Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Wojciech Białek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
wtorek, 28 maja 2013

WIG, po tym jak w okresie minionego 1,5 miesiąca znalazł się na najniższym poziomie od przynajmniej 5 miesięcy, wyszedł w piątek na najwyższy poziom od 2 miesięcy. W okresie od 1995 roku z tak właśnie zdefiniowanym sygnałem mieliśmy wcześniej do czynienia 10-krotnie. Na poniższych trzech obrazkach zaznaczone zostało te 10 sygnałów:

 

 

 

Jak widać tego typu szybkie wyjście WIG-u z przynajmniej 5-miesięcznego dołka na przynajmniej 2-miesięczne maksimum było w przeszłości często sygnałem początku silnej zwyżki cen akcji na GPW. Projekcja wartości WIG-u oparta o uśrednienie ścieżek tego indeksu po tych 10 sygnałach od 1995 roku sugeruje wzrost wartości indeksu o 25 proc. do wiosny 2014:

 

 

Taki 25 proc. wzrost podniósłby wartość WIG-u w okolice poziomu 57682 pkt., co idealnie zgadza się z przebiegiem projekcji indeksu przedstawionej miesiąc temu, której zaktualizowaną wersję widać na poniższym obrazku (jej maksimum w ciągu roku to 57883 pkt.):

 

 

Można też do sprawy podejść inaczej rozpatrując te ścieżki indeksu po podobnych sygnałach z przeszłości indywidualnie:

 

 

Jak można wyczytać z powyższego wykresu na sesjach do 40-tej do 47-ej oraz od 50-tej do 54-tej po sygnale każda z tych 10 ścieżek była powyżej zera. Oznacza to, że oszacowane na podstawie historii indeksu ryzyko spadku w ciągu 2-2,5 miesiąca wartości WIG-u poniżej poziomu z piątku można uznać za równe zeru (oczywiście w praktyce jest wyższe od zera). W późniejszym okresie 2-ie z tych 10 ścieżek schodzą głębiej poniżej zera (ścieżka po powodzi z lata 1997 do - 21,1 proc.) i ścieżka po kryzysie azjatyckim z przełomu 1997 i 1998 do -31,7 proc.). Ryzyko poniesienia więc w ciągu następnych 9 miesięcy straty większej niż 10 proc. można oszacować na 20 proc. Po wyeliminowaniu tych 2 najsłabszych przypadków uśredniona ścieżka WIG-u osiąga w ciągu niecałego roku +33,7 proc. i żadna z tych 8 ścieżek nie spada poniżej zera pomiędzy 50-tą a 181-ą sesją od sygnału. Można uznać oszacowane na podstawie historii prawdopodobieństwo tego optymistycznego wariantu za równe 80 proc. Przy dwóch przypadkach najbardziej pesymistycznych zanim stracimy maksymalnie 31,7 proc. zarabiamy maksymalnie 21,1 proc. (na 26-tej sesji od sygnału), a zanim stracimy maksymalnie 21,1 proc. zarabiamy maksymalnie 8,1 proc. (na 48-tej sesji po sygnale).

Można z powyższego wyciągnąć wniosek, że piątkowy sygnał "daje nam czas" do sierpnia na podjęcie decyzji co dalej z długimi pozycjami na rynku akcji. Na razie po wzroście z piątku i poniedziałku sytuacja zdaje się być kopią tej z czerwca ub. r., co sugeruje, że teza postawiona 3 tygodnie temu - "Cykl 40-tygodniowy minął dołek" - była poprawna. W najkrótszej perspektywie założenie, że "flaga powiewa w połowie masztu" prowadzi do wniosku, że ewentualna korekta obecnych wzrostów może rozegrać się w pierwszej połowie czerwca, gdy WIG-20 osiągnie poziom szczytu z połowy marca (2499-2518), a WIG wyjdzie śladami mWIG-u i sWIG-u na nowy cykliczny szczyt.

 

 

 

17:16, bialek.wojciech
Link Komentarze (295) »
czwartek, 16 maja 2013

Ponad 3,5 roku temu udała mi się sztuczka przewidzenia z dokładnością co do miesiąca pokryzysowego szczytu stopy bezrobocia w USA. Teraz chciałbym spróbować sztuczki odwrotnej, to znaczy przewidzenia terminu dołka stopy bezrobocia w USA.  W styczniu 2012 pisałem:

 

"Nawet jeśli odrzucimy bardzo silne cykle z lat 80-tych i 90-tych i zostawimy tylko słabe cykle z lat 70-tych i 2000-nych, to i tak otrzymamy prognozę początku wzrostu stopy bezrobocia dopiero począwszy od jesieni 2013 roku (zabawa liczbami dała mi poziom 7,5 proc. jako cel stopy bezrobocia w USA, który wtedy powinien zostać osiągnięty). Idealnie w ten nawrót słabości powinien wpasować się FED, który po ostatnim posiedzeniu FOMC dał w środę inwestorom do zrozumienia, że warunki dla podwyżek stóp powstaną dopiero w 2014 roku."

 

Wyznaczony cel na poziomie 7,5 proc. stopa bezrobocia w Stanach Zjednocznych właśnie osiągnęła w kwietniu tego roku., a temat zakończenia przez FED polityki "luzowania ilościowego" zaczyna się coraz częściej pojawiać w mediach, więc pora być może zająć się kwestią momentu zakończenia korzystnego trendu na amerykańskim rynku pracy. Jest to wskazane również o tyle, że składnik sondażu ISM dotyczący zatrudnienia spada już od lutego 2011 czyli 2 lata i 3 miesiące. W poprzednim cyklu szczyt ISM Manufacturing Employment Index ustanowiony został w maju 2004, a 2 lata i 3 miesiące później mieliśmy sierpień 2006. Stopa bezrobocia przestała spadać w 2 miesiące później w październiku 2006 a zaczęła rosnąć od maja 2007. Ta analogia sugerowałaby okres od sierpnia 2013 do lutego 2014 jako oczekiwany termin uformowania dołka stopy bezrobocia w obecnym cyklu.

 

Proponuję najpierw odwołać się do idei cyklu pokoleniowego. W jego ramach obecna sytuacja - w 3 lata i 7 miesięcy po pokryzysowym szczycie stopy bezrobocia w USA - jest odpowiednikiem sytuacji z grudnia 1978 roku:

 

 

Nałożenie obecnej ścieżki stopy bezrobocia na tą sprzed pokolenia po zsynchronizowaniu ich w pokryzysowych szczytach prowadzi do wnioski, że w obecnym cyklu nadejścia minimum stopy bezrobocia należy oczekiwać w okolicach października tego roku:

 

 

Jeśli kogoś porównania z okresem sprzed pokolenia nie przekonują, to możemy nałożyć ścieżkę stopy bezrobocia w USA z obecnego cyklu na cykl, w którym wysokość stopy bezrobocia kulminowała w czerwcu 2003 w apogeum osłabienia wywołanego załamaniem boomu inwestycyjnego w sektorze usług informatycznych i telekomunikacyjnych:

 

 

Z tej analogii wynika, że stopa bezrobocia w USA powinna zacząć rosnąć od września tego roku.

Do tej kwestii można podejść w jeszcze inny sposób. Wyjcie przez S&P 500 górą z formacji klina, do którego doszło na początku lutego b.r. jest bardzo podobne do analogicznego ruchu tego indeksu z października 2006. W obu przypadkach te wybicia nastąpiły po ok. 4 lata od początku hossy.

 

 

 

Jeśli ta analogia jest poprawna, to mamy obecnie sytuację analogiczną do tej ze stycznia 2007 roku. Dla rynków akcji oznacza to sugestię możliwego w czerwcu-lipcu ruch powrotnego do górnego ograniczenia formacji klina będącego odpowiednikiem korekty luty-marzec 2007. Jeśli zaś chodzi o stopę bezrobocia, to w styczniu 2007 do poczatku jej wzrostu brakowało jeszcze 4 miesiące. Obecnie mamy maj, więc ta analogia daje wrzesień jako orientacyjnym termin początku wzrostu stopy bezrobocia w USA w obecnym cyklu.

W trakcie tych zabaw historią otrzymaliśmy luty 2014, październik 2013, wrzesień 2013 i wrzesień 2013 jako hipotetyczne daty początku wzrostu stopy bezrobocia w USA. Proponuję wiec wstępnie uznać przedział wrzesień 2013-luty 2014 jako orientacyjny termin następnego dołka stopy bezrobocia w USA analogicznego do minimów z maja 2007, kwietnia 2000, marca 1989 i maja 1979. Co ciekawe te 4 ostatnie dołki wypadały zawsze w okresie marzec-maj, więc być może moje wstępne oszacowanie można trochę naciągnąć do wiosny 2014 (choć to może być już lekkie naciąganie).

W jednym z następnych wpisów na blogu postaram się zanalizować zachowanie S&P 500 w okolicach dołków stopy bezrobocia. W tekście, który cytowałem na początku niniejszego komentarza pisałem również:

 

"Powyższy obrazek może z pewnością zaskakiwać, jako że wizja wzrostu wartości S&P 500 w okolice poziomu 1800 punktów w 2014 roku z pewnością nie jest czymś, z czym się można się było ostatnio spotkać na co dzień."

 

Wtedy S&P 500 miał wartość prawie 1300 pkt. Teraz jest 28 proc. wyżej, a do zasugerowanego wówczas celu pozostało już niecałe 9 proc. Wypada więc niebawem spróbować podsumować wskazania różnych - takich jak wspomniana - projekcji wartości S&P 500, które proponowałem w tym miejscu w przeszłości, by zorientować się na ile jeszcze można mniej lub bardziej racjonalnie liczyć ze strony amerykańskiego rynku akcji.

 

19:15, bialek.wojciech
Link Komentarze (369) »
czwartek, 09 maja 2013

W trakcie minionych 2 tygodni nasz rynek akcji zachował się zgodnie z projekcją przedstawioną w poprzednim komentarzu:

 

 

Można to traktować jako potwierdzenie hipotezy, że ze sporym opóźnieniem po 46-tygodniach od dołka cen akcji z początku czerwca ub. r. dołek cyklu 40-tygodniowego został wreszcie ustanowiony. Wstępny sygnał pojawił się już 2 tygodnie temu w postaci załamania się sentymentu krajowych inwestorów indywidualnych do najniższego poziomu od czerwca ub. r. Kolejny rynki wygenerowały tydzień później: piątkowy ponad 7 proc. skok w górę ceny miedzi doprowadził do wyjścia z formacji "podwójnego dna", co bardzo przypomina analogiczne sygnały generowane w dołkach cyklu 40-tygodniowego z przełomu czerwca i lipca ub. r. oraz z października 2011:

 

 

Co ciekawe typowy dla początkowych faz wzrostów cen akcji sygnał w postaci silnego umocnienia złotego względem dolara pojawił się "przedwcześnie", to znaczy przed ostatnim spadkiem wywołanym "kraszkiem" na rynku metali szlachetnych. Być może zaburzający wpływ na tutaj hossa na krajowym rynku obligacji, która pomimo moich zaklęć sprzed miesiąca nie chce dokończyć swego żywota:

 

 

 

 

W tym tygodniu doszło z kolei do przełamania linii trendu spadkowego podobnego do tych z drugiej dekady lipca 2012, początku stycznia 2012 czy początku października 2011. Równocześnie 11-sesyjna zmiana WIG-u, która w drugiej połowie kwietnia wynosiła mniej niż -4 proc., wzrosła do ponad +4 proc. Takie sygnały pojawiały się ostatnio na początku sierpnia 2012, w drugiej dekadzie czerwca 2012, na początku stycznia 2012, na początku października 2011 oraz pod koniec sierpnia 2011:

 

 

W każdym z tych przypadków późniejsze losy rynku były oczywiście różne, chociaż jako cechę wspólną można uznać cofanie się rynku po takim pierwszym impulsie wzrostowym (taka korekta wynika również z przedstawionej na początku projekcji wartości WIG-u, można ocenić, że w obecnych warunkach mogłaby rozpocząć się z okolic strefy oporu wyznaczanej przez lokalny  szczyt z połowy kwietnia (2409 na WIG-u 20) i lokalny dołek z końca lutego (2429 na WIG-u 20). W mojej ocenie z racji domniemanej pozycji rynku w ramach cyklu 40-tygodniowego obecna sytuacja najbardziej przypina tę z drugiej połowy czerwca ub. r. Zasada zmienności podpowiada analogię raczej z sytuacją "dwa cykle temu" czyli październikiem 2011, ale moim zdaniem to porównanie z sytuacją zaraz po gwałtowenej panice rynkowej jest w obecnych warunkach nieadekwatne.

16:23, bialek.wojciech
Link Komentarze (431) »