Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Archiwum
Wojciech Białek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
piątek, 28 lipca 2017

Zgodnie z klasycznym schematem rotacji aktywów w ramach podstawowego cyklu gospodarczego po okresie hossy na rynku obligacji i późniejszej fazie, w której siłą popisuje się rynek akcji przychodzi czas na "ćwiartkę" cyklu, w której najsilniejsze okazują się surowce. 

 

 1schematalok3

 

W obecnym cyklu okres przewagi rynku obligacji (silnego spadku rentowności obligacji równocześnie z bessą na rynku akcji) trwał od maja 2015 do lutego 2016.

 

2oblighossa1

 

Hossa na obligacjach przetrwała do lipca ub. r., ale już w lutym należało przesiąść się na rynek akcji, gdzie rozpoczął się wtedy silny wzrost, który - przynajmniej w przypadku rynku w USA - trwał do ostatnich dni. 

 

3akcjehossa

 

Gdyby obecny cykl miał być typowy, to zbliżać się powinien moment, w którym surowce powinny zacząć być silniejsze od akcji. Nie musi oznaczać początku bessy na rynku akcji, podobnie jak początkowa faza hossy na rynku akcji współgrała (od lutego 2016) do lipca 2016 a więc przez 5 miesięcy towarzyszyła ostatnim akordom cyklicznej hossy na rynku obligacji. 

16 czerwca a więc na 3 sesje przed ostatnim dołkiem ceny ropy naftowej zasugerowałem w Wykresie Dnia interpretację ówczesnej sytuacji opartą na analogii z połową 2010 roku (kłania się cykl 6,(66)-letni), której uaktualnienie widać poniżej. 

 

4ropa20172010

 

Oczywiście jeśli wierzymy w Chinageddon w latach 2018-2019 to raczej nie należy nastawiać się już teraz na jakąś długotrwałą super-hossę na rynkach surowców. Z drugiej strony, jeśli zakładać letnią korektę na rynkach akcji (patrz tutu lub tu), to można sobie wyobrazić, że surowce poradzą sobie w tym okresie lepiej od akcji, a później - po korekcie (od września?) - wykażą nieco większą siłę zwyżek niż akcje, których ewentualnych jesienno-zimowy wzrost podejrzewany o bycie 5-tą ostatnią falą kitchinowej hossy może już nie mieć dotychczasowej dynamiki.

Oczywiście jest prawdopodobne, że ewentualnej letniej (sierpień-wrzesień?) korekcie na rynkach akcji towarzyszyłoby dynamiczne umocnienie dolara, które raczej nie sprzyjałoby rynkowi surowców. Z drugiej strony, można spekulować, że po takim letnim umocnieniu  (USD/PLN do 3,81?) dolar ponownie osłabłby jesienią i zimą na początku przyszłego roku testując dołek, do którego się obecnie być może zbliża. W takim scenariuszu surowce miałyby pół roku na pokazanie jakiejś relatywnej siły. Po uklepaniu przez dolara Kitchinowego dołka i po zakończeniu oczekiwanej po korekcie 5-tej fali wzrostowej na rynku akcji, cykl mógłby na początku przyszłego roku przejść do inflacyjnej fazy spowolnienia gospodarczego, w której zwykle najbardziej opłacalne jest trzymanie gotówki. 

Podsumowując: dzięki ostatniemu osłabieniu dolara surowce powinny w ciągu najbliższego półrocza zachowywać się mocniej niż w okresie minionych 6-7 miesięcy. 

 

 

 

17:03, bialek.wojciech
Link Komentarze (111) »
wtorek, 18 lipca 2017

Jeśli oczekiwany w 2019-tym roku dołek fazy spadkowej obecnego cyklu Kitchina ma stać pod znakiem Chinageddonu, to na chińskich rynkach już powoli powinny być widoczne jakieś objawy słabości. I rzeczywiście takich symptomów narastającego presji na spadek cen można się dopatrzyć, choć na razie na jednym z peryferyjnych chińskich rynków czyli rynku ChiNext (wartym obecnie ok. 300 mld dolarów odpowiedniku amerykańskiego Nasdaqa). Indeks tego rynku po ponad 50 proc. krachu z lata 2015 i późniejszej stabilizacji spadł w ostatnich dniach do 2,5-letniego minimum. Można to zachowanie indeksu postrzegać jako wybicie w dół z formacji szczytowej i zapowiedź dalszych silnych i długotrwałych spadków. 

