa teraz w okolicach poziomu 3,95 i dopiero jej przełamanie stworzyłoby być może warunki do uformowania dołka USD/PLN w ramach cyklu 20-tygodniowego.  

 

INI5

 

Co więcej jeśli porównamy obecną fazę spadkową cyklu 40-tygodniowego na USD/PLN do dwóch poprzednich, to dojdziemy do wniosku, że do dołka brakuje jeszcze 2-3 tygodni i ok. 17 groszy. 

 

INI7

 

Mamy więc sytuację, w której z jednej strony bardzo wysoki sentyment raczej zniechęca do myślenia o kontynuacji silnych wzrostów cen akcji, a z drugiej strony wydaje się, że dolar nie trafił jeszcze na poziomy, na których warto byłoby go kupić w nadziei na zwyżkę kursu USD w trakcie silniejszej korekty cen akcji. Jak rozwiązać tę sprzeczność? Być może klucz tkwi w tym rozejściu się ujemnej korelacji WIG-u i USD/PLN obserwowanej w listopadzie i grudniu. Wtedy akcje już drożały a dolar jeszcze drożał. Być może teraz to powinno się jakoś wyrównać: dolar jeszcze będzie taniał, a akcje już będą taniały?

Następny po tych ze stycznia, lipca i listopada ub. r. dołek cyklu 20-tygodniowego na WIG-u powinien wypaść gdzieś w kwietniu. Uformowanie tego dołka powinna poprzedzić jakaś forma słabości rynku akcji. Takiej słabości powinna tradycyjnie towarzyszyć siła dolara. Dolar powinien taką siłę zacząć wykazywać po uformowaniu dołka, co powinno nastąpić dopiero za 2-3 tygodnie (czy też pomiędzy 9 lutego a 9 marca) na poziomach wyraźnie niższych od obecnych (bliżej 3,82 niż 4 zł). Po osiągnięciu przez USD/PLN dołka akcje powinny zacząć wyraźnie tanieć. 

 

Podsumowując: 1) przy obecnych poziomach sentymentu INI trudno oczekiwać powrotu silnych wzrostów  WIG-u (przekraczających +2,2 proc. wobec czwartkowych poziomów); 2) wydaje się, że do czasu (za 2-3 tygodnie?) osiągnięcia przez USD/PLN poziomów dołka cyklu 40-tygodniowego (bliżej 3,82 niż 4 zł) WIG pozostawać będzie na relatywnie wysokim poziomie (>53420 pkt.) i nie rozpocznie fazy spadkowej obecnego cyklu 20-tygodniowego, która powinna kulminować gdzieś w kwietniu; 3) o kolejnej fali silniejszych wzrostów WIG-u można będzie myśleć po schłodzeniu się salda INI do poziomu nie wyższego niż +13,4 pkt. proc.

13:49, bialek.wojciech
Link Komentarze (493) »
piątek, 27 stycznia 2017

Ostre szarpnięcie cen akcji w górę z tego tygodnia nieco mnie zaskoczyło - spodziewałem się raczej kontynuacji rozpoczętej korekty do oczekiwanego w okolicach początku lutego dołka cyklu 10-tygodniowego. Nie potrafię rozstrzygnąć czy środowy wzrost to początek nowe silnego ruchu, czy też "podpucha" poprzedzającą kilkutygodniową fazę dystrybucji akcji w ramach cyklu 20-tygodniowego w wykonaniu największych graczy (skłaniam się do tej drugiej wersji). Proponuję więc zająć się - w moim mniemaniu - bezpieczniejszym tematem czyli przyszłymi losami cen akcji małych i średnich spółek. 

W ramach kitchinowej hossy roczna dynamika mWIG-u zbliżyła się w ostatnich dniach do prawie 40 proc. To jak najbardziej typowe zjawisko, które pojawiało się w każdym poprzednim cyklu. 

 

mWIG1

 

Momenty osiągnięcia po raz pierwszy w danym cyklu przez roczną dynamikę indeksu obecnego poziomu zostały zaznaczone na poniższym obrazku. 

