|
Wojciech Białek
|
Blog > Komentarze do wpisu
Katastrofiści z MFW.W ubiegłym tygodniu krajowe gazety na pierwszych stronach komentowały prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego dla Polski. Według MFW polska gospodarka skurczy się w tym roku o 0,7 proc. Gdyby tak się stało mielibyśmy do czynienia z pierwszą od 1991 formalną recesją w polskiej gospodarce. Kwietniową prognozę MFW można by zlekceważyć jako wyraźnie sprzeczną ze wskazaniami takich - względnie wiarygodnych w przeszłości wskaźników wyprzedzających koniunktury gospodarczej takich jak zmiany stóp procentowych czy zmiany kursu złotego. Można by również zasugerować, że MFW nie jest być może najbardziej wiarygodnym źródłem prognoz ekonomicznych. W końcu jeszcze pół roku temu instytucja ta prognozowała dla Polski 3,8 proc. tempo wzrostu PKB w 2009 roku. Ponieważ jednak "kto się nigdy nie mylił się w prognozach, niech rzuci kamieniem", a w dodatku czasy mamy nietypowe, a kryzys ma charakter globalny, więc można argumentować, że tego typu proste lokalne zależności tym razem nie zadziałają (słaby złoty nie pobudzi przemysłu z powodu strat poniesionych na wystawianiu opcji, spadek stóp nie będzie stymulował wzrostu ze względu na skok marż kredytowych itd.). Proponuję więc zastanowić się nad scenariuszami rynkowymi, które najprawdopodobniej zostałyby zwodowane w przypadku, gdyby pesymistyczny scenariusz makroekonomiczny spłodzony przez ekonomistów MFW się jednak zmaterializował. Trzeba zacząć od punktu wyjścia. W IV kw. 2008 roku tempo wzrostu PKB według Głównego Urzędu Statystycznego wynosiło ciągle jeszcze 2,9 proc. Nie ma jeszcze danych za I kw., ale są oczywiście prognozy oraz dane miesięczne GUS na temat produkcji przemysłowej, produkcji budowlano-montażowej oraz sprzedaży detalicznej. Wiceminister finansów Dominik Radziwiłł stwierdził 20 kwietnia, że "wskaźnik dynamiki PKB w I kw. 2009 powinien być w granicach 1 proc". Z kolei 24 kwietnia inny wiceminister - Ludwik Kotecki - powiedział: :„szacujemy, że PKB w I kw. tego roku wzrośnie w granicach 1,3-1,5 proc., jest to całkowicie przyzwoity wzrost biorąc pod uwagę sytuację w strefie euro. W drugim kwartale może to być niższy wzrost, pogorszenie nie będzie jednak znaczące”. Te prognozy członków rządu są bliskie średniej z prognoz ekonomistów banków, która według agencji Bloomberg dla rocznej zmiany PKB w I kw. wynosi 1,45 proc. Znamy też już miesięczne dane GUS na temat produkcji – przemysłu i budownictwa – oraz sprzedaży detalicznej za marzec. Po publikacji słabszych od oczekiwań danych na temat sprzedaży detalicznej w marcu (w cenach stałych spadek o 1,4 proc. r/r) ekonomiści obniżali prognozy tempa wzrostu PKB w I kw. do przedziału 0,5-0,9 proc.
Na podstawie miesięczny danych GUS na temat produkcji w przemyśle, budownictwie i sprzedaży detalicznej można podjąć próbę oszacowania tempa wzrostu PKB. Prosty model przedstawiony na poniższym wykresie oparty na danych miesięcznych daje nieco wyższe prognozy od wspomnianych powyżej. Model jest na tyle mało precyzyjny, że prognozę 1,7 proc. tempa wzrostu można uznać za zawyżoną, ale jest to kolejna liczba sugerująca, że w I kw. ciągle nie mieliśmy do polskiej gospodarce do czynienia z recesją.
