Menu

Blog Wojciecha Białka

Komentarze na temat koniunktury na rynkach finansowych i w gospodarce

Anty-Grecja czyli Turcja się kurczy

bialek.wojciech

W okresie minionych ponad 40 lat inwestor troszczący się o wartość swojego kapitału powinien był podjąć 6 strategicznych decyzji co do alokacji środków pomiędzy rynkiem USA a "Emerging Markets": 1) jeszcze przed 1975 rokiem powinien był postawić na rynki peryferyjne korzystające na załamaniu systemu z Bretton Woods i dewaluacji dolara z lat 70-tych; 2) w 1978 roku przełączyć się na inwestycje w USA w oparciu o założenie, że kraj ten w końcu opanuje za pomocą wysokich stóp procentowych problem słabości dolara i rosnącej inflacji, a ofiarą wysokich stóp FED i umocnienia dolara padną różne zadłużone kraje peryferyjne (Polska, kraje Ameryki Łacińskiej itp.); 3) po porozumieniu z Hotelu Plaza w sprawie dewaluacji dolara z 1985 roku i po spadku ceny ropy naftowej do 10 dolarów za baryłkę w 1986 roku (z 40 dolarów w roku 1980) wrócić w 1986 roku z inwestycjami na rynki peryferyjne przygotowujące się do przyjęcia "waszyngtońskiego konsensusu" i w przypadku krajów takich jak Polska wycofania się z komunistycznego eksperymentu; 4) w apogeum euforii na niedawno ochrzczonych tym mianem "Emerging Markets" w 1994 roku wrócić na rynek amerykański przygotowujący się to internetowej rewolucji (rozpoczęte wtedy zaostrzenie polityki pieniężnej FED doprowadziło do umocnienia dolara i serii kryzysów na EM począwszy od meksykańskiego w latach 1994-95, przez azjatycki i rosyjski w latach 1997-98 aż do argentyńskiego w 2001 roku); 5) w 2001 roku wrócić na EM, która właśnie stawały się beneficjentem poluzowania polityki pieniężnej FED wywołanego krachem na rynku spółek technologicznych i związanego z tym osłabienia dolara; 6) ponownie porzucić EM i przełączyć się na rynek amerykański w 2010 roku w antycypacji na kolejną rundę technologicznej rewolucji w globalnym handlu, która doprowadziła do obecnej popularności grupy amerykańskich gigantów internetowego handlu określanych mianem FAANG.

Ten punkty zwrotne kierunku przepływu globalnego kapitału pomiędzy amerykańskim centrum a peryferiami zostały zilustrowane schematycznie na poniższym obrazku:

 

 

Z rozważań prowadzonych tu wynika, że nadejścia kolejnego punktu zwrotnego - momentu, w którym rozsądne będzie zlikwidowanie dużej części lokat na amerykańskim rynku akcji i przerzucenie oszczędności na następne wiele (7-8?) lat na rynki "wschodzące" (w tym GPW, na której koniunktura wróci do stanu z lat 1991-1994 czy 2001-2007?) należy poszukiwać gdzieś w szerokim przedziale czasowym od października br. do grudnia 2018. 

Rozpatrywany w tym kontekście kryzys turecki z ostatnich dni jawi się jako jeden z być może końcowych epizodów potężnej fali odpływu kapitału z EM rozpoczętej prawie 8 lat temu. Jego objawami są na razie najsilniejsza od 2001 roku dewaluacja tureckiej liry (podobna również do spadków z okresu 2008-2009 oraz 1994 roku):

 

 

... wzrost rentowności 10-letnich obligacji tamtejszego rządu do najwyższego poziomu od 2008 roku:

 

 

... i spadek dolarowej wartości tamtejszych akcji do najniższego poziomu od początku 2009 roku:

 

 

Oczywiście poza niesprzyjającą rynkom wschodzącym fazą globalnego cyklu (cykl Kuznetsa) istnieją specyficzne powody tureckich problemów. Jednym z nich jest relatywnie wysokie ujemne saldo w obrotach bieżących (które jednak niebawem powinno zacząć spadać wskutek trwającej dewaluacji i być może nadchodzącej gospodarczej recesji wywołanej ostatnimi - i być może następnymi - podwyżkami stóp (na razie z 8 proc. do 17,75 proc. czyli najwyższego poziomu od 2007 roku). 

 

 

Innym powodem obecnych problemów jest zagraniczne zadłużenie tureckich podmiotów relatywnie wysokie - jak na rynek wschodzący - w stosunku do PKB (ale nie przesadzajmy - Polska ma wyższe), które wskutek ostatniej dewaluacji zapewne przekroczy rekord z 2001 roku (56,5 proc.). 

 

 

Oczywiście do tego dochodzi trzeci czynnik czyli wielka geopolityczna gra, która w ostatnim okresie doprowadziła do konfliktu pomiędzy Turcją, która próbuje "wstać z kolan" i marzy o odrodzeniu chwały imperium osmańskiego, a USA, co z pewnością nie sprzyja zdolności Turcji do przyciągania kapitału (podczas piątkowej paniki na rynkach prezydent USA wbił Turkom nóż w plecy ogłaszając nałożenie na tureckie towary ceł). Oczywiście trudno jest ocenić, jak będą wyglądać następne ruchy w tej wielkiej geopolitycznej grze, która się na naszych oczach rozgrywa (i która chcąc nie chcąc dotyczy również Polski). 

W średnioterminowej perspektywie akcje zwykle najkorzystniej jest kupować na kilka miesięcy przed apogeum gospodarczej recesji. Nie inaczej było w przeszłości w Turcji.

 

 

Wydaje się rozsądne założenie, że destabilizacja finansowa o skali, z jaką mamy do czynienia ostatnio, doprowadzi do recesji w tureckiej gospodarce tak jak w latach 2008-2009 czy 2001-2002. Na razie recesja się jeszcze nie zaczęła, więc chyba nie ma się co na razie z zakupami tureckich akcji specjalnie spieszyć. 

Przy okazji warto zauważyć, że droga jaką wybiera Turcja walcząc z problemami gospodarczymi (dewaluacja/inflacja) jest odwrotna do tej, na którą zdecydowała się lata temu Grecja (utrzymanie twardej waluty czyli euro za cenę wejścia w wieloletnią gospodarczą depresję). Grecy postanowili być bogaci za cenę bycia niekonkurencyjnymi gospodarczo, Turcy wybrali pozostanie konkurencyjnymi gospodarczo za cenę biedy. 

 

Chociaż pewnie nie jest to bardzo eleganckie, ale poważne problemy innych krajów poprawiają relatywną pozycję Polski na świecie. Rok 2017-ty Polska kończyła na 24-tym miejscu na świecie pod względem wielkości nominalnego Produktu Krajowego Brutto. Dzięki silnym dewaluacjom argentyńskiego peso i tureckiej liry oraz relatywnie słabszym wynikom szwedzkiej gospodarki nasz kraj ma szanse na awans o 3 pozycje w tym zestawieniu w tym roku (ale oczywiście do końca roku zostało jeszcze trochę czasu, więc nie należy jeszcze dzielić skóry na niedźwiedziu). 

 

 

Podsumowując: obecna destabilizacja tureckiego rynku finansowego (skala dewaluacji liry i wzrostu stóp procentowych) przypomina wydarzenia z 2001 i 2008 roku. W obu przypadkach skończyło się to recesją w tureckiej gospodarce, której nastanie stwarzało atrakcyjne średnioterminowe okazje do zakupów tureckich akcji. Na razie chyba jeszcze na to za wcześnie. 

Chińczycy trzymają się coraz słabiej

bialek.wojciech

Ponad rok temu w tekście zatytułowanym "Na drodze do Chinageddonu" opierając się na hipotezie zbliżania się światowego systemu finansowego do kolejnego kryzysu w Azji (owego Chinageddonu) przedstawiłem scenariusz dla WIG-u oparty na założenia podobieństwa obecnego cyklu do tego z lat 1995-1998, w którym do cyklu w październiku 1997 wybuchł kryzys azjatycki. 

 

3ChinextKospi

 

Pisałem wtedy tak:

 

"W tej analogii WIG robi obecnie ostatnią (5-tą) falę zwyżki rozpoczętej po ubiegłorocznej referendum w Wielkiej Brytanii (3-ciej fali hossy według elliottowskiej terminologii), we wrześniu zaliczy silniejszą korektę (4-tą falę), a od końca września do stycznia 2018 uformuje się na WIG-u ostatnia (5-ta) fala rozpoczętej w styczniu ub. r. cyklicznej hossy, która wyprowadzi WIG na nowy historyczny rekord."

 

Pół roku później WIG w trakcie sesji 23 stycznia rzeczywiście na chwilę wyszedł na poziom nowego historycznego rekordu, a później zanotował silny trwający ponad 5 miesięcy spadek wyglądający jak początek nowej cyklicznej bessy.

Obecnie ta analogia zasugerowana w lipcu 2017 wygląda tak:

 

 

1analogia1997

 

Jak widać WIG od stycznia zachował się słabiej niż w okresie luty-lipiec 1997, ale ostatnie mocne szarpniecie indeksu w górę bardzo przypomina podobny ruch z początku sierpnia 1997. Robiąc zbliżenie można tę analogię przedstawić tak:

 

1analogia19972

 

No cóż, z tego że przedstawiona koncepcja ładnie sprawdzała się w okresie minionego ponad roku nie wynika oczywiście, że tak będzie nadal. Jeśli jednak ktoś nie ma lepszych pomysłów, a do września WIG zdoła się wspiąć jeszcze wyżej osiągając poziomy ze stycznia-lutego, to być może warto będzie rozważyć możliwość nadejście początku kolejnej silnej fali spadkowej już od drugiej połowy miesiąca. 

Zależność, która z wyprzedzeniem sugerowała nadejście obecnego odbicia, sugeruje jego kulminację dopiero w okolicach listopada, ale jak pisałem 2 tygodnie temu:

 

"Oczywiście do precyzyjnych dat nie ma się co przywiązywać. W maju 2015 roku szczyt fali B wystąpił w 8 miesięcy po początku fali A z września 2014. W marcu 2012 szczyt fali B wystąpił w 11 miesięcy po początku fali A z kwietnia 2011. W maju 2008 roku koniec fali B (w postaci trójkąta symetrycznego) ustanowiony został w 10 miesięcy po początku fali A z lipca 2007. Te 3 przykłady sugerują szczyt zwyżki od września do grudnia, a przecież cofając się dalej w przeszłość można by znaleźć jeszcze inne warianty."

 

... więc obecną wrześniową datę można dołożyć do tej kolekcji.

 

W tej analogii w okolicach września 2018 w Azji w ostrą fazę wejdzie kryzys podobny swym charakterem do "kryzysu azjatyckiego", który rozpoczął się załamaniem na giełdach w Azji Południowo-Wschodniej w październiku 1997 roku. W moim scenariuszu, który przedstawiałem od kilku lat, w trakcie cyklicznej bessy w okresie 2018-2019 miało dojść do "Chinageddonu" czyli jakiegoś poważniejszego kryzysu na rynkach w Chinach. Dopóki indeksy chińskich rynków akcji takich jak poniższy ChiNext zachowują się tak, jak się zachowują, nie chcę rezygnować z tego scenariusza. Ewentualne przyspieszenie tych spadków będę traktował jako sygnał potwierdzający zbliżanie się momentu przesilenia.

 

1analogia19973

 

Podsumowując: w dobrze się sprawdzającej od ponad roku analogii obecnej sytuacji na GPW z tą sprzed wybuchy kryzysu azjatyckiego obecna zwyżka WIG-u kulminuje w drugiej połowie września, po czym na rynkach akcji dochodzi do tąpnięcia wywołanego załamaniem się cen na chińskich giełdach

Kiedy koniec hossy na akcjach spółek wzrostowych?

bialek.wojciech

Chciałbym wrócić do obserwacji analityków Nomury, o której wspomniałem w czwartek: 3-sesyjne relatywne osłabienie sektora spółek "wzrostowych" ("growth stocks") wobec spółek "tanich" ("value stocks") z końca lipca było najsilniejsze od listopad 2008.

 

Na poniższym wykresie S&P 500 zaznaczyłem wszystkie sytuacje, z okresu minionych 23 lat, kiedy S&P 500 Growth Index tracił wobec S&P 500 Value Index ponad 3,5 proc. w ciągu 3 sesji. 

 

 

Zostawmy teraz tylko te z tych sygnałów, które pojawiają się w nie więcej niż miesiąc po przynajmniej rocznym maksimum S&P 500 Growth. 

 

 

A teraz ograniczmy się tylko do tych sygnałów, które pojawiły się w sytuacji, w której S&P 500 Value jest - tak jak obecnie - ponad 5 proc. poniżej swego rekordu (formuje się dywergencja pomiędzy S&P 500 Growth i S&P 500 Value). 

 

 

Jak widać po tych manipulacjach zostały nam tylko sygnały z 6 stycznia 2000 oraz 3, 12, 13 i 14 kwietnia 2000 (na poniższym obrazku zaznaczone na S&P 500). 

 

 

W średnioterminowym horyzoncie sprawa wydaje się w miarę jasna: hossa na spółkach wzrostowych zbliża się do końca. Oczywiście z punktu widzenia krótkoterminowej spekulacji, to czy jesteśmy w styczniu 2000 (2 miesiące przez końcem globalnej hossy na spółach wzrostowych), czy w kwietniu 2000 (globalna bessa już się rozpoczęła) jest w miarę istotne. 

Osobiście skłaniam się ostrożnie do analogii z początkiem stycznia 2000. Tak wyglądają synchronizacje S&P 500 Growth Index i S&P 500 Value Index wokół sygnałów z 30 stycznia 2018 i 6 stycznia 2000:

 

 

Będę stopniowo zmieniał zdanie, gdy:

1) poniższy wykres względnej siły S&P 500 Growth Index wobec S&P 500 Value Index złamie linię wielomiesięcznej linii trendu wzrostowego (jak w kwietniu 2000);

2) wykres względnej siły S&P 500 Growth Index wobec S&P 500 Value Index spadnie do 3-miesięcznego minimum (jak w kwietniu 2000);

3) 3-sesyjne relatywne osłabienie S&P 500 Growth Index wobec S&P 500 Value Index przekroczy 4,1 proc. (lub 2-sesyjne relatywne osłabienie przekroczy 2,7 proc. lub 1 sesyjne relatywne osłabienie przekroczy 1,8 proc.) jak w kwietniu 2000.

 

 

Podsumowując: powyższe stanowi potwierdzenie hipotezy analogi obecnej sytuacji na rynku akcji spółek wzrostowych (w USA FAANG-ów w Polsce CD Projektów) do pierwszej połowy 2000 roku (szczytu hossy zarówno w ujęciu bezwzględnym jak i relatywnie wobec akcji spółek "tanich"). Na razie nie pojawiły się jeszcze techniczne sygnały podobne do tych, które w połowie kwietnia 2000 sygnalizowały koniec hossy na akcjach spółek wzrostowych i rozpoczęcie się 7-letniego okresu przewagi akcji spółek "tanich" ("value stocks"), ale oczywiście wzmożona czujność jest wskazana. 

Pobawmy się algorytmami analizy skupień

bialek.wojciech

Wracajmy do naszych baranów. Dzisiejszy wpis nie jest raczej przeznaczony dla osób, które chciałyby uzyskać prostą autorytatywną rekomendację kupna lub sprzedaży. Mam jednak nadzieję, że może zainteresuje i zainspiruje tych czytelników, którym zdarza się samodzielnie analizować sytuację gospodarczą lub rynkową i którzy nie boją się otworzyć Excela czy innego arkusza kalkulacyjnego (chociaż nawet to nie musi być konieczne). Chciałbym mianowicie przedstawić przykład zastosowania przykładowego algorytmu "analizy skupień" (grupowania, klasteryzacji). Brzmi groźnie, ale po prostu chodzi o metody znajdowania w większym zbiorze danych elementów podobnych. Zastosuję jeden z algorytmów tego typu do problemu, którym zajmowałem się tu dwa tygodnie temu ("W USA przemysł jak w 2004 roku, usługi jak w 2000"). 

Zanim przejdę do rzeczy chciałbym zwrócić uwagę na najnowszy komunikat Nomury, w którym analitycy tego banku zwracają uwagę na to, że na ostatnich sesjach lipca "The stock market just experienced the most seismic shift from growth to value since Lehman Brothers". Chodzi o gwałtownie osłabienie akcji spółek z sektora FAANG (Facebook, Amazon, Apple, Netflix, Google/Alphabet) czyli najpopularniejszych spółek wzrostowych względem spółek "wartościowych" ("value stocks").  Czy to ma związek z wnioskiem, który otrzymałem 2 tygodnie temu analizując wartości wskaźników ISM za czerwiec nie wiadomo, ale warto obserwować dalszy rozwój sytuacji. 1,5 miesiąca temu sugerowałem, że dobrym momentem na pęknięcia inwestycyjne bańki w sektorze FAANG byłyby okolice października. Być może ostatnie osłabienie to jeszcze falstart - coś jak dwie 8-10 proc. 3-5 sesyjne korekty Nasdaq Composite w styczniu 2000, a więc na 2 miesiące przed szczytem ówczesnej hossy w sektorze IT, ale oczywiście pewności tu być nie może. 

Ale wróćmy do problemy znalezienia dla obecnej sytuacji w amerykańskim przemyśle analogów z przeszłości. Użyję tego samego co 2 tygodnie temu zestawu 10 subwskaźników z raportów ISM Manucturing (dane do czerwca włącznie, bez wczorajszego raportu za lipiec), ale do znalezienia podobnych do czerwcowego epizodów historycznych użyję innego narzędzia: programu PAST3 autorstwa  Øyvinda Hammera z Muzeum Historii Naturalnej przy uniwersytecie w Oslo ("Hammer, Ø., Harper, D.A.T., Ryan, P.D. 2001. PAST: Paleontological statistics software package for education and data analysis. Palaeontologia Electronica 4(1): 9pp.").

 

Past is free software for scientific data analysis, with functions for data manipulation, plotting, univariate and multivariate statistics, ecological analysis, time series and spatial analysis, morphometrics and stratigraphy.

 

Proponuję od razu klikną tu i ściągnąć sobie ten darmowy programik (5 MB). Uruchomienie go zajmie kilka sekund (nie wymaga instalacji). Oczywiście można też użyć jakiegoś innego programu do analizy statystycznej (Statistica itp.)

Program jest bardzo rozbudowany, ale nas dziś interesować będzie jedynie opcja oznaczona na górnym pasku jako Multivariate (analiza wielowymiarowa) i zawarte tam różne algorytmy klastrujące, którymi posłużę się do znalezienia sytuacji w przemyśle przetwórczym USA podobnych do tej z czerwca. Najbardziej pracochłonną częścią zadania może okazać się ściągnięcie sięgającej lipca 1997 roku historii 10 subwskaźników raportu ISM, którymi posługiwałem się przed tygodniem. Gdy mamy ją już w Excelu, po prostu kopiujemy ją do programu PAST3, który sam wygląda jak arkusz kalkulacyjny, wcześniej zaznaczając w nim w lewym górnym roku opcje włączenie kolumny "Row attributes" i wiersza "Column attributes", w których znajdą się odpowiednio daty poszczególnych raportów ISM oraz nazwy poszczególnych wskaźników. Potem zaznaczamy wszystkie dane, klikamy Multivariate->Clustering->Classical i dostajemy drzewko wyglądające tak (na czerwono zaznaczyłem nasz czerwiec 2018):

 

pastismmanczeerrwiec20182

 

Ponieważ nic nie widać, to zróbmy sobie zbliżenie na gałąź otrzymanego drzewa, na której siedzi nasz czerwiec 2018 (a którą zaznaczyłem powyżej czerwoną ramką). 

 

pastismmanczeerrwiec2018zoom

 

Jak interpretować otrzymany rezultat działania zastosowanego algorytmu analizy skupień (algorytmy klastrującego)? Bardzo prosto. Do czerwcowej sytuacji w przemyśle USA widzialnej przez pryzmat wartości 10 subwskaźników z raportu ISM Manufacturing najbardziej podobna była sytuacja z lipca 2004, potem z czerwca 2004. Dalej pojawia się luty 2004 oraz maj 2018 (czerwona ramka). Tą ostatnią datę oczywiście ignorujemy, bo jasne jest, że pomiędzy obrazem koniunktury w przemyśle USA w czerwcu i maju tego roku nie zaszły wielkie zmiany. Im dalej od gałązki odpowiadającej czerwcowi 2018 tym podobieństwo maleje (pojawiają się tam takie daty jak sierpień 2004, październik 2004, kwiecień 2010, maj 2010, marzec 2010, grudzień 2004, styczeń, luty i kwiecień 2011 itd. 

To (lipiec 2004) jest podobny wynik, co uzyskany 2 tygodnie temu (luty 2004) za pomocą znacznie bardziej prymitywnej metody. 

Oczywiście niewielu z nas tak naprawdę przejmuje się bardzo koniunkturą w przemyśle USA. Interesuje nas raczej kwestia przyszłego zachowania cen na rynkach. Powtórne pojawienie się analogii obecnej sytuacji do tej z 2004 roku sugeruje łagodny przebieg trwającej najprawdopodobniej cyklicznej bessy na rynku akcji (a la 2004-2005).

Oczywiście na dalszych miejscach pojawiają się takie daty jak kwiecień 2010 (czyli zaraz będzie korekcyjny "Flash Crash"), czy nawet okres styczeń-kwiecień 2011 (w kwietniu 2011 zaczęła się na S&P 500 szybka półroczna bessa), więc nie można tezy o analogii z 2004 rokiem traktować jak słów wyroczni. 

Oczywiście ktoś zapyta się, czy to w ogóle tak działa, to znaczy, czy z faktu podobieństwa danej sytuacji w przemyśle USA do jakiegoś epizodu z przeszłości wynika jakieś podobieństwo zachowania rynku akcji po obu momentach. Postanowiłem zrobić test. Załóżmy, że jesteśmy na początku lutego 2016, czyli znamy dane ISM za styczeń i zastanawiamy się, co one mogą znaczyć dla rynku akcji. Wklejamy dane do PAST3 klikamy Multivariate->Clustering->Classical i otrzymujemy poniższy wynik (wyciąłem interesujący nas fragment drzewa):

 

PASTISMManDoStycznia2016ZOOMZRamk

 

Czyli na początku lutego 2016 otrzymujemy informację, że sytuacja w styczniu 2016 zdawała się być podobna do tej z (w malejącej kolejności) listopada 1998, października 1998, września 1998, sierpnia 1998, lipca 1998 i czerwca 1998. To wynik sugerujący, że nowa cykliczna hossa (odpowiednik hossy październik 1998-marzec/wrzesień 2000) się właśnie rozpoczęła, co jak się okazało było jak najbardziej prawdą:

 

20161998

 

To oczywiście może być przypadek, ale mam nadzieję, że ten obiecujący wynik zachęci kogoś to pobawienia się w podobny sposób na innych zbiorach danych (np. wskaźnikach technicznych dla GPW) i podzielenia się rezultatami w komentarzu. 

Ja ze swej strony pewnie od czasu do czasu będę wrzucał jakieś mam nadzieję interesujące zastosowania tej metody. 

 

Podsumowując: algorytmy analizy skupień mogą być potencjalnie interesującą alternatywną techniką badania gospodarki i rynków. Dla przemysłu w USA analogia z 2004 rokiem została potwierdzona, ale oczywiście należy z nią uważać, bo sektor FAANG zapewne w małym stopniu zależy od tego co się dzieje w przemyśle Stanów Zjednoczonych (a potwierdzenia analogii 2016-1998 sugeruje, że prawdziwa może być analogia 2018=2000). 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pożegnanie z CDM Pekao

bialek.wojciech

Po 9 latach i 5 miesiącach żegnam się z CDM Pekao (pod koniec sierpnia będę już wolnym człowiekiem). Chciałbym w tym miejscu podziękować koleżankom i kolegom, z którymi przyszło mi w tym czasie pracować, klientom biura, którzy korzystali z moich analiz, jak również przełożonym, którzy mnie tak długo tolerowali. Powodzenia w dalszych zmaganiach z rynkiem i konkurencją. 

Co ciekawe do CDM-u trafiłem w marcu 2009 a więc dokładnie w dołku najsilniejszej od dwu pokoleń globalnej Wielkiej Bessy na rynkach akcji. 

Gdyby przyglądam się swym wpisom na blogu z czasu, gdy rozpoczynałem współpracę z CDM i porównuje je z ostatnimi, to mam wrażenie, że w tym czasie jakoś tam rozwinąłem swe rozumienie rynkowych mechanizmów i warsztat analityczny, chociaż oczywiście jestem w pełni świadomy, że są one nadal daleko niewystarczające, by walka z rynkiem zawsze kończyła się zwycięstwem. 

Niniejszy blog zawsze traktowałem jako wartość samą w sobie. Było to dla mnie miejsce, w którym dyskusje z czytelnikami często inspirowały mnie do nowych pomysłów (mam nadzieję, że działało to też czasami w drugą stronę). 

Z drugiej strony zawsze postrzegałem blog również jako narzędzie marketingowe w - mam nadzieję - nienachalny sposób zachęcające czytelników do korzystania z usług firmy, którą reprezentowałem. Oczywiście trudno ocenić, czy było to narzędzie skuteczne. Co prawda na blox.pl mój blog po ponad 10 latach istnienia trafił na pierwsze miejsce w kategorii Biznes i Gospodarka, więc można by powiedzieć, że jest to wynik przyzwoity, ale niestety lektura czołówki listy 1000 najpopularniejszych blogów na blox.pl pokazuje znacznie mniej optymistyczny obraz (dopiero 18-te miejsce). Ewidentnie temat perspektyw koniunktury na rynkach finansowych i w gospodarce to nie jest to, co ludzi najbardziej interesuje.

 

Top 1000 najczęściej czytanych blogów

  tytuł blogu autor  
 
 
1 Dorota smakuje
dorota20w
2 Gotuję, bo lubię
kasiaaaa24
3 W KUCHENNYM OKNIE
dagmara_65
4 Blog WO
wo
5 Passionfruit
rain1drop
6 Karol Mówi Blog
ludwisarz
7 Kuchenne wzloty i upadki młodej mężatki
wedelka
8 trochę inna cukiernia
goscha
9 Smaczne, zdrowe... wyroby domowe
beiot
10 A jednak się kręci
rafal.stec
11 Eksperyment Sobotni: wyjątkowe przepisy, książki i pszczoły
janiolka
12 Anielski świat
plum74
13 Kuchenny świat pełny prostych przepisów
kuchennyswiat
14 Kuchenne Cuda Joanny
joannas1976
15 Rodzinka w Kuchni
gosik2.0
16 Magiczna kuchnia
bryssska
17 Sztuka gotowania wg Samiry
samira.nl
18 Blog Wojciecha Białka
bialek.wojciech

 

Ponieważ to dalekie miejsce trochę mnie denerwuje, przez chwilę kontemplowałem pomysł zmiany profilu bloga na poświęcony szlachetnej sztuce kulinarnej, ale doszedłem jednak do wniosku, że na gotowaniu znam się jeszcze mniej niż na rynkach finansowych i postanowiłem kucharzenie zostawić kucharzom.

Jako cyklista wierzę, że ostatni relatywny brak popularności tematyki koniunktury panującej na rynkach nie musi być wieczny. Może więc wrócą  kiedyś czasy, które umożliwią podjęcie przeze mnie równej walki z blogerami kulinarnymi?

Natomiast zainspirowany popularnością blogów kulinarnych nadal rozważam pomysł zmiany nazwy bloga z mało oryginalnego "Blog Wojciecha Białka" na coś w stylu "Przepisy na zyski" (ale to trochę ryzykowne, bo ktoś może potem narzekać, że przepis miał być na zysk, a wyszła strata) albo "Giełda od kuchni". Może ktoś ma jakieś lepsze pomysły?

A może relatywna popularność mojego blogu wzięła się ze zwykłego językowego błędu: Kitchen / Kitchin?

Ale szczerze mówiąc po ponad 10 latach przyzwyczaiłem się do prowadzenia bloga, a ponieważ consuetudo altera natura est,  to pewnie już jutro pojawi się w tym miejscu bardziej regularny wpis. Zapraszam. 

© Blog Wojciecha Białka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci