Menu

Blog Wojciecha Białka

Komentarze na temat koniunktury na rynkach finansowych i w gospodarce

Płace w USA rosną najszybciej od 9 lat

bialek.wojciech

Jak zwykle pierwszy piątek miesiąca przyniósł publikację trzech kluczowych danych na temat sytuacji na rynku pracy w USA w poprzednim miesiącu. Przyjrzyjmy się tym informacjom, bo ich publikacja powstrzymała na poprzedniej sesji zwyżkę cen akcji na giełdach w Stanach Zjednoczonych, osłabiła rynek obligacji i umocniła dolara. 

Stopa bezrobocia pozostała w październiku na poziomie z poprzedniego miesiąca czyli 3,7 proc. To najniższa wartość tego parametru od prawie półwiecza: ostatni raz z tak niską lub niższą wartością stopy bezrobocia w USA miewaliśmy do czynienia w okresie wrzesień  1966-grudzień 1969. Wcześniej takie poziomy pojawiały się trzykrotnie w latach 1948 (od kiedy dostępne są dane) - 1957, 

 

201811051stopabezrobocia

 

Ostatni okres, gdy stopa bezrobocia w USA była równie niska jak obecnie czyli lata 1966-1969, nie dobrym okresem do kupowania tamtejszych akcji, co dobrze widać na poniższym obrazku, na którym umieściłem wykres wartości indeksu S&P 500 urealnionej indeksem cen detalicznych w USA czyli CPI. Jak widać realne - po uwzględnieniu tempa spadku wartości pieniądza - ceny akcji nie pokonały trwale pokoleniowego szczytu ustanowionego w 1966 roku przez następne 27 lat. Warto również zauważyć, że wysokość stopy bezrobocia w USA we wrześniu i październiku b.r. czyli 3,7 proc. jest tylko minimalnie niższa niż dołek z kwietnia 2000 (3,8 proc.). Kupując akcje w USA wiosną 2000 wyszlibyśmy - w ujęciu realnym - trwale na plus dopiero 2 lata temu. 

 

201811052SPdoCPIa

 

Jeśli kupowanie akcji w USA przy równie niskiej co obecnie wysokości stopy bezrobocia dwukrotnie ostatnio - w 2000 roku i w 1966 roku - okazało się fatalną pomyłką, a włożone pieniądze realnie odzyskiwaliśmy po odpowiednio 16 i 27 latach, to z pewnością uzasadnia to sporą rezerwę wobec pomysłów dokonywania obecnie długoterminowych lokat na amerykańskim rynku akcji.

Osobiście jednak nie jestem do końca przekonany w stosunku do zasadności czynienia aż tak skrajnie pesymistycznych w swej wymowie długoterminowych analogii do 2000 czy 1966 roku. Nie zgadza mi się bowiem pozycja rynku w ramach cyklu pokoleniowego. Obecnie jesteśmy w niecałe 19 lat po szczycie poprzedniej pokoleniowej hossy (marzec 2000) i niecałe 10 lat po dołku pokoleniowego kryzysu światowego systemu finansowego (marzec 2009). W poprzednim cyklu odpowiada to okolicom roku 1984 (czasy reaganowskiego "Make America Great Again") w niecałe 19 lat po pokoleniowym szczycie cen akcji w USA z lutego 1966 i niecałe 10 lat po dołku pokoleniowego kryzysu ("kryzysu naftowego") z końca 1974 roku. W jeszcze wcześniejszym cyklu pokoleniowym za odpowiednik obecnej sytuacji można uznać powiedzmy okolice roku 1948 (Trum(p)=Trum(an)) niecałe 19 lat po szczycie pokoleniowej hossy z lata 1929) i 6 lat po momencie największego zagrożenia dla perspektyw USA w 1942 roku. W obu przypadkach amerykański rynek akcji miał przed sobą jeszcze 16-18 lat silnej hossy, której w pierwszym przypadku towarzyszyło wyeliminowanie z poważnej gry poprzedniego globalnego hegemona czyli Wielką Brytanię, a w drugiej pretendenta do pozycji globalnego hegemona czyli ZSRR.

Z pewnością można sobie obecnie wyobrazić scenariusz, w którym w obecnym cyklu USA udaje się wyeliminować a przynajmniej poważniej osłabić na dłuższy czas kolejnego pretendenta czyli Chiny, a efektem będzie ponownie kilkunastoletni okres prosperity na Wall Street. Oczywiście wyobraźnia wyobraźnią ale pewności, że tak się stanie, mieć nie można.

Tak czy siak analogie 2018=2000 2018=1966 nie pasując do wniosków płynących z zastosowania do analizy rynku teoretycznej konstrukcji jaką jest cykl pokoleniowy, więc należy moim zdaniem dopuścić możliwość, że w długoterminowym horyzoncie odpowiednikami obecnego okresu niskiej wysokości stopy bezrobocia w USA są raczej podobne epizody z lat 40-tych i 50-tych. 

Drugim opublikowanym w piątek wskaźnikiem była zmiana zatrudnienia w pozarolniczym sektorze w USA. Nie pojawiła się tu raczej żadna sensacja. W październiku zatrudnienie w USA wzrosło o ćwierć miliona osób. 

 

201811053zmianzatrudnienia

 

Spadek tego wskaźnika poniżej zera byłby sygnałem potwierdzającym początek recesji, ale oczywiście październikowe dane mają całkiem odmienną wymowę. 

Interesująca natomiast zachowała się październikowa wartość trzeciego z kluczowych piątkowych wskaźników, czyli roczna zmiana średniej godzinowej stawki za pracę w USA w sektorze prywatnym. Dynamika "average hourly earnings" wzrosła do najwyższego poziomu od kwietnia 2009 (+3,1 proc.).

 

201811053ahe

 

Wzrost dynamiki płac jest oczywiście zjawiskiem oczekiwanym w warunkach najniższej od prawie półwiecza stopy bezrobocia w USA.

W 2007 roku rynek akcji stracił siły do wzrostów, a w 2008 roku gospodarkę USA dotknął pokoleniowy kryzys po tym, jak dynamika płac osiągnęła poziom +3,6 proc.

Niestety ta seria danych ma krótką historię, więc trudno na jej podstawie ocenić jakie poziomy dynamiki płac - które dla przedsiębiorstw są kosztem - są generalnie zabójcze dla rynku akcji. Dłuższą historią dysponuję w przypadku serii danych dotyczących płac na stanowiskach niekierowniczych w sektorze prywatnym. Tu można pokusić się o zaryzykowanie tezy, że poważnie zagrażający wzrostowi gospodarczemu poziom wzrostu płac nie został jeszcze w USA osiągnięty. 

 

201811054nonsupervisory

 

Nie zmienia to oczywiście tego, że najwyższe od ponad 8 lat tempo wzrostu stawki godzinowej za pracę w prywatnym sektorze w USA jest sygnałem potwierdzającym narastanie presji cenowej, który dla FED będzie argumentem za dalszym zaostrzaniem polityki pieniężnej w najbliższym czasie. Piątkowa reakcja rynków - wzrost rentowności obligacji, umocnienie dolara i spadek cen akcji na Wall Street - świadczyły, że inwestorzy tak właśnie zinterpretowali te dane. 

Podsumowując: wzrost zatrudnienia w sektorze pozarolniczym o ćwierć miliona osób, najniższa od prawie ćwierć wieku wysokość stopy bezrobocia oraz najwyższa od ponad 9 lat roczna dynamika średniej stawki za godzinę pracy w sektorze prywatnym w USA w październiku świadczą o tym, że rynek pracy w USA nie wykazuje na razie objawów pogarszania się koniunktury gospodarczej. Stanowi to dla FED argument za dalszym zaostrzaniem polityki pieniężnej. 

 

Komentarze (22)

Dodaj komentarz
  • equinox1976

    To co najbardziej podoba mi się w pana komentarzach na blogu to dwie istotne sprawy
    1. To że udowadnia pan że nie wystarczy wyrysować sobie kilka kresek na wykresie i dorobić sobie teorię co do wzrostów i spadków tylko próbuje pan odpowiedzieć na pytanie 'co się inwestorowi na dzień dzisiejszy tak naprawdę opłaca" odnosząc się do tego co się w konkretnych sytuacjach zdarzało.
    2. Wartość edukacyjna wpisów. Osobiście nie inwestuję aktywnie na rynkach, ale się nimi interesuję a wiele spraw dotychczas dla mnie niezrozumiałych stało się przejrzyste dzięki opisowi w jasny i przystępny sposób.

    I za ten sposób dzielenia się wiedzą należą się panu podziękowania co niniejszym czynię.

  • konsultant121

    @Frau Carrie
    Jak tam z Pani ropą? Idzie na 100 USD?:)))

  • karnakufo

    @konsultant121
    "@Frau Carrie
    Jak tam z Pani ropą? Idzie na 100 USD?:)))"


    I znowu pytanie z serii spadków w samym dołku, tak, jak to było przy WIG20, o czym wtedy pisałem?

  • red.007

    @karnakufo
    No kuź..,musiałeś się wtrącić?
    Już miałem radochę na przyszłość. :))
    Oczywiście kończącej się formacji płaskiej nieregularnej od lipca,mieszczącej się w relacjach 138,2%,nie jest w stanie zauważyć.
    stooq.pl/q/?s=cl.f&c=1y&t=c&a=ln&b=1

  • konsultant121

    Uwaga newcomersi! Powyżsi komentatorzy zgodzili się! A tam gdzie większość się zgadza to...:)))

  • idmmaximus

    Brawo karnakufo cieżko pisać jak później inni szukaja błędu i wytykają. Śmieszy mnIe tylko to iż takie wytyki robią cinciarze teoretycy którzy niby maja dolary ale w sumie i jak spada to dobrze i jak rośnie to dobrze ...:))

  • konsultant121

    @Idmmaksimus
    Spadaj mój dolar i rośnij mój dolar by wejść na szczyty:)) Cierpliwość popłaca a nie Elliott i 2,85 na USDPLN:))

  • andrzej_stefaniak

    Jest kapitał, który gra na 6M formację W na indeksie WIG20:

    acemarketu.com/?p=317617

  • mac-erson

    Delikatna pozycja S po 2219 (1/3 tego co gram na L-ki)

  • red.007

    @mac-erson
    Nie masz niepokoju w wejściu "Twojej" 4 w obszar 1 ?
    Fakt,że do zamknięcia dnia może być jeszcze różnie.

  • 2w3zalamana

    @WB
    "Osobiście jednak nie jestem do końca przekonany w stosunku do zasadności czynienia aż tak skrajnie pesymistycznych w swej wymowie długoterminowych analogii do 2000 czy 1966 roku... "

    chyba toczy Pan w całym 2018 roku wewnętrzną walkę między krachem a średnioterminową korektą :)

  • mac-erson

    S 2229 - druga transza (50% tego co na L).
    Teraz czekam na powrót do 2150 :)

  • red.007

    @mac-erson
    "2150"
    A,to chyba rozumiem,korekta impulsu.
    stooq.pl/q/?s=fw20&c=10d&t=c&a=ln&b=1

  • mac-erson

    @red.007
    Koncepcja 4-ki legła w gruzach :):)
    Gram po prostu na korektę i zamieniam na L-ki.


  • podtworca

    Podobno jutro wybory w US, dobry pretekst żeby strząsnąć rynek "bo wygrał/przegrał X".

  • bialek.wojciech

    @2w3zalamana:
    "@WB
    "Osobiście jednak nie jestem do końca przekonany w stosunku do zasadności czynienia aż tak skrajnie pesymistycznych w swej wymowie długoterminowych analogii do 2000 czy 1966 roku... "

    chyba toczy Pan w całym 2018 roku wewnętrzną walkę między krachem a średnioterminową korektą :)"

    Chyba potrzebne jest wyjaśnienie: nadal uważam analogię z 2000 rokiem za użyteczną w horyzoncie średnioterminowym (liczonym w miesiącach; do października 2001, potem już raczej nie).

    Równocześnie jednak z powodów, które wyłuszczyłem (inna pozycja w ramach cyklu pokoleniowego) mam wątpliwości czy analogie z latami 2000 czy 1966 są użyteczne w długoterminowej perspektywie (liczonej w latach).

  • bialek.wojciech

    @equinox1976:
    "To co najbardziej podoba mi się w pana komentarzach na blogu to dwie istotne sprawy
    1. To że udowadnia pan że nie wystarczy wyrysować sobie kilka kresek na wykresie i dorobić sobie teorię co do wzrostów i spadków tylko próbuje pan odpowiedzieć na pytanie 'co się inwestorowi na dzień dzisiejszy tak naprawdę opłaca" odnosząc się do tego co się w konkretnych sytuacjach zdarzało.
    2. Wartość edukacyjna wpisów. Osobiście nie inwestuję aktywnie na rynkach, ale się nimi interesuję a wiele spraw dotychczas dla mnie niezrozumiałych stało się przejrzyste dzięki opisowi w jasny i przystępny sposób.

    I za ten sposób dzielenia się wiedzą należą się panu podziękowania co niniejszym czynię."

    Dziękuję za miłe słowa.

  • bialek.wojciech

    @mondrian4:
    "No, ale jak w tej sytuacji wyglądać będzie obligacyjna faza w momencie gdy mamy zaawansowaną fazę zacieśniania polityki FED (ona szybko się jeszcze nie skończy), drogie obligacje gdzie spread między polskimi a amerykańskimi to jakieś ułamki (co teoretycznie powinno wywindować rentowność polskiego długu), spowolnienie w eurozonie oraz taniejącą ropę na horyzoncie. Znów mamy jakiś rozjazd na rynkach i kolejny raz modelowy schemat cyklu koniunkturalnego staje się mało czytelny. Wygląda na to że ten cykl obligacyjny (z punktu widzenia inwestora z np. Polski) do momentu pierwszych poważniejszych danych o spowolnieniu w USA będzie premiował dolara a dopiero potem może będzie jakiś spadek rentowności polskich obligacji. Nie wiem czy dobrze myślę, ale tak to na dzień dzisiejszy chyba wygląda. Polskie obligacje przeszły przez cały cykl koniunkturalny praktycznie suchą nogą. Kiedyś musi przyjść korekta zwłaszcza przy pogarszaniu się sytuacji gospodarczej, potrzeb pożyczkowych co chyba wpłynie i na złotego i na rentownosci polskiego długu."

    Rentowności amerykańskich 10-latek były ostatnio najwyżej od dwóch kitchinów (od 2011 roku), więc niezależnie od tego jak wysoko dojdą i tak już mają miejsce na cykliczny spadek. Różne sygnały sugerują, że w USA spowolnienie się zaczyna (muszę coś o tym napisać niebawem), a na ropie wyszedł mi wczoraj spadek do 42 dolarów:

    "Sugeruje ona dołek ropy w okolicach 62 dolarów w trakcie najbliższych 5-7 sesji i odbicie się ceny w górę powyżej 71 w grudniu.

    W tej analogii we wrześniu 2019 ropa byłaby powiedzmy po 42 dolary."

    ... więc to dałoby miejsce dla spadków rentowności w przyszłym roku. Zakładam, że FED widząc spowolnienie i spadek tempa inflacji (który się już chyba rozpoczął na poziomie CPI) nie będzie szalał w przyszłym roku z podwyżkami, a w przypadku jakiegoś Chinageddony czy czegoś takiego może nawet zasygnalizować odpuszczenie zaostrzania polityki pieniężnej na jakiś czas.

    Gorzej jest z naszymi obligacjami, które wcale nie potaniały w obecnym cyklu, wiec potencjał wzrostowy cen nie wydaje się być duży. Ale też mogę sobie wyobrazić jesienią 2019 rentowności naszych 10-latek na poziomach z dołków z lata 2016.

  • carrie-anne.moss

    @podczaszy
    No i jeszcze jedna uwaga. Nie rozumiem na jakiej podstawie co niektórzy określają tu guyfawkesa 13 jako rosyjskie pudło rezonansowe, a nawet "ruskiego agenta".

    Może słoń Ci na ucho nadepnął? :D

  • andrzej_stefaniak

    Jak zareaguje USD na dzisiejsze wybory w USA?

    acemarketu.com/?p=317673

  • bialek.wojciech

    Zapraszam do przenosin pod nowy wpis:

    wojciechbialek.blox.pl/2018/11/Projekcja-dla-ceny-ropy-naftowej.html

  • andrzej_stefaniak

    Ku rekordom wszech czasów na polskim rynku.

    acemarketu.com/?p=317879

Dodaj komentarz

© Blog Wojciecha Białka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci