Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Archiwum
|
Wojciech Białek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
piątek, 26 stycznia 2018

Miesiąc temu USD/PLN znudził się podążaniem za moją starą prognozą z kwietnia ub. r. i zanurkował poniżej poziomów, które wtedy uważałem za cel oczekiwanej zniżki na dolarze:

 

1kitchinaUSDPLNstaraprotnoza

 

Od lat kurs USD/PLN poruszał się - podobnie jak WIG - w rytm podstawowego cyklu gospodarczego (cyklu wykorzystania istniejących mocy produkcyjnych) czyli średnio ok. 40-miesięcznego cyklu Kitchina. Ostatni dołek USD/PLN w ramach tego cyklu ustanowiony został w czerwcu 2014, a wiec następny powinien był objawić się - zakładając standardową długość cyklu - mniej więcej 3 lata i 4 miesiące później czyli w okolicach października 2017. Mamy już koniec stycznia a USD/PLN nadal słabnie, mamy więc do czynienia z przynajmniej 3-miesięcznym opóźnieniem cyklu. 

 

 2kitchinaUSDPLN

 

Obecna sytuacja skojarzyła mi się z tym czego byliśmy świadkami 2 lata temu podczas ówczesnej cyklicznej bessy na WIG-u. Wtedy - również na podstawie kitchinowej cykliczności orientacyjny dołek bessy na rynku akcji wyznaczałem na okolice października 2015 - w 40 miesięcy po poprzednim dołku bessy z czerwca 2012. Ówczesną sytuację interpretowałem we wpisie z początku grudnia 2015 ('Kiedy "kitchinowy" dołek WIG-u?') tak:

 

KitchinDolki

 

Skończyło się "porodem hossy" na rynku akcji 20 stycznia 2016, a więc w ok. 3 miesiące "po terminie". Następne 2 lata były już standardowe:

 

3WIGKitchin1

 

Dla zabawy nałożyłem na siebie wykres WIG-u przesunięty o ok. 2 lata i wykres USD/PLN:

 

4USDPLNvsWIGprzesunity

Powyższa zabawa sugeruje bliskość końca cyklicznej bessy na dolarze, ale warto przyjrzeć się układowi spekulacyjnych cykli niższego rzędu. 

Średnio 40-miesięczny cykl Kitchina składa się z grubsza z 4 cyklu 40-tygodniowych. Ostatni dołek cyklu 40-tygodniowego wypadł na USD/PLN 28 marca 2017. Ktoś może zaprotestować, że ówczesny dołek jest zbyt mało znaczący, by pretendować do miana minimum cyklu 40-tygodniowego, ale ja się będę raczej upierał przy swoim - ten cykl był po prostu niezwykle słaby z powodu występowała w trakcie spadkowej fazy cyklu Kitchina. Następnego minimum tego cyklu można oczekiwać ok. 40 tygodni po tym dołku z końca marca 2017, chociaż warto zwrócić uwagę, że 3 ostatnie cykle trwały średnio aż prawie 49 tygodni, więc należy liczyć się z możliwością późniejszego terminu dołka. 

 

5USDPLN40

 

Każdy cykl 40-tygodniowy dzieli się harmonicznie na 2 cykle 20-tygodniowego:

 

6USDPLN20

 

Podobnie cykle 20-tygodniowego dzielą się harmonicznie na 2 cykle 10-tygodniowe:

 

7USDPLN10

 

Podobnie jest w przypadku cykli 10- i 5-tygodniowych:

 

7USDPLN5

 

Jak widać z powyższych obrazków znajdujemy się obecnie w trakcie ostatniego cyklu 5-tygodniowego, będącego częścią ostatniego cyklu 10-tygodniowego, będącego częścią ostatniego cyklu 20-tygodniowego, będącego częścią 4-tego cyklu 40-tygodniowego w rozpoczętym w czerwcu 2014 cyklu Kitchina na USD/PLN. 

Od ostatniego dołka cyklu 5-tygodniowego z 4 stycznia minęły już 22 dni. Cykl 5-tygodniowy zgodnie ze swą nazwą powinien trwać zwykle ok. 35 dni. Z tego wynika, że "ostatecznego" dołka na USD/PLN należy szukać, gdzieś za ok. 2 tygodnie. Wtedy powinna narodzić się cykliczna hossa na dolarze w ramach cyklu Kitchina. 

Skoro powyżej zabawiłem się porównując wykres USD/PLN do przesuniętego o 2 lata wykresu WIG-u, to postanowiłem sprawdzić jak wygląda zabawa odwrotna: porównanie wykresu WIG-u do przesuniętego o ok. 2 lata wykresu USD/PLN. 

