Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Wojciech Białek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
piątek, 27 stycznia 2017

Ostre szarpnięcie cen akcji w górę z tego tygodnia nieco mnie zaskoczyło - spodziewałem się raczej kontynuacji rozpoczętej korekty do oczekiwanego w okolicach początku lutego dołka cyklu 10-tygodniowego. Nie potrafię rozstrzygnąć czy środowy wzrost to początek nowe silnego ruchu, czy też "podpucha" poprzedzającą kilkutygodniową fazę dystrybucji akcji w ramach cyklu 20-tygodniowego w wykonaniu największych graczy (skłaniam się do tej drugiej wersji). Proponuję więc zająć się - w moim mniemaniu - bezpieczniejszym tematem czyli przyszłymi losami cen akcji małych i średnich spółek. 

W ramach kitchinowej hossy roczna dynamika mWIG-u zbliżyła się w ostatnich dniach do prawie 40 proc. To jak najbardziej typowe zjawisko, które pojawiało się w każdym poprzednim cyklu. 

 

mWIG1

 

Momenty osiągnięcia po raz pierwszy w danym cyklu przez roczną dynamikę indeksu obecnego poziomu zostały zaznaczone na poniższym obrazku. 

 

mWIG2

 

Nie ma nawet sensu tu pokazywać projekcji przyszłej wartości mWIG-u uzyskanej dzięki tym sygnałom - jest jasne, że będzie ona rosła i rosła bardzo długo (a tak dokładniej to następne niecałe 1,5 roku). Ciekawsze wydaje się porównanie obecnej ścieżki mWIG-u z poszczególnymi przypadkami z poprzednich cykli. Wynika z niego, że jakkolwiek w krótkoterminowej perspektywie istnieje ryzyko nadejścia korekty, to w 5 poprzednich cyklach w 4 do 12 miesięcy po takim sygnale jak obecny (roczna dynamika przekracza 39 proc.) mWIG był zawsze wyżej niż w momencie generowania sygnału. Gdyby obecna cykliczna hossa na mWIG-u miała dorównać pod względem czasu trwania najkrótszej to powinna potrwać jeszcze przynajmniej pół roku, a gdyby miała dogonić najsłabszą pod względem skali wzrostu to mWIG-40 ma przed sobą jeszcze kolejne 25 proc. wzrostu. 

 

 

mWIG3

 

Spośród 3 historycznych cykli o przebiegu najbardziej podobnym do ścieżki mWIG-u z minionych 2 lat:

 

mWIG4

 

mWIG5

 

mWIG6

 

... najbardziej podobna mi się analogia ze styczniem 2006 roku. W niej mWIG-40 rośnie do maja o kolejne 25 proc., po czym dochodzi do silnego tąpnięcia na rynkach akcji. Wtedy - w maju-czerwcu 2006 roku - w ciągu 5 tygodni MSCI Emerging Markets Index (USD) i WIG-20 straciły 24-25 proc. swej wartości. W przypadku WIG-u 20 był to 4-ty co do wielkości 25-sesyjny spadek w okresie minionych 20 lat. Przyczyną ówczesnego tąpnięcia było wycofanie się banku centralnego Japonii z prowadzonej od 2001 roku polityki "quantitative easing". Obecnie można sobie wyobrażać jakieś posunięcia FED o podobnych charakterze. Myślę, że tego typu tąpnięcie można by uznać za oczekiwany przeze mnie w II lub III kwartale "krach", uznać schłodzenie rynku za zakończone i skoncentrować się na spekulacjach na temat przebiegu ostatniej fazy cyklicznej hossy. 

Zmieniając na koniec temat chciałbym zwrócić uwagę, że w 3 ostatnich cyklach 20-tygodniowych zwyżka sWIG-u 80 trwała wyraźnie dłużej niż faza wzrostowa WIG-u 20. Opóźnienie szczytu sWIG-u względem szczytu indeksu największych spółek wynosiło w tych 3 ostatnich cyklach kolejno 48 dni, 47 dni i 54 dni. Oczywiście nie jest to uniwersalny wzorzec - w szczycie z wiosny 2015 roku takiej dywergencji nie było - ale można spekulować, że i tym razem podobna tendencja się może pojawić. W takim przypadku nawet jeśli ktoś ma podejrzenia co do trwałości obecnej siły WIG-u 20, to przenosząc się na rynek MIŚ-ów może mieć nadzieje, że podobnie jak to było ostatnio trend wzrostowy na tym rynku przetrwa przynajmniej 1,5-miesiąca dłużej niż na WIG-u 20, czyli przynajmniej do połowy marca. 