 

mWIG2

 

Nie ma nawet sensu tu pokazywać projekcji przyszłej wartości mWIG-u uzyskanej dzięki tym sygnałom - jest jasne, że będzie ona rosła i rosła bardzo długo (a tak dokładniej to następne niecałe 1,5 roku). Ciekawsze wydaje się porównanie obecnej ścieżki mWIG-u z poszczególnymi przypadkami z poprzednich cykli. Wynika z niego, że jakkolwiek w krótkoterminowej perspektywie istnieje ryzyko nadejścia korekty, to w 5 poprzednich cyklach w 4 do 12 miesięcy po takim sygnale jak obecny (roczna dynamika przekracza 39 proc.) mWIG był zawsze wyżej niż w momencie generowania sygnału. Gdyby obecna cykliczna hossa na mWIG-u miała dorównać pod względem czasu trwania najkrótszej to powinna potrwać jeszcze przynajmniej pół roku, a gdyby miała dogonić najsłabszą pod względem skali wzrostu to mWIG-40 ma przed sobą jeszcze kolejne 25 proc. wzrostu. 

 

 

mWIG3

 

Spośród 3 historycznych cykli o przebiegu najbardziej podobnym do ścieżki mWIG-u z minionych 2 lat:

 

mWIG4

 

mWIG5

 

mWIG6

 

... najbardziej podobna mi się analogia ze styczniem 2006 roku. W niej mWIG-40 rośnie do maja o kolejne 25 proc., po czym dochodzi do silnego tąpnięcia na rynkach akcji. Wtedy - w maju-czerwcu 2006 roku - w ciągu 5 tygodni MSCI Emerging Markets Index (USD) i WIG-20 straciły 24-25 proc. swej wartości. W przypadku WIG-u 20 był to 4-ty co do wielkości 25-sesyjny spadek w okresie minionych 20 lat. Przyczyną ówczesnego tąpnięcia było wycofanie się banku centralnego Japonii z prowadzonej od 2001 roku polityki "quantitative easing". Obecnie można sobie wyobrażać jakieś posunięcia FED o podobnych charakterze. Myślę, że tego typu tąpnięcie można by uznać za oczekiwany przeze mnie w II lub III kwartale "krach", uznać schłodzenie rynku za zakończone i skoncentrować się na spekulacjach na temat przebiegu ostatniej fazy cyklicznej hossy. 

Zmieniając na koniec temat chciałbym zwrócić uwagę, że w 3 ostatnich cyklach 20-tygodniowych zwyżka sWIG-u 80 trwała wyraźnie dłużej niż faza wzrostowa WIG-u 20. Opóźnienie szczytu sWIG-u względem szczytu indeksu największych spółek wynosiło w tych 3 ostatnich cyklach kolejno 48 dni, 47 dni i 54 dni. Oczywiście nie jest to uniwersalny wzorzec - w szczycie z wiosny 2015 roku takiej dywergencji nie było - ale można spekulować, że i tym razem podobna tendencja się może pojawić. W takim przypadku nawet jeśli ktoś ma podejrzenia co do trwałości obecnej siły WIG-u 20, to przenosząc się na rynek MIŚ-ów może mieć nadzieje, że podobnie jak to było ostatnio trend wzrostowy na tym rynku przetrwa przynajmniej 1,5-miesiąca dłużej niż na WIG-u 20, czyli przynajmniej do połowy marca. 

 

mWIG7

 

Podsumowując: teoretycznie mniej zależne od kaprysów zagranicznego kapitału akcje małych i średnich spółek wydają się być w perspektywie najbliższych kilku tygodni obecnie relatywnie "bezpiecznym" materiałem do spekulacji. 

 

 

13:43, bialek.wojciech
Link Komentarze (540) »
piątek, 20 stycznia 2017

Od dołka ze stycznia 2015 do grudnia ub.r. roku roczna zmiana wskaźnika CPI w USA wzrosła z poziomu -0,2 proc. do najwyższego od 2,5 roku poziomu +2,1 proc. W okresie minionego pokolenia takie przyspieszenia tempa wzrostu tego najpopularniejszego wskaźnika tempa inflacji zdarzyły się wcześniej 6-krotnie. 

