Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Archiwum
Wojciech Białek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
środa, 31 maja 2017

Od kilku godzin nie mogę umieszczać komentarzy na swoim blogu. Jeśli ktoś ma podobny problem, proszę o wyrozumiałość i cierpliwość - próbuję wyjaśnić przyczyny w administracji blox.pl, ale to może potrwać. wb

EDIT: Problem ma szerszy zasięg i dotyczy również innych blogów na blox.pl. 

 

EDIT: Otrzymałem następującą informację:

 

"Mamy awarię i właśnie pracujemy nad rozwiązaniem tego problemu. Odezwiemy się, kiedy dodawanie komentarzy zostanie naprawione.

pozdrawiamy,

administracja blox.pl"

19:56, bialek.wojciech
Link Komentarze (10) »
piątek, 26 maja 2017

Jednym z moich ulubionych wskaźników wyprzedzających koniunktury gospodarczej w USA jest ECRI Weekly Leading Index. ECRI to akronim od Economic Cycle Research Institute bazującego na metodach analizy cyklu koniunkturalnego w gospodarce rozwijanych w USA od lat 20-tych XX wieku. 

Wskaźnik ten ma przynajmniej 3 zalety: jego historia sięga końca lat 60-tych, publikowany jest co tydzień i wykazuje wyraźną korelację z roczną dynamiką PKB w USA przy średnim wyprzedzeniu wynoszącym ok. 29 tygodni.  

 

1ecripbk

 

Wskaźnik ten koreluje nie tylko ze zmianą roczną PKB, ale również z dynamiką prognozowanych zysków firm notowanych na nowojorskiej giełdzie. W okresie minionych 20 lat współczynnik korelacji pomiędzy obiema seriami wynosił 0,75, a średnie wyprzedzenie nieco ponad pół roku. Obecne zachowanie ECRI sugeruje, że oczekiwania co do wzrostu EPS osiągną w USA maksimum w okolicach sierpnia na poziomie zbliżonym do +11,9 proc.. 

 

2ecriforwardEPS

 

W ostatnich miesiącach zannualizowane tempo wzrostu tego wskaźnika osiągnęło jedną z najwyższych wartości w minionym półwieczu i z tego wysokiego poziomu zaczęło spadać. 

 

3ecrispada

 

Sprawdźmy, co działo się na S&P 500 w okolicach podobnych sygnałów z przeszłości. 

 

4ecrisp

 

Wśród ścieżek po takim sygnale jak obecny wyróżnia się oczywiście ścieżka z 1987 roku, kiedy to w kilka dni po sytuacji takiej jak obecna ceny akcji w USA (i na innych rynkach) przeżyły potężne - chociaż krótkotrwale - załamanie. o ok. 30 proc. Tak stało się w jednym na siedem omawianych historycznych precedensów obecnej sytuacji. W sześciu pozostałych przypadków zachowanie S&P 500 w ciągu następnych ponad 7 miesięcy po sygnale (czyli w obecnych realiach do końca roku) przypominało błądzenie losowe bez jakiejś łatwo dostrzegalnej tendencji. Można też wspomnieć o sygnale z maja 2010, który nadszedł z 3-tygodniowym opóźnieniem po ówczesnym pamiętnym "Flash Crashu". 

 

5ecrispcieki

 

W październiku ub. r. ("Hossa do kwietnia, potem krach") traktowałem analogię z 1987 roku (oraz z 1999 rokiem) jako najlepszą dla ówczesnej sytuacji, jednakże po sprawdzeniu się pierwszej części ("hossa do kwietnia") uznałem, że z drugą ("krach") mogą być problemy. Powodem było inne niż oczekiwałem 7 miesięcy temu zachowanie rentowności amerykańskich obligacji skarbowych, które - zamiast systematycznie rosnąć prowokując krach na rynku akcji jak w 1987 roku oraz 1999 roku - od grudnia weszły w trend boczny zmniejszając presję wywieraną na wycenę akcji.  

Co ciekawe projekcja wartości S&P 500 uzyskana przez uśrednienie tych 7 historycznych ścieżek spada już od ponad 3 tygodni, co oznacza, że w przeszłości rynek wcześniej niż to się dzieje obecnie wyczuwał zbliżanie się szczytu dynamiki wzrostu oczekiwanych zysków firm i rozpoczynał korektę. Można to interpretować jako sugestię, że ostatni wzrost nie jest częścią wcześniejszej fali wzrostowej, ale już elementem jakiejś nieregularnej korekty. 

 

6ecrispprojekcja

 

Powyższa projekcja sugeruje, że w ciągu następnego 1,5 roku dalszy potencjał wzrostowy S&P 500 w stosunku do poziomu z czwartku nie przekracza 4 proc. Z drugiej strony oczekiwany potencjał spadkowy także nie jest zbyt duży i skoncentrowany jest raczej w najbliższym horyzoncie.

Z trzeciej strony w każdym z omawianych przypadków rozpoczęcia przez ECRI spadku z wysokiego poziomu S&P 500 zaliczał korektę o przynajmniej 8,2 proc. Taka była skala korekty z okresu luty-sierpień 2004. W każdym innym z siedmiu przypadków skala korekty była większa często znacznie. 

Co ciekawe w okresie minionego 1,5 roku historyczną ścieżką S&P 500 wokół omawianych sygnałów na ECRI, która wykazuje najwyższe podobieństwo (współczynnik korelacji 0,91) do ostatniego zachowania tego indeksu jest właśnie ścieżka z lat 2002-2004.

 

7ecri2004

 

Proponuję więc wzorzec z lat 2004-2005 uznać za warty brania pod uwagę scenariusz dalszego rozwoju wydarzeń na Wall Street w ciągu następnego roku. Wzorzec ten jest o tyle ciekawy, że następny dołek cyklu 20-tygodniowego po tym z 13 kwietnia i następny dołek cyklu 40-tygodniowego po tym z 4 listopada 2016 wypadają właśnie w okolicach sierpnia. 

Oczywiście ten wzorzec jest odmienny od - a wręcz sprzeczny z - wzorca wynikającego z "decennial pattern", który przypomniałem przed tygodniem, a który rośnie do przełomu lipca i sierpnia i spada do sezonowego dołka w listopadzie. Jedyny łatwy kompromis pomiędzy tymi dwoma wzorcami, jaki można znaleźć to spadek w sierpniu, który zgodne z jednym dopiero się powinien wtedy zacząć, a zgodnie z drugim już kończyć. Kompromisem pomiędzy szczytem za ok. 2 tygodnie wynikającym z analogii z 2004 rokiem a szczytem na przełomie lipca i sierpnia wynikającym z "wzorca dekadowego" byłoby maksimum gdzieś na początku lipca, zaś kompromisem pomiędzy dołkiem w sierpnia a dołkiem w listopadzie byłoby minimum gdzieś na przełomie września i października.

Brak jakichkolwiek objawów euforii w wynikach cotygodniowego sondażu AAII raczej nie sugeruje bliskości poważniejszego szczytu. 

Do sprawy można podejść jeszcze od innej strony. Wydaje się, że S&P 500 - który właśnie wybił się na nowy szczyt - jest obecnie w 1,5 miesiąca po dołku cyklu 20-tygodniowego nie będącego dołkiem cyklu 20-tygodniowego. Z identycznym układem tych dwu cykli mieliśmy na S&P 500 do czynienia ostatnio w lipcu-sierpniu ub. r. Wtedy korekta rozpoczęła się w sierpniu i kulminowała na początku listopada. 

Ponieważ nie potrafię rozstrzygnąć obecnie a priori, który z konkurencyjnych wzorców jest bardziej właściwy dla obecnej sytuacji, to być może właściwe będzie podporządkowanie każdemu scenariuszowi część zaangażowanego na rynku akcji kapitału. 

 

Podsumowując: 1) sygnał sugerujący minięcie w sierpniu tego roku przez szacunki dynamiki zysków amerykańskich firm cyklicznego szczytu raczej nie pozwala na wiązanie w średnioterminowej perspektywie jakichś szczególnie silnych nadziei z rynkiem akcji w USA. 2) Wydaje się, że przynajmniej 8 proc. korekta S&P 500 jest w obecnych warunkach minimalnym wymiarem kary. 3) Silnie podobieństwo zachowania S&P 500 w okresie minionego 1,5 roku do ścieżki z lat 2002-2004 sugeruje, że ten minimalny wymiar kary mógłby być wymierzony do sierpnia, czyli oczekiwanego terminu następnego dołka cyklu 40-tygodniowego. 4) Jeśli S&P 500 odklei się od wzorca z 2004 roku i będzie kontynuował wzrosty, to można oczekiwać, że spadkowa faza obecnego cyklu 40-tygodniowego będzie krótsza, ale za to głębsza i bardziej dynamiczna. 

 

 

 

17:24, bialek.wojciech
Link Komentarze (194) »
piątek, 19 maja 2017

Spadkom cen akcji towarzyszy zwykle narastający strach przeradzający się z czasem w panikę. Objawem paniki jest rosnąca zmienność cen akcji (uczestnicy rynku zaczynają się "miotać w panice"). Spadek poziomu strachu prowadzi do wzrostu cen akcji, a zanikanie paniki do spadku ich zmienności. Z tego powodu różne wskaźniki zmienności cen akcji mogą być użytecznym narzędziem analizy rynku. Jednym z takich wskaźników jest VIX, czyli miara implikowanej przez zachowanie rynku opcji zmienności cen akcji. 8 maja wartość tego wskaźnika spadła poniżej poziomu 10 pkt. W sięgającej 1990 roku historii tego wskaźnika tak znaczny spadek zmienności cen akcji zdarzył się wcześniej jedynie w dwu okresach. Pierwszy raz taki sygnał pojawił się 22 grudnia 1993 roku. 13 lat później VIX spadł po raz pierwszy poniżej poziomu 10 pkt. 20 listopada 2006 roku. 

 

 

Proponuję przyjrzeć się, co taki - sygnalizujący zgodnie z przedstawioną powyżej interpretacją zanik większości lęków - zanik zmienności cen na giełdzie nowojorskiej oznaczał w przeszłości dla "wschodzących" rynków akcji. Na poniższym obrazku zaznaczyłem na wykresie MSCI Emerging Markets Index momenty spadku wartości VIX-a poniżej poziomu 10 pkt.

 

 

Gdyby próbować wychwycić cechy wspólne ścieżek MSCI EM Index (USD) po takich sygnałach na VIX jak ten z 8 maja, i próbować odnieść to do obecnej sytuacji, to można by stwierdzić, że ceny akcji w obu przypadkach rosły do lipca-sierpnia, potem korygowały się do sierpnia-października, a następnie wznawiały wzrosty trwające do stycznia-lutego. Później obie historyczne ścieżki się rozjeżdżają: jedna od razu wchodzi w bessę, która kulminuje już w sierpniu 2018, druga rozpoczyna bessę później (w okolicach kwietnia 2018) i kończy ją również później (w okolicach kwietnia 2019. 

 

 

 Projekcja uzyskana przez uśrednienie obu historycznych ścieżek MSCI EM Index (USD) przedstawiona została poniżej. Osobiście załamanie widoczne w okresie kwiecień 2018-kwiecień 2019 utożsamiałbym z nawrotem kryzysowych tendencji w gospodarce Chin, które zbiorczo określam mianem "Chinageddonu". 

 

 

Scenariusz średnioterminowy wydaje się więc być z grubsza rozpisany, pozostaje zastanowić się na losami rynków akcji w najbliższej perspektywie. Moją propozycja przedstawiłem poniżej. Wynika z niej, że lokalnego dołka poprzedzającego półtoratygodniowe odbicie cen akcji w górę kasujące większą część spadku należy oczekiwać w okolicach wtorku, zaś poprzedzającego powrót wzrostów retestu tego dołka za nieco ponad 3 tygodnie. 

 

 

Można tę propozycję skonfrontować z "decennial pattern" dla S&P 500, o którym pisałem przed pięcioma tygodniami, a którego indeks ten na razie trzyma się bardzo kurczowo. Wynika z niego, że okres rynkowej niepewności wywołany wzrostem napięcia politycznego w USA utrzyma się jeszcze przez niecałe 3 tygodnie, ale i tym razem skończy się to kolejnym wzrostem cen, który powinien kulminować latem. 

 

6SPDecennialpatter

 

Podsumowując: obserwowany 8 maja spadek zmienności cen akcji na Wall Street do poziomów obserwowanych jedynie w grudniu 1993-styczniu 1994 i listopadzie 2016-styczniu 2017 sugeruje, że trwająca hossa jest już w bardzo zaawansowanej fazie, w której utrzymujące się wcześniej lęki - powodujące podwyższoną zmienność cen - w dużej mierze zanikły. Równocześnie nie wydaje się, by wzrost zmienności z ostatnich dni był już teraz zapowiedzią początku regularnej bessy, czy nawet silnej korekty. W krótkoterminowej perspektywie prawdopodobne wydaje się rozpoczęcie na początku przyszłego tygodnia odbicia cen w górę kasującego większość ostatniego spadku, retest obecnych poziomów za ok. 3 tygodnie i powrót wzrostów, które powinny latem wynieść indeksy na poziomy nowych cyklicznych maksimów. 

 

12:01, bialek.wojciech
Link Komentarze (471) »
czwartek, 11 maja 2017

Wskazując w lutym podwójny cykl Kitchina (cykl 6,(66)-letni) jako "przyczynę" trwającej od stycznia ub. r. hossy na krajowym rynku akcji sprowokowałem do reakcji pana podpisującego się pseudonimem "kimsaoni", który zamieścił na blogu następujący komentarz:

 

"Obecna sytuacja na WIG20 to moim zdaniem stanowczo odpowiednik roku 2003 (obecnie koniec 2003), czyli 2 podwójne cykle Kitchina temu. Nawet struktura techniczna końca bessy z lat 2001-2003 jest podobna."

 

 

Ta uwaga sprowokowała mnie do przemyśleń, których efektem była obserwacja, że dwa super-szczyty WIG-u z marca 1994 i lipca 2007 poprzedzające dwie największe bessy na GPW odległe były o ni mniej ni więcej tylko dokładnie 160 miesięcy, czyli właśnie o "2 podwójne cykle Kitchina". 

 

1160mies

 

Ta obserwacja daje podstawy do potraktowania poczwórnego cyklu Kitchina (podwójnego cyklu 6,(66)-letniego jako potencjalnie użytecznej koncepcji). Zgodnie z nią obecna sytuacja na rynku akcji jest w jakimś tam stopniu odpowiednikiem sytuacji sprzed 160 miesięcy, czyli sprzed 13 lat i 4 miesięcy czyli z okolic stycznia 2004 roku. Poniżej ilustracja tej hipotezy:

 

2160mies

 

Wynika z niej, że do końca 2020 roku raczej się nie należy specjalnie bać inwestowania na krajowym rynku akcji (następna cykliczna bessa, która powinna rozpocząć się już za 3 miesiące, będzie łagodna tak jak "pędząca" korekta z lat 2004-2005). 

Powyższe można próbować uzasadniać racjonalnie wskazując na nikłe - np. w świetle takiej projekcji dynamiki wskaźnika inflacji - prawdopodobieństwo by do końca dekady Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała się na jakieś drastyczne zaostrzenie polityki pieniężnej.

Ponieważ cykle - szczególnie tak długie - mają prawo nieco "pływać", to sprawdziłem dla okresu minionego 1,5 roku przesunięcie, przy którym ścieżki WIG-u w obu okresach (obecnie i ponad 13 lat temu) wykazują maksymalną korelację. Wniosek różnił się od poprzedniego o 2 miesiące: dzisiejsza sesja (11 maja 2017) okazała się odpowiednikiem nie sesji ze stycznia 2004 a tej z 17 listopada 2003. 

 

4160mies

 

Oczywiście traktowanie dosłownie tej analogii z sytuacją sprzed ponad 13 lat jako prognozy krótkoterminowego zachowania rynku byłoby dużym błędem, ale ktoś, kto by się bardzo upierał przy dosłownej interpretacji, wstrzymałby się z zakupami przez 3 kolejne sesje, które w tej analogii przynoszą spadek WIG-u (do dołka, po którym WIG już nigdy - przez następne 13 lat - nie był niżej). 

Podsumowując: koncepcja podwójnego cyklu 6,(66)-letniego sugeruje, że okres generalnie dobrej koniunktury na rynku akcji powinien utrzymać się jeszcze przez następne 3,5 roku. 

 

 

 

 

 

19:24, bialek.wojciech
Link Komentarze (364) »
piątek, 05 maja 2017

O cyklu Kitchina na krajowym rynku akcji pisałem w tym miejscu wielokrotnie. Od stycznia ub. r. trwa na WIG-u wzrostowa faza tego cyklu. Ponieważ ma on średnią długość 40 miesięcy, to 6 takich cykli obejmuje dwie dekady. 

 

1KitchinWIG

 

Ta sama cykliczność obserwowana jest na rynku walutowym. Średnia odległość zaznaczonych na poniższym obrazku 6 szczytów siły złotego względem euro i dolara to 39 miesięcy. Czerwonymi strzałkami oznaczyłem takie jak obecny momenty, w których średni kurs euro i dolara spada po raz pierwszy w danym cyklu do 13-miesięcznego dołka. 

 

5Kitchinarednikkursieeuriusd

 

Gdyby długość obecnego cyklu - rozpoczętego w poprzednim szczycie siły złotego z czerwca 2016 - była zgodna z "teoretyczną" (40 miesięcy) to następnej okazji do zakupów walut należałoby szukać w okolicach października tego roku. Gdyby była zgodna z faktyczną średnią z ostatnich 20 lat (39 miesięcy), to końca aprecjacji złotego należałoby spodziewać się miesiąc wcześniej. 

Stara projekcja średniego kursu euro i dolara zaczepiona w dołku walut z czerwca 2014 kończy bessę już w lipcu tego roku. 

 

3zotyprojekcjastara

 

Inna projekcja - oparta na nieco kontrowersyjnym założeniu, że "ortodoksyjny" dołek złotego w obecnym cyklu wypadł nie w grudniu 2016 ale już w styczniu 2016 - sugeruje znacznie dłuższą bessę na zagranicznych walutach (chociaż trzeba przyznać, że w okresie minionego roku mocno odbiegała od rzeczywistości):

 

4zotyprojekcjanowaposzczyciewalut

 

Można wreszcie zsynchronizować obecny cykl na złotym z 5-cioma poprzednimi w takich jak obecna sytuacjach, czyli gdy średni kurs euro i dolara spada po raz pierwszy w danym cyklu do 13-miesięcznego minimum. Oparta na takiej synchronizacja projekcja średniego kursu euro i dolara względem złotego kontynuuje cykliczną bessę aż do października 2018 roku. 

 

 6Kitchinarednikkursieeuriusdprojekcja13miesmin

 

Podsumowując: uzyskane różnymi metodami szacunki daty końca aprecjacji złotego - lipiec 2017, wrzesień/październik 2017, czerwiec 2018 i październik 2018 - są mocno rozbieżne, ale wszystkie znajdują się w przyszłości. Równocześnie 3 przedstawione projekcje średniego kursu euro i dolara spadają do poziomów niższych niż obecny o 4,6-7,1 proc. Sugeruje to, że cykliczna bessa na waluta nadal trwa i moment na średnioterminowe zakupy walut jeszcze nie nadszedł. 

13:46, bialek.wojciech
Link Komentarze (115) »