 

mWIG7

 

Podsumowując: teoretycznie mniej zależne od kaprysów zagranicznego kapitału akcje małych i średnich spółek wydają się być w perspektywie najbliższych kilku tygodni obecnie relatywnie "bezpiecznym" materiałem do spekulacji. 

 

 

13:43, bialek.wojciech
Link Komentarze (540) »
piątek, 20 stycznia 2017

Od dołka ze stycznia 2015 do grudnia ub.r. roku roczna zmiana wskaźnika CPI w USA wzrosła z poziomu -0,2 proc. do najwyższego od 2,5 roku poziomu +2,1 proc. W okresie minionego pokolenia takie przyspieszenia tempa wzrostu tego najpopularniejszego wskaźnika tempa inflacji zdarzyły się wcześniej 6-krotnie. 

 

USACPI1

 

Jak widać na powyższym obrazku czasami takie sygnały informowały o znaczącym przegrzaniu gospodarki poprzedzającym potężną bessę na rynku akcji kulminującą gospodarczą recesją. Tak było w przypadku tego typu sygnałów z listopada 2007 czy marca 2000 roku. Czasami taki wzrost tempa inflacji poprzedzał giełdowe tąpnięcie, które jednak nie przeradzało się w długotrwałą bessę i nie zapowiadało gospodarczej recesji. Tak było w przypadku sygnałów z kwietnia 1987 roku (4 miesiące przed szczytem S&P 500 i 6 miesięcy przed 20 proc. jednosesyjnym krachem indeksu z 19 października 1987) i listopada 2009 (5 miesięcy przed szczytem cen akcji i 6 miesięcy przed „Flash Crashem” z 6 maja 2010). Czasami wreszcie wzrost tempa inflacji o skali obserwowanej do grudnia ub. r. nie pociągał za sobą jakichś poważniejszych konsekwencji (sygnały z lutego 1984 i listopada 2004), chociaż nawet w tych dwóch przypadkach optymalnie było kupić S&P 500 na niższych poziomach w 5-tym miesiącu po sygnale (czyli w naszym realiach w maju tego roku).

Projekcja wartości S&P 500 uzyskana przez uśrednienie tych 6 historycznych ścieżek indeksu wokół wspomnianych sygnałów rośnie do czerwca do poziomu 2362 pkt., po czym spada do grudnia do poziomu 2077 pkt. Dzieląc ten przedział na cztery ćwiartki uzyskujemy strefę powyżej poziomu 2290 pkt. jak obszar dystrybucji amerykańskich akcji. Na razie S&P 500 nie osiągnął tego poziomu.

 

USACPI21

 

Wydaje się, że spośród tych 6 historycznych epizodów przyspieszenia tempa wzrostu cen detalicznych w USA można wyróżnić dwa najbardziej podobne do obecnego przypadku. Mam na myśli zwyżki dynamiki CPI z 1987 roku oraz lata 1998-1999. W obu przypadkach do odbicie tempa wzrostu cen w górę następowało po 6,5-7,5-letnim okresie dezinflacji. Obecny impuls cenowy rozpoczął się w 2 lata temu dokładnie po takim samym 7,5-letnim dezinflacyjnym trendzie z lat 2008-2015.

 

USACPI3

 

Projekcja S&P 500 oparta tylko na tych dwóch sygnałach (roczna dynamika CPI rośnie z dołka o więcej niż 2,25 pkt. proc.) osiąga szczyt w kwietniu, a krach nadchodzi w czerwcu:

 

USACPI4

 

Należy jednak zwrócić uwagę, że powyższy relatywnie optymistyczny wniosek to wynik relatywnej odporności S&P 500 na pierwszą falę krachu na rynku Nasdaq z wiosny 2000 roku. S&P 500 stracił wtedy co prawda 10 proc., a do początku września odrobił prawie całość tych strat i dopiero wtedy rozpoczął regularną bessę.