 

USACPI1

 

Jak widać na powyższym obrazku czasami takie sygnały informowały o znaczącym przegrzaniu gospodarki poprzedzającym potężną bessę na rynku akcji kulminującą gospodarczą recesją. Tak było w przypadku tego typu sygnałów z listopada 2007 czy marca 2000 roku. Czasami taki wzrost tempa inflacji poprzedzał giełdowe tąpnięcie, które jednak nie przeradzało się w długotrwałą bessę i nie zapowiadało gospodarczej recesji. Tak było w przypadku sygnałów z kwietnia 1987 roku (4 miesiące przed szczytem S&P 500 i 6 miesięcy przed 20 proc. jednosesyjnym krachem indeksu z 19 października 1987) i listopada 2009 (5 miesięcy przed szczytem cen akcji i 6 miesięcy przed „Flash Crashem” z 6 maja 2010). Czasami wreszcie wzrost tempa inflacji o skali obserwowanej do grudnia ub. r. nie pociągał za sobą jakichś poważniejszych konsekwencji (sygnały z lutego 1984 i listopada 2004), chociaż nawet w tych dwóch przypadkach optymalnie było kupić S&P 500 na niższych poziomach w 5-tym miesiącu po sygnale (czyli w naszym realiach w maju tego roku).

Projekcja wartości S&P 500 uzyskana przez uśrednienie tych 6 historycznych ścieżek indeksu wokół wspomnianych sygnałów rośnie do czerwca do poziomu 2362 pkt., po czym spada do grudnia do poziomu 2077 pkt. Dzieląc ten przedział na cztery ćwiartki uzyskujemy strefę powyżej poziomu 2290 pkt. jak obszar dystrybucji amerykańskich akcji. Na razie S&P 500 nie osiągnął tego poziomu.

 

USACPI21

 

Wydaje się, że spośród tych 6 historycznych epizodów przyspieszenia tempa wzrostu cen detalicznych w USA można wyróżnić dwa najbardziej podobne do obecnego przypadku. Mam na myśli zwyżki dynamiki CPI z 1987 roku oraz lata 1998-1999. W obu przypadkach do odbicie tempa wzrostu cen w górę następowało po 6,5-7,5-letnim okresie dezinflacji. Obecny impuls cenowy rozpoczął się w 2 lata temu dokładnie po takim samym 7,5-letnim dezinflacyjnym trendzie z lat 2008-2015.

 

USACPI3

 

Projekcja S&P 500 oparta tylko na tych dwóch sygnałach (roczna dynamika CPI rośnie z dołka o więcej niż 2,25 pkt. proc.) osiąga szczyt w kwietniu, a krach nadchodzi w czerwcu:

 

USACPI4

 

Należy jednak zwrócić uwagę, że powyższy relatywnie optymistyczny wniosek to wynik relatywnej odporności S&P 500 na pierwszą falę krachu na rynku Nasdaq z wiosny 2000 roku. S&P 500 stracił wtedy co prawda 10 proc., a do początku września odrobił prawie całość tych strat i dopiero wtedy rozpoczął regularną bessę.

 

USACPI5

 

Oczywiście uzyskane skojarzenia historyczne to inna wersja wyniku, który przedstawiłem w październiku we wpisie "Hossa do kwietnia, potem krach". Poniżej widać przedstawioną wówczas opartą na synchronizacji dołków Goldman Sachs Commodity Index (ze stycznia 2017, grudnia 1998 oraz lipca 1986) projekcję wartości S&P 500:

 

USACPI6

 

Projekcja oparta na CPI sugeruje szczyt S&P 500 w kwietniu i krach w czerwcu, zaś ta oparta na GSCI szczyt w lutym i krach w kwietniu.

Oczywiście synchronizacje tych 3 historycznych epizodów można mnożyć za każdym razem uzyskując nieco odmienny rezultat. Poniżej taka synchronizacja oparta na założeniu, że rozpoczęta w listopadzie zwyżka S&P 500 jest odpowiednikiem ostatnich fal hossy z 1987 roku i lat 1999-2000. W tej wersji w jednym przypadku mamy szczyt S&P 500 w lutym i krach w drugiej połowie marca, a w drugim szczyt cen akcji dopiero w kwietniu. 

 

USACPI10error

 

Dla porównania poniżej uaktualniona projekcja, którą przedstawiłem kilka tygodni temu, oparta na cyklu 20-tygodniowym. Wynika z niej, że S&P 500 powinien właśnie wchodzić w fazę spadkową cyklu 20-tygodniowego, która powinna kulminować dołkiem w okolicach marca. 

 

USACPI9

 

Kluczowe pytanie obecnie brzmi, czy ta oczekiwana podczas fazy spadkowej cyklu 20-tygodniowego słabość rynku do marca przyjmie formę oczekiwanego krachu, czy też i tym razem S&P 500 jeszcze się wybroni na wysokich poziomach, rozpocznie nowy wzrostu, a krach przesunie się na fazę spadkową kolejnego cyklu 20-tygodniowego. Zakładam, że tak się rzeczywiście stanie, ale oczywiście ewentualne zachowanie rynków będzie wpływać na tą opinię. 

