Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Wojciech Białek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
czwartek, 01 grudnia 2016

W zeszłym tygodniu wspomniałem o umieszczeniu zakupu polskich akcji wśród transakcji rekomendowanych przez bank Goldman Sachs na przyszły rok. Większość pozostałych pomysłów Goldmana ma silniejszy lub słabszy związek z ich lansowaną od dłuższego czasu przez ten bank prognozą aprecjacji amerykańskiego dolara. W zeszłym roku rynek już w połowie lutego naruszył "stop-lossy" zaproponowane przez GS pod koniec 2014 roku i wymusił zamknięcie rekomendowanych dolarowych pozycji. Kusi myśl, że w przyszłym roku będzie podobnie. By to sprawdzić postanowiłem odświeżyć moje oparte na cyklu Kuznetsa projekcje dla dolara. 

Zacznijmy od porównania zachowania dolara względem euro i jena do projekcji przedstawionych w połowie września. Zgodnie z projekcją euro miało dosyć jednostajnie słabnąć względem dolara i rzeczywiście od połowy września do końca listopada kurs EUR/USD spadł z 1,12 do 1,05, chociaż i tak nie dogonił spadającej jeszcze szybciej projekcji. 

 

1_EURUSDstaraprojekcja

 

Ciekawiej przedstawia się kwestia zachowania USD/JPY, który odbił się już we wrześniu i październiku od poziomu 100 i do początku grudnia - czyli wyraźnie przedwcześnie - zrealizował prawie cały sugerowany przez projekcję (kolor niebieski) sprzed 2,5 miesiąca potencjał wzrostowy. 

 

2_USDJPYstaraprojekcja

 

Podobnie zachował się jen w stosunku do jeszcze starszej projekcji (kolor niebieski) dla USD/JPY. 

 

3_USDJPYjeszczestarszaprojekcja

 

Nowe projekcje dla dolara oparłem na poniższej interpretacji cyklu Kuznetsa na dolarze:

 

4_KuznetsaNowaInterpretacja

Utożsamienie - odległych od siebie o 16-18 lat - dołków Dollar Index z maja tego roku, października 1998 oraz stycznia 1983 daje następującą projekcję zachowania tego indeksu:

 

5_DOllarIndexProjekcja

 

Jak widać obecna fala aprecjacji dolara kończy się już w grudniu, po czym projekcja wchodzi w 7-miesięczną "pędzącą" korektę, w której lokalne dołki dolara wypadają w lutym i lipcu,  a kolejny po grudniowym lokalny szczyt dolara w maju 2017. Od lipca projekcja Dollar Index ponownie zaczyna silnie rosnąć. 

Zastosowanie tych samych punktów synchronizacji wobec EUR/USD nie wnosi wiele zmian. Zgodnie z oczekiwaniami analityków Goldman Sachs euro słabnie względem dolara, a owa "pędząca" korekta od grudnia do lipca sugerowana przez projekcję dla Dollar Index przybiera tu niezbyt znaczącą bardzo słabą postać. 

 

6_EURUSDNowaProjekcja

Ciekawiej sprawa przedstawia się na nowej "kuznetsowej" projekcji USD/JPY. Tutaj mamy do czynienia - nieco zaskakująco - z trwającym do lipca silnym spadkiem kursu dolara względem jena. Nie za bardzo mam na razie pomysł, jakie wydarzenia mogłyby stać się pretekstem do takiego ruchu. 

 

7_USDJPYNowaProjekcja

 

W zeszłym roku dolar przestał się umacniać i wszedł w 5-miesięczną korektę 30 listopada czyli na 16 dni przed podwyżką stóp FED. Obecnie kolejna podwyżka stóp FED oczekiwana jest 14 grudnia. Po drodze w niedzielę jest jeszcze powtórka wyborów prezydenckich w Austrii i referendum konstytucyjne we Włoszech, czyli wydarzenie w okolice których teoretycznie powinna celować słabość euro. W tym kontekście grudniowy szczyt dolara wydaje się być dosyć prawdopodobny. W takim scenariuszu początek nowego roku rzeczywiście przyniósłby na rynku walutowym wydarzenia idące wbrew prognozom Goldman Sachs, chociaż oczywiście fajnym wstępem do takiego - trwającego do lutego? - osłabienia dolara byłoby zejście w grudniu EUR/USD do nowego 13-letniego dołka, która to informacja trafiłaby na pierwsze strony serwisów informacyjnych. Niezależnie od tego nowa projekcja dla EUR/USD nadal sugeruje, że europejska waluta powinna pozostać słaba, co zdaje się pasować i do oczekiwanego w 2017 roku klimatu politycznego w strefie euro (kwietniowo/majowe wybory we Francji, wrześniowe wybory w Niemczech). 

Przedstawiając we wrześniu zapowiadające nadchodzącą falę aprecjacji amerykańskiego dolara projekcje sugerowałem, że jej beneficjentami powinny być akcje krajów mogących skorzystać z dewaluacji swoich walut czyli nastawione na eksport Japonia czy kraje strefy euro takie jak Niemczy. Nikkei rzeczywiście wzrósł o kilkanaście procent, ale na razie dewaluacja euro względem dolara nie wpłynęła specjalnie pozytywnie na indeksy krajów strefy euro. Być może przyczyną jest utrzymujące się w strefie euro ryzyko polityczne. 

Podsumowując: wiarygodność powyższych projekcji w krótkoterminowej perspektywie nie jest zbyt duża, gdyż oparte one zostały jedynie na doświadczeniach dwóch ostatnich cykli, a moja interpretacja pozycji rynku w ramach obu cykli może być błędna, ale sugerują one, że obecna fala aprecjacji dolara powinna kulminować w drugiej połowie grudnia, po czym w okresie do okolic lipca przyszłego roku dolar powinien wejść w korektę, która - gdyby uzyskany wynik traktować dosłownie - powinna być szczególnie widoczna na parze USD/JPY

 

 

14:39, bialek.wojciech
Link Komentarze (54) »
piątek, 25 listopada 2016

Rozegranie dołka cyklu 20-tygodniowego na razie wydaje się być w dużej mierze kopią tego sprzed 4,5 miesiąca. Najpierw dostaliśmy polityczną sensację - wtedy Brexit, teraz Trump - potem S&P 500 dynamicznie wyszedł z dołka, a WIG był jeszcze przez jakiś czas spychany w dół - dokładnie tak jak na początku lipca - rytualnym straszeniem kolejnymi etapami konfiskaty oszczędności emerytalnych Polaków przez rząd, po czym też dołączył do zwyżki rosnąc podczas 4 ostatnich sesji o ponad 4 proc., co zdarzyło się po raz pierwszy od czerwca. "Trumpowy" dołek S&P 500 z 4 listopada wypadł 18,6 tygodnia po dołku "brexitowym" z 27 czerwca, a piątkowy dołek WIG-u 19,3 tygodnie po dołku z 6 lipca, co dobrze pasuje do wcześniejszych oczekiwań opartych na cyklu 20-tygodniowym. Oczywiście przed nami jeszcze referendum we Włoszech i podwyżka stóp FED, ale myślę, że założenie, że dołek cyklu 40-tygodniowego jest za nami, nie jest obarczone wielkim ryzykiem. 