 

8WIGvsUSDPLNprzesunity

 

Celowa użyłem tu słowa "zabawa", by nikt nie pomyślał, że są to projekcje, do których trzeba się modlić.

Ale nie jest to jednak zabawa całkowicie pozbawiona sensu. Pomiędzy kursem złotego, gospodarką i cenami akcji zachodzi relacja, którą najlepiej opisuje starożytny chiński symbol Yin-Yang:

 

yin-yang-ios-7-symbol_318-34386

 

 

Po prostu dewaluacja złotego krótkoterminowo poprawia konkurencyjność krajowej gospodarki, co powoduje ożywienie gospdarcze, które z kolei uruchamia hossę na rynku akcji, która przyciąga kapitał zagraniczny, który by nabyć polskie aktywa musi sprzedawać zagraniczą walutę i kupować złote, co umacnia polską walutę, a z czasem ta aprecjacja złotego wpływa negatywnie na konkurencyjność polskiego przemysłu, co wywołuje cykliczne spowolnienie tegoż, które przekłada się na bessę na rynku akcji, która wywołuje odpływ kapitału i osłabienie krajowej waluty. I tak w koło Macieju. 

Podsumowując: układ spekulacyjnych cykli sugeruje, że "ostatecznego" dołka USD/PLN w ramach cyklu Kitchina należy oczekiwać za ok. 2 tygodnie. Oczywiście kluczem do tego, czy ten scenariusz się zmaterializuje będą losy EUR/USD na rynkach światowych, a te zależeć będą od odporności przemysłu strefy euro na trwające umocnienie euro oraz od odporności gospodarki USA na ewentualny impuls inflacyjny generowany przez obecne osłabienie dolara. 

 

13:18, bialek.wojciech
Link Komentarze (240) »
poniedziałek, 22 stycznia 2018

Raczej wbrew moim wyrażanym w ubiegłem roku (np. tu i tu) oczekiwaniom dynamika wskaźników inflacji w Stanach Zjednoczonych nie wykazuje jakiejś tendencji do przyspieszania. Zmiana roczna CPI wyniosła w grudniu +2,1 proc. a więc mniej niż we wrześniu (+2,2 proc.), a wskaźnik inflacji bazowej (core CPI) był w grudniu wyższy niż rok wcześniej o +1,8 proc. rosnąc minimalnie tylko silniej niż w maju 2017 (+1,7 proc.). 

 

1CPIcoreCPI

 

W efekcie Amerykanie mają to co zwykli nazywać "gospodarką Złotowłosej" ("Goldilocks economy"), czyli generalnie sytuację, w której "temperatura" gospodarki nie jest "ani za wysoka, ani za niska, ale w sam raz". 

Wydaje się, że dopiero wyjście tych wskaźników inflacji na wieloletnie maksima można by zinterpretować jako sygnał sprzedaży dla akcji. W przypadku dynamiki CPI byłoby to przekroczenie poziomu 2,8 proc. i wyjście na najwyższy poziom od 2011 roku. W przypadku zmiany rocznej wskaźnika inflacji bazowej ("core CPI") wyjście ponad poziom 2,3 proc. do prawie 10-letniego maksimum. 

Tamtejszy rynek obligacji wygenerował jednak w ostatnich dniach sygnał sugerujący, że czegoś - być może właśnie przyspieszenia tempa inflacji - jednak się obawia. Otóż rentowność 10-letnich obligacji rządu USA wzrosły do najwyższego od ponad 3,5 lat poziomu.

Bezwzględna wysokość tej rentowności nie jest jakoś porażająca (2,64 proc.), ale warto zwrócić uwagę na to, że od 1981 roku 3,5-letnie maksima tego parametru zdarzyły się jedynie w 2006 i 2007 roku (powyżej poziomu 5 proc.). 

W efekcie połączonego wzrostu S&P 500 i wzrostu rentowności 10-letnich obligacji rządu USA relacja wartości "shillerowskiego"  (uwzględniającego średni poziom zysków z ostatnich 10 lat) wskaźnika Cena/Zysk dla S&P 500 do odwrotności rentowności obligacji  (czyli jak gdyby wskaźnika Cena/Zysk dla obligacji) wzrosła do poziomów obserwowanych w ostatnich lata jedynie 2-krotnie: 5 kwietnia 2010 oraz 8 lutego 2011. Pisałem o tym wskaźniku wcześniej ("Jak drogie są akcje w USA?"). 

 

4akcjedoobligacji

 

Jak widać na powyższym obrazku akcje bywały w przeszłości wyceniane znacznie wyżej wobec obligacji niż ma to miejsce obecnie, więc z tego prawie 7-letniego maksimum tego wskaźnika nie należy wyciągać zbyt daleko idących wniosków. 

Z ciekawości jednak zaznaczyłem wspomniane wyżej daty na wykresie S&P 500 i okazało się, że w obu przypadkach dalszy potencjał wzrostowy S&P 500 w półrocznym horyzoncie czasowym nie przekraczał 2,9 proc. W 2010 roku korekta (-16 proc.) obejmująca pamiętny "Flash Crash" rozpoczęła się 18 dni później, zaś w 2011 roku ponad 6 proc. korekta zaczęła się w 10 dni po sygnale, a właściwa bessa (-20 proc.) w 2,5 miesiąca po sygnale. 

 

5SPCdaty

 

Podsumowując: akcje USA wydają się obecnie najdroższe względem obligacji od lat 2010-2011. To negatywny sygnał dla akcji w kilkumiesięcznej perspektywie. Trzeba jednak pamiętać, że w przeszłości akcje bywały zwykle znacznie droższe względem obligacji (czy też raczej w przeszłości obligacje bywały zwykle znacznie tańsze względem akcji), niż to jest obecnie, więc na podstawie tego zjawiska trudno wyciągać jakieś bardzo daleko idące wnioski. 

15:26, bialek.wojciech
Link Komentarze (274) »
czwartek, 11 stycznia 2018

W okresie minionych 20 lat jednym z czynników, który w zauważalny sposób wpływał na koniunkturę w polskim przemyśle, były wahania siły złotego. Na poniższym obrazku widać roczną dynamikę produkcji i jej model oparty na rocznych zmianach indeksu złotego względem koszyka "commodity currencies" (dolary kanadyjskie, australijskie i nowozelandzkie oraz południowoafrykański rand). Model ten spada od lipca ub. r. i w czerwca 2018 zbliża się do poziomu +1 proc. znacznie niższego niż podawane przez GUS +12,3 proc. w październiku czy +9 proc. w listopadzie. Oczywiście złoty nie jest jedynym czynnikiem wpływającym na koniunkturę w przemyśle, więc być może ścieżka dynamiki produkcji w ciągu najbliższych 6 miesięcy okaże się bardziej optymistyczna niż wskazania tego modelu. 

 

1prodazotymodel

 

Można też doszukać się bezpośredniego związku zmian kursu złotego i koniunktury panującej na rynku akcji. Na poniższym obrazku widać 40-tygodniowe zmiany wspomnianego indeksu złotego względem "commodity currencies" oraz WIG-u. W przeszłości ten pierwszy wskaźnik wyprzedzał ten drugi o średnio ok. pół roku. Innymi słowy średnio w około pół roku po początku osłabienia złotego dynamika WIG-u zaczynała rosnąć i odwrotnie, w około pół roku po początku umacniania się złotego dynamika WIG-u zaczynał słabnąć. Uwzględnienie tych zależności obecnie sugerowało, że dynamika WIG-u powinna była zacząć spadać od lipca 2017. W rzeczywistości 7-miesięczna zmiana WIG-u zaczęła spadać od końca sierpnia. Gdyby ta zależność miała zadziałać w najbliższej przyszłości, to 7-miesięczna zmiana WIG-u powinna słabnąć do czerwca, a potem zacząć się odbijać w górę. 

 

2zotyawigA

 

40-tygodniowa zmiana indeksu złotego względem koszyka walut surowcowych spadła w listopadzie poniżej poziomu -14 proc. Tego typu fale umocnienia złotego zdarzyły się wcześniej 5-krotnie (w 5 z 6 ostatnich cykli Kitchina). Zwykle nie były to dobre momenty do kupowania polskich akcji. 

 

3zotyaWIGsygnay

 

W żadnym z tych 5 przypadków WIG nie był po około 5 miesiącach od pojawienia się takiego sygnału znacząco wyżej niż w momencie pojawienia się tego sygnału, a w 3 przypadkach był przynajmniej 20 proc. niżej. 

 

4zotyaWIGcieki

 

Ostatni dołek cyklu 40-tygodniowego na WIG-u z niejakim trudem można umieścić w sierpniu ub. r., a więc następnego spodziewać się można w okolicach czerwca br. Ładnie pasuje to do przedstawionej powyżej zależności.