 

Podsumowując: przedstawiony w październiku scenariusz "Hossa do kwietnia, potem krach" wydaje się być w ogólnych zarysach cały czas aktualny, chociaż wymaga oczywiście doprecyzowania z pomocą dodatkowych narzędzi a rynki wymagają obecnie jeszcze ściślejszego niż zwykle monitorowania. 

 

10:39, bialek.wojciech
Link Komentarze (323) »
piątek, 13 stycznia 2017

W ciągu minionych 8 tygodni WIG wzrósł o ponad 14 proc., czyli najbardziej dynamicznie od 39 miesięcy. W naturalny sposób doprowadziło to do znaczącej poprawy sentymentu krajowych inwestorów indywidualnych. W czwartkowym sondaży INI SII saldo optymistów i pesymistów wzrosło do +38,2 pkt. proc. To najwyższy poziom od maja 2015 roku. Ta ostatnia data to początek silnej 8-miesięcznej fali spadkowej cen akcji, więc to skojarzenie powinno uruchamiać kontrariańskie myślenie o korekcie ostatnich wzrostów. Nie należy z tym jednak przesadzać. Ponad 1,5 roku temu podobny do obecnego poziom sentymentu pojawił się już na początku marca. Nie przeszkodziło to kontynuacji wzrostów (o ponad 7 proc.) przez następne 2 miesiące.

Tak wysoki poziom sentymentu w sondażu INI SII pojawiał się już wcześniej przy dziewięciu okazjach.

 

1senty1

Projekcja zachowania WIG-u oparta na tych historycznych precedensach (za wyjątkiem tego z maja 2011 czyli z pierwszego miesiąca istnienia INI) sugeruje, że po ewentualnej korekcie w okresie następnych 3 tygodni WIG powinien dotrzeć za 2,5 miesiąca w pobliże poziomu 55000 pkt. 

 

2senty2

 

Do kwestii sentymentu można podejść też inaczej. Zamiast bezwzględnych poziomów salda optymistów i pesymistów można uwzględnić zmiany jego poziomu. Od października, gdy saldo to miało wartość -6 pkt. proc. do czwartku zmiana poziomu tej miary sentymentu wzrosła o ponad 44 pkt. proc. W przeszłości takie fale poprawy nastrojów zdarzyły się 9-krotnie. 

 

3senty21

Projekcja uzyskana poprzez uśrednienie zachowania WIG-u wokół tych sygnałów rośnie do poziomu nieco przekraczającego 55000 pkt. za ok. 2,5 miesiąca. 

 

4senty2

 

Z obu projekcji wyszedł wniosek, że obecny sentyment krajowych inwestorów nie powinien stanowić poważniejszego zagrożenia przed osiągnięciem przez rynek - po korekcie lub bez - okolic poziomu 55000 pkt. gdzieś w okolicach końca marca.

Z ciekawości sprawdziłem, które z tych sygnałów sentymentu z przeszłości poprzedzone były ścieżkami WIG-u najbardziej podobnymi do tego co ten indeks wyczyniał ostatnio.

Uwzględniając podobieństwo do ostatnich 2 lat historii WIG-u uzyskałem wniosek, że mamy na WIG-u obecnie sytuację podobną do tej z końca listopada 2012. 

 

5histanalog

 

Poszukując największego podobieństwa do ostatniego roku otrzymałem wniosek, że jesteśmy w sytuacji podobnej do tej z końca października 2013 roku. 

 

6histanalog2

Z obu analogii historycznych można wydestylować wniosek o lutowym szczycie (na przynajmniej 54792 pkt.) i majowo-czerwcowym dołku późniejszej korekty. 

W krótkoterminowej perspektywie ta ostatnia analogia z sytuacją z końca października 2013 zdaje się pasuje to obecnego układu cykli. Jesteśmy obecnie 8 tygodni po dołku cyklu 40-tygodniowego, co oznacza, że w ciągu najbliższych 2 tygodni należy liczyć się z pojawieniem się jakiejś słabości cen akcji związanej z fazą spadkową cyklu 10-tygodniowego. Można tu sobie jako orientacyjny wzorzec wziąć 2 ostatnie fazy spadkowe cyklu 10-tygodniowego czyli okresy 31 października-18 listopada (-4,6 proc.) oraz 11 sierpnia-12 września (-3,9 proc.). Potem - z hipotetycznego dołka cyklu 10-tygodniowego pod koniec stycznia - powinna wystartować kolejna zwyżka cen akcji. Nad tym, czy będzie ona krótkotrwała i zgodnie z powyższymi dwiema analogiami historycznymi skończy się już w lutym, czy też przetrwa - jak sugerują projekcje oparte na zachowaniu INI SII - do końca marca, proponuję się zastanawiać, jeśli zarysowany tu scenariusz zacznie się sprawdzać. 

Podsumowując: najwyższy od wiosny 2015 poziom sentymentu krajowych inwestorów nakazuje ostrożność przy podejściu do rynku akcji, ale przedstawione powyżej rozważania historyczne sugerują, że ewentualny ok. 4 proc. spadek WIG-u w ciągu następnych 2 tygodni i tym razem - gdyby się zmaterializował - okazałby się korektą rozpoczętego w listopadzie trendu wzrostowego cen akcji. 

 

 

 

 

 

 

12:20, bialek.wojciech
Link Komentarze (342) »
czwartek, 05 stycznia 2017

W ciągu minionych 8 miesięcy roczna dynamika CPI w naszym kraju wzrosła o 1,9 pkt. proc. z poziomu -1,1 proc. do +0,8 proc. w grudniu. W przeszłości takie 8-miesięczne przyspieszenia dynamiki tego wskaźnika tempa inflacji zdarzyły się 4-krotnie. 

 

1CPI1i9w8mies

 

Na poniższym wykresie widać porównanie obecnej ścieżki dynamiki CPI z tymi wokół 4 poprzednich podobnych do listopadowego sygnałów. Jak widać w KAŻDYM - odniesionym do obecnych realiów - z tych 4 historycznych scenariuszy dynamika inflacji zaczyna spadać najpóźniej w październiku tego roku, deflacja na poziomie CPI powraca najpóźniej w październiku 2018-tego roku, dynamika CPI spada przynajmniej do -1,2 proc. r/r przynajmniej do października 2018, a deflacja ustępuje najwcześniej w sierpniu 2018. 

 

2CPI1i9w8miescieki

 

Projekcja uzyskana przez uśrednienie tych 4 historycznych scenariuszy wygląda tak:

 

3CPI1i9w8miesprojekcja

 

Ja wolę jednak projekcję, w której uwzględniono tylko 3 najbardziej współczesne (z okresu niskiej inflacji po 2000 roku) sygnały z maja 2004, kwietnia 2008 oraz marca 2011. Pasuje ono idealnie do rzeczywistego przebiegu dynamiki CPI z okresu ostatnich 3 lat, więc może również dobrze odzwierciedla to, co będzie ten podstawowy wskaźnik inflacji porabiał w ciągu następnych 3 lat?

 

4CPI1i9w8miesprojekcja2

 

Zgodnie z tą szokującą projekcją dynamika CPI zakończy wzrost na poziomie +1,6 już w lutym tego roku, gdy tylko przestanie działać "efekt bazy", a za 2 lata w okolicach stycznia 2019 dynamika CPI spadnie do poziomu historycznego minimum -1,8 proc. Czyli dynamika CPI spadnie o w ciągu niecałym 2 lat o 3,4 pkt. proc. Można to porównać do spadku dynamiki CPI podczas dezinflacyjnych faz 4 ostatnich cykli: -4,2 pkt. proc. (od lipca 2004 do marca 2006), -2,8 pkt. proc. (od lipca 2008 do lipca 2010), -4,8 pkt. proc. (od maja 2011 do czerwca 2013) oraz -2,7 pkt. proc. (od lipca 2013 do lutego 2015). Średnia dla tych wartości to 3,6 pkt. proc., mediana to 3,5 pkt. proc. 

Gdyby taki scenariusz się rzeczywiście ziścił, to trudno byłoby sobie wyobrazić, że rynek długoterminowych obligacji skarbowych zareagowałby na to inaczej niż spadkiem rentowności o skali podobnej do skali spadku dynamiki CPI. To oznaczałoby zakończenie bessy trwającej na polskim rynku obligacji od 2 lat i nadejście hossy oznaczającej powiedzmy ponad 20 proc. wzrost cen 10-latek w ciągu następnych 2 lat. 

 

5CPIarentoblig

Na razie zostawiam ten temat do przemyślenia. Analizą warunków, które musiałyby zapanować w światowej i krajowej gospodarce (tempo wzrostu gospodarczego) i na rynkach (dolar, ceny surowców, złoty), by rzeczywistość podążyła za tą projekcją zostawiam na inną okazję. 

Dziś zwrócę jedynie uwagę, że 3 z 4 przypadków przyspieszenia dynamiki CPI podobnych do tego z okresu 8 miesięcy do grudnia, poprzedzały istotne tąpnięcie na rynku akcji: sygnał z września 1999 poprzedzał krach na rynku Nasdaq począwszy od marca 2000 o 6 miesięcy, sygnał z kwietnia 2008 poprzedzał krach wywołany upadkiem banku Lehman Brothers z września 2008 o 5 miesięcy, zaś sygnał z marca 2011 poprzedził silne tąpnięcie na rynkach akcji z sierpnia 2011 o 5 miesięcy. Odnosząc to do obecnych realiów można ocenić, że prawdopodobieństwo silnego tąpnięcia na rynkach akcji w okolicach maja-czerwca można szacować na 75 proc. Można to próbować odnieść do uzyskanego nieco innymi metodami wniosku z października: "Hossa do kwietnia, potem krach".

Podsumowując: należy bardzo poważnie rozważyć scenariusz, w którym obecne odbicie dynamiki wskaźników inflacji w naszym kraju zakończy się już w pierwszym półroczu (a może nawet w pierwszym kwartale) i następne 2 lat przyniosą kolejną falę silnej dezinflacji. W takim scenariusz trwająca od 2 lat bessa na krajowym rynku obligacji również powinna zakończy się jeszcze w pierwszym półroczu (a może nawet w pierwszym kwartale). 

 

 

19:22, bialek.wojciech
Link Komentarze (523) »
piątek, 30 grudnia 2016

Sytuację na rynkach finansowych można rozpatrywać w przynajmniej trzech horyzontach czasowych: krótkoterminowym - liczonym w dniach i tygodniach, średnioterminowym - wielomiesięcznym i długoterminowych - obejmującym okres wieloletni. W najkrótszym horyzoncie działa tylko analiza techniczna i sentyment, w horyzoncie średnioterminowym działa również analiza makroekonomiczna, zaś w horyzoncie długoterminowym dochodzi wycena (analiza wartości). W tym miejscu rzadko zajmuję się analizą wartości, bo po pierwsze słabo się na tym znam, a po drugie - poza Warrenem Buffetem - ludzie tyle nie żyją: instrumenty finansowe potrafią pozostawać "za drogie" albo "za tanie" całymi latami. Dzisiaj postanowiłem zrobić wyjątek i zająć się próbą muśnięcia odpowiedzi na tytułowe pytanie. 

Pierwszym przybliżeniem może być porównanie obecnej wartości CAPE (czyli "cyclically adjusted price earnings ratio") dla S&P 500 do historycznych wartości tego wskaźnika. CAPE to zaproponowana przez profesora Shillera relacja pomiędzy S&P 500 a średnią zysków z poprzednich 10 lat (czyli średnią z zysków z mniej więcej pełnego cyklu od jednej recesji do następnej czyli cyklu Juglara). 

 

1CAPE

 

Ten wskaźnik wartości akcji w USA porusza się w ramach cyklu pokoleniowego i obecną wartość 27,26 można porównać do szczytów z 4 poprzednich cykli: 25,24 z 1901 roku, 32,56 z 1929 roku, 24,06 z 1966 roku oraz 44,2 z 1999 roku. Jak widać obecna wartość jest już niewiele niższa od mediany ze szczytów z 4 poprzednich pokoleń równej 28,9. 

Próby wykorzystanie tego wskaźnika do stworzenia prostej długoterminowej strategii spekulacyjnej (kupujemy gdy CAPE jest poniżej 13,5, sprzedajemy, gdy jest powyżej 24) nie przyniosły zbyt dobrych wyników. Co prawda strategia oparta jedynie na długich pozycjach okazała się w okresie minionych ponad 130 lat lepsza od S&P 500 o 50 proc., ale już strategia otwierająca krótkie pozycje po sygnale sprzedaży dała wynik niewiele różniący się od wyniku strategii "kup i trzymaj". W tym sensie przesadne przejmowanie się wyceną rynku w USA nie wydaje się mieć wielkiego praktycznego znaczenia. 

 

0strategiaCAPE

 

W ostatnich latach podobna do obecnej wartość tego wskaźnika pojawiała się w styczniu-lutym 2004, grudniu 2004, 3-krotnie od grudnia 2006 do października 2007 oraz w lutym 2015.

 

2CAPE

 

Można to zinterpretować tak: od pierwszego pojawienia się takiej wyceny w styczniu 2004 do początku silnej bessy poprzedzającej recesję (fazy spadkowej cyklu Juglara) upłynęło 3,5 roku, zaś w obecnym cyklu taka wycena pojawiła się w lutym 2015, co sugeruje, że i obecnie początek silnej bessy poprzedzającej recesję może nadejść dopiero gdzieś w drugiej połowie 2018 roku. Można też jednak zauważyć, że pojawianie się tak wysokiej wyceny w USA poprzedzało początki cyklicznych spadków w ramach cyklu Kitchina (na WIG-u kwiecień 2004, lipiec 2007 i maj 2015 o kolejno 3 miesiące, 7 miesięcy oraz 3 miesiące. 

Oczywiście powodem, dla którego na amerykańskim rynku akcji pojawiły się tak wysokie wyceny jest jeszcze wyższa wycena obligacji skarbowych rządu USA. Czy to w lipcu 2012 czy to w lipcu 2016 wskaźnik cena/zysk dla 10-letnich obligacji skarbowych (czyli odwrotność ich rentowności) sięgał 70. Nawet obecnie inwestorzy mają do wyboru akcje z P/E (wobec średnich zysków z poprzednich 10 lat) na poziomie 27 i obligacje skarbowe z "P/E" w okolicach 40.

Oczywiście zysk z obligacji jest "gwarantowany", a ten z akcji obciążony podwyższonym ryzykiem, ale mimo tego ta relacja nadal nie wydaje się faworyzować obligacji. 

 

 

3powrnaniePEakcjiiobligacji


Jeszcze bardziej niekorzystnie wygląda porównanie ze wskaźnikiem cena/zysk liczonym na podstawie oczekiwanych zysków spółek (16,8):

 

4powrnaniePEakcjiFORWARDiobligacji

 

Żeby nie przedłużać upraszczając: relacja pomiędzy wskaźnikami cena/zyska (odwrotnością rentowności) dla amerykańskich akcji i obligacji skarbowych rządu USA musiałaby obecnie wzrosnąć dwukrotnie, by osiągnąć poziom ze szczytu hossy z 2007 roku. 

 

5relacjaCZ1

 

6relacjaCZ2

 

Można by to osiągnąć przez:

 

1) dwukrotny wzrost cen akcji w USA (S&P 500 w okolicach 4500)

lub

2) spadek zysków spółek o połowę (do okolic poziomów z dna Wielkiej Recesji z 2009 roku)

lub

3) dwukrotny wzrost rentowności długoterminowych obligacji skarbowych w USA (do ok. 5 proc.)

 

7EPSSP500renot

 

Oczywiście w praktyce taki rezultat - dwukrotne zmniejszenie relacji pomiędzy wyceną obligacji i akcji - można by uzyskać przez jakąś kombinację tych 3 parametrów czyli wzrostu cen akcji, spadku zysków firm i wzrostu rentowności obligacji. 

Podsumowując: w ujęciu bezwzględnym akcje w USA są już od jakiegoś czasu drogie w perspektywie historycznej, ale - uwzględniając obecne rentowności obligacji skarbowych w USA - na razie nie są droższe niż w 2010, 2011 czy 2014 roku. Przy dalszym wzroście cen akcji lub wzroście rentowności obligacji mogą się w przyszłym roku pojawić się na amerykańskim rynku akcji napięcia podobne do tych z 2010 (majowy "Flash Crash"), 2011 (-20 proc. w okresie kwiecień-październik) czy lat 2015-16 (-14 proc.), ale wydaje się, że z punktu widzenia relatywnej wyceny wobec rynku obligacji ciągle nie ma na amerykańskim rynku akcji warunków do trwałej bessy poprzedzającej recesję takiej jak ta z lat 2007-2009.  

 

 

14:15, bialek.wojciech
Link Komentarze (210) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 36