Taki sygnał jak środowy - S&P 500 rośnie w 13 sesji o ponad 5,7 proc. - pojawiał się w początkowych fazach 4 z 5 ostatnich cykli 20-tygodniowych:

 

1SP50013sesji

 

Oparta na tych sygnałach projekcja wartości S&P 500 rośnie przez niecałe 2 miesiące do poziomu 2283 pkt., po czym spada formując pod koniec lutego i pod koniec marca podwójny dołek. Następnego dołka cyklu 20-tygodniowego można oczekiwać właśnie po koniec marca, więc wszystko się zgadza. Problem polega na tym, że polityczne wydarzenie analogiczne do referendum w Wielkiej Brytanii, czy wyborów w USA, czyli wybory prezydenckie we Francji przewidziane jest dopiero na kwiecień/maj. Być może następny cykl ulegnie wydłużeniu, albo też obawy, że obecny układ zostanie przewrócony również we Francji osiągną kulminację na miesiąc przed pierwszą turą wyborów (albo też całkiem inne czynniki okażą się bardziej istotne).

 

2SP500projekcja

 

WIG zaczynał słabnąć od 31 marca czyli na 84 dni przez referendum w Wielkiej Brytanii i od 11 sierpnia czyli na 89 dni przed datą wyborów w USA. Pierwsza tura wyborów we Francji zaplanowana została na 23 kwietnia, więc - zakładając utrzymanie się podobnych zależności - końca siły naszego rynku w ramach obecnego cyklu można by się spodziewać począwszy od ostatniego tygodnia stycznia. 

Te same sygnały generowane przez S&P 500 nałożone na wykres WIG-u nie wyglądają już tak jednoznacznie optymistycznie:

 

3WIGSP50013sesji

 

Uzyskana na ich podstawie projekcja rośnie co prawda, ale krótko - tylko do końca roku - i niezbyt silnie - tylko do poziomu 50000 pkt. 

 

4WIGprojekcjaSP50013

 

Układ techniczny wykresu WIG-u i sentymentu indywidualnych wydaje się być kopią tego z lipca 2012 roku, co sugeruje, że rozpoczęta - jak zakładam - w tym tygodniu faza wzrostowa cyklu 20-tygodniowego okaże się jednak mocniejsza niż powyższa projekcja. WIG jest o raptem 1 proc. poniżej poziomu rocznego maksimum, co oznacza, że wybicie z czegoś co wygląda jak roczna formacja podwójnego dna jest niemal pewne. Powinno to niebawem uruchomić popyt ze strony podążających za trendem spekulantów. 

 

5WIGWachlaraSentyment

Innym źródłem popytu mogą być globalni spekulacji kierujący się wskazaniami banku inwestycyjnego Goldman Sachs. Ten zaś umieścił zakup polskich - obok brazylijskich i indyjskich - akcji wśród najlepszych transakcji przyszłego roku. Jak to często z tego typu rekomendacjami bywa pomysł ten może w dużej mierze zużyć się już do początku przyszłego roku, więc w styczniu 2017 roku trzeba będzie do tego pomysłu pewnie podejść - przynajmniej na jakiś czas - kontrariańsko, ale do początku roku zostało jeszcze 5 tygodni i w tym czasie jakiś napędzany rekomendacją GS kapitał powinien na GPW zawitać. 

Podsumowując: z przerwami na lęki wywołane referendum we Włoszech i drugą podwyżką FED ceny akcji na GPW powinny per saldo rosnąć do stycznia w ramach wzrostowej fazy cykli 40-tygodniowego ustanawiając nowe roczne maksima

12:50, bialek.wojciech
Link Komentarze (278) »
czwartek, 17 listopada 2016

Według GUS Produkt Krajowy Brutto naszego kraju był wyższy niż przed rokiem o 2,5 proc., co oznacza najwolniejsze tempo wzrostu od 3 lat. 

 

1PKBzmianaroczn

 

Wywołało to sporo komentarzy sugerujących, że to spowolnienie to wina rządzącej nami miłościwie od roku "dobrej zmiany". Moim zdaniem takie opinie w dużej mierze wynikają z zabobonnej wiary w moc sprawczą polityków. W rzeczywistości jest ona - szczególnie w krótkoterminowej perspektywie - bardzo ograniczona. Gospodarka porusza się w swoim rytmie wyznaczonym przez różnej maści długoterminowe cykle, na co politycy mają ograniczony wpływ

I tak na przykład prezentowana w tym miejscu w przeszłości projekcja przebiegu dynamiki PKB (a dokładnie jej modelu opartego o miesięczne dane GUS o produkcji przemysłu i budownictwa oraz sprzedaży detalicznej) w obecnym cyklu oparta na uśrednieniu kilku ostatnich cykli Kitchina sugerowała, że jej dołek powinien wypaść w okolicach października tego roku, po czym powinno nadejść cykliczne ożywienie.

 

1PKBprojekcjaKitchin

 

I wszystko wskazuje na to, że tak się rzeczywiście dzieje. Sugerują to sygnały, które otrzymaliśmy ostatnio od eksperta znanego jak Dr. Copper. W pierwszej połowie listopada cena miedzi, która jeszcze w styczniu znalazła się na najniższym od kilku lat poziomie, ustanowiła roczne maksimum. W okresie minionych 40 lat takie sygnały pojawiły się 6-krotnie zawsze potwierdzając trwanie inflacyjnej fazy cyklu gospodarczego.

 

3copperszczytroczny

 

W każdym z tych 6 przypadków miedź w rok po takim sygnale kosztowała przynajmniej 17 proc. więcej niż w momencie generowania sygnału, a hossa na rynku miedzi kończyła się kolejno 18 miesięcy, 19 miesięcy, 7 miesięcy, 12 miesięcy, 40 miesięcy oraz 16 miesięcy po wygenerowaniu sygnału.