 

USACPI5

 

Oczywiście uzyskane skojarzenia historyczne to inna wersja wyniku, który przedstawiłem w październiku we wpisie "Hossa do kwietnia, potem krach". Poniżej widać przedstawioną wówczas opartą na synchronizacji dołków Goldman Sachs Commodity Index (ze stycznia 2017, grudnia 1998 oraz lipca 1986) projekcję wartości S&P 500:

 

USACPI6

 

Projekcja oparta na CPI sugeruje szczyt S&P 500 w kwietniu i krach w czerwcu, zaś ta oparta na GSCI szczyt w lutym i krach w kwietniu.

Oczywiście synchronizacje tych 3 historycznych epizodów można mnożyć za każdym razem uzyskując nieco odmienny rezultat. Poniżej taka synchronizacja oparta na założeniu, że rozpoczęta w listopadzie zwyżka S&P 500 jest odpowiednikiem ostatnich fal hossy z 1987 roku i lat 1999-2000. W tej wersji w jednym przypadku mamy szczyt S&P 500 w lutym i krach w drugiej połowie marca, a w drugim szczyt cen akcji dopiero w kwietniu. 

 

USACPI10error

 

Dla porównania poniżej uaktualniona projekcja, którą przedstawiłem kilka tygodni temu, oparta na cyklu 20-tygodniowym. Wynika z niej, że S&P 500 powinien właśnie wchodzić w fazę spadkową cyklu 20-tygodniowego, która powinna kulminować dołkiem w okolicach marca. 

 

USACPI9

 

Kluczowe pytanie obecnie brzmi, czy ta oczekiwana podczas fazy spadkowej cyklu 20-tygodniowego słabość rynku do marca przyjmie formę oczekiwanego krachu, czy też i tym razem S&P 500 jeszcze się wybroni na wysokich poziomach, rozpocznie nowy wzrostu, a krach przesunie się na fazę spadkową kolejnego cyklu 20-tygodniowego. Zakładam, że tak się rzeczywiście stanie, ale oczywiście ewentualne zachowanie rynków będzie wpływać na tą opinię. 

 

Podsumowując: przedstawiony w październiku scenariusz "Hossa do kwietnia, potem krach" wydaje się być w ogólnych zarysach cały czas aktualny, chociaż wymaga oczywiście doprecyzowania z pomocą dodatkowych narzędzi a rynki wymagają obecnie jeszcze ściślejszego niż zwykle monitorowania. 

 

10:39, bialek.wojciech
Link Komentarze (323) »
piątek, 13 stycznia 2017

W ciągu minionych 8 tygodni WIG wzrósł o ponad 14 proc., czyli najbardziej dynamicznie od 39 miesięcy. W naturalny sposób doprowadziło to do znaczącej poprawy sentymentu krajowych inwestorów indywidualnych. W czwartkowym sondaży INI SII saldo optymistów i pesymistów wzrosło do +38,2 pkt. proc. To najwyższy poziom od maja 2015 roku. Ta ostatnia data to początek silnej 8-miesięcznej fali spadkowej cen akcji, więc to skojarzenie powinno uruchamiać kontrariańskie myślenie o korekcie ostatnich wzrostów. Nie należy z tym jednak przesadzać. Ponad 1,5 roku temu podobny do obecnego poziom sentymentu pojawił się już na początku marca. Nie przeszkodziło to kontynuacji wzrostów (o ponad 7 proc.) przez następne 2 miesiące.

Tak wysoki poziom sentymentu w sondażu INI SII pojawiał się już wcześniej przy dziewięciu okazjach.

 

1senty1

Projekcja zachowania WIG-u oparta na tych historycznych precedensach (za wyjątkiem tego z maja 2011 czyli z pierwszego miesiąca istnienia INI) sugeruje, że po ewentualnej korekcie w okresie następnych 3 tygodni WIG powinien dotrzeć za 2,5 miesiąca w pobliże poziomu 55000 pkt. 

