Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Archiwum
|
Wojciech Białek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
czwartek, 12 lipca 2018

Pół roku temu umieściłem w tym miejscu komentarz zatytułowany "Czy mocny złoty szkodzi koniunkturze giełdowej?". Końcowy wniosek brzmiał:

"rozpoczęta miesiąc temu faza wzrostowa cyklu 20-tygodniowego na WIG-u nie powinna być zbyt silna, gdyż na nasz rynek akcji cały czas negatywnie oddziałuje umocnienie złotego z ostatnich miesięcy. Na podstawie dostępnych danych można oczekiwać, że ten negatywny wpływ aprecjacji złotego na koniunkturę giełdową osiągnie apogeum w okolicach czerwca."

Wspomniana wzrostowa faza cykl 20-tygodniowego zakończyła się niecałe 2 tygodnie później, a okres od końca stycznia do końca czerwca okazał się być na GPW najsłabszy od 2015 roku.

To, czy rzeczywiście silne umocnienie złotego z 2017 roku (związane bezpośrednio z obserwowanym wtedy na światowych rynkach osłabieniem dolara), było główną przyczyną nadejścia tej słabości krajowego rynku akcji, może być oczywiście kwestionowane, ale dla mnie to wyjaśnienie jest dosyć przekonujące (słaby dolar oznacza eksport przez USA deflacji do reszty świata). 

Zgodnie z sugestią sprzed pół roku negatywny wpływ umocnienia złotego na rynek akcji powinien był kulminować w okolicach czerwca. Jeśli traktować tę zależność poważnie, to obecna sytuacja wygląda odwrotnie do tej ze stycznia. Od początku osłabienia złotego minęło już pół roku i obecnie rynek akcji znajdować się już powinien pod pozytywnym wpływem dewaluacji złotego. Zależność pomiędzy 40-tygodniową zmianą kursu złotego w stosunku do koszyka walut surowcowych ("commodity currencies") a 40-tygodniową dynamiką WIG-u została zilustrowana na poniższym obrazku:

 

1zotyaWIG

 

To nie jest bardzo mocna zależność (w okresie ostatniego cyklu Kitchina współczynnik korelacji wynosił 0,61, w okresie minionych 20 lat 0,55), ale z pewnością jest zauważalna. Pół roku temu - na kilkanaście dni przed końcem hossy - teza, że w czerwcu 40-tygodniowa zmiana WIG-u spadnie w okolice -20 proc., mogła się wydawać zupełnie nieprawdopodobna. W rzeczywistości rzeczywiście nie było aż tak źle - 40-tygodniowa zmiana WIG-u spadła jedynie do -14 proc. Podobnie obecnie wynikająca z powyższego obrazka sugestia, że na początku grudnia tego roku WIG będzie kilkanaście procent wyżej niż 40 tygodni wcześniej spotka się zapewne z dużym sceptycyzmem. 40 tygodni to ponad 9 miesięcy, więc kilkunastoprocentowa 40-tygodniowa zmiana WIG-u na początku grudnia oznaczałaby WIG kilkanaście procent powyżej poziomu z lutego, czyli po prostu WIG na nowych historycznych maksimach.

Dwa tygodnie temu saldo INI SII ustanowiło swój historyczny rekord pesymizmu (42 pkt. proc. przewaga pesymistów nad optymistami).  Na poniższym obrazku zielonymi pionowymi liniami zaznaczyłem momenty ustanawiania poprzednich rekordów negatywnego sentymentu wśród krajowych inwestorów indywidualnych. Jest oczywiste, że obecnie absolutna większość uczestników runku uznałaby tezę o wzroście w drugim półroczu 2018 WIG-u do nowego historycznego rekordu za zupełnie absurdalną.

 

2INISIIII2

 

Również ja taki scenariusz uważam za niezbyt prawdopodobny. Równocześnie jednak teza, że oczekiwany w drugim półroczu pozytywny wpływ osłabienia złotego na rynek akcji powinien przełożyć się na znacznie lepszą koniunkturę na rynku akcji niż ta, której świadkami byliśmy w pierwszym półroczu, wydaje mi się dosyć przekonująca. 

Układ krótkoterminowych cykli na WIG-u jest ostatnio dla mnie niezbyt czytelny, ale od momentu, który ostatnio uznawałem za kolejne (po tych ze stycznia 2016 i listopada 2016) minimum cyklu 40-tygodniowego minęło już prawie 11 miesięcy, więc kolejny dołek tego cyklu powinien być gdzieś w pobliżu. Uśrednienie długości 8 ostatnich cyklu 40-tygodniowy daje 19 czerwca jako oczekiwaną datę. Ostatnie minimum WIG-u wypadło 28 czerwca. 

 

 3WIGcykl40tygodniowy2

 

W stosowanym przeze mnie wyidealizowanym podejściu łączącym "teorię" Elliotta z cyklami 8-falowy (1-2-3-4-5-A-B-C) podstawowy elliottowski wzór cyklu hossa-bessa pokrywa się z 8 fazami wzrost/spadek 4 kolejnych cykli 40-tygodniowych składających się na średnio 40-miesięczny cykl Kitchina generujący na rynku akcji to co zwykle nazywamy hossą i bessę. W tej interpretacji oczekiwany w okolicach drugiej połowy czerwca kolejny dołek cyklu 40-tygodniowego powinien wyznaczyć koniec rozpoczętej w styczniu spadkowej fali A cyklicznej bessy i początek wzrostowej korekcyjnej fali B. Oczekiwany w drugim półroczu pozytywny wpływ na rynek akcji dewaluacji złotego z pierwszego półrocza, pasuje do tego scenariusza. 

Przy okazji proponuję przyjąć, że istotną przyczyną występowania na rynku akcji cyklu 40-tygodniowego jest omawiany w tym komentarzu opóźniony wpływ zmian kursu krajowej waluty na koniunkturę w przemyśle i na rynku akcji. 

