Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Archiwum
|
Wojciech Białek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
czwartek, 29 marca 2018

Ponad rok temu podczas webinarium dla klientów CDM-u przedstawiłem poniższy obrazek sugerując, by ewentualne przyszłe wyjście wartości cenowego składnika comiesięcznego raportu ISM na temat koniunktury w przemyśle przetwórczym USA (ISM Manufacturing Prices Index) powyżej poziomu 74 pkt. uznać za sygnał sprzedaży dla akcji. 

 

14roktemu

Taki sygnał padł w lutym, o czym dowiedzieliśmy się na początku marca. Można go interpretować jako objaw "przegrzewania się" gospodarki USA, które jak widać na powyższym obrazku czasami w przeszłości wywoływało negatywną reakcję rynku akcji. 

Dziś chciałbym zaprezentować nieco zmodyfikowaną miarę stopnia tego przegrzania czyli sumę wartości powyższego ISM Manufacturing Prices Index (odzwierciedlającego tendencje cenowe w przemyśle USA) oraz ISM Manufacturing Index (odzwierciedlającego koniunkturę w przemyśle USA). Będą mnie interesować okresy, kiedy suma wartości obu wskaźników osiąga bardzo wysokie wartości sygnalizując potencjalne "przegrzanie" gospodarcze w USA, które może skutkować wzrostem stóp procentowych być może zagrażającym poziomowi cen akcji.

Na poniższym obrazku zaznaczyłem sytuacje podobne do obecnej opisanej jako moment, w którym suma ISM Manufacturing i ISM Manufacturing Prices przekracza poziom 133,6 pkt. (taki dziwny poziom przyjąłem, by uwzględnić szczyt z marca 2000 roku) rosnąc z poziomu niższego niż 100 pkt. 

 

2suma

 

W okresie minionego pokolenia takich sygnałów było siedem. Projekcja wartości S&P 500 oparta na tych precedensach spada do lipca i nie podnosi się do grudnia tego roku. 

 

11projekcja

 

 

Oczywiście na tę projekcję składają się zupełnie odmienne ścieżki indeksu. 3 ze wspomnianych sygnałów można uznać za ważne ostrzeżenia przed nadchodzącymi spadkami cen akcji (wrzesień 1987, kwiecień 2000 oraz czerwiec 2008 - to daty publikacji informacji odpowiadające początkowi marca tego roku):

 

12spadki

 

W 4 pozostałych przypadkach S&P 500 (daty publikacji sygnałów: listopad 1983, wrzesień 1994, luty 2004 oraz kwiecień 2010) S&P 500 zawsze w 4,5 miesiąca po publikacji sygnału (obecnie odpowiadałoby to okolicom połowy lipca) był nie wyżej niż obecnie, ale w ok. 10 miesięcy po sygnale indeks trwale wchodził na poziomy wyższe i już nie wracał na południe. 

  

13wzrosty 

Czy tą pseudo-statystykę da się przetworzyć na jakieś praktyczne wnioski? Moim zdaniem da się obronić tezę, że wynika z niej, że należy wstrzymać się z zakupami akcji w USA przynajmniej do połowy lipca. S&P 500 nie powinien do tego czasu nigdzie odlecieć, a ta 3,5 miesięczna wstrzemięźliwość być może pozwoli uniknąć ewentualnych wydarzeń typu październik 1987 czy wrzesień 2008. 

Można próbować ograniczyć liczbę rozpatrywanych analogii ograniczając się do tych historycznych epizodów, w trakcie których sygnały poprzedzone były zachowaniem S&P 500 podobnym do tego obserwowanego w ostatnich 4 latach. To eliminuje sygnały z 2004 i 2010 roku, które pojawiały się podczas pierwszej fali wzrostu po wcześniejszych wielkich spadkach (2002-2002, 2007-2009). 

 

7podobne

 

Ale nawet ten filtr nie eliminuje przypadku sygnału z początku września 1994 roku. Warto jednak pamiętać, że chociaż Wall Street zachowało wtedy siłę spokoju pomimo tego, że FED w ciągu roku podniósł stopy z 3 na 6 proc., to ówczesne zaostrzenie polityki pieniężnej w USA nie pozostało obojętne dla rynków wschodzących. Od połowy września 1994 do marca 1995 MSCI Emerging Markets Index (w lokalnych walutach) stracił 27 proc., a w Meksyku wybuchł kryzys finansowy. 

Można też np. odrzucić sygnały, którym nie towarzyszyły podwyżki stóp FED, co eliminuje z pewnością ponownie przypadek z 2004 roku i być może również sygnał z 2008 roku. 

 

9FEDposnosistopyISMyPrzegrzane

 

Z punktu widzenia cyklu Kuznetsa za analogiczne do obecnej sytuacji uznaję sygnały sprzed prawie 18 lat (mamy koniec kwietnia 2000) oraz ponad 34 lat (mamy koniec listopada 1983). 

Podsumowując:  na podstawie doświadczeń z okresu minionego pokolenia można ocenić, że sygnalizowane przez wysokie wartości sumy ISM Manufacturing i ISM Manufacturing Prices "przegrzanie" gospodarki USA, to raczej niezbyt dobry moment do średnioterminowych zakupów akcji w USA (w krótkoterminowym horyzoncie może być oczywiście różnie). W 4 przypadkach na 7-em (lub też w 2 na 5, jeśli odrzucimy sygnały z 2004 i 2010 roku) silny kilkudziesięcioprocentowy spadek cen akcji na Wall Street po takim sygnale nie wystąpił, ale nawet w tych 4 optymistycznych dla akcji przypadkach S&P 500 w ok. 3,5 miesiąca od sytuacji odpowiadającej obecnej był generalnie nie wyżej niż na poziomie odpowiadającym obecnemu. Czy ryzyko symbolizowane przypadkami sygnałów z 1987, 2000 i 2008 się zmaterializuje nie wiadomo, ale do czasu pojawienia się symptomów sugerujących choćby częściowe rozładowanie napięcia powstającego w gospodarce USA należy zachować ostrożność w odniesieniu do tamtejszego rynku akcji (i zapewne również innych). 

 

17:17, bialek.wojciech
Link Komentarze (444) »
piątek, 23 marca 2018

Projekcja dla S&P 500 sprzed miesiąca spisała się całkiem przyzwoicie, chociaż widać ewidentne przesunięcie rzeczywistego zachowania rynku o tydzień:

 

1projekcjatestdoka2

 

Postraszenie przez Trumpa cłami z równoczesnym odsunięciem właściwej decyzji na "czas konsultacji" pasuje do idei formowania obecnie wtórnego dołka. Zakładam, że pierwotny spadek - w styczniu-lutym - został spowodowany wyprzedażą akcji w wykonaniu politycznych "insiderów", którzy się o tej decyzji dowiedzieli zaraz, gdy została podjęta, zaś obecny - wtórny - spadek to reakcja szerokiej publiczności na ujawnienie podjętych decyzji. Zgodnie z logiką rynkową ceny powinny obecnie zawrócić na jakiś czas - 2 tygodnie? - północ, by później ponownie zacząć korekcyjnie spadać w oczekiwaniu na konkretyzację decyzji USA w sprawie ceł (zakończenie "okresu konsultacji").

Uformowanie się obecnie jakiegoś istotniejszego minimum jest o tyle bardziej prawdopodobne, że gdzieś tutaj powinno znajdować się minimum cyklu 5-tygodniowego:

 

8cykl5tyfg

Ale żeby nie było tak wesoło, proponuję spojrzeć na amerykański rynek z innej perspektywy. Na początku tego roku (a dokładnie 3 stycznia) saldo "byków" i "niedźwiedzi" w sondażu Amerykańskiego Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych osiągnęło jeden z 3 najwyższych poziomów minionej dekady. 

 

2AAIIpowyzej38

 

Ścieżki S&P 500 wokół tych trzech wybuchów euforii amerykańskich inwestorów indywidualnych wyglądają tak (na poziomiej osi jest liczba sesji, zerowa sesja to ta, na której został wygenerowany sygnał):

 

3AAIIpowyzej38

A projekcja oparta na dwóch wcześniejszych epizodach tak:

 

3AAIIpowyzej38proj

Ta projekcja zaczyna rosnąć za 3 sesje, rośnie do maja, robi wtórny szczyt w lipcu i załamuje się do października, by tam wznowić wzrosty. 

Scenariusz sugerowany przez tą projekcję wydaje się być jednoznaczny, ale kwestię można dalej cyzelować. Otóż w każdym z tych 3 przypadków w 2-4 miesiące po tym szczycie sentymentu saldo AAII spadało poniżej zera. Synchronizacja tych 3 historycznych epizodów i oparta na nich projekcja S&P 500 wyglądają tak:

 

4AAIIpowyzej38proj2

 

 5AAIIpowyzej38proj2

 

Po jeszcze kolejnych 1-3 tygodniach saldo AAII ponownie rosło powyżej poziomu +14 pkt. proc., co pozwala na kolejną synchronizację i opartą na niej projekcję. 

 

6AAIIpowyzej38proj2

 

7AAIIpowyzej38proj2

 

Wydaje się, że te projekcje są niesprzeczne z przedstawioną na początku tezą o formowaniu się właśnie wtórnego dołka poprzedzającego trwalsze odbicie. A że te projekcje sugerują, że to odbicie potrwa tylko do maja/lipca to już inna sprawa. Po obecnych spadkach idea, że od maja/lipca do października na rynku akcji dojdzie do silnego tąpnięcia a la kwiecień-październik 2011, czy maj 2015-luty 2016 wydaje się być raczej mało kontrowersyjna, ale do tej kwestii chciałbym powrócić, gdy oczekiwane odbicie się zmaterializuje. Takie hipotetyczne tąpnięcie związane mogłoby być z faktycznym wprowadzeniem nowych ceł przez USA (po zakończeniu "okresu konsultacji"). 

Podsumowując: po oczekiwanym "teście dołka" (S&P 500 zamykał się ostatnio niżej niż w czwartek tylko podczas dwu sesji 8-9 lutego) pora na kilkutygodniową zwyżkę S&P 500 związaną z fazą wzrostową cyklu 5-tygodniowego. 

 

 

 

 

 

14:17, bialek.wojciech
Link Komentarze (401) »
środa, 14 marca 2018

Teza postawiona w ostatnim komentarzu o podobnym do dzisiejszego tytule ("12:0") okazała się w ubiegłym roku spektakularną klapą, wiec do tego co poniżej też należy podchodzi z dystansem, ale mimo tego chciałbym podzielić się prostym systemem, który w okresie minionych prawie 7 lat wygenerował 11 transakcji, z których wszystkie przyniosły zysk, a żadna nie przyniosła straty. 

Już 2 tygodnie temu zwracałem uwagę na kusząco wyglądający z kontrariańskiego punktu widzenia jeden z 6 najniższych w historii odczyt sentymentu w sondażu INI SII (saldo optymistów i pesymistów na poziomie -18,3 proc.). W miniony czwartek to saldo spadło jeszcze niżej (-22,9 pkt. proc.). Z mojego punktu widzenia interesujące jest to, że saldo INI SII spadło o przynajmniej 45 pkt. proc. poniżej swego półrocznego maksimum. Traktując takie zjawisko jako sygnał kupna na WIG-u 20, a za sygnał sprzedaży przyjmując tradycyjnie 15-tygodniowe maksimum salda INI SII otrzymujemy w okresie minionych prawie 7 lat 11 zamkniętych transakcji. Wszystkie zakończyły się zyskiem (łącznie o 83,7 proc.; średnio o 5,7 proc.). 12-ta transakcja została otwarta na zamknięcie czwartkowej sesji. 

 

 

Historyczne ścieżki WIG-u 20 wokół takich sygnałów wyglądają raczej chaotycznie:

 

 

... ale po uśrednieniu tego chaosu otrzymujemy projekcję zachowania WIG-u po takim sygnale, która na przełomu kwietnia i maja szczytuje na poziomie o 4,1 proc. wyższym od czwartkowego (ponieważ obecny tekst jest spóźniony o 4 sesje, to obecnie ta różnica pomiędzy szczytem projekcji za 6-7 tygodni a obecnym poziomem WIG-u 20 stopniała do 3 proc. 

 

 

Wszystkie 11 transakcji zakończyły się zyskiem, ale w przypadku niektórych po drodze pojawiała się duża przejściowa strata: -8,5 proc. we wrześniu 2011, -6,9 proc. w grudniu 2015 i -3,8 proc. w sierpniu 2015, -2,7 proc. w listopadzie 2011 i -2,5 proc. w czerwcu 2016. 

Średnia długość transakcji to 13 tygodni (mediana 11 tygodni). 

 

Podsumowując: obecna transakcja na WIG-u 20 w ramach opisanego prostego systemu spekulacyjnego może okazać się pierwszą, która przyniesie stratę, ale wcześniejsze 11 zakończyło się zyskiem. Niezależnie od tego przedstawiona projekcja zachowania WIG-u 20 po tak silnych spadkach sentymentu krajowych inwestorów indywidualnych sugeruje, że do przełomu kwietnia i maja na krajowym rynku akcji powinna dominować tendencja wzrostowa. 

11:31, bialek.wojciech
Link Komentarze (770) »
piątek, 09 marca 2018

Jedynym chyba precedensem dla trwającego od początku września ub. r. "ilościowego zaostrzenia" (quantitative tightening) polityki pieniężnej w USA jest przypadek podobnych działań w Japonii w 2006 roku. Japoński bank centralny był prekursorem polityki "ilościowego luzowania" (quantitative easing) polityki pieniężnej, którą rozpoczął w marcu 2001 w reakcji na ówczesny kryzys. Na początku 2006 roku BoJ uznał, że cel tej polityki został osiągnięty i rozpoczął wycofywanie z japońskich banków komercyjnych rezerw gotówki. Efektem był początek spadku wielkości aktywów japońskiego systemu bankowego. 

 

1JapanBanksAssets

 

W USA również obecnie mamy do czynienia z podobnym - chociaż na razie prowadzanym w znacznie mniej samurajskim stylu (ale przyspieszającym!) - spadkiem wielkości aktywów systemu bankowego:

 

2FEDassets

 

W 3 miesiące po rozpoczęciu przez japoński bank centralny ilościowego zaostrzania polityki pieniężnej rentowności amerykańskich obligacji skarbowych wyskoczyły w kwietniu 2006 na przynajmniej 3,3-rocznej maksimum (na chwilkę powtórzyły ten sygnał w czerwcu 2007). W okresie od początku hossy na amerykańskim rynku obligacji w 1981 roku taki sygnał pojawiał się jeszcze tylko raz: w styczniu br. czyli w 3 miesiące po rozpoczęciu przez Rezerwę Federalną swojej operacji "ilościowego zaostrzania" polityki pieniężnej. 

 

3ObligUSA3i3maks

 

Zaraz po tych sygnałach rozpoczęły się na rynkach akcji dynamiczne korekty spadkowe. Porównanie przebiegu obu korekt na WIG-u 20 - tej z wiosny 2006 i tej rozpoczętej 1,5 miesiąca temu - widać na poniższym obrazku (na osi poziomem liczba sesji):

 

5WIG20062018

 

Jak widać przedstawiona wygląda bardzo optymistycznie, co jest generalnie zgodne z wnioskiem osiągniętym w poprzednim tygodniu na podstawie analizy ówczesnego sentymentu krajowych inwestorów indywidualnych. W tym tygodniu saldo optymistów i pesymistów w sondażu INI SII spadło jeszcze niżej do poziomu -22,9 pkt. proc. W okresie prawie 7 lat istnienia tego sondażu takie sygnały pojawiły się jedynie dwukrotnie: 23 czerwca 2016 (w czwartek tuż przed brexitowym referendum w Wielkiej Brytanii - dołek WIG-u 20 był 13 dni później - ale po drodze był spory szok) oraz 16 listopada 2017 (dołek WIG-u 20 był 25 dni później). W pierwszym przypadku WIG-20 należało sprzedać 7 tygodni po takim sygnale jak wczorajszy, w drugim w niecałe 10 tygodni po sygnale. 

Z prezentowanej analogii obecnej sytuacji na rynkach z tą z czerwca 2006 wynika optymistyczny wniosek, że na za nami "wstrząs ostrzegawczy", a zanim realne skutki "ilościowego zaostrzenia" polityki pieniężnej przez czołowy bank centralny świata uderzą w gospodarkę światową wywołując właściwe trzęsienie ziemi, czekałoby nas nawet 13 miesięcy uspokojenia sytuacji (okres czerwiec 2006-lipiec 2007). Nie jest to scenariusz, pod którym bym się podpisał, ale trzeba przyznać, że wyznaczenie momentu, w którym monetarny walec FED zacznie ostatecznie rozjeżdżać wszystkie rynki (jak od lipca 2007) jest bardzo trudne. 

Jako ciekawostkę podaję też projekcję zachowana 10-letnich obligacji skarbowych rządu USA opartą na doświadczeniach z lat 2006-2008 (synchronizacja w momentach wychodzenia rentowności na 3,3-letnie maksima):

 

6oblig20062009

 

Wynika z niej, że rentowność amerykańskich 10-latek "nigdy" nie wyjdzie powyżej poziom 3,02 proc. do 7-letniego maksimum (osobiście takiego sygnału oczekiwałbym na przełomie maja i czerwca), pierwszy szczyt (2,97 proc.) osiągnie w drugiej dekadzie kwietnia, spadnie silnie do września (2,15), wtórny szczyt (2,98 proc.) ustanowi w marcu 2019 i dopiero wtedy amerykański rynek obligacji wejdzie w silną hossę (jak w okresie czerwiec 2007-grudzień 2008), która gdzieś tam w drugiej połowie 2020 roku (po jakimś odpowiedniku upadku Lehman Brothers z września 2008 - zawsze zakładałem, że to będzie Chinageddon) sprowadzi rentowności poniżej poziomu zero. 

Oczywiście do powyższego scenariusza nie należy się zbytnio przywiązywać, bo przecież obecnie - nawet jeśli ogólny schemat będzie nawet podobny, to szczegóły - w których tkwi diabeł - mogą być zupełnie różne. W szczególności oczekiwany na podstawie typowej długości cyklu Kitchina następny dołek cen akcji na GWP wypada w maju 2019. Gdyby więc scenariusz z lat 2006-2007 się powtórzył, to albo na giedłowy krach zostanie 2 miesiące (marzec-maj 2019) albo dołek przesunie się w stronę 2020 roku. Alternatywą jest skrócenie oczekiwanego od marca okresu odreagowania cen akcji w górę i wcześniejsze - jeszcze w tym roku - rozpoczęcie "regularnej" bessy (odpowiednika okresu od lipca 2007). 

 

Podsumowanie: analogia z zachowaniem rynków po rozpoczęcie przez bank centralny Japonii operacji "ilościowego zaostrzenia" polityki pieniężnej sugeruje, że korekta cen akcji na GPW będąca wstępną reakcją na rozpoczętą we wrześniu przez Rezerwę Federalną podobną operację "quantitative tightening" właśnie powinna się kończyć (a okazja do krótkoterminowych zakupów amerykańskich długoterminowych obligacji skarbowych nadejdzie w okolicach połowy kwietnia). 

 

12:49, bialek.wojciech
Link Komentarze (178) »
niedziela, 04 marca 2018

Dzisiejszy wpis jest właściwie kopią tego z 10 listopada ub. r. Znowu mamy do czynienia z relatywnie silnym pesymizmem krajowych inwestorów indywidualnych (w czwartek saldo optymistów i pesymistów w sondażu INI SII spadło do poziomu -18.3 proc.) i znowu można podejrzewać, że tak jak 5-krotnie wcześniej ten pesymizm jest sygnałem tworzącej się krótkoterminowej okazji do zakupu akcji po lokalnie korzystnych cenach (dyskusję o długoterminowych konsekwencjach zapowiedzianych w ubiegłym tygodniu przez Trumpa ceł na stal i aluminium proponuje przełożyć na inną okazję).

Takie sygnały jak czwartkowy pojawiały się w przeszłości 24 listopada 2011, 7 czerwca 2012, 21 stycznia 2016, 16 czerwca 2016 oraz 16 listopada 2017. Przyjmując 15-tygodniowe maksimum sentymentu INI SIII za sygnał sprzedaży otrzymujemy od 2011 roku 5 zyskownych transakcji łącznie dający 40 proc, zysk. Długie pozycje zajmowane były przez kolejno 9, 14, 7, 6, oraz 7 tygodni, co daje średnią 8,6 tygodnia i medianę 7 tygodni. 

 

1183

 

Kupując na zamknięcie czwartkowej sesji, na której taki sygnał się pojawiał, można było maksymalnie stracić na WIG-u 20 w krótkim horyzoncie 2,7 proc., zaś w każdym z 5 przypadków 45 sesji po sygnale WIG-20 był przynajmniej 5 proc., powyżej owego zamknięcia czwartkowej sesji. 

 

2183

 

Obecny tekst jest spóźniony, ale być może dobrze się składa, bo w piątek WIG-20 stracił kolejne 0,9 proc., a więc proporcje pomiędzy oszacowanym historycznie potencjalnym zyskiem (przynajmniej 6 proc. w ciągu następnych 9 tygodni), a maksymalną stratą (-1 proc. w ciągu następnych 3 tygodni) jest znacznie bardziej atrakcyjna (6:1). 

Oczywiście skoro piszę te słowa w niedzielę, to kupno WIG-u 20 po cenach z piątkowego zamknięcia jest już niemożliwe. Zobaczymy jaki poziom będzie miał WIG-20 na poniedziałkowym otwarciu. 

Projekcja uzyskana przez uśrednienie 5 historycznych ścieżek WIG-u 20 wokół wspomnianych sygnałów rośnie do drugiej dekady maja o ok. 10 proc. w stosunku do czaawartkowego zamknięcia (czyli o 11 proc. do poziomu z końca seji piątkowej). Po wstępnym odbiciu coś w rodzaju testu dołka następuje w 3 tygodnie po sygnale. 

 

3183

 

Podsumowując: jeden z niższych w 7-letniej historii sondażu INI SII sentyment krajowych inwestorów indywidualnych zachęca do kontrariańskiego poszukiwania możliwości zajmowania na WIG-u 20 krótkoterminowych długich pozycji. Czas realizacji zysków z tych długich pozycji powinien przyjść za mniej więcej 9 tygodni czyli w okolicach drugiej dekady maja.

12:21, bialek.wojciech
Link Komentarze (378) »