Można więc przyjąć, że znamy punkt wyjścia czyli roczne tempo wzrostu w I kw. na poziomie 0,5-1 proc. Uzyskanie IMF-owego -0,7 proc. na koniec roku wymaga zatem zatem jakiegoś kolejnego załamania tempa wzrostu gospodarczego w drugim półroczu. Ponieważ w przeszłości wyprzedzenie dynamiiki rocznej cen akcji w stosunku do zmian PKB wynosiło średnio ok. 5 miesięcy, to przekładałoby się to prognozę osiągnięcia przez zmianę roczną wartości WIG-u poziomu o przynajmniej 60 proc. niższego niż latem ub. r. Latem 2008 WIG-20 wahał się w strefie 2278-2754. Spadek z tego poziomu o 60 proc. oznaczałoby osiągnięciu przez WIG-20 latem tego roku poziomu 1000 pkt. Dla takiej katastrofalnej wizji można w historii rynków akcji ostatnich lat dwie adekwatne ilustracje. Dla trwającego od półtora roku procesu pękania spekulacyjnej „bańki” z poprzednich lat istnieją interesujące analogie historyczne. Przede wszystkim można ten proces porównać do dynamiki indeksu Nasdaq z początku bieżącej dekady. W ciągu pierwszego półtora roku krach na rynku Nasdaq przyjął postać praktycznie „bezkorekcyjnego” załamania o ok. 60 proc. Dopiero kulminacja paniki, która nastąpiła po atakach z 11 września i wymusiła agresywne poluzowanie polityki pieniężnej na świecie (patrz wprowadzenie „quantitative easing” w Japonii analogiczne do podobnych kroków innych banków centralnych z ostatnich tygodni), poprzedziła silne kilkudziesięcioprocentowe odbicie cen akcji górę trwające 2-3 miesiące. Niestety ten niosący nadzieje na trwałe przełamanie bessy wzrost skończył się na przełomie 2001 i 2002 roku, a następnie przez kolejne 3 kwartały ceny akcji na rynku Nasdaq ponownie wznowiły spadek potwierdzony od strony fundamentalnej latem 2002 upadkami takich firm jak WorldCom. Dno bessy wypadło ostatecznie na poziomie o prawie połowę niższym niż szczyt owej silnej korekty rozgrywającej się pomiędzy 18-tym a 22-im miesiącem bessy. Na poniższym wykresie te wydarzenia sprzed ponad 7 lat zostały nałożone na wykres indeksu STOXX Euro Zone Blue Chip 50 z ostatnich 2 lat.
Analogia obecnej sytuacji w rejonie Europy Środkowej i Wschodniej do kryzysu azjatyckiego z lat 1997-98 już raz okazała się użyteczna. Złoty nadal porusza się zgodnie z wzorcem przerabianym podczas kryzysu sprzed dekady przez waluty krajów Azji Południowo-Wschodniej. Wtedy zakończenie paniki na azjatyckich rynkach walutowym nie przeszkodziło jednak przedłużeniu się bessy na rynkach akcji o kolejne 3 kwartały - kolejnym ciosem, który nadszedł latem 1998 okazało się bankructwo Rosji. Ponieważ teraz źródłem kryzysu są kraje rozwinięte - "Emerging Markets" ciągle jeszcze mają rezerwy nagromadzone w latach surowcowego boom-u - ewentualnego wtórnego negatywnego szoku - gdyby miał nastąpić - należałoby poszukiwać raczej w Europie Zachodniej. Ze względu na przesunięcie w fazie polityki pieniężnej w strefie euro i USA - ostatnia podwyżka stóp ECB w czerwcu 2008 przy stopach FED spadających już od września 2007) oraz występujące opóźnienia w transmisji impulsów monetarnych do realnej gospodarki, to właśnie strefa euro mogłaby stać się potencjalnym źródłem jakichś negatywnych niespodzianek latem tego roku. Jak widać dla makroekonomicznego scenariusza Międzynarodowego Funduszu Walutowego można znaleźć w okresie minionych kilkunastu lat dwie dosyć dobre rynkowe ilustracje. Opisując taki pesymistyczny scenariusz w kategoriach teorii Elliota bylibyśmy zmuszeni wzrosty trwające na rynku potraktować jako falę 4-tą poprzedzającą ostatnią – 5-tą - falę bessy. Tłumaczenie scenariusza makroekonomicznego IMF na kategorie techniczne idealnie wpisywałoby się w sezonowy schemat „sell in May, go away on holiday”. Nie trzeba dodawać, że taki scenariusz stoi z całkowitej sprzeczności ze scenariuszem reflacyjnej korekty na rynkach i cyklicznego ożywienia w gospodarce, który raz po raz powracał w ostatnich miesiącach w komentarzach zamieszczanych na tym blogu (choćby tu albo tu). Najpóźniej latem tego roku każdy aktywny uczestnik rynku będzie musiał powiedzieć się za którymś z tych wzajemnie sprzecznych scenariuszy (lub wybrać jakąś wersję pośrednią). Powyżej starałem się pokazać, że pytanie o losy rynku akcji w II półroczu jest w gruncie rzeczy pytaniem o tempo wzrostu gospodarczego pod koniec tego roku. To zaś w dużej mierze jest z kolei praktycznie tożsame z pytaniem o zachowanie rynku surowców w tym roku, czy ogólnie pytaniem o tegoroczne zmiany oczekiwań inflacyjnych na świecie. W najbliższych tygodniach będę starał się w tym miejscu poddać pod dyskusję argumenty, który pozwoliłyby zważyć prawdopodobieństwa obu scenariuszy: deflacyjnego i reflacyjnego. środa, 29 kwietnia 2009, bialek.wojciech
Komentarze
2009/04/29 18:28:37
Panie Wojtku, nurtuje mnie pytanie, co będzie się dziać z towarami przy scenariuszu deflacyjnym. Popyt i tak jest śladowy, rosną zapasy. Jeśli giełdy będą spadać, to gdzie się podzieje kapitał? Obligacje amerykańskie chyba już nie są seksi, a i strach ogólnie przygasł. Chińczycy kupują kopalnie i złoto, pewnie inni, którzy mają kapitał też wolą już mieć towary jako zabezpieczenie. Wychodziłoby mi więc, że towary nie spadną już wiele - przeciwnie mogą wzrosnąć i dodatkowo dobić gospodarkę. Co Pan o tym sądzi?
2009/04/29 20:20:09
Panie Wojciechu
Z nałożenia obecnego wykresu WIG-u na wykres giełd południowoazjatyckich sprzed 10-u lat - gdyby je potraktowac bardzo dosłownie - wynika pewien paradoks. Polega on na tym, że czy zrealizowałby się scenariusz reinflacyjny, czy recesyjny, WIG dochodzi do 36 000 pkt, tyle że w pierwszym przypadku trwałoby to dłużej, w drugim dużo krócej. Kłopot z porónaniem pierwszego nałożenia (WIG do Azji) z drugim (Stara Europa do Nasdaq) polega też na tym, że - gdyby zakładac tu pewną równoległośc zachowań obu rynków - wzrosty w Europie właśnie osiągaja apogeum, a Polska ma jeszcze przed sobą kilkudziesięcioprocentowy ruch w górę. Taki cud to chyba się nie zdarzy. Czy z tych wykresów można byłoby wyprowadzic kompromis, że WIG osiąga okolice 29 000 - 30 000 pkt, a później zjazd do nowych minimów (oczywiście w razie, gdyby zrealizował się czarny scenariusz MFW)? 2009/04/29 20:26:03
lucdas.
a'propos twojej propozycji złożonej w komentarzu pod poprzednim wpisem. Dzięki, ale nie skorzystam. Uważam, że taka wymiana poglądów miałaby sens, gdybym miał dużo większą wiedzę, niż mam. Zapewniam Cię, że z wymiany poglądów ze mną niewiele byś wyniósł. Na razie przede mną jeszcze dużo nauki. powodzenia w inwestowaniu. 2009/04/30 00:09:27
bardzo trafny tekst.
Ja wcześniej byłem zwolennikiem scenariusza "mild optimism" - że główne uderzenie kryzysu zostało powstrzymane na świecie, inni pogrążą się w stagnacji a Polska stosunkowo szybko wyjdzie. Zakładałem dwa niebezpieczeństwa: dług (kraju i gosp.domowych) oraz banki. Te niebezpieczeństwa miały się zmaterializować w kwietniu. Co prawda się o tym mówiło w ostatnim okresie, ale sytuacja nie wygląda źle - dziś. Zastanawiam się jednak czy nie będzie kolejnego uderzenia kryzysu gdy te wszystkie wpompowane w gospodarkę dolary zostaną przemielone. Wtedy kolejne uderzenie dotknie mocno również Polskę. Mamy naprawdę stabilną sytuację makro, ale fale wciąż podmywają brzegi. Ten tekst jest bardzo dobry (choć ja tam nie wierzę w te wszystkie fale elliota i inne bzdury - a ten przebieg bessy na nasdaq jest po prostu klasyczny - podobnie wygląda reakcja na silny impuls na wykresach forexowych, nawet na krótkich interwałach). Czy może pan zdradzić jaki to jest "prosty model", którym pan prognozował PKB? jestem wielbicielem prostych modeli. 2009/04/30 08:18:09
Witam.
Nakładanie Nasdaqa i EuroStoxx 50 to graficzne nadużycie :-)) Dojście do maksimum było zupełnie inne, w szczególności Stoxx50 nie podwoił się podczas ostatniego pół roku hossy. Analogię do Nasdaq widziałbym raczej w sub-indexie typu Wig-Deweloperzy. Jako potencjalną niespodzienkę w pierwszej kolejności widziałbym delewarowanie pozycji carry-trade w Polsce. Gdy globalna inflacja tyknie i Szwajcaria zacznie podnosić stopy procentowe, wielu spekulantów walutowych nie będzie w stanie zapłacić rat hipotecznych co może wywołać proces automatycznego przewalutowywania. wykresygieldowe.bblog.pl/ 2009/04/30 12:50:57
www.michalstopka.pl:
"1) Skoro WIG spadł r/r tak mocno, co przy historycznych zależnościach powinno wskazywać mocną recesję w Polsce (np. PKB -2% czy -3% r/r) a dane za I kw. wskazuja, że jednak tak źle nie będzie ani w I q ani pewnie w II q, to powstaje pytanie dlaczego historyczne zależności nie do końca miałyby się sprawdzić? (bo w dużej mierze się sprawdziły wskazujac na mocne spowolnienie). " Z zależności przedstawionej tu - www.analizy.pekao.com.pl/pdf.php?id=330 - wynika, że dynamika rynku akcji sugerowała średnie tempo wzrostu PKB w I kw. w okolicach 0,5 proc. Jak dla mnie wszystko się zgadza. "Nasuwają mi się dwie możliwe odpowiedzi. Pierwsza, to jeżeli w kolejnych kwartałach miałaby się pojawić mocna inflacja, jak np. w latach 70-tych przez szoki podażowe. Wtedy mnożki zysków np. P/E "przeciętnie" było to około 7 czy 8 razy zyski. A w takim wariancie PKB Polski r/r byłoby "zero plus", nie takie katastrofalne wyniki spółek, ale giełda siłą rzeczy musiałaby się "dostosować" do niskich mnożników." Różne modele i symulacje dynamiki wskaźników inflacji, którymi się bawię ostatnio, wskazują na silny impuls cenowy w II półroczu spowodowany osłabieniem złotego. Sądzę, że dostosowanie się giełdy do niskich mnożników (P/E) nastąpi nie wskutek wzrostu tempa inflacji, ale dopiero z opóźnieniem, gdy ten skok dynamiki cen w gospodarce wymusi wzrost krótkoterminowych stóp procentowych. "Druga odpowiedź może być taka, że skoro w 2001 PKB było powyżej 4 %" Nie do końca rozumiem - w 2001 roku tempo wzrostu PKB spadało z 2,4 proc. w I kw, do 0,5 proc. w IV kw. "to aby spaść na PKB "zero +" wig musiał spaść o te 35-40%. Jednak w obecnej bessie PKB spadło z ponad 6% do "zero+" co dało ponad 50% spadek wigu" 1,5 pkt. proc. zmiany dynamiku PKB (druga pochodna aktywności gospodarczej) to ok. 25 pkt. proc. zmiany dynamiki rocznej cen akcji (druga pochodna WIG-u). "2) A drugie nasuwające się pytanie to czy, jeżeli w USA miałoby być nadal bardzo słabo a indeksy amerykański pogłębiły historyczne dołki (bo DAX na razie jest na poziomie 2004 r.), to czy Polskie indeksy też miałyby pogłębić spadki? Byłoby to sprzeczne z tym, co wydarzyło się w poprzedniej bessie, bo wtedy wig ustanowił dołek dwa lata wcześniej niż giełdy zachodnie (2001 zamiast 2003). Tutaj ponownie musiałyby zostać złamane "historyczne zależności":-)" Analogia do 2002 roku z nowymi dołkami na świecie i brakiem takowych na EM (w tym i na GPW), to wersja pośrednia pomiędzy tymi dwoma skrajnymi scenariuszzami - deflacyjnym i korekcyjnym reflacyjnym. 2009/04/30 13:52:49
athman
"Panie Wojtku, nurtuje mnie pytanie, co będzie się dziać z towarami przy scenariuszu deflacyjnym. Popyt i tak jest śladowy, rosną zapasy. Jeśli giełdy będą spadać, to gdzie się podzieje kapitał? Obligacje amerykańskie chyba już nie są seksi, a i strach ogólnie przygasł. Chińczycy kupują kopalnie i złoto, pewnie inni, którzy mają kapitał też wolą już mieć towary jako zabezpieczenie. Wychodziłoby mi więc, że towary nie spadną już wiele - przeciwnie mogą wzrosnąć i dodatkowo dobić gospodarkę. Co Pan o tym sądzi?" Dla przedstawionych analogii - z kryzysem azjatyckim i Nasdaqiem - dla ewentualnego deflacyjnego scenariusza wynika, że surowce nie muszą spadać nawet przy takim rozwoju wydarzeń: w 1999 co prawda spadły, ale w 2002 roku wzrosty. Ponieważ ja jednak do 2010 roku preferuję scenariusz reflacyjnego odbicia, to w tej wejsji ceny surowców stopniowo rosną., by ponownie wejść w bessę dopiero od 2010 roku. 2009/04/30 13:56:37
naroic:
"Z nałożenia obecnego wykresu WIG-u na wykres giełd południowoazjatyckich sprzed 10-u lat - gdyby je potraktowac bardzo dosłownie - wynika pewien paradoks. Ale nie należy tych nakładanek traktować dosłownie. To tylko zgrubna ilustracja hipotezy spadku cen akcji latem do nowych dołków spójnej z prognozami MFW dla gospodarki. 2009/04/30 14:02:48
hecer:
"Czy może pan zdradzić jaki to jest "prosty model", którym pan prognozował PKB? jestem wielbicielem prostych modeli." To zwykła regresja liniowa, gdzie zmienną objaśnianą (zależną) jest dynamika roczna realnego PKB, a zmiennymi objaśniającymi (niezależnymi) dynamiki roczne produkcji przemysłowej, produkcji budowlano-montażowej oraz sprzedaży detalicznej (urealnionej CPI). 2009/04/30 14:07:28
wykresy-gieldowe
"Analogię do Nasdaq widziałbym raczej w sub-indexie typu Wig-Deweloperzy." Tak, to jeszcze lepsza analogia. 2009/04/30 14:44:55
naroic,
dzięki za "czystą" i szczerą odpowiedź. Myślę, że nie jest tak źle jak piszesz. Ja też się uczę i nadal uważam, że jestem na początku drogi i jeszcze mam duuużo nauki, i chyba nie tylko ja, a błędy jeszcze ich wiele będę popełniał bo giełda w wielu przypadkach jest nieprzewidywalna. Do końca czerwca mam optymistyczny pogląd na rynek, potem może się trochę popsuć, to na chwilę obecną. Również, powodzenia w inwestowaniu. 2009/04/30 22:51:33
@ wojciech.białek
