Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Blog > Komentarze do wpisu
Analogia potwierdzona.

W swoich komentarzach z drugiej połowy marca (Najlepiej od września 1939 - cz.1 oraz Najlepiej od września 1939 - cz.2) przedstawiłem analogię obecnej sytuacji na amerykańskim rynku akcji do tych z wiosny 1938 oraz końca 1974 roku. Analogia, jak analogia. Ktoś sceptycznie nastawiony może zawsze odpowiedzieć, że świat w którym żyjemy obecnie jest tak odmienny od tego sprzed 34 lat, nie mówiąc już o tym sprzed lat 71, że wszelkie tego typu porównania oparte na powierzchownym podobieństwie zachowania rynku czy nawet analogiach pomiędzy konfiguracjami makroekonomicznymi mogą być li tylko zabawą. Tymczasem dokonania amerykańskiego rynku w kwietniu przyniosły zadziwiające potwierdzenie tej analogii, które każe podejść do zastrzeżeń sceptyków z rezerwą. Otóż po miesięcznym wzroście wartości indeksu Standard&Poor's 500 o 8,5 proc. w marcu (nawiasem mówiąc największym tego typu skoku o października 2002, czyli ostatniego miesiąca 31 miesięcznej bessy z początku dekady), kwiecień przyniósł kontynuację wzrostów cen akcji. W minionym miesiącu S&P 500 zyskał kolejne 9,4 proc. (to dla odmiany największy wzrost od ... marca 2000, czyli pierwszego miesiąca bessy z lat 2000-2002). W efekcie tej szarży byków łączna dwumiesięczna zwyżka S&P  w marcu i kwietniu wyniosła +18,7 proc.

I teraz zaczyna się najlepsze. Te +18,7 proc. to największy dwumiesięczny wzrost od ... lutego 1975 roku. Wtedy - 34 lat temu - łączna zwyżka wartości S&P 500 wyniosła +19 proc. Nigdy późnej S&P nie notował podobnej dynamiki w trakcie dwóch kolejnych miesięcy. Nigdy, aż do marca i kwietnia tego roku. Ale to nie wszystko. Również przed 1975 na giełdzie nowojorskiej podobna 2-miesięczna dynamika tego indeksu nie zdarzała się często. By znaleźć podobny przypadek trzeba cofnąć się - tak, tak - do lipca 1938 roku. W czerwcu i lipcu 1938 roku S&P skoczył łącznie aż o 33 proc.

Otrzymawszy od rynku tak niezwykłe potwierdzenie zasadności porównywania obecnej sytuacji do dwu poprzednich okresów wypadających w 9-tym roku bessy na NYSE w ujęciu realnym (po uwzględnieniu tempa inflacji mierzonego CPI) możemy z większym zaufaniem podejść do wniosków płynących z tej analogii, a zarazem dokonać nowych oszacowań.  Z przedstawionych pod koniec marca "nakładanek" opartych na tej analogii płynęła sugestia, że w tym roku S&P ustanowi szczyt odbicia w strefie 1100-1200 pkt. w okolicach października, jeśli zastosować wzorzec z 1938 roku...

... lub też w okolicach grudnia, jeśli rozwój sytuacji na rynku miałby przebiegać podobnie do tego, co działo się w 1975 roku:

 

Teraz dzięki uprzejmiej podpowiedzi rynku "wiemy", że kwiecień był odpowiednikiem lutego 1975 oraz lipca 1938. W 1975 roku szczyt odbicia nastąpił w lipcu. W 1938 roku wzrosty trwały do listopada. Od lutego 1975 do lipca 1975 minęło 5 miesięcy. Od lipca 1938 do listopada 1938 minęły 4 miesiące. To daje nieco wcześniejszą - sierpniowo-wrześniową - szacunkową datę końca trwającego od marca odbicia cen akcji na Wall Street. Przesunięcie z jesieni na lato oczekiwanego końca zwyżki nie jest może najlepszą informacją dla posiadaczy akcji, ale ponieważ jak widać na powyższych wykresach struktura krótkoterminowych ruchów S&P odbiega od wzorców z lat 1938 i 1974-75 proponuję nie przywiązywać na razie do tego nadmiernej wagi. Zastanawiać się co z tym fantem zrobić można będzie ewentualnie w przypadku przekroczenia przez indeks poziomu 1100 pkt. Na razie odchylenie in plus od przedstawionych wzorców jest z jednej strony potwierdzeniem siły rynków, a z drugiej strony nastraja trochę sceptycznie co do możliwości utrzymania dotychczasowego tempa praktycznie pozbawionego poważniejszych korekt wzrostu. Posiadając "praktyczną pewność" co do zasadności tej historycznej analogii można zacząć wypatrywać jej potwierdzenia w sferze makroekonomicznej. W 1938 roku depresja w przemyśle amerykańskim kulminowała w maju, a więc na miesiąc przez czerwcowo-lipcowym skokiem cen akcji w górę o jedną trzecią. W 1975 roku również maj przyniósł dno recesji. Wtedy dwumiesięczny skok cen akcji analogiczny do tego z marca-kwietnia b.r. nastąpił już na 3-4 miesiące przed apogeum recesji.

Te przykłady pokazują jak bardzo bezcelowe jest opieranie prognoz dla rynku akcji na publikowanych oficjalnych danych makroekonomicznych. Zwykle zanim jakakolwiek poprawa koniunktury w gospodarce staje się oczywista na podstawie publikowanych statystyk, rynek ma już za sobą połowę wzrostów. Nasza analogia pozwala oczekiwać, że tym razem apogeum recesji w amerykańskim przemyśle wystąpi(ło) pomiędzy lutym a lipcem tego roku.

Tak się całkiem przypadkowo składa, że w minionym tygodniu opublikowane zostały w USA dane, na podstawie których można "udowodnić", że gospodarka USA właśnie minęła apogeum recesji. Ale o tym w następnym komentarzu. Jeśli ktoś nie chce czekać, to odsyłam do mojego ostatniego Raportu tygodniowego.

środa, 06 maja 2009, bialek.wojciech

Komentarze
2009/05/06 06:49:02
-
2009/05/06 07:38:14
bartek.gra:
"www.financialsense.com/fsu/editorials/2009/0505.html"

Zadziwiające podobieństwo tej formacji, do tych sugerowanych powyżej. ;-)
-
2009/05/06 11:39:29
Wojtku,

Zatem z tego wynika, że apogeum amerykańskiej recesji minęło w marcu br.
Teraz raczej rośniemy na SP500 do poziomu 1100 pkt. a ewentualna mocniejsza korekta pomiędzy lipcem a wrześniem.
Czyli faktycznie "sell in May", nie w tym maju ?

Można tak to odczytać i przyjąć !
-
2009/05/06 11:53:18
jest więcej analogii:
16.12.1930-24.2.1931. Wzrost Dow +23,4%, po czym w ciągu kolejnych 14 tygodni spadek o 37,4%
2.06.1931-3.07.1931. wzrost Dow o 27,6%!, po czym spadek o 44,3% w ciągu 13 tygodni.

Byłbym ostrożny z potwierdzeniem wzrostów poprzez taką analogię! :)
-
2009/05/06 12:45:07
olezh131313:
"jest więcej analogii:
16.12.1930-24.2.1931. Wzrost Dow +23,4%, po czym w ciągu kolejnych 14 tygodni spadek o 37,4%
2.06.1931-3.07.1931. wzrost Dow o 27,6%!, po czym spadek o 44,3% w ciągu 13 tygodni."
Tyle tylko, że wtedy to był 2-i rok bessy (po uwzględnieniu tempa inflacji), a teraz jest już 9-ty (tak jak w 1975 i 1938-ym)

"Byłbym ostrożny z potwierdzeniem wzrostów poprzez taką analogię! :)"

Ostrożności nigdy nie za wiele. ;-) Problem polega na tym, że z recesją mamy do czynienia, gdy ludzie tracą pracę, a z depresją, gdy ludzie tracą oszczędności w bankrutujących bankach (takie rozróżnienie przynajmniej ja stosują). Prawie 90 proc. spadek cen akcji w latach 1929-1932 to dla mnie objaw ówczesnej deflacyjnej depresji. W dzisiejszych czasach "miękkiego" papierowego pieniądza trudno o tego typu deflacyjną depresję, bo banki centralne dysponujące możliwością drugu pieniądza, mogą utratować każdy bank, jeśli zechcą. Proces destrukcji wartości wyobrażam sobie więc jako długotrwały z kolejnymi spadkami o połowę przerywanymi reflacyjnymi korektami powodowanymi kolejnymi etapami luzowania polityki pieniężnej.
-
2009/05/06 12:59:42
Zanim obwiescicie hosse prosze zerkanc na KGHM na swiece tygodniowa!! I na wskaznik STS. To co robi KGHM to nic innego jak fala 4-ta. Jej przebieg na to wskazuje. Owszem, moze jeszcze w gore pociagnac, ale wyglada to coraz gorzej. Stawiam na przebicie dolka przez KGHM na 20 zl.
-
2009/05/06 13:28:12
jurgenes:
"Zanim obwiescicie hosse prosze zerkanc na KGHM na swiece tygodniowa!!"

Zerknąłem i nic szczególnego nie zauważyłem, poza tym, że w ciągu 7 miesięcy KGHM podrożał trzykrotnie, i dotarł do poziomów z września 2008, kiedy WIG-20 miał wartość ok. 2400 pkt.

"I na wskaznik STS."

Co tam się dzieje?

"To co robi KGHM to nic innego jak fala 4-ta. Jej przebieg na to wskazuje."

Trochę nieproporacjonalna ta 4-ka do 2-ki.

"Owszem, moze jeszcze w gore pociagnac, ale wyglada to coraz gorzej."

Niejako z definicji drożejące akcje stają się w dłuższym horyzoncie coraz mniej atrakcyjne.

"Stawiam na przebicie dolka przez KGHM na 20 zl."

KGHM to w uproszczeniu cena miedzi. Ostatni krach cen miedzie na rynkach światowych miał skalę - jeśli wziąć po uwagę 6-miesięczną zmianę ceny - największą od ... uwaga ... 1974 roku. Można się przyjrzeć zatem co robiła miedź w drugiej połowie lat 70-tych: stooq.pl/q/?s=hg.f&c=mx&t=c&a=lg&b=1

Rzeczywiście na podstawie tej analogii test ostatniego dołka na cenach miedzi (a zatem zapewne na kursie KGHM) jest prawdopodobny w okolicach 2011 roku.
-
2009/05/06 14:16:32
A to jest cos dla optymistow: tylko zalezy po ktorej stronie barykady sie stoi. .....

img16.imageshack.us/img16/7346/projekcja.jpg

-
2009/05/06 14:24:04
Cóż, od "zarania dziejów" trwa debata na temat tego czy da się cokolwiek prognozować na giełdach. Szukanie analogii to jedna z powszechniejszych metod, tak jak wróżenie z fusów w innych dziedzinach. Co tam oteczenie makroekonomiczne, zmiany w technologiach czy zmiany w układzie gospodarczo-ekonomicznym świata - grunt to analogia. Pytanie tylko czemu tej analogii nie szukano przed kryzysem?
Ale jeżeli inwestorom wmówi się że tak ma być to tak będzie na zasadzie samospełniającej się przepowiedni...
A tak nawiasem wiadomo kim jest ekonomista-człowiekiem który w profesjonalny sposób potrafi wytłumaczyć dlaczego jego wcześniejsza prognoza nie sprawdziła się.
-
2009/05/06 14:40:42
jurgenes:
"A to jest cos dla optymistow: tylko zalezy po ktorej stronie barykady sie stoi. .....

img16.imageshack.us/img16/7346/projekcja.jpg"

To po prostu stary znajomy cykl 9-miesięczny/40 tygodniowy (ostatnie dołki marzec 2007, styczeń 2008, październik 2008). Następny teoretyczny dołek wypada w okolicach lipca 2009.
-
2009/05/06 15:35:05
Trzeba palić niezle zioło by szukać takich analogii. Żyje pan w swoim świecie wykresów, jedne pasują - i wtedy wow - inne nie i wtedy... szuka się innych. Zapraszam do psychiatry.
-
2009/05/06 15:49:51
mow_mi_wuju:
"Co tam oteczenie makroekonomiczne, zmiany w technologiach czy zmiany w układzie gospodarczo-ekonomicznym świata - grunt to analogia."

Eee tam, reguły gry gospodarczej nie zmieniły się ani o jotę od czasu, kiedy Sumerowie (a może ich poprzednicy), by ułatwić sobie zapisywania transakcji handlowych, wynaleźli pismo.

"Pytanie tylko czemu tej analogii nie szukano przed kryzysem?"

Źle skierował Pan to pytanie: wojciechbialek.blox.pl/2009/03/Najlepiej-od-wrzesnia-1939-cz-1.html

"Ale jeżeli inwestorom wmówi się że tak ma być to tak będzie na zasadzie samospełniającej się przepowiedni..."

To działa tak w ograniczonym zakresie. Na rynkach raczej popłaca postępowanie odwrotne do tego, które powszechnie uważane jest za słuszne. Tylko wtedy można osiągnąć niestandardowe zyski.

"A tak nawiasem wiadomo kim jest ekonomista-człowiekiem który w profesjonalny sposób potrafi wytłumaczyć dlaczego jego wcześniejsza prognoza nie sprawdziła się."

Myśli Pan, że się tłumaczą? Nie zauważyłem.

-
2009/05/06 15:57:55
pogromca_mrowek:
"Trzeba palić niezle zioło by szukać takich analogii."

Ale na razie się nie zaciągam.

"Żyje pan w swoim świecie wykresów (...)

Wchodząc na ten blog właśnie Pan do tego świata trafił. Mam nadzieję, że uda się Panu stąd wydostać.

"(...), jedne pasują - i wtedy wow - inne nie i wtedy... szuka się innych."

No pewnie. Po co komu kawałki puzzli nie pasujące do obrazka?

"Zapraszam do psychiatry."

A ja zapraszam na organizowaną 14 i 15 maja przez Studenckie Koło Giełdowe działające na Wydziale Nauk Ekonomicznych i Zarządzania Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu konferencję pod tytułem "Psychologia inwestowania w warunkach kryzysu finansowego", w której - jeśli wszystko dobrze pojdzie - będę miał przyjemność uczestniczyć.
-
2009/05/06 17:31:38
Wojtku,

GRATULUJĘ !
inteligencja + wiedza =

Pewnego razu G. Bernarda Shaw podczas eleganckiego przyjęcia posadzono obok bardzo ładnej młodej kobiety.
W pewnym momencie ta ładna kobieta mówi do Bernarda Shaw.
Z pańskim umysłem i moją urodą byłyby bardzo ładne, mądre dzieci.
Po sekundzie B. Shaw odpowiadając kobiecie mówi
"a wie pani co się stanie gdy będzie odwrotnie"

Miło mi będzie przeczytać odpowiedź na moje pytanie
2009/05/06 11:39:29

-
zl1
2009/05/06 18:58:20
A ja czekam z zaciekawieniem na druga częsc o dolarze, wpis zakonczył Pan w taki sposob ze ciekawośc żzera.
Może zdradzi Pan. rąbka tajemnicy, bedzie lepiej dla Dolara czy gorzej?
-
2009/05/06 21:13:30
A ja czekam z zaciekawieniem na druga częsc o dolarze, wpis zakonczył Pan w taki sposob ze ciekawośc żzera.
Może zdradzi Pan. rąbka tajemnicy, bedzie lepiej dla Dolara czy gorzej?

Momo iz to zapytanie nie jest do mnie, miom zdaniem tylko coraz bardziej dolar bedzie tracil na wartosci.
Z teorii ekonomii wiemy, iz cena danego dobra idzie w gore jesli to dobro jest dobrem coraz rzadszym. jesli amerykanie drukuja dolca na potege to nietety dolar przestaje byc dobrem rzadkim a jego cena bedzie systematycznie szla w dol. Cala prawda.
-
2009/05/06 22:20:13
Kilka miesięcy temu sporządził Pan teoretyczną ścieżkę wzrostów do maja będącą wypadkową pierwszych fal wzrostowych następujących po trzech poprzednich bessach. Ta ścieżka "zapowiadała około 50 % (,47,47,58). Te 50% na WIG-u właśnie osiągnęliśmy i stoimy pod oporami. Czy to nie jest jakaś przesłanka do oczekiwania teraz mocnej korekty i np. uformowania prawego ramienia o-RGR, na który zresztą czekam z utęsknieniem?

Tym bardziej, że S&P ma raczej marne szanse na przekroczenie 950 pkt. Gdyby zrobił jeszcze te 4%, to ile my możemy zrobic? Dojdziemy do 1950 i zjazd. Czy nie sądzi Pan, że teraz w Stanach w końcu ktoś zechce sprzedac wszystkie ostatnie dobre informacje z ostatniego okresu. Test- stres chyba byłby dobry?

Co do S&P, w 74 była jedna duża korekta - na początku odbicia, w 38 dwie - na początku i na końcu. Wulgaryzując nieco Pana metodę - proszę o wybaczenie- mamy do zrobienia średnio jedną korektę na początku odbicia i pół korekty na końcu. Tej na początku tym razem nie było, więc jest co nadrabiac w stosunku do wzoru. Tyle wynika z usrednienia liczby korekt.
Z uśrednienia miejsca występowania korekt wychodzi nam mniej więcej ten moment, w którym jesteśmy obecnie, więc może jednak? (czego to nie potrafi wymyślic człowiek, który bardzo chce, żeby rzeczywistośc nagięła się do jego oczekiwań).

Czy nie sądzi Pan (wiem, wiem - nie tak dosłownie), że jednak niepotrzebnie skraca pan długośc potencjalnego odbicia. Może trwac tyle samo, a korekty mogą byc w innych miejscach.

Przepraszam, że jak do wróżki i przepraszam, że próbuję - nie wnosząc nic merytorycznego do toczącej się tu dyskusji - pasożytowac na Pana wiedzy i cierpliwości.
Postanowiłem, że na tym blogu od czasu do czasu wystąpię w roli samozwańczego rzecznika wszystkich giełdowych ignorantów, którzy chcieliby usłyszec - będzie to i to, wtedy i wtedy.
P.S. Nie musi byc co do minuty. Aż takiej precyzji nie oczekuję.
P.S. P.S. Rzecz jasna, jeśłi zechciałby Pan odpowiedziec. Zamęczanie Pana tymi naiwnymi pytaniami powoduje u mnie pewne skrupuły.



-
2009/05/06 22:40:27
"Trzeba palić niezle zioło by szukać takich analogii. Żyje pan w swoim świecie wykresów, jedne pasują - i wtedy wow - inne nie i wtedy... szuka się innych. Zapraszam do psychiatry."

Analogia to najlepszy sposób na prognozę. Historia się powtarza bo psychologia inwestorów jest niezmienna. Dokładne porównanie warunków makroekonomicznych, politycznych, technologicznych jest bardzo trudne i niepotrzebne. Inwestujący zawsze podobnie reagują na spadki i wyrosty. Na giełdzie nie ma nic pewnego, można jednak z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć zachowanie inwestorów.
-
2009/05/06 23:02:08
do pana Piotra Kuczyńskiego:
niech pan sobie poczyta wymiane zdań pomiędzy WB a pogromca mrówek. I uczyc sie, uczyć, wbic sobie odpowiedż WB na ordynarne chamstwo do głowy i codziennie po zdrowaśkach wieczornych powtarzać. Gdyby panu sie taki mrówka tak odezwał na forum jak tutaj, to dostałby pan natychmiastowej apopleksji - jak on smiał tak dokopać ekscelencji!!!!!!!!! i potem by się zaczęło.... a skończyło pewnie na rozstrzelaniu a'la caucescu
-
2009/05/06 23:31:35
@diego_vesselis
Tez jestem tego zdania. Ale rozwiazanie jest proste: omijac tamtego pana z daleka. Nie zauwazylem, zebym z tego powodu cos tracil. Nie interesuja mnie jego mdlawe lewicowe poglady. I do tego ta cenzura. Za to pan Bialek ma klase!

Panie Wojtku, gratuluje Panu jakosci bloga. Zreszta pochwalic to za malo. Gdyby Pan wprowadzil oplaty, jestem pierwszym abonentem! Dlaczego nie placic za super jakosc? (Gdy brak jakosci, szkoda czasu na czytanie - nawet za darmo).

Goraco pozdrawiam
rycerz_trubadur
-
2009/05/07 00:19:12
lucdas:
"Zatem z tego wynika, że apogeum amerykańskiej recesji minęło w marcu br.
Teraz raczej rośniemy na SP500 do poziomu 1100 pkt. a ewentualna mocniejsza korekta pomiędzy lipcem a wrześniem.
Czyli faktycznie "sell in May", nie w tym maju ?"

W tym.

"Można tak to odczytać i przyjąć !"

Można. Ale po co się oszukiwać?

-
2009/05/07 00:42:27
zl1:
"A ja czekam z zaciekawieniem na druga częsc o dolarze, wpis zakonczył Pan w taki sposob ze ciekawośc żzera.
Może zdradzi Pan. rąbka tajemnicy, bedzie lepiej dla Dolara czy gorzej?"

Widzę, że zaczynają mi się gromadzić zaległości.

Na szybko: jeśli chodzi o dolara, to uważam, że w któtkoterminowej perspektywie - od maja do lipca - umocni sie, co wiązałbym z korektą spadkową marcowo-majowej zwyżki cen akcji. Jeśli Pan zerknie na wykres EUR/USD za ostatnie 12 miesięcy (stooq.pl/q/?s=eurusd&c=1y&t=c&a=lg&b=1), to zobaczy Pan dołki EUR/USD (szczyty dolara) co ok. 4.5 miesiąca (czerwiec 2008, październik 2008 i przełom lutego i marca 2008). Następne minimum tego cyklu -- który jest połową 9-miesięcznego cyklu na akcjach - wypada w lipcu.

W średnioterminowym horyzoncie spodziewam się osłabienia EUR/USD do nowych minimów (1,60). Wynika to z technicznej analogii obecnej sytuacji EUR/USD do tej z 1991 roku, oraz z 4-letniej (prezydenckiej) cykliczności (szczyty dolara 2005, 2001, 1997, 1993, 1989, 1985, 1981): stooq.pl/q/?s=eurusd&c=30y&t=c&a=lg&b=1 . Plus oczywiście jest to spójne z hipotezą rocznej reflacyjnej korekty na rynkach akcji i rynkach surowców związanej z nadejściem cyklicznego ożywienia w gospodarce.

W horyzoncie długoterminowym trzymam się scenariusza "10 lat za Azjatami", co oznacza, że zachodnie rynki będą powielać hisotorię Nikkei z 10-letnim opóźnieniem. To oznacza wznowienie deflacyjnej bessy od 2010 roku, a zatem umocnienie dolara. Głównym źródłem podaży dolarów nie jest druk pieniądza, ale kredyt. W deflacyjnej bessie kredyt wyschnie, a więc ograniczeniu ulegnie również podaż dolarów, a popyt na USD potrzebne do spłaty kredytów wzrośnie. Impulsem, który w 2010 roku rozpocznie aprecjację dolara będzie powrót kryzysu strefu euro, tak jak w 1992 roku impulsem, który odwrócił deprecjację dolara był kryzys Europejskiego Systemu Walutowego (to wtedy funt brytyjski wypadł z "węża walutowego"). Tak więc w przyszłej dekadzie EUR/USD przejedzie całą szerokość długoterminowego kanału widocznego tu: stooq.pl/q/?s=eurusd&c=mx&t=c&a=lg&b=1 . Czyli EUR/USD powróci do parytety.

Kwestię horyzontu sekularnego już omówiłem.
-
2009/05/07 01:15:30
naroic:
"Kilka miesięcy temu sporządził Pan teoretyczną ścieżkę wzrostów do maja będącą wypadkową pierwszych fal wzrostowych następujących po trzech poprzednich bessach. Ta ścieżka "zapowiadała około 50 % (,47,47,58). Te 50% na WIG-u właśnie osiągnęliśmy i stoimy pod oporami. Czy to nie jest jakaś przesłanka do oczekiwania teraz mocnej korekty i np. uformowania prawego ramienia o-RGR, na który zresztą czekam z utęsknieniem?"

Tak. Właśnie osiągamy szczyt cyklu sezonowego dla akcji, a teoretyczny dołek cyklu 9-miesięcznego (marzec 2007, styczeń 2008, październik 2008) wypada w lipcu. To przemawia za korektą od maja do okolic lipca (prawe ramię).

"Tym bardziej, że S&P ma raczej marne szanse na przekroczenie 950 pkt. Gdyby zrobił jeszcze te 4%, to ile my możemy zrobic? Dojdziemy do 1950 i zjazd. Czy nie sądzi Pan, że teraz w Stanach w końcu ktoś zechce sprzedac wszystkie ostatnie dobre informacje z ostatniego okresu. Test- stres chyba byłby dobry?"

Obecny wzrost trzeba porównać za wzrostem, który się rozpoczął w październiku 2002 (nawiasem mówiąc marzec 2009 był najlepszym miesiącem dla S&P 500 od właśnie października 2002): stooq.pl/q/?s=s%26p500&d=20090506&c=10y&t=c&a=lg&b=1

Wtedy pierwsza fala cyklicznego wzrostu trwała 9 tygodni (od tygodnia z minimum bessy do tygodnia z maksimum pierwszej fali - włącznie). Obecny tydzień to właśnie 9 tydzień zwyżki. Ówczesna fala wzrostowa zatrzymała się nieco poniżej szczytu poprzedniej korekty (tej z lipca-sierpnia 2002), po czym nastąpiła 3-miesięczna korekta. 3-miesięczna począwszy od tego tygodnia, to początek sierpnia, blisko wcześnejszego oszacowania terminu następnego ważnego dołka zrobionego na podstawie cyklu 9-miesięcznego (49-tygodniowego).

"Co do S&P, w 74 była jedna duża korekta - na początku odbicia, w 38 dwie - na początku i na końcu. Wulgaryzując nieco Pana metodę - proszę o wybaczenie- mamy do zrobienia średnio jedną korektę na początku odbicia i pół korekty na końcu. Tej na początku tym razem nie było, więc jest co nadrabiac w stosunku do wzoru. Tyle wynika z usrednienia liczby korekt."

Z analogii 1938/1975 nie wynika korekta o skali prawego ramienia, ale w końcu może ono być karłowate. A być może - tak jak Pan sugeruje - deficyt korekt zostanie nadrobiony.

"Z uśrednienia miejsca występowania korekt wychodzi nam mniej więcej ten moment, w którym jesteśmy obecnie, więc może jednak? (czego to nie potrafi wymyślic człowiek, który bardzo chce, żeby rzeczywistośc nagięła się do jego oczekiwań)."

Ale tak to wygląda.

"Czy nie sądzi Pan (wiem, wiem - nie tak dosłownie), że jednak niepotrzebnie skraca pan długośc potencjalnego odbicia. Może trwac tyle samo, a korekty mogą byc w innych miejscach."

Sam się nad tym zastanawiam. Różnica obecnej sytuacji i z tej z lat 1938/1974-5 polega na tym, że teraz 2-miesięczna superdynamika pojawiała się na pierwszym impulsie wzrostowy. Wtedy taka superdynamika pojawiała się dopiero po pierwszej korektcie wzrostu (czyli w trakcie klasycznej 3-iej fali całego wzrostu). Ta różnica spowodowała, że zaplątałem się w obawy przed korektą, której tym razem nie było. Ta różnica powoduje, że nie jest jasne, czy synchronizować należy początki wzrsotów (ostastniego i tych z lat 1938/1974) czy dopiero dynamikczne ich fazy.

"Przepraszam, że jak do wróżki i przepraszam, że próbuję - nie wnosząc nic merytorycznego do toczącej się tu dyskusji - pasożytowac na Pana wiedzy i cierpliwości.
Postanowiłem, że na tym blogu od czasu do czasu wystąpię w roli samozwańczego rzecznika wszystkich giełdowych ignorantów, którzy chcieliby usłyszec - będzie to i to, wtedy i wtedy."

Wobec rynku to wszyscy jesteśmy ignorantami.


-
2009/05/07 01:18:19
rycerz_trubadur:
"Gdyby Pan wprowadzil oplaty, jestem pierwszym abonentem!"

Kłaniam się, to jest dobra opcja na okres bezrobocia. ;-)
-
2009/05/07 07:44:20
I jeszcze jedno zapomniał Pan dodać, aby dopełnić analogi. Róznica lat między 1938 a 1974 rokiem wynosi 36 lat, między 1974 a 2009 jest różnicy 35. Nie wiem ile to wypdanie w miesącach, ale pewnie Pan to już sprawdzi.
-
2009/05/07 08:16:46
r060mat:
"I jeszcze jedno zapomniał Pan dodać, aby dopełnić analogi. Róznica lat między 1938 a 1974 rokiem wynosi 36 lat, między 1974 a 2009 jest różnicy 35. Nie wiem ile to wypdanie w miesącach, ale pewnie Pan to już sprawdzi."

Zastanawiam się co to za cykl. Zawsze mnie korciło, że to cykl pokoleniowy - każde pokolenie robi sobie jeden boom mieszkaniowy - patrz połowa lat 70-tych w Polsce i ostatnio. Ale czas trwania pokolenia jest chyba krótszy. Znalazłem informację, że w Wielkiej Brytanii średni wiek ojca poczynanych (rodzących się? "fathering") dzieci to 32 lata (www.mothers35plus.co.uk/older-fathers.htm). U kobiet to jeszcze mniej ok. 29 lat (26,6 w 1971 roku). Więc to chyba nie to.
-
2009/05/07 08:17:49
Dzięki, dzięki, dzięki...
-
2009/05/07 08:41:05
Panie i Panowie,

Czy ktoś z Państwa orientuje się jak obecny wzrost traktuje R.Prechter? W lutym br. była jego wypowiedź, że należy zamknąć krótkie, ponieważ idzie korekta w bessie. Niestety nie było w tej wypowiedzi uzasadnione to falami Elliota.

Dzięki!

Pzdr,
Ono-ko



-
2009/05/07 08:50:04
Wszedzie czytam, ze korekta, ze tylko gora ale prawie nigdzie nie widze tekstow o tym, ze byc moze lecimy na nowe dolki. A dlaczego nie? Np: 1000 punktow albo cos okolo 700 punktow na WIg20. Przerabialiscie taki scenariusz?
-
2009/05/07 09:35:19
jurgenes:
"Momo iz to zapytanie nie jest do mnie, miom zdaniem tylko coraz bardziej dolar bedzie tracil na wartosci.
Z teorii ekonomii wiemy, iz cena danego dobra idzie w gore jesli to dobro jest dobrem coraz rzadszym. jesli amerykanie drukuja dolca na potege to nietety dolar przestaje byc dobrem rzadkim a jego cena bedzie systematycznie szla w dol. Cala prawda."

Raczej "tyz prowda". Głównym źródłem podaży dolarów (i każdej innej walyty) jest kreacja kredytu, a nie druk. W kryzysie deflacyjnym, który prowadzi do złamania kręgosłupa systemu bankowego (kredytodawcy) i gasi "animal spirits" kredytobiorców, akcja kredytowa zamiera, a zatem wygasa i nowa podaż dolarów. W miarę, gdy stare długi są spłacane podaż pieniądza może nawet zacząć się kurczyć, a interwencje rzadów polegajace na druku pieniądza są zwykle reaktywne i spóźnione: rządy są pod presją posiadaczy swoich wierzycieli (posiadaczy obligacji skarbowych), którzy lękają się o losy swoich kapitałów w przypadku nadmiernego rozbujania inflacji. Tak więc z tym spadkiem dolara sprawa nie jest taka oczywista.
-
2009/05/07 09:36:32
Jest prognoza na 2400 pkt .... ale (drobnym druczkiem),
jest prognoza na 1000 pkt ... ale (drobnym druczkiem).

Ktoraz z nich sie sprawdzi. I nie proponuje sie sugerowac za bardzo prognozami :)
-
2009/05/07 10:21:00
Panie Wojtku, jeśli deflacja ma wrócić w 2010, umocnic się dolar, to jak przebiegałaby ścieżka inflacji i towarów? Czy inflacyjny impuls (i wzrost towarów), wynikający z drukowania pieniędzy, byłby krótki np. do połowy 2010 (prof. Drodż wskazuje późne lato jako punkt krytyczny dla ropy).
-
2009/05/07 11:05:47
Moja nowa wizja po wypiciu zimnego piweczka:

img26.imageshack.us/img26/6972/kontraktnadaxajjpeggggg.jpg

-
2009/05/07 12:08:42
jurgenes,

OK - niech się to nazywa klasyka !
Ale ten 3-ci dołek może pojawić się dopiero lipiec/sierpień/wrzesień br.
Raczej do końca czerwca pozytywnie-optymistycznie odbieram rynek. Teraz może - niewątpliwie wystąpi MAŁA (płytka) korekta, na którą wszyscy czekają, a to źle ! bo rynek tego nie lubi. Ale myślę, że na pewno nie będzie odwrócenia trendu na spadki, dopiero raczej od lipca.
Co sądzisz ?
-
2009/05/07 12:24:34
Za duze oczekiwania do wobec wzrostow moim zdaniem. Co bedzie - po prostu nie wiem. Dlatego w chwili obecnej zabezpieczam kontrakty na indeks innym instrumentem, nie wystawiam gołych koni. Ja jestem za tym aby tek kryzys jak najszybciej skonczyc, czyli nowe dolki i hossa. Nie podzielam zdania Wojciecha co do rozciagania kryzysu w czasie na lata. Moim zdaniem ruchy beda szybkie, glebokie w obie strony tak, aby "ulice" wytrzepac z wszystkiego co ma.
-
2009/05/07 12:29:53
bialek.wojciech:
"Zastanawiam się co to za cykl..."

A jeśli już wspomniano o cyklach to czy nie jestśmy teraz w samym dołku cyklu Kondratiewa ?
-
2009/05/07 15:26:16
Nie wiem, czy mnie oczy nie mylą, ale coś zaczyna się dziać na złocie. Ciekaw jestem czy to nie oznacza końca korekty (fala 4) na indeksach...

Pzdr,
Ono-ko
-
2009/05/07 19:19:41
Jurgenes, dziekuje za Twoje staranne analizy. Jestem w mniejszości zdecydowanej, ale z rozpisaniem fal xetry zgadzam sie w 106,7%. mnie cały czas chodzi po głowie dlaczego xetra miałaby zakończyc spadki blisko 50% nad dołkami dotcom-owymi a S&P znacząco poniżej tych dołków. Tylko niech nikt nie wciska mi tutaj subprimów jako przyczyny, bo jak się cicho mówi banki eutropejskie dźwigają ponad 60% tego g.... a a USA tylko 40%
-
2009/05/07 19:33:03
Przywołam mój wpis z 27.04.
...W20 powinien dojśc do 1903.

Wczoraj zamieszanie w mojej koncepcji wprowadził BKX po przebiciu poz.38
Dzisiejsza św. / na obecny czas/ wskazuje ,ze wczorajszy wyskok to pułapka hossy.
Ale wstrzymajmy sie do powrotu ponizej 38.
BKX od Dnia Kobiet dał 100%
Kto zamiast kwiatka zakupił BKX dzisaj ma... na kosz róż.

Na w20 czekamy na 1750.
Mam mieszane odczucia co do $ . Niby teraz powinien sie wzmocnić.
Ale co ze zlotem ?
Jesli ma wykonac ostatni błędny ruch do góry to $ powinien sie motać.
-
2009/05/07 20:16:43
@pogromca_mrowek
"Trzeba palić niezle zioło by szukać takich analogii. Żyje pan w swoim świecie wykresów, jedne pasują - i wtedy wow - inne nie i wtedy... szuka się innych. Zapraszam do psychiatry."

My tu Szanowny Panie w takim oto pojeździe jedziemy i się bardzo dobrze z tym czujemy ... www.youtube.com/watch?v=RZ2oXzrnti4

Ono-ko
-
2009/05/07 20:31:46
panie mrówa, to zioło jest naprawde niezłe: odpowiednio wyselekcjonowane, najlepsze szczepy, krzyżówki AT i TFE, na różnym gruncie, podlewane i na sucho... jednym słowem twórcza praca wielu dziesiatek nam podobnych - pionierów (kto pamieta jeszcze gre przedgiełdową w gmachu Ś.P Universalu akcjami drew-budu a potem bigu!!! i wykresy - akcjogramy na papierze milimetrowym!!!!). a pan na to patrzysz oczami wyrobnika jakiegos tam zakładu. niech pan nas wiec dio psychiatry nie odsyła, bo niektórzy z nas juz go odwiedzili. I nie stwierdzono odchyleń!!!!!
-
2009/05/07 22:33:56
athman:
"Panie Wojtku, jeśli deflacja ma wrócić w 2010, umocnic się dolar, to jak przebiegałaby ścieżka inflacji i towarów? Czy inflacyjny impuls (i wzrost towarów), wynikający z drukowania pieniędzy, byłby krótki np. do połowy 2010 (prof. Drodż wskazuje późne lato jako punkt krytyczny dla ropy)."

I tu mam pewien problem z uzyskaniem spójnego sceanariusza. Deflacyjny scenariusz od 2010 roku - a la Japonia od 2000 roku - i oczekiwanie umocnienia dolara ( takiego jak w latach 1980-1985 oraz w latach 1992(5)-2000 - cykl 15-letni?) sugeruje słabość rynku surowców po zakończeniu reflacyjnej korekty z lat 2009-2010 (sezonowy szczyt cen ropy to październik więc można przyjąć, że "późne lato" 2010 profesora Drożdża to prawdopopodobna data szczytu obecnego odbicia cen surowców; patrz szczyt cen ropy w 2000 roku: stooq.pl/q/?s=cl.f)

Ale z drugiej strony analogia do 1975 roku sugeruje, że po załamaniu z 2008 roku następne 4-5 lat przyniesie odrobienie całości strat na rynkach surowców, a w przypadku niektórych - np. złota - hiporboliczne wzrosty (patrz lata 1976-1980: stooq.pl/q/?s=xauusd&c=mx&t=c&a=lg&b=1). Podobnie było w przypadku ropy pod koniec lat 70-tych (ale obecnie wymagałoby jakiejś wojny na Bliskim Wschodzie). Trudno powiedzieć, co robiły ceny surowców w okresie po 1938 roku - II WŚ skutecznie zaciemniła tu obraz. Z pewnością popyt na surowce był ogromny, ale z drugiej strony obowiązywały sztuczne urzędowe ceny.

Te dwie wizje nie pasują do siebie za bardzo. Osobiście skłonny jestem poświęcić raczej surowce od końca 2010 roku (do tego czasu powinny drożeć - 5-ta fala impulsu od 1999 roku? stooq.pl/q/?s=ci.f), a dolar słabnąć). Ale być może jeśli do tej mikstury dodać jakieś zamieszanie geopolityczne (takie jak od 1938 roku, albo coś w stylu rewolucji w Iranie czy wejścia Sowietów do Afganistanu z końcówki lat 70-tych), to da się te sprzeczności wygładzić.
-
2009/05/07 22:51:04
jurgenes:
"Moja nowa wizja po wypiciu zimnego piweczka:

img26.imageshack.us/img26/6972/kontraktnadaxajjpeggggg.jpg"

Taka wizja jest "anturalna" przynajmniej od października ub.r. Wygląda to bardzo estetycznie. I nawet nie jeste do końca sprzeczne z tezą o nadejściu cyklicznego ożywienia gospodarczego: w 2002 roku recesja się już skończyła, a pomimo to akcje spadły. Mnie jednak raz po raz wychodzą analogie do 1938 i 1975 roku, co jest ewidentnie sprzeczne z tym scenariuszem. Gdyby od maja rynek zaczął spadać, do przez kilka miesięcy nie byłoby wiadomo, czy kształtuje się tylko prawe ramię przed kolejną falą wzrostów, czy też realizuje się Pański scenariusz.

-
2009/05/07 22:53:15
r060mat:
"A jeśli już wspomniano o cyklach to czy nie jestśmy teraz w samym dołku cyklu Kondratiewa ?"

Niech się tu wypowie jakiś znawca, ja nie mam sprecyzowanego zdania na temat tej koncepcji.
-
2009/05/07 23:20:08
Panie Wojtku, może sprzeczności inflacyjno-deflacyjne same się wygładzą, jeśli w końcu 2010 okaże się, że znów trzeba pompować pieniądze?
-
2009/05/08 06:43:25
Z rana gry umyśł chlonny a ,, zasypiają upiory ,, wg Goy-i

@r060mat
Wedle znanych mi oznaczeń nie wdawając się w zbyt wiele liczb.
The Long Wave Analyst podaje
I W-K 8 lat
II W-K 15 lat
III W-K 20 lat
IV W-K / OBECNA/ 30 lat ? 2030.

Teraz w/g Russo
Super cycle IV wave 2033
-
2009/05/08 07:10:03
-
2009/05/08 09:19:52
eurusd 30min

img22.imageshack.us/img22/1796/eurusd30.jpg

i też analogia potwierdzona.
-
2009/05/08 11:29:31
Jeszcze o $ i zlocie
Wedlug mnie po korekcie , / dolar w dół , zloto / do góry/
Złoto / razem z Ch.P i Tomas-em Leszczynskim / kierunek na 586
a dolar w euforii Wielkiej Poprawy Gospodarczej zacznie zyskiwać
W/g Tomasa L. ropa kierunek 20 $ ?
-
2009/05/08 12:45:16
"W średnioterminowym horyzoncie spodziewam się osłabienia EUR/USD do nowych minimów (1,60)"

Panie Wojtku, tu jest chyba drobny błąd, "......spodziewam się osłabienia DOLARA...." winno być a nie ........EUR/USD - chyba, że to właśnie miał Pan na mysli??/
(tą niescisłośc znalazł mój przyjaciel, który każdy Pański tekst czyta z lupą aby nie zgubic nawet najdrobniejszego paprocha, jakby gdzieś się zaplątał. I strasznie się zciśnieniował jak to znalazł. Ale trzeba mu przyznac niezwykłą bystrość umysłu.)
-
2009/05/08 13:43:35
co do dolara to raczej tak jak jest napisane czyli 1.60 na EUR/USD co oznacza mniej wiecej 2.60 w peelenach, ale zjazd dopiero jak ww para osiagnie 1.25 -1.26, to takie moje skromne zdanie, pozdrawiam blogowiczow i autora
-
2009/05/08 16:34:54
diego_vesselis:
2009/05/08 12:45:16
"W średnioterminowym horyzoncie spodziewam się osłabienia EUR/USD do nowych minimów (1,60)"

Panie Wojtku, tu jest chyba drobny błąd, "......spodziewam się osłabienia DOLARA...."

Oczywiście "osłabienia dolara".
-
2009/05/08 16:39:49
armithrone.online:
"co do dolara to raczej tak jak jest napisane czyli 1.60 na EUR/USD co oznacza mniej wiecej 2.60 w peelenach, ale zjazd dopiero jak ww para osiagnie 1.25 -1.26, to takie moje skromne zdanie, pozdrawiam blogowiczow i autora"

Kłaniam się, następny dołek EUR/USD (szczyt dolara) powinien wypaść w okolicach następnego minimum 4-4,5-miesięcznego cyklu, którego poprzednie dołki wypadły w październiku i na przełomie lutego i marca: stooq.pl/q/?s=eurusd&c=1y&t=c&a=lg&b=1

To daje lipiec jako optymalny początek silnej fali spadkowej dolara.
-
-
2009/05/08 20:02:52
To daje lipiec jako optymalny początek silnej fali spadkowej dolara.

czy to nie będzie równoznaczne z dużymi wzrostami na giełdzie ?
innymi słowy w maju rozpocznie się korekta w dół na akcjach trwająca do lipca ?
-
2009/05/08 21:34:32
piterss11:
"czy to nie będzie równoznaczne z dużymi wzrostami na giełdzie ?
innymi słowy w maju rozpocznie się korekta w dół na akcjach trwająca do lipca ?"

W lipcu wypada teoretyczny dołek cyklu 9-miesięcznego (40-tygodniowego), a zarazem dołek cyklu 4,5-miesięcznego (20-tygodniowego) na EUR/USD. Czy rzeczywiście akcje będą nisko, a dolar wysoko za 2 miesiące? Zobaczymy.
-
2009/05/08 21:56:16
Wątpliwości pozostają .BKX nadal nad 38.
Dzisiaj duży vol. na PKO po 27,75.
Czyżby jesze jeden mocny odpał ?
Jedynie to , że wykonaliśmy na poczatku tygodnia to co wyczyniają w usa.
-
2009/05/09 07:47:13
Ja natomiast sklaniam sie ku tezie, ze jestesmy swiadkami poczatku ostatniej 5-tej fali spadkowej i wybijamy ostateczne dolki i wchodzimy w nowa hosse !! Tylko, ze nowa hossa to dopiero moim zdaniem przelom 2009/2010. No ale jak bedzie to zobaczymy.
-
2009/05/09 09:21:50
@jurgenes

Zgadzam się z Twoim zdaniem, że brakuje na rynkach 5-tej fali spadkowej. Psychologiczny model hossy i bessy to również potwierdza, ponieważ nie było ostatecznej paniki na rynkach.

ALE, jeżeli spojrzysz na S&P500 i wyznaczysz falę 4 (A: 06-01-2009, 944 pkt.; B: 06-03-2009, 666 pkt.), która jest korektą nieregularną, to teoretyczny zasięg fali C w tej korekcie wynosi około 996 pkt. (C = A x 1,618). Co ciekawe na poziomie 1000 pkt. przebiega 38.2% zniesienia fali 3. Druga wersja (dodanie do szczytu fali A 0.618 długości fali A) daje okolice 1070 pkt. Na poziomie 1090 pkt. przebiega... zniesienie 50% fali 3.

Czyli mówiąc krótko według powyższych (czy dobrych to już inna historia) wyliczeń pozostało nam jeszcze do wykonania około od 8% do 16% wzrostów (na S&P500) by zakończyć korektę.
Co ciekawe na czwartowej sesji na S&P500 powstała duża spadkowa świeca o wolumenie najwyższym od początku roku. Futures na NASDAQ również nie wygląda ciekawie.

@bartek.gra
Gdzie Tomas Leszczynski pisze o 20$ na ropie? Możesz podać link? Dzięki;-)

Pzdr,
Ono-ko
-
2009/05/09 11:33:22
dzień dobry,

czy gdyby zastosować skalę logarytmiczną dla wykresów "nakładkowych" porównujących lata 1938, 1975 i okres obecny, miałoby to jakiś sens i wyznaczyło inne poziomy potencjalnego szczytu na indeksach w tym roku?
-
2009/05/09 20:46:00
retepete:
"czy gdyby zastosować skalę logarytmiczną dla wykresów "nakładkowych" porównujących lata 1938, 1975 i okres obecny, miałoby to jakiś sens i wyznaczyło inne poziomy potencjalnego szczytu na indeksach w tym roku?"

Te wykresy są w skali logarytnicznej.
-
2009/05/09 21:11:17
@Jurgenes
To raczej mało prawdopodobne zebysmy teraz robili 5 fale spadkowa. Od dołka z lutego konczymy wlasnie pełna piatke.Jest to albo fala 1 z nowej hossy albo (co bardziej prawdopodobne) fala A korekty. Do pelnego ukonczenia korekty potrzebujemy jeszcze fali B-która zapewne zaczniemy w nadchodzącym tygodniu oraz kolejne 5 falowej fali C.Dopiero po niej moga byc spadki.Ponadto obecna bessa koryguje kilkadziesiat (lub kilkaset jak niektorzy twierdza) lat , co znaczy ze nalezy sie liczyc z tym iż rynek moze zrobic znacznie wieksza formacje a obecna 5 od szczytu hossy moze byc jedynie fala 1zC. Potwierdzałaby ten senariusz formacja podwójnego szczytu na SP500 z zasiegiem na 400 pkt.
Tak więc byłbym ostroży ze startowaniem do nowej hossy.
-
2009/05/10 10:30:15
@atomek0
Daleki jestem od bronienia zaprezentowanej wcześniej koncepcji - teoria fal Elliot'a jest bardzo trudnym narzędziem do prognozowania, możliwych wariantów przyszłych wydarzeń może być wiele.

Zgadzam się z Tobą, że możemy być w końcówce 1 fali z duże korekcyjnej fali C (która rozpoczęła się 2007 roku) i czeka nas jeszcze wiele lat bessy (co by było zgodne z prezentowanym przez WB poglądem oraz Winter-K).

Zgodnie z tym co napisałeś to traktujesz spadek z 944 pkt. (06-01-2009) do 666 pkt. (06-03-2009) jako falę 5 w większej fali 1 w jeszcze większej fali korekcyjnej C.

ALE powyższy spadek trudno zakwalifikować jako pełnoprawną falę 5, ponieważ jest 3 falowa. Jeżeli sie spojrzy na wykres intraday to można zobaczyć pięć fal, ale trzecia fala jest zbyt krótka. Dlatego też potraktowałem ją jako falę korekcyjną b.

Na amerykańskich blogach do 06-03-2009 również traktowali ten ruch jako falę 5, ale po wyjściu wyżej zrewidowali to oznaczenie do fali b w wyższej fali korekcyjnej 4 i czekają na ostateczne uderzenie bessy w postaci fali 5.
A później to albo nowa hossa albo dopiero fal druga w korecyjnej fali C. Tylko, że tego to nikt już z nas dużym prawdopodobieństwem nie stwierdzi.

Pzdr,
Ono-ko
-
2009/05/10 14:48:20
@on-ko
"ALE powyższy spadek trudno zakwalifikować jako pełnoprawną falę 5, ponieważ jest 3 falowa. Jeżeli sie spojrzy na wykres intraday to można zobaczyć pięć fal, ale trzecia fala jest zbyt krótka. Dlatego też potraktowałem ją jako falę korekcyjną b. "
To prawda. Ale fala B NIE MOŻE miec struktury 5 falowej a na WIGu jest to az nazbyt widoczne. Ale skoro rozmawiamy o SP500 -przyjrzyj sie fali z 17.12 z poziomu 912 pkt ,jesli obejrzysz ja w ujeciu godzinowym-ma widoczną strukture 5 falowa(w przeciwienstwie do poprzednich) ,czy moznaby ja uznac za fale 1z5z1zC ? Problemem jest fala 2 ,ktora przekroczyłaby szczyt fali 1 co zgodnie z TE nie jest dopuszczalne.ja jednak wiele razy widzialem jak fala 2 przekracza szczyt fali 1 i wiem ze zadna teoria opisujaca zachowania ludzi nie moze byc nauka ścisła. W takiej rozpisce fala 4z1zC zaczynałaby sie 20.11 z poziomu 753 pkt i mialaby strukture 3 falowa z dzielona na 5 fala c.Fala 4z5z1zC skonczylaby sie na poziomie dna fali 1 a fala 5z5z1zC bylaby wydluzona po czym nastapilaby gwałtowna korekta-co tez jest zgodne z TE.
Nie zakładam ze taki scenariusz jest pewny , równie prawdopodobne jest tak jak pisales ,ze obecnie robimy fale 4z1zC. . Wiem jedynie ze warto miec jakis dodatkowy scenariusz w przypadku jesliby rynek zaczał robic cos nieprzewidywalnego. Poza tym zauwaz że ten scenariusz wpisywałby sie w dotychczasowe struktury bessy o których pisał p. WB.
-
2009/05/10 14:52:50
"Ale fala B NIE MOŻE miec struktury 5 falowej a na WIGu jest to az nazbyt widoczne"- To oczywista pomyłka :)