Podsumowując: gdzieś w pobliżu powinno znajdować się minimum cyklu 40-tygodniowego a zarazem koniec rozpoczętej w styczniu fali A cyklicznej bessy i początek wzrostowej korekcyjnej fali B. Realizacji tego scenariusza sprzyjać powinien opóźniony pozytywny dla rynku akcji wpływ dewaluacji złotego, do której doszło w pierwszym półroczu. 

 

13:05, bialek.wojciech
Link Komentarze (94) »
poniedziałek, 02 lipca 2018

Wykorzystując indeksy rynków akcji w Korei Południowej, Tajwanie, Tajlandii, Singapurze, Hongkongu i Brazylii można stworzyć przybliżenie indeksu MSCI Emerging Markets (USD) sięgające 1975 roku (patrz "Kiedy WIG-20 osiągnie 6000 pkt."). Oficjalne dane MSCI dla „Emerging Markets” dostępne są od 1988 roku, więc takie „przedłużenie” historii tego indeksu o 13 lat może dostarczyć dodatkowych informacji na temat prawideł rządzących koniunkturą na rynkach peryferyjnych. Jak widać na poniższym rysunku taki „syntetyczny” MSCI EM Index oparty na indeksach z 6 wymienionych krajów dosyć dobrze powiela faktyczne zachowanie tego „benchmarku” dla rynków wschodzących.

 

1MSCIPrzyb

 

Dysponując taka 43 letnią historią koniunktury na rynkach wschodzących można pokusić się o stworzenie wykresu względnej siły tego syntetycznego MSCI EM Index wobec S&P 500. Na wykresie tym widać wyraźny ok. 16-letni cykl (cykl Kuznetsa) z 3-ema bardzo wyraźnymi apogeami siły „Emerging Markets” wobec amerykańskiego rynku akcji w 1978 roku, 1994 roku oraz 2010 roku. Oba pełne cykle najpierw relatywnej słabości rynków wschodzących a potem ich siły (od 1978 do 1994 i od 1994 do 2010) wydają się mieć podobną strukturę: najpierw silne długotrwałe (4-5-letnie) załamanie (od punktu A do punktu B na poniższym rysunku), następnie relatywnie umiarkowane odbicie w górę (BC), następnie nawrót słabości (CD) prowadzący do testu (D) pierwotnego dołka słabości (B) i wreszcie rozpoczęcie wieloletniego (8-9-letniego okresu przewagi rynków wschodzących nad S&P 500).

 

2MSCIwzgl

 

W obecnym cyklu rozpoczętym w szczycie siły EM z końca 2010 roku mamy już za sobą silny ponad 5-letnie spadek relatywnej siły rynków wschodzących do stycznia 2016 a następnie 2-letnie odbicie w górę, które jak się wydaje kulminowało na przełomie marca i kwietnia tego roku. Jak się wydaje od 2 miesięcy trwa już faza CD przedstawionego schematu, która w przeszłości występowała w latach 1984-1986 oraz 2000-2001.

Trzy różne projekcje dalszego zachowania względnej siły EM/S&P 500 oparte na synchronizacji tych 3 cykli w odpowiednio punktach A, B i C dają rozbieżne wyniki. Dwie projekcje oparte na synchronizacji odpowiednio w punktach A i punktach B sugerują początek wieloletniego okresu przewagi EM nad S&P 500 już w październiku tego roku.

 

3MSCIwzglProj4MSCIwzglProj 

Trzecia projekcja oparta na synchronizacji w punktach C sugeruje znacznie odleglejszy termin zakończenia słabości EM – grudzień 2019 roku.

 

5MSCIwzglProj

 

To późniejsze oszacowanie wydaje się bardziej realistyczne ze względu na występujące w przeszłości ok. 20 miesięczne opóźnienie relatywnej siły EM/S&P 500 w stosunku do poziomu stóp FED.

 

6MSCIwzglFEDFundsRate

 

Na razie nie zanosi się by FED miał w najbliższym czasie zmienić kierunek polityki pieniężnej, a  jeśli dodatkowo uwzględnimy to 20 miesięczne opóźnienie, to relatywnie bliski moment końca relatywnej słabości EM (zakładając, że zaczęła się ona trwale 2 miesiące temu) wydaje się raczej mało prawdopodobny.

Podsumowując: na podstawie opisanej powyżej występującej w przeszłości cykliczności względnej siły wschodzących rynków akcji wobec S&P 500 można wstępnie uznać okres październik 2018-grudzień 2019 jako potencjalnie dobry czas na akumulację przecenionych akcji z "Emerging Markets" przed oczekiwanym później 8,5-9-letnim okresem przewagi rynków wschodzących nad rynkiem amerykańskim podobnym do tych z lat 1986-1994 i 2001-2010. 

 

14:39, bialek.wojciech
Link Komentarze (359) »
czwartek, 21 czerwca 2018

7 z 8 spółek na świecie o największej kapitalizacji klasyfikowane jest obecnie jako przynależne do sektora IT (Apple, Alphabet, Microsoft, Amazon, chińskie Tencent i Alibaba Group oraz Facebook). Ta koncentracja kapitału w sektorze IT oczywiście kojarzy się z końcówką poprzedniej globalnej hossy "technologicznej" z lat 1999-2000. W marcu Indeks MSCI World Information Technology osiągnął po 18 latach poziom swego poprzedniego historycznego rekordu z marca 2000 i po korekcie ponownie ostatnio ustanawiał nowe szczyty. Indeks osiągnął mniej więcej poziom wynikający z rozmiarów wielkiej formacji podwójnego dna formowanej w latach 2001-2013, a struktura wzrostu od 2009 roku wygląda na pierwszy rzut oka jako bliski ostatecznego wypełnienia się 5-falowy elliottowski impuls. 

 

1IT

 

O ile coś, co wygląda jak regularna cykliczna bessa, zaczyna gościć na coraz większej liczbie "rynków wschodzących", o tyle kapitał zdaje się ciągle jeszcze płynąć do sektora, która był przez minione ponad 9 lat głównym motorem hossy. Efektem jest utrzymujący się a nawet przyspieszający wzrost względnej siły MSCI World IT Index do MSCI World. 

 

1ITwzgldsila

 

Ten wykres względnej siły globalnego sektora IT osiągnął ostatnio poziom, który w poprzednim cyklu Kuznetsa (którego jednym z objawów są kilkunastoletnie oscylacje kapitału pomiędzy "nową" a "starą" gospodarką) po raz pierwszy pojawił się w listopadzie 1999, a więc na 4 miesiące przed początkiem spektakularnego pęknięcia "bańki" w sektorze IT. 

Wydaje się, że potencjalnym dobrym pretekstem do pęknięcia obecnie nadymającej się inwestycyjnej "bańki" byłoby wprowadzenie przez UE w życie dyskutowanych obecnie planów opodatkowania przychodów firm takich jak Amazon, Google czy Facebook w miejscu ich uzyskiwania ("digital tax"). Władze UE zapewne trzymają tą broń w pogotowiu, by móc jej ewentualnie użyć w trwającej wojnie handlowej, którą toczą USA. Oczywiście trudno jest ocenić, czy i kiedy ta broń zostanie użyta, ale przy próbach wyznaczenia kresu globalnej hossy w sektorze IT można posiłkować się powyższymi wykresami, na których widać, jak podobna hossa skończyła się w 2000 roku. 

Podsumowując: koncentracja spółek z sektora IT wśród największych firm na świecie od dawna nasuwa skojarzenia z latami 1999-2000, kiedy mieliśmy do czynienia z podobnym zjawiskiem w przypadku IT i usług telekomunikacyjnych. Zachowanie indeksu MSCI IT World oraz jego względnej siły sugeruje, że obecna sytuacja przypomina tę z listopada 1999, co daje okolice października tego roku jako orientacyjny termin pęknięcia obecnie formującej się inwestycyjnej bańki. Potencjalnym pretekstem byłoby nałożenie przez UE i być może inne kraje podatku na przychody uzyskiwane na ich terenie przez amerykańskie giganty handlu internetowego. 

16:47, bialek.wojciech
Link Komentarze (515) »
środa, 13 czerwca 2018

Dwa lata temu rywalizowałem w tym miejscu z bankiem Goldman Sachs w przewidywaniach wyników meczy rozgrywanych na ówczesnych mistrzostwach Europy w piłce nożnej. Wynik można uznać za remis. Co prawda Goldman w dziwaczny sposób typował aż 23 remisy w fazie grupowej (36 meczów), co było absolutnie niemożliwe, bo na wcześniejszych zawodach organizowanych według tej samej formuły remisów było kolejno 5, 3, 7 i 4, ale po pierwsze w rzeczywistości remisów było aż 11 (ja typowałem tylko 7), a po drugie podejście Goldmana pozwoliło mu poprawnie wytypować o jednego więcej uczestnika (Węgry) 1/8 finałów niż mój model. Oba modele zawiodły nie przewidując awansów Irlandii, Irlandii Północnej, Islandii oraz Walii. Goldmanowi gorzej poszło jednak w typowaniu wyników 1/8 finału: nasze typy różniły się o Ukrainę (Goldman) i Polskę (mój model). Jak pamiętamy o wejście do półfinału z Portugalią grała Polska. Niespodzianką dla obu modeli były dalsze awanse Islandii i Walii. W półfinale wskazania oby modeli już się nie różniły (Anglia, Francja, Hiszpania i Niemcy). W rzeczywistości do tego poziomu doszły Francja, Niemcy, Portugalia i Walia. U mnie w finale Francja miała wygrać z Anglią, u Goldmana Francja pokonywała w finale Hiszpanię. W rzeczywistości Francja przegrała w finale z Portugalią. 

Przed rozpoczynającymi się w Rosji w czwartek mistrzostwami świata w piłce nożnej Goldman Sachs również przedstawił swoje typy:

 

1gs13

 

2gs22

 

Czyli wychodzimy z grupy z 7 punktami, ale przegrywamy w 1/8 finału z Belgią a w finale Brazylia pokonuje Niemcy. Z ciekawostek warto zwrócić uwagę na wyjście Arabii Saudyjskiej z grupy (i brak awansu Rosji)

Oprócz Goldmana kilka innych banków inwestycyjnych przyłączyło się do zabawy. Znalazłem szczegółowe prognozy Danske Bank:

 

4DB1

 

4DB2

 

5DB3

 

W finale Brazylia pokonuje Niemcy, a my po wyjściu z grupy z 7 punktami przegrywamy w 1/8 z Anglią. Z ciekawostek można wskazać prognozę wyjścia z grupy obu skandynawskich drużyn Danii i Szwecji oraz zwycięstwa Francji nad Portugalią oraz Argentyny nad Hiszpanią w ćwierćfinałach. 

W modelu opracowanym przez 18 analityków szwajcarskiego UBS największe szanse na zdobycie pucharu mają Niemcy, a Polska jest klasyfikowana na 14-tym miejscu - najwyżej w naszej grupie):

 

3UBS

Również Commerzbank typuje zwycięstwo Niemiec.  

Według ING w finale Hiszpania pokona Francję, te dwie drużyny w finale widzi również japońska Nomura. 

Postanowiłem i ja podobnie jak 2 lata temu poświęcić jeden dzień swego życia na stworzenie prognozy wyników mistrzostw świata. Jej bazą był ranking siły poszczególnych drużyn oparty - niezbyt oryginalnie - na pięciu elementach: rankingu FIFA, rankingu ELO, Power Rank, wartości graczy w poszczególnych drużynach oraz stawkach bookmacherskich. Postanowiłem ten suchy ranking wzbogacić o dodatkowy element: pomocniczy ranking "formy" poszczególnych zespołów oparty na ocenie wyników meczy towarzyskich rozgrywanych od października ub. r. do czerwca tego roku. Ranking ten stworzyłem posługując się dwiema metodami. Pierwsza punktowała bramki zdobyte i stracone w zależności od siły przeciwnej drużyny (bramki strzelone silnym drużynom liczyły się bardziej niż strzelone słabym drużynom i odwrotnie w przypadku bramek straconych). Druga lokowała daną drużynę w odpowiednim miejscu rankingu w zależności od siły przeciwników, z którymi wygrywała, przegrywała czy remisowała (zwycięstwo nad słabszą drużyną nie wpływało na pozycję w rankingu, ale porażka ze słabszą drużyną karana była stosownym spadkiem w rankingu i odwrotnie w przypadku porażek). Porównanie pozycji danej drużyny w obu rankingach pozwala w teorii ocenić wzrost/spadek formy danej drużyny w ostatnim czasie. Te trzy rankingi widać poniżej:

 

6rankingimoje3

 

Jak widać najlepszą poprawę "formy" można było zaobserwować w grze takich drużyn jak Maroko, Australia, Peru czy Szwajcaria, co  Szwajcarię czy Peru pozwala - z tego punktu widzenia - uznać za potencjalne "czarne konie" tych mistrzostw. W naszej grupie takich "czarnych koni" raczej brak: Kolumbia jest teoretycznie od nas nieco lepsza, ale nie błyszczała formą w meczach towarzyskich (podobnie jak Senegal). Lepiej w meczach towarzyskich grała Japonia, ale w teorii nie powinno jej to wystarczyć do zniwelowania straty ogólnego poziomu, którą ma do Polski. 

Oczywiście uznanie wyników meczów sparingowych rozgrywanych przez mistrzostwami za miarodajne jest bardzo ryzykownym posunięciem. Trenerzy podczas takich spotkań często eksperymentują z ustawieniem czy składem i  nie musi to oznaczać, że taki eksperymenty będą powtarzane w meczach o punkty. 

Jeśli różnica pozycji w rankingu grających ze sobą drużyn była odpowiednio duża algorytm przyznawał zwycięstwo jednej z drużyn. W przeciwnym wypadku sugerowany był remis. W przypadku, gdy oba rankingi - główny i pomocniczy ("formy") - wskazywały na ten sam wynik meczu (zwycięstwo, porażkę lub remis) nie było problemu (30 z 48 meczy fazy grupowej). Gdy sugerowany na podstawie tych dwu metod wynik meczu był różny, to algorytm sprawdzał różnicę sumy pozycji obu drużyn w dwu rankingach. Jeśli była ona odpowiednio niska ogłaszał remis. Parametry skalibrowałem tak by uzyskać 13 remisów czyli średnią ich liczbę w 5 ostatnich mistrzostwach z 32 drużynami narodowymi. Oto wyniki meczy oraz tabele na zakończenie fazy grupowej:

 

7faza_grupowa2

 

Najbardziej kontrowersyjnym wynikiem jest z chyba awans Peru zamiast Danii. Drużyna Danii jest warta 7 razy więcej niż zespół Peru, ale jednak w rankingu ELO Peru jest na 10-tym miejscu a Dania na 16-tym (w rankingu FIFA obie reprezentacje sąsiadują ze sobą na 11-12 miejscach), więc być może sprawa jest otwarta. W meczach sparingowych Peru pokonało Chorwację (0:2), Islandię (1:3), Szkocję (2:0), Arabię Saudyjską (0:3) i zremisowało ze Szwecją (0:0). Dania ze Szwecją uzyskała ten sam wynik, a poza tym pokonała Panamę (1:0), zremisowała z Chile (0:0) i pokonała Meksyk (2:0). To w sumie wyniki o podobnej wartości, ale mój algorytm jednak wyżej wycenił osiągnięcia Peruwiańczyków, co spowodowało, że w ostatecznym rankingu obie drużyny osiągnęły taki sam wynik i musiałem wybrać, czy rozstrzygać będzie ranking bazowy, czy ranking "formy". Kierując się zemstą za ostatnią klęskę w meczu z Danią (0:4) wybrałem to drugie rozwiązanie i "awansowało" Peru. 

Nieco podobny jest przypadek Meksyku i Szwecji, ale tu też "awansowali" Latynosi. 

Inne ciekawostki to propozycje remisów Rosji z Egiptem, Portugalii z Marokiem, Brazylii ze Szwajcarią czy też Niemiec z Meksykiem. 

Algorytm był łaskawy dla Polaków obstawiając zwycięstwa nad Senegalem i Japonią i remis z Kolumbią. Można uznać, że brak awansu do fazy pucharowej byłby rozczarowaniem (ale nasza grupa jest najbardziej wyrównana ze wszystkich). 

Przebieg fazy pucharowej wyszedł tak:

 

8faza_pucjharowa

 

Nasi odpadają w 1/8-tej finału przegrywając z Belgią. Można uznać, że gdyby przeszli jeszcze dalej, byłby to duży sukces. Ale przecież nie jest to niemożliwe:

 

 

Najbardziej kontrowersyjny jest chyba awans Peruwiańczyków do ćwierćfinału po wyeliminowaniu Argentyny. Prawdę mówiąc boję się o ten wynik, bo Peru ostatni raz zakwalifikowało się do Mistrzostw Świata w 1982 roku i wszyscy pamiętamy, co się wtedy wydarzyło:

 

 

No cóż, będę za nich trzymał kciuki (i za Hiszpanów też, bo w modelu GS do półfinału awansują nie oni a Portugalczycy). 

Wygrywa ostatecznie Brazylia (jak u Goldmana) pokonując w finale Hiszpanię (algorytm oczywiście nie potrafi uwzględnić informacji o zwolnieniu trenera Hiszpanów w przeddzień rozpoczęcia zawodów). 

Miłego kibicowania!

 

 

 

15:54, bialek.wojciech
Link Komentarze (373) »
piątek, 08 czerwca 2018

Włochy i Hiszpania błyskawicznie zareagowały na ubiegłotygodniową falę paniki na rynkach obligacji południowych krajów strefy euro formując nowe rządy. Rynki obligacji przyjęły te ruchy życzliwie zawężeniem spreadów. Zanim do tego doszło rentowność włoskich 2-letnich obligacji skarbowych, która jeszcze w połowie maja była ujemna, skoczyła w 3 sesje o prawie 2 punkty procentowe. W przeszłości podobne 3-sesyjne epizody wzrostu rentowności tych obligacji o ponad 1 pkt. proc. były preludium do trzech znaczących kryzysów: kryzysu Europejskiego Systemu Walutowego (ERM II) w latach 1992-93, kryzysu meksykańskiego w latach 1994-95 oraz kryzysu strefy euro z lat 2011-12. 

 

1woskieoblig

 

Wbrew temu, co można by sobie wyobrażać, takie sygnały z włoskiego rynku obligacji, nie poprzedzały jakichś dramatycznych epizodów silnej bessy na rynkach akcji krajów strefy euro jako całości, co widać na poniższym obrazku:

 

2woskieoblistoxx

 

W tych 3 historycznych epizodach STOXX 50 po podobnych do ubiegłotygodniowego falach wyprzedaży włoskich obligacji krótkoterminowych spadał raz 8 proc. (2011-12), raz 7,9 proc. (1992) a raz 6,1 proc. (1994), a w ok. 9 miesięcy po takich skokach rentowności STOXX 50 wychodził na plus i nigdy później nie bywał niżej. 

Zasugerowana na powyższym obrazku formacja "trójkąta" daje znacznie więcej miejsca na spadek niż owe 8 proc., ale na razie w zachowaniu rynków trudno dopatrzyć się argumentów za tak agresywnym scenariuszem spadkowym. 

 

3woskieoblistoxxcieki

 

Projekcja oparta na tych 3 historycznych ścieżkach STOXX 50 pozostaje generalnie w miejscu do stycznia przyszłego roku, po czym rośnie prawie o 100 proc. w ciągu następnych prawie 4 lat. 

 

4woskieobligSTOXXproj

 

Uzyskaną datę końca słabości na rynkach akcji strefy euro można porównać do szacunku daty końca rozpoczętej w styczniu fali słabości euro względem dolara przedstawionego w tym miejscu w poprzednim tygodniu (luty 2019). 

Oczywiście ktoś może zakwestionować te analogie sugerując np. że tym razem żaden sposób na uspokojenie inwestorów nie zostanie wymyślony przez polityków. W 1993 roku tym sposobem było rozszerzenie z +/- 2 proc. do +/- 15 proc. pasma dopuszczalnych wahań kursów walutowych w ramach ERM. W 1995 roku - przestawienie planu stworzenia wspólnej waluty w 1999 roku. W latach 2011-12 interwencja ECB i późniejsza polityka "luzowania ilościowego". Co mogłoby być takim pomysłem obecnie? Możliwości jest pewnie wiele np. dodanie - początkowo na symbolicznym poziomie - "federalnego" poziomu długu w strefie euro, który to dług byłby emitowany przez poszczególne kraje proporcjonalnie do wysokości PKB, ale gwarantowany byłby solidarnie przez wszystkie kraje strefy euro. Gdyby ten pomysł został wdrożony i z czasem rozszerzany silnie zadłużone kraje południa strefy euro mogłyby stopniowo zamienić swój relatywnie wysoko oprocentowany dług w "krajowych" obligacjach na relatywnie nisko oprocentowany dług "federalny". Oczywiście głównym problemem byłoby zmuszenie krajów północy strefy euro (Niemiec, Holandii itp.) do zgody na taki pomysł. W przypadku jej braku pozostawałaby pewnie kontynuacja QE przez ECB. 

Podsumowując: analogia ubiegłotygodniowych wydarzeń na włoskim rynku obligacji do podobnych epizodów z lipca 1992, sierpnia 1984 czy listopada 2011 sugeruje, że słabość (ale raczej umiarkowana) na rynkach akcji strefy euro utrzyma się do początku przyszłego roku, po czym - zapewne w przypadku pojawienia się jakiegoś nowego planu rozwiązania strukturalnych problemów tego obszaru Europy - ustąpi nowej fali cyklicznej hossy podobnej do tych z lat 1992-1994, 1995-1997/8 czy 2012-2014/5. 

17:35, bialek.wojciech
Link Komentarze (136) »
środa, 30 maja 2018

Narastający włoski kryzys polityczny, który pod koniec maja zaczął generować paniczne ruchy na rynkach finansowych, przełożył się na silny spadek kursu EUR/USD w okresie minionego 1,5 miesiąca. 29 maja kurs EUR/USD, który jeszcze pod koniec stycznia był najwyżej od ponad 3 lat, spadł do najniższego poziomu od lipca 2017. W okresie minionego pokolenia zdarzyło się 10 tego typu sygnałów zwykle stanowiących potwierdzenie wejścia dolara we wzrostową fazę średnio 40-miesięcznego cyklu Kitchina (spadkową fazę EUR/USD).

 

1eurousdkitch

 

Daty 5 ostatnich sygnałów na EUR/USD (19 sierpnia 2014, 25 listopada 2011, 24 marca 2010, 5 września 2008 oraz 13 czerwca 2005) można porównać z podobnymi sygnałami na USD/PLN, o których pisałem pod koniec kwietnia ("Sygnał potwierdzający początek fazy osłabienia złotego"). 

Po każdym z tych sygnałów EUR/USD spada w perspektywie następnych kilku-kilkunastu miesięcy niżej niż w momencie generowania sygnału (obecnie wystąpił on przy kursu z 29 maja czyli 1,1565). W dołkach tych ruchów osiągane były następujące poziomy (posortowane od najwyższego do najniższego; po przeliczeniu na dzisiejsze realia): 1,1202, 1,0698, 1,0686, 1,0532, 1,0386, 1,0354, 1,0084, 0,9667, 0,9137 oraz 0,8928. Średnia tych wartości to 1,0167 oraz zaś mediana (wartość środkowa) to 1,037. Są to wartości niższe niż kurs EUR/USD z 29 maja o 10-12 proc.

Projekcja wartości EUR/USD uzyskana przez uśrednienie zachowania tej pary walutowej wokół wspomnianych 10 historycznych sygnałów z okresu minionego pokolenia nie osiąga jednak tak niskich poziomów testując kilkukrotnie w perspektywie następnych kilkunastu miesięcy strefę 1,108-1,114, która jednak również jest niższa od wtorkowego poziomu kursu euro o 3,7-4,2 proc.

 

2eurousdproj

 

Można uznać, że w ramach cykli Kitchina szczytu dolara względem euro należy poszukiwać w okolicach lutego 2019, zaś kolejnego szczytu wartości euro tej klasy, co ten ze stycznia oczekiwać można w okolicach grudnia 2020.

W każdym z 10 historycznych epizodów podobnego do ostatniego zachowania kursu EUR/USD był on (przeliczając na dzisiejsze poziomy) poniżej poziomu 1,161 na 33 sesji po takim jak omawiany sygnale (padł on 29 maja). To sugeruje, że w perspektywie najbliższego 1,5 miesiąca szansa (oszacowana na podstawie historii) na silne i trwałe odbicie kurs EUR/USD znacząco powyżej obecnych poziomów (1,1565) nie jest duża, zaś prawdopodobieństwo dalszego spadku kursu euro całkiem spore.

 

3eurousdcieki

 

Oczywiście należy pamiętać, że jedna wypowiedź np. przedstawiciela ECB na temat Włoch i ich sytuacji finansowej może w każdej chwili gwałtownie zmienić trend na rynku europejskiej waluty, więc przedstawione wyżej szacunku należy jedynie traktować jako informację o występujących w przeszłości generalnych tendencjach.

Podsumowując: wtorkowy sygnał na EUR/USD potwierdza wejście tej pary w spadkową fazę związaną z cyklem Kitchina. Na podstawie 10 historycznych precedensów podobnego zachowania z okresy minionego pokolenia można uznać, że dalszy potencjał spadkowy EUR/USD w obecnym cyklu Kitchina wynosi mniej więcej 10-12 proc. i powinien zostać zrealizowany do okolic lutego 2019. Oczywiście należy pamiętać, że ten szacunek wynika z uśrednienia (lub wzięcia mediany) z 10 różniących się od siebie czasami znacznie historycznych epizodów, a zachowanie kursu EUR/USD w obecnym cyklu może być odmienne. 

17:32, bialek.wojciech
Link Komentarze (324) »
wtorek, 22 maja 2018

Jak wynikało z poprzedniego wpisu równie niska jak obecnie stopa bezrobocia w USA niekoniecznie może być traktowana jako sygnał zapowiadający wzrosty cen akcji w długim terminie (dwukrotnie była to zapowiedź 9-16-letniej bessy obniżającej realnie średni poziom cen tamtejszych akcji o 55-67 proc.). Dziś proponuję się przyjrzeć, jak ta zależność może wyglądać w średnioterminowej perspektywie. 

Przyjmijmy skrajnie pesymistyczne założenie odnośnie najbliższych perspektyw gospodarki Stanów Zjednoczonych: załóżmy, że kwietniowy poziom stopy bezrobocia (3,9 proc.) stanowił cykliczne minimum (w ramach rozdzielającego kolejne gospodarcze recesje cyklu  inwestycji w środki trwałe - cyklu Juglara) i począwszy od maja stopa bezrobocia będzie rosła aż do czasu nadejścia recesji). W poprzednich cyklach takie końce cyklicznego minimum stopy bezrobocia w USA ustanawiane były kolejno w maju 2007, kwietniu 2000, marcu 1989, maju 1979, październiku 1973 i maju 1969 (pewnie przez przypadek w 5 na 6 przypadków taki początek cyklicznego wzrostu stopy bezrobocia zaczynał się w okresie marzec-maj). 

 

1dokistopybezrobociaSP500

 

Projekcja ścieżki S&P 500 uzyskana przez uśrednienie zachowania tego indeksu wokół tych 6 historycznych momentów (przesuniętych na 21-y dzień kolejnego miesiąca czyli odpowiednik poniedziałkowej sesji) osiąga cykliczny szczyt we wrześniu br. (4 proc. powyżej obecnego poziomu) i spada o kilkanaście procent przez następne 12 miesięcy do września 2019. 

 

2dokistopybezrobociaSP500

 

Oczywiście na tę projekcję składa się 6 dosyć rozbieżnych ścieżek indeksu z okresu minionych 50 lat. W niektórych przypadka S&P 500 rósł jeszcze po zakończeniu formowania cyklicznego dołka stopy bezrobocia o nawet kilkanaście procent, a późniejsza bessa była łagodna (1989, 1979). Niekiedy rynek akcji wokół cyklicznego dołka bezrobocia bywał znacznie słabszy - w 1969 roku bessa trwała już od 7 miesięcy, w 1973 roku - od 11 miesięcy, a w 2000 roku od 2 miesięcy. W każdym jednak z tych 6 przypadków w ciągu następnych 4 miesięcy była przynajmniej jedna sesja, na której S&P 500 był wyżej niż na hipotetycznym odpowiedniku sesji poniedziałkowej (sesji z 21 dnia pierwszego miesiąca cyklicznego wzrostu stopy bezrobocia). Na 82-iej sesji po takiej sesji jak poniedziałkowa S&P 500 był w każdym z 6 omawianych historycznych epizodów nie niżej niż 1 proc. poniżej poziomu odpowiadającemu poniedziałkowemu zamknięciu indeksu. W obecnych realiach odpowiada to wrześniowi br. 

 

3dokistopybezrobociaSP500

 

Mamy więc następującą sytuację: albo 1) rzeczywiście w maju rozpoczął się cykliczny wzrost stopy bezrobocia w USA (w najbliższych miesiącach i latach nigdy nie zobaczymy poziomu równego lub niższego 3,9 proc. z kwietnia) i wtedy optymalnym momentem na sprzedaż akcji notowanych na giełdzie nowojorskiej wydają się okolice września, albo 2) stopa bezrobocia w USA nadal będzie w najbliższych miesiącach spadać lub też pozostanie stabilna na kwietniowym poziomie i wtedy na podstawie przedstawionych powyżej historycznych rozważań optymalny moment na sprzedaż akcji w USA przesuwać się będzie poza wrzesień. 

8,5 roku temu udało mi się bezbłędnie wyznaczyć moment ustanowienia przez stopę bezrobocia cyklicznego maksimum stopy bezrobocia. W najbliższych tygodniach będę próbował znaleźć zestaw wskaźników wyprzedzających pomocnych przy wyznaczaniu momentu minięcia przez gospodarkę USA zbliżającego się dołka stopy bezrobocia. Jeśli mi się to uda, podzielę się wynikami w tym miejscu. 

 

Podsumowując: w okresie minionych 50 lat optymalnym momentem na skrócenie długiej pozycji w amerykańskich akcjach utrzymywanej w ramach cyklu Juglara (trwającego zwykle 7-11 lat) był średnio 4-ty miesiąc po początku cyklicznego wzrostu stopy bezrobocia. Oczywiście obecnie wiadomo jedynie, że taki cykliczny wzrost stopy bezrobocia w USA może zacząć się najwcześniej w obecnym miesiącu. Na razie brak chyba jednak poważniejszych przesłanek by sądzić, że taki wzrost już się rozpoczął (chociaż nie można tego oczywiście wykluczyć). 

 

14:06, bialek.wojciech
Link Komentarze (518) »
piątek, 04 maja 2018

W kwietniu wysokość stopy bezrobocia w USA spadła do 3,9 proc. W okresie minionych 48 lat wskaźnik ten miał równie niską wartość jedynie w kwietniu 2000 (3,8 proc.) oraz pomiędzy wrześniem a grudniem 2000 (3,9 proc.). Wcześniej tak niski poziom stopy bezrobocia osiągnięty został w lutym 1966 roku. Co fascynujące te dwie daty - kwiecień 2000 i luty 1966 - praktycznie pokrywają się z kluczowymi szczytami realnej - po uwzględnieniu CPI - wartość średniej przemysłowej Dow Jonesa ze stycznia 2000 oraz stycznia 1966. Od stycznia 2000 realna wartość DJIA spadała przez 9 lat (-55 proc. do marca 2009), a swoją rekordową wartość wyrównała dopiero po 14 latach na początku 2014 roku. Od stycznia 1966 spadała przez 16 lat (-67 proc. do sierpnia 1982) a swoją rekordowa wartość wyrównała dopiero po 29 latach w 1995 roku. By uzyskać mniej dramatycznie negatywny dla rynku akcji wynik musielibyśmy się cofnąć do lat 59-tych, gdy dwukrotnie (w lutym 1956 i styczniu 1951) osiągana była po raz pierwszy w danym cyklu równie niska  co w kwietniu wysokość stopy bezrobocia. 

 

1stbezrobUSA3i9

 

W tych 4 przypadkach zejścia stopy bezrobocia w USA poniżej 4 proc. początek gospodarczej recesji w tym kraju (zgodnie z klasyfikacją NBER) odległy był o kolejno 10 miesięcy, 3 lata i 9 miesięcy, 1 rok i 6 miesięcy oraz 2 lata i 5 miesięcy. Rozrzut był dosyć duży, więc trudno z tego zestawienia wyciągać jakieś bardziej wiarygodne wnioski (średnia i mediana to ok. 2 lata). Można to porównać z rozważaniami z grudniowego wpisu: "Lata 60-te, lata 90-te". 

Synchronizacja ostatniego zachowania Dow Jones Industrial Average z tymi 4-ema historycznymi epizodami, w trakcie których stopa bezrobocia w USA spadała do obecnych poziomów sugeruje, że w ciągu najbliższych ponad 2 lat potencjał wzrostowy cen akcji w USA jest raczej ograniczony. Równocześnie jednak w 3 z tych 4 przypadków w ok. 6 miesięcy po sygnale i ok. 10 miesięcy po sygnale Dow Jones był nieco wyżej niż w momencie publikacji takiej jak dzisiejsza informacji (na osi poziomej liczba sesji). 

Przy okazji warto zauważyć, że dwa optymalne w tym okresie momenty do zakupu amerykańskich akcji - marzec 2009 i sierpień 1982 - poprzedziły dwa historyczne szczyty stopy bezrobocia w USA powyżej 10 proc. o odpowiednio 7 miesięcy oraz 3 miesiące. Podczas formowania tych kluczowych dołków cen akcji stopa bezrobocia wynosiła odpowiednio 8,7 proc. i 9,8 proc. 

 

2stbezrobUSA3i91

 

Jako ciekawostkę historyczną można potraktować szacunki wysokości stopy bezrobocia w USA w pierwszej połowie XX wieku, które można znaleźć tu

Podsumowując: niezależnie od zachowania rynku akcji w krótkim terminie najniższa od 18 lat wysokość stopy bezrobocia w USA nie jest raczej sygnałem, który zachęca do średnioterminowych inwestycji w tamtejsze akcje. W długoterminowej perspektywie dwa ostatnie epizody spadku stopy bezrobocia w Stanach Zjednoczonych do tak niskiego jak w kwietniu poziomu wyznaczyły początki silnych (-55 proc. i -67 proc.) i długotrwałych (9 lat i 16 lat) fal spadkowych realnej (po uwzględnienie zmian cen detalicznych) wartości akcji notowanych na giełdzie nowojorskiej. W latach 50-tych taka zależność jednak nie wystąpiła. 

16:24, bialek.wojciech
Link Komentarze (860) »
piątek, 27 kwietnia 2018

Proste kryterium - "średni kurs dolara i euro względem złotego wychodzi z 2-letniego dołka na 4-miesięczne maksimum" - poprawnie identyfikował początki faz wzrostowych kursów walut (faz osłabienia złotego) w ramach cyklu Kitchina w 5 ostatnich cyklach. Sygnał taki padł w środę (25 kwietnia) i może być porównywany z analogicznymi sygnałami z 30 lipca 2014, 18 lipca 2011, 2 września 2008, 18 kwietnia 2005 oraz 9 lipca 2001. 

 

1rednikursdolaraieurosgna

 

Umieszczanie tu projekcji średniego kursu euro i dolara względem złotego uzyskanej na podstawie uśrednionego zachowania kursów walut wokół tych historycznych sygnałów podobnych do środowego nie ma chyba sensu, bo taka projekcja zdominowana jest przez przypadek ekstremalnej dewaluacji złotego z lat 2008-2009 (powiem tylko, że projekcja w wersji, w której zsynchronizowane zostały wspomniane sygnały rośnie w pół roku do 4,39 (z 3,86 w czwartek), a projekcja, w której zsynchronizowane zostały dołki cyklu Kitchina na walutach rośnie w 4,5 miesiąca do 4,54). 

Porównanie obecnej ścieżki średniego kursu dolara i euro względem złotego wokół styczniowego dołka kursów walut  i historycznych ścieżek wokół dołków 5 ostatnich cykli Kitchina sugeruje, że w ciągu następnych 16 miesięcy waluty są generalnie bezpieczne (w tym czasie jest 5 epizodów w trakcie których ten kurs wychodzi powyżej obecnego poziomu w przypadku każdego z 5 historycznych cykli). 

 

2rednikursdolaraieurosgna

 

Taka sama zabawa, w której obecną ścieżkę kursów walut zsynchronizowano w momentach pojawiania się wspomnianych na początku sygnałów sugeruje jednak, że waluty "całkowicie bezpieczne" są jedynie przez 3 miesiące. Chodzi oczywiście o przypadek skrajnie słabego dla walut cyklu 2005-2008, kiedy to faza wzrostowa cyklu była bardzo krótka i skończyła się już w 4 miesiące po dołku cyklu i w 3 miesiące po pojawieniu się takiego jak środowy sygnału kupna walut. 

 

3rednikursdolaraieurosgna

 

Wynikająca z pojawienia się opisanego sygnału sugestia, że faza wzrostowa cyklu Kitchina dla walut (faza spadkowa dla złotego) rozpoczęła się w styczniu pasuje do hipotezy sformułowanej w 3 miesiące temu: "Dołek cyklu Kitchina na USD/PLN się spóźnia". Proponuję więc ówczesną hipotezę uznać za potwierdzoną. 

Oczywiście powyższe nie daje nam informacji na temat szczegółowego przebiegu rozpoczętego w styczniu cyklu Kitchina na walutach. Może się on okazać bardzo silny (jak cykl 2008-2011), bardzo słaby (jak cykl 2005-2008), albo też bardziej neutralny jak cykle z lat 2001-2005, 2011-2014 czy 2014-2016.

Jakąś spekulatywną wiedzę na temat przebiegu obecnego cyklu można próbować uzyskać analizując pozycję złotego w ramach cykli wyższego rzędu. W jednym z następnych wpisów spróbuję powrócić do takiej analizy pozycji walut w ramach cyklu Kuznetsa

 

Podsumowując: na rynku walutowym pojawił się sygnał potwierdzający wejście złotego w fazę osłabienia w ramach cyklu Kitchina

 

17:56, bialek.wojciech
Link Komentarze (278) »
czwartek, 19 kwietnia 2018

W 2016 roku przedstawiłem w tym miejscu prosty mechaniczny system dla WIG-u, którego celem jest wykorzystywanie ruchów cen akcji związanych z cyklem Kitchina ("Czy "niezawodna" strategia nie zawiedzie i tym razem?"). System ten wygenerował sygnał kupna 18 marca 2016, gdy WIG miał wartość 48211 pkt., a po dwóch latach trzymania akcji dał sygnał sprzedaży 1 marca 2018 przy WIG-u na poziomie 61117 pkt. 26 proc. zysku w 2 lata, to nie jest jakiś oszałamiający wynik, ale dobre i to. Po drodze do tego zysku system zaliczył przejściową 9,7 proc. stratę (Brexit). 

 

1systemtech

 

Po kolejnym sygnale sprzedaży wynik systemu jest ponad 6-krotnie lepszy od strategii "kup i trzymaj" (i 32-krotnie lepszy, gdybyśmy potrafili otwierać po sygnale sprzedaży krótką pozycję na WIG-u). 

 

5systemtechstaraSSwyniki

 

Sygnał sprzedaży pojawił się już ponad 1,5 miesiąca temu, ale projekcja zachowania WIG-u uzyskana przez uśrednienie ścieżek indeksu wokół 5 poprzednich sygnałów kupna z października 2011, marca 2009, października 2001, listopada 1998 oraz czerwca 1995 osiąga maksimum dopiero w czerwcu tego roku i dopiero wtedy wchodzi w łagodną bessą kulminującą w czerwcu przyszłego roku. 

 

2systemtechstaraproj

 

Mając już jednak nowy sygnał sprzedaży można zsynchronizować go z podobnymi sygnałami z poprzednich cykli (listopad 2014, sierpień 2011, grudzień 2007, wrzesień 2000 oraz ma 1998). 

 

3systemtechstaraSScieki

 

Projekcja wartości WIG-u uzyskana przez uśrednienie zachowania indeksu wokół tych 5 ostatnich sygnałów sprzedaży wygląda tak:

 

4systemtechstaraSSproj

 

Jak widać zarówno stara projekcja oparta na sygnałach kupna jak i nowa oparta na sygnałach sprzedaży podpowiada czerwiec jako ostatni moment przed wznowieniem cyklicznego spadku cen akcji, który powinien kulminować w pierwszym półroczu 2019. 

Podsumowując: powyższy w miarę dobrze się spisujący w przeszłości prosty system oparty na czysto technicznych przesłankach wygenerował sygnał sprzedaży 1 marca (WIG 61117 pkt.). Projekcje oparte na sygnałach systemu sugerują sprzedaż akcji w czerwcu i odkupienie ich w pierwszym półroczu 2019. Oczywiście należy pamiętać, że ten wniosek wynika z uśrednienia kilku dosyć odmiennych ścieżek indeksu z przeszłości, więc nie należy do niego podchodzić dogmatycznie (obecna ścieżka indeksu może być odmienna od historycznego wzorca). 

 

14:27, bialek.wojciech
Link Komentarze (467) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 42