 

4coppercieki

 

Projekcja ceny miedzi oparta o uśrednienie tych 6 historycznych ścieżek silnie rośnie przez następne ponad 1,5 roku.

 

5copperprojekcja

 

Projekcja wartości MSCI Emerging Markets Index (w lokalnych walutach) uzyskana na podstawie 4 ostatnich tego typu sygnałów na miedzi (19 października 2009, 30 stycznia 2003, 1 września 1999 oraz 4 maja 1994) rośnie do przełomu kwietnia i maja przyszłego roku, chociaż widać, że obecna dynamika indeksu jest cieniem tej obserwowanej w przeszłości, więc do nominalnych poziomów osiąganych przez projekcję nie ma co specjalnie się przywiązywać. 

 

7msciempriojekcja

 

Jak to się ma do koniunktury gospodarczej w Polsce? Otóż - zgodnie z powiedzeniem "dr. Miedź prawdę ci powie" - dynamika złotowych cen metali przemysłowych była w przeszłości bardzo dobrym wskaźnikiem koniunktury w polskim przemyśle. Dzięki ostatniemu skokowi w górę cen miedzi i podobnym wzrostom cen innych metali przemysłowych oraz dzięki sile dolara i słabości złotego zmiana roczna złotowej wartości CRB Metals Sub-Index w ostatnich dniach przekroczyła +40 proc. Taki sygnał pojawiał się w każdym z poprzednich cykli za wyjątkiem skrajnie deflacyjnego ostatniego.

 

6CRBMetzmiana

 

Taka zmiana roczna przekłada się w modelu dynamiki produkcji przemysłowej na wzrost produkcji bliższy +13 proc. niż +3,2 proc. z września. Wskaźnik ten wyprzedzał w przeszłości dynamikę produkcji o średnio 2 miesiące, więc pierwsze efekty listopadowego ożywienia na rynku metali powinniśmy zobaczyć w danych GUS o produkcji za styczeń. 

 

6prodmodelCRBMet

 

Niestety w przeszłości takie jak listopadowy sygnały z rynku metali często pojawiały się, gdy ożywienie w przemyśle już jakiś czas trwało, więc projekcja dynamiki produkcji przemysłowej oparta na tych precedensach rośnie jedynie do lutego przyszłego roku osiągając poziom +9,2 proc. Tak więc nie jest jasne, jak długotrwałe okaże się ostatecznie ożywienie sugerowane przez zachowanie cen miedzi. Z poprzednich rozważań - "Hossa do kwietnia potem krach" - i tak wynika, że na wzrosty cen akcji mamy czas co najwyżej do wiosny. Kwiecień to moment publikacji wyników za I kw., które - jak wynika z powyższych rozważań - powinny być relatywnie dobre. 

Na poniższym obrazku na wykresie WIG-u zaznaczyłem 5 ostatnich tego typu sygnałów (plus obecny) generowanych przez złotową wartość CRM Metals Sub-Index. 

 

8wigsygnalynacrbmetals

 

Jak widać takie sygnały pojawiały się zawsze w drugiej połowie cyklicznej hossy. Z tego wynika, że nie należy się obecnie nastawiać na jakąś bardzo długo trwające wzrosty. Projekcja wartości WIG-u oparta o te sygnały oczywiście rośnie (o prawie 20 procent), ale osiąga szczyt już w okresie styczeń-luty. 

 

9wigprojeckcjacrmmet

 

Mamy więc projekcję WIG-u rosnącą do stycznia/lutego, projekcję MSCI EM Index rosnącą do przełomu kwietnia/maja i cytowane powyżej uzyskane na podstawie cyklu Kuznetsa projekcje dla głównych indeksów osiągające szczyty w marcu i kwietniu. Jakieś precyzyjniejsze oszacowania można będzie być może uzyskać już po nowym roku w miarę pojawiania się nowych sygnałów. Uzyskana przed miesiącem projekcja dla S&P 500 robi szczyt już w grudniu, ale można ten wynik lekceważyć zakładając, że w takiej jak obecna inflacyjnej fazie cyklu USA (połączonej z mocnym dolarem) mają prawo słabować, a silniejsze wzrosty pojawią się na peryferiach (lub na rynkach korzystających z silnego dolara). Oczywiście hipotetyczny protekcjonizm Trumpa może tu być zagrożeniem, ale nie wydaje się, by jakieś realne decyzje mogły się pojawić już w najbliższych miesiącach. 

Podsumowując: najbliższe miesiące powinny przynieść wyraźną poprawę koniunktury gospodarczej, czemu towarzyszyć powinien - powiedzmy kilkunastoprocentowy - wzrost wartości WIG-u trwający do I kw. (a być może do początku kwartału drugiego). Hossa na miedzi powinna potrwać jeszcze przynajmniej 7 miesięcy, chociaż obecną sytuacją należy porównywać raczej z przypadkiem z lat 1999-2000, a więc jakichś wielkich szaleństw na tym rynku nie należy oczekiwać. 

 

18:26, bialek.wojciech
Link Komentarze (302) »
środa, 09 listopada 2016

4 lata temu przy okazji poprzednich wyborów prezydenckich w USA postawiłem - na podstawie analizy zachowanie S&P 500 z okresu minionego pokolenia - tezę, że walka urzędującego prezydenta o reelekcję jest dobrym znakiem dla rynku akcji w Stanach Zjednoczonych. Ilustrowałem to dwiema projekcjami - jedną uzyskaną przez uśrednienie zachowania S&P 500 po wyborach, w których urzędujący prezydent walczył o ponowny wybór (kolor czarny) i drugą będącą wynikiem uśrednienia zachowania S&P 500 po wyborach, w których urzędujący prezydent nie startował.

 

reelekcja1

 

Po upływie 4 lat można ocenić, że ówczesna wielce optymistyczna projekcja spisała się doskonale:

 

reelekcja2

 

Obecna sytuacja wydaje się zupełnie odmienna. W okresie powojennym mieliśmy wcześniej 4-krotnie do czynienia z sytuacją podobną do obecnej, to znaczy z wyborami, w których Demokratę pokonuje Republikanin. Tak było w 2000 roku z Georgem W. Bushem, w 1980 roku z Ronaldem Reaganem, w 1968 roku w Richardem Nixonem oraz w 1952 roku z Dwightem Eisenhowerem.

