Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Archiwum
Wojciech Białek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
środa, 26 października 2016

W zeszłym tygodniu odwiedzili mnie panowie Ryszard i Zbigniew Łukoś z firmy ExMetrix prezentując rozwijaną przez siebie platformę do modelowania i prognozowania procesów rynkowych, gospodarczych czy demograficznych. Ponieważ narzędzie wydaje się warte uwagi poprosiłem panów Łukosiów o przedstawienie jakiegoś przykładowego modelu będącego efektem działania ich systemu. Dostałem model dla DAX-a na następne pół roku wraz z opisem, którego streszczeniem chciałbym się podzielić. 

Pierwszym etapem działania systemu jest selekcja danych, które mają potencjalny wpływ na analizowaną serię (w tym przypadku zachowanie DAX-a). Do dyspozycji jest 11 milionów szeregów danych makroekonomicznych, rynkowych i innych. 

Selekcja danych przeprowadzana była - w przypadku tego modelu - według 3 kryteriów: podobieństwa na poziomie widmowym, kryterium korelacyjnego z uwzględnieniem optymalnych przesunięć oraz kryterium "dedukcyjnego" (czyli po prostu zmiennych dobranych "ręcznie").

W przypadku poszukiwania podobieństwa na poziomie widmowym modelowana seria danych rozbijana jest na składowe widma częstotliwości (czyli na składowe cykle). Podobna procedura stosowana jest do wszystkich dostępnych danych. Dla tych zmiennych, których widmo jest zbliżone do widma DAX-a algorytm wyznacza 2 główne cykle czasowe i dokonuje ich ponownego złożenia. Następnie dokonywane jest porównanie ekstremów (minimów i maksimów) tak uzyskanego złożenia dla danej serii i dla DAX-a. Do dalszego etapu przechodzą te serie, dla których te ekstrema najczęściej wypadają  przed podobnymi ekstremami DAX-a czyli serie, których główne składowe harmoniczne (główne cykle) osiągają dołki/szczyty zwykle wcześniej niż podobne składowe harmoniczne DAX-a. 

Takie główne składowe harmoniczne DAX-a i dwóch przykładowych serii danych (REIT - Crown Castle International Corp. oraz EU-28 Retail confidence indicator) wybranych tą metodą zilustrowane są na obrazkach poniżej:

 

ExMetrix1

ExMetrix2

ExMetrix3

 

Druga metoda wyszukiwania potencjalnie użytecznych przy budowie modelu danych to metoda, którą sam często stosuję, czyli "metoda korelacyjna uwzględniająca optymalne przesunięcie czasowe". Chodzi po prostu o poszukiwanie wśród milionów dostępnych serii danych takich, które wykazują wysoki współczynnik korelacji z daną, dla której model budujemy, przy odpowiednio dużym wyprzedzeniu w stosunku do danej objaśnianej. 

Znaleziona w ten sposób przykładowa seria danych, która przy średnio 10-miesięcznym wyprzedzeniu wobec DAX-a charakteryzowała się w okresie minionych ponad 20 lat współczynnikiem korelacji na poziomie 0,88, widoczna jest na poniższym obrazku.

 

ExMetrix4

 

Żeby nie było tak pięknie - to znaczy w pełni automatycznie - na koniec autorzy modelu wtrącili swoje trzy grosze i dodali do modelu serie danych, które nie zostały uznane za godne uwagi przez dwie poprzednie w pełni automatyczne metody, ale z jakichś względów cieszyły się estymą osób nadzorujących pracę komputerów. Przykładem takiej serii danych dodanych "po uważaniu" jest wskaźnik zaufania konsumentów dla Niemiec.

 

ExMetrix5

 

Po zakończeniu procesu selekcji zmiennych wejściowych system przechodzi do etapu optymalizacji parametrów modelu. Stosowana jest metoda "symulowanego wyżarzania". Zacytuję autorów systemu:

"Jest to algorytm , który w procesie kolejnych iteracji poszukuje na tak zwanym zbiorze uczącym minimum błędu. Weryfikacja odbywa się na zbiorze testowym, który w tym przypadku tworzą notowania z ostatnich ośmiu miesięcy poprzedzających październik 2016. Algorytm wykazuje ponadto odporność na współliniowość zmiennych (choć pod tym kątem wyselekcjonowana grupa zmiennych jest zawsze dodatkowo weryfikowana). Nie ma też teoretycznego wymogu stosowania zmiennych stacjonarnych .

Model zawiera również moduł deterministyczny, co w tym przypadku oznacza uwzględnienie funkcji czasu, w tym uwzględnienia klasycznej dekompozycji zmiennej prognozowanej na trend i składnik cykliczny. W rezultacie wykonano dwa  modele o różnej postaci matematycznej.

Pierwszy – to prosty model liniowy.

Drugi - to model potęgowy , w którym oprócz współczynników optymalizowane są również wykładniki potęg."

 

Rezultaty działania obu modeli - liniowego i potęgowego - widać na poniższych obrazkach:

 

ExMetrix6

 

ExMetrix7

 

Jak widać oba modele sugerują wzrost DAX-a trwający przynajmniej do końca marca i sięgający okolic szczytu sprzed 1,5 roku (12374 pkt.). Za 5 miesięcy można będzie wrócić do tematu i ocenić jakość przedstawionych ExMetrixowych modeli dla DAX-a. Co ciekawe płynący z ich zachowania wniosek jest w miarę zbliżony - przynajmniej przez pierwsze pół roku - do tego, który pojawił się w moim poprzednim komentarzu: "Hossa do kwietnia, potem krach"

 

 

11:28, bialek.wojciech
Link Komentarze (290) »
wtorek, 18 października 2016

W styczniu ubiegłego roku analizując oczekiwane konsekwencje trwającego krachu cen surowców sformułowałem w odniesieniu do niemieckiego DAX następujące wnioski:

 

"Wnioski każdy może sobie wyprowadzić na własną rękę. Gdybym ja miał szukać cech wspólnych zachowania cen surowców i niemieckich akcji po obu historycznych momentach podejrzewanych o podobieństwo do obecnej sytuacji, to wskazałbym na następujące:

1) GSCI spadał bez większych korekt (ale były mniejsze) przez następne przynajmniej 9 miesięcy;

2) DAX zwyżkował bez większych korekt (ale były mniejsze) przez następne przynajmniej 5 miesięcy;

3) bessa na GSCI skończyła się najpóźniej po 17 miesiącach;

4) hossa na DAX-ie powinna skończyć się za 2 lata (odpowiednik bessy od marca 2000) - 2,5 roku (odpowiednik krachu od sierpnia 1987) czyli gdzieś w 2017-tym. 

5) w III kw. tego roku istnieje ryzyko wtórnego kryzysu analogicznego do kryzysu rosyjskiego, który nastąpił latem 1998 roku (ale po sygnale z 1985 roku niczego takiego nie było)."

 

Część z tych wniosków sprzed 21 miesięcy można już zweryfikować. GSCI rzeczywiście później nadal spadał przez następne przynajmniej 9 miesięcy (1), a bessa na rynku surowców skończyła się nie później niż po 17 miesiącach (3): ten indeks cen surowców zniżkował do stycznia 2016, a więc przez 12 miesięcy. DAX rzeczywiście zwyżkował później (+15,7 proc.), ale tylko nieco ponad 3 miesiące, a nie "przynajmniej pięć" (2). Później rzeczywiście doszło to tąpnięcia na rynkach, ale tym razem przyjęło ona najbardziej spektakularną formę nie w Rosji ale w Chinach (5). 

Do weryfikacji pozostał jeszcze ostatni punkt czyli 4-ty. 

Proponuję wrócić dziś do przesłanek stojących za ówczesnymi predykcjami i zrobić ich uaktualnienie. 

W stosunku do projekcji ze stycznia 2015 wprowadzę jedną zmianę. Wiemy już, że ceny surowców ustanowiły oczekiwany dołek 20 stycznia tego roku. Proponuję więc zsynchronizować obecny cykl z dwoma poprzednimi właśnie w datach dołków cen surowców tej klasy co styczniowy czyli w 21 grudnia 1998 oraz 11 lipca 1986.

Podstawę do dokonania takiej właśnie synchronizacji dają mi dwie przesłanki. Po pierwsze ostatni okres i właśnie koniec 1998 roku (po kryzysie azjatyckim i rosyjskim) oraz rok 1986 to czas najniższej w historii dostępnych danych 6-letniej dynamiki GSCI (ponad -30 proc.). Po drugiej tylko w tych 3 okresach GSCI spadał do poziomu 100-miesięcznego maksimum, co zilustrowałem na poniższym obrazku.

 

GSCIdoekKuznets1 

 

Krach cen surowców powinien dawać pozytywny impuls wzrostowy gospodarkom głównych krajów rozwiniętych będących głównymi konsumentami netto surowców. I tak się rzeczywiście stało w latach 1986-97 oraz latach 1999-2000. Porównajmy te - zsynchronizowane w dołkach GSCI -  impulsy wzrostowe do obecnego:

 

GSCIdoekKuznetsSP500cieki2GSCIdoekKuznetsDAXcieki31GSCIdoekKuznetsNikkeicieki4

 

A to projekcje uzyskane przez uśrednienie obu historycznych ścieżek po dołku cen surowców:

 

GSCIdoekKuznetsSP500projekcja5a

GSCIdoekKuznetsDAXprojekcja6
GSCIdoekKuznetsNikkeiprojekcja7

 

Projekcje jak projekcje, nie ma się co do nich modlić (w 2015-tym DAX miał rosnąć "przynajmniej 5 miesięcy", a rósł jedynie ponad trzy, jak gdyby spekulanci świadomi opisanych zależności próbując je wyprzedzić zdołali wpłynąć na zachowanie rynku). Ale wniosek jest jeden, pozytywny wpływ krachu cen surowców z lat 2014-2016 - skutkującego spadkiem dynamiki wskaźników inflacji i odsunięciem w czasie podwyżek stóp procentowych - na koniunkturę na rynkach akcji w krajach  rozwiniętych powinien utrzymać się do okolic kwietnia przyszłego roku (kiedy to rynki zaczną martwić się skutkami rosnącej inflacji). To sugeruje, że ewentualną słabość cen akcji w najbliższych tygodniach - dołek cyklu 40-tygodniowego wydaje się odległy o ok. 5 tygodni - powinno się wykorzystać do zakupów akcji w ich sezonowym dołku. W okolicach kwietnia 2017 rynkom akcji należeć się jednak będzie schłodzenie podobne do tego z października 1987 roku (największy jednodniowy spadek S&P 500 w historii) czy wiosny 2000, gdy krach nastąpił na rynku Nasdaq. Nad tym czy dalsze losy rynków przypominać będą te po październiku 1987 (powrót hossy) czy te po krachu na Nasdaqu z wiosny 2000 (2,5 roku bessy) proponuję zastanawiać się, gdy jakieś elementy powyższych predykcji się zmaterializują. 

 

19:48, bialek.wojciech
Link Komentarze (285) »
środa, 12 października 2016

Myślę, że ubiegłotygodniowy "flash crash" na funcie pozwala doprecyzować oczekiwania, co do przyszłego kursu brytyjskiej waluty. W tekście sprzed czerwcowego referendum proponowałem - w wypadku głosowania za wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej - posłużenie się analogią z pierwszym Brexitem czyli decyzją brytyjskiego rządu z września 1992 o wyjściu z Europejskiego Systemu Walutowego. Ta analogia pracowała bardzo dobrze przez pierwsze 2,5 miesiąca po referendum, ale ostatnio funt zaczął się być wyraźnie słabszy od oczekiwań wysnutych na podstawie tego precedensu sprzed 24 lat. 

 

EURGBPProjekcja1

 

W tekście z czerwca zwracałem też uwagę na bardzo regularny 8-letni cykl widoczny na wykresie USD/GBP, która to cykliczność sugerowała, że ewentualne opowiedzenie się brytyjskiego ludu miast i wsi za wyjściem Wielkiej Brytanii z UE byłoby idealnym pretekstem do ustanowienia - w kilka miesięcy później - kolejnego tego typu spektakularnego minimum funta względem dolara. 

 

USDGBPCykl8letni

 

Z projekcji kursu EUR/GBP opartej na analogii z pierwszym Brexitem sprzed 24 lat wynikało, że funt zrobi dołek względem euro w grudniu (za 38 sesji od dziś). 

Z 8 letniego cyklu wynikało, że dołek funta względem dolara powinien zostać ustanowiony ok. 8 lat po poprzednim z 23 stycznia 2009.

W okresie minionych 7 sesji USD/GBP wzrósł o ponad 6 proc. Podobna 7-sesyjna zmiana ponad 3 miesiące temu tuż po referendum przekroczyła 10 proc. Z podobnym zachowaniem USD/GBP  mieliśmy w okresie w okresie minionego pokolenia do czynienia jedynie dwukrotnie: 8 lat temu po upadku banku Lehman Brothers we wrześniu 2008 roku oraz i 24 lata temu po pierwszym Brexicie z września 1992. 

 

USDGBPSygnay

 

Jak widać te dwa - podobne do generowanego obecnie - historyczne sygnały pojawiły się w pobliżu dwu bardzo istotnych minimów ustanawianych przez USD/GBP w ramach cyklu 8-letniego. Projekcja kursu funta do dolara oparta na tych dwu precedensach wygląda tak:

 

USDGBPProjekcja2

 

Ta projekcja sugeruje, że pierwsza połowa grudnia - okolice oczekiwanej podwyżki stóp FED - to powinien być ostatni moment, by w miarę korzystnie zamienić dolary na funty. 

Jeśli chodzi o kurs funta względem złotego, to przyjrzałem się poprzednim epizodom spadku kursu GBP/PLN o ponad 20 proc. w przeciągu 11 miesięcy. W przeszłości zdarzyły się 4 takie sytuacje:

 

GBPPLN1

Trzy  z tych czterech historycznych fal spadku funta było do siebie bardzo podobnych. Gdyby również obecnie trwająca miała się ostatecznie okazać do nich zbliżona, to kurs funta osiągnąłby dołek w strefie 4,62-4,69 za 36-59 sesji, czyli w grudniu-styczniu (wobec 4,75 obecnie). Jeden przypadek był odmienny i przyniósł znacznie głębszy i dłuższy spadek kursu funta. Na poniższym obrazku zielonym prostokątem zaznaczyłem strefę kupna, a czerwonym strefę realizacji oczekiwanych później krótkoterminowych zysków (powyżej 5,22). 

 

GBPPLN2

Podsumowując: różne metody stosowane do różnych par walutowych sugerują nieco odmienne oczekiwane momenty ustanowienia przez kurs brytyjskiego funta dołka: analogia z Brexitem z 1992 roku grudzień jako dołek względem euro, 8 letni cykl na USD/GBP okolice stycznia jako minimum względem dolara, najnowsza projekcja USD/GBP najbliższe dni, a zabawy z historią GBP/PLN okres grudzień-styczeń. Nawet jednak z najnowszej projekcji sugerującej bliskość dołka funta względem dolara wynika, że do pierwszej połowy grudnia kurs funta zbyt daleko nie ucieknie, więc akumulację brytyjskiej waluty poprzedzającej późniejsze trwające do wiosny odbicie jej kursu powyżej poziomu 5,22 zł, można - jak się wydaje - prowadzić stopniowo z jej końcem celując w okolice oczekiwanej w grudniu podwyżki stóp FED. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

17:09, bialek.wojciech
Link Komentarze (272) »
wtorek, 04 października 2016

Barack Obama jest trzecim z rzędu prezydentem USA sprawującym swój urząd drugą kadencję (po Clintonie mężu i Bushu młodszym). Ten fakt można uznać za sygnał zachodzącej stabilizacji politycznej w USA - w okresie wcześniejszych 150 lat prezydent, którego nikt nie zabił, nie usunął z urzędu i który wygrał wybory dwukrotnie, ale nie zasiedział się pod pretekstem wojny do czwartej kadencji, zdarzał się rzadko. Łącznie z wymienioną wyżej trójką było takich przypadków tylko siedem - do tej grupy można doliczyć Reagana (1981-1989), Eisenhowera (1953-1961), Wilsona (1913-1921) i Granta (1869-1877). 

Z punktu widzenia rynku akcji koniec drugiej kadencji prezydenta kojarzy się ostatnio fatalnie. Dwa największe krachy giełdowe ostatnich dekad (spadek S&P 500 o 49-57 proc.) zaczęły odpowiednio pod koniec drugiej kadencji Clintona (marzec 2000) i pod koniec drugiej kadencji Busha młodszego (październik 2007). Proponuję sprawdzić, czy to uniwersalna reguła, to znaczy, czy każdy dwukadencyjny prezydent USA z okresu minionych 140 lat stosował się - świadomie lub nie - do maksymy "après nous, le déluge".

Na poniższym obrazku widać 7 ścieżek S&P 500 zsynchronizowanych na koniec września ostatniego roku drugiej kadencji. Jak widać aż tak ekstremalne przypadki jako bessy z lat 2000-2002 i 2007-2009 się już nie pojawiły, tym niemniej w 4 na 6 przypadków w lipcu pierwszego roku nowej kadencji prezydenckiej S&P 500 był przynajmniej 15 proc. niżej niż na koniec września roku wyborczego.

 

dwukadencyjny1

 

Uśrednienie tych 6 historycznych ścieżek indeksu daje projekcję, która robił dołek w marcu roku wyborczego w okolicach poziomu 1873 pkt. po czym wznawia wzrosty. Jak widać uśredniając słaby dla rynku akcji okres rozpoczyna się w lipcu trzeciego roku przed wyborami zaś kończy 4 miesiące po wyborach. 

 

dwukadencyjny2
Tą okołowyborczą słabość rynku akcji w okolicach końca drugiej kadencji słabość można zrozumieć przyglądając się zachowaniu dynamiki PKB w USA w tych okresach. Dysponuję danymi na temat PKB w USA  dopiero od 1948 roku, więc zaznaczyłem na poniższym wykresie październiki 1960, 1988, 2000 i 2008 roku. Jak widać w dwóch z tych czterech przypadków (1960, 2008) recesja w gospodarce już wtedy trwała, w jednym jej początek odległy był o 5 miesięcy (2000), a w jednym o 21 miesięcy (1988). 

 

dwukadencyjny2.5

 

Porównanie ówczesnych ścieżek zmiany rocznej PKB zsynchronizowanych na koniec II kw. roku wyborów wygląda tak:

 

dwukadencyjny3

 

To tego zestawienia można dodać informacje o gospodarczej depresji z lat 1920-21, która rozpoczęła się w ostatnim roku drugiej kadencji prezydenta Woodrawa Wilsona i o tzw. "Długiej Depresji" z lat 1873-1879, czyli z okresu drugiej kadencji Ulyssesa Granta i bezpośrednio po niej. 

Do tego schematu można nawet wciągać Franklina Delano Roosevelta, który został wybrany po raz pierwszy w 1932 roku a po raz drugi w 1936 roku i powinien zakończyć drugą kadencję na początku 1941 roku. Ktoś kto kupiłby S&P 500 na koniec września 1940 roku do kwietnia 1942 roku (4 miesiące po japońskim ataku na Pearl Harbor) straciłby 28 proc.

Jak widać rzeczywiście kończącego drugą kadencję prezydenta USA można podejrzewać o stosowanie podejścia typu "po nas choćby potop". 

Projekcja dynamiki PKB w USA oparta na uśrednieniu ścieżek wokół wyborów z 1960, 1988, 2000 i 2008 roku robi dołek już w II kw. 2017 roku, co pasuje do przedstawionej wyżej projekcji S&P 500 robiącej dołek w marcu przyszłego roku. 

Tyle zabawy historią. Muszę przyznać, że wnioski z niej wyciągnięte raczej nie pasują do mojego preferowanego scenariusza, w którym obecna sytuacja z grubsza przypomina tę z 1999 roku, co oznacza, że końca hossy na Wall Street można oczekiwać dopiero w przyszłym roku, a recesja nadejdzie w roku 2018-tym. Warto jednak zwrócić uwagę, że projekcja z poprzedniego wpisu sugerowała dołek S&P 500 w lutym. Proponuję więc pewien kompromis: wynikająca z cyklu Kuznetsa analogia z sytuacją z 1999 roku jest aktualna, S&P 500 jest obecnie 8 miesięcy po dołku z lutego tego roku, a więc w podobnej sytuacji jak w czerwcu 1999 w 8 miesięcy po dołku bessy z października 1998 (upadek LTCM po kryzysie azjatyckim i rosyjskim), czyli za miesiąc - w okolicach wyborów w USA (wygrywa Clinton żona?) - mamy odpowiednik lipca 1999 i S&P 500 będzie mógł zacząć 3 miesięczną korektę o ok. 12 proc. odpowiadającą tej z okresu lipiec-październik 1999. Później - czyli od lutego 2017 - można będzie dokończyć hossę odpowiednikiem 5-miesięcznej fali wzrostowej z okresu październik 1999-marzec 2000. W drugiej połowie 2017 roku rozpocznie się bessa. 

13:17, bialek.wojciech
Link Komentarze (315) »