Do rozważenia jest ogólna myśl, że to właśnie wahania kursu waluty są źródłem 40-tygodniowej cykliczności rynku akcji. 

 

Podsumowując: rozpoczęta miesiąc temu faza wzrostowa cyklu 20-tygodniowego na WIG-u nie powinna być zbyt silna, gdyż na nasz rynek akcji cały czas negatywnie oddziałuje umocnienie złotego z ostatnich miesięcy. Na podstawie dostępnych danych można oczekiwać, że ten negatywny wpływ aprecjacji złotego na koniunkturę giełdową osiągnie apogeum w okolicach czerwca. 

16:01, bialek.wojciech
Link Komentarze (342) »
piątek, 05 stycznia 2018

Najpierw mały remanent. 2 miesiące temu reagując na obserwowany wówczas silny pesymizm krajowych inwestorów indywidualnych zaproponowałem dwa proste kontrariańskie systemy spekulacji na WIG-u 20, z których jeden - kupujący po spadku salda optymistów i pesymistów w sondażu INI SII poniżej pewnego poziomu - zaliczył w przeszłości 4 zyskowne transakcje, a drugi - zajmujący długie pozycje po odpowiednio dużym spadku wartości tego wskaźnika sentymentu - 6 zyskownych transakcji. Dla obu systemów sygnałem sprzedaży było wyjście salda nastrojów INI SII na 15-tygodniowe maksimum. Taki sygnał padł wczoraj. Oba systemy ponownie zamknęły długie pozycje - otworzone odpowiednio 8 i 9 tygodni temu - z niewielkim zyskiem: +2,2 proc. i +1,3 proc. (przy wysokiej przejściowej stracie w wysokości odpowiednio -3,7 proc. i -4,6 proc.). Były to odpowiednio 5-ta i 7-ma kolejna zyskowna transakcja od 2011 roku. 

Trzeba tu silnie podkreślić, że wspomniane systemy są bardzo "złymi" systemami. Chodzi o to, że jakkolwiek zwykle - dotychczas zawsze - generują zysk, to jednak mają wbudowany mechanizm uniemożliwiający tego zysku narastanie. Sygnał sprzedaży zdefiniowany jako wyjście salda INI SII na 15-tygodniowego maksimum właściwie uniemożliwia podążenie za silnym trendem wzrostowym przez zbyt długi czas. Stosuję ten sygnał sprzedaży, gdyż jest stosunkowo bezpieczny - wystąpił w każdym z kilkunastu cykli 20-tygodniowych od 2011 roku. Ale kiedyś pojawi się jakiś nietypowy cykl, w którym sygnał sprzedaży jednak nie zostanie wygenerowany i efektem być może będzie duża strata w spadkowej fazie cyklu 20-tygodniowego. "Dobry" system transakcyjny powinien generować dużo małych strat i mało wielkich zysków. Wspomniane systemy są tego odwrotnością: generują dużo małych zysków przy istniejącym ryzyku - które jednak na razie się nie zmaterializowało - pojawienia się dużej straty. 

Oczywiście zamknięcie pozycji przez systemy nie oznacza, że WIG-20 przestanie od razu rosnąć. Na poniższym obrazku poziomymi czerwonymi poziomymi liniami zaznaczyłem poziomy szczytów salda INI SII w ostatnich 8 cyklach 20-tygodniowych. Jak widać obecny poziom (+14,1 pkt. proc.) jest poniżej każdej z nich. 

 

1WIGinii

 

Warto zwrócić uwagę, że niniejszy wpis jest właściwie kopią tego, który w tym miejscy pojawił się 1 września ("Dołek cyklu 40-tygodniowego za nami?"). Wtedy informowałem o zamknięciu 31 sierpnia długiej pozycji 5-ciu opartych na kontrariańskim podejściu do nastrojów krajowych inwestorów indywidualnych spekulacyjnych systemików na WIG-u 20 opisanych 9 czerwca ("Najgorszy od pół roku sentyment krajowych inwestorów indywidualnych"). Każdy z nich zarobił na WIG-u 20 +7,5 proc. 

Co ciekawe WIG-20 ustanowił na przełomie sierpnia i września szczyt, który do tej pory nie został trwale pokonany, więc - trochę przez przypadek - ówczesny sygnał sprzedaży okazał się bardzo poprawny. Jak będzie obecnie?

