Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Wojciech Białek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
poniedziałek, 22 grudnia 2014

Uwaga wszystkich była zwrócona w minionym tygodniu na Rosję, gdzie na rynku rubla doszło najpierw do najsilniejszego od czasu kryzysu rosyjskiego z 1998 roku załamania, a następnie próby odreagowania. Ponieważ w piątkowym Raporcie tygodniowym przedstawiłem sporo spekulacji na temat przyszłych losów ceny ropy naftowej i rosyjskiej waluty, więc pozwolę sobie dziś poruszyć inny temat, z którym wypada zmieścić się przed końcem bieżącego roku. Mam na myśli "decennial pattern" czyli wzorzec (cykl) dekadowy na rynku akcji w USA. 

Amerykanie już jakiś czas temu zauważyli dziwaczną tendencję układania się stóp zwrotu z rynku akcji w poszczególnych latach dekady w charakterystyczny wzór ze zwykle słabym początkiem obejmującym  zwykle pierwsze 2,5 roku dekady (do mniej więcej połowy roku o dacie kończącej się 2-ką) i późniejszą hossą, która przeżywa swe najlepsze chwile w roku o dacie kończącej się 5-tką, kiedy to akcje właściwie "nigdy" nie tanieją, a średnia stopa zwrotu dramatycznie przewyższa średnie dla pozostałych lat dekady:

 

 

 

 

Osobiście nie potrafię wymyślić racjonalnego uzasadnienia dla funkcjonowania tego dekadowego wzorca. To znaczy istnieje koncepcja tłumacząca "decennial pattern" jako efekt synchronizujących się co 120 miesięcy cyklu sezonowego i średnio 40-miesięcznego cyklu Kitchina, ale trudno ją traktować jako wytłumaczenie przyczynowo-skutkowe takie jak choćby to istniejące dla cyklu prezydenckiego. Oczywiście lepiej jest rozumieć mechanizm stojący za danym zjawiskiem, bo wtedy pewniej się czujemy próbując je wykorzystać. Z drugiej strony to, że nie potrafimy racjonalnie uzasadnić jakiegoś fenomenu, nie znaczy, że nie jest on realny i że nie można z niego korzystać. 

Na poniższym wykresie przedstawiono stopy zwrotu S&P 500 w latach kończących się 5-tką (takich jak rok przyszły). Jak widać ostatni - i jedyny w okresie, dla którego dysponujemy danymi - przypadek spadku wartości S&P 500 w roku o dacie kończącej się 5-tką to rok 1875. Następne 13-cie przypadków od roku 1885 do roku 2005 zawsze kończyło się wzrostem wartości S&P 500. 

 

 

 

Ktoś sceptyczny wskaże na przypadek średniej przemysłowej Dow Jonesa, która w 2005 roku jednak spadła (o -0,6 proc.) po serii 10 kolejnych lat wzrostowych (od 1905 do 1995 roku). Może to być argument za tym, że ta - silna kiedyś - zależność już zanika. Być może, ale trudno jeden wypadek przy pracy (w sumie niegroźny, bo od straty 0,6 proc. się nie umiera) nie powinien przekreślać ogólnej tendencji, która wcześniej dała serię 10-ciu wzrostów o przynajmniej +10,9 proc. 

 


 

Tak wygląda porównanie obecnej ścieżki DJIA z tymi z minionych dekad:

 

 

Strzałkami zaznaczyłem momenty, w których wszystkie 12 ścieżek są na plusie w stosunku do poziomu z 19 grudnia roku dekady o dacie kończącej się cyfrą 4. Najbliższy taki moment wypada w okolicach kwietnia 2016 (wszystkie ścieżki DJIA przynajmniej +7,2 proc. wyżej niż w ostatni piątek).

Maksymalne ryzyko w krótkoterminowej perspektywie, to spadek o 6 proc. w ciągu 4 miesięcy (przypadek grudzień 2005-kwiecień 2006). 

Projekcja uzyskana przez uśrednienie tych 12 historycznych ścieżek DJIA wygląda tak:

 

 

Pierwsza faza wzrostu tej projekcji kulminuje w okolicach sierpnia 2017, a potem widoczny jest negatywny wpływ różnych spadków pojawiających się w roku o dacie z 7-ką na końcu (krach z 1987 czy szczyt z 2007 roku to klasyczne przypadki).

 

Jeśli spośród tych ścieżek wybrać te o najwyższych współczynnikach korelacji (ponad 0,8) ze ścieżką z tej dekady (lata 90-te, 50-te, 80-te i 60-te), to "historyczne ryzyko" spada do -3,3 proc. za pół roku, a "najbezpieczniejszy" moment do sprzedaży przesuwa się na okolice przełomu stycznia i lutego 2016 (wszystkie ścieżki DJIA są wtedy ponad +14,5 proc. wyżej niż w miniony piątek). 


 

Uśrednienie tych 4 najbardziej podobnych do minionych 5-ciu lat początków dekady na DJIA daje projekcję, która do wiosny 2016 podnosi wartość DJIA o ok. 35 proc. 

 

Jak widać z powyższego, przy wszystkich rytualnych zastrzeżeniach, że przyszłość może się różnić od przeszłości, cykl dekadowy znajdzie się w 2015 roku z optymalnej dla posiadaczy akcji fazie, co wyraźnie ogranicza ryzyko jakiegoś poważniejszego tąpnięcia na Wall Street w tym okresie. 

 


14:26, bialek.wojciech
Link Komentarze (326) »
czwartek, 11 grudnia 2014

W komentarzu z poprzedniego tygodnia marudziłem, że uzyskana projekcja wartości S&P 500 osiąga szczyt już wiosną 2016 roku, a nie - jak wolałbym z innych względów - dopiero w 2017 roku. Dziś więc dla odmiany projekcja - uzyskana na podstawie zupełnie odmiennych przesłanek - który rośnie aż do połowy 2017 roku. 

W ostatnich dniach Goldman Sachs Commodity Index spadł do najniższego poziomu od października 2009 roku, czyli od 62 miesięcy. W okresie minionego pokolenia podobny sygnał pojawił się jedynie dwukrotnie: w lutym 1985 roku oraz w marcu 1998 roku.

 

 

Z mojego punktu widzenia te dwa sygnały z przeszłości pojawiały się podczas spadkowych faz cyklu Kuznetsa (ochrzczonego nazwiskiem urodzonego na Polesiu noblisty  z 1971 roku). Cykl ten należy rozumieć jako cykl inwestycji w infrastrukturę służącą do wydobycia i transportu podstawowych surowców. Zgodnie z naturą cyklu koniunkturalnego inwestycje te są na wysokim poziomie, gdy ceny surowców są rekordowe, a wysoki poziom inwestycji w infrastrukturę służącą do wydobycia i transportu surowców z czasem przekłada się na wzrost podaży surowców i spadek ich cen. Wydaje się, że szok naftowy z ropą po prawie 150 dolarów w 2008 roku, będąca nań reakcją „rewolucja łupkowa” i obecny spadek cen ropy będący po części skutkiem rosnącej w USA produkcji surowców energetycznych, to klasyczna ilustracja tego mechanizmu.

W obu tych przypadkach omawiany sygnał pojawiał się po przełamaniu dolnego ograniczenia wieloletniego trendu wzrostowego. Dokładnie takie przełamanie linii trendu poprowadzonej przez dołki z 2001 i 2009 roku nastąpiło w listopadzie. 

Po analogicznym do obecnego sygnale z lutego 1985 roku GSCI spadał jeszcze o 24,2 proc. w ciągu następnych 17 miesięcy, a po sygnale z marca 1998 o 20,3 proc. w ciągu następnych 9 miesięcy.

Co ciekawe w obu przypadkach spadające ceny surowców uruchamiały zmiany w Rosji: w 1985 roku Czernienkę zastąpił Gorbaczow, który ogłosił „pierestrojkę”, w 1998 roku „kryzys rosyjski” skutkował odejściem Jelcyna ze stanowiska prezydenta i zastąpieniem go przez Putina.

 


 

Zdrowy rozsądek podpowiada, że rynki akcji krajów rozwiniętych powinny kwitnąć w okresie spadających i niskich cen surowców. I tak było rzeczywiście w obu poprzednich cyklach:

 

 

Tak wyglądały ścieżki S&P 500 wokół tych sygnałów:

 


 

Jest fascynujące, że w obu przypadkach sprzedaż po 630-636 sesjach od pojawienia się sygnału (czyli odpowiednio w sierpniu 1987 i wrześniu 2000), była optymalna strategią.

Na krótszą metę początku silnej - nawet 20 proc. - korekty można oczekiwać za za 4-5 miesięcy:

 


 

Projekcja wartości S&P 500 uzyskana przez uśrednienie obu historycznych ścieżek rośnie do okolic maja 2017 sięgając poziomu 3326 pkt. 

 

 

Tydzień temu wyszło mi 2934 punktów w maju 2016. Oczywiście przyszłość może być tylko jedną i można wyobrażać sobie, że będzie jakąś wypadkową tych i im podobnych projekcji. Dziś ważne jest, że te daty ciągle znajdują się w przyszłości, a sugerowane poziomu zdecydowanie przewyższają obecną wartość S&P 500, co sugeruje, że ewentualne spadki cen amerykańskich akcji w najbliższej przyszłości będą jedynie kolejnymi korektami trwającej hossy.

18:23, bialek.wojciech
Link Komentarze (340) »
czwartek, 04 grudnia 2014

W zeszłym tygodniu padł na Wall Street interesujący rekord. Nie chodzi to o kolejny najwyższy poziom S&P 500, bo po 1,5 roku kolejnych historycznych rekordów wartości indeksu to nie byłaby interesująca wiadomość, ale o najdłuższą w historii serię kolejnych 29 sesji, na których S&P 500 przebywał powyżej swojej średniej 5-sesyjnej. Zwrócił uwagę na to osiągnięcie S&P 500 analityk techniczny MKM Partnes Jonathan Krinsky, a ja się o tym dowiedziałem, dzięki notce Krzysztofa Kolanego na Bakierze

 


 

W przeszłości najdłuższa tego typu seria liczyła 28 sesji i kulminowała 2 kwietnia 1928 roku. Jeśli osłabić nieco to kryterium do 26 kolejnych sesji powyżej 5-sesyjnej średniej, to otrzymamy w historii indeksu 4 sygnały: ten z 1928 roku, drugi wygenerowany 17 lutego 1971 roku, trzeci z 3 marca 1986 roku i ubiegłotygodniowy. Co intrygujące zachowanie S&P 500 po 3 tego typu sygnałach z przeszłości było dosyć podobne. W każdym przypadku taki sygnał zapowiadał kontynuację hossy: o kolejno  +68 proc. w ciągu ponad 17 miesięcy do września 1929 roku, o +23 proc. w ciągu 23 miesięcy do stycznia 1973 i o +49 proc. w ciągu prawie 18 miesięcy do sierpnia 1987. Później zaś w po takich wzrostach przychodziły krachy o kolejno -86 proc. w latach 1929-1932, o -48 proc. w latach 1973-1974 i o -34 proc. w 1987 roku.

Ten ostatni wniosek niezbyt mi pasuje, bo osobiście "preferowałbym" zakończenie rozpoczętej w 2009 roku hossy na Wall Street dopiero w 2017 roku, ale cóż poradzić. 

Poniżej ścieżki S&P 500 wokół tych sygnałów. Muszę przyznać, że podobieństwo ścieżek po sygnałach z 1928 i 1986 roku jest nadzwyczaj intrygujące. 

 


 

Oszacowana na podstawie tej ubogiej próbki maksymalna strata w ciągu najbliższych 2,5 lat to -8,2 proc.

Gdyby ktoś chciał wiedzieć, co działo się w przeszłości bezpośrednio po takich sygnałach to proszę oto ścieżki w trakcie 4 miesięcy po sygnałach:

 


 

Projekcja wartości S&P 500 otrzymana przez uśrednienie zachowania indeksu po tych 3 historycznych sygnałach rośnie do poziomu 2934 punktów w maju 2016 roku a następnie spada przez 3 lata. Sell in May ... 2016?

 

 

Oczywiście jak zwykle w przypadku tego typu rozważań do uzyskanych wniosków nie należy się modlić, a jedynie wykorzystać je do ewentualnej lekkiej modyfikacji opinii na temat przyszłości, które posiadaliśmy wcześniej. W szczególności że ta sama zabawa przeprowadzona na średniej przemysłowej Dow Jonesa daje już inny rezultat. 

Obecnie DJIA przebywała powyżej 5-sesyjnej średniej przez 30 kolejnych sesji, nie był to jednak historyczny rekord. Ten padł 11 lipca 1955 roku po 37 kolejnych sesjach nad średnią. W tym przypadku hossa (+12,2 proc.) kontynuowana była przez następne 9 miesięcy do kwietnia 1956 roku, potem indeks w sierpniu 1956 i lipcu 1957 dwukrotnie testował szczyt hossy z kwietnia 1956, po czym pomiędzy lipcem a październikiem 1957 spadł o 17 proc. Później silna hossa uległa wznowieniu i kontynuowała była przez następne kilkanaście lat. 

 


 

Co ciekawe rekordowo długa seria sesji, na których Dow Jones przebywał powyżej swojej średniej 5-sesyjnej, z lipca 1955 roku pojawiła się po tym, jak indeks w 1954 roku pokonał swój poprzedni historyczny szczyt z 1929 roku. Trochę do przypomina obecną sytuację - DJIA wyszedł powyżej szczytu z 2007 roku w roku ubiegłym. 

Sygnał z połowy lat 50-tych jest o tyle interesujący, że wynik S&P 500 w obecnej dekadzie (+86 proc. od 31 grudnia 2009 roku) ustępuje jedynie ścieżce indeksu właśnie z lat 50-tych a pozostawiając wyraźnie w tyle wyniki z pierwszych połówek – bardzo dobrych ostatecznie dla rynku akcji - lat 80-tych i 90-tych.

Osobiście byłbym sceptyczny, co do możliwości powtórzenia w obecnej dekadzie scenariusza podobnego do tego z lat 50-tych - raczej skłaniam się do myśli, że obecna "drukowana" hossa skończy się po 2016-tym roku poważnym tąpnięciem, ale warto pamiętać i o takim scenariuszu. 

 

19:12, bialek.wojciech
Link Komentarze (289) »