Menu

Blog Wojciecha Białka

Komentarze na temat koniunktury na rynkach finansowych i w gospodarce

Czy decyzja FTSE o zaliczeniu Polski do grona rynków rozwiniętych pomoże polskim akcjom?

bialek.wojciech

We wrześniu FTSE oficjalnie ogłosił decyzję o przesunięciu Polski z kategorii "rynków wschodzących" do grona "rynków rozwiniętych". Oczywiście mile to łechta naszą dumę narodową, chociaż niektórzy mogą podchodzić do tej rewelacji z pewną dozą sceptycyzmu (gdzie są polskie marki o globalnym zasięgu? gdzie polskie koncerny dominujące ważne nowoczesne branże światowej gospodarki? itd). Osobiście jestem sceptyczny co do możliwości wpływania tego typu decyzji na rzeczywistość. Taka prosta zmiana etykietki nie wpływa przecież na realną zmianę struktury polskiej gospodarki, więc nie byłoby zbyt racjonalne, gdyby przekładała się na faktycznie zmiany wielkości strumienia płynących kapitałów czy wycen aktywów. 

Pomimo tego sceptycyzmy postanowiłem spróbować z tej informacji wyciągnąć jakieś praktyczne wnioski. Przyjrzyjmy się dziś relatywnemu zachowaniu rynków akcji po podobnych decyzjach FTSE z przeszłości dotyczące innych krajów. Były 4 takie decyzje: w 2001 roku Grecja została przeklasyfikowana jak rynek rozwinięty, w 2008 roku podobny zaszczyt dotknął Izrael, rok później awansu dostąpiła Korea Południowa i wreszcie w 2016 roku Grecja - po 15 latach - wróciła tam skąd wyszła, czyli do grona rynków wschodzących. 

 

20181001FTSElistazmian

 

Zanim przejdę do przeglądu zachowania względnej siły indeksów z tych krajów po tych decyzjach zobaczmy sobie wykres względnej siły rynków wschodzących (RW) do rynków rozwiniętych (RR). Pozwoli nam to ocenić siłę poszczególnych krajów w kontekście trendów wyższego rządu to znaczy na tle wieloletnich ruchów przepływu kapitału pomiędzy RW i RR w ramach tego, co nazywam cyklem Kuznetsa

 

201810012EMvsDM

 

Grecja miała wyraźnego pecha. Została przesunięta przez FTSE do kategorii RR w styczniu 2001, a więc na zaledwie 9 miesięcy przed rozpoczęciem się 9-letniego okresu zdecydowanej przewagi RW nad RR. Podczas tego okresu (2001-2010) względna siła ateńskiego rynku akcji wobec RW spadała. 

 

201810013Grecja1

 

Równocześnie jednak grecki rynek akcji umacniał się od lipca 2001 do stycznia 2008 względem innych RR, po czym nadeszło trwające do tej pory załamanie, którego przyczyny wszyscy znamy. 

 

201810014Grecja2

 

Jedyny wniosek, który z tego epizodu można chyba wyciągnąć to taki, że status rynków rozwiniętego nie jest dany raz na zawsze i że można go utracić. W przypadku Grecji nastąpiło to w 15 lat po decyzji FTSE o awansowaniu Grecji ze stycznia 2001. Równocześnie jednak rynek przez pierwsze 7 lat po tej decyzji nie był świadomy zbliżającego się zagrożenia (Grecja była silniejsza niż inne RR). Czy brak decyzji FTSE o awansowaniu Grecji miałby jakiś wpływ na późniejszy przebieg wydarzeń? Tego się nigdy nie dowiemy. Gdybym był Grekiem wolałbym jednak utrzymać w okresie 2001-2010 status rynku wchodzącego, być może trochę korzystając z fali napływu kapitału do tej kategorii rynków, a promocji dostąpić dopiero w 2010 roku, gdy kierunek kapitału uległ zmianie (z RW do RR). Z drugiej strony los Grecji nie wynikał raczej z etykietki jej przypinanej tylko ze strategicznych decyzji podejmowanych przez tamtejszych polityków zadłużania kraju "pod korek". Z trzeciej strony, gdy nie wejście do strefy euro, Grecja nie mogłaby się aż tak zadłużyć, więc późniejszy kryzys nie byłby aż tak głęboki. Ze strony czwartej FTSE uznając Grecję w 2001 roku za kraj rozwinięty zapewne po prostu reagował na wejście tego kraju do strefy euro, więc sama klasyfikacja FTSE miała tu raczej marginalne znaczenia, a kluczowa była strategiczna decyzja greckich polityków o zastąpieniu drachmy przez euro. 

Przyjrzymy się drugiem przypadkowi - promocji Izraela z września 2008. Na poniższych dwu obrazkach ponownie względne siły krajowego indeksu wobec najpierw indeksów rynków wschodzących a następnie wobec indeksów rynków rozwiniętych. 

 

20181001izrael2

201810016Izrael2

 

Jakieś wnioski? Wydaje się, że Izrael po początkowym trwającym pół-półtora roku sukcesie, nie bardzo radzi sobie jako rynek rozwinięty. Względna siła lokalnego rynku wobec innych RR zaczęła systematycznie spadać od lutego 2010, co pasuje do szczytu siły RW wobec RR z października 2010. Wydaje się więc, że rynek nie zwrócił specjalnej uwagi na zmianę statusu Izraela z września 2008. Rynek ten był silny względem RR do 2010 roku - tak jak inne EM, i zaczął być słaby od 2010 roku - również jak inne EM. Być może więc wcześniej omawiana siła Grecji względem innych RR w okresie 2001-2008 wcale nie wynikała z zainteresowania inwestorów tym nowym rynkiem rozwiniętym, tylko z prostego faktu, że w tym okresie RW były mocniejsze od RR, a Grecja - pomimo decyzji FTSE - nadal była traktowana w praktyce jako rynek wschodzący (znowu zmiana etykietki nie zmieniła nic w realnej strukturze gospodarki tego kraju). 

Trzeci przykład to Korea Południowa, która została awansowana przez FTSE do grona rynków rozwiniętych we wrześniu 2009. 

 

201810017Korea1

201810018Korea2

 

Tu mamy do czynienia z łagodnym ale systematycznym umacnianiem się koreańskiego rynku akcji wobec indeksu RW po decyzji FTSE, ale wobec innych RR - po dobrym początku - relatywna słabość zaczęła się w sierpniu 2011, a więc w 10 miesięcy po tym jak słabnąć wobec RR zaczęły inne RW. Gdyby Korea Południowa utrzymała po 2009 roku status RW oczekiwalibyśmy w miarę podobnego trendu, co sugeruje, że sama zmiana etykietki z RW na RR nie ma jednak dużej siły sprawczej. 

Na koniec analogiczne obrazki względnych sił indeksu polskich akcji. 

 

201810019Polska1

2018100110Polska2

 

Jak widać, zarówno w przypadku relacji wobec rynków wschodzących jak i rozwiniętych polski rynek akcji znajduje się przy historycznych dnach słabości. Optymista - do których i ja się zaliczam - powie, że już gorzej być nie może (że zbliża się okres podobny do lat 2001-2007). Pesymista stwierdzi, że jednak może. Niezależnie od tego, jak będzie w rzeczywistości, pobieżna analiza zachowania trzech innych rynków, które doświadczyły w przeszłości awansu do grupy rynków rozwiniętych w klasyfikacji FTSE, nie sugeruje, by taka zmiana etykiety w jakiś magiczny sposób zmieniała zachowanie rynku. 

Do tematu spróbuję wrócić w niedalekiej przyszłości w trochę innym ujęciu. 

Podsumowując: 1) świeżo uzyskany status "rynku rozwiniętego" można stracić - Grecji zajęło to 15 lat (można wręcz powiedzieć, że zachłyśnięciem się awansem mocno zaszkodziło temu krajowi, a od momentu promocji do początku bezprzykładnej katastrofy gospodarczej minęło raptem 7 lat). 2) Powierzchowna analiza przykładów Grecji, Izraela i Korei Południowej nie sugeruje, by zmiana formalnego statusu z "rynku wschodzącego" na "rozwinięty" w klasyfikacji FTSE w jakiś decydujący sposób wpływała na trendy rynkowe. Innymi słowy nie należy chyba oczekiwać, że z dnia na dzień WIG-20 zacznie zachowywać się nie jak MSCI Emerging Markets Index a jak FTSE 100, DAX, S&P 500, czy Nikkei 225 (co niekoniecznie w dłuższej perspektywie wykraczającej poza najbliższe kilka kwartałów musi być niekorzystne dla naszego rynku). 

 

Komentarze (55)

Dodaj komentarz
  • bialek.wojciech

    A propos Izraela, który się pojawił w tekście powyżej:

    "@podczaszy1:

    @ WB
    Mógłby Pan podać przykład jakiegoś kraju , który prowadzi zdrową politykę demograficzną?

    Izrael.

    @podczaszy1:

    @WB
    "Na czym ta dobra polityka demograficzna Izraela polega?"

    Na zahamowaniu spadku współczynnika reprodukcji ludności i to powyżej tzw. reprodukcji prostej i to bez sprowadzania obcych kulturowo elementów."

    Na relatywny sukces demograficzny Izraela:

    "Israel's annual population growth rate stood at 2.0% in 2015, more than three times faster than the OECD average of around 0.6%.[4] With an average of three children per woman, Israel also has the highest fertility rate in the OECD by a considerable margin and much higher than the OECD average of 1.7."

    ... składa się wysoka rozrodczość 20 proc. mniejszości arabskiej w tym kraju:

    "Between the mid-1980s and 2000, the fertility rate in the Muslim sector was stable at 4.64.7 children per woman; after 2001, a gradual decline became evident, reaching 3.51 children per woman in 2011."

    Mamy to do czynienia oczywiście z wojną demograficzną, na którą Żydzi odpowiadają swoistym religijnym Lebensbornem, to znaczy utrzymywaniem wspólnot ultrareligijnych żydów (ponad 10 proc. populacji), wśród których dzietność przekracza 5 proc.

    en.wikipedia.org/wiki/Demographics_of_Israel#Total_population

    Aby ten model przełożyć na polski grunt musielibyśmy najpierw do Polski sprowadzić 20 proc. wrogą mniejszość, a następnie podjąć z nią demograficzną walkę wpychając kilkanaście procent Polaków do ultrareligijnych wspólnot nastawionych na produkcję dzieci.

    Nie wiem, ale jak dla mnie jakoś ten Pański wzorzec z Izraela nie wydaje się specjalnie kuszący.


  • guyfawkes13

    @WB

    //Aby ten model przełożyć na polski grunt musielibyśmy najpierw do Polski sprowadzić 20 proc. wrogą mniejszość.//

    O ile sie orientuję, Żydzi nie sprowadzali do Palestyny żadnych wrogich mniejszości, chyba na odwrót? :))

    Moim zdaniem trzeba powrócić do tego, co sprawdzało się przez całą historię, czyli uzależnienia dobrobytu starszego pokolenia od jego dzietności. 500+ jest jakimś substytutem w tym kierunku, zasadniczo powinno być tak, że emerytury powinny być mnożone przez współczynnik dzietności.
    Przykładowo, dla ludzi mających 2 dzieci (zastępowalność) emerytura powinna być mnożona przez 1. Dla ludzi mających mniej niż 2 dzieci, emerytura powinna być mnożona przez 0,5. Dla ludzi mających więcej niż 2 dzieci, emerytura powinna być mnożona przez 1,5.
    Musi być wyraźna, naturalna zależność pomiędzy wysiłkiem (i inwestycją) w wychowanie dzieci, a dobrobytem, bo inaczej jest socjalistyczne pasożytnictwo na pracy cudzych dzieci.




  • bialek.wojciech

    @guyfawkes13:
    "O ile sie orientuję, Żydzi nie sprowadzali do Palestyny żadnych wrogich mniejszości, chyba na odwrót? :))"

    Wiadomo. Chciałem tylko pan podczaszemu trochę przybliżyć realia panujące w jego idealnym Izraelu.

    "Moim zdaniem trzeba powrócić do tego, co sprawdzało się przez całą historię, czyli uzależnienia dobrobytu starszego pokolenia od jego dzietności. 500+ jest jakimś substytutem w tym kierunku, zasadniczo powinno być tak, że emerytury powinny być mnożone przez współczynnik dzietności.
    Przykładowo, dla ludzi mających 2 dzieci (zastępowalność) emerytura powinna być mnożona przez 1. Dla ludzi mających mniej niż 2 dzieci, emerytura powinna być mnożona przez 0,5. Dla ludzi mających więcej niż 2 dzieci, emerytura powinna być mnożona przez 1,5.
    Musi być wyraźna, naturalna zależność pomiędzy wysiłkiem (i inwestycją) w wychowanie dzieci, a dobrobytem, bo inaczej jest socjalistyczne pasożytnictwo na pracy cudzych dzieci."

    Największym problemem jest tu chyba niska wiarygodność współczesnego państwa - nie tylko polskiego. Przykładowo w 1999 roku wprowadzono OFE, kilkanaście lat później państwo rozkradło połowę zgromadzonych tam oszczędności. Trudno oczekiwać od ludzi, by angażowali się w dziecioróbstwo na podstawie wiary, że 50 lat później dostaną wyższą emeryturę.

  • guyfawkes13

    @WB

    Ma Pan rację, ale jakoś to powinno być powiązane i wszyscy powinni się na to zgodzić, żeby nie podcinać gałęzi, na której wszyscy siedzą.
    A propos funduszy emerytalnych, ostatnio zadłużenie zagraniczne się zmniejszyło i powiększyliśmy rezerwy złota o blisko 10%. Jak Pan uważa, czy po wprowadzeniu PPK udział azdłużenia zagranicznego będzie się dało zmniejszyć w ciągu 10-12 lat do rozsądnej granicy? No bo w 2030 będą już gotowe floty i lotnictwa(...).

  • dociekliwy54


    @W.B.
    @Guyfawkes13
    "Trudno oczekiwać od ludzi, by angażowali się w dziecioróbstwo na podstawie wiary, że 50 lat później dostaną wyższą emeryturę."
    Ale na pewno zaangażowaliby się w "dziecioróbstwo", gdyby wiedzieli, że za 50 lat tej emerytury nie będzie wcale. Być może zbliżamy się stopniowo do tego przekonania.;)

  • equinox1976

    Dziecioróbstwo - czyli egoizm kosztem własnych dzieci. Dzielnie biedy na pół to nie jest najlepszy pomysł na przyszłość. Zwłaszcza dzieci. Od kiedy człowiek wymyślił takie rzeczy jak telefon, komputer to raczej trudno aby zmusił się kiedykolwiek do liczenia na liczydle i słał depesze głołębiem pocztowym. Od kiedy wymyślił dobrodziejstwo ubezpieczeń społecznych trudno aby się tego oduczył i zapomniał że coś takiego kiedykolwiek istniało i nigdy do tego nie wracał. Dziecioróbstwo uprawia się głównie w biedzie albo w rodzinach bardzo bogatych.
    Poza tym - co z tymi co dzieci w ogóle mieć nie mogą? Zaadoptuj ktoś powie. A czy adopcje to tylko bezdzietni mogą dokonać?

  • podczaszy1

    @WB
    "Wiadomo chciałem tylko panu podczaszemu trochę przybliżyć realia panujące w jego idealnym Izraelu".
    Nie wiem na jakiej podstawie pisze Pan w odniesieniu do mnie : w jego idealnym Izraelu. Ma Pan skłonności do nadinterpretacji.Chciał Pan,żebym podał przykład to podałem. Inne nie są mi znane.

  • dociekliwy54

    @equinox1976
    Co przyjdzie z ubezpieczeń, jeżeli brak ludzi , którzy dokładają do tego interesu?
    Główną przyczyną niskiej demografii są ubezpieczenia emerytalne.
    Główną przyczyną niskich emerytur jest słaba demografia.
    Główną przyczyną niskiej demografii są ubezpieczenia emerytalne.
    Główną przyczyną niskich emerytur jest słaba demografia......................................
    ....................................
    ........................
    ............
    ....
    .
    Na końcu mamy wyludniony kraj, który zajmują zbrojnie sąsiedzi lub
    wyludniony kraj do którego zaprasza się obcych, którzy wprowadzają na ulicach swoje zasady.

  • podczaszy1

    equinox 1976
    "Od kiedy wymyślił dobrodziejstwo ubezpieczeń społecznych trudno aby się tego oduczył i zapomniał,że coś takiego kiedykolwiek istniało i nigdy do tego nie wracał".

    Głupich nie sieją rodzą się sami.

  • podczaszy1

    A tak w ogóle to zauważam,że problem demograficzny rozpatrywany jest tylko w aspekcie oddziaływania na funkcjonowanie współczesnej piramidy finansowej.
    Proszę się zatem nie trudzić, bo każda piramidka finansowa kończy tak samo.

  • podczaszy1

    @ dociekliwy 54
    Dobrze,że są jeszcze ludzie,którzy myślą tak jak Pan.

  • guyfawkes13

    @@

    Osaczana Białoruś szuka pomocy u Chińczyków.

    //Z każdym dniem Chińska Republika Ludowa bierze na siebie coraz większą odpowiedzialność za los swoich sojuszników, wspólnie z którymi wspólnie realizuje wielki projekt >>Pasa i drogi<< //
    kresy.pl/wydarzenia/regiony/bialorus/lukaszenko-zaprosil-przywodce-chin/

  • karnakufo

    www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/fus-fundusz-ubezpieczen-spolecznych,33,0,2417441.html

  • ml.36

    @Annuszka
    Ths. Mam inne przemyślenia.