 

1Chinext

 

Od wielu lat jednym modeli dalszego rozwoju sytuacji w Chinach było to co się wydarzyło w Azji Południowo-Wschodniej w latach 90-tych. Synchronizacja pomiędzy obydwoma epizodami historycznymi w obu regionach Azji (Chinach ostatnio i Azji-Południowo Wschodniej w latach 90-tych) była szczególnie kusząca w przypadku Korei Południowej. Kraj ten - czołowy ówczesny "Azjatycki Tygrys" - zorganizował w 1988 roku letnie Igrzyska Olimpijskie, co można porównać do igrzysk w Pekinie 20 lat później. Koreański KOSPI osiągnął szczyt cen w 1994 roku czyli w 6 lat po olimpiadzie w Seulu, a w latach 1997-1998 (czyli w 9-10 lat po olimpiadzie) doszło w tym kraju (i reszcie Azji Południowo-Wschodniej) do głębokiego kryzysu finansowo-gospodarczego ("kryzysu azjatyckiego"). W tej analogii szczyt cen akcji w Chinach powinien pojawić się 2014-tym roku, a do Chinageddonu dojść w latach 2017-2018.

Jak jednak widać na poniższym obrazku, na którym dokonałem synchronizacji koreańskiego Kospiego i chińskiego ChiNexta - jeśli cała koncepcja pęknięcia inwestycyjnej bańki w Chinach w końcu obecnej dekady jest w ogóle poprawna - to Chinageddon rozegra się raczej w latach 2018-2019 (co ładnie pasuje do oczekiwanego w 2019-tym roku następnym po tym z 2016-tego roku dołku cyklu Kitchina). 

 

 2ChinextKospi

 

Zgodnie z powyższą synchronizacją mamy obecnie w Azji odpowiednik okolic grudnia 1996 roku. 1996 rok już się tutaj pojawił przy okazji analizy niezwykłej siły wykazywanej przez nasz rynek akcji na przełomie tego i poprzedniego roku. Upłynęło 5 miesięcy i WIG nadal zachowuje się jak w 1996 roku (chociaż tu narzuca się analogia z sierpniem 1996 a nie jak w przypadku Azji z grudniem 1996). Można to ocenić na poniższym obrazku. 

 

 3ChinextKospi

 

W tej analogii WIG robi obecnie ostatnią (5-tą) falę zwyżki rozpoczętej po ubiegłorocznej referendum w Wielkiej Brytanii (3-ciej fali hossy według elliottowskiej terminologii), we wrześniu zaliczy silniejszą korektę (4-tą falę), a od końca września do stycznia 2018 uformuje się na WIG-u ostatnia (5-ta) fala rozpoczętej w styczniu ub. r. cyklicznej hossy, która wyprowadzi WIG na nowy historyczny rekord. 

W przedstawionej wyżej chińsko-koreańskiej analogii od stycznia 2018 zaczyna się kolejna fala słabości kulminująca w drugiej połowie 2018 roku Chinageddonem. Po kolejnym odreagowaniu później w 2019 roku doszłoby do ujawnienia globalnych reperkusji chińskiego kryzysu, podobnie jak konsekwencją wybuchu kryzysu azjatyckiego jesienią 1997 było bankructwo Rosji latem 1998 oraz kolaps gigantycznego zarządzanego przez noblistów funduszu spekulacyjnego Long-Term Capital Management. Analogia z latami 1997-1998 sugeruje, że polski rynek akcji mógłby przetrwać Chinageddon (rozgrywający się w odległej części świata) w relatywnie dobrej formie (spadek WIG-u nie przekraczający 50 proc.).

Podsumowując: słabość widoczną na marginalnych chińskich rynkach akcji można traktować jako potwierdzenie realności chinageddonicznych scenariuszy na lata 2018-2019. W analogii z 1996 rokiem, ewentualna słabość emanująca z Azji nie powinna przeszkodzić kontynuacji do okolic stycznia 2018 roku - przerwanej okołowrześniową korektą -  hossy na WIG-u. 