 

Trump1

 

Ścieżki S&P 500 po wyborach, w wyniku których na stanowisku prezydenta Stanów Zjednoczonych Republikanin zastępuje Demokratę, raczej jednoznacznie sugerują, że potencjał wzrostowy S&P 500 w okresie następnych przynajmniej 10 miesięcy jest ograniczony (w +8,9 proc. w miesiąc po wyborach w 1980 roku, +8,4 proc. w 1952/3 roku w 2 miesiące po wyborach, +5,1 proc. w miesiąc po wyborach w 1968 roku i 0 proc. po wyborach w 2000 roku). 

 

Trump2cieki2

 

Projekcja uzyskana przez uśrednienie tych 4 historycznych ścieżek indeksu z okresu powojennego sugeruje, że nowa republikańska administracja powinna rzucać cień na Wall Street do mniej więcej lata 2018 roku. 

 

Trump3projekcja

 

Podsumowując: przy wszystkich zwyczajowych zastrzeżeniach co do wiarygodności projekcji opartych na nielicznych historycznych precedensach trudno uznać zwycięstwo kandydata Republikanów we wczorajszych wyborach przerywające okres rządów Demokratów za dobry omen dla amerykańskiego rynku akcji w perspektywie następnych ok. 20 miesięcy. W tym okresie okazji do zysków należy szukać na innych segmentach globalnego rynku finansowego. 

 

11:04, bialek.wojciech
Link Komentarze (443) »
piątek, 04 listopada 2016

Wall Street najwyraźniej przestraszyła się w ostatnich dniach możliwości wygrania przez Donalda Trumpa wyborów prezydenckich w USA, o czym świadczyć może sekwencja 8-kolejnych spadków wartości S&P 500. W okresie minionego pokolenia taka seria miała miejsce wcześniej jedynie 3-krotnie - daty 8-ych spadkowych sesji to 10 października 2008 roku (w niecały miesiąc po bankructwie banku Lehman Brothers i miesiąc przed wyborami prezydenckimi kończącymi 8-letnią kadencją Busha Młodszego), 19 czerwca 1996 (czyli też w roku wyborczym) oraz 10 września 1991. 

 

SP500spada8sesjizrzdu

 

W każdym z tych 3 przypadków maksymalna dalsza strata w ciągu następnych 9 sesji nie przekraczała 0,3 proc., ale później indeks spadał niżej. W 1991 roku dołek został ustanowiony 21 sesji później, w 1996 roku 24 sesje później zaś w 2008 roku 29 sesji później. W każdym przypadku na 46-47 sesji po sygnale S&P 500 był wychodził na poziom nieznacznie wyższy (0,3-3,3 proc.) od notowanego na 8-ej kolejnej sesji spadkowej. Potem następowało ponowne kilkusesyjne osłabienie, a dalsze ścieżki indeksu już kształtowały się odmiennie: w 1991 i 1996 roku powracała trwała hossa, zaś na początku 2009 roku S&P 500 spadał silnie jeszcze raz a silna hossa rozpoczynała się dopiero 4 miesiące po takiej 8-sesyjnej serii spadków. Zawsze najpóźniej 9 miesięcy po sygnale S&P 500 wychodził trwale na plus i nigdy później nie spadał niżej. 

 

ciekiSP5008sesji

 

Ostatnie zachowanie S&P 500 było zbliżone swym charakterem do tego z 1991 czy 1996 roku a znacznie odbiegało dynamiką od tego sprzed 8 lat. Jeśli założyć, że będzie tak nadal, to można ocenić, że dalszy potencjał spadkowy S&P 500 wynosi 2,4-5,3 proc. a jego większa część powinna zostać zrealizowana w ciągu najbliższych 21-29 sesji.

W trakcie tych 8 sesji S&P stracił 2,9 proc. spadając do 3-miesięcznego dołka. Takie sygnały poprzedzały ostatnie minima cyklu 20-tygodniowego na tym indeksie o 3 sesje (20-25 sierpnia 2015), o 26 sesji (6 stycznia-11 lutego 2016) oraz o 0 sesji (27 czerwca 2016). 

 

SP5003miesminimumspadaw8sesji

 

Średnia długość 3 ostatnich wyraźnych przebiegów cyklu 20-tygodniowego sugeruje poszukiwanie dołka tej klasy w okolicach 27 listopada. Dwa wyraźne ostatnie minima cyklu 10-tygodniowego to 27 czerwca i 14 września, co sugeruje następny dołek tej klasy w okolicach 2 grudnia. Można próbować schodzić jeszcze na niższą rozdzielczość: 2 ostatnie widoczne minima cyklu 5-tygodniowego na S&P 500 to 14 września i 17 października, co daje 19 listopada jako oczekiwany termin następnego minimum.

Ciekawe, że nasz rynek przestraszył się tego, czego boi się Wall Street dopiero w środę. Wcześniej - pod koniec października - WIG wspiął się na najwyższy poziom od 11 miesięcy. Takie 11-miesięczne maksima osiągane po wygenerowaniu sygnały sugerującego rozpoczęcie na rynku akcji wzrostowej fazy cyklu Kitchina zaznaczyłem na czerwono na poniższym obrazku:

 

WIGsygna11mies

 

Strach na GPW objawił się 2,5 proc. spadkiem wartości WIG-u w środę. Co ciekawe ostatnio sesje, na którym WIG tracił ponad 2,5 proc. wypadały tuż przed ustanowieniem dołków cyklu 20-tygodniowego. 

 

WIGspadao2i5proc

 

Dosyć dobrze pasuje to do koncepcji, zgodnie z którą październikowy zryw WIG-u miał charakter zbliżony do tego z grudnia ub. r., czyli był ostatnim wzrostem w ramach cyklu 5-tygodniowego przed ustanowieniem dołka cyklu 40-tygodniowego. 

 

WIGwachlarcykl

Podsumowując: do tej pory faza spadkowa obecnego cykl 20-tygodniowego była na WIG bardzo silna (praktycznie brak spadku). Ewentualne reakcje na wynik wyborów w USA mogą to do pewnego stopnia zmienić, ale wydaje się, że ta odporność naszego rynku akcji w okresie sierpień-październik znacznie większa od tej obserwowanej podczas poprzednich faz spadkowych cyklu 20-tygodniowego (marzec-lipiec i październik 2015-styczeń 2016) jest zapowiedzią ujawnienia się znaczącej siły rynku po rozpoczęciu fazy wzrostowej następnego cyklu 20- i 40-tygodniowego, czego - na podstawie układu krótszych cykli 10- i 5-tygodniowego - spodziewać się można w okolicach drugiej połowy listopada. 

 

13:28, bialek.wojciech
Link Komentarze (236) »
środa, 26 października 2016

W zeszłym tygodniu odwiedzili mnie panowie Ryszard i Zbigniew Łukoś z firmy ExMetrix prezentując rozwijaną przez siebie platformę do modelowania i prognozowania procesów rynkowych, gospodarczych czy demograficznych. Ponieważ narzędzie wydaje się warte uwagi poprosiłem panów Łukosiów o przedstawienie jakiegoś przykładowego modelu będącego efektem działania ich systemu. Dostałem model dla DAX-a na następne pół roku wraz z opisem, którego streszczeniem chciałbym się podzielić. 

Pierwszym etapem działania systemu jest selekcja danych, które mają potencjalny wpływ na analizowaną serię (w tym przypadku zachowanie DAX-a). Do dyspozycji jest 11 milionów szeregów danych makroekonomicznych, rynkowych i innych. 

Selekcja danych przeprowadzana była - w przypadku tego modelu - według 3 kryteriów: podobieństwa na poziomie widmowym, kryterium korelacyjnego z uwzględnieniem optymalnych przesunięć oraz kryterium "dedukcyjnego" (czyli po prostu zmiennych dobranych "ręcznie").

W przypadku poszukiwania podobieństwa na poziomie widmowym modelowana seria danych rozbijana jest na składowe widma częstotliwości (czyli na składowe cykle). Podobna procedura stosowana jest do wszystkich dostępnych danych. Dla tych zmiennych, których widmo jest zbliżone do widma DAX-a algorytm wyznacza 2 główne cykle czasowe i dokonuje ich ponownego złożenia. Następnie dokonywane jest porównanie ekstremów (minimów i maksimów) tak uzyskanego złożenia dla danej serii i dla DAX-a. Do dalszego etapu przechodzą te serie, dla których te ekstrema najczęściej wypadają  przed podobnymi ekstremami DAX-a czyli serie, których główne składowe harmoniczne (główne cykle) osiągają dołki/szczyty zwykle wcześniej niż podobne składowe harmoniczne DAX-a. 

Takie główne składowe harmoniczne DAX-a i dwóch przykładowych serii danych (REIT - Crown Castle International Corp. oraz EU-28 Retail confidence indicator) wybranych tą metodą zilustrowane są na obrazkach poniżej:

 

ExMetrix1

ExMetrix2

ExMetrix3

 

Druga metoda wyszukiwania potencjalnie użytecznych przy budowie modelu danych to metoda, którą sam często stosuję, czyli "metoda korelacyjna uwzględniająca optymalne przesunięcie czasowe". Chodzi po prostu o poszukiwanie wśród milionów dostępnych serii danych takich, które wykazują wysoki współczynnik korelacji z daną, dla której model budujemy, przy odpowiednio dużym wyprzedzeniu w stosunku do danej objaśnianej. 

Znaleziona w ten sposób przykładowa seria danych, która przy średnio 10-miesięcznym wyprzedzeniu wobec DAX-a charakteryzowała się w okresie minionych ponad 20 lat współczynnikiem korelacji na poziomie 0,88, widoczna jest na poniższym obrazku.

 

ExMetrix4

 

Żeby nie było tak pięknie - to znaczy w pełni automatycznie - na koniec autorzy modelu wtrącili swoje trzy grosze i dodali do modelu serie danych, które nie zostały uznane za godne uwagi przez dwie poprzednie w pełni automatyczne metody, ale z jakichś względów cieszyły się estymą osób nadzorujących pracę komputerów. Przykładem takiej serii danych dodanych "po uważaniu" jest wskaźnik zaufania konsumentów dla Niemiec.

 

ExMetrix5

 

Po zakończeniu procesu selekcji zmiennych wejściowych system przechodzi do etapu optymalizacji parametrów modelu. Stosowana jest metoda "symulowanego wyżarzania". Zacytuję autorów systemu:

"Jest to algorytm , który w procesie kolejnych iteracji poszukuje na tak zwanym zbiorze uczącym minimum błędu. Weryfikacja odbywa się na zbiorze testowym, który w tym przypadku tworzą notowania z ostatnich ośmiu miesięcy poprzedzających październik 2016. Algorytm wykazuje ponadto odporność na współliniowość zmiennych (choć pod tym kątem wyselekcjonowana grupa zmiennych jest zawsze dodatkowo weryfikowana). Nie ma też teoretycznego wymogu stosowania zmiennych stacjonarnych .

Model zawiera również moduł deterministyczny, co w tym przypadku oznacza uwzględnienie funkcji czasu, w tym uwzględnienia klasycznej dekompozycji zmiennej prognozowanej na trend i składnik cykliczny. W rezultacie wykonano dwa  modele o różnej postaci matematycznej.

Pierwszy – to prosty model liniowy.

Drugi - to model potęgowy , w którym oprócz współczynników optymalizowane są również wykładniki potęg."

 

Rezultaty działania obu modeli - liniowego i potęgowego - widać na poniższych obrazkach:

 

ExMetrix6

 

ExMetrix7

 

Jak widać oba modele sugerują wzrost DAX-a trwający przynajmniej do końca marca i sięgający okolic szczytu sprzed 1,5 roku (12374 pkt.). Za 5 miesięcy można będzie wrócić do tematu i ocenić jakość przedstawionych ExMetrixowych modeli dla DAX-a. Co ciekawe płynący z ich zachowania wniosek jest w miarę zbliżony - przynajmniej przez pierwsze pół roku - do tego, który pojawił się w moim poprzednim komentarzu: "Hossa do kwietnia, potem krach"

 

 

11:28, bialek.wojciech
Link Komentarze (290) »
wtorek, 18 października 2016

W styczniu ubiegłego roku analizując oczekiwane konsekwencje trwającego krachu cen surowców sformułowałem w odniesieniu do niemieckiego DAX następujące wnioski:

 

"Wnioski każdy może sobie wyprowadzić na własną rękę. Gdybym ja miał szukać cech wspólnych zachowania cen surowców i niemieckich akcji po obu historycznych momentach podejrzewanych o podobieństwo do obecnej sytuacji, to wskazałbym na następujące:

1) GSCI spadał bez większych korekt (ale były mniejsze) przez następne przynajmniej 9 miesięcy;

2) DAX zwyżkował bez większych korekt (ale były mniejsze) przez następne przynajmniej 5 miesięcy;

3) bessa na GSCI skończyła się najpóźniej po 17 miesiącach;

4) hossa na DAX-ie powinna skończyć się za 2 lata (odpowiednik bessy od marca 2000) - 2,5 roku (odpowiednik krachu od sierpnia 1987) czyli gdzieś w 2017-tym. 

5) w III kw. tego roku istnieje ryzyko wtórnego kryzysu analogicznego do kryzysu rosyjskiego, który nastąpił latem 1998 roku (ale po sygnale z 1985 roku niczego takiego nie było)."

 

Część z tych wniosków sprzed 21 miesięcy można już zweryfikować. GSCI rzeczywiście później nadal spadał przez następne przynajmniej 9 miesięcy (1), a bessa na rynku surowców skończyła się nie później niż po 17 miesiącach (3): ten indeks cen surowców zniżkował do stycznia 2016, a więc przez 12 miesięcy. DAX rzeczywiście zwyżkował później (+15,7 proc.), ale tylko nieco ponad 3 miesiące, a nie "przynajmniej pięć" (2). Później rzeczywiście doszło to tąpnięcia na rynkach, ale tym razem przyjęło ona najbardziej spektakularną formę nie w Rosji ale w Chinach (5). 

Do weryfikacji pozostał jeszcze ostatni punkt czyli 4-ty. 

Proponuję wrócić dziś do przesłanek stojących za ówczesnymi predykcjami i zrobić ich uaktualnienie. 

W stosunku do projekcji ze stycznia 2015 wprowadzę jedną zmianę. Wiemy już, że ceny surowców ustanowiły oczekiwany dołek 20 stycznia tego roku. Proponuję więc zsynchronizować obecny cykl z dwoma poprzednimi właśnie w datach dołków cen surowców tej klasy co styczniowy czyli w 21 grudnia 1998 oraz 11 lipca 1986.

Podstawę do dokonania takiej właśnie synchronizacji dają mi dwie przesłanki. Po pierwsze ostatni okres i właśnie koniec 1998 roku (po kryzysie azjatyckim i rosyjskim) oraz rok 1986 to czas najniższej w historii dostępnych danych 6-letniej dynamiki GSCI (ponad -30 proc.). Po drugiej tylko w tych 3 okresach GSCI spadał do poziomu 100-miesięcznego maksimum, co zilustrowałem na poniższym obrazku.

 

GSCIdoekKuznets1 

 

Krach cen surowców powinien dawać pozytywny impuls wzrostowy gospodarkom głównych krajów rozwiniętych będących głównymi konsumentami netto surowców. I tak się rzeczywiście stało w latach 1986-97 oraz latach 1999-2000. Porównajmy te - zsynchronizowane w dołkach GSCI -  impulsy wzrostowe do obecnego:

 

GSCIdoekKuznetsSP500cieki2GSCIdoekKuznetsDAXcieki31GSCIdoekKuznetsNikkeicieki4

 

A to projekcje uzyskane przez uśrednienie obu historycznych ścieżek po dołku cen surowców:

 

GSCIdoekKuznetsSP500projekcja5a

GSCIdoekKuznetsDAXprojekcja6
GSCIdoekKuznetsNikkeiprojekcja7

 

Projekcje jak projekcje, nie ma się co do nich modlić (w 2015-tym DAX miał rosnąć "przynajmniej 5 miesięcy", a rósł jedynie ponad trzy, jak gdyby spekulanci świadomi opisanych zależności próbując je wyprzedzić zdołali wpłynąć na zachowanie rynku). Ale wniosek jest jeden, pozytywny wpływ krachu cen surowców z lat 2014-2016 - skutkującego spadkiem dynamiki wskaźników inflacji i odsunięciem w czasie podwyżek stóp procentowych - na koniunkturę na rynkach akcji w krajach  rozwiniętych powinien utrzymać się do okolic kwietnia przyszłego roku (kiedy to rynki zaczną martwić się skutkami rosnącej inflacji). To sugeruje, że ewentualną słabość cen akcji w najbliższych tygodniach - dołek cyklu 40-tygodniowego wydaje się odległy o ok. 5 tygodni - powinno się wykorzystać do zakupów akcji w ich sezonowym dołku. W okolicach kwietnia 2017 rynkom akcji należeć się jednak będzie schłodzenie podobne do tego z października 1987 roku (największy jednodniowy spadek S&P 500 w historii) czy wiosny 2000, gdy krach nastąpił na rynku Nasdaq. Nad tym czy dalsze losy rynków przypominać będą te po październiku 1987 (powrót hossy) czy te po krachu na Nasdaqu z wiosny 2000 (2,5 roku bessy) proponuję zastanawiać się, gdy jakieś elementy powyższych predykcji się zmaterializują. 

 

19:48, bialek.wojciech
Link Komentarze (285) »
środa, 12 października 2016

Myślę, że ubiegłotygodniowy "flash crash" na funcie pozwala doprecyzować oczekiwania, co do przyszłego kursu brytyjskiej waluty. W tekście sprzed czerwcowego referendum proponowałem - w wypadku głosowania za wyjściem Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej - posłużenie się analogią z pierwszym Brexitem czyli decyzją brytyjskiego rządu z września 1992 o wyjściu z Europejskiego Systemu Walutowego. Ta analogia pracowała bardzo dobrze przez pierwsze 2,5 miesiąca po referendum, ale ostatnio funt zaczął się być wyraźnie słabszy od oczekiwań wysnutych na podstawie tego precedensu sprzed 24 lat. 

 

EURGBPProjekcja1

 

W tekście z czerwca zwracałem też uwagę na bardzo regularny 8-letni cykl widoczny na wykresie USD/GBP, która to cykliczność sugerowała, że ewentualne opowiedzenie się brytyjskiego ludu miast i wsi za wyjściem Wielkiej Brytanii z UE byłoby idealnym pretekstem do ustanowienia - w kilka miesięcy później - kolejnego tego typu spektakularnego minimum funta względem dolara. 

 

USDGBPCykl8letni

 

Z projekcji kursu EUR/GBP opartej na analogii z pierwszym Brexitem sprzed 24 lat wynikało, że funt zrobi dołek względem euro w grudniu (za 38 sesji od dziś). 

Z 8 letniego cyklu wynikało, że dołek funta względem dolara powinien zostać ustanowiony ok. 8 lat po poprzednim z 23 stycznia 2009.

W okresie minionych 7 sesji USD/GBP wzrósł o ponad 6 proc. Podobna 7-sesyjna zmiana ponad 3 miesiące temu tuż po referendum przekroczyła 10 proc. Z podobnym zachowaniem USD/GBP  mieliśmy w okresie w okresie minionego pokolenia do czynienia jedynie dwukrotnie: 8 lat temu po upadku banku Lehman Brothers we wrześniu 2008 roku oraz i 24 lata temu po pierwszym Brexicie z września 1992. 

 

USDGBPSygnay

 

Jak widać te dwa - podobne do generowanego obecnie - historyczne sygnały pojawiły się w pobliżu dwu bardzo istotnych minimów ustanawianych przez USD/GBP w ramach cyklu 8-letniego. Projekcja kursu funta do dolara oparta na tych dwu precedensach wygląda tak:

 

USDGBPProjekcja2

 

Ta projekcja sugeruje, że pierwsza połowa grudnia - okolice oczekiwanej podwyżki stóp FED - to powinien być ostatni moment, by w miarę korzystnie zamienić dolary na funty. 

Jeśli chodzi o kurs funta względem złotego, to przyjrzałem się poprzednim epizodom spadku kursu GBP/PLN o ponad 20 proc. w przeciągu 11 miesięcy. W przeszłości zdarzyły się 4 takie sytuacje:

 

GBPPLN1

Trzy  z tych czterech historycznych fal spadku funta było do siebie bardzo podobnych. Gdyby również obecnie trwająca miała się ostatecznie okazać do nich zbliżona, to kurs funta osiągnąłby dołek w strefie 4,62-4,69 za 36-59 sesji, czyli w grudniu-styczniu (wobec 4,75 obecnie). Jeden przypadek był odmienny i przyniósł znacznie głębszy i dłuższy spadek kursu funta. Na poniższym obrazku zielonym prostokątem zaznaczyłem strefę kupna, a czerwonym strefę realizacji oczekiwanych później krótkoterminowych zysków (powyżej 5,22). 

 

GBPPLN2

Podsumowując: różne metody stosowane do różnych par walutowych sugerują nieco odmienne oczekiwane momenty ustanowienia przez kurs brytyjskiego funta dołka: analogia z Brexitem z 1992 roku grudzień jako dołek względem euro, 8 letni cykl na USD/GBP okolice stycznia jako minimum względem dolara, najnowsza projekcja USD/GBP najbliższe dni, a zabawy z historią GBP/PLN okres grudzień-styczeń. Nawet jednak z najnowszej projekcji sugerującej bliskość dołka funta względem dolara wynika, że do pierwszej połowy grudnia kurs funta zbyt daleko nie ucieknie, więc akumulację brytyjskiej waluty poprzedzającej późniejsze trwające do wiosny odbicie jej kursu powyżej poziomu 5,22 zł, można - jak się wydaje - prowadzić stopniowo z jej końcem celując w okolice oczekiwanej w grudniu podwyżki stóp FED. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

17:09, bialek.wojciech
Link Komentarze (272) »
wtorek, 04 października 2016

Barack Obama jest trzecim z rzędu prezydentem USA sprawującym swój urząd drugą kadencję (po Clintonie mężu i Bushu młodszym). Ten fakt można uznać za sygnał zachodzącej stabilizacji politycznej w USA - w okresie wcześniejszych 150 lat prezydent, którego nikt nie zabił, nie usunął z urzędu i który wygrał wybory dwukrotnie, ale nie zasiedział się pod pretekstem wojny do czwartej kadencji, zdarzał się rzadko. Łącznie z wymienioną wyżej trójką było takich przypadków tylko siedem - do tej grupy można doliczyć Reagana (1981-1989), Eisenhowera (1953-1961), Wilsona (1913-1921) i Granta (1869-1877). 

Z punktu widzenia rynku akcji koniec drugiej kadencji prezydenta kojarzy się ostatnio fatalnie. Dwa największe krachy giełdowe ostatnich dekad (spadek S&P 500 o 49-57 proc.) zaczęły odpowiednio pod koniec drugiej kadencji Clintona (marzec 2000) i pod koniec drugiej kadencji Busha młodszego (październik 2007). Proponuję sprawdzić, czy to uniwersalna reguła, to znaczy, czy każdy dwukadencyjny prezydent USA z okresu minionych 140 lat stosował się - świadomie lub nie - do maksymy "après nous, le déluge".

Na poniższym obrazku widać 7 ścieżek S&P 500 zsynchronizowanych na koniec września ostatniego roku drugiej kadencji. Jak widać aż tak ekstremalne przypadki jako bessy z lat 2000-2002 i 2007-2009 się już nie pojawiły, tym niemniej w 4 na 6 przypadków w lipcu pierwszego roku nowej kadencji prezydenckiej S&P 500 był przynajmniej 15 proc. niżej niż na koniec września roku wyborczego.

 

dwukadencyjny1

 

Uśrednienie tych 6 historycznych ścieżek indeksu daje projekcję, która robił dołek w marcu roku wyborczego w okolicach poziomu 1873 pkt. po czym wznawia wzrosty. Jak widać uśredniając słaby dla rynku akcji okres rozpoczyna się w lipcu trzeciego roku przed wyborami zaś kończy 4 miesiące po wyborach. 

 

dwukadencyjny2
Tą okołowyborczą słabość rynku akcji w okolicach końca drugiej kadencji słabość można zrozumieć przyglądając się zachowaniu dynamiki PKB w USA w tych okresach. Dysponuję danymi na temat PKB w USA  dopiero od 1948 roku, więc zaznaczyłem na poniższym wykresie październiki 1960, 1988, 2000 i 2008 roku. Jak widać w dwóch z tych czterech przypadków (1960, 2008) recesja w gospodarce już wtedy trwała, w jednym jej początek odległy był o 5 miesięcy (2000), a w jednym o 21 miesięcy (1988). 

 

dwukadencyjny2.5

 

Porównanie ówczesnych ścieżek zmiany rocznej PKB zsynchronizowanych na koniec II kw. roku wyborów wygląda tak:

 

dwukadencyjny3

 

To tego zestawienia można dodać informacje o gospodarczej depresji z lat 1920-21, która rozpoczęła się w ostatnim roku drugiej kadencji prezydenta Woodrawa Wilsona i o tzw. "Długiej Depresji" z lat 1873-1879, czyli z okresu drugiej kadencji Ulyssesa Granta i bezpośrednio po niej. 

Do tego schematu można nawet wciągać Franklina Delano Roosevelta, który został wybrany po raz pierwszy w 1932 roku a po raz drugi w 1936 roku i powinien zakończyć drugą kadencję na początku 1941 roku. Ktoś kto kupiłby S&P 500 na koniec września 1940 roku do kwietnia 1942 roku (4 miesiące po japońskim ataku na Pearl Harbor) straciłby 28 proc.

Jak widać rzeczywiście kończącego drugą kadencję prezydenta USA można podejrzewać o stosowanie podejścia typu "po nas choćby potop". 

Projekcja dynamiki PKB w USA oparta na uśrednieniu ścieżek wokół wyborów z 1960, 1988, 2000 i 2008 roku robi dołek już w II kw. 2017 roku, co pasuje do przedstawionej wyżej projekcji S&P 500 robiącej dołek w marcu przyszłego roku. 

Tyle zabawy historią. Muszę przyznać, że wnioski z niej wyciągnięte raczej nie pasują do mojego preferowanego scenariusza, w którym obecna sytuacja z grubsza przypomina tę z 1999 roku, co oznacza, że końca hossy na Wall Street można oczekiwać dopiero w przyszłym roku, a recesja nadejdzie w roku 2018-tym. Warto jednak zwrócić uwagę, że projekcja z poprzedniego wpisu sugerowała dołek S&P 500 w lutym. Proponuję więc pewien kompromis: wynikająca z cyklu Kuznetsa analogia z sytuacją z 1999 roku jest aktualna, S&P 500 jest obecnie 8 miesięcy po dołku z lutego tego roku, a więc w podobnej sytuacji jak w czerwcu 1999 w 8 miesięcy po dołku bessy z października 1998 (upadek LTCM po kryzysie azjatyckim i rosyjskim), czyli za miesiąc - w okolicach wyborów w USA (wygrywa Clinton żona?) - mamy odpowiednik lipca 1999 i S&P 500 będzie mógł zacząć 3 miesięczną korektę o ok. 12 proc. odpowiadającą tej z okresu lipiec-październik 1999. Później - czyli od lutego 2017 - można będzie dokończyć hossę odpowiednikiem 5-miesięcznej fali wzrostowej z okresu październik 1999-marzec 2000. W drugiej połowie 2017 roku rozpocznie się bessa. 

13:17, bialek.wojciech
Link Komentarze (315) »
czwartek, 22 września 2016

Janet Yellen została szefową FED 2,5 roku temu. W tym czasie doszło tylko do jednej podwyżki stóp (wczoraj FOMC znowu wstrzymał się z kolejną). To kontrastuje z zachowaniem jej trzech poprzedników - Paula Volckera, Alana Greenspana oraz Bena Bernanke - którzy - podobnie jak Janet Yellen - obejmowali stanowiska przewodniczącego Rezerwy Federalnej w 5 lat po poprzedniej recesji gospodarczej (szare pionowe paski na poniższym obrazku), ale w przeciwieństwie do niej od razu zabierali się pracowicie za wywołanie następnej, kontynuując bez zwłoki podwyżki stóp zapoczątkowane przez poprzednika. 

 

SzefowieFED1

 

Co ciekawe po 2,5 roku od objęcia stanowiska poprzedni szefowie FED byli już po końcu serii podwyżek stóp i zaczynali już stopy obniżać reagując na nowe spowolnienie gospodarcze. 

 

SzefowieFED2ciekistpFED

 

Jak widać stopy FED przy każdym kolejnym szefie FED z okresu minionego pokolenia były niższe, co można interpretować jako "stygnięcie" gospodarki USA po okresie wzrost tempa inflacji z lat 60-tych i 70-tych, a co ktoś dowcipnie skomentował za pomocą poniższego obrazka:

 

SzefowieFED2.1satyra

 

W przypadku 3 poprzednich szefów FED w 2,5 roku po objęciu przez nich stanowiska na rynku akcji trwała już w najlepsze nowa bessa, która kończyła się kolejno w 3 lata po objęciu stanowiska przez Paula Volckera, w 3 lata i 2 miesiące po objęciu stanowiska przez Alana Greenspana oraz w 3 lata i miesiąc po objęciu stanowiska przez Bena Bernanke. Po tych 3 latach-3 latach 2 miesiącach rozpoczynała się - w apogeum gospodarczej recesji wywołanej podwyżkami stóp - nowa cykliczna hossa na amerykańskim rynku akcji (sierpień 1982, październik 1990 oraz marzec 2009). 

 

SzefowieFED3koniecbessy

 

Można spekulować, że gdyby pani Yellen zachowywała się równie agresywnie jak jej poprzednicy podnosząc stopy zaraz po objęciu stanowiska, to obecnie też bylibyśmy w trakcie kolejnej recesji, a na Wall Street trwałaby regularna bessa, której zakończenia należałoby oczekiwać w 36-39 miesięcy po rozpoczęciu kadencji obecnej przewodniczącej FED czyli pomiędzy lutym a majem 2017 roku. 

Ponieważ jednak FED pod kierownictwem Janet Yellen zachowuje się znacznie bardziej "gołębio" niż jej poprzednicy, więc S&P 500 powoli odchyla się w górę od historycznego wzorca uzyskanego przez uśrednienie ścieżek indeksu wokół dat zmian na stanowiska przewodniczącego Rezerwy Federalnej. Obecnie jest już 20 proc. wyżej niż ta projekcja. 

 

SzefowieFED4.1projekcja

 

Podsumowując: wydaje się, że odmienna - znacznie bardziej ostrożna - w stosunku do tego z czym mieliśmy do czynienia w przeszłości polityka pieniężna obecnego FED w trakcie kadencji Janet Yellen powoduje wydłużanie się bieżącej - rozpoczętej w 2009 roku - fazy ożywienia gospodarczego w USA i odchylanie się ścieżki S&P 500 w górę w stosunku do historycznego wzorca zachowania w trakcie urzędowania kolejnego szefa FED. Alternatywnie - ta wersja wydaje się mniej prawdopodobna - wzorzec ten zachowuje swą ważność (nowy cykl wzrostowy rzeczywiście rozpocznie się w I półroczu 2017), a dotychczasowa "gołębia" polityka FED-u pod kierownictwem Janet Yellen jedynie spowodowała obserwowane złagodzenia fazy spadkowej cyklu (mamy w USA łagodne spowolnienie gospodarcze zamiast regularnej recesji). 

11:55, bialek.wojciech
Link Komentarze (295) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 34