W pełnej analogii z moich spekulacji z 1 września o minięciu przez nasz rynek dołka cyklu 40-tygodniowego, obecnie po ponad 4 miesiącach można pokusić się o postawienie tezy o zostawieniu za sobą - podobnie jak poprzednio nieco przedwczesnym - przez nasz rynek dołka cyklu 20-tygodniowego. Czwartkowa sesja na GPW - WIG-20 +2,8 proc. - zdaje się być kopią sesji z 24 sierpnia i 25 kwietnia, które to sesje potwierdzały wejście rynku we wzrostową fazę cyklu 20-tygodniowego. 

 

2WIG20ronieo244

 

W obu przypadkach WIG-20 rósł jeszcze trochę - o ok. 3 proc. - ustanawiając lokalnie istotne szczyty wewnątrzsesyjne odpowiednio 5 i 8 sesji po sygnale a lokalnie istotne maksima zamknięć odpowiednio 8 i 2 sesje po sygnale. Na podstawie tych dwu ubiegłorocznych precedensów można uznać okolice 16 stycznia jako dobry moment na ustanowienie jakiegoś istotniejszego lokalnego szczytu WIG-20.

Oczywiście obecny cykl 20-tygodniowy może być mocniejszy niż 2 ostatnie - w końcu startował z rekordowo niskiego poziomu sentymentu, więc być może ma duży potencjał. Z drugiej strony obecna hossa w ramach cyklu Kitchina jest już dojrzała - od jej rozpoczęcia minęły już prawie 24 miesiące (patrz tu i tu) - więc być może nie należy obecnie oczekiwać ze strony rynku akcji jakichś fajerwerków. 

Cofając się kitchinowe 40 miesięcy wstecz trafiamy na początek września 2014 i ówczesna sytuacja może być jakimś punktem odniesienia dla prób nakreślenia rozwoju sytuacji na rynku w najbliższej przyszłości (również jeśli chodzi o zachowanie cen akcji MiŚ-ów vis-à-vis WIG-20 ). 

Powracając do kwestii sentymentu indywidualnych inwestorów warto wspomnieć o sygnale, który pojawił się w USA w środę wieczorem. W lipcu zwracałem w tym miejscy uwagę na "nadmierną ostrożność inwestorów indywidualnych w USA" sugerując, że dopóki nie zostanie ona przełamana trudno mówić o początku bessy na rynku akcji w Stanach Zjednoczonych. W środę takie przełamanie nastąpiło. W sondażu American Association of Individual Investors saldo optymistów i pesymistów skoczyło do poziomu +44,19 pkt. proc. czyli najwyższego poziomu od ostatniego tygodnia 2010 roku czyli od prawie 7 lat. 

Jeśli zdefiniować obecną sytuację jako wyjście salda sondażu AAII do 6-letniego maksimum powyżej poziomu 44 pkt. proc., to w okresie minionych ponad 30 lat znajdziemy 3 podobne sygnały (sygnał ze szczytu z 1987 roku pomijam, bo nie wiadomo czy to rzeczywiście było 6-letnie maksimum sentymentu w USA - sondaż AAII jest prowadzony od 1987 roku). Te 3 sygnały padły 9 grudnia 1999, 26 czerwca 2003 oraz 23 grudnia 2010. Pierwszy i trzeci z nich poprzedziły o mniej więcej 4 miesiące cykliczne szczyty hossy na S&P 500 poprzedzające spadki o odpowiednio 50 i 20 proc. 

 

3AAIInajwyejod7lat

 

W obu tych przypadkach indeks zdołał wspiąć się w trakcie tych mniej więcej 4 miesięcy o dodatkowe 8,5 proc. W trzecim - tym z czerwca 2003, który nie poprzedzał bessy - było podobnie. 

 

4AAIInajwyejod7latcieki

 

Podsumowując: Jakkolwiek środowy wystrzał salda AAII do prawie 7-letniego maksimum jest sygnałem, że inwestorzy indywidualni w USA zaczęli - po 23 miesiącach obecnej hossy - wchodzić do zastawianej na nich pułapki, to jej zatrzaśnięcie powinno nastąpić dopiero w okolicach przełomu kwietnia i maja. Do tego czasu posiadanie akcji amerykańskich powinno być jeszcze w miarę bezpieczne. Nasz rynek akcji najwyraźniej minął kolejne minimum cyklu 20-tygodniowego, ale doświadczenia dwu ostatnich cykli sugerują, że dalszy potencjał wzrostowy WIG-u 20 może być w krótkoterminowej perspektywie ograniczony (mniej więcej +3 proc. w ok. 8 sesji?). 

 

11:24, bialek.wojciech
Link Komentarze (232) »