Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Archiwum
Wojciech Białek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
wtorek, 31 października 2017

Odzwierciedlający koniunkturę gospodarczą w strefie euro Economic Sentiment Index wzrósł w październiku do poziomu ostatni raz obserwowanego w okresie styczeń 2000-styczeń 2001. Ponieważ wskaźnik ten koreluje z dynamiką PKB w strefie euro na poziomie 0,9 (przy średnio 2-miesięcznym wyprzedzeniu), to jego ostatnie zachowanie z dużym prawdopodobieństwem zapowiada przyspieszenie tempa wzrostu gospodarczego w strefie euro w III i IV kw. tego roku z 2,45 proc. obserwowanych w II kw. do poziomu najwyższego od 2011 roku (+3 proc. w I kw. 2011) a być może nawet od 2007 roku (+3,9 proc. w I kw. 2007). 

 

 

W październiku ESI dla strefy euro miał wartość 114 pkt. Jeśli weźmiemy nieco niższy poziom - 113,3 pkt. - to w okresie minionego pokolenia znajdziemy przed październikiem br. 4 okresy, w którym wskaźnik ten miał nie niższą wartość. To maj 2007 roku, okres styczeń 2000-styczeń 2001, okresie czerwiec-sierpień 1998 oraz czerwiec-sierpień 1989 i listopada 1989-styczeń 1990. 

Szare pionowe pasy na powyższy wykresie odpowiadają okresom recesji w gospodarce Niemiec. Recesja w Niemczech rozpoczynała się kolejno w 23 miesiące po takim jak obecnie sygnale na ESI (1989-1991), 36 miesięcy po sygnale (2000-2003) oraz 14 miesięcy po sygnale (2007-2008). Po sygnale z 1998 roku recesja nie nadeszła. 

Początki tych okresów zaznaczone zostały czerwonymi strzałkami na poniższym wykresie indeksu Euro Zone STOXX. 

 

 

Jak widać dwa ostatnie podobne do obecnego sygnały (z maja 2007 i stycznia 2000) naprawdę trzeba było potraktować jako jedno z ostatnich ostrzeżeń przed nadchodzącą zagładą. 

Ścieżki indeksu po takich sygnałach wyglądają tak:

 

 

Proporcje maksymalnej nagrody do maksymalnego ryzyka w okresie następnych 15 miesięcy po sygnale wyglądają tak:

2007: +2 proc. / -32 proc.

2000: +14 proc. / -21 proc. 

1998: +8 proc. / -30 proc.

1989: +16 proc. / -15 proc. 

Tylko w 1989 roku potencjalna nagroda (maksymalny zysk w okresie 15 miesięcy po sygnale był minimalnie wyższy niż maksymalna strata; pojawiał się też przed nadejściem straty). W pozostałych przypadkach ryzyko (maksymalna poniesiona w tym okresie strata) było większe niż nagroda, w tym w dwu przypadkach (2007 i 1998) wielokrotnie większe. 

Projekcja wartości Euro Zone STOXX Index uzyskana przez uśrednienie tych 4 historycznych ścieżek ustanawia podwójny szczyt w grudniu tego roku oraz w maju 2018, po czym wchodzi w silną 3-letnią bessę. 

 

4ESIEuroZoneSTOXXProjekcja

 

Tu proporcje maksymalnej nagrody do maksymalnego ryzyka wyglądają całkiem zniechęcająca: +5 proc. do -34 proc. Z pewnością są na tyle mało atrakcyjnie, że powinno to spowodować przestawienie się posiadaczy akcji z krajów strefy euro nastawionych na spekulację w średnioterminowym horyzoncie czasowym na tryb "dystrybucji". Oczywiście przewidzenie faktycznego przebiegu indeksu w przyszłości jest bardzo trudne. Osobiście taką dystrybucję prowadziłbym stopniowo wraz z osiąganiem przez indeks zaznaczonych na poniższym obrazku czerwonymi liniami potencjalnych poziomów oporu (pionowa kreska wyznacza uzyskany za pomocą "czarów marów" domniemany termin szczytu hossy w kwietniu/maju przyszłego roku zbieżny z terminem drugiego szczytu wcześniejszej projekcji). 

 

5ESIEuroZoneSTOXXProjekcja

 

Podsumowując: rewelacyjna koniunktura panująca w gospodarce strefy euro (Economic Sentiment Index najwyżej od 17 lat) skłania do przestawienia się na tryb dystrybucji posiadanych akcji z krajów strefy euro. Wydaje się, że z tą dystrybucją nie należy się specjalnie spieszyć (można przyjąć wiosnę przyszłego roku jako orientacyjny termin jej najbardziej aktywnego okresu), gdyż hossa ciągle może mieć jeszcze niewykorzystany potencjał wzrostowy (maksymalny prawdopodobny cel dla indeksu to poziom 500 pkt. wobec obecnych 397 pkt.), a na razie ani wzrost rentowności obligacji ani działania Europejskiego Banku Centralnego nie zdają się stwarzać bezpośredniego zagrożenia dla rynku akcji. 

 

 

 

18:23, bialek.wojciech
Link Komentarze (674) »
środa, 25 października 2017

1,5-miesiąca temu przedstawiłem 3 argumenty za wzrostem dynamiki CPI w USA w najbliższych miesiącach. Dziś dorzucę dwa kolejne powody, dla których w najbliższych miesiącach należy oczekiwać akceleracji tempa wzrostu tego popularnego wskaźnika inflacji pieniądza. 

Wrześniowe wskaźniki ISM Manufacturing Prices i ISM Non-Manufacturing Prices osiągnęły najwyższe poziomu od lat 2010-2012. W przeszłości te wskaźniki obrazujące tendencje cenowy w – odpowiednio - przemyśle i usługach Stanów Zjednoczonych wykazywały silną korelację z dynamiką CPI w tym kraju. Średnie wyprzedzenie w stosunku do dynamiki wskaźnika inflacji wynosiło 3 miesiące dla ISM Manufacturing Prices oraz 1 miesiąc dla ISM Non-Manufacturing Prices, więc zachowanie tych wskaźników można traktować jako zapowiedź dalszego wzrostu dynamiki CPI w najbliższym czasie. Od czerwca już wzrosła ona z +1,6 proc. do +2,2 proc. i powtórzenie tego wyniku w ciągu następnych 3 miesięcy dałoby zmianę roczną CPI w okolicach +2,8 proc. czyli być może na najwyższym poziomie od 2011 roku (w lutym br. dynamika CPI wyniosła +2,796 proc.). 

 

1MSCIManPricesCPI

2MSCINonManPricesCPI

 

Istnieje jeszcze kolejny argument przemawiający za tym, że dynamika CPI w USA będzie przyspieszać. W okresie od zakończenia II Wojny Światowej jedynie 4-krotnie stopa bezrobocia w USA spadała do równie niskiego poziomu jak we wrześniu tego roku (4,2 proc.). Takie sygnały pojawiły się wcześniej w październiku 1950 roku, w czerwcu 1955,  w październiku 1965 oraz w marcu 1999.

 

3CPIstopabezrobociaUSA 

W każdym z tych 4 przypadków w ciągu następnych 12 miesięcy od pojawiania się tak „ciasnego” rynku pracy w USA dynamika CPI rosła w tym kraju o przynajmniej 2 pkt. proc. (w latach 1950-1951 po 12 miesiącach od sygnału wzrosła o 3,3 pkt. proc., w latach 1955-56 o pkt. proc., w latach 1966-66 o 2,1 pkt. proc. i o 2 pkt. proc. w latach 1999-2000. W obecnych realiach (zmiana roczna CPI o 2,2 proc. we wrześniu tego roku) dałoby to dynamikę CPI na poziomie przynajmniej 4,2 proc. we wrześniu przyszłego roku. Byłaby to najwyższe tempo wzrostu tego wskaźnika inflacji od 2008 roku (+3,8 proc. we wrześniu 2011, +5,5 proc. w lipcu 2008).

 

4ciekiCPIbezrob

 

Projekcja ścieżki dynamika CPI uzyskana przez uśrednienie tych 4 historycznych ścieżek indeksu rośnie do września przyszłego roku aż do poziomu +4,7 proc., ale oczywiście jest to wynik zawyżony przez wpływ ścieżki z lat 1950-1951, kiedy na silny wzrost dynamiki CPI wpłynął wybuch wojny w Korei (obecnie powtórka takiego scenariusza wydaje się raczej mało prawdopodobna).

 

5ciekiCPIBezrorbProj

 

Zapewne materializacja choćby części ze skali wzrostu dynamiki CPI sugerowanej przez zachowanie cenowych wskaźników ISM czy powyższej projekcji opartej na danych z rynku pracy wywołałoby w USA presję na kolejne podwyżki stóp FED i wzrostu rentowności obligacji (spadek ich cen). Taki wzrost stóp procentowych w USA (i tych FED i tych rynkowych) mógłby z czasem zagrozić doskonałej do tej pory koniunkturze ciągle panującej na tamtejszym rynku akcji. Na razie rentowność 10-letnich obligacji skarbowych rządu USA wzrosła do najwyższego poziomu od 7 miesięcy, ale sprawa wydaje się rozwojowa (przy okazji warto zwrócić uwagę na regionalną ciekawostkę w postaci ostatniego wzrostu rentowności 10-latek Czech i Rumunii do najwyższych poziomów od 2014 roku. 

Podsumowując: bardzo niska wysokość stopy bezrobocia w USA oraz zachowanie cenowych wskaźników ISM przemawiają za tym, że w ciągu najbliższego roku dynamika CPI wynosząca po wrześniu +2,2 proc. przekroczy poziom +2,8 proc. i wzrośnie do najwyższego poziomu od 2011 roku, a być może również - chociaż to jest mniej prawdopodobne - przekroczy poziom +3,8 proc. i wzrośnie do najwyższego poziomu od 2008 roku. Materializacja takiego scenariusza sprzyjałaby wzrostom rentowności obligacji skarbowych w USA (spadkom ich cen), a z czasem mogłaby zacząć wywierać presję na bardzo obecnie wysokie wyceny panujące na rynku akcji. 

16:50, bialek.wojciech
Link Komentarze (350) »
środa, 18 października 2017

Pisząc komentarz w poprzednim tygodniu byłem pod wielkim wrażeniem regularności (związanej z podwójnym cyklem Kitchina) pojawiania się równie wysokich jak w minionym miesiącu wartości ISM sygnalizujących bardzo dobrą koniunkturę w gospodarce USA. Przyszło mi wtedy do głowy pytanie, czy kwestii koniunktury gospodarczej nie dałoby się w ogólne ominąć i postanowiłem sprawdzić, co WIG porabiał 40 miesięcy temu, 80 miesięcy temu, 120 miesięcy temu i tak dalej, to znaczy postanowiłem się cofać o kolejne - trwające średnio 40-miesięcy - cykle Kitchina w stosunku do obecnej chwili. 40 miesięcy temu to czerwiec 2014, 80 miesięcy temu wypada luty 2011, 120 miesięcy temu trafiamy na październik 2007 i - ponieważ 3 razy 40 miesięcy to 120 miesięcy czyli 10 lat - w kolejnej dekadzie dostaniemy czerwiec 2004, luty 2001, październik 1997 itd. 

Oczywiście pomysł ten jest wielce kontrowersyjny, bo cykl Kitchina to podstawowy cykl produkcyjno-handlowy w gospodarce, który - z przyczyn specyficznych dla danego cyklu - czasami bywa dłuższy a czasami krótszy, więc przedstawione powyżej absurdalnie prostackie podejście powinno z czasem zacząć dawać wyniki coraz bardziej odbiegające od rzeczywistości. Ale postanowiłem przekonać się o tym na własne oczy. Poniżej wykres WIG-u z sytuacjami odpowiadającymi obecnej zgodnie z opisaną metodą:

 

1wig40

 

Już na pierwszy rzut oka widać, że tylko w czerwcu 2004 roku (4 cykle Kitchina temu) kupno polskich akcji nie wiązało się z jakimś poważniejszym ryzykiem (ówczesne cykliczna bessa rozpoczęta w kwietniu 2004 przyjęła bardzo łagodną "pędzącą" postać). W każdym z pozostałych przypadków kupując WIG notowalibyśmy stratę po 7-iu oraz po 15-18 miesiącach od zakupu. Oczywiście najbardziej spektakularna była strata poniesiona po zakupie akcji 10 lat temu w październiku 2007 (3 cykle Kitchina wstecz). 

 

3wig40cieki

 

Zgodnie z powyższą intuicją projekcja wartości WIG-u uzyskana przez uśrednienie ścieżek WIG-u z 6 ostatnich cykli (sygnały z lutego 1991 - na 2 miesiące przed startem GPW - i z czerwca 1994 - pominąłem) spada w ciągu roku o ponad 15 proc.  

 

2wig40projekcja

 

Tę zabawę postanowiłem powtórzyć dla niemieckiego DAX-a. 

 

4DAX40

 

Tu ścieżki indeksu wokół momentów odległych od dziś o 40, 80, 120, 160, 200, 240, 280, 320 oraz 360 miesięcy wyglądają znacznie mniej jednoznacznie niż w przypadku WIG-u:

 

6DAX40cieki

 

 ... ale projekcja dla DAX-a oparta na tych ścieżkach - z której litościwie wykluczyłem skrajny przypadek sygnału sprzed 30 lat (9 cykli temu) czyli z października 1987 - również raczej nie zachęca - przynajmniej przez najbliższe 16-17 miesięcy - do jakichś euforycznych zakupów niemieckich akcji:

 
5DAX40projekcja

 

Warto zauważyć, że jak głupawa powyższa metoda prognozowania zachowania cen akcji by się nie wydawała, to zastosowanie jest w styczniu/lutym ub. r. a więc, gdy hossa się zaczynała dałoby prognozę ok. 50 proc. wzrostu cen akcji i w Polsce i w Niemczech, który rzeczywiście nastąpił. 

Z drugiej strony faktyczna hossa rozpoczęła się 2-3 miesiące "po terminie" wyznaczonym opisną metodą, więc może i koniec hossy nadejdzie z podobnym opóźnieniem?

Osobiście uważam, że zerkanie na sytuację na rynku sprzed 40, 80 i 120 miesięcy jest wymagającym niewiele wysiłku zabobonem, który w praktyce pozwala wyrobić sobie całkiem wiarygodne w stosunku do poniesionego wysiłku orientacyjne wyobrażenie na temat przyszłości. 

Podsumowując: 1) mechaniczne potraktowanie kitchinowej cykliczności sugeruje rozpoczynanie się słabego dla rynków akcji okresu, który powinien potrwać do IV kw. 2018-I kw. 2019; 2) ponieważ brak na razie - przynajmniej w Polsce czy strefie euro - typowych sygnałów zwiastujących bessę na rynku akcji, czyli wymuszonych silnym wzrostem tempa inflacji podwyżek stóp, więc do wniosku z punktu pierwszego nie należy się przesadnie przywiązywać; w poprzednim cyklu podwyżek stóp RPP też nie było i być może dlatego bessa rozpoczęła się na dobre (w maju 2015) dopiero w 11 miesięcy   od momentu odpowiadającego obecnemu z punktu widzenia kitchinowej cykliczności (czerwiec 2014). 

 

 

 

17:36, bialek.wojciech
Link Komentarze (297) »
czwartek, 12 października 2017

eny akcji na amerykańskim rynku pełznąc nadal do góry próbują rzucić wyzwanie statystyce przedstawionej w poprzednim tygodniu, a ja dziś chciałbym zwrócić uwagę na inny bardzo ciekawy sygnał z początku października. Otóż wrześniowa wartość wskaźnika ISM Manufacturing reprezentującego koniunkturę w sektorze przetwórczym w Stanach Zjednoczonych wzrosła do najwyższego poziomu od początku 2004 roku, zaś analogiczny wskaźnik dla usług - ISM Non-Manufacturing - do najwyższego poziomu od 2005 roku. 

 

1ISMY

 

Dodajmy do siebie wartości obu wskaźników uzyskując w ten sposób rodzaj sumarycznego wskaźnika koniunktury gospodarczej w USA:

 

2ISMY

Wartość tego nowego wskaźnika osiągnęła we wrześniu poziom 120,6 pkt. w okresie minionych 20 lat, dla których dostępne są dane, obserwowany jedynie raz - w styczniu 2004 roku. Jeśli osłabimy nieco to kryterium do wartości przekraczających 118 pkt. to otrzymamy 4 odczyty (uwzględniając pierwszy miesiąc, w którym tak wysoka wartość była osiągana):  sierpień 1997, styczeń 2004, luty 2011 oraz właśnie wrzesień 2017. 

Mamy więc sygnał ponad 6,5 roku temu, ponad 13,5 roku temu oraz ponad 20 lat temu. Widać tu wyraźnie rytm podwójnego cyklu Kitchina (cyklu 6,(66)-letniego). Średnia długość cyklu Kitchina - podstawowego cyklu produkcyjno-handlowego w gospodarce - to 40 miesięcy czyli 3 lata i 4 miesiące. Cofając się od września 2017 2 cykle Kitchina (6 lat i 8 miesięcy) trafiamy na styczeń 2011 roku. Wspomniany powyżej sygnał na sumie ISM Manufacturing i ISM Non-Manufacturing pojawił się w lutym 2011. Rozbieżność wyniosła więc zaledwie 1 miesiąc. Odliczając od września 2017 4 cykle Kitchina (13 lat i 4 miesiące) wstecz otrzymujemy maj 2004 roku. To odchylenie był nieco większe, bo sygnał na ISM-ach (suma wskaźników powyżej 118 pkt.) pojawił się w rzeczywistości 4 miesiące wcześniej. I wreszcie 6 cykli Kitchina to 20 lat (120 miesięcy), więc podobnego do wrześniowego poziomu przegrzania koniunktury w USA powinniśmy oczekiwać we wrześniu 1997 roku. W rzeczywistości taki sygnał wygenerowany został miesiąc wcześniej. Jak widać - co wielce zaskakujące - odchylenie rzeczywistości gospodarczej w USA od prostego cyklicznego schematu wynosiło na przestrzeni minionych 20 lat średnio 2 miesiące!

Nanieśmy momenty tych sygnałów na wykres S&P 500:

 

3ISMYSP500sygnay

 

Zachowanie S&P 500 po takich sygnałach nie było całkiem jednoznaczne. W 2011 roku w sytuacji takiej jak obecna zarobić można było maksymalnie na S&P 500 jeszcze kolejne 4,5 proc. w ciągu następnego 1,5 miesiąca, a stracić maksymalnie -15,3 proc. w ciągu następnych 7 miesięcy. W 2004 roku S&P 500 w odpowiedniku wczorajszej sesji (11 dzień miesiąca następującego po miesiącu, w którym ISM-y wygenerowały omawiany sygnał) osiągał szczyt (więc w perspektywie następnych miesięcy nic nie można było zarobić) i w ciągu następnego półrocza stracił -8,2 proc. I wreszcie w 1997 roku kupując S&P 500 momencie odpowiadającym obecnej chwili można było w ciągu następnego miesiąca zarobić jeszcze +7,7 proc. natomiast maksymalna strata - 1,5 miesiąca po odpowiedniku obecnej sytuacji - wyniosła jedynie -3,9 proc. 

 

 4ISMYSPProj

 

Projekcja uzyskana przez uśrednienie historycznych ścieżek S&P 500 wokół wspomnianych sygnałów przedstawia się tak:

 

5ISMYSPProj

 

Jak widać projekcja ta nie wygląda specjalnie groźnie, chociaż sugeruje stabilizację cen akcji w USA od listopada do marca przyszłego roku (co jakoś tam współgra z przesłaniem mojego poprzedniego komentarza).

To samo ćwiczenie zróbmy na WIG-u. Sygnały:

 

6ISMYWIG

 

... i ścieżki WIG-u wokół sygnałów:

 7ISMYWIGcieki

 

Tu sytuacja wygląda już nieco poważniej. W 2011 roku zarobić można było na WIG-u jeszcze +5,1 proc. w ciągu następnego miesiąca, a stracić -23,7 proc. w ciągu następnego pół roku. W 2004 roku perspektywy wyglądały znacznie lepiej, bo zarobić można było w ciągu następnych 2 miesięcy jeszcze +8,4 proc. zaś stracić maksymalnie jedynie -3,1 proc. w ciągu 3 miesięcy po sesji odpowiadającej środowej. I wreszcie w 1997 roku zarobić można było jeszcze +3,8 proc. w ciągu następnego miesiąca, a stracić -40 proc. w ciągu 13 miesięcy po sygnale. 

Projekcja dla WIG-u rośnie jeszcze przez 5 tygodni po czym wchodzi w relatywnie łagodną (niecałe -18 proc.) bessę trwającą do początku 2019 roku (następny dołek cyklu Kitchina na WIG-u powinien wypaść pomiędzy lutym a majem 2019). 

 

9ISMYWIGprojekcja

 

Podsumowując: w ramach klasycznego schematu alokacji aktywów w ramach cyklu koniunkturalnego przechodzić na gotówkę należy w szczycie ożywienia gospodarczego (gdy dynamika wzrostu PKB osiąga cykliczny szczyt). Rekordowe odczyty ISM-ów w USA sugerują, że możemy być blisko tego momentu, co podpowiada przestawienie się na tryb dystrybucji akcji kupowanych w okolicach dołka cyklu Kitchina w styczniu 2016 roku. Przedstawione doświadczenia z przeszłości zarówno dla Wall Street jak i GPW sugerują, że nadchodząca cykliczna bessa nie musi być głęboka lub bolesna, a jej początek może być odległy nawet o 2 miesiące, ale z drugiej strony oszacowne na podstawie historii proporcje potencjalnego zysku do ryzyka możliwej straty nie wydają się obecnie w przypadku akcji szczególnie atrakcyjne. 

 

 

 

10:29, bialek.wojciech
Link Komentarze (183) »
środa, 04 października 2017

Począwszy od ostatniego tygodnia sierpnia ceny akcji w USA przestały się trzymać "wzorca dekadowego", więc do poniższego należy podchodzić z duża dozą ostrożności. Z drugiej strony wrześniowy skok wartości ISM Manufacturing oraz ISM Non-Manufacturing do najwyższych poziomów od stycznia 2004 i ISM Manufacturing Prices oraz ISM Non-Manufacturing Prices do najwyższych poziomów od okresu 2010-2011 - przeciwnie - zdecydowanie zwiększa wagę poniższej statystyki.

W okresie minionych 120 lat ktoś kto sprzedał akcje wchodzące w skład średniej przemysłowej Dow Jonesa na sesji 4 października  roku o dacie kończącej się cyfrą "7" (albo sesji wcześniejszej, jeśli 4 października takiego roku akcje nie były w USA notowane) to za każdym razem Dow Jones Industrial Average była niżej niż na zamknięcie 4 października 40 sesji później, 48-52 sesji później 61 sesji później, 71-72 sesji później, 74-78 sesji później, 81 sesji później oraz 84-85 sesji później. 

 

1120latciezki

 

W ciągu tych 4 miesięcy po 4 października roku o dacie z 7-ką na końcu spadek raz przekroczył 30 proc. (1987), raz był większy niż 25 proc. (1937), raz sięgnął ponad 20 proc. (1907), raz przekroczył 15 proc. (1917), 3 razy był większy niż 10 proc. (1897, 1997 i 2007), 4 razy sięgnął ponad 5 proc. (1927, 1957, 1967 oraz 1977) a tylko raz był  mniejszy (-4,7 proc. w 1947 roku; ale jak ktoś poczekał kolejny miesiąc to skala spadku wzrosła do -7,7 proc.).

Maksymalne wzrosty Dow Jones Industrial Average w tym okresie to +3,2 proc. w 1947 roku, +2,2 proc. w 1927 roku +1,4 proc. w 1917 roku, 1997 roku i 2004 roku, +1,3 proc. w 1967 roku oraz +0,5 proc. w 1977 roku. W pozostałych 5 przypadkach DJIA ani razu w ciągu następnych 4 miesięcy nie był wyżej niż 4 października. 

W okresie minionego roku 5 z tych 12 historycznych ścieżek Dow Jonesa wykazywało silną (>0,8) dodatnią korelację z ostatnim zachowaniem indeksu. Były to w kolejności skali podobieństwa lata 1987, 1997, 1967, 1927 oraz 2007):



2120lat1987

3120lat19974120lat19674120lat1927

4120lat2007

 

Podsumowując: niezależnie od wątpliwej racjonalności idei "wzorca dekadowego" i odchylenia od "decennial pattern" obserwowanego w okresie minionych 6 tygodni podwyższa  oparta na 12 przypadkach z okresu minionych 120 lat "statystyka" sugeruje, że aktywni spekulanci powinni w najbliższych dniach i tygodniach szukać na rynku akcji w USA okazji do zajmowania krótkoterminowych krótkich pozycji. Pozycja rynku w ramach cyklu dekadowego sugeruje, że w ciągu następnych 4 miesięcy ceny akcji w USA nie powinny zbyt daleko uciec na północ, a w tym okresie szacowany na podstawie historii potencjał spadkowy jest zachęcająco większy niż wzrostowy. 

 

18:06, bialek.wojciech
Link Komentarze (228) »