 

2senty2

 

Do kwestii sentymentu można podejść też inaczej. Zamiast bezwzględnych poziomów salda optymistów i pesymistów można uwzględnić zmiany jego poziomu. Od października, gdy saldo to miało wartość -6 pkt. proc. do czwartku zmiana poziomu tej miary sentymentu wzrosła o ponad 44 pkt. proc. W przeszłości takie fale poprawy nastrojów zdarzyły się 9-krotnie. 

 

3senty21

Projekcja uzyskana poprzez uśrednienie zachowania WIG-u wokół tych sygnałów rośnie do poziomu nieco przekraczającego 55000 pkt. za ok. 2,5 miesiąca. 

 

4senty2

 

Z obu projekcji wyszedł wniosek, że obecny sentyment krajowych inwestorów nie powinien stanowić poważniejszego zagrożenia przed osiągnięciem przez rynek - po korekcie lub bez - okolic poziomu 55000 pkt. gdzieś w okolicach końca marca.

Z ciekawości sprawdziłem, które z tych sygnałów sentymentu z przeszłości poprzedzone były ścieżkami WIG-u najbardziej podobnymi do tego co ten indeks wyczyniał ostatnio.

Uwzględniając podobieństwo do ostatnich 2 lat historii WIG-u uzyskałem wniosek, że mamy na WIG-u obecnie sytuację podobną do tej z końca listopada 2012. 

 

5histanalog

 

Poszukując największego podobieństwa do ostatniego roku otrzymałem wniosek, że jesteśmy w sytuacji podobnej do tej z końca października 2013 roku. 

 

6histanalog2

Z obu analogii historycznych można wydestylować wniosek o lutowym szczycie (na przynajmniej 54792 pkt.) i majowo-czerwcowym dołku późniejszej korekty. 

W krótkoterminowej perspektywie ta ostatnia analogia z sytuacją z końca października 2013 zdaje się pasuje to obecnego układu cykli. Jesteśmy obecnie 8 tygodni po dołku cyklu 40-tygodniowego, co oznacza, że w ciągu najbliższych 2 tygodni należy liczyć się z pojawieniem się jakiejś słabości cen akcji związanej z fazą spadkową cyklu 10-tygodniowego. Można tu sobie jako orientacyjny wzorzec wziąć 2 ostatnie fazy spadkowe cyklu 10-tygodniowego czyli okresy 31 października-18 listopada (-4,6 proc.) oraz 11 sierpnia-12 września (-3,9 proc.). Potem - z hipotetycznego dołka cyklu 10-tygodniowego pod koniec stycznia - powinna wystartować kolejna zwyżka cen akcji. Nad tym, czy będzie ona krótkotrwała i zgodnie z powyższymi dwiema analogiami historycznymi skończy się już w lutym, czy też przetrwa - jak sugerują projekcje oparte na zachowaniu INI SII - do końca marca, proponuję się zastanawiać, jeśli zarysowany tu scenariusz zacznie się sprawdzać. 

Podsumowując: najwyższy od wiosny 2015 poziom sentymentu krajowych inwestorów nakazuje ostrożność przy podejściu do rynku akcji, ale przedstawione powyżej rozważania historyczne sugerują, że ewentualny ok. 4 proc. spadek WIG-u w ciągu następnych 2 tygodni i tym razem - gdyby się zmaterializował - okazałby się korektą rozpoczętego w listopadzie trendu wzrostowego cen akcji. 

 

 

 

 

 

 

12:20, bialek.wojciech
Link Komentarze (342) »
czwartek, 05 stycznia 2017

W ciągu minionych 8 miesięcy roczna dynamika CPI w naszym kraju wzrosła o 1,9 pkt. proc. z poziomu -1,1 proc. do +0,8 proc. w grudniu. W przeszłości takie 8-miesięczne przyspieszenia dynamiki tego wskaźnika tempa inflacji zdarzyły się 4-krotnie. 

 

1CPI1i9w8mies

 

Na poniższym wykresie widać porównanie obecnej ścieżki dynamiki CPI z tymi wokół 4 poprzednich podobnych do listopadowego sygnałów. Jak widać w KAŻDYM - odniesionym do obecnych realiów - z tych 4 historycznych scenariuszy dynamika inflacji zaczyna spadać najpóźniej w październiku tego roku, deflacja na poziomie CPI powraca najpóźniej w październiku 2018-tego roku, dynamika CPI spada przynajmniej do -1,2 proc. r/r przynajmniej do października 2018, a deflacja ustępuje najwcześniej w sierpniu 2018. 

 

2CPI1i9w8miescieki

 

Projekcja uzyskana przez uśrednienie tych 4 historycznych scenariuszy wygląda tak:

 

3CPI1i9w8miesprojekcja

 

Ja wolę jednak projekcję, w której uwzględniono tylko 3 najbardziej współczesne (z okresu niskiej inflacji po 2000 roku) sygnały z maja 2004, kwietnia 2008 oraz marca 2011. Pasuje ono idealnie do rzeczywistego przebiegu dynamiki CPI z okresu ostatnich 3 lat, więc może również dobrze odzwierciedla to, co będzie ten podstawowy wskaźnik inflacji porabiał w ciągu następnych 3 lat?

 

4CPI1i9w8miesprojekcja2

 

Zgodnie z tą szokującą projekcją dynamika CPI zakończy wzrost na poziomie +1,6 już w lutym tego roku, gdy tylko przestanie działać "efekt bazy", a za 2 lata w okolicach stycznia 2019 dynamika CPI spadnie do poziomu historycznego minimum -1,8 proc. Czyli dynamika CPI spadnie o w ciągu niecałym 2 lat o 3,4 pkt. proc. Można to porównać do spadku dynamiki CPI podczas dezinflacyjnych faz 4 ostatnich cykli: -4,2 pkt. proc. (od lipca 2004 do marca 2006), -2,8 pkt. proc. (od lipca 2008 do lipca 2010), -4,8 pkt. proc. (od maja 2011 do czerwca 2013) oraz -2,7 pkt. proc. (od lipca 2013 do lutego 2015). Średnia dla tych wartości to 3,6 pkt. proc., mediana to 3,5 pkt. proc. 

Gdyby taki scenariusz się rzeczywiście ziścił, to trudno byłoby sobie wyobrazić, że rynek długoterminowych obligacji skarbowych zareagowałby na to inaczej niż spadkiem rentowności o skali podobnej do skali spadku dynamiki CPI. To oznaczałoby zakończenie bessy trwającej na polskim rynku obligacji od 2 lat i nadejście hossy oznaczającej powiedzmy ponad 20 proc. wzrost cen 10-latek w ciągu następnych 2 lat. 

 

5CPIarentoblig

Na razie zostawiam ten temat do przemyślenia. Analizą warunków, które musiałyby zapanować w światowej i krajowej gospodarce (tempo wzrostu gospodarczego) i na rynkach (dolar, ceny surowców, złoty), by rzeczywistość podążyła za tą projekcją zostawiam na inną okazję. 

Dziś zwrócę jedynie uwagę, że 3 z 4 przypadków przyspieszenia dynamiki CPI podobnych do tego z okresu 8 miesięcy do grudnia, poprzedzały istotne tąpnięcie na rynku akcji: sygnał z września 1999 poprzedzał krach na rynku Nasdaq począwszy od marca 2000 o 6 miesięcy, sygnał z kwietnia 2008 poprzedzał krach wywołany upadkiem banku Lehman Brothers z września 2008 o 5 miesięcy, zaś sygnał z marca 2011 poprzedził silne tąpnięcie na rynkach akcji z sierpnia 2011 o 5 miesięcy. Odnosząc to do obecnych realiów można ocenić, że prawdopodobieństwo silnego tąpnięcia na rynkach akcji w okolicach maja-czerwca można szacować na 75 proc. Można to próbować odnieść do uzyskanego nieco innymi metodami wniosku z października: "Hossa do kwietnia, potem krach".

Podsumowując: należy bardzo poważnie rozważyć scenariusz, w którym obecne odbicie dynamiki wskaźników inflacji w naszym kraju zakończy się już w pierwszym półroczu (a może nawet w pierwszym kwartale) i następne 2 lat przyniosą kolejną falę silnej dezinflacji. W takim scenariusz trwająca od 2 lat bessa na krajowym rynku obligacji również powinna zakończy się jeszcze w pierwszym półroczu (a może nawet w pierwszym kwartale). 

 

 

19:22, bialek.wojciech
Link Komentarze (523) »