Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Wojciech Białek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
piątek, 27 lutego 2015

To co poniżej jest w dużej mierze kopią wpisu sprzed 4 tygodni ( "DAX i GSCI jak w 1985 i 1998 roku"), ale myślę, że dzisiejsze ujęcie pozwoli na stworzenie bardziej wiarygodnych projekcji. W poprzednim wpisie zaproponowałem synchronizację obecnej sytuacji na niemieckim rynku akcji i na rynku surowców z odpowiednikami z dwu poprzednich cykli Kuznetsa za pomocą sygnału generowanego w momencie, gdy Goldman Sachs Commodity Index wychodzi na 5,5-letnie minimum. Jakkolwiek ta metoda jest w miarę obiektywna, to jednak dziś proponuję "ręczną" synchronizację opartą na utożsamieniu dołków korekt na DAX-ie z października ub. r., października 1997 (kryzys azjatycki) i lipca 1984 (upadek Continental Illinois, największe w historii USA - do 2008 roku - bankructwo banku). Proszę samemu ocenić, czy uznanie tych 3 korekt za analogiczne - z punktu widzenia cyklu Kuznetsa - "ruchy powrotne" do przełamanych wieloletnich linii oporu, jest uprawnione:

 

 

Warto zwrócić uwagę, że tym dołkom DAX-a towarzyszyły wyłamania poniżej ważnych linii wsparcia na wykresach GSCI.

Oba podejścia dają nieco odmienne daty. Poprzednie ("5,5-letnie minimum GSCI") dało 16 stycznia 2015, 9 marca 1998 oraz 25 lutego 1985. Proponowana dziś metoda synchronizacji daje następujące daty: 15 października 2014, 28 października 1997 oraz 23 lipca 1984. W praktyce oznacza to uznanie ostatniego kryzysu rubla i kryzysu azjatyckiego w IV kw. 1997 (oraz banktuctwa Continental Illinois z 1984 roku) za zjawiska analogiczne. 

Tak wygląda porównanie ścieżek DAX i GSCI wokół tych dat:

 


 

... a tak DAX i GSCI ostatnio na tle projekcji uzyskanych przez uśrednienie zachowania obu indeksów z poprzednich dwu cyklu Kuznetsa:

 

 

 

 

Wnioski generalnie podobne do tych uzyskanych miesiąc temu (zanim banki centralne zaostrzą politykę pieniężną w stopniu zagrażającym rynkom akcji minie jeszcze ok. 2 lata), ale mam wrażenie, że przynajmniej z punktu widzenia rynku akcji dzisiejsza synchronizacja daje nieco lepsze wyobrażenie na temat tego, co DAX powinien robić w przyszłości. Na razie DAX porusza się ścieżką podobną do tej z początku 1998 roku i jeśli nie zwolni, to będzie można spekulować, że III kw. tego roku może przynieść podobną niespodziankę do tej z III kw. 1998 (kryzys rosyjski). Taki scenariusz uzasadniłby oczekiwania dołka cen surowców dopiero pod koniec roku. Ale w 1984 roku takiego korekcyjnego tąpnięcia nie było, czego skutkiem było między innymi to, że DAX przestał rosnąć już wiosną 1986 (czemu obecnie odpowiadałoby lato 2016), a więc 5 kwartałów wcześniej niż S&P 500. 

11:28, bialek.wojciech
Link Komentarze (56) »
piątek, 20 lutego 2015

Roczna dynamika PKB w naszym kraju w IV kw. ubiegłego roku została oszacowana na +3,1 proc. To jeden z dwóch najlepszych wyników w krajach UE (szybkiej rozwijały się pomiędzy IV kw. 2013 a IV kw. 2014 jedynie Węgry). Nie zmienia to faktu, że ostatni kwartał ub. r. był trzecim z rzędu, w którym dynamika PKB spadała (z +3,5 proc. w I kw. 2014). Temu łagodnemu spowolnieniu gospodarczemu towarzyszył spadek dynamiki wskaźników inflacji do  rekordowo niskich poziomów (CPI -1,3 proc. r/r, PPI -2,9 proc. r/r). Innymi słowy od I kw. ub. r. polska gospodarka znajdowała się w dezinflacyjnej fazie spowolnienia gospodarczego. 

 



 

W typowych warunkach ta faza podstawowego cyklu gospodarczego najbardziej sprzyja wzrostom cen obligacji skarbowych:

 



 

 

I tak rzeczywiście było w minionym roku, w którym w ślad za dynamiką wskaźników inflacji spadającą do rekordowo niskich poziomów podążyła rentowność krajowych obligacji (poruszająca się odwrotnie do ich cen):

 


 

Z przedstawionego powyżej schematu alokacji aktywów w ramach cyklu koniunkturalnego wynika, że po dezinflacyjnej fazie spowolnienia gospodarczego powinna nadejść dezinflacyjna faza ożywienia gospodarczego w typowych warunkach najbardziej sprzyjająca wzrostom cen akcji. 

W przeszłości najsilniejsza korelacja (ujemna) pomiędzy roczną dynamiką rentowności 10-letnich obligacji skarbowych polskiego rządu a roczną dynamiką WIG-u występowała przy średnio 10-miesięcznym wyprzedzeniu ze strony rynku obligacji. 

W obecnych realiach oznacza to, że spadek wysokości rynkowych stóp procentowych, który nastąpił w minionym roku powinien zacząć wpływać pozytywnie na rynek akcji począwszy od okolic końca marca tego roku (można to próbować wiązać z ewentualnym rozwiązaniem kwestii greckiej w najbliższym czasie). 

 

 

 

Osobiście "od zawsze" byłem zwolennikiem jesiennego terminu początku nowej cyklicznej hossy na rynku akcji, ale opisana zależność jest niewątpliwie argumentem za jej wcześniejszym rozpoczęciem. Oczywiście nie jest to argument rozstrzygający, bo ta zależność nie jest bardzo silna (współczynnik korelacji -0,375). 

Faktem jest, że ostatnia hossa na rynku krajowych obligacji skarbowych uczyniła je "na oko" trzykrotnie "droższymi" od akcji (2,3 proc. rentowność 10-latek vs. 6,9 proc. "earnings yield" - odwrotność P/E - dla WIG-u). Ze względu na QE rozpoczynane w marcu przez ECB  silny wzrost rentowności obligacji w Europie jest mało prawdopodobny, więc zmniejszenie tej rozbieżność powinno raczej nastąpić po stronie akcji. Jeśli zyski spółek pozostaną stabilne lub wzrosną podczas ewentualnego ożywienia takie dostosowanie musiałoby mieć postać hossy. Oczywiście napisałem "na oko", bo obecnie nie znamy przyszłych zysków spółek, ale niezależnie od tego obecna wysokość premii za ryzyko inwestowania na rynku akcji wydaje się przyzwoita. 

14:27, bialek.wojciech
Link Komentarze (91) »
piątek, 13 lutego 2015

W uproszczeniu na jeden średnio 40-miesięczny cykl Kitchina składają się 4 cykle 40-tygodniowe. 8 faz tych 4 cykli - 4 wzrostowe i 4 spadkowe - można - jak się bardzo chce - układać w elliottowski wzorek 1-2-3-4-5-A-B-C. Oczywiście nie zawsze jest łatwo jednoznacznie wyznaczyć dołki i szczyty cyklu. Często kwestia, które z np. dwóch równorzędnych maksimów czy minimów jest ekstremum danego cyklu, może budzić żywe dyskusje. Poniżej moja propozycja dla 4 poprzednich cykli 40-tygodniowy. Czerwone pionowe linie do szczytu cyklu, zielone - dołki.

 

 

Przerywane pionowe linie wyznaczają na powyższym rysunku orientacyjne daty (zielona - dołka, czerwona - szczytu) wyliczone na podstawie długości 4 poprzednich cykli. Jest to 8 stycznia 2015 (ostatnia niedziela) jako oczekiwany termin dołka cyklu 40-tygodniowego i 31 lipca 2015 jako oczekiwany termin kolejnego szczytu. 

Jednym z możliwych podejść jest porównywanie przebiegu danego cyklu 40-tygodniowego do tego 4 cykle wstecz. To powinno dawać fazę cyklu Kitchina odpowiadającą obecnej (na 1 Kitchi to 4 cykle 40-tygodniowe). W tym ujęciu obecnie mamy sytuację którą należy porównywać do tej z września 2011. Wtedy właśnie mijaliśmy dołek bessy, czekał nas jeszcze jego test w następnym dołku cyklu 40-tygodniowego (czerwiec 2012), a potem już hossa.

Nie jestem pewien czy takie podejście nie niesie ze sobą ryzyka obecnie. Poprzednia bessa zaczęła się od szybkiego tąpnięcia (kwiecień-wrzesień 2011) a kończyła długotrwałą konsolidacją (wrzesień 2011-czerwiec 2012). Reguła zmienności podpowiada, że teraz może być odwrotnie i rzeczywiście na razie bessa przyjmuje postać długotrwałej - usypiającej - konsolidacji. 

Zostawiając tę kwestię na razie na boku proponuję zająć się tematem prognozowania przebiegu danego cyklu 40-tygodniowego. Można to zrobić np. tworząc projekcję uzyskaną poprzez uśrednienie przebiegu 4 ostatnich cykli 40-tygodniowych (tworzących w sumie pełny cykl Kitchina).

Poniżej przedstawiłem dwie wersje tego podejścia. W pierwszym z nich projekcja jest tworzona przez uśrednienie ścieżek WIG-u zaczepionych w dołkach cyklu. Ponieważ ostatni "potwierdzony" dołek cyklu 40-tygodniowego na WIG-u wypadł w marcu ub. r., to projekcja ta  jest już dosyć "wiekowa" co zresztą widać w dużej różnicy pomiędzy jej obecnymi wskazaniami a rzeczywistą wartością WIG-u. Zgodnie z tą projekcją następny dołek cyklu już powinien być za nami. 

 


 

Projekcja uzyskana przez uśrednienie ścieżek WIG-u poprowadzonych z 4 ostatnich szczytów indeksu w ramach tego cyklu jest młodsza od poprzedniej o pół roku (ostatni szczyt WIG-u był we wrześniu 2014, a dołek w marcu 2014), więc można ją traktować jako bardziej aktualną:

 


 

Od czasu identyfikacji wrześniowego maksimum WIG-u jako szczytu cyklu 40-tygodniowego faktyczny przebieg indeksy dosyć ładnie oplatał się wokół ścieżki tej projekcji. Osiąga ona minimum za 17 sesji, czyli na przełomie pierwszej i drugiej dekady marca na poziomie nieco niższym niż 50000 pkt. 

Oczywiście nie należy tego oszacowania traktować dosłownie. Raczej jako sugestię, że gdyby w okresie najbliższego miesiąca nasz rynek z jakiegoś powodu spadał (z powodu problemów w negocjacjach z Grecją, czy z innej przyczyny), to taki spadek będzie  dobrą okazją do zakupów polskich akcji na następne 4-6 miesięcy (obie projekcje sugerują następny szczyt WIG-u związany z cyklem 40-tygodniowym w okolicach lipca). 

12:33, bialek.wojciech
Link Komentarze (80) »
piątek, 06 lutego 2015

Pomiędzy poprzednim czwartkiem a wtorkiem w ciągu 3 sesji cena ropy naftowej, która jeszcze 28 stycznia znalazła się na poziomie prawie 6-letniego minimum (WTI 44,1 USD), wzrosła o 20,2 proc. W okresie minionego pokolenia z podobną sytuacją - 3-sesyjnym wzrostem o ponad 20 proc. pojawiającym się w przeciągu miesiąca od ustanowienia przynajmniej rocznego minimum - mieliśmy do czynienia wcześniej jedynie w trzech okresach. Taki sygnał pojawił się 7 kwietnia 1986 roku, następnie dwukrotnie w 1998 roku (23 marca i 24 czerwca) oraz trzykrotnie pomiędzy 26 grudnia 2008 i 21 stycznia 2009. 

 


 

W dwu z tych trzech przypadków (1986, 2009) takie jak w ostatnich dniach zachowanie ceny ropy naftowej oznaczało zakończenie panicznej wyprzedaży i początek silnego odbicia  ceny ropy naftowej trwającego przez następne 2-4,5 roku. W trzecim przypadku (1998) taki wzrost był jedynie korektą, po zakończeniu której ceny ropy miały jeszcze spaść do końca roku o ponad jedną trzecią. 



 

Gdyby szukać cech wspólnych tych 3 historycznych przypadków zachowania ropy analogicznego do obecnego, to można wskazać jedną - w każdym przypadku cena ropy była 1,5 roku po pojawienia się sygnału wyższa niż w momencie wygenerowania sygnału (po przynajmniej 20 proc. wzroście w 3 sesje) o minimum 40 proc. To dawałoby cenę za baryłkę na poziomie przynajmniej 74 dolarów w okolicach lata 2016 roku. 

Ponieważ mamy to do czynienia z dwoma odmiennymi scenariuszami - w 2 przypadkach dołek, w jednym korekta - to nie ma specjalnie sensu ich uśredniać. Ale dla porządku załączam opartą na takim uśrednieniu projekcję, która sugeruje powrót w latach 2017-2018 ceny ropy naftowej do poziomu 100 dolarów. 

 

 

 

O tym, czy dołek na ropie mamy za sobą, czy też jej cena będzie nadal w tym roku spadać, zadecyduje prawdopodobnie to, czy w 2015 roku będziemy mieli do czynienia na świecie z kryzysem będącym konsekwencją spadku cen surowców i umocnienia dolara z drugiego półrocza 2014 (odpowiednik kryzysu rosyjskiego z lata 1998). 

Osobiście skłaniam się do wersji podobnej do tej z 1998 roku (latem kryzys jakiegoś dużego podmiotu zadłużonego w dolarach i sprzedającego surowce, ropa 5-tą falą spada do jesieni do wsparcia wyznaczonego przez szczyty z lat 1980 - 39,8 USD, 1990 - 41,1 USD, 2000 - 37,3 USD, 2003 - 38 USD i dołek z 2009 roku - 30,3 USD, FED odpuszcza podwyżki stóp, na rynkach akcji zaczyna się kolejna fala hossy). Ale pewności oczywiście mieć tu nie można. 

Ponieważ 5 na 6 ostatnich recesji w USA poprzedzone było szokiem naftowym, a ewentualny powrót ceny ropy naftowej z obecnych niskich (lub ewentualnie jeszcze niższych) poziomów do tych z lat 2011-2014 powinien pociągnąć za sobą wzrost dynamiki wskaźników inflacji kulminujący w 2017 roku. Taki wzrost tempa inflacji zmusiłbym FED (i inne banki centralne) do zaostrzenia obecnie rekordowo łagodnej polityki pieniężnej, co powinno wywołać globalny krach tej klasy co te z lat 2000-2002 i 2007-2009 (a być może klasy tego z lat 1929-1932). 

13:11, bialek.wojciech
Link Komentarze (101) »