Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Archiwum
Wojciech Białek
RSS


Kategorie: Wszystkie | Komentarze
RSS
piątek, 17 listopada 2017

Miałem dziś pisać o czymś innym, ale sygnał z czwartku zmusza mnie do zmiany planów. Otóż w najnowszym sondażu SII saldo optymistów i pesymistów Indeksu Nastrojów Inwestorów spadło do najniższego poziomu w historii.

 

1inirekord

 

Przed tygodniem prezentowałem oparte na zachowaniu INI "niezawodne" strategie spekulacyjne na WIG-u 20, więc pogłębienie pesymizmu z kontrariańskiego punktu widzenia tylko wzmacnia ich wymowę. Wypada w tym miejscu zrobić jednak dwa zastrzeżenia. Po pierwsze okres istnienia INI jest krótki - zaledwie 6,5 roku. W tym czasie mieliśmy na GPW dwie cykliczne bessy (2011-12 i 2014/5-2016). W ich dołkach saldo INI spadało 4-krotnie do strefy -19,9- -26 pkt. proc. Były to jednak relatywnie łagodne bessy - skala spadku WIG-u nie przekraczała 30 proc. Można się zastanawiać jakie wartości saldo INI osiągałoby w trakcie wielkich - przynajmniej 50 proc cyklicznych spadków z lat 1994-95, 2000-01 czy 2007-09. Zapewne niższe, a świadczy o tym doświadczenie bliźniaczego wskaźnika z USA czyli salda optymistów i pesymistów w sondażu American Association of Individual Investors. Wskaźnik ten dwukrotnie spadał do strefy -51,35- -54 pkt. proc. Działo się tak w apogeum recesji gospodarczej w USA w dołkach bessy z października 1990 oraz marca 2009.

 

2AAIIekstrema

 

Można sądzić, że kiedyś w przyszłości, gdy i nasza gospodarka wejdzie – po ponad 25 latach bez recesji – w okres ujemnej dynamiki PKB, to i u nas ujemne saldo INI SII – jeśli ten wskaźnik będzie wtedy ciągle publikowany – spadnie poniżej poziomu -50 pkt. proc. (udział pesymistów co do poziomu indeksu za pół roku będzie o 50 pkt. proc. wyższy od udziału optymistów). Ale czy obecnie mamy do czynienia z taką sytuacją? WIG raptem spadł w stosunku do poziomu październikowego szczytu o raptem nieco ponad 5 proc., a gospodarka rośnie najszybciej od czasu związanego z przygotowaniami do mistrzostw Europy w piłce nożnej mini-boomu z końca 2011 roku (roczna dynamika PKB +4,7 proc. w III kw.). 

Proponuję sprawdzenie, co działo się z S&P 500 w sytuacjach, w których saldo AAII spadało poniżej poziomu -30 pkt. proc. (tak jak to zrobiło saldo INI SII w czwartek), a S&P 500 był nie więcej niż 10 proc. poniżej poziomu swego rocznego maksimum (tak jak to jest obecnie w przypadku WIG-u). Takich sytuacji w okresie minionych 30 lat było w USA sześć. 

 

3AAIISniskoSP500wysoko

 

W każdym z tych 6 przypadkach S&P 500 był na 90-92 sesji po sygnale (czyli po ponad 4 miesiącach) na poziomie wyższym niż w momencie generowania sygnału. W 5 z tych 6 przypadków taki sygnał okazywał się w perspektywie następnego półrocza dobrą okazją do zakupów (wyjątkiem był sygnał ze stycznia 2008). 

 

4AAIISniskoSP500cieki

 

Drugie zastrzeżenie dotyczy wątpliwości co do związku pomiędzy nastrojami krajowych inwestorów indywidualnych a ruchami WIG-u 20. Można podejrzewać, że ten ostatni jest domeną zagranicznych inwestorów indywidualnych, których sentyment może się diametralnie różnić od nastrojów polskich inwestorów indywidualnych, którzy zapewne mocno przejmują się losami naszych MiŚ-ów. 

I rzeczywiście to ruchy sWIG-u 80 zdają się determinować zmiany nastrojów krajowych inwestorów indywidualnych obserwowane w INI SII. Ładnie to było widać na wykresie przedstawiającym INI SII oraz 30-sesyjne zmiany INI SII w okresie minionych 4 lat. 

 

5AAIISniskosWIG80

 

To nie zachowanie WIG-u 20 czy WIG-u wpłynęło na obecną depresję krajowych inwestorów indywidualnych lecz ostatni spadek wartości sWIG-u do najniższego poziomu od 15 miesięcy. Jego przyczyna jest nieco zagadkowa, co nakazuje zachowanie ostrożności, ale 4 poprzednie epizody zbliżonego do obecnego pesymizmu wyznaczały we przeszłości bardzo dobre momenty do rozpoczęcia akumulacji akcji małych spółek na GPW. W najgorszym przypadku (listopad 2011) wzrost sWIG-u rozpoczynał się w 4 tygodnie po sygnale na INI SII. 

 

6AAIISniskosWIG80sygnay

 

Jak będzie tym razem - zobaczymy w najbliższych tygodniach. Na razie sWIG-80 zanotował pierwszą białą tygodniową świecę od 11 tygodni. 

Podsumowując: 1) w okresie minionych 30 lat w USA podobne sytuacje do tej,  którą mamy obecnie w Polsce (saldo w sondażu nastrojów przeprowdzanym przez inwestorów indywidualnych poniżej poziomu -30 pkt. proc. a główny indeks nie niżej niż 10 proc. poniżej rocznego maksimum) w 5 na 6 przypadkach okazywały się w kilkumiesięcznej prespektywie dobrymi okazjami do zakupów akcji; 2) sentymentem krajowych inwestorów indywidualnych zdaje się rządzić koniunktura panująca na rynku akcji małych spółek, a 4 wcześniejsze epizody silnego pesymizmu w tej grupie uczestników rynku poprzedzały silne wzrosty sWIG-u. 

 

P.S. 

Wszystkim Państwu zainteresowanym inwestowaniem na rynku kapitałowym polecam szkolenia online organizowane cyklicznie przez CDM Pekao.

Najbliższe szkolenie z analizy technicznej poprowadzone przez kolegę odbędzie się już 23 listopada o godzinie 18:00.

Jeśli chcą Państwo wziąć udział w webinarium, zapraszam do rejestracji pod linkiem:

https://pekao.clickmeeting.pl/analiza-techniczna2/register

17:59, bialek.wojciech
Link Komentarze (349) »
piątek, 10 listopada 2017

W lipcu widząc spadek poziomu sentymentu krajowych inwestorów indywidualnych (INI SII) do najniższego od pół roku poziomu przeanalizowałem 5 prostych strategii opartych na tym wskaźniku dochodząc do wniosku, że "na podstawie powyższych ćwiczeń z historii można wysnuć ostrożnie pozytywne wnioski na temat zajmowania obecnie długiej krótkoterminowej pozycji na WIG-u 20". Pisałem te słowa pełen obaw, bo spodziewałem się latem korekty cen akcji, ale wszystko dobrze się skończyło: już po 8 tygodniach systemy zamknęły pozycję z 9,4 proc. po sygnale sprzedaży (zdefiniowanym jako "15-tygodniowe maksimum salda INI SII"). Zamknięcie pozycji nastąpiło na początku września, gdy WIG-20 miał wartość 2516,3 pkt., którego to poziomu indeks od tamtej pory nie byt w stanie trwale przekroczyć.

Proponuję dziś powtórzyć tę zabawę. Już w ubiegłym tygodniu saldo optymistów i pesymistów w sondażu INI SII spadło do najniższego od 16 miesięcy poziomu -12 pkt. proc. Ponieważ spada ono już od lutego (z bardzo wysokiego poziomu +47,5 pkt. proc.), to można było tydzień temu zastosować prostą strategię kupowania WIG-u 20 po spadku tego wskaźnika o przynajmniej 59 pkt. proc. w stosunku do jego 14-miesięcznego maksimum. Ta „strategia” w okresie 6,5 roku istnienia INI dała wcześniej 6 tego typu sygnałów kupna (listopad 2011, maj 2012, kwiecień 2013, sierpień 2014, grudzień 2015 oraz czerwiec 2016), z których każdy – przy przyjęciu za sygnał sprzedaży wyjścia salda INI na 15-tygodniowe maksimum – dał – prędzej czy później - zysk.

 

1INISIIsystem1sygnaly

 

Projekcja uzyskana przez uśrednienie ścieżek WIG-u 20 wokół tych 6 historycznych sygnałów jest bardzo optymistyczna, ale po tygodniu od tego sygnały WIG-20 jest niżej niż za zamknięcie czwartkowej sesji  (zwraca też nikłe podobieństwo ostatniego zachowania WIG-u 20 i poprzedzającego wygenerowanie sygnału przebiegu projekcji). 

 

2INISIIsystem1cieki

 

Na razie ten spadek mieści się w historycznej normie. W 6 poprzednich przypadkach pojawienia się takiego sygnału WIG-20 tracił „po drodze” (przed zamknięciem długiej pozycji z zyskiem) odpowiednio: -6,1 proc., -4,9 proc., -2,7 proc., -2,5 proc., -1 proc. oraz -0,7 proc. Obecnie po tygodniu ta strata wynosiła -0,9 proc. W każdym z tych 6 przypadków WIG-20 był na 70-tej sesji po sygnale przynajmniej 2,5 proc. powyżej poziomu zamknięcia czwartkowej sesji, w trakcie której sygnał został wygenerowany.

 

3INISIIsystem1cieki

 

W ten czwartek saldo INI spadło po raz 4-ty z rzędu i trafiło na poziom -17,9 pkt. proc., który w przeszłości obserwowany był jedynie 4-krotnie (listopad 2011, czerwiec 2012, styczeń 2016 i czerwiec 2016). Przyjmując takie zjawisko za sygnał kupna WIG-u 20 a za sygnał zamknięcia pozycji biorąc 15-tygodniowego maksimum salda INI SII otrzymalibyśmy w przeszłości 4 zyskowne sygnały. 

 

4INISIIsystem2sygnay

 

Tu projekcja zachowania indeksu po sygnale jest jeszcze bardziej optymistyczna. 

 

5INISIIsystem2sygnay

 

W każdym z tych 4 przypadków ma 45-tej sesji po sygnale WIG-20 był o przynajmniej 5 proc. wyżej niż na zamknięcie czwartkowej sesji, na której sygnał był generowany (chociaż oczywiście po drodze pojawiały się spadki o kolejno -2,7 proc., -0,5 proc., -3,5 proc. oraz -2,5 proc.).

 

6INISIIsystemieki

 

Wygląda to wszystko jeszcze bardziej zachęcająco niż w 4 miesiące temu. 

Cały czas trzymam się zaproponowanej wtedy prostej definicji sygnału sprzedaży jako 15-tygodniowego maksimum salda INI SII. Obecnie ma ono wartość +24 pkt. proc. Za 6 tygodni spadnie do +10,9 pkt. proc. 

Podsumowując: dwie proste i dotychczas niezawodne (pierwsza 6 zyskownych sygnałów przy maksymalny przejściowym spadku w wysokości -6,1 proc., druga - 4-y zyskowne sygnały przy maksymalnym przejściowym spadku w wysokości -3,5 proc.) strategie spekulacyjne na WIG-u 20 oparte na kontrariańskiej interpretacji zachowania wskaźnika sentymentu INI SII zajęły długie pozycje w odpowiednio poprzedni i ostatni czwartek. Przy próbach praktycznego wykorzystania tej idei należy wszakże zachować ostrożność: sentymentem krajowych inwestorów indywidualnych rządzi zachowanie kursów akcji małych spółek (sWIG-u, który spadł właśnie do najniższego poziomu od 15 miesięcy), o zachowaniu WIG-u 20 decydują zaś inwestorzy instytucjonalni - głównie zagraniczni. Tak więc koncepcję spekulacji na WIG-u 20 opartej na nastrojach krajowych inwestorów indywidualnych można uznać za kontrowersyjną i ryzykowną. 

16:06, bialek.wojciech
Link Komentarze (458) »
wtorek, 31 października 2017

Odzwierciedlający koniunkturę gospodarczą w strefie euro Economic Sentiment Index wzrósł w październiku do poziomu ostatni raz obserwowanego w okresie styczeń 2000-styczeń 2001. Ponieważ wskaźnik ten koreluje z dynamiką PKB w strefie euro na poziomie 0,9 (przy średnio 2-miesięcznym wyprzedzeniu), to jego ostatnie zachowanie z dużym prawdopodobieństwem zapowiada przyspieszenie tempa wzrostu gospodarczego w strefie euro w III i IV kw. tego roku z 2,45 proc. obserwowanych w II kw. do poziomu najwyższego od 2011 roku (+3 proc. w I kw. 2011) a być może nawet od 2007 roku (+3,9 proc. w I kw. 2007). 

 

 

W październiku ESI dla strefy euro miał wartość 114 pkt. Jeśli weźmiemy nieco niższy poziom - 113,3 pkt. - to w okresie minionego pokolenia znajdziemy przed październikiem br. 4 okresy, w którym wskaźnik ten miał nie niższą wartość. To maj 2007 roku, okres styczeń 2000-styczeń 2001, okresie czerwiec-sierpień 1998 oraz czerwiec-sierpień 1989 i listopada 1989-styczeń 1990. 

Szare pionowe pasy na powyższy wykresie odpowiadają okresom recesji w gospodarce Niemiec. Recesja w Niemczech rozpoczynała się kolejno w 23 miesiące po takim jak obecnie sygnale na ESI (1989-1991), 36 miesięcy po sygnale (2000-2003) oraz 14 miesięcy po sygnale (2007-2008). Po sygnale z 1998 roku recesja nie nadeszła. 

Początki tych okresów zaznaczone zostały czerwonymi strzałkami na poniższym wykresie indeksu Euro Zone STOXX. 

 

 

Jak widać dwa ostatnie podobne do obecnego sygnały (z maja 2007 i stycznia 2000) naprawdę trzeba było potraktować jako jedno z ostatnich ostrzeżeń przed nadchodzącą zagładą. 

Ścieżki indeksu po takich sygnałach wyglądają tak:

 

 

Proporcje maksymalnej nagrody do maksymalnego ryzyka w okresie następnych 15 miesięcy po sygnale wyglądają tak:

2007: +2 proc. / -32 proc.

2000: +14 proc. / -21 proc. 

1998: +8 proc. / -30 proc.

1989: +16 proc. / -15 proc. 

Tylko w 1989 roku potencjalna nagroda (maksymalny zysk w okresie 15 miesięcy po sygnale był minimalnie wyższy niż maksymalna strata; pojawiał się też przed nadejściem straty). W pozostałych przypadkach ryzyko (maksymalna poniesiona w tym okresie strata) było większe niż nagroda, w tym w dwu przypadkach (2007 i 1998) wielokrotnie większe. 

Projekcja wartości Euro Zone STOXX Index uzyskana przez uśrednienie tych 4 historycznych ścieżek ustanawia podwójny szczyt w grudniu tego roku oraz w maju 2018, po czym wchodzi w silną 3-letnią bessę. 

 

4ESIEuroZoneSTOXXProjekcja

 

Tu proporcje maksymalnej nagrody do maksymalnego ryzyka wyglądają całkiem zniechęcająca: +5 proc. do -34 proc. Z pewnością są na tyle mało atrakcyjnie, że powinno to spowodować przestawienie się posiadaczy akcji z krajów strefy euro nastawionych na spekulację w średnioterminowym horyzoncie czasowym na tryb "dystrybucji". Oczywiście przewidzenie faktycznego przebiegu indeksu w przyszłości jest bardzo trudne. Osobiście taką dystrybucję prowadziłbym stopniowo wraz z osiąganiem przez indeks zaznaczonych na poniższym obrazku czerwonymi liniami potencjalnych poziomów oporu (pionowa kreska wyznacza uzyskany za pomocą "czarów marów" domniemany termin szczytu hossy w kwietniu/maju przyszłego roku zbieżny z terminem drugiego szczytu wcześniejszej projekcji). 

 

5ESIEuroZoneSTOXXProjekcja

 

Podsumowując: rewelacyjna koniunktura panująca w gospodarce strefy euro (Economic Sentiment Index najwyżej od 17 lat) skłania do przestawienia się na tryb dystrybucji posiadanych akcji z krajów strefy euro. Wydaje się, że z tą dystrybucją nie należy się specjalnie spieszyć (można przyjąć wiosnę przyszłego roku jako orientacyjny termin jej najbardziej aktywnego okresu), gdyż hossa ciągle może mieć jeszcze niewykorzystany potencjał wzrostowy (maksymalny prawdopodobny cel dla indeksu to poziom 500 pkt. wobec obecnych 397 pkt.), a na razie ani wzrost rentowności obligacji ani działania Europejskiego Banku Centralnego nie zdają się stwarzać bezpośredniego zagrożenia dla rynku akcji. 

 

 

 

18:23, bialek.wojciech
Link Komentarze (674) »
środa, 25 października 2017

1,5-miesiąca temu przedstawiłem 3 argumenty za wzrostem dynamiki CPI w USA w najbliższych miesiącach. Dziś dorzucę dwa kolejne powody, dla których w najbliższych miesiącach należy oczekiwać akceleracji tempa wzrostu tego popularnego wskaźnika inflacji pieniądza. 

Wrześniowe wskaźniki ISM Manufacturing Prices i ISM Non-Manufacturing Prices osiągnęły najwyższe poziomu od lat 2010-2012. W przeszłości te wskaźniki obrazujące tendencje cenowy w – odpowiednio - przemyśle i usługach Stanów Zjednoczonych wykazywały silną korelację z dynamiką CPI w tym kraju. Średnie wyprzedzenie w stosunku do dynamiki wskaźnika inflacji wynosiło 3 miesiące dla ISM Manufacturing Prices oraz 1 miesiąc dla ISM Non-Manufacturing Prices, więc zachowanie tych wskaźników można traktować jako zapowiedź dalszego wzrostu dynamiki CPI w najbliższym czasie. Od czerwca już wzrosła ona z +1,6 proc. do +2,2 proc. i powtórzenie tego wyniku w ciągu następnych 3 miesięcy dałoby zmianę roczną CPI w okolicach +2,8 proc. czyli być może na najwyższym poziomie od 2011 roku (w lutym br. dynamika CPI wyniosła +2,796 proc.). 

 

1MSCIManPricesCPI

2MSCINonManPricesCPI

 

Istnieje jeszcze kolejny argument przemawiający za tym, że dynamika CPI w USA będzie przyspieszać. W okresie od zakończenia II Wojny Światowej jedynie 4-krotnie stopa bezrobocia w USA spadała do równie niskiego poziomu jak we wrześniu tego roku (4,2 proc.). Takie sygnały pojawiły się wcześniej w październiku 1950 roku, w czerwcu 1955,  w październiku 1965 oraz w marcu 1999.

 

3CPIstopabezrobociaUSA 

W każdym z tych 4 przypadków w ciągu następnych 12 miesięcy od pojawiania się tak „ciasnego” rynku pracy w USA dynamika CPI rosła w tym kraju o przynajmniej 2 pkt. proc. (w latach 1950-1951 po 12 miesiącach od sygnału wzrosła o 3,3 pkt. proc., w latach 1955-56 o pkt. proc., w latach 1966-66 o 2,1 pkt. proc. i o 2 pkt. proc. w latach 1999-2000. W obecnych realiach (zmiana roczna CPI o 2,2 proc. we wrześniu tego roku) dałoby to dynamikę CPI na poziomie przynajmniej 4,2 proc. we wrześniu przyszłego roku. Byłaby to najwyższe tempo wzrostu tego wskaźnika inflacji od 2008 roku (+3,8 proc. we wrześniu 2011, +5,5 proc. w lipcu 2008).

 

4ciekiCPIbezrob

 

Projekcja ścieżki dynamika CPI uzyskana przez uśrednienie tych 4 historycznych ścieżek indeksu rośnie do września przyszłego roku aż do poziomu +4,7 proc., ale oczywiście jest to wynik zawyżony przez wpływ ścieżki z lat 1950-1951, kiedy na silny wzrost dynamiki CPI wpłynął wybuch wojny w Korei (obecnie powtórka takiego scenariusza wydaje się raczej mało prawdopodobna).

 

5ciekiCPIBezrorbProj

 

Zapewne materializacja choćby części ze skali wzrostu dynamiki CPI sugerowanej przez zachowanie cenowych wskaźników ISM czy powyższej projekcji opartej na danych z rynku pracy wywołałoby w USA presję na kolejne podwyżki stóp FED i wzrostu rentowności obligacji (spadek ich cen). Taki wzrost stóp procentowych w USA (i tych FED i tych rynkowych) mógłby z czasem zagrozić doskonałej do tej pory koniunkturze ciągle panującej na tamtejszym rynku akcji. Na razie rentowność 10-letnich obligacji skarbowych rządu USA wzrosła do najwyższego poziomu od 7 miesięcy, ale sprawa wydaje się rozwojowa (przy okazji warto zwrócić uwagę na regionalną ciekawostkę w postaci ostatniego wzrostu rentowności 10-latek Czech i Rumunii do najwyższych poziomów od 2014 roku. 

Podsumowując: bardzo niska wysokość stopy bezrobocia w USA oraz zachowanie cenowych wskaźników ISM przemawiają za tym, że w ciągu najbliższego roku dynamika CPI wynosząca po wrześniu +2,2 proc. przekroczy poziom +2,8 proc. i wzrośnie do najwyższego poziomu od 2011 roku, a być może również - chociaż to jest mniej prawdopodobne - przekroczy poziom +3,8 proc. i wzrośnie do najwyższego poziomu od 2008 roku. Materializacja takiego scenariusza sprzyjałaby wzrostom rentowności obligacji skarbowych w USA (spadkom ich cen), a z czasem mogłaby zacząć wywierać presję na bardzo obecnie wysokie wyceny panujące na rynku akcji. 

16:50, bialek.wojciech
Link Komentarze (350) »
środa, 18 października 2017

Pisząc komentarz w poprzednim tygodniu byłem pod wielkim wrażeniem regularności (związanej z podwójnym cyklem Kitchina) pojawiania się równie wysokich jak w minionym miesiącu wartości ISM sygnalizujących bardzo dobrą koniunkturę w gospodarce USA. Przyszło mi wtedy do głowy pytanie, czy kwestii koniunktury gospodarczej nie dałoby się w ogólne ominąć i postanowiłem sprawdzić, co WIG porabiał 40 miesięcy temu, 80 miesięcy temu, 120 miesięcy temu i tak dalej, to znaczy postanowiłem się cofać o kolejne - trwające średnio 40-miesięcy - cykle Kitchina w stosunku do obecnej chwili. 40 miesięcy temu to czerwiec 2014, 80 miesięcy temu wypada luty 2011, 120 miesięcy temu trafiamy na październik 2007 i - ponieważ 3 razy 40 miesięcy to 120 miesięcy czyli 10 lat - w kolejnej dekadzie dostaniemy czerwiec 2004, luty 2001, październik 1997 itd. 

Oczywiście pomysł ten jest wielce kontrowersyjny, bo cykl Kitchina to podstawowy cykl produkcyjno-handlowy w gospodarce, który - z przyczyn specyficznych dla danego cyklu - czasami bywa dłuższy a czasami krótszy, więc przedstawione powyżej absurdalnie prostackie podejście powinno z czasem zacząć dawać wyniki coraz bardziej odbiegające od rzeczywistości. Ale postanowiłem przekonać się o tym na własne oczy. Poniżej wykres WIG-u z sytuacjami odpowiadającymi obecnej zgodnie z opisaną metodą:

 

1wig40

 

Już na pierwszy rzut oka widać, że tylko w czerwcu 2004 roku (4 cykle Kitchina temu) kupno polskich akcji nie wiązało się z jakimś poważniejszym ryzykiem (ówczesne cykliczna bessa rozpoczęta w kwietniu 2004 przyjęła bardzo łagodną "pędzącą" postać). W każdym z pozostałych przypadków kupując WIG notowalibyśmy stratę po 7-iu oraz po 15-18 miesiącach od zakupu. Oczywiście najbardziej spektakularna była strata poniesiona po zakupie akcji 10 lat temu w październiku 2007 (3 cykle Kitchina wstecz). 

 

3wig40cieki

 

Zgodnie z powyższą intuicją projekcja wartości WIG-u uzyskana przez uśrednienie ścieżek WIG-u z 6 ostatnich cykli (sygnały z lutego 1991 - na 2 miesiące przed startem GPW - i z czerwca 1994 - pominąłem) spada w ciągu roku o ponad 15 proc.  

 

2wig40projekcja

 

Tę zabawę postanowiłem powtórzyć dla niemieckiego DAX-a. 

 

4DAX40

 

Tu ścieżki indeksu wokół momentów odległych od dziś o 40, 80, 120, 160, 200, 240, 280, 320 oraz 360 miesięcy wyglądają znacznie mniej jednoznacznie niż w przypadku WIG-u:

 

6DAX40cieki

 

 ... ale projekcja dla DAX-a oparta na tych ścieżkach - z której litościwie wykluczyłem skrajny przypadek sygnału sprzed 30 lat (9 cykli temu) czyli z października 1987 - również raczej nie zachęca - przynajmniej przez najbliższe 16-17 miesięcy - do jakichś euforycznych zakupów niemieckich akcji:

 
5DAX40projekcja

 

Warto zauważyć, że jak głupawa powyższa metoda prognozowania zachowania cen akcji by się nie wydawała, to zastosowanie jest w styczniu/lutym ub. r. a więc, gdy hossa się zaczynała dałoby prognozę ok. 50 proc. wzrostu cen akcji i w Polsce i w Niemczech, który rzeczywiście nastąpił. 

Z drugiej strony faktyczna hossa rozpoczęła się 2-3 miesiące "po terminie" wyznaczonym opisną metodą, więc może i koniec hossy nadejdzie z podobnym opóźnieniem?

Osobiście uważam, że zerkanie na sytuację na rynku sprzed 40, 80 i 120 miesięcy jest wymagającym niewiele wysiłku zabobonem, który w praktyce pozwala wyrobić sobie całkiem wiarygodne w stosunku do poniesionego wysiłku orientacyjne wyobrażenie na temat przyszłości. 

Podsumowując: 1) mechaniczne potraktowanie kitchinowej cykliczności sugeruje rozpoczynanie się słabego dla rynków akcji okresu, który powinien potrwać do IV kw. 2018-I kw. 2019; 2) ponieważ brak na razie - przynajmniej w Polsce czy strefie euro - typowych sygnałów zwiastujących bessę na rynku akcji, czyli wymuszonych silnym wzrostem tempa inflacji podwyżek stóp, więc do wniosku z punktu pierwszego nie należy się przesadnie przywiązywać; w poprzednim cyklu podwyżek stóp RPP też nie było i być może dlatego bessa rozpoczęła się na dobre (w maju 2015) dopiero w 11 miesięcy   od momentu odpowiadającego obecnemu z punktu widzenia kitchinowej cykliczności (czerwiec 2014). 

 

 

 

17:36, bialek.wojciech
Link Komentarze (297) »
czwartek, 12 października 2017

eny akcji na amerykańskim rynku pełznąc nadal do góry próbują rzucić wyzwanie statystyce przedstawionej w poprzednim tygodniu, a ja dziś chciałbym zwrócić uwagę na inny bardzo ciekawy sygnał z początku października. Otóż wrześniowa wartość wskaźnika ISM Manufacturing reprezentującego koniunkturę w sektorze przetwórczym w Stanach Zjednoczonych wzrosła do najwyższego poziomu od początku 2004 roku, zaś analogiczny wskaźnik dla usług - ISM Non-Manufacturing - do najwyższego poziomu od 2005 roku. 

 

1ISMY

 

Dodajmy do siebie wartości obu wskaźników uzyskując w ten sposób rodzaj sumarycznego wskaźnika koniunktury gospodarczej w USA:

 

2ISMY

Wartość tego nowego wskaźnika osiągnęła we wrześniu poziom 120,6 pkt. w okresie minionych 20 lat, dla których dostępne są dane, obserwowany jedynie raz - w styczniu 2004 roku. Jeśli osłabimy nieco to kryterium do wartości przekraczających 118 pkt. to otrzymamy 4 odczyty (uwzględniając pierwszy miesiąc, w którym tak wysoka wartość była osiągana):  sierpień 1997, styczeń 2004, luty 2011 oraz właśnie wrzesień 2017. 

Mamy więc sygnał ponad 6,5 roku temu, ponad 13,5 roku temu oraz ponad 20 lat temu. Widać tu wyraźnie rytm podwójnego cyklu Kitchina (cyklu 6,(66)-letniego). Średnia długość cyklu Kitchina - podstawowego cyklu produkcyjno-handlowego w gospodarce - to 40 miesięcy czyli 3 lata i 4 miesiące. Cofając się od września 2017 2 cykle Kitchina (6 lat i 8 miesięcy) trafiamy na styczeń 2011 roku. Wspomniany powyżej sygnał na sumie ISM Manufacturing i ISM Non-Manufacturing pojawił się w lutym 2011. Rozbieżność wyniosła więc zaledwie 1 miesiąc. Odliczając od września 2017 4 cykle Kitchina (13 lat i 4 miesiące) wstecz otrzymujemy maj 2004 roku. To odchylenie był nieco większe, bo sygnał na ISM-ach (suma wskaźników powyżej 118 pkt.) pojawił się w rzeczywistości 4 miesiące wcześniej. I wreszcie 6 cykli Kitchina to 20 lat (120 miesięcy), więc podobnego do wrześniowego poziomu przegrzania koniunktury w USA powinniśmy oczekiwać we wrześniu 1997 roku. W rzeczywistości taki sygnał wygenerowany został miesiąc wcześniej. Jak widać - co wielce zaskakujące - odchylenie rzeczywistości gospodarczej w USA od prostego cyklicznego schematu wynosiło na przestrzeni minionych 20 lat średnio 2 miesiące!

Nanieśmy momenty tych sygnałów na wykres S&P 500:

 

3ISMYSP500sygnay

 

Zachowanie S&P 500 po takich sygnałach nie było całkiem jednoznaczne. W 2011 roku w sytuacji takiej jak obecna zarobić można było maksymalnie na S&P 500 jeszcze kolejne 4,5 proc. w ciągu następnego 1,5 miesiąca, a stracić maksymalnie -15,3 proc. w ciągu następnych 7 miesięcy. W 2004 roku S&P 500 w odpowiedniku wczorajszej sesji (11 dzień miesiąca następującego po miesiącu, w którym ISM-y wygenerowały omawiany sygnał) osiągał szczyt (więc w perspektywie następnych miesięcy nic nie można było zarobić) i w ciągu następnego półrocza stracił -8,2 proc. I wreszcie w 1997 roku kupując S&P 500 momencie odpowiadającym obecnej chwili można było w ciągu następnego miesiąca zarobić jeszcze +7,7 proc. natomiast maksymalna strata - 1,5 miesiąca po odpowiedniku obecnej sytuacji - wyniosła jedynie -3,9 proc. 

 

 4ISMYSPProj

 

Projekcja uzyskana przez uśrednienie historycznych ścieżek S&P 500 wokół wspomnianych sygnałów przedstawia się tak:

 

5ISMYSPProj

 

Jak widać projekcja ta nie wygląda specjalnie groźnie, chociaż sugeruje stabilizację cen akcji w USA od listopada do marca przyszłego roku (co jakoś tam współgra z przesłaniem mojego poprzedniego komentarza).

To samo ćwiczenie zróbmy na WIG-u. Sygnały:

 

6ISMYWIG

 

... i ścieżki WIG-u wokół sygnałów:

 7ISMYWIGcieki

 

Tu sytuacja wygląda już nieco poważniej. W 2011 roku zarobić można było na WIG-u jeszcze +5,1 proc. w ciągu następnego miesiąca, a stracić -23,7 proc. w ciągu następnego pół roku. W 2004 roku perspektywy wyglądały znacznie lepiej, bo zarobić można było w ciągu następnych 2 miesięcy jeszcze +8,4 proc. zaś stracić maksymalnie jedynie -3,1 proc. w ciągu 3 miesięcy po sesji odpowiadającej środowej. I wreszcie w 1997 roku zarobić można było jeszcze +3,8 proc. w ciągu następnego miesiąca, a stracić -40 proc. w ciągu 13 miesięcy po sygnale. 

Projekcja dla WIG-u rośnie jeszcze przez 5 tygodni po czym wchodzi w relatywnie łagodną (niecałe -18 proc.) bessę trwającą do początku 2019 roku (następny dołek cyklu Kitchina na WIG-u powinien wypaść pomiędzy lutym a majem 2019). 

 

9ISMYWIGprojekcja

 

Podsumowując: w ramach klasycznego schematu alokacji aktywów w ramach cyklu koniunkturalnego przechodzić na gotówkę należy w szczycie ożywienia gospodarczego (gdy dynamika wzrostu PKB osiąga cykliczny szczyt). Rekordowe odczyty ISM-ów w USA sugerują, że możemy być blisko tego momentu, co podpowiada przestawienie się na tryb dystrybucji akcji kupowanych w okolicach dołka cyklu Kitchina w styczniu 2016 roku. Przedstawione doświadczenia z przeszłości zarówno dla Wall Street jak i GPW sugerują, że nadchodząca cykliczna bessa nie musi być głęboka lub bolesna, a jej początek może być odległy nawet o 2 miesiące, ale z drugiej strony oszacowne na podstawie historii proporcje potencjalnego zysku do ryzyka możliwej straty nie wydają się obecnie w przypadku akcji szczególnie atrakcyjne. 

 

 

 

10:29, bialek.wojciech
Link Komentarze (183) »
środa, 04 października 2017

Począwszy od ostatniego tygodnia sierpnia ceny akcji w USA przestały się trzymać "wzorca dekadowego", więc do poniższego należy podchodzić z duża dozą ostrożności. Z drugiej strony wrześniowy skok wartości ISM Manufacturing oraz ISM Non-Manufacturing do najwyższych poziomów od stycznia 2004 i ISM Manufacturing Prices oraz ISM Non-Manufacturing Prices do najwyższych poziomów od okresu 2010-2011 - przeciwnie - zdecydowanie zwiększa wagę poniższej statystyki.

W okresie minionych 120 lat ktoś kto sprzedał akcje wchodzące w skład średniej przemysłowej Dow Jonesa na sesji 4 października  roku o dacie kończącej się cyfrą "7" (albo sesji wcześniejszej, jeśli 4 października takiego roku akcje nie były w USA notowane) to za każdym razem Dow Jones Industrial Average była niżej niż na zamknięcie 4 października 40 sesji później, 48-52 sesji później 61 sesji później, 71-72 sesji później, 74-78 sesji później, 81 sesji później oraz 84-85 sesji później. 

 

1120latciezki

 

W ciągu tych 4 miesięcy po 4 października roku o dacie z 7-ką na końcu spadek raz przekroczył 30 proc. (1987), raz był większy niż 25 proc. (1937), raz sięgnął ponad 20 proc. (1907), raz przekroczył 15 proc. (1917), 3 razy był większy niż 10 proc. (1897, 1997 i 2007), 4 razy sięgnął ponad 5 proc. (1927, 1957, 1967 oraz 1977) a tylko raz był  mniejszy (-4,7 proc. w 1947 roku; ale jak ktoś poczekał kolejny miesiąc to skala spadku wzrosła do -7,7 proc.).

Maksymalne wzrosty Dow Jones Industrial Average w tym okresie to +3,2 proc. w 1947 roku, +2,2 proc. w 1927 roku +1,4 proc. w 1917 roku, 1997 roku i 2004 roku, +1,3 proc. w 1967 roku oraz +0,5 proc. w 1977 roku. W pozostałych 5 przypadkach DJIA ani razu w ciągu następnych 4 miesięcy nie był wyżej niż 4 października. 

W okresie minionego roku 5 z tych 12 historycznych ścieżek Dow Jonesa wykazywało silną (>0,8) dodatnią korelację z ostatnim zachowaniem indeksu. Były to w kolejności skali podobieństwa lata 1987, 1997, 1967, 1927 oraz 2007):



2120lat1987

3120lat19974120lat19674120lat1927

4120lat2007

 

Podsumowując: niezależnie od wątpliwej racjonalności idei "wzorca dekadowego" i odchylenia od "decennial pattern" obserwowanego w okresie minionych 6 tygodni podwyższa  oparta na 12 przypadkach z okresu minionych 120 lat "statystyka" sugeruje, że aktywni spekulanci powinni w najbliższych dniach i tygodniach szukać na rynku akcji w USA okazji do zajmowania krótkoterminowych krótkich pozycji. Pozycja rynku w ramach cyklu dekadowego sugeruje, że w ciągu następnych 4 miesięcy ceny akcji w USA nie powinny zbyt daleko uciec na północ, a w tym okresie szacowany na podstawie historii potencjał spadkowy jest zachęcająco większy niż wzrostowy. 

 

18:06, bialek.wojciech
Link Komentarze (228) »
czwartek, 28 września 2017

Jedną z najważniejszych - przynajmniej  dla mnie - zagadek, które przed spekulantami stawia obecnie rynek, jest kwestia obecnej pozycji dolara w ramach cyklu Kuznetsa. Osobiście "od zawsze" trzymałem się mojej poniższej interpretacji, z której wynika, że tegoroczne spadki dolara to była jedynie korekta, a przed nami jeszcze jedna - ostatnia w ramach rozpoczętej w 2008 roku hossy - fala wzrostu na amerykańskiej walucie. 

 

 

Zgodnie z konkurencyjną koncepcją preferowaną przez niektórych analityków, faza spadkowa w ramach cyklu Kuznetsa już się zaczęła. Ta idea została zilustrowana poniżej:

 

 

Jestem tu gotów do jakiegoś kompromisu, ale na razie moja preferencja dla pierwszej wersji wynika z 1) (w mniejszym stopniu) z obserwowanej dywergencji prowadzonej polityki pieniężnej pomiędzy USA a resztą świata (FED już zacieśnia politykę pieniężną, inni nadal ją luzują, co powinno umacniać dolara) oraz 2) (w większym stopniu) z pozycji dolara w ramach cyklu Kitchina, którego minimum na dolarze można oczekiwać w okolicach października 2017 roku. Cykl ten był w okresie minionego ćwierćwiecza dosyć regularny na rynku dolara. 

 

Prognozowanie zachowania walut na podstawie oczekiwanego zachowania banków centralnych wydaje się być znacznie bardziej racjonalnym podejście od analizy cykli, ale oczywiście w praktyce jest odwrotnie. Na szczęście w obecnej sytuacji pomiędzy tymi dwoma podejściami nie ma rozbieżności. 

W tym kontekście ostatni najsilniejszy od jesieni ub. r. ruch dolara w górę jest oczywiście bardzo interesujący. Banalnie proste kryterium, które Dollar Index spełnił w tym tygodniu, wychwyciło również precyzyjnie 3 ostatnie minima cyklu Kitchina na dolarze. 

 

Mogłoby się wydawać, że to rozstrzyga sprawę, ale niestety tak nie jest. Jeśli rozszerzymy horyzont analizy na okres przed 2008 rokiem, to okaże się, że wspomniane kryterium jest zbyt proste, by działać uniwersalnie w każdych warunkach. Na naprawdę słabych rynkach dolara taki sygnał pojawiał się wielokrotnie podczas korekt wzrostowych i wcale nie zapowiadał dłuższej aprecjacji dolara. 

 

 

Z taką samą sytuacją mamy do czynienia na USD/PLN. Obecny sygnał jednoznacznie identyfikował 3 ostatnie dołki dolara w ramach cyklu Kitchina:

 

 

... ale często zawodził przed 2008 rokiem:

 

 

Oczywiście do październikowego terminu kitchinowego dołka na dolarze i znaczenia ostatniego ruchu dolara w górę nie należy przykładać przesadnie dużej wagi. Sytuacja przypomina mi trochę poszukiwanie dołka cyklu Kitchina na rynku akcji z jesieni 2016. Oczekiwany termin upłynął w październiku 2016 ("Kiedy Kitchinowy dołek WIG-u?"), ale faktyczne dno bessy na WIG-u nadeszło dopiero w styczniu 2017 ("Cykl 6,(66) na WIG-u 20"), a relatywnej pewności, że dołek już za nami można było nabrać dopiero wczesną wiosną ("Nowa projekcja dla WIG-u", "Dołek cyklu Kitchina potwierdzony na WIG-u"). Podobnie może być obecnie z dolarem. 

Niezależnie od tych zastrzeżeń sądzę, że ostatni wzrost to preludium do kitchinowej hossy na dolarze, chociaż - zgodnie ze swoją prognozą z kwietnia - dopuszczam test wrześniowych dołków dolara na początku przyszłego roku. 

Przed dwoma tygodniami starałem się pokazać, jak prawdopodobieństwa przyszłych podwyżek stóp FED "rządzą" rentownością obligacji skarbowych USA. Ten sam mechanizm można zauważyć w przypadku dolara. Na dwu poniższych wykresach widać pozytywną zależność siły dolara od prawdopodobieństwa osiągnięcia przez stopy FED poziomu 2-2,25 proc. po posiedzeniu w sierpniu przyszłego roku, negatywną zależność siły dolara od prawdopodobieństwa pozostania przez stopy FED za 10 miesięcy na obecnym poziomie:

 

Ponieważ rok to długi okres, sprawdźmy te korelacja w okresie ostatnich 3 miesięcy. Tu najwyższa dodatnia wartość współczynnika korelacji z Dollar Index pojawia się dla przypadku wzrostu stóp w sierpniu 2018 do przedziału 1,75-2 proc. (dwie podwyżki z obecnego poziomu), a ujemna korelacja jest nadal najwyższa dla przypadku stabilizacji stóp w okresie następnych 10 miesięcy. 

 


 

Nie jest jasne, czy można w prosty sposób przekładać wysokości tych prawdopodobieństw na poziomu kursu dolara, ale wydaje się, że skala wrześniowych zmian tych prawdopodobieństw była na tyle duża, że dopóki nie zostanie ona w znaczący sposób zredukowana, nadal przemawia ona za umocnieniem dolara w najbliższym czasie (po ewentualnej korekcje w ciągu przyszłego tygodnia-dwóch. Oczywiście na krótkoterminowe zmiany tych prawdopodobieństw będą miały wpływ na bieżąco publikowane dane makroekonomiczne.

W przypadku trudności z uzyskaniem dostępu do bieżących danych na temat prawdopodobieństw decyzji FED inspirować się można w najbliższych tygodniach zachowaniem USD/PLN w cyklach 20-tygodniowych z obecnego cyklu Kitchina:

 

 

Podsumowując: 1) podobnie jak po pierwszej fali wzrostowej dolara z pierwszej połowy września amerykańska waluta może teraz wejść w trwający ponad tydzień okres lekkiej korekty, po zakończeniu której wzrost będzie kontynuowany (do końca października?); 2) ostatnie zachowanie dolara jest spójne z hipotezą minięcia przez kurs tej waluty dołka cyklu Kitchina, chociaż po zakończeniu obecnego wzrostu (w październiku?) możliwy jest (na początku przyszłego roku?) test poziomów wrześniowych dołków; 3) dobrym narzędziem weryfikacji bieżącego kierunku ruchu dolara powinny być nadal prawdopodobieństwa osiągnięcia przez stopy FED danych poziomów na posiedzeniu w sierpniu przyszłego roku. 