  • andrzej_stefaniak

    "My name is luka":

    acemarketu.com/?p=311284

  • equinox1976

    Hmmm... tak jak można się było tego spodziewać - dolar nie ma dużego pola do spadku i jak widać ciężko będzie o wyraźny dołek 40tyg cyklu. kto wie czy tym razem to nie dolar zaczął szybciej rajd w górę niż wig zjazd w dół (bo chyba ostatnio ta właściwość wyglądała odwrotnie).

  • konsultant121

    Brawo agenci.Dolar idzie na 1.73.haha.

  • bialek.wojciech

    @bartalsi:
    "Ropa chyba nie chce słyszeć o dołkach z 2016, i to już za kilka miesięcy."

    To prawda. Tłumaczą to a to zbliżającymi się sankcjami na Iran:

    www.cnbc.com/2018/10/02/oil-markets-us-sanctions-on-iran-in-focus.html

    ... a to OPECiem:

    oilprice.com/Energy/Crude-Oil/Underwhelming-OPEC-Fuels-Oil-Price-Rally.html

    Ja od stycznia (dołek dolara)-maja (szczyt CRB Index) jestem w ćwiartce gotówkowej schematu rotacji aktywów, więc na wzrosty ropy inne niż korekcyjne patrzę raczej niechętnie.

    Sprawdziłem kiedy WTI robiła 3-letnie maksima po takim jak tegoroczne umocnieniu Dollar Index. Wyszedł mi sierpień 2005 oraz liczne sygnały w 2000 roku (luty-marzec, czerwiec, sierpień-wrzesień).

    Potem sprawdziłem, kiedy WTI robiła taką dywergencję z indeksem CRB Spot (czyli szerokim indeksem cen surowców, który we wrześniu spadł do najniższego poziomu od 22 miesięcy. W ciągu minionych 40 lat pojawiły się dwa sygnały: przełom sierpnia i września 2000 oraz koniec sierpnia 2005.

    W obu tych ostatnich przypadkach do szczytu WTI było 1-3 tygodnie. I tego bym się trzymał.

    Zabawne, że znowu pojawiają się te lata 2000 i 2005, tak jakby rynek nie mógł się zdecydować, czy bessa 2018-2019 ma mieć postać tąpnięcia na FAANG-ach (jak krach na internetach od marca 2000) zakończonego recesją w gospodarce (jak w 2001) i jakimś końcowym kryzysem na EM a la bankructwo Argentyny z końca 2001 roku), czy też ma być łagodnie jak w latach 2004-2005 i już jest właściwie po strachu.

  • bialek.wojciech

    @animetal_slave:
    "Trwa rotacja z Growth do Value."

    Z drugiej strony pomimo cały czas ustanawianych historycznych rekordów S&P 500 Growth Index S&P 500 Value od stycznia nie może wyjść na rekord. Taka sytuacja - rekord Growth i brak rekordu Value przez ponad 8 miesięcy) miała w przeszłości miejsce tylko 2 razy: w marca 2000 (szczyt hossy internetowej) i lipiec 2016.

    I teraz robi się ciekawie. W lipcu 2016 S&P 500 Value wyszedł na historyczny szczyt już tydzień po takim sygnale jak wczorajszy tym samym likwidując dywergencję. Jeśli więc teraz S&P 500 Value jeszcze przez tydzień nie zdoła wyjść na nowy rekord, to zostanie nam jedna jedyna analogia z marcem 2000.

  • bialek.wojciech

    @dociekliwy54:
    "Co przyjdzie z ubezpieczeń, jeżeli brak ludzi , którzy dokładają do tego interesu?
    Główną przyczyną niskiej demografii są ubezpieczenia emerytalne.
    Główną przyczyną niskich emerytur jest słaba demografia.
    Główną przyczyną niskiej demografii są ubezpieczenia emerytalne.
    Główną przyczyną niskich emerytur jest słaba demografia......................................
    ....................................
    ........................
    ............
    ....
    .
    Na końcu mamy wyludniony kraj, który zajmują zbrojnie sąsiedzi lub
    wyludniony kraj do którego zaprasza się obcych, którzy wprowadzają na ulicach swoje zasady."

    Jak świadczą poniższe cytaty starożytni Grecy i Rzymianie też zmagali się z tym problemem:

    "Przyczyny wyludnienia
    a) Spadek liczby urodzin.

    (Polibjusz , XXXVII 9, 5).
    Za moich czasów cierpiała cala Grecja na brak dzieci i wogóle na brak ludzi, skutkiem czego wyludniały się miasta i kraj leżał odłogiem, chociaż nie mieliśmy ani ciągłych wojen ani niszczących zaraz. Ludzie bowiem oddali się pysze, gonitwie za bogactwem i gnuśności, a nie chcieli się żenić, ani też, jeśli się ożenili, wychowywać więcej dzieci, chyba jedno zaledwo lub dwoje, aby im wielki majątek zostawić i chowali je w wielkim dostatku. Klęska więc niepostrzeżenie a szybko się wzmagała. Kiedy bowiem jedno tylko było dziecko lub dwoje, to oczywiście, gdy wojna lub choroba je zabrała, dom musiał opustoszeć.

    (Gelljusz , N. A. I 6, 1-2).
    Metellus jako cenzor (w r. 131 przed Chr.) wygłosił mowę do ludu w sprawie zaślubiania żony, zachęcając do wstępowania w związki małżeńskie. W mowie tej tak się odezwał: "Gdybyśmy, Kwiryci, mogli żyć bez żony, to bylibyśmy wolni od wszelkich utrapień, jakie nam przynosi, lecz ponieważ już tak natura urządziła, że z niemi nie można żyć dość wygodnie, a bez nich wogóle niema życia, należy mieć wzgląd raczej na trwale dobro ogólne, aniżeli na własną wygodę".

    (Kassjusz Dion , LIII, 16, 1).
    Cesarz August nałożył na nieżonatych i niezamężne za karę większe ciężary, a naodwrót za małżeństwo i dzieci zaprowadził nagrody.

    (Plinjusz mł. Listy IV 15, 3).
    I w tym także względzie spełnił obowiązek najlepszego obywatela, że wiele miał dzieci i to w wieku, kiedy dla bardzo wielu nawet jedno dziecko jest ciężarem wobec korzyści, jakie daje bezdzietność."

    kielakowie.pl/mediawiki/index.php?title=12_-_Rozk%C5%82ad_i_upadek_Cesarstwa_Rzymskiego

    Co ciekawe Polibiusz był Grekiem, który żył w czasach podboju Grecji przez Rzym:

    pl.wikipedia.org/wiki/Polibiusz

    ... więc jakby wszystko się zgadza.

    Z drugiej strony Rzymianie Pliniusz Młodszy to I wiek po Chrystusie, Gelliusz to II wiek, a Kasjusz Dion to II/III wiek, a Imperium Rzymskie zdołało się jakoś dokolebać do V wieku.

    Więc jakieś rozsądne balansowanie pomiędzy promocją dzietności z jednej strony a importem i asymilacją barbarzyńców z drugiej jest możliwe.

  • bialek.wojciech

    @dociekliwy54:
    "Ale na pewno zaangażowaliby się w "dziecioróbstwo", gdyby wiedzieli, że za 50 lat tej emerytury nie będzie wcale. Być może zbliżamy się stopniowo do tego przekonania.;)"

    Mam wątpliwości czy odległość 50 lat pomiędzy przyczyną a skutkiem nie jest zbyt duża dla normalnego człowieka, by na jej podstawie działać.

  • bialek.wojciech

    @equinox1976:
    "Dziecioróbstwo - czyli egoizm kosztem własnych dzieci. Dzielnie biedy na pół to nie jest najlepszy pomysł na przyszłość. Zwłaszcza dzieci. Od kiedy człowiek wymyślił takie rzeczy jak telefon, komputer to raczej trudno aby zmusił się kiedykolwiek do liczenia na liczydle i słał depesze głołębiem pocztowym. Od kiedy wymyślił dobrodziejstwo ubezpieczeń społecznych trudno aby się tego oduczył i zapomniał że coś takiego kiedykolwiek istniało i nigdy do tego nie wracał. Dziecioróbstwo uprawia się głównie w biedzie albo w rodzinach bardzo bogatych.
    Poza tym - co z tymi co dzieci w ogóle mieć nie mogą? Zaadoptuj ktoś powie. A czy adopcje to tylko bezdzietni mogą dokonać?"

    Jedną z przyczyn niskiej dzietności jest pewnie to, że w nierolniczych społeczeństwach dzieci są na krótką metę nieprzydatne i na początku generują tylko koszty:

    www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/od;kolyski;do;magistra;dziecko;kosztuje;pol;miliona;zlotych,47,0,657711.html

    Faza rozwoju społeczeństwa, gdzie 90 proc. dochodu powstaje z uprawy roli, potencjalnej ziemi rolnej jest pod dostatkiem, nauczyć się być rolnikiem można w domu, więc produkcja dzieci się opłaca, jest już raczej dawno za nami.

    Ale za jakiś czas powstaną sztuczne macice:

    www.scientificamerican.com/article/could-artificial-wombs-be-a-reality/

    ... i cesarstwo nie będzie już musiało sprowadzać niewolników spoza limesu, tylko ich sobie naprodukuje w miarę potrzeb:

    www.youtube.com/watch?v=ieTwErMmIFM

  • bialek.wojciech

    @podczaszy1:
    "A tak w ogóle to zauważam,że problem demograficzny rozpatrywany jest tylko w aspekcie oddziaływania na funkcjonowanie współczesnej piramidy finansowej.
    Proszę się zatem nie trudzić, bo każda piramidka finansowa kończy tak samo."

    Ale to chyba o to chodzi (choćby dla sportu), żeby ta piramida (czyli nasze społeczeństwo) przetrwało? Czy nie?

  • bialek.wojciech

    @podczaszy1:
    "Nie wiem na jakiej podstawie pisze Pan w odniesieniu do mnie : w jego idealnym Izraelu. Ma Pan skłonności do nadinterpretacji.Chciał Pan,żebym podał przykład to podałem. Inne nie są mi znane."

    Jeśli Izrael jest jedynym znanym przykładem skutecznej polityki pronatalistycznej, a jej sukces jest oparty na posiadaniu 20 proc. mniejszości arabskiej i umieszczeniu kilkunastu procent reszty społeczeństwa w religijnych lebensbornach, to chyba znaczy, że nic takiego jak sensowna i skuteczna polityka pronatalistyczna raczej nie istnieje.

  • andrzej_stefaniak

    Główny winowajca:

    acemarketu.com/?p=311419

  • guyfawkes13

    @WB

    //Za moich czasów cierpiała cala Grecja na brak dzieci i wogóle na brak ludzi, skutkiem czego wyludniały się miasta i kraj leżał odłogiem, chociaż nie mieliśmy ani ciągłych wojen ani niszczących zaraz. Ludzie bowiem oddali się pysze, gonitwie za bogactwem i gnuśności...//

    //... to chyba znaczy, że nic takiego jak sensowna i skuteczna polityka pronatalistyczna raczej nie istnieje...//

    Ja bym powiedział, że ''sensowna i skuteczna polityka pronatalistyczna'' istniała zawsze i świetnie spełniała swoje zadanie, czego dowodem jest trwanie rodzaju ludzkiego i rozwój cywilizacji.

    Zawsze, ale z wyjątkiem paru charakterystycznych momentów dziejowych i cywilizacyjnych. Dlatego tym rzadkim w dziejach momentom ''cywilizacji śmierci'' trzebaby się przyjrzeć w kontekście fundamentalnego konfliktu dziejowego, osi dziejów - konfliktu Rzymu (Grecji, Zachodu, Cywilizacji) z Kartaginą.

  • bialek.wojciech

    @guyfawkes13:
    "Powiedział Mackinder, że aby rzadzić światem trzeba panować nad Heartlandem? Powiedział. To jest kardynalna zasada, ale kto ją rozumie???"

    Rosjanie kochają MacKindera, bo swą teorią "Heartlandu" przydzielił im ważną rolę:

    en.wikipedia.org/wiki/The_Geographical_Pivot_of_History

    Ale proszę zobaczyć, jak ten "Heartland" wygląda w rzeczywistości:

    worldmapper.org/wp-content/uploads/2018/03/People_TotalPopulation_2018.png

    worldmapper.org/maps/population-year-2018/

    Nie znam się na geopolityce, bardziej interesuje mnie rozwój stworzonej przeze mnie chronopolityki, ale myślę, że ta koncepcja "Heartlandu" to jest jakaś lipa.

  • bialek.wojciech

    @andrzej_stefaniak:
    "Główny winowajca:

    acemarketu.com/?p=311419"

    I włoskie akcje jako jedyne dziś w Europie musnęły roczny dołek:

    stooq.pl/q/?s=^fmib

  • bialek.wojciech

    @guyfawkes13:
    "Ja bym powiedział, że ''sensowna i skuteczna polityka pronatalistyczna'' istniała zawsze i świetnie spełniała swoje zadanie, czego dowodem jest trwanie rodzaju ludzkiego i rozwój cywilizacji."

    No tak, ale zwykle się to odbywało przez całkowitą eliminację jednego społeczeństwa przez inne:

    www.iflscience.com/plants-and-animals/spanish-men-were-completely-wiped-out-by-the-arrival-of-a-new-tribe-4000-years-ago/

    Rozumiem, że rozmawiamy tu o tym, jak się nie dać w podobny sposób wyeliminować.

  • guyfawkes13

    @WB

    //Nie znam się na geopolityce, bardziej interesuje mnie rozwój stworzonej przeze mnie chronopolityki, ale myślę, że ta koncepcja "Heartlandu" to jest jakaś lipa.//

    No właśnie że nie Panie Wojtku. W tym problem.

    Trzeba zacząć od tego, że wymiar strategiczny jest dla (prawie) 100% ludzi niedostepny.
    Teza Mackindera o kluczowej (przesądzającej) roli Heartlandu też na początku wydawała mi się ... ekstrawagancka Ale to jest samo sedno. Zasada widoczna dla wszystkich i przez wszystkich niezrozumiała.
    Dlatego tak jest, że na codzień żyjemy w Matrixie, który oferuje cały wahlarz ideologii - konwencji dla każdej dziedziny życia, ale wszystkie są błędne.

    Mnie to zajęło sporo czasu, a Panu powinno być łatwiej, dzięki znajomości Chronopolityki. Wystrzegać przy tym należy się redukcjonizmu. Jeżeli mówimy np. że ktoś jest agentem, to rzadko oznacza to, że ten ktoś wykonuje na każdym kroku polecenia oficera prowadzącego. Najczęściej jest wprowadzony w pewne koleiny i sama logika zdarzeń prowadzi go do takich a nie innych działań. Gra w szachy też powinna pomóc w zrozumieniu strategii.

    Właśnie ze względu na kluczową rolę Heartlandu odbyła się w Rosji rewolucja i eksterminacja miejscowych elit a nawet narodu, która umożliwiła uruchomienie potencjału Heartlandu i tych całych sformatowanych mas mięsa armatniego we właściwym kierunku w wojnie hegemonicznej wygranej przez Kartaginę amerykańską.

    Ciąg rewolucji polegał na tym, zdobędzie kontrolę nad Heartlandem, aby użyć go jako przesądzającego tarana w konflikcie hegemonicznym.

    Najpierw agentura brytyjska objęła władzę w wyniku rewolucji lutowej.
    Rewolucja październikowa była kontrakcją agentury amerykańskiej. Agentura amerykańska nie kontrolowała całości bolszewizmu, więc akcja brytyjskiego agenta Tuchaczewskiego polegała na tym, aby bolszewickie siły brytyjskie połączyły się z rewolucyjnymi ośrodkami siły strefie kontrolowanej przez służby brytyjskie na północy - rewolucja w Hamburgu, Berlinie i dawnych miastach hanzeatyckich.
    Brytyjska strategia oznaczała dla nas eksterminację już w latach 1920+

    Stalin był agentem amerykańskim i sabotował akcję Tuchaczewskiego pod Warszawą. Dążył do ośrodków kontrolowanych przez agenturę amerykańska na południu, w obszarze oddziaływania Austrii. Tam, gdzie była wcześniej bawarska i wegierska rewolucja.

    Piłsudski był wtedy stronnikiem amerykańskim (przez Maxymiliana Ronge - szefa służb austriackich). Dlatego Londyn domagał sie za wszelką cenę jego dymisji. Londyn wspierała brytyjska agentura w postaci endecji. Tu jest mało znane zdjęcie Dmowskiego z najbliższymi współpracownikami z tego okresu:
    vignette.wikia.nocookie.net/unanything/images/6/66/COMFIRMFOURD.jpg/revision/latest?cb=20151107231659

    Dzięki orientacji amerykańskiej Piłsudskiego mogliśmy pokonać Tuchaczewskiego i zbudować państwo. Ale Piłsudski był niewygodny w dalszej części konfliktu hegemonicznego , bo był przywódcą charyzmatycznym i dysponował poważną i sprawną organizacją, więc Ameryka go wyautowała i postawiła przy pomocy byłych austriackich (przewerbowanych) oficerów na ludzi mniej rozgarnietych. W ten sposób powstał w końcu Chjeno-Piast, co zbiegło sie z umocnieniem władzy amerykańskiego agenta Stalina w Heartlandzie. Zdjecie Dmowskiego z kierownictwem Chjeno-Piasta z tamtego okresu:
    media-assets-05.thedrum.com/cache/images/thedrum-prod/public-news-223017-muppets--2x1--940.jpg

    Wtedy Piłsudski kolejny raz zmienił orientacje i pokonał amerykańską agenturę w przewrocie majowym.

    Amerykański agent Stalin tuż przed WW2 dostał od towarzyszy amerykańskich polecenie wyeliminowania rzeczywistej i potencjalnej agentury brytyjskiej, co skrupulatnie wykonał w latach 37/38 przy pomocy amerykańskich agentów z wywiadu SS. Wiele rzeczy można ... podejrzewać nawet na podstawie filmu towarzysza Wołoszańskiego.
    Mimo, że chodziło o sprawy wojskowe, Abwehra kierowana przez brytyjskiego agenta Canarisa nie zaatakowałaby Tuchaczewskiego. BTW sekcja zwłok Himmlera, czy raczej kogos, kto go przypominał, jest utajniona na 100 lat.:))

  • guyfawkes13

    Film Wołoszańskiego:
    www.youtube.com/watch?v=x4hvECH5xog

  • guyfawkes13

    Wachlarz przez ''ch''. Literówka.

  • guyfawkes13

    @WB

    Jeżeli policzy Pan ofiary WW1, WW2 i rewolucji komunistycznej, to wyjdzie Panu cena ostatniego konfliktu hegemonicznego i panowania Kartaginy amerykańskiej.
    Dość łatwo jest zauważyć, że Ameryka nie mogłaby wygrać tego konfliktu bez kontrolowania i uruchomienia rozstrzygającego tarana Heartlandu w korzystnym dla siebie kierunku.

    Tym razem jednak, za naszych czasów, teoria Mackindera może zawieść, ale wyłącznie ze względu na broń jądrową. Jednak do samego końca polityka będzie prowadzona według tej teorii.

    Przytoczę tutaj coś, co jest argumentem pozaracjonalnym, ale wynika z niego, że Rosja będzie w sojuszu czy prawie sojuszu z Kartagina amerykańską w nadchodzącym konflikcie hegemonicznym.
    www.fronda.pl/a/oredzie-s-lucji-o-poczatku-iii-wojny-swiatowej-polska-jako-jedyna-ocaleje,64155.html

  • guyfawkes13

    Wynika z tego, że my nie będziemy walczyć z Rosją, tylko z Niemcami. To jest zadziwiajace, bo aktualna realna polityka zmierza właśnie w tym kierunku(...), co w tej ... przepowiedni.

  • guyfawkes13

    @WB

    //Jeżeli policzy Pan ofiary WW1, WW2 i rewolucji komunistycznej, to wyjdzie Panu cena ostatniego konfliktu hegemonicznego i panowania Kartaginy amerykańskiej. //

    No, nie mówiąc już o tym całym zadłużeniu wszystkiego świata, wszak dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach.:)))

    Nie piszę tego, żeby ocaniać, tylko żeby zrozumieć, tzn. porzucić Matrix, przejść na drugą stronę lustra.:)

  • karnakufo

    L

  • bialek.wojciech

    @guyfawkes13:
    "Mnie to zajęło sporo czasu, a Panu powinno być łatwiej, dzięki znajomości Chronopolityki. Wystrzegać przy tym należy się redukcjonizmu. Jeżeli mówimy np. że ktoś jest agentem, to rzadko oznacza to, że ten ktoś wykonuje na każdym kroku polecenia oficera prowadzącego. Najczęściej jest wprowadzony w pewne koleiny i sama logika zdarzeń prowadzi go do takich a nie innych działań. Gra w szachy też powinna pomóc w zrozumieniu strategii."

    No, nie wiem. Nawet w szachy Rosja dostaje bęcki od Polski:

    www.theguardian.com/sport/2018/sep/28/russia-lose-to-poland-at-olympiad

  • guyfawkes13

    @WB

    No i prawidłowo, tak powinno być.:))

    Rosja (Heartland) jest czynnikiem przesądzającym w konflikcie, ale rządzi kto inny. W zwykłych czasach Rosje łatwo można izolować. Rosja to golem, argument przesądzający, broń ultymatywna.

  • podczaszy1

    @WB
    "Ale to chyba o to chodzi/choćby dla sportu/,żeby ta piramida /czyli nasze społeczeństwo/ przetrwało? "

    Jeśli rzeczywiście łączy Pan te dwie rzeczy to powinien Pan codziennie modlić się o spokój duszy największego -w takim układzie- dobroczyńcę ludzkości czyli Otto von Bismarcka.

  • guyfawkes13

    @WB

    Nie wiem na czym polegał konflikt dwu amerykańskich agentów, Stalina i Trockiego, ale Ameryka chyba zawsze nie była jednolita, tak jak dziś.

    Stalin, kiedy juz opanował kawał świata, to się usamodzielnił, zwłaszcza że się poczuł oszukany (aczkolwiek jego samolot nie spadł), gdyż obiecano mu zapewne globalny system bipolarny, jak to wynika z mapy Gomberga.
    pl.wikipedia.org/wiki/Mapa_Gomberga#/media/File:Gomberg_map.jpg

    No i w końcu źle się to dla niego skończyło. Przemiana coś jak (w innej skali) Saddam Husajn.
    A za Breżniewa, to chyba nawet Rosjanie znowu doszli do władzy?:))
    Putin pochodzi z brytyjskiego ośrodka w Petersburgu, ale się przewerbował. Kluczowi agenci Londynu uciekają przed Putinem na Wyspy Cynowe, ale zwykle z marnym skutkiem.:)

  • guyfawkes13

    @WB

    //Nie wiem na czym polegał konflikt dwu amerykańskich agentów, Stalina i Trockiego, ale Ameryka chyba zawsze nie była jednolita, tak jak dziś.//

    Dziś też wielu amerykańskich agentów utopiłoby George'a ałupnika w łyżce wody i vice versa.


    Beck zapytany po przegranej wojnie w Rumunii, czy Polska mogła uniknąć wojny ( sensie przegranej kampanii wrześniowej) odpowiedział, że być może mogła uniknąć wojny (tej kampanii), ale czy mogła uniknąć własnego losu?

    Moim zdaniem nie chodziło mu o poezje czy coś takiego, tylko o predestynację. O to, że byliśmy skazani na przemiał, bez względu na to, jaki ruch byśmy wykonali na szachownicy, bo byliśmy konieczną ceną, która musiała być zapłacona, żeby uruchomić cały mechanizm.

  • guyfawkes13

    @WB

    //...bo byliśmy konieczną ceną, która musiała być zapłacona, żeby uruchomić cały mechanizm.//

    Dlatego dziś powinniśmy unikać ślepych zaułków bez awaryjnego exitu. A są na to nieporównanie większe szanse niż przed 39', bo główny teatr jest po drugiej stronie globusa. Choć pewnie szanse są znikome...

  • guyfawkes13

    //Latami będzie chodzić w Belwederze.
    Piłsudski nigdy nie uwierzy w trwałość.
    I będzie mruczeć: "Oni nas napadną".
    Kto? I pokaże na zachód, na wschód.
    "Koło historii wstrzymałem na chwilę//

    Te 20 lat były na wagę przetrwania Narodu. Gdyby Tuchaczewski doszedł do Berlina i Hamburga, to dzis ''Polska'' byłaby tylko pojęciem geograficznym, choć może hegemonem dalej byłaby Brytania...

  • guyfawkes13

    Ciekawe są losy Alfreda Naujocksa, który brał udział w operacji przeciw Tuchaczewskiemu. Uwięziony po wojnie jako zbrodniarz wojenny, ''uciekł'' z amerykańskiego więźnia, a potem jak gdyby nigdy nic zajmował się biznesem w Hamburgu i współpracował z ODESSĄ.
    I oczywiście tworzył dezinformację na temat tajnych służb Rzeszy w stylu Jak rozpętałem drugą wojnę światową.:))
    Jego literatura jest wszędzie łatwo dostępna of course, w całym Matrixie.:))
    allegro.pl/kulisy-tajnych-sluzb-iii-rzeszy-alfred-naujocks-i7575405568.html

  • guyfawkes13

    @WB

    Wahałem sie, czy o tym pisać, bo to jest warte poważnych badań i poważnej ksiazki, ale niech...
    Dowody z pewnością są niedostępne, bo historię piszą zawsze zwycięzcy, ale wielu poważnych poszlak nie da się ukryć. A reszta to filozoficzne uniesprzecznianie bytów.
    Brzytwa Ockhama mówi, że nie należy tworzyć bytów bez potrzeby. To jest pochodna fundamentalnej zasady, że nie ma bytów bez przyczyny. Trzeba tylko znaleźć realną i proporcjonalną przyczynę faktów, a nie poprzestawać na czymś, co się określa jako ''opowieści dziwnej treści'', z których zbudowany jest cały Matrix.

  • guyfawkes13

    @WB

    Jestem przekonany, że tak własnie wyglądała w praktyce abstrakcyjna pozornie zasada kardynalna Mackindera. Przed wojną 1920 Mackinder negocjował z Piłsudskim usiłując namówić Marszałka do zajecia Moskwy. Piłsudski to odrzucił, znalazłby się między ostrzami potężnych szermierzy... Polska zaburza rachunek geopolityki w Eurazji.

  • guyfawkes13

    Polska może być albo wielka albo żadna.

  • konsultant121

    @guy
    To wybieramy wielką Polskę zgodnie z przewidywaniami G.Fiedmanna i siostry Łucji..?
    Tyle że to melodia 2060+ Staniemy się może beneficjentem nowego układu ala RFN po 1945:))) Oby.

  • guyfawkes13

    @Konsultant

    Myślę, że to nie my wybierzemy i nie według Friedmana.:))

  • guyfawkes13

    Wygląda na to, że surowce mogą już nie zrobić ''ostatniego ruchu w dół''.
    invst.ly/8ruis

  • guyfawkes13

    @Konsultant

    Możemy być tylko wielkim państwem, stąd ta sanacyjna mocarstwowość na wyrost, te obchody Victorii Wiedeńskiej, Liga Morska i Kolonialna itd.
    Powiem nawet więcej: jesteśmy Wielkim Państwem i Wielką Cywilizacją, nawet jak nas nie ma na mapie i jak nas prawie nie ma, tak jak w ostatnim ćwierćwieczu.:))

  • guyfawkes13

    Rolą Heartlandu, który ma prawie nieograniczona głębie strategiczną, jest przyjąć i rozproszyć uderzenie pretendenta, oraz wyprowadzić własne uderzenie rozstrzygające konflikt hegemoniczny.

    Nie wydaje sie możliwe obecnie przeprowadzenie w Rosji przewrotu, skoro rządzą tam służby specjalne. Nie wiem, czym Kartagina mogłaby Rosji zaimponować w dziedzinie broni, skoro jest w tyle?
    fakty.interia.pl/swiat/news-usa-ostrzegaja-rosje-w-sprawie-systemu-rakietowego,nId,2639597
    Stawka musi być bardzo wysoka, na miare mapy Gomberga.

    A swoją drogą, to wschodni Słowianie ciągle nie mogą się wyleczyć z polskiego kompleksu. Ich największe atuty mają polskie nazwy, jak np. rosyjskie rakiety Wojewoda czy Sarmata, albo białoruskie Polonez.

  • karnakufo

    Powtórka : L. :)

  • andrzej_stefaniak

    Ważna korelacja:

    acemarketu.com/?p=311611

  • bialek.wojciech

    Zapraszam do przenosin pod nowy wpis:

    wojciechbialek.blox.pl/2018/10/Utrzymuje-sie-dywergencja-pomiedzy-growth-a-value.html

Dodaj komentarz

© Blog Wojciecha Białka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci