Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Archiwum
Wojciech Białek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
czwartek, 22 września 2011

Rynek akcji wznowił spadki, wypada więc spróbować wyznaczyć orientacyjnie miejsce następnego dołka i zastanowić się co z cenami akcji stanie się po jego ustanowieniu. Proponuję cofnąć się do początku sierpnia i skorzystać z wniosków przedstawionych w tekście zatytułowanym "Nieoczekiwane załamanie cen". Ówczesne konkluzje zostały sumarycznie wyrażone wykresem, którego uaktualniona wersja znajduje się poniżej:

 

 

Jakkolwiek rzeczywista ścieżka WIG-u 20 w ostatnim okresie przebiega wyraźnie poniżej "wzorcowej", to jednak nie powinno to wpłynąć na oszacowanie terminu ustanowienia wtórnego dołka. Zgodnie z przedstawionym wzorcem pierwotny dołek paniki powinien był pojawić się na 4-tej sesji po wygenerowaniu analizowanego we wspomnianym tekście sygnału. Faktyczny dołek ustanowiony został na sesji ... 4-tej. Wtórny dołek miał wypaść na sesji 38-ej. W obecnych realiach daje to okolice wtorku 27 września. Co później? Przedstawiony wzorzec sugeruje 2-miesięczy wzrost o ponad 18 proc. do poziomu 3-miesięcznego maksimum a zarazem do poziomu dołka korekty poprzedzającej rynkowe załamanie. W dzisiejszych realiach taki wzrost o ponad 18 proc. dałby WIG-20 na poziomie 2581 pkt. Dla porównania dołek korekty poprzedzającej rynkowe załamanie to poziom 2641,8 pkt.

Ktoś sceptycznie nastawiony powie, że to niemożliwe w obecnych warunkach rynkowych. Być może, ale należy pamiętać, że niektóre rynki już wykonały taki program. Mam tu na myśli giełdę turecką (klasyfikowaną tak jak my jako europejski rynek "wschodzący"), której główny indeks już zaliczył 21 proc. wzrost kasujący prawie całość strat poniesionych podczas sierpniowej paniki. Ewidentnie Turcja została przez inwestorów (i agencje ratingowe) uznana za beneficjenta głębokiego kryzysu, w którym znalazł się jej regionalny konkurent czyli Grecja.

Jednym z historycznych epizodów, który zostały wykorzystany do przygotowania przedstawionej wyżej "projekcji" zachowania WIG-u 20 była panika rynkowa z początku 2008 roku. Wtedy - prawdopodobnie inaczej niż obecnie - była ona zaledwie wstępem do głębokiego globalnego kryzysu. Tak wygląda porównanie ówczesnego zachowania S&P 500 i obecnej sytuacji:

 

 

3,5 roku temu wtórny dołek (w którym internwecja FED uratowała przed bankructwem bank Bear Stearns) ustanowiony został 10 marca 2008 a więc w 48 dni po pierwotnym dnie paniki z 22 stycznia 2008. Ponieważ obecnie takie pierwotne dno paniki wypadło w USA 8 sierpnia, to na podstawie tej analogii dotarcia rynku do takiego wtórnego dołka należałby oczekiwać w okolicach 25 września (to niedziela). Wtedy taka wtórna fala słabości trwała 13 dni od 26 lutego do 10 marca 2008. Gdyby obecna fala słabości rozpoczęta na Wall Street 16 września miała również potrwać mniej więcej 13 dni, to powinna zakończyć się w okolicach 29 września (to czwartek za tydzień). Ciekawe, kto obecnie odegra rolę wymagającego ratunku Bear Stearnsa. Potem rynek powinien wyruszyć w 2-miesięczną drogę na północ w kierunku poziomów dołków poprzedzajacych ostatnie załamanie (dla S&P 500 to strefa 1256-1265 pkt.).

W Raporcie tygodniowym z ostatniego piątku pisałem, że:

"13-sesyjny cykl cen akcji odpowiedzialny za ostatnie szczyty DAX-a z 8 lipca, 26 lipca, 15 sierpnia i 31 sierpnia sugeruje poszukiwanie kolejnego lokalnego maksimum w okolicach poniedziałku (piątkowa sesja jest 12-tą od poprzedniego maksimum z końca sierpnia). Ewentualne późniejsze ponowne osłabienie, które powinno kulminować w drugiej połowie września mogłoby zakończyć się testem od góry przełamanej w tym tygodniu linii wachlarza. Później  nastąpiłby wzrost w okolice 6000 punktów, który powinien kulminować w pierwszej połowie października."

Ta sugestia została opatrzona następującym rysunkiem:

 

 

Sądząc po skali czwartkowych spadków można ocenić, że ten 13-sesyjny cykl ponownie zadziałał, co pozwala mieć nadzieję, że kolejny dołek pojawi się też mniej więcej w 13 sesji po poprzednim. Ponieważ czwartkowa sesja była 8-ą od dołka z 12 września, to kolejnego minimum należałoby oczekiwać w okolicach przyszłego czwartku 29 września. DAX powinien wtedy testować swe ostatnie minimum w okolicach okrągłego poziomu 5000 pkt.

Można to porównać do elliottowskiego oznaczenia i prognozy zaproponowanej jakiś czas temu w jednym z Raportów tygodniowych:

 

 

Tę relatywnie optymistyczną - na wiosnę ceny akcji osiągną poziomy sprzed ostatniego załamania - prognozę należy rozpatrywać w kontekście założenia, że dla obecnego kryzysu greckiego najlepszym odpowiednikiem jest kryzys rosyjski sprzed 13 lat:

 

13:58, bialek.wojciech
Link Komentarze (1009) »
wtorek, 13 września 2011

Rynki akcji zbliżając się do najprawdopodobniej nieuniknionego momentu ogłoszenia bankructwa Grecji nadal zdają się kreślić na wykresach typowe wzorki obserwowane w zwykle w takich momentach rynkowej paniki w przeszłości:

 

 

Gdyby te analogie do bankructwa Rosji i upadek Lehman Brothers oraz wcześniejsze porównanie do 1987 roku potraktować poważnie, to otrzymalibyśmy prognozę zakończenia obecnej fali spadków gdzieś pomiędzy 6 a 25 września: w 1987 wtórny dołek był w 47 dni po pierwotnym dnie paniki (to wypadło obecnie 10 sierpnia), w 1998 roku wtórne minimum wypadło w 38 dni po pierwotnym, w 2008 roku wtórny (listopadowy) dołek pojawił się 27 dni po pierwotnym dnie paniki. To daje prognozę ustanowienia wtórnego dołka pomiędzy od 6 do 25 września - średnio w okolicach 16-tego. Później WIG-20 powinien powrócić w ciągu miesiąca tam, gdzie był na ostatniej sesji sierpnia (2450). W chwili obecnej oznacza to 10-proc. potencjał wzrostowy WIG-u 20, które jednak może wzrosnąć w ciagu najbliższych kilku sesji.

Oczywiście ktoś sceptycznie nastawiony mógłby się upierać, że żyjemy w wyjątkowych czasach i żadne historyczne odwołania nie mogą dać sensownych rezultatów. W pewnym sensie rzeczywiście ostatnie załamanie wykracza poza normę, której można by oczekiwać na podstawie analizy zachowania rynków w ostatnich dziesięcioleciach. Przykładowo w chwili, gdy piszę te słowa (czyli 13 września) stopa zwrotu z S&P 500 od początku roku czyni rok 2011 najgorszym rokiem przedwyborczym minionych 80 lat. Do tej pory na tej pozycji znajdował się rok 1939...

 

 

Pomimo tych zastrzeżeń chciałbym do zestawu powyższych  analogii dorzucić jeszcze jedną adekwatną do obecnej sytuacji zarówno ze względu na techniczne podobieństwo zachowania cen jak i na finansowy kontekst wydarzeń rozgrywających się na rynkach.

Otóż zachowanie kurs złotego wobec euro z ostatnich dni, tygodni i miesięcy do złudzenia przypomina to, co na krajowym rynku walutowym działo się w połowie 2002 roku, gdy globalny rynek ponownie wpadł w panikę, tym razem dowiadując się o zbliżającym bankructwie firmy WorldCom:

 

 

 

Bankructwo WorldCom było 9 lat temu rekordową co do wielkości upadłością w historii USA. Dopiero Lehman Brothers we wrześniu 2008 roku odebrał  WorldComowi palmę pierwszeństwa.

Nie chcę twierdzić, że złoty - podobnie jak to było po lipcu 2002 roku - będzie słabł do euro przez kolejne 1,5 roku. Warto natomiast zwrócić uwagę na krótkoterminową dynamikę złotego wykazywaną w momencie, gdy rynek dowiedział się o szykującym się rekordowym bankructwie. EUR/PLN wybił się z 1,5-rocznej formacji podwójnego dna 24 czerwca 2002 roku i przez następne 3 tygodni systematycznie zwyżkował. Najgorsze obawy potwierdziły się 21 lipca, kiedy to WorldCom zgłosił oficjalny wniosek o upadłość. Tyle, że od 15 lipca złoty już się umacniał. Do połowy listopada 2002 EUR/PLN wykonał pełny ruch powrotny do przełamanego w czerwcu wsparcia.

W obecnej fali paniki EUR/PLN wybił się w górę z kreślonej pieczołowicie przez ponad 1,5 roku formacji "podwójnego dna" tydzień temu. Przenosząc dosłownie realia z połowy 2002 roku na obecną sytuację otrzymalibyśmy prognozę osiągnięcia przez EUR/PLN apogeum obecnej fali wzrostowej za 2 tygodnie w okolicach poziomu 4,49.

Oczywiście ta analogia nabrałaby największego sensu w kontekście ewentualnego bankructwa Grecji: największa upadłość korporacyjna zrymowałaby się z ładnie z największą upadłością rządową.

Poprzednim rekordzistą pod tym względem była Argentyna, która zbankrutowała na przełomie 2001 i 2002 roku, a więc w nieco ponad miesiąc po upadku firmy Enron (przez 8 miesięcy największym w korporacyjnej historii USA) i na 7 miesięcy roku przed upadkiem firmy WorldCom. Jak wynika z poniższego wykresu te spektakularne katastrofy finansowe wytworzyły na WIG-u 20 okazje do krótkoterminowych zakupów akcji przed zwyżkami, które w ciągu 1,5-4,5 miesięcy wynosiły wartość tego indeksu o 20-25 proc. w górę:

 

 

 

A swoją drogą to przebieg WIG-u 20 w bieżącym roku mocno przypomina ścieżkę z właśnie 2002 roku:

 

 

Po interwecji banku centralnego sprzed tygodnia szanse na to, że kurs CHF/PLN zachowa się tak jak na przełomie 2008 i 2009 roku - na co się wcześniej zanosiło - znacząco zmalały. Ale proponuję jeszcze zerknięcie na moją interpretację sytuacji na USD/PLN z ostatniego Raportu tygodniowego:

 

 

 

Dwie poprzednie fale osłabienia złotego względem dolara trwały 7 miesięcy (lipiec 2008-luty 2009 oraz listopad 2009-czerwiec 2010). Gdyby obecna rozpoczęta na przełomie kwietnia i maja miała być podobnej długości, to powinna kulminować dopiero pod koniec listopada. Z kolei założenie powielenia się odległości dwu kolejnych kulminacji panicznych zwyżek USD/PLN z 17 lutego 2009 oraz 7 czerwca 2010 daje prognozę szczytu dolara już 25 września. Prognoza dołka na złotym gdzieś pomiędzy końcem września a końcem listopada jest niestety mało użyteczna. Zarówno jednak w panice na złotym z początku 2009 roku jak i tej z wiosny 2010 ostatnia fala wzrostu USD/PLN trwała 34-35 dni od przełamania wcześniejszego oporu (odpowiednio szczytów z października 2008 i lutego 2010). Obecnie takie przełamanie nastąpiło 5 września, co podsuwa nam datę 9-10 października jako orientacyjny szczyt USD/PLN. Wykres dnia z ubiegłego piątku zawiera podobną myśl.

19:28, bialek.wojciech
Link Komentarze (421) »