Z zależności przedstawionej tu - www.analizy.pekao.com.pl/pdf.php?id=330 - wynika, że dynamika rynku akcji sugerowała średnie tempo wzrostu PKB w I kw. w okolicach 0,5 proc. Jak dla mnie wszystko się zgadza. No właśnie nie zgadza się Z wykresu wyraźnie widać, że zarówno w 2000/2001 jak i przy ostatnim szczycie w 2007 kwartalne PKB było w max trochę powyżej 6%, jednak w 2001 r. roczny spadek WIGu w minimum było to -35% a ostatnio, w październiku 2008 spadek w minimum było to aż -59%!, co przy Pana przeliczeniu PKB (25% różnicy na WIGu to 1,5% PKB) powinno dać PKB w I lub II q 2009 co najmniej-1,5 % r/r, (bo w IV q 2001 w minimum PKB było +0,2% r/r i teraz powinno być to 1,5% niżej). A na to się najwyraźniej nie zanosi (no chyba, że w II q rzeczywiście PKB będzie -1,5% r/r, w co wątpię). Jak widać coś tutaj ewidentnie się nie zgadza. Postanowiłem to zbadać i chyba mam odpowiedź:-) Dokładnie taki sam paniczny przereagowany spadek giełd był podczas kryzysu rosyjskiego w październiku 1998 r., kiedy WIG spadł -39% r/r (czyli więcej niż w 2001 r.) ale w realnej gospodarce zakończyło się tylko na strachu i PKB w minimum tamtego spowolnienia, w kolejnym kwartale wyniosło całkiem przyzwoite +1,6% (w kolejnych kilku kwartałach było już znacznie lepiej). Innymi słowy wtedy na PKB było szybkie odbicie V, co można zobaczyć w pliku Excel w artykule, który właśnie napisałem na moim blogu (plik jest na dole, zakładka nr. 1): www.michalstopka.pl/gielda-i-pkb/ W 1998 potwierdzeniem V w gospodarce i na PKB było kilkumiesięczne odwrócone RGR, dokładnie takie, jak obecnie się uformowało na WIG (lewe ramię jesień 2008, głowa styczeń luty 2009 a ostatnie 2 tygodnie karłowate prawe ramię), tak jak pisałem w komentarzach do Pana przedostatniego artykułu: wojciechbialek.blox.pl/2009/04/Historia-nauczycielka-spekulanta.html Za takim scenariuszem przemawiają też fundamenty czy ostatnie dane makro. Zresztą to samo odwrócone RGR widać na Pana wykresie dla kryzysu azjatyckiego dla akcji w Azji Południowo-Wschodniej z lat 1996-98, z tym, że akurat, jeżeli chodzi o liczbę sesji, obecnie uformowanie odwróconego RGR nastąpiło trochę szybciej niż 10 lat temu (dzięki internetowi i mediom?) , co spowodowało, że jak Pan nałożył obecny wykres WIGu na tamten, to wychodzi, że brakuje jeszcze jednego spadku, ale moim zdaniem ten ostatni spadek przed odreagowaniem właśnie już nastąpił w styczniu i lutym 2009 (jest to głowa obecnego RGR) a przed nami jeszcze silne wzrosty na giełdzie. Za taką analizą obecnie przemawiałby fakt, że podczas kryzysów oprócz fundamentów bardzo ważne są również emocje i strach (no bo jak wycenić prawdopodobieństwo upadku systemu bankowego czy całej gospodarki?), stąd w 1998r jak i obecnie spadki na giełdach były prawdopodobnie zbyt mocne, co jednak, jak wskazują dane makro, prawdopodobnie ponownie było na wyrost (zresztą wystarczy zobaczyć na wskaźnik Cena/Wartość Księgowa dla WIGu, pod koniec lutego był on znacznie poniżej poziomu z 2001r, i to chyba można nazwać niedowartościowaniem w znaczeniu fundamentalnym:-) @ wojciech.białek "Druga odpowiedź może być taka, że skoro w 2001 PKB było powyżej 4 %" Nie do końca rozumiem - w 2001 roku tempo wzrostu PKB spadało z 2,4 proc. w I kw, do 0,5 proc. w IV kw Oczywiście pomyliłem się zamiast roku 2001 miało być rok 2000, kiedy PKB roczne PKB było trochę powyżej 4% 2009/05/01 00:59:04
bialek.wojciech
"I demogragia!!! I demografia!!" Akurat na ciekawy filmik się natknęłam i tak w nawiązaniu do dyskusji demograficznej pod poprzednimi wpisami: Musilm Demographics www.youtube.com/watch?v=XK1pnCldKZI Nie wiem na ile zawarte w nim informacje są wiarygodne, ale tak mi się jakoś z Pana blogiem skojarzyło ;-) Pojawia się też pytanie czy ewentualna pandemia świńskiej grypy miałaby jakiś wpływ na sytuację demograficzną w słabo rozwiniętych krajach? Kiepski system opieki zdrowotnej plus wysoki poziom przyrostu naturalnego ( małe dzieci jako jednostki szczególnie narażone nawet pomimo niskiej śmiertelności ). Zakładam, że pan Wojciech jako wielbiciel wszelkiego typu analogii i cykliczności zapewne zauważył, iż pandemie grypy wykazują około 40letni cykl ;-) Pozdrawiam, sikkim_temi 2009/05/01 09:31:14
Tez myslalem o tym, ze moze byc cos takiego jak na Nasdaqu. fSP500, fwig20 praktycznie nie przebily srednioterminowego szczytu 1934 i maja z tym klopoty, a juz byki sie podniecaja 2000-2500 pkt. fDAX przebil ale w piatek juz zawrocil i conajmniej szykuje sie korekta.
2009/05/01 10:28:10
A i jeszcze zauważyłem jedną ciekawą zależność dla USA dla poprzedniej bessy. Proszę zobaczyć, co stało się z zapasami na przełomie 2001/2002 i teraz (niestety brakuje ostatnich danych, ale gdyby je dopisać bylibyśmy około dołka z 2001/2002): www.bankier.pl/inwestowanie/notowania/macro/profil.html?id=50&size=big&type=max
jeszcze lepiej wygląda to dla danych miesiąc do miesiąca (też niekompletne): www.bankier.pl/inwestowanie/notowania/macro/profil.html?id=49&size=big&type=max Generalnie zapasy nie są uważane za dobry prognostyk, co się stanie w gospodarce, bo firmy mogą je np. zwiększać, jeżeli uważają, że w przyszłości będzie silny popyt jak również zapasy mogą się zwiększać, bo firmy "przestrzeliły się" z oczekiwaniami i popyt jest znacznie słabszy. Ale bardzo duży spadek zapasów sygnalizuje, że albo popyt jest znacznie silniejszy niż zakładano, albo firmy są bardzo pesymistycznie nastawione i nie złożyły zamówień. Tak czy tak w obu przypadkach jest to pozytywne dla gospodarki, bo w pierwszym gospodarka już rusza, a w drugim, jak tylko popyt cokolwiek się ożywi, trzeba będzie złożyć zamówienia i to gospodarkę też ruszy, tylko trochę później. Takie rozumowanie potwierdza środowa reakcja indeksów na niższe PKB za I kw. dla USA, gdzie w dużej mierze jego "słabość" wynikała właśnie ze znacznego spadku zapasów firm, co w swej istocie jest pozytywne i tak zareagowała giełda w USA jak i nasza. Oczywiście nie chodzi o to, że indeksy w USA nie mogą dalej spadać, bo mogą, ale dla Polsiej giełdy i tak nie ma to specjalnego znaczenia. Zresztą jeżeli światowi "finansowi "zarządzający zakładaliby, że USA dalej będzie spadać, to pewnie będą niedoważali się w benchmarku w USA, a przeważali EM, między innymi Polskę. A z drugiej strony jeżeli zakładają, że USA ma się dobrze zachowywać, to tym bardziej Polska:-) 2009/05/01 12:07:28
@WB
To zwykła regresja liniowa, gdzie zmienną objaśnianą (zależną) jest dynamika roczna realnego PKB, a zmiennymi objaśniającymi (niezależnymi) dynamiki roczne produkcji przemysłowej, produkcji budowlano-montażowej oraz sprzedaży detalicznej (urealnