Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Archiwum
Wojciech Białek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
czwartek, 10 sierpnia 2017

4 miesiące temu przedstawiłem w tym miejscy projekcję dla S&P 500 opartą na wzorcu dekadowym. Z projekcji wynikało, że indeks ma przed sobą ok. 4 miesiące wzrostu. Ten wzrost nastąpił i obecnie porównanie rzeczywistego przebiegu S&P z ówczesną projekcją widać na poniższym obrazku. Projekcja minęła swój szczyt 7 sesji temu, do listopada spada o ok. 10 proc., testuje jesienny dołek w I kw. 2018 po czym wznawia wzrosty.

 

1decpatt

 

W maju zwróciłem uwagę na spadek zmienności cen akcji na giełdzie nowojorskiej do poziomów obserwowanych wcześniej jedynie dwukrotnie. Oparta na tych dwu historycznych precedensach projekcja wartości S&P 500 minęła swój szczyt 5 sesji temu, spada do września o ok. 5 proc., po czym wznawia wzrosty. 

 

 2vixprojekcja

 

W czerwcu zastanawiałem się na potencjalnymi konsekwencjami spadku stopy bezrobocia w USA do poziomu obserwowanego w okresie minionych 50 lat jedynie po raz trzeci. Projekcja oparta na zachowaniu S&P 500 wokół tych dat z przeszłości rośnie jeszcze przez 6 sesji, następnie spada o ok. 10 proc. do listopada, po czym wznawia wzrosty. 

 

3projstopabezrobniska

 

To co łączy te trzy projekcje to sierpniowy szczyt (w przedziale 2456-2531 pkt.), 5-10 proc. korekta do września-listopada, po czym powrót wzrostów. Wydaje się, że stanowią one wystarczającą podstawę do sierpniowej próby zagrania na krótko, chociaż oczywiście nie ma żadnej gwarancji, że obecnie rynek akcji w USA zachowa się zgodnie z przedstawionymi histortcznymi prawidłowościami. No i cały czas pozostaje problem braku poważniejszej euforii, wśród indywidualnych inwestorów w USA, która zachęcałaby do gry na krótko. Z tego względu, jeśli starująca z sierpniowego szczczyt korekta na Wall Street się rzeczywiście zmaterializuje, to raczej powinna mieć ograniczony charakter (owe 5-10 proc. sugerowane przez projekcje). 

Średnia długość 6 ostatnich cykli 20-tygodniowych na S&P 500 wyniosła 152 dni, co sugeruje okolice 11 września 2017 jako orientacyjny termin następnego dołka tej klasy. Do tego terminu został miesiąc. 20 września kończy się posiedzenie FED i rosyjskie manewry wojskowe na Białorusi (Zapad 2017). 

 

4SP_500cykl20tyg

 

Podsumowując: przedstawione powyżej projekcje sugerują, że w najbliższych tygodniach ceny akcji w USA powinny przejściowo spaść o 5-10 proc. 

 

13:55, bialek.wojciech
Link Komentarze (106) »
środa, 02 sierpnia 2017

Pora odnieść się do prognozy dla USD/PLN z początku kwietnia. Po początkowym niepowodzeniu wywołanym mniej nerwowym od oczekiwanego przebiegu wyborów prezydenckich we Francji, kurs dolara przyssał się od czerwca do niebieskiej linii prognozy a obecnie zbliżył się kilka groszy i kilka sesji do prognozowanego w kwietniu dołka. 

 

1USDPLNstaraprognoza3

Oczywiście kwestia dalszych losów kursu dolara do złotego będzie jedynie funkcją zachowania pary EUR/USD (którym zajmę się przy innej okazji), ale proponuję zabawę historią USD/PLN w izolacji od globalnych kwestii. W ciągu minionych ponad 7 miesięcy kurs dolara spadł z wieloletniego szczytu o prawie 15 proc. W przeszłości z taką sytuacją mieliśmy do czynienia jedynie dwukrotnie. Dokładnie takie jak wtorkowy sygnały pojawiały się po raz pierwszy 5 czerwca 2001 oraz 10 września 2009 (a więc mniej więcej co 8 lat - patrz "Kiedy kupować funta?"). 

 

2USDPLNsygnayyy

 

Analogia z sytuacją z 2001 (synchronizacja w szczytach USD/PLN z października 2000 i grudnia 2016) roku sugeruje szybkie - kulminujące już we wrześniu powyżej poziomu 3,90 - odbicie w górę z okolic obecnych poziomów. 

 

 3USDPLN200020161

 

Analogia z sytuacją z sytuacją z 2009 roku (synchronizacja w szczytach dolara z lutego 2009 i grudnia 2016) sugeruje raczej męczące osuwanie się kursu dolara przez najbliższe dwa miesiąca do okolice poziomu, 3,55-3,56, a potem raczej słabe odbicie do grudnia w okolice poziomu 3,70. 

 

4USDPLN200920161

 W obu scenariuszach po tym początkowym odbiciu przychodzi wtórne osłabienie trwające do lutego-marca przyszłego roku, a potem druga fala wzrostu (słaba w wersji sprzed 16 lat, silna w wersji sprzed 8 lat) trwająca do okolic maja 2018.

Uśrednienie tych dwu scenariuszy - zrobione przy synchronizacji w momencie generowania wspomnianych wyżej sygnałów czyli dla 1 sierpnia 2017, 10 września 2009 oraz 5 czerwca 2001 daje kompromisową projekcję, która osiąga dołek za 4 sesje na poziomie 3,55, odbija się do strefy 3,77-3,78 we wrześniu i listopadzie, po czym w marcu 2018 testuje domniemany "letni dołek dolara". Dopiero później przychodzi silny wzrost kursu dolara ponownie powyżej 4 zł (to by może pasowało do jakiegoś kolejnego osłabienia w Chinach, który uruchomiłoby ucieczkę do amerykańskiego dolara). 

 

5USDPLNProjekcjaaaa

 

Ponieważ ta mechaniczna projekcja dosyć dobrze pasuje do "ręcznej" prognozy z kwietnia, to osobiście traktuję ją jako użyteczną wskazówkę co do losów dolara w najbliższej przyszłości. 

I do prognozy i do projekcji pasuje idea sierpniowo-wrześniowej korekty na rynkach akcji (zakładając, że takiej korekcie towarzyszyłoby odwrócenie trendu na EUR/USD).

Można to porównać z projekcją dla średniego kursu euro i dolara względem złotego opartą na uśrednionym przebiegu 5 ostatnich cykli Kitchina

 

6USDEURPLNredniprojekcja

 

Podsumowując: wydaje się, że w obecnej sytuacji stosunek potencjalnej nagrody do możliwej straty na USD/PLN zachęca do zakupów dolarów, chociaż należ liczyć się, że po ewentualnym odbiciu cen akcji w górę w najbliższych tygodniach dolar przystąpi w I kw. 2018 do testowania zbliżającego się dołka. 

 

 

 

 

 

 

14:49, bialek.wojciech
Link Komentarze (221) »
piątek, 28 lipca 2017

Zgodnie z klasycznym schematem rotacji aktywów w ramach podstawowego cyklu gospodarczego po okresie hossy na rynku obligacji i późniejszej fazie, w której siłą popisuje się rynek akcji przychodzi czas na "ćwiartkę" cyklu, w której najsilniejsze okazują się surowce. 

 

 1schematalok3

 

W obecnym cyklu okres przewagi rynku obligacji (silnego spadku rentowności obligacji równocześnie z bessą na rynku akcji) trwał od maja 2015 do lutego 2016.

 

2oblighossa1

 

Hossa na obligacjach przetrwała do lipca ub. r., ale już w lutym należało przesiąść się na rynek akcji, gdzie rozpoczął się wtedy silny wzrost, który - przynajmniej w przypadku rynku w USA - trwał do ostatnich dni. 

 

3akcjehossa

 

Gdyby obecny cykl miał być typowy, to zbliżać się powinien moment, w którym surowce powinny zacząć być silniejsze od akcji. Nie musi oznaczać początku bessy na rynku akcji, podobnie jak początkowa faza hossy na rynku akcji współgrała (od lutego 2016) do lipca 2016 a więc przez 5 miesięcy towarzyszyła ostatnim akordom cyklicznej hossy na rynku obligacji. 

16 czerwca a więc na 3 sesje przed ostatnim dołkiem ceny ropy naftowej zasugerowałem w Wykresie Dnia interpretację ówczesnej sytuacji opartą na analogii z połową 2010 roku (kłania się cykl 6,(66)-letni), której uaktualnienie widać poniżej. 

 

4ropa20172010

 

Oczywiście jeśli wierzymy w Chinageddon w latach 2018-2019 to raczej nie należy nastawiać się już teraz na jakąś długotrwałą super-hossę na rynkach surowców. Z drugiej strony, jeśli zakładać letnią korektę na rynkach akcji (patrz tutu lub tu), to można sobie wyobrazić, że surowce poradzą sobie w tym okresie lepiej od akcji, a później - po korekcie (od września?) - wykażą nieco większą siłę zwyżek niż akcje, których ewentualnych jesienno-zimowy wzrost podejrzewany o bycie 5-tą ostatnią falą kitchinowej hossy może już nie mieć dotychczasowej dynamiki.

Oczywiście jest prawdopodobne, że ewentualnej letniej (sierpień-wrzesień?) korekcie na rynkach akcji towarzyszyłoby dynamiczne umocnienie dolara, które raczej nie sprzyjałoby rynkowi surowców. Z drugiej strony, można spekulować, że po takim letnim umocnieniu  (USD/PLN do 3,81?) dolar ponownie osłabłby jesienią i zimą na początku przyszłego roku testując dołek, do którego się obecnie być może zbliża. W takim scenariuszu surowce miałyby pół roku na pokazanie jakiejś relatywnej siły. Po uklepaniu przez dolara Kitchinowego dołka i po zakończeniu oczekiwanej po korekcie 5-tej fali wzrostowej na rynku akcji, cykl mógłby na początku przyszłego roku przejść do inflacyjnej fazy spowolnienia gospodarczego, w której zwykle najbardziej opłacalne jest trzymanie gotówki. 

Podsumowując: dzięki ostatniemu osłabieniu dolara surowce powinny w ciągu najbliższego półrocza zachowywać się mocniej niż w okresie minionych 6-7 miesięcy. 

 

 

 

17:03, bialek.wojciech
Link Komentarze (111) »
wtorek, 18 lipca 2017

Jeśli oczekiwany w 2019-tym roku dołek fazy spadkowej obecnego cyklu Kitchina ma stać pod znakiem Chinageddonu, to na chińskich rynkach już powoli powinny być widoczne jakieś objawy słabości. I rzeczywiście takich symptomów narastającego presji na spadek cen można się dopatrzyć, choć na razie na jednym z peryferyjnych chińskich rynków czyli rynku ChiNext (wartym obecnie ok. 300 mld dolarów odpowiedniku amerykańskiego Nasdaqa). Indeks tego rynku po ponad 50 proc. krachu z lata 2015 i późniejszej stabilizacji spadł w ostatnich dniach do 2,5-letniego minimum. Można to zachowanie indeksu postrzegać jako wybicie w dół z formacji szczytowej i zapowiedź dalszych silnych i długotrwałych spadków. 

 

1Chinext

 

Od wielu lat jednym modeli dalszego rozwoju sytuacji w Chinach było to co się wydarzyło w Azji Południowo-Wschodniej w latach 90-tych. Synchronizacja pomiędzy obydwoma epizodami historycznymi w obu regionach Azji (Chinach ostatnio i Azji-Południowo Wschodniej w latach 90-tych) była szczególnie kusząca w przypadku Korei Południowej. Kraj ten - czołowy ówczesny "Azjatycki Tygrys" - zorganizował w 1988 roku letnie Igrzyska Olimpijskie, co można porównać do igrzysk w Pekinie 20 lat później. Koreański KOSPI osiągnął szczyt cen w 1994 roku czyli w 6 lat po olimpiadzie w Seulu, a w latach 1997-1998 (czyli w 9-10 lat po olimpiadzie) doszło w tym kraju (i reszcie Azji Południowo-Wschodniej) do głębokiego kryzysu finansowo-gospodarczego ("kryzysu azjatyckiego"). W tej analogii szczyt cen akcji w Chinach powinien pojawić się 2014-tym roku, a do Chinageddonu dojść w latach 2017-2018.

Jak jednak widać na poniższym obrazku, na którym dokonałem synchronizacji koreańskiego Kospiego i chińskiego ChiNexta - jeśli cała koncepcja pęknięcia inwestycyjnej bańki w Chinach w końcu obecnej dekady jest w ogóle poprawna - to Chinageddon rozegra się raczej w latach 2018-2019 (co ładnie pasuje do oczekiwanego w 2019-tym roku następnym po tym z 2016-tego roku dołku cyklu Kitchina). 

 

 2ChinextKospi

 

Zgodnie z powyższą synchronizacją mamy obecnie w Azji odpowiednik okolic grudnia 1996 roku. 1996 rok już się tutaj pojawił przy okazji analizy niezwykłej siły wykazywanej przez nasz rynek akcji na przełomie tego i poprzedniego roku. Upłynęło 5 miesięcy i WIG nadal zachowuje się jak w 1996 roku (chociaż tu narzuca się analogia z sierpniem 1996 a nie jak w przypadku Azji z grudniem 1996). Można to ocenić na poniższym obrazku. 

 

 3ChinextKospi

 

W tej analogii WIG robi obecnie ostatnią (5-tą) falę zwyżki rozpoczętej po ubiegłorocznej referendum w Wielkiej Brytanii (3-ciej fali hossy według elliottowskiej terminologii), we wrześniu zaliczy silniejszą korektę (4-tą falę), a od końca września do stycznia 2018 uformuje się na WIG-u ostatnia (5-ta) fala rozpoczętej w styczniu ub. r. cyklicznej hossy, która wyprowadzi WIG na nowy historyczny rekord. 

W przedstawionej wyżej chińsko-koreańskiej analogii od stycznia 2018 zaczyna się kolejna fala słabości kulminująca w drugiej połowie 2018 roku Chinageddonem. Po kolejnym odreagowaniu później w 2019 roku doszłoby do ujawnienia globalnych reperkusji chińskiego kryzysu, podobnie jak konsekwencją wybuchu kryzysu azjatyckiego jesienią 1997 było bankructwo Rosji latem 1998 oraz kolaps gigantycznego zarządzanego przez noblistów funduszu spekulacyjnego Long-Term Capital Management. Analogia z latami 1997-1998 sugeruje, że polski rynek akcji mógłby przetrwać Chinageddon (rozgrywający się w odległej części świata) w relatywnie dobrej formie (spadek WIG-u nie przekraczający 50 proc.).

Podsumowując: słabość widoczną na marginalnych chińskich rynkach akcji można traktować jako potwierdzenie realności chinageddonicznych scenariuszy na lata 2018-2019. W analogii z 1996 rokiem, ewentualna słabość emanująca z Azji nie powinna przeszkodzić kontynuacji do okolic stycznia 2018 roku - przerwanej okołowrześniową korektą -  hossy na WIG-u. 

10:55, bialek.wojciech
Link Komentarze (344) »
piątek, 14 lipca 2017

Trudno obecnie mówić o jakimś przesadnym pesymizmie inwestorów aktywnych na rynkach akcji (saldo AAII w USA -1,4 pkt. proc., saldo INI SII w Polsce +0,7 pkt. proc.). Warto jednak być może zwrócić uwagę na to, że od lutego saldo optymistów i pesymistów w sondażu Amerykańskiego Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych nie przekracza poziomu +10 pkt. proc. 

Świadczy to - moim zdaniem - o daleko posuniętej ostrożności indywidualnych inwestorów w USA, którzy najwyraźniej postrzegają obecną sytuację jako pułapkę, w którą nie mają zamiaru wpaść. To sytuacja raczej nietypowa dla domniemanego szczytu 9-letniej hossy. Gdy się ona zaczynała w marcu 2009 roku udział pesymistów w sondażu AAII przekraczał udział optymistów o ponad 50 pkt. proc., co stanowił najniższy odczyt sentymentu od czasu dna bessy z października 1990 roku. W obu przypadkach z kontrariańskiego punktu widzenia była to wielka zachęta do zakupów. W obu przypadkach S&P 500 nigdy później nie spadł niżej. Podobnie skrajnie wysokie odczyty sentymentu indywidualnych inwestorów z sierpnia 1987 czy stycznia 2000 ostrzegały przed późniejszymi krachami. Teraz podobnego ostrzeżenia brak. 

 

0AAIISkrajne

 

W liczącej sobie 30 lat historii sondażu zdarzyły się wcześniej jednie dwa – podobne do tegorocznego - półroczne epizody utrzymywania się salda optymistów i pesymistów poniżej poziomu +10 pkt. proc. Analogiczne do tegotygodniowego sygnały pojawiły się pod koniec stycznia 1991 roku (operacja „Pustynna Burza”) oraz na początku października 1993 roku.

 

1AAII26

 

W obu przypadkach ostrożność amerykańskich inwestorów indywidualnych okazała się nieuzasadniona – S&P 500 nie zanotował później żadnych poważniejszych spadków. Po sygnale ze stycznia 1991 roku akcje można było sprzedać w kwietniu (bo do listopada 1991 S&P 500 stał w miejscu), zaś po sygnale z października 1993 S&P 500 rósł do lutego 1994, po czym zapadł w letarg do grudnia). W obu przypadkach maksymalna skala korekty S&P 500 nie przekraczała 5 proc. w stosunku do poziomu w momencie generowania sygnały i 10 proc. wobec szczytu. W obu przypadkach w 10-14 miesięcy po omawianym sygnale silna hossa ulegała wznowieniu. Obecny przypadek wydaje się podobny do tego z 1993 roku (wtedy FED przygotowywał się do agresywnych podwyżek stóp od lutego 1994, obecnie zapowiada początek redukcji sumy bilansowej). 

 

3AAIIcieki

 

Powyższa uboga „statystyka” raczej nie sugeruje bliskości jakiegoś poważnego -  silniejszego niż kilkuprocentowa korekta - załamania cen akcji na Wall Street. W 1994 roku S&P 500 w pół roku po sygnale spadł do rocznego minimum. Powtórka tego schematu w obecnych realiach oznaczałaby zejście indeksu w styczniu 2018 w okolice poziomu 2263 pkt. To ok. 7,5 proc. poniżej obecnego poziomu. Oczywiście nawet powtórka tego schematu nie musi oznaczać, że wszędzie indziej musi być podobnie spokojnie. W 1991 roku rozpadł się ZSRR (a na GPW do czerwca 1992 trwała bessa), a w 1994 roku wskutek ówczesnych agresywnych podwyżek stóp w wykonaniu FED kapitału zabrakło dla Meksyku - tąpnięcie na rynkach wschodzących związane z wybuchem kryzysu meksykańskiego zaczęło się we wrześniu 1994, a więc 11 miesięcy po wspomnianym sygnale (a krach na GPW zaczął się już w marcu 1994, a więc 5 miesięcy po sygnale). 

Podsumowując: zachowanie sentymentu inwestorów indywidualnych w USA raczej nie sugeruje, by rynek akcji w USA tworzył właśnie jakiś bardzo istotny szczyt. Korekty są możliwe i prawdopodobne - patrz poprzedni wpis - ale jeszcze tym razem nie powinny przekształcić się w regularną bessę. 

14:16, bialek.wojciech
Link Komentarze (112) »
środa, 05 lipca 2017

W ostatnich dniach Nasdaq Composite spadł do najniższego poziomu od 5 tygodni. Po dodaniu jednego prostego kryterium można uzyskać sygnał, który pojawił się w każdym z 4 ostatnich cykli 20-tygodniowych na tym indeksie. Za każdym razem następowało to - podobnie jak obecnie - po przełamaniu w dół linii trendu wzrostowego.

 

1nasdaqsyngay

 

W każdym z tych 4 przypadków po pojawieniu się takiego sygnały indeks odbijał w górę zmierzając w okolice poprzedniego szczytu, po czym wznawiał - silniejszy lub słabszy - spadek kulminujący w dołku cykli 20-tygodniowego. Następnego dołka cyklu 20-tygodniowego - będącego zarazem minimum cyklu 40-tygodniowego wyznaczającego połowę cyklu Kitchina - można oczekiwać w sierpniu/wrześniu. Precyzyjne wyznaczenie terminu oczekiwanego dołka jest trudno, bo nie jest oczywiste, które minimum indeksu - to z 21 marca czy to z 13 kwietnia uznamy za ostatni dołek cyklu 20-tygodniowego. 

Skala spadku w ramach fazy spadkowej cyklu 20-tygodniowego była w tych 4 przypadkach zróżnicowana w zależności od fazy cyklu wyższego rzędu (cyklu Kitchina). Osobiście spodziewałbym się czegoś pośredniego pomiędzy spadkiem z września-listopada 2016 (dwa cykle 20-tygodniowe temu) a spadkiem z grudnia 2015-lutego 2016 (4 cykle 20-tygodniowego temu). Równocześnie wierzę, że dolne ograniczenie kanału trendu wzrostowego zasugerowanego na powyższym obrazku oraz poziomy minimów  z marca i kwietnia (5793-5805 pkt.) powinny zadziałać jako wsparcie (być może przejściowo naruszone). Innymi słowy skłaniam się ku temu, że wyznaczony przeze mnie jesienią ub. r. termin pęknięcia bańki na rynku akcji największych spółek z sektora IT był nieco zbyt bliski i oczekiwany w okolicach sierpnia spadek Nasdaqa nie będzie jednak jeszcze początkiem procesu pękania bańki. 

Projekcja uzyskania przez uśrednienie zachowania indeksu po 4 poprzednich sygnałach spada w drugiej połowie sierpnia raptem nieco poniżej poziomu 6000 pkt., ale jak wspomniałem wyżej osobiście spodziewałbym się zniżki nieco poniżej poziomu 5800 pkt. Na WIG-u 20 odpowiednikiem tego jest poziom nico niższy niż marcowy dołek na 2176 pkt. 

 

2nasdaqprojekcja

 

Podsumowanie: w ciągu najbliższego miesiąca Nasdaq powinien korygować ostatni spadek, który sprowadził go do najniższego poziomu od 5 tygodni. Później korekta spadkowa powinna ulec wznowieniu i gdzieś na przełomie sierpnia/września sprowadzić indeks w okolice dołków z marca/kwietnia (ok. 5800 pkt.). W takim scenariuszu WIG-u 20 należałby szukać wtedy w okolicach poziomu 2176 pkt. Później - po ustanowieniu dołków cyklu 20- i 40-tygodniowego - cykliczna hossa na rynkach akcji powinna ulec wznowieniu. Groźna pęknięcia narastającej od 8 lat inwestycyjnej bańki na rynku największych spółek z sektora IT analogicznego do tego z 2000 roku jest bardzo realna, ale brak niektórych elementów charakterystycznych dla szczytów euforii (np. skrajnie optymistycznych odczytów sentymentu indywidualnych inwestorów) sugeruje, że trzeba będzie na to jeszcze przynajmniej kilka miesięcy poczekać. 

15:57, bialek.wojciech
Link Komentarze (295) »
piątek, 23 czerwca 2017

W kwietniu 2015 roku zabawiłem się w stworzenie projekcji rocznej dynamiki PKB w naszym kraju opartej na uśrednieniu przebiegu kilku poprzednich cykli Kitchina ("Coś tu nie gra"). Pisałem wtedy:

"Z powyższej projekcji wynika ni mniej ni więcej, że - gdyby obecny rozpoczęty w dołku spowolnienia z grudnia 2012 cykl miał być "typowy" - to trwająca od sierpnia ub. r. poprawa koniunktury okazałaby się jedynie tymczasowa, spowolnienie gospodarcze powinno być lada moment wznowione i kulminować dopiero w dokładnie 40 miesięcy po poprzednim dołku czyli dopiero w kwietniu przyszłego roku."

W rzeczywistości dołek spowolnienia wypadł nie w kwietniu 2016 lecz dopiero w lipcu, co widać na poniższym obrazku przedstawiającym model rocznej dynamiki PKB oparty na miesięcznych danych GUS o produkcji przemysłowej, produkcji budowlano-montażowej oraz sprzedaży detalicznej. 

 

1ProjekcjaPKBlipiec2016

 

Zabawę sprzed ponad 2 lat można więc powtórzyć. Synchronizacja obecnego - rozpoczętego w dołku z lipca ub. r. - cyklu z 5-cioma poprzednimi dokonana w cyklicznych dołkach modelu dynamiki PKB i zaczepienie uśrednionego przebiegu tych cykli w ubiegłorocznych dołku dała poniższą projekcję dynamiki PKB w naszym kraju do końca 2020 roku. 

 

2ProjekcjaPKBnowa

 

W ciągu 10 pierwszych miesięcy cyklu faktyczne wskazania modelu dynamiki PKB opartego o miesięczne dane GUS okazały się średnio o 0,6 pkt. proc. niższe od wartości sugerowanych przez projekcję. Ta różnica oczywiście może się z czasem wyrównać, ale też może się nie wyrównać, gdyż odzwierciedla jakąś systematyczną słabość obecnego cyklu w stosunku do poprzednich. 

Postanowiłem więc zmodyfikować powyższą projekcję odejmując od niej owe 0,6 pkt. proc. 

 

3ProjekcjaPKBnowapoprawiona

 

Wskazania powyższej projekcji można uznać za relatywnie optymistyczne. Średnie tempo wzrostu gospodarczego miałoby się do końca tego roku utrzymać na poziomie +4,6 proc., a w 2018-tym i 2019-tym spaść do +4,3 proc. Silniejsza spowolnienie przyszłoby dopiero w drugiej połowie 2019-tego roku i kulminowałoby w okolicach maja 2020 roku na - niespecjalnie groźnie wyglądającym poziomie +1,9 proc. Później rozpoczęłoby się nowe ożywienie za cały 2020 roku zamknąłby się średnim wzrostem na poziomie 3 proc. 

Oczywiście powyższą projekcję proponuję traktować jedynie jako scenariusz bazowy, w którym nie zostały uwzględniona żadne specyficzne dla obecnego cyklu czynniki. Przykładowo "zawsze" oczekiwałem przed końcem tej dekady Chinageddonu. Można sobie wyobrazić, że gdyby taki scenariusz się zmaterializował, to ścieżka dynamiki polskiego PKB w latach 2019-2020 okazałaby się niższa niż "bazowa" (chociaż kto to może na pewno wiedzieć?). Jeśli Chiny wytrzymają presję FED stopniowo zaciskającego pętle restrykcji monetarnych, a dla odmiany pęknie prawdopodobnie tworząca się jak 17 lat temu "bańka" inwestycyjna w segmencie spółek FANG-opodobnych, to zapewne wpływ tego wydarzenia na tempo wzrostu gospodarczego w naszym kraju będzie odmienny. Z drugiej strony, optymista mógłby argumentować, że nie ruszyły jeszcze na poważnie inwestycje w polskiej gospodarce, więc tempo wzrostu jest niedoszacowane.

Ponieważ jednak oszacowanie skali wpływu tych - i wszystkich innych - hipotetycznych wydarzeń na nasz PKB jest bardzo trudne, to proponuję na razie zadowolić się powyższą projekcją i ewentualnie modyfikować ją w miarę pojawiania się jakichś systematycznych dewiacji rzeczywistości od scenariusza bazowego.

Powyższy scenariusz bazowy ścieżki tempa wzrostu gospodarczego można uznać za relatywnie pozytywny dla rynku akcji. W przeszłości 4,3-4,6 proc, tempo wzrostu gospodarczego odpowiadało średnio rocznej dynamice WIG-u wynoszącej ok. 20-25 proc. Gdyby rzeczywiście dynamika PKB oscylowała wokół owych 4,3 proc. do końca 2019 roku, to początek cyklicznej bessy miałby prawo przesunąć się w czasie nawet na 2019 rok (w co osobiście wątpię). 

 

4ProjekcjaPKBnowapoprawiona

 

Podsumowując: gdyby zachowanie tempa wzrostu w polskiej gospodarce w obecnym cyklu Kitchina okazało się zbliżone do średniego przebiegu z 5 poprzednich cykli to (co  się jednak zapewne nie stanie z powodu wystąpienia jakichś specyficznych dla obecnego cyklu czynników), to relatywnie wysokie tempo wzrostu gospodarczego oscylujące wokół poziomu 4,3-4,6 proc. (historycznie spójne z 20-25 proc. roczną dynamiką WIG-u) utrzymałoby  się do drugiej połowy 2019 roku, a kulminacja późniejszego spowolnienia nastąpiłaby w okolicach wiosny 2020 roku. 

17:14, bialek.wojciech
Link Komentarze (436) »
środa, 14 czerwca 2017

W maju wysokość stopy bezrobocia w USA spadła do najniższego poziomu od 16 lat. W okresie minionego półwiecza stopa bezrobocia w Stanach Zjednoczonych trafiała na równie niskie lub niższe poziomy jedynie w dwu okresach: pomiędzy wrześniem 1965 i lutym 1970 oraz kwietniem 1998 i majem 2001. W obu przypadkach tak niska stopa bezrobocia towarzyszyła formowaniu się pokoleniowego szczytu cen akcji (w ujęciu realnym w 1966 roku i 2000 roku), chociaż równie niska stopa bezrobocia pojawiała się w USA również w latach 40-tych i 50-tych a więc podczas pokoleniowej hossy, więc nie można tego traktować jako bezwzględnej reguły. 

 

 

Zasada, że akcje kupujemy, gdy stopa bezrobocia jest wysoka, ale spadnie w przyszłości, a sprzedajemy, gdy jest niska, ale w przyszłości wzrośnie, jest w miarę intuicyjna i sprawdzała się w okresie minionych 50 lat. Obecna sytuacja w USA z pewnością nie da się opisać jako ten pierwszy wariant, ale może okazać się wariantem drugim (chociaż oczywiście nie mamy gwarancji, że stopa bezrobocia rzeczywiście wzrośnie z obecnych poziomów jak w latach 1968-1982 czy w latach 2000-2009). Przyjrzyjmy się więc zachowaniu S&P 500 w obu historycznych epizodach. 

Pierwszy wniosek jest taki, że w 12 lat po osiągnięciu przez stopę bezrobocia w USA takiej jak w maju wysokości, S&P 500 był nominalnie nie wyżej niż w momencie pojawienia się takiej informacji. 

 

 

Drugi wniosek jest taki, że dno przyszłej silnej bessy wypada za ok. 4,5 roku, czyli na przełomie 2021 i 2022 roku. 

 

 

Trzeci wniosek: szczyt obecnej hossy wypadnie gdzieś pomiędzy wiosną 2019 a latem 2020. 

 

 

Wniosek czwarty: po drodze do tego szczytu hossy S&P 500 zaliczy przynajmniej 20 proc. korektę kulminującą za 5 do 12 miesięcy.

 

 

Wniosek piąty i ostatni: ta przynajmniej 20 proc. korekta rozpocznie się gdzieś pomiędzy sierpniem a październikiem br. Dalszy potencjał wzrostowy S&P 500 w perspektywie następnych 7 miesięcy nie przekracza 3-6,1 proc.

 

 

Podsumowanie: oczywiście nie ma gwarancji, że w obecnym cyklu zachowanie cen akcji w USA będzie podobne do tego obserwowanego po dwu ostatnich przypadkach zejścia stopy bezrobocia w tym kraju do obecnego poziomu, ale doświadczenie z tych dwu historycznych precedensów sugeruje skracanie długich pozycji w akcjach w okresie sierpień-październik lub po wzroście S&P 500 o kolejne 3-6 proc. 

12:20, bialek.wojciech
Link Komentarze (415) »
piątek, 09 czerwca 2017

Już tydzień temu saldo optymistów i pesymistów w sondażu INI SII spadło do najniższego poziomu od listopada (+4,8 pkt. proc.), a wczoraj pogłębiło spadek osiągając poziom +2,2 pkt.proc. Czy takie zachowanie sentymentu krajowych inwestorów indywidualnych generuje jakiś sygnał, który mógłby być wykorzystany do zajęcia pozycji na rynku? Proponuję podejść do odpowiedzi na to pytanie na kilka sposobów. Poniżej przedstawię 5 spekulacyjnych strategii dla WIG-u 20, które mają zastosowanie do obecnej sytuacji. Różnić się będą definicją sygnału kupna, natomiast w każdej z nich sygnałem sprzedaży będzie wyjście salda optymistów i pesymistów INI SII na 15-tygodniowe maksimum. To bardzo głupi sygnał sprzedaży, ma jedną podstawową zaletę - pojawiał się w każdym z 13 cykli 20-tygodniowych (najbardziej naturalnego cyklu przy wykorzystywaniu wskaźników sentymentu). Chroniło to w przeszłości przed pozostawianiem z pozycją zbyt długo podczas bessy, co generowałoby duże straty, chociaż oczywiście w hossie nie pozwala na osiąganie dużych zysków. 

Pierwszy system jest najprostszy i zajmuje długą pozycję na WIG-u 20, gdy saldo INI SII spada przynajmniej do poziomu z czwartku (+2,2 pkt. proc.) Jak widać poniżej system per saldo radził sobie w miarę dobrze, ale niestety dwie duże wpadki w 2011 i pod koniec 2015 roku są raczej zniechęcające. 

 

1INIs1

 

Powyższą strategię można nieco zmodyfikować interesując się jedynie sygnałami, które pojawiają się kiedy - taki jak obecnie - WIG-20 jest nie niżej niż 6 proc. poniżej 20-tygodniowego maksimum. Takie sytuacje mają wskazywać na relatywnie silny rynek, na którym doszło do takiego jak obecnie schłodzenia sentymentu pomimo tego, że spadek w porównaniu do poziomu szczytu nie był zbyt silny. Jak widać poniżej to podejście pozwoliło uniknąć wpadek z 2011-tego i 2015-ego roku, ale wadą tego systemu jest niewielka ilość (tylko 4 w ciągu 6 lat) transakcji (ale zawsze zyskownych). 

 

 

1INIs2

 

Saldo INI znalazło się w czwartek na poziomie 28-tygodniowego minimum. Brzmi to na pierwszy rzut oka zachęcająco, ale ostateczny wynik systemu kupującego WIG-20 w takich sytuacjach jest wysoce rozczarowujący:

 


1INIs3

 

Znacznie lepiej wypadł system, który kupuje po osiągnięciu przez saldo INI SII takiego jak obecnie poziomu odchylenia od 20-tygodniowej średniej:

 

1INIs42

 

Najlepiej wypadł system zajmujący długą pozycję, gdy 16-tygodniowa zmiana wartości saldo INI SII osiągała taki poziom jak ostatnio:

 

1INIs5

 

Dwa ostatnie systemy - oraz po części drugi z powyżej prezentowanych - wypadły w miarę przyzwoicie. Osiągnięte przez nie wyniki - ok. 50 proc. w ciągu 6 lat, czyli mniej więcej 7 proc. rocznie nie licząc zysków z depozytów, gdy system był poza rynkiem - nie są zbyt atrakcyjne, ale pewnie nie mogły być przy tak prostacko zdefiniowanym sygnale sprzedaży. 

Podsumowując: na podstawie powyższych ćwiczeń z historii można wysnuć ostrożnie pozytywne wnioski na temat zajmowania obecnie długiej krótkoterminowych pozycji na WIG-u 20. Ostrożnie, gdyż obecny - rozpoczęty jak się wydaje 31 marca - cykl 20-tygodniowy mija dziś swój półmetek. Z jednej strony sugeruje to, że właśnie powinna rozpoczynać się faza wzrostowa cyklu 10-tygodniowego, z drugiej strony oznacza, że niebawem rozpocząć się powinna faza spadkowa obecnego cyklu 20-tygodniowego (i rozpoczętego w listopadzie ub. r. cyklu 40-tygodniowego), którego następnego dołka można oczekiwać pod koniec sierpnia. W każdym z ostatnich 13 cykli 20-tygodniowych saldo INI wychodziło prędzej czy później na swoje 15-tygodniowego maksimum. W obecnych realiach oznaczałoby to osiągniecie poziomu szczytu optymizmu z połowy maja (+32,3 pkt. proc.). W przeszłości 4-krotnie zdarzały się 2-tygodniowe skoki salda sentymentu INI SII o ponad 30 pkt. proc., więc teoretycznie w miarę szybka poprawa nastrojów (konieczna by potem zdążyły się schłodzić do czasu oczekiwanego pod koniec sierpnia dołku cykli 20- i 40-tygodniowych) jest możliwa. 

 

14:48, bialek.wojciech
Link Komentarze (258) »
czwartek, 01 czerwca 2017

Zmiany wartości Consumer Price Index (CPI) to popularna miara tempa inflacji (psucia) pieniądza. W zachowaniu CPI można wyróżnić dwie składowe. Jedna jest pochodną zachowania cen surowców i można ją przybliżać dynamiką Producer Price Index (PPI). Poniżej model dynamiki CPI w USA oparty na zmianach PPI:

 

1USACPIPPI

 

Drugą składową jest składowa "bazowa" niezależna na krótką metę od wahań cen surowców i można ją przybliżać za pomocą dynamiki "core CPI" (indeks bez cen energii i żywności). Na kolejnym obrazku widać model dynamiki CPI oparty na "core CPI". 

 

2USACPIcoreCPI1

 

Po wrzuceniu do modelu CPI obu składowych (PPI i wskaźnika inflacji bazowej) otrzymujemy prawie doskonałe dopasowanie:

 

3USACPIModel

 

Dotyczy to również dynamiki CPI w Polsce. Poniżej modele rocznej zmiany CPI oparte kolejno o dynamikę PPI, dynamikę wskaźnika inflacji bazowej (bez cen energii i żywności) i oba wskaźniki łącznie. 

 

4PolskaCPIPPI2

5PolskaCPIcoreCPI2

6PolskaCPIPPIcoreCPI2

Model dla polskiego CPI jest nieco gorszej jakości niż dla amerykańskiego (R-kwadrat 0,84 od 2001 roku wobec 0,98 od 1958 roku). W obu modelach waga dynamiki wskaźnika inflacji bazowej jest większa niż waga dynamiki PPI: w amerykańskim prawie 2-krotnie, w Polskim - prawie 4-krotnie.  

Roczne zmiany PPI można modelować np. dynamiką Goldmans Sachs Commodity Index (w dolarach dla USA i złotych dla Polski). Niestety wyprzedzenie ze strony rynku surowców nie jest duże i niewiele przekracza jeden miesiąc:

 


7USAPPIGSCI

9POlskaPPIGSCI

 

Dynamikę wskaźnika inflacji bazowej można modelować za pomocą rocznej zmiany sprzedaży detalicznej. Co ciekawe wyprzedzenie jest tu ogromne i zarówno dla USA jak i dla Polski wynosi średnio aż 1,5 roku.

 

8USACoreCPIRetailsales1

10POlskaCoreCPISprzedaDetaliczna1

 

Przy okazji myśl: być może regulacja wielkości środków wypłacanych w ramach programu 500+ mogłaby być wygodnym narzędziem wpływania na koniunkturę w handlu detalicznym, a zatem pośrednio i na tempo inflacji bazowej. 

1,5 roczne wyprzedzenie zachowania dynamiki sprzedaży detalicznej w stosunku do dynamiki wskaźnika inflacji bazowej pozwala na wyrabianie sobie opinii o prawdopodobnym zachowaniu tego wskaźnika z dużym wyprzedzeniem. Ta zależność sugeruje obecnie, że zarówno w USA jak i w Polsce dynamika wskaźnika inflacji bazowej będzie wyżej niż obecnie, ale nie na tyle drastycznie wysoko, by było to w jakiś oczywisty sposób niepokojące. Model dla USA osiąga +2,2 proc. w lipcu 2018 a dla Polski +1,9 proc. w czerwcu 2018. Można te wartości porównać z +2,9 proc. dynamiką tego wskaźnika obserwowaną w USA we wrześniu 2006 roku, czy 2,8 proc. dynamiką z 2001 roku, oraz - dla Polski - odczytami na poziomie +2,9 proc. z lat 2008-2009 czy +3,1 proc. z grudnia 2011. 

Wydaje się, że z tego punktu widzenia sygnałem ostrzegającym przed przyszłym wzrostem tempa inflacji bazowej byłoby ewentualne rozpędzenie się dynamiki sprzedaży detalicznej - czy to w USA czy to w Polsce - do najwyższych od dekady poziomów. 

Większy problem przedstawia prognozowanie dynamiki PPI, gdyż wyprzedzenie zachowania GSCI w stosunku do indeksu cen produkcji niewiele przekracza jeden miesiąc. To wystarcza by prognozować - szczególnie w przypadku naszego kraju - silny spadek dynamiki PPI w maju i czerwcu, ale dalszy horyzont pozostaje zamglony.

Ostatnie projekcje, które robiłem dla ropy naftowej - a surowce energetyczne dominują w składzie Goldman Sachs Commodity Index - sugerowały raczej stabilne ceny do końca tej dekady. Taka stabilizacja ceny ropy w niezbyt wysokim przedziale 40-60 dolarów raczej nie zapowiadałaby uderzenia surowcowej inflacji przynajmniej do końca 2019 roku.

Średnia długość cyklu Kitchina sugeruje, że następnej bessy na rynku surowców należy spodziewać się gdzieś w okolicach przedziału październik 2017-czerwiec 2019 (w 40 miesięcy po poprzedniej bessie). W tym okresie jakiś na tyle znaczący by spowodować wzrost dynamiki PPI skok w górę cen surowców wydaje się mało prawdopodobny.

Równocześnie jednak ze standardowego cyklu rotacji aktywów w ramach cyklu koniunkturalnego wynika, że surowce powinny się trzymać relatywnie wysoko dłużej niż akcje (patrz np. szczyt cen surowców w lipcu 2008 w rok po szczycie cen akcji), czy też szczyt cen surowców we wrześniu 2000 w pół roku po szczycie cen akcji.To sugeruje, że zanim rozpocznie się na rynku surowców kitchinowa bessa, może tam jeszcze dojść w obecnym cyklu do trwającego kilka kwartałów - przynajmniej relatywnego względem akcji - umocnienia. 

Z drugiej strony fakt, że FED zapowiada rozpoczęcie pod koniec tego roku sprzedaży aktywów skupionych wcześniej w ramach prowadzonej polityki luzowania ilościowego a oparte na mojej interpretacji cyklu Kuznetsa projekcje dla dolara sugerują, że obserwowana od grudnia słabość dolara to jeszcze tylko korekta, po której nadejdzie  - począwszy od II półrocza tego roku - ostatnia - trwająca do połowy 2018 roku - fala wzrostowa, raczej nie sprzyjają tworzeniu prognoz zbyt silnego rynku surowców w najbliższym czasie. 

Oczywiście w przypadku polskiego rynku dużo tutaj zależeć będzie od siły złotego, a ten na razie się umacnia

Ponieważ kwestia przyszłego zachowania cen surowców wydaje się istotna z wielu punktów widzenia, to zapewne będę do niej wracał w przyszłości. 

 

Podsumowując: myśląc o tempie inflacji warto osobno analizować inflację surowcową zależną od zachowania cen na rynkach towarowych oraz inflację bazową zależącą bardziej m.in od koniunktury w handlu detalicznym (z wielkim średnio 1,5 rocznym wyprzedzeniem). Z dostępnych danych wyłania się obraz stopniowo rosnącego w okresie następnego 1,5 roku tempa inflacji bazowej, na razie jednak nie widać sygnałów zapowiadających osiągnięcie poziomów, które będą w oczywisty sposób wymagały interwencji banku centralnego. Jeśli chodzi o surowcowy składnik inflacji, to wydaje się, że w latach 2018-2019 będzie on raczej wpływał hamująco na ogólne tempo inflacji. Perspektywa najbliższego roku wydaje się być dla surowców bardziej obiecująca - w ramach cyklu alokacji aktywów po okresie optymalnym dla akcji powinna nadejść  faza cyklu, w której najmocniejsze będą surowce. 

13:31, bialek.wojciech
Link Komentarze (309) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 38