Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Wojciech Białek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
środa, 29 lutego 2012

Od zastanawiania się jak dzisiejsze LTRO 2 wpłynie na rynki może rozboleć głowa, więc proponuję chwilę odpoczynku, w trakcie której zapytamy same rynki o to co mają zamiar zrobić w najbliższym czasie. Właściwie to nie musimy nawet pytać, bo odpowiedź otrzymaliśmy już pół roku temu (patrz "Rosja, Lehman Brothers i Grecja"). Po prostu zaktualizujmy sobie tę odpowiedź:

 

Przyjrzyjmy się bliżej obu wzorcom nałożonym na ścieżkę WIG-u 20 z ostatnich miesięcy.

Przypadek z 1998 roku (w sierpniu Federacja Rosyjska oświadcza, że pomimo udzielonej wcześniej pomocy MFW nie spłaci części długów):

 

 

Przypadek z 2008 roku (we wrześniu bank Lehman Brothers zaskakuje rynki swoim bankructwem niezbyt spodziewanym po wcześniejszej akcji FED, która uratowała przed podobnym losem bank Bear Stearns):

 

 

I wreszcie zróbmy sobie projekcję wartości WIG-u 20 w tym roku w oparciu o te dwa przypadki:

 

 

Jak widać - jeśli wszystko potoczy się tak "jak zwykle" w takich przypadkach - obecna słabość naszego rynku (tak słabi względem niemieckiego DAX-a w horyzoncie 5-miesięcznym byliśmy ostatnio latem 2003 roku) nie powinna mieć poważniejszych negatywnych konsekwencji, miesiąc WIG-20 wyjdzie na nowe półroczne maksimum a celem dla WIG-u 20, który od miesiąca męczy się w okolicach 2300 pkt., powinny być za ok. 4 miesiące okolice poziomu 2800 pkt. (roczne maksimum). W tym półroczu do zarobienia jest więc w standardowym scenariuszu 21 proc. Faites vos jeux Mesdames et Messieurs...

11:57, bialek.wojciech
Link Komentarze (716) »
poniedziałek, 13 lutego 2012

Pora wyłożyć na stół kolejny element układanki, który być może zbliży nas do celu, jakim jest stworzenie wiarygodnego obrazy przyszłej koniunktury na rynkach finansowych. Tym kawałkiem puzzla jest pozycja dolara amerykańskiego w obrębie jego domniemanego 16-letniego cyklu. "Od zawsze" starałem się śledzić ten czynnik uznając go za jeden z kluczowych przy analizie pespektyw poszczególnych rynków. Ponieważ wnioski, które można otrzymać z analizy sytuacji dolara robią się coraz bardziej interesujące, to pora poświęcić tej kwestii więcej miejsca. Zgodnie z zasadą "że jeden obraz jest wart 1000 słów" cała idea została zilustrowana na poniższym wykresie i od razy zastosowana do rynku surowców:

 

 

Jak widać amerykański dolar znajduje się w bessie nie po raz pierwszy. Od momentu załamania się w 1971 roku systemu monetarnego z Bretton Woods długotrwały trend spadkowy USD pojawił się już po raz trzeci. W latach 70-tych dolar zrobił dołek (1978) po ponad 7 latach spadku a pozostał słaby przez lat prawie 10 (do 1980 roku). Pół pokolenia później dolar spadał przez 7 lat (od 1985 do 1992 roku) a pozostawał słaby również przez 10 lat (do 1995 roku). W obecnym cyklu spadek dolara zaczął się w latach 2001-2002 i na razie kulminował po ok. 7 latach w 2008 roku. Gdyby poprzednie cykle miały być dla nas wzorcem, to rok 2012 powinien przynieść ostateczne zakończenie okresu słabości dolara rozpoczętego pęknięciem bańki na rynku Nasdaq i wejście amerykańskiego dolara w okres silnej hossy analogicznej do tej z lat 1980-1995 czy też 1995-2001. Każdy chyba przyzna, że taki rozwój wydarzeń byłby dla całego świata olbrzymim szokiem.

Co cen surowców, których indeks przedstawiono na powyższym rysunku, to widać wyraźnie, że zarówno w 1980 jaki i w 1996 roku Goldman Sachs Commodity Index przygotowywał się do ustanowienia pod koniec roku wtórnego szczytu wypadającego kilka lat po szczycie pierwotnym (1974, 1990). Zarówno w 1980 jak i w 1996 roku GSCI wzrósł o odpowiednio +13 proc. i +5,8 proc., ale po wyborach wraz z umocnieniem dolara nadchodziło załamanie cen surowców (-25 proc. w 1981 roku, -9,4 proc. w 1982 roku oraz -18,4 proc. w 1997 roku i -24,3 proc. w 1998 roku). Jeśli ten pół-pokoleniowy rytm zostanie zachowany, to o ile 2012 roku zapowiada się na rynku surowców względnie dobrze, o tyle lata 2013-2014 powinny tu przynieść drastyczną przecenę.

Warto zwrócić uwagę, że za tym 16-letnim wykresem zdaje się kryć bardzo intrygujący rym polityczny: obecna sytuacja w której w 2012 roku urzędujący prezydent z ramienia Partii Demokratycznej (Obama) przygotowuje się do walki o drugą kadencję, jest analogiczna do tej z 1996 roku, kiedy to inny urzędujący prezydent-Demokrata (Clinton) przygotowywał się do starań o reelekcję, czy tej z 1980 rok, kiedy w identycznej sytuacji znajdował jeszcze inny demokratyczny prezydent (Carter).

Mój "model" częściowo się załamuje kolejne 16 lat wcześniej. Zgodnie z nim mamy obecnie odpowiednik lutego 1964 roku. Powinien to być okres przygotowań urzędującego prezydenta z Partii Demokratycznej - wtedy był to Kennedy - do walki o drugą kadencję, czego Kennedy nie mógł jednak robić z tej prostej przyczyny, że nieżył już od 3 miesięcy.

Wszystko wraca do normy w 1948 roku  wraz z Demokratą Trumanem, który w tym roku został wybrany na drugą kadencję w Białym Domu i ostatecznie rozłazi w 1932 roku, kiedy to Roosevelt - co prawda Demokrata - rozpoczynał dopiero swoją pierwszą kadencję.

 

16:01, bialek.wojciech
Link Komentarze (481) »
środa, 01 lutego 2012

W jednym z komentarzy zamieszczonych pod poprzednim wpisem pan "ryzykant87" postawił pytanie o obserwowaną obecnie dywergencję pomiędzy zachowaniem dynamiki rocznej złożonego indeksu wskaźników wyprzedzających koniunktury gospodarczej liczonych przez OECD dla Polski i dla strefy euro. O ile bowiem od sierpnia dynamika roczna OECD-owskiego CLI (Composite Leading Indicators Index) dla Polski już rośnie, o tyle ten sam wskaźnik dla strefy euro nadal nurkuje w dół (ostatnie dane i dla Polski i dla strefy euro są z listopada). Postanowiłem zbadać czy taka dywergencja pojawiała się w przeszłości i czy na podstawie tych przypadków można wyciągnąć jakieś wnioski. Okazało się, że tak i że wnioski są niezwykle ciekawe. Interesujący nas tu sygnał zdefiniowałem następująco: "dynamika roczna CLI dla Polski robi 5-miesięczne maksimum, a dynamika roczna CLI dla strefy euro robi roczne minimum". Okazało się, że w okresie minionych 20 lat tego typu sygnał pojawia się po raz 6-ty:

 

 

Jak widać na 8 "zakręceń" w górę w wykonaniu dynamiki CLI dla strefy euro z okresu minionych 20 lat 6 było poprzedzone tego typu dywergencjami w stosunku do dynamiki CLI dla Polski. Co ważniejsze 4 ostatnie "zakręty" w górę dynamiki CLI dla Polski - czyli sytuacje takie jak ta, z którą mamy do czynienia od sierpnia 2011 roku - czyli sygnały z lat 2008, 2005, 2001 i 1998 - poprzedzały analogiczny sygnał dla strefy euro. Wyprzedzenie to wynosiło odpowiednio 4 miesiące, 3 miesiące, 5 miesięcy i 7 miesięcy. Pięć cykli temu w 1995 roku wyprzedzenia nie było - dynamika wskaźnika dla Polski i dla krajów strefy euro (sama strefa euro wtedy oczywiście jeszcze nie istniała) zakręciła w górę równocześnie. I wreszcie w latach 1992-93 wyprzedzenie ze strony Polski wyniosło pół roku, choć oczywiście sygnały z tego początkowego okresu "transformacji ustrojowej" nie są zbyt wiarygodne. Jeśli jednak wziąć tylko 4 ostatnie cykle to średnie wyprzedzenie z jakim pojawiał się dołek dynamiki rocznej dla CLI dla Polski w stosunku do analogicznego sygnału dla strefy euro wynosił 4,75 miesiąca. Ponieważ w tym cyklu dołek na dynamice polskiego CLI pojawił się sierpniu, to analogicznego minimum dla dynamiki CLI dla strefy euro oczekiwać można najprawdopodobniej w styczniu 2012. OECD publikuje dane z 2-miesięcznym opóźnieniem, więc o tym, czy rzeczywiście tym razem wyprzedzenie wyniosło typowe 5 miesięcy dowiemy się dopiero w kwietniu.

Wniosek ten możemy zweryfikować zauważając, że w okresie minionych 20 lat dynamika roczna CLI dla krajów strefy euro wyprzedzana była średnio o 3 miesiące przez wskaźnik oczekiwań gospodarczych w Niemczech publikowanych przez instytut ZEW. ZEW Expectations Index dla Niemiec zrobił dołek w listopadzie, co sugeruje, że dynamika roczna CLI dla strefy euro zrobi być może minimum raczej w lutym niż w styczniu:

 

 

Nanieśmy sobie tego sygnały dywergencji pomiędzy zachowaniem CLI dla polskiej gospodarki i dla gospodarki strefy euro na wykres WIG-u:

 

 

Czy kupując polskie akcje po takich sygnałach z przeszłości bylibyśmy później z tych zakupów zadowoleni? Chyba tak. Czy zatem zakupy obecnie czynione również przyniosą w średnioterminowej perspektywie zyski? Przekonamy się o tym w przyszłości.

Pomijając sygnał z 1992 roku zróbmy sobie standardową projekcję zachowania WIG-u 20 po pojawieniu się 4 ostatnich tego typu sygnałów. Jako moment synchronizacji przyjąłem 15 dzień drugiego miesiąca po pojawieniu się sygnału (czyli jeśli sygnał pojawił się w listopadzie, to jako moment synchronizacji przyjąłem 15 stycznia następnego roku):

  

 

 

Zgodnie z tą projekcją WIG-20 w ciągu następnych 2 lat sięgnie poziomu ok. 3500 punktów (czyli wzrośnie o prawie połowę z obecnego poziomu), a ryzyko spadku (o ok. -10 proc.) skoncentrowane jest w okresie następnego miesiąca. W najgorszym przypadku - sygnał z 2001 roku - zysk z kupionych obecnie na GPW akcji w okresie następnych 2 lat ograniczony był do 20 proc. w półrocznej perspektywie.

15:40, bialek.wojciech
Link Komentarze (339) »