16:22, bialek.wojciech
Link Komentarze (163) »
piątek, 22 września 2017

W poprzednim tygodniu przestawiłem scenariusz, w którym słabość dolara trwająca od grudnia ub. r. przekłada się w okresie najbliższego pół roku na wzrost dynamiki wskaźników inflacji w USA, to z kolei wpływa na wzrost prawdopodobieństwa podwyżek stóp FED, co powoduje wzrost rentowności obligacji rządu Stanów Zjednoczonych prowadzący do umocnienia dolara ("Czy słaby dolar wywoła wzrost dynamiki wskaźników inflacji w USA?").

Wszystkie te elementy się zmaterializowały w ciągu następnych 10 dni od publikacji tego komentarza. Roczna dynamika CPI wzrosła w sierpniu do 1,9 proc. z 1,7 proc. w lipcu, prawdopodobieństwo, że FOMC podniesie stopy w grudniu skoczyło w górę z 31 do 71,44 proc., rentowność amerykańskich 10-latek wzrosła do 2,05 do 2,28 proc., a Dollar Index zanotował najsilniejszy od kwietnia 8-sesyjny wzrost. Wszystko do wydarzyło się zanim jeszcze FOMC zasiadł we wtorek do obrad. 

Wydaje się, że rynek działa w idealnej zgodzie z przedstawionym scenariuszem, ale oczywiście w jakim stopniu się on zmaterializuje zależy od tego jak dokładnie w najbliższych miesiącach kształtować się na świecie będzie relacja pomiędzy siłami inflacyjnymi i deflacyjnymi. Z pewnością warto w najbliższych miesiącach śledzić wszelkiej maści dane na temat inflacji na świecie a w szczególności w USA, bo jak się wydaje w obecnej fazie cyklu to one mogą odgrywać decydującą rolę. 

Przy okazji postanowiłem wrócić do tematu USD/PLN, który poruszałem to ostatnio na początku sierpnia. Tym razem zastosowałem do USD/PLN RSI(28), który to wskaźnik na początku roku okazał się bardzo użyteczny przy analizie WIG-u. Mierzyłem ilość sesji w trakcie 9-miesięcznego okresu, w trakcie których RSI(28) dla USD/PLN pozostawał poniżej poziomu 60 pkt. i jako sygnały potraktowałem wzrosty ten parametru powyżej określonego poziomu. Uzyskałem 7 sygnałów, które widać na poniższym obrazku:

 

1USDRSI

 

Projekcja dla USD/PLN uzyskana na podstawie tych sygnałów sugeruje początek silnego wzrostu dolara za 2 tygodnie. 

 

2USDRSIProjekcja

 

Oczywiście na przebieg tej projekcji duży wpływ na przypadek silnego umocnienia dolara z 2008/2009 roku, na którego powtórkę pewnie nie ma co liczyć (wymagałoby to pojawienia się "czarnego łabędzia" tej klasy co upadek banku Lehman Brothers 9 lat temu). Ale każda z tych 6 historycznych ścieżek USD/PLN (odniesiona do obecnych poziomów) po pół roku od sygnału (czyli w lutym 2018) przebywa powyżej poziomu 3,76 zł, który to poziom można potraktować jako "historycznie gwarantowany" nawet w przypadku najbardziej niekorzystnego dla dolara rozwoju wydarzeń (żadnego odbicia tempa inflacji w USA i żadnego wzrostu stóp nie będzie). 

 

3USDRSIcieki

 

Generalnie nawet jeśli mamy obecnie do czynienia z sytuacją podobną do tej z początku 2005 roku (wtedy też pojawił się taki jak obecnie sygnał) i w ciągu najbliższych 2 lat żadnego kryzysu, który umocniłby dolara, nie będzie, to i tak na trwałe zejście USD/PLN poniżej obecnych poziomów czekalibyśmy przez 9 kwartałów. 

Najbardziej podobną do ostatniego zachowania USD/PLN jest ścieżka wokół sygnału z listopada 2009:

 

4USDRSIPodobna

 

W październiku upływa 40 miesięcy od ostatniego dołka kursu dolara w ramach cyklu Kitchina. Oczywiście długość cyklu bywa zmienna, więc do październikowego terminu nie ma się co przesadnie przywiązywać, ale akurat zgadza się on ze wskazaniami powyższej projekcji. 

5USDKitchin2 

Oczywiście wydaje się prawdopodobne, że materializacji powyższego scenariusza dla dolara prędzej czy później przełożyłaby się na spadek cen akcji. W ramach "wzorca dekadowego" 10 lat temu spadek S&P 500 zaczął się 9 października (początek "Wielkiej Bessy"), 20 lat temu - 7 października (początek ostrej fazy "kryzysu azjatyckiego") a 30 lat temu - 2 października (2 tygodnie później S&P 500 zanotował największy jednodniowy spadek w historii o ponad 20 proc.). Tak więc w okolicach 6 października zapewne będę robił drugie  - sierpniowym - podejście do tematu korekty na rynkach akcji. Na razie chyba za wcześniej na spadki bo w piątek mamy 36 dzień od dołka WIG-u z 17 sierpnia, a więc gdzieś tutaj powinno znajdować się minimum cyklu 5-tygodniowego. 

Podsumowując: 1) zależność "wyższe tempo inflacji w USA->wyższe prawdopodobieństwo podwyżek stóp FED->wyższe rentowności obligacji skarbowych w USA->mocniejszy dolar" (i odwrotnie) wydaje się aktualna; 2) nowa projekcja dla USD/PLN sugeruje akumulację dolarów przed wielomiesięczną korektą tegorocznych spadków; 3) jeśli obecny cykl Kitchina na dolarze miałby mieć typowe 40 miesięcy, to słabość dolara powinna skończyć się w październiku tego roku. 

13:37, bialek.wojciech
Link Komentarze (189) »
wtorek, 12 września 2017

Tydzień temu zwróciłem uwagę na intrygującą dodatnią korelację pomiędzy zachowaniem sWIG-u a rentownością 10-letnich obligacji rządu USA. Tłumaczyłem tę zależność wspólną wrażliwością obu instrumentów na globalne impulsu inflacyjne/deflacyjne. Dziś chciałbym dorzucić kolejny korelat rentowności amerykańskich 10-latek: kurs dolara. 

Od dwóch lat utrzymuje się silna dodatnia korelacja pomiędzy zachowaniem rentowności obligacji rządu USA a siłą amerykańskiego dolara. 

 

1dolaroblig

 

Wydaje się, że rynek funkcjonuje obecnie w następującym trybie: rentowność obligacji rządu USA spada -> atrakcyjność tej lokaty zostaje oceniona przez inwestorów jako mniejsza -> nie kupują dolarów potrzebnych do zakupu amerykańskich obligacji -> dolar tanieje. I odwrotnie: wyższe rentowności obligacji zwabiają inwestorów powodują zakupy dolara i jego aprecjację. To jest przynajmniej wytłumaczenie, które mnie przyszło do głowy. 

Dla każdego posiedzenia FOMC w najbliższej przyszłości i każdego (w miarę realnego) poziomu stóp FED dostępne są szacowane na podstawie zachowania rynkowych cen instrumentów rynku pieniężnego prawdopodobieństwa osiągnięcia na tym posiedzeniu danego poziomu stóp. Obecnie rynek obligacji "zafiksowany" jest na posiedzeniu w sierpniu przyszłego roku i osiągnięciu na nim poziomu stóp w przedziale 1,5-1,75 proc. Widać to po przekraczającym poziom 0,9 współczynniku korelacji pomiędzy tym prawdopodobieństwem a rentownością 10-latek. 

 

3obligaprawpoziomustopnaposiedzefedsierpien2018

 

Jak widać na razie spadające prawdopodobieństwo tego, że w ciągu następnych 11 miesięcy FED podniesie stopy to przedziału 150-175 (a więc o pół punktu w stosunku do obecnego poziomu) nie potwierdzają wzrostu rentowności z ostatnich dni (związanego ze spadkiem awersji do ryzyka spowodowanym łagodniejszymi niż wcześniejsze obawy konsekwencjami przejścia przez Florydę huraganu Irma).

Na podstawie powyższego można oceniać, że do wzrostu rentowności obligacji dojdzie dopiero, gdy wzrosną prawdopodobieństwa przyszłych podwyżek stóp FED. Czy jest na to szansa w najbliższej przyszłości? Byłoby to możliwe, gdyby w przyszłości przyspieszyło w USA tempo wzrostu gospodarczego lub wzrosła dynamika wskaźników inflacji.

Jeśli chodzi o przyspieszenie wzrostu gospodarczego to wydaje się ono niezbyt prawdopodobne w świetle spadającej wartości wskaźnika ECRI. Był on w tym roku powyżej poziomu 10 pkt., a obecnie spadł poniżej poziomi 1 pkt. W okresie minionego pokolenia takie sygnały pojawiły się 4-krotnie. W 2 przypadkach spowolnienie już trwało (lata 1984 i 2004), w dwu pozostałych jego początek odległy był odpowiednio o 9 miesięcy (1987 rok) lub 4 miesiące (2010 rok). Oczywiście możliwy jest wariant z 1987 roku (szczyt ożywienia dopiero w II kw. 2018), ale uwzględniając te 4 precedensy łącznie raczej nie będziemy mieli zbyt dużych oczekiwań, jeśli chodzi o koniunkturę gospodarzą w USA w najbliższych kwartałach. 

Może są zatem szanse na wzrost dynamiki wskaźników inflacji? Wydaje się, że tak, bo proinflacyjnie powinien zadziałać spadek kursu dolara rozpoczęty w grudniu ub. r. W ciągu 8 miesięcy Dolar Index spadł o ponad 10 proc. 

 

4DollarIndexSpada10proc

 

W przeszłości tak duży 8-miesięczny spadek wartości Dollar Index zwykle poprzedzał wzrost rocznej dynamiki CPI w USA. 

 

5DollarIndexSpada10proc1

 

By ograniczyć wpływ wydarzeń z czasów wysokiej inflacji, zróbmy zbliżenie na okres ostatnich 20 lat. 

 

6DollarIndexSpada10procod1997

 

Mieliśmy w tym okresie wcześniej 4 okresy 8-miesięcznego spadku Dollar Index o ponad 10 proc. i w każdym z tych 4 przypadków konsekwencją było przyspieszenie dynamiki wskaźnika inflacji. Szczyt dynamiki CPI osiągane było odpowiednio w 8 miesięcy, 5 miesięcy, 4 miesiące i 8 miesięcy po takim sygnale na dolarze jak ten z sierpnia tego roku. Tak wyglądają ścieżki dynamiki CPI po tamtych sygnałach (po przeskalowaniu do obecnych wartości) naniesione na obecną dynamikę CPI:

 

7CPIciekipospadkidolara

 

Na poziomej osi mamy sesje (w roku jest ich ok. 261), więc gdyby powyższe traktować poważnie, to otrzymalibyśmy wniosek, że W styczniu 2018 zmiana roczna CPI wyniesie przynajmniej 3 proc. wobec 1,73 proc. w lipcu. 

Projekcja zmiany rocznej CPI uzyskana przez uśrednienie tych 4 precedensów rośnie wręcz do +3,8 proc. już w grudniu tego roku. 

 

8projekcjaCPIpospadkudolara

 

Oczywiście to wpływ gwałtownego obicia w górę tempa inflacji z 2009 roku (z deflacji w trakcie kryzysu do +2,8 proc. na początku 2010 roku). Obecnie tak silne odbicie nie będzie oczywiście możliwe. Ale wydaje się, że w ciągu następnych 7 miesięcy należy oczekiwać w USA jakiejś serii inflacyjnych niespodzianek. Jeśli one nastąpią, to być może wpłyną na rynkowe postrzeganie przyszłej ścieżki stóp FED, co prawdopodobnie spowoduje wzrost rentowności obligacji, który z kolei zapewne spowoduje umocnienie dolara. 

Do idei przyspieszenia dynamiki CPI pasuje mój prosty model dynamiki wskaźnika inflacji bazowej w USA, oparty na dynamice sprzedaży detalicznej który tu już kiedyś przedstawiałem ("Dwa typu inflacji"). Wartość modelu rośnie przez 10 miesięcy do lipca 2018. 

 

9CPIbazowyUSAasprzedadetaliczna

 

Gdyby sprawdziła się koncepcja zachowania cen surowców oparta na analogii z 2010 rokiem ("Pora na surowcową ćwiartkę cyklu Kitchina?"), to również z tej strony otrzymalibyśmy proinflacyjny impuls (w sytuacji z 2010 roku w tej koncepcji podobnej do obecnej szczyt dynamiki CPI był 13 miesięcy później).  

 

10CPIbazowyUSAasprzedadetaliczna

 

Wartość współczynnika korelacji pomiędzy rentownością obligacji skarbowych rządu USA a Dollar Index w okresie poprzednich 2 lat, od którego to tematu zacząłem ten komentarz,  osiągnęła ostatnio najwyższą wartość od 9 lat. Jak widać na poniższym wykresie właściwie nigdy tak wysoka dodatnia korelacja nie utrzymywała się zbyt długo. Prędzej czy później charakter korelacji zmieniał się na dokładnie odwrotny: słabnięciu (umacnianiu) dolara towarzyszył wzrost (spadek) rentowności obligacji i odwrotnie rentowność obligacji spadała (rosła), gdy dolar się umacniał (słabł). Można sądzić, że rynek przechodził wtedy w tryb lęków inflacyjno/deflacyjnych, kiedy to rynek martwił się, że FED stracił kontrolę nad sytuacją i nastąpi dalsze przyspieszenie tempa inflacji czy też - w innych okresach - tempa deflacji. Na razie do tego etapu jednak jeszcze długa droga. 

 

2koreldolaroblig

 

Podsumowując: 1) osłabienie dolara z okresu ostatnich ponad 8 miesięcy powinno wywołać wzrost dynamiki CPI w USA w okresie następnych 3-7 miesięcy; 2) powinno to spowodować wzrost prawdopodobieństw podwyżek stóp FED w 2018 roku i wzrost rentowności obligacji skarbowych; 3) taki wzrost rentowności powinien zacząć działać pozytywnie na dolara; 4) niestety nie wiadomo z jaką siłą i z jakim opóźnieniem zadziałają tym razem przedstawione zależności; 5) warto obserwować dane na temat dynamiki wskaźników inflacji w USA - najbliższe już w środę (PPI) i w czwartek (CPI) o 14:30. 

18:33, bialek.wojciech
Link Komentarze (209) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 39