Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Wojciech Białek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
czwartek, 31 października 2013

Jakiś czas temu przedstawiłem w tym miejscu "projekcję" wartości S&P 500 opartą na uśrednionym zachowaniu tego indeksu po skrajnie niskich odczytach sentymentu w sondażu Amerykańskiego Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych ("Ile mamy czasu do końca hossy na Wall Street?"). Z takimi właśnie skrajnie pesymistycznymi nastrojami mieliśmy do czynienia wśród indywidualnych inwestorów z USA w kwietniu tego roku i historia rynku sugerowała, że jest to dobra okazja do kupna akcji przed wzrostami, które powinny potrwać - gdyby rynek zachował się w sposób w miarę "typowy" - do końca roku. Tak wygląda zachowanie S&P 500 na tle ówczesnej projekcji:

 

 

Jak widać amerykański rynek akcji w okresie minionego półrocza okazał się nieco słabszy niż to sugerowała ta projekcja, ale generalnie kontrariańska teza o pozytywnej dla cen akcji znaczeniu skrajnie niskiego sentymentu pojawiającego się w trakcie wieloletniego trendu wzrostowego się potwierdziła.

Wracam do tego tematu, gdyż w sondażu AAII pojawił się w minionym tygodniu nowy sygnał. Tym razem dokładnie odwrotnie niż w kwietniu mamy do czynienia ze skrajnym optymizmem indywidualnych inwestorów w USA. Od razu należy zaznaczyć, że z kontrariańskiego punktu widzenia wymowa tego sygnału jest mniejsza. W ramach trendu wzrostowego wystrzały optymizmu mogą się zdarzać i niekoniecznie muszą powodować jakieś negatywne konsekwencja dla cen akcji. Widać to zresztą na poniższym rysunku, gdzie dwa najwyższe szczyty dobrych nastrojów z okresu minionych ustanawiane na przełomach 2010 i 2011 roku oraz 2011 i 2012 nie przełożyły się na osłabienie rynku przez wiele tygodni.

 

 

O ile w 2010 roku przejście od skrajnego pesymizmu z początku lipca do skrajnego optymizmu z końca grudnia zajęło ponad 5 miesięcy, o tyle w tym roku analogiczna transformacja nastrojów zajęła nieco ponad 6 miesięcy. Pojawienie się obecnie tak silnego optymizmu daje okazję do stworzenia nowej projekcji dla S&P 500. Trudno toto zresztą nazwać "projekcją", bo poniższy wykres jest po prostu oparty na założeniu, że powtórzenie się sekwencji "skrajny pesymizm -> skrajny optymizm", sprzed 3 lat daje nam podstawy do założenia, że obecne położenie S&P 500 jest w jakimś tam stopniu podobne do tego z grudnia 2010 roku. Z tego założenia płynie oczywiście dalszy wniosek, że szczytu hossy należy spodziewać się za ok. 4 miesiące, a poważniejszego tąpnięcia na Wall Street w okolicach czerwca:

 

 

 

Jeśli ktoś jest sceptyczny co do projekcji opartych na pojedynczej analogii historycznej, to mam coś opartego na 3 przypadkach z okresu minionych 80 lat. Przedstawione na poniższym rysunku sygnały zdefiniowane były w bardzo prosty sposób: "S&P 500 rośnie w ciągu 4,5 roku o przynajmniej 139 proc.":

 

 

Jak widać taka sytuacja zdarzyła się od lat 30-tych XX wieku 3-krotnie, a obecnie mamy do czynienia z 4-tym przypadkiem. Pierwsza w danej zwyżce pojawienia się takiego sygnału następowały w grudniu 1936 roku, styczniu 1987 roku oraz marcu 1998 roku (w tym ostatnim przypadku sygnał powracał później wielokrotnie aż do 2000 roku). Z ciekawości zadamy sobie więc pytanie, co w przeszłości działo się z cenami akcji na Wall Street po takich 4,5-letnich okresach równie silnego co ostatnio wzrostu cen akcji:

 

Jak widać taki sygnał w każdym z tych trzech przypadków poprzedzał ustanowienie istotnego szczytu cen akcji. W latach 1936-37 wyprzedzenie wyniosło 3 miesiące, w 1998 roku - 7 miesięcy a w 1998 roku - 4 miesiące. S&P 500 spadał później o mniej połowę (do kwietnia 1938), jedną trzecią (do października/grudnia1987) i jedną piątą (do sierpnia/października 1998).

Uśrednienie tych 3 historycznych ścieżek S&P 500 wokół tego typu sygnałów sugeruje szczyt cen akcji na Wall Street na przełomie tego i następnego roku i silniejsze tąpnięcie w okolicach lipca 2014:

 

 

Oba podejścia sugerują szczyt S&P 500 na poziomie o kilka procent wyższym niż obecny w okresie grudzień 2013-marzec 2014 i silniejsze tąpnięcie cen akcji w okolicach czerwca-lipca 2014.

Jeśli projektowanie przyszłości Wall Street nie zaspokaja naszych ambicji, to możemy sobie na deser dorzucić projekcję dla Nikkei 225. Ta z kolei oparta będzie na uśrednieniu 9 historycznych ścieżek tego indeksu po sygnałach z okresu minionych 50 lat zdefiniowanych w następujący sposób: "półroczna zmiana wartości Nikkei 225 spada poniżej +6 proc., po tym jak w okresie poprzedniego roku przekraczała +39 proc.". Z taką właśnie moderacją dynamiki wzrostu mamy do czynienia na japońskim rynku akcji obecnie:

 

 

Jak widać poniżej historia oferuje nam pełen wachlarz rynkowych scenariuszy możliwych po takim sygnale:

 

 

 ... ale uśrednienie tych historycznych ścieżek, daje projekcję, która wykazuje lekką preferencję dla scenariuszy uwzględniających istotny szczyt Nikkei 225 w okolicach marca 2014.  Oczywiście im bardziej liberalną definicję "okolic marca 2014" zastosujemy, tym większe będą szanse, że ta projekcja okaże się trafna.

 

 

 

Na zakończenie zależność, która dla odmiany sugeruje późniejszy termin ustanowienia cyklicznego szczytu cen akcji (przynajmniej małych). sWIG-80 cały czas przyspieszający ostatnio tempo wzrostu osiągnął właśnie +50 proc. roczną dynamikę wzrostu. W przeszłości przejście z takiego dynamicznego +50 proc. r/r wzrostu sWIGu 80/WIRR-u do regularnej bessy nigdy jeszcze nie zajęło mniej niż 5 miesięcy. Po prostu wystrzelony w górę z dużą prędkością MIŚ potrzebuje trochę czasu na hamowanie (które objawi się najpierw generującym dywergencje na wskaźnikach "momentum" spadkiem prędkości) zanim zwrot ruchu ulegnie zmianie (zacznie spadać). Jeśli więc nie wydarzy się nic niekonwencjonalnego, to całkiem udana ostatnio zabawa z MIŚiem nie powinna się skończyć przed przełomem marca i kwietnia 2014.

14:13, bialek.wojciech
Link Komentarze (212) »
czwartek, 24 października 2013

W grudniu ubiegłego roku bawiłem się w tym miejscu w wyszukiwanie okresów z historii GPW o najbardziej podobnych do ówczesnego przebiegach WIG-u (Deja vu). Jako miarę podobieństwa zaproponowałem wartość współczynnika korelacji. Zgodnie z otrzymanym wtedy wnioskiem ścieżka WIG-u w 2012 roku była najbardziej podobna do tej z 2005 roku. Przyjmując - ryzykowne - założenie, że ta prawidłowość nie jest całkiem przypadkowa i będzie się nadal otrzymywać otrzymalibyśmy wniosek, że przebieg WIG-u w 2013 roku powinien być podobny do tej z roku 2006-tego. Na poniższym rysunku można ocenić poprawność tego wniosku w okresie 10 miesięcy od jego sformułowania:

 

 

WIG miał rosnąć w 2013 roku tak jak rósł w 2006-tym i ostatecznie wzrósł więc ocena po pierwszych 10 miesiącach od otrzymania tego wnioski generalnie musi być pozytywna. Z drugiej strony skala wzrostu jak na razie jest ponad dwukrotnie niższa niż ta sugerowana przez przedstawioną w połowie grudnia 2012 analogię (we wtorek to było +15,1 proc. od 12 grudnia wobec +37,1 proc. w analogicznym okresie 6 lat wcześniej), a i do podobieństwa punktów zwrotnych rynku można mieć zastrzeżenia. Osobiście oceniłbym wynik zastosowania tej metody w okresie minionych 10 miesięcy na 4-kę.

Co ciekawe ta sama metoda zastosowana do WIG-u obecnie wyróżniła zdecydowanie dwa historyczne epizody najbardziej podobne do obecnego: październik 2003 i październik 2005. Trochę dziwi ponowne pojawienie się 2005 roku - 10 miesięcy temu ta metoda też wskazała końcówkę 2005 roku jako najbardziej podobną do ówczesnej sytuację. Natomiast analogia z październikiem 2003 ma przynajmniej sens z punktu widzenia "wzorca dekadowego".

Oczywiście główny problem z tą metodą to obawa, że podobieństwo zachowania indeksu w dwu okresach może być czysto przypadkowe. Proponuję dziś ponowne podejście do tematu, ale teraz z nieco bardziej ambitnie wyznaczonym celem znalezienia epizodów z okresu minionych kilkunastu lat najbardziej podobnych do obecnego nie tylko pod względem zachowania rynku akcji, ale również przy uwzględnieniu podobieństwa przebiegu koniunktury na rynku pieniężnym, rynku obligacji, rynku surowców i rynku walutowym. Innymi słowy będę tym razem szukał okresów najbardziej podobnych do minionych 12 miesięcy łącznie na 5 rynkach. Do analizy posłużyły mi WIG, rentowność 5-letnich obligacji skarbowych, GSCI w złotych, 3-miesięczny WIBOR oraz USD/PLN.

Okazuje się, że suma wartości współczynników korelacji pomiędzy przebiegiem tych 5 serii danych w okresie minionych 12 miesięcy a ich zachowaniem w przeszłości osiąga maksima przy porównaniach z okresami sprzed października 2003 i sprzed czerwca 2009 roku (najmniej podobne były okresy sprzed października 2011 i sprzed października 2008):

 


 

Tak wygląda porównanie przebiegu wspomnianych 5 serii w ostatnim okresie do ich zachowania w obu najbardziej podobnych okresach historycznych (czyli wokół końca października 2003 i wokół końca czerwca 2009):

 

 

 

Uwzględniając obie historyczne analogie łączne można dojść do wniosku, że krótkoterminowe stopy procentowe pozostaną generalnie stabilne przez przynajmniej 8 miesięcy, podobnie zresztą jak rentowności obligacji, dolar będzie raczej słaby względem złotego, a akcje i surowce będą rosły i rosły (i na WIG-u i na GSCI w złotych potencjał wzrostowy wynosi przynajmniej 20 proc.).

Muszę przyznać, że niezbyt mi sie te rezultaty podobają - nie widać na nich bowiem żadnego tąpnięcia na rynkach akcji w okresie II-III kw. przyszłego roku. Co prawda uzyskana analogia z końcem października 2003 roku sugeruje, że obecna cykliczna hossa zakończy się za ok. 6 miesięcy, ale problem polega na tym, że bessa, która później nastąpiła miała charakter 13-miesięcznej pędzącej korekty, która z pewnością  nie przypominała żadnego gwałtownego załamania. W drugiej uzyskanej analogii - tej z czerwcem 2009 - o żadnym poważny załamaniu cen na rynku akcji nie ma mowy przez kolejne 2 lata. Zaskoczył mnie również zaskoczył mnie brak sugestii wyraźnego wzrostu rentowności obligacji (chociaż w analogii z październikiem 2003 jednak nieco rosną aż do lipca 2004), co jest raczej sprzeczne w moją "wizją" przyszłorocznego pęknięcia bańki na peryferyjnych rynkach obligacji. Być może wynika to po prostu z ograniczonej próbki historycznej - po prostu nasz rynek w ciągu minionych 14 lat "nie widział jeszcze wszystkiego".

Będę musiał z tego narzędzia skorzystać ponownie wiosną przyszłego roku, by sprawdzić czy nadal generować będzie ono te relatywnie optymistyczne dla posiadaczy akcji analogie historyczne czy też zachowanie stóp procentowych, rentowności obligacji, kursu złotego, cen akcji i surowców zacznie przypominać historyczne okresy poprzedzające jakieś poważniejsze załamania cen.

15:39, bialek.wojciech
Link Komentarze (546) »
piątek, 18 października 2013

Jak pokazał początek piątkowej sesji nasz rynek stał się po ostatnich silnych wzrostach cen (3-miesięczna zmiana mWIG-u 40 o ponad 22 proc. była największa od 2009 roku) podatny na korekty wynikające z możliwości realizacji pokaźnych krótkoterminowych zysków. Dopóki rynki zagraniczne zachowują się mocno nie powinno to stwarzać większego zagrożenia, ale ciekawe jest, że ta chwilowa minipanika w piątek wystąpiła dzień po publikacji najnowszych wyników sondażu INI przeprowadzanego co tydzień wśród członków krajowego Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, które ujawniły wzrost optymizmu do drugiego najwyższego poziomu w historii tego badania nastrojów. Różnica pomiędzy udziałem osób oczekujących wzrostów cen akcji a udziałem osób spodziewających się spadków wyniosła w mijającym tygodniu +52,4 pkt. proc. W okresie istnienia tego sondażu sytuacje w których to saldo przekraczało poziom 43 punktów pojawiły się wcześniej jedynie 5-krotnie (przypadki z grudnia 2012 i stycznia 2013 traktuję łącznie). Jak widać w momencie pojawiania się takiego sygnału krótkoterminowy potencjał wzrostowy bywał już praktycznie wyczerpany:

 

 

Uśredniając przebieg WIG-u wokół tych sygnałów otrzymujemy projekcję wartości indeksu spadającą przez 3 tygodnie od momentu publikacji sondażu INI ujawniającego tak znaczną przewagę optymistów nad pesymistami:

 

 

Oczywiście w hossie optymizm jest naturalnym zjawiskiem i nie może być jako taki traktowany jako istotny sygnał sprzedaży. Z drugiej strony do tej pory równie wysokie poziomy optymizmu wśród krajowych inwestorów indywidualnych zawsze zapowiadały mniejsze lub większe spadki.  Co ciekawe w okresie minionego roku obecnie obserwowany poziom optymizmu wśród inwestorów indywidualnych w USA również zawsze zapowiadał jakąś korektę cen akcji:

 

 

Do oczekiwanego na podstawie uśrednionego przebiegu S&P 500 w okresie minionych 8 lat sezonowego dołka cen akcji w USA pozostało jeszcze 5 tygodni i przedstawione powyżej zachowanie nastrojów indywidualnych inwestorów zarówno w Polsce jak i w USA sugeruje, że w tym okresie prawdopodobna jest jakaś forma korekty cen akcji. Na WIG-u mogłaby ona przyjąć stosunkowo łagodną formę ruchu powrotnego do przełamanego ostatnio oporu na poziomie 50000 pkt., czemu na rynku walutowym odpowiadałby korekcyjny wzrost kursu USD/PLN do silnego oporu w okolicach poziomu 3,13 zł. Z różnych technicznych rozważań wynika, że taka korekta mogłaby się rozpocząć mniej więcej za tydzień.

17:02, bialek.wojciech
Link Komentarze (485) »
piątek, 11 października 2013

Wyjście WIG-u na nowe cykliczne maksimum  a zarazem najwyższy poziom od ponad 5 lat potwierdza hipotezę, zgodnie z którą obecny cykl znajduje się w fazie bezpośrednio następującej po dnie spowolnienia gospodarczego najbardziej sprzyjającej wzrostom cen akcji:

 

 

Najkrótsza z historycznych faz ożywienia gospodarczego w naszym kraju trwała ledwie 3 kwartały (ożywienie po kryzysie rosyjskim I kw. 1999-IV kw. 1999), a ówczesna hossa skończyła się w marcu 2000 roku. Jeśli obecne ożywienie następujące po kryzysie strefy euro (przynajmniej z punktu widzenia geografii symetrycznego dla Polski do kryzysu rosyjskiego) byłoby podobnie krótkotrwałe to skończyłoby się w IV kw. tego roku (a WIG ustanowiły szczyt w marcu 2014).

Co prawda odbicie w górę dynamiki CPI z czerwcowego historycznego minimum (+0,2 proc.) może być odbierane jako sygnał świadczący o wejściu cyklu w inflacyjną fazę ożywienia gospodarczego najbardziej zwykle sprzyjającą wzrostom cen surowców, ale na razie brak silniejszych przesłanek przemawiających za trwalszym przyspieszeniem tempa inflacji, a cały czas rosnąca względna siła WIG-u wobec przeliczonego na złote Goldman Sachs Commodity Index nie sugeruje by surowcowa faza cyklu już się zaczęła:

 

 

Poprzednią fazą obecnego cyklu była zakończona w I kw. tego roku dezinflacyjna faza spowolnienia gospodarczego:

 

 

 

Taki okres po szczycie dynamiki inflacji jest zwykle najbardziej korzystny dla posiadaczy długoterminowych obligacji skarbowych o stałym oprocentowaniu i tak było w obecnym cyklu. Obligacje skarbowe kupione w szczycie dynamiki wskaźnika inflacji z poprzedniego cyklu czyli w maju 2011 drożały wraz ze spadającą rentownością równo przez 2 lata:

 

 

Ta hossa na rynku obligacji skończyła się w maju tego roku ("Mane, tekel, fares dla rynków obligacji"). Proponuję przyjrzeć się jak taki koniec hossy wygląda (Dlaczego Polacy uciekają od funduszy obligacji?" ):

 

"Jeszcze miesiąc temu fundusze obligacyjne były rynkowym hitem inwestycyjnym. Teraz gwałtowny spadek cen obligacji wyraźnie zniechęcił klientów do inwestowania na rynku długu. - Odpływ środków z tych funduszy przekroczył w czerwcu -850 mln zł. Pomimo słabej koniunktury na rynku akcji klienci po raz kolejny wpłacali środki do funduszy akcyjnych (+376 mln zł) - informują Analizy Online.

(...)

Od stycznia 2012 r. do końca maja 2013 r. Polacy wpłacili do funduszy dłużnych 11,6 mld zł netto - podają Analizy Online. Powód? Stopy zwrotu niektórych funduszy przekraczały 10 proc. w skali roku! W ostatnich tygodniach trend się odwrócił i koniunktura na rynku wyraźnie się pogorszyła. "Rentowności 10-latek w czerwcu wzrosły o 70 punktów bazowych do 4,3 proc., a indeks cen obligacji skarbowych stracił ok. 2 proc. W konsekwencji średni wynik funduszy polskich papierów skarbowych i uniwersalnych wyniósł odpowiednio minus 2 proc. i minus 1,5 proc. w czerwcu - informują Analizy Online."

 

Kiedy z podobną sytuacją będziemy mieli do czynienia na rynku akcji? Średnia długość podstawowego cyklu gospodarczego czyli cyklu Kitchina to 40 miesięcy. Podchodząc do tego mechanicznie można by założyć, że każda z 4 "ćwiartek" tego cyklu ("obligacyjna", "akcyjna", "surowcowa" i " gotówkowa") powinna trwać średnio ok. 10 miesięcy. To sugerowałoby, że szczyt hossy na akcjach poprzedzony masowymi nabyciami jednostek uczestnictwa akcyjnych funduszy inwestycyjnych powinien wypaść w około 10 miesięcy po szczycie hossy na rynku obligacji a więc w okolicach marca 2014. O dziwo najwyższy współczynnik korelacji pomiędzy roczną zmianą rentowności 10-latek polskiego rządu a roczną zmianą WIG-u występuje właśnie przy takim 10-miesięcznym wyprzedzeniu ze strony obligacji:

 

 

 

Jeśli powyższa zależność będzie zachowana również w obecnym cyklu, to najwyższą roczną dynamikę wzrostu WIG notować powinien w okolicach marca przyszłego roku, a później ta dynamika powinna zacząć ulegać dosyć szybkiego ograniczeniu. W takim przypadku być może już późną wiosną przyszłego roku a być może dopiero latem w mediach pojawią się teksty zadające pytanie: "Dlaczego Polacy uciekają z funduszy akcji?".

Na razie do marca przyszłego roku mamy jeszcze 5 miesięcy. Podczas ostatnich 5 miesięcy hossy, która nastąpiła po kryzysie rosyjskim, WIG wzrósł o +62 proc. Pewnie teraz przyspieszenie o podobnej skali nie jest prawdopodobne. Wtedy rynek ogarnęła na chwilę "internetowa" mania, a teraz jakiegoś tego typu pretekstu do silnych wzrostów trudno się dopatrzyć. Co więcej ponieważ WIG zanotował w tym roku dołek w kwietniu, to wiosną przyszłego roku roczna dynamika indeksu niejako sama z siebie powinna być wysoka ("efekt bazy"). Do tego obecna zwyżka trwająca od kwietnia osiągnęła już czas trwania prawie równy długości poprzedniej fazy wzrostowej cyklu 40-tygodniowego, która rozegrała się pomiędzy czerwcem 2012 i styczniem 2013, co sugeruje, że okres listopad-styczeń może przynieść jakąś formę rozczarowanie. Pomimo tych zastrzeżeń można oczekiwać, że wspomagana przez logikę cyklu koniunkturalnego tradycyjna sezonowa zwyżka - po ewentualnej korekcie do sezonowego minimum w listopadzie - statystycznie trwająca do kwietnia powinna wynieść wiosną ceny akcji do poziomów wyraźnie wyższych niż obecne.  

11:58, bialek.wojciech
Link Komentarze (735) »
czwartek, 03 października 2013

Chciałbym dziś podzielić się wywiedzioną z doświadczeń minionych kilkunastu lat bardzo prostą regułą pozwalającą z grubsza oszacować oczekiwaną za ok. 3 miesiące wartość WIG-u. Reguła jest naprawdę banalna, chociaż na pierwszy rzut oka może brzmieć tajemniczo:

 

 "WIG za 3 miesiące będzie miał wartość wyższą/niższą niż ta sprzed 9 mesięcy o 'ZEW Economic Expectations dla Niemiec' procent."

 

Już wyjaśniam: w okresie minionych kilkunastu lat zmiana roczna WIG-u wykazywała wyraźną korelację z wartościami wskaźnika oczekiwań gospodarczych dla Niemiec liczonego przez ZEW. Nie ma w tym specjalnie nic nadzwyczajnego - Niemcy są dla Polski największym partnerem handlowy - ważne jest natomiast, że zachowanie wskaźnika ZEW Economic Expectations dla Niemiec wyprzedza roczną dynamikę WIG-u o średnio ok. 3 miesiące. Tak ta zależność wyglądała w okresie minionych prawie 15 lat:

 

 

 

Warto zwrócić uwagę, że jakkolwiek każda z tych dwu serii danych - zmiana roczna WIG-u i ZEW Economic Expectations dla Niemiec  - wyświetlona jest na innej osi, to wartości z obu osi - procenty rocznej zmiany WIG-u na lewej osi pionowej i punkty salda odpowiedzi pozytywnych i negatywnych w sondażu ZEW na prawej osi - dokładnie sobie odpowiadają. Innymi słowy w praktyce informacja, że wartość ZEW Economic Expectations dla Niemiec wynosi np. zero, może być potraktowana jako sugestia, że za ok. 3 miesiące zmiana roczna WIG-u powinna również wynosi zero. Ponieważ znamy wartości WIG-u z przeszłości, więc łatwo możemy sobie wyliczyć oczekiwaną wartość indeksu giełdowego w przyszłości.

Oczywiście ta zależność to jedynie tendencja, od której rzeczywistość będzie się zwykle jakoś odchylać w jedną lub drugą stronę. Model wartości WIG-u oparty na tej zależności czasami mógł na przykład wprowadzać w błąd np. zbyt wcześnie sugerując sensowność kupna akcji (ZEW Economic Expectations tłumaczy w pojedynkę jedynie 40 proc. zmienności dynamiki WIG-u). Z drugiej  prostota aplikacji tej reguły i jej generalna zdroworozsądkowa sensowność ekonomiczna każe uznać ją za kolejne narzędzie użyteczne przy prognozowaniu koniunktury giełdowej. A tak wygląda WIG na tle modelu opartego na tej regule (na górze wykresu przedstawiono iloraz bieżącej wartości modelu i bieżącej wartości WIG-u):

 

 

Gdyby ktoś był ciekawy to model sugeruje, że 2 stycznia przyszłego roku WIG "powinien" mieć wartość ok. 61289 pkt.

Dla oceny bieżącej atrakcyjności cen akcji można podzielić wskazanie modelu za 3 miesiące przez bieżącą wartość WIG-u. Czerwona linia na górze poniższego rysunku reprezentuje właśnie taki iloraz. Wydaje się, że najbardziej poważnie trzeba traktować sytuacje, w których bieżąca wartość WIG-u odchyla się silnie zarówno w stosunku do bieżącej wartości modelu jak i do jego przyszłej wartości.

 

 

 

 

Dla tych, którzy z przedstawionej zależności chcieliby wycisnąć jeszcze więcej, wykres współczynników korelacji przy różnych przesunięciach rocznej dynamiki WIG-u i wskaźników ZEW Economic Expectations dla różnych krajów i regionów świata:

  

 

 

Co ciekawe od 1999 roku najwyższe wartości współczynnika korelacji pojawiały się nie dla ZEW Economic Expectations dla Niemiec (0,628) , ale dla analogicznych wskaźników dla Francji (0,637), strefy euro (0,654) i - uwaga niespodzianka - Japonii (0,689). Co więcej wyprzedzenie wobec dynamiki WIG-u było wyższe w przypadku Japonii (średnio 78 sesji,  a więc prawie 4 miesiące) niż dkla Niemiec (68 sesji). Większe wyprzedzenie występowało jedynie dla wskaźnika brytyjskiego, ale przy znacznie niższym współczynniku korelacji (0,60) oraz amerykańskiego (aż 161 sesji, co jednak było okupione drastycznym spadkiem współczynnika korelacji do ledwie 0,3).

Jakkolwiek używanie niemieckiego wskaźnika oczekiwań gospodarczych dla Japonii do prognozowania cen polskich akcji może się wydać przesadnie oryginalne, to dla porządku zamieszczam obrazek tą zależność ilustrujący oraz to samo dla strefy euro i Francji:

 

 

 

 

Generalnie te 4 najlepiej korelujące z dynamiką WIG-u w okresie minionych 15 lat wskaźniki ZEW Economic Expectations sugerują, że gdzieś na przełomie tego i następnego roku WIG powinien wykazywać roczną dynamikę rzędu +29 proc., +44,8 proc., +49,6 proc czy +58,6 proc.  Wydaje się to mało realne, bo akurat na przełomie 2012 i 2013 roku WIG ustanowił szczyt 7-miesięcznej zwyżki, więc "efekt bazy" będzie utrudniał pokazanie wysokiej dynamiki wzrostu. Ale już w marcu-kwietniu, gdy roczne porównania będą odnosić się do niskich poziomów WIG-u z wczesnej wiosny tego roku (dołek na 43159 23 kwietnia 2013) uzyskanie podobnych dynamiki przez WIG wydaje się być prawdopodobne.

 

11:57, bialek.wojciech
Link Komentarze (685) »