10:55, bialek.wojciech
Link Komentarze (344) »
piątek, 14 lipca 2017

Trudno obecnie mówić o jakimś przesadnym pesymizmie inwestorów aktywnych na rynkach akcji (saldo AAII w USA -1,4 pkt. proc., saldo INI SII w Polsce +0,7 pkt. proc.). Warto jednak być może zwrócić uwagę na to, że od lutego saldo optymistów i pesymistów w sondażu Amerykańskiego Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych nie przekracza poziomu +10 pkt. proc. 

Świadczy to - moim zdaniem - o daleko posuniętej ostrożności indywidualnych inwestorów w USA, którzy najwyraźniej postrzegają obecną sytuację jako pułapkę, w którą nie mają zamiaru wpaść. To sytuacja raczej nietypowa dla domniemanego szczytu 9-letniej hossy. Gdy się ona zaczynała w marcu 2009 roku udział pesymistów w sondażu AAII przekraczał udział optymistów o ponad 50 pkt. proc., co stanowił najniższy odczyt sentymentu od czasu dna bessy z października 1990 roku. W obu przypadkach z kontrariańskiego punktu widzenia była to wielka zachęta do zakupów. W obu przypadkach S&P 500 nigdy później nie spadł niżej. Podobnie skrajnie wysokie odczyty sentymentu indywidualnych inwestorów z sierpnia 1987 czy stycznia 2000 ostrzegały przed późniejszymi krachami. Teraz podobnego ostrzeżenia brak. 

 

0AAIISkrajne

 

W liczącej sobie 30 lat historii sondażu zdarzyły się wcześniej jednie dwa – podobne do tegorocznego - półroczne epizody utrzymywania się salda optymistów i pesymistów poniżej poziomu +10 pkt. proc. Analogiczne do tegotygodniowego sygnały pojawiły się pod koniec stycznia 1991 roku (operacja „Pustynna Burza”) oraz na początku października 1993 roku.

 

1AAII26

 

W obu przypadkach ostrożność amerykańskich inwestorów indywidualnych okazała się nieuzasadniona – S&P 500 nie zanotował później żadnych poważniejszych spadków. Po sygnale ze stycznia 1991 roku akcje można było sprzedać w kwietniu (bo do listopada 1991 S&P 500 stał w miejscu), zaś po sygnale z października 1993 S&P 500 rósł do lutego 1994, po czym zapadł w letarg do grudnia). W obu przypadkach maksymalna skala korekty S&P 500 nie przekraczała 5 proc. w stosunku do poziomu w momencie generowania sygnały i 10 proc. wobec szczytu. W obu przypadkach w 10-14 miesięcy po omawianym sygnale silna hossa ulegała wznowieniu. Obecny przypadek wydaje się podobny do tego z 1993 roku (wtedy FED przygotowywał się do agresywnych podwyżek stóp od lutego 1994, obecnie zapowiada początek redukcji sumy bilansowej). 

 

3AAIIcieki

 

Powyższa uboga „statystyka” raczej nie sugeruje bliskości jakiegoś poważnego -  silniejszego niż kilkuprocentowa korekta - załamania cen akcji na Wall Street. W 1994 roku S&P 500 w pół roku po sygnale spadł do rocznego minimum. Powtórka tego schematu w obecnych realiach oznaczałaby zejście indeksu w styczniu 2018 w okolice poziomu 2263 pkt. To ok. 7,5 proc. poniżej obecnego poziomu. Oczywiście nawet powtórka tego schematu nie musi oznaczać, że wszędzie indziej musi być podobnie spokojnie. W 1991 roku rozpadł się ZSRR (a na GPW do czerwca 1992 trwała bessa), a w 1994 roku wskutek ówczesnych agresywnych podwyżek stóp w wykonaniu FED kapitału zabrakło dla Meksyku - tąpnięcie na rynkach wschodzących związane z wybuchem kryzysu meksykańskiego zaczęło się we wrześniu 1994, a więc 11 miesięcy po wspomnianym sygnale (a krach na GPW zaczął się już w marcu 1994, a więc 5 miesięcy po sygnale). 

Podsumowując: zachowanie sentymentu inwestorów indywidualnych w USA raczej nie sugeruje, by rynek akcji w USA tworzył właśnie jakiś bardzo istotny szczyt. Korekty są możliwe i prawdopodobne - patrz poprzedni wpis - ale jeszcze tym razem nie powinny przekształcić się w regularną bessę. 

14:16, bialek.wojciech
Link Komentarze (112) »
środa, 05 lipca 2017

W ostatnich dniach Nasdaq Composite spadł do najniższego poziomu od 5 tygodni. Po dodaniu jednego prostego kryterium można uzyskać sygnał, który pojawił się w każdym z 4 ostatnich cykli 20-tygodniowych na tym indeksie. Za każdym razem następowało to - podobnie jak obecnie - po przełamaniu w dół linii trendu wzrostowego.

 

1nasdaqsyngay

 

W każdym z tych 4 przypadków po pojawieniu się takiego sygnały indeks odbijał w górę zmierzając w okolice poprzedniego szczytu, po czym wznawiał - silniejszy lub słabszy - spadek kulminujący w dołku cykli 20-tygodniowego. Następnego dołka cyklu 20-tygodniowego - będącego zarazem minimum cyklu 40-tygodniowego wyznaczającego połowę cyklu Kitchina - można oczekiwać w sierpniu/wrześniu. Precyzyjne wyznaczenie terminu oczekiwanego dołka jest trudno, bo nie jest oczywiste, które minimum indeksu - to z 21 marca czy to z 13 kwietnia uznamy za ostatni dołek cyklu 20-tygodniowego. 

Skala spadku w ramach fazy spadkowej cyklu 20-tygodniowego była w tych 4 przypadkach zróżnicowana w zależności od fazy cyklu wyższego rzędu (cyklu Kitchina). Osobiście spodziewałbym się czegoś pośredniego pomiędzy spadkiem z września-listopada 2016 (dwa cykle 20-tygodniowe temu) a spadkiem z grudnia 2015-lutego 2016 (4 cykle 20-tygodniowego temu). Równocześnie wierzę, że dolne ograniczenie kanału trendu wzrostowego zasugerowanego na powyższym obrazku oraz poziomy minimów  z marca i kwietnia (5793-5805 pkt.) powinny zadziałać jako wsparcie (być może przejściowo naruszone). Innymi słowy skłaniam się ku temu, że wyznaczony przeze mnie jesienią ub. r. termin pęknięcia bańki na rynku akcji największych spółek z sektora IT był nieco zbyt bliski i oczekiwany w okolicach sierpnia spadek Nasdaqa nie będzie jednak jeszcze początkiem procesu pękania bańki. 

Projekcja uzyskania przez uśrednienie zachowania indeksu po 4 poprzednich sygnałach spada w drugiej połowie sierpnia raptem nieco poniżej poziomu 6000 pkt., ale jak wspomniałem wyżej osobiście spodziewałbym się zniżki nieco poniżej poziomu 5800 pkt. Na WIG-u 20 odpowiednikiem tego jest poziom nico niższy niż marcowy dołek na 2176 pkt. 

 

2nasdaqprojekcja

 

Podsumowanie: w ciągu najbliższego miesiąca Nasdaq powinien korygować ostatni spadek, który sprowadził go do najniższego poziomu od 5 tygodni. Później korekta spadkowa powinna ulec wznowieniu i gdzieś na przełomie sierpnia/września sprowadzić indeks w okolice dołków z marca/kwietnia (ok. 5800 pkt.). W takim scenariuszu WIG-u 20 należałby szukać wtedy w okolicach poziomu 2176 pkt. Później - po ustanowieniu dołków cyklu 20- i 40-tygodniowego - cykliczna hossa na rynkach akcji powinna ulec wznowieniu. Groźna pęknięcia narastającej od 8 lat inwestycyjnej bańki na rynku największych spółek z sektora IT analogicznego do tego z 2000 roku jest bardzo realna, ale brak niektórych elementów charakterystycznych dla szczytów euforii (np. skrajnie optymistycznych odczytów sentymentu indywidualnych inwestorów) sugeruje, że trzeba będzie na to jeszcze przynajmniej kilka miesięcy poczekać. 

15:57, bialek.wojciech
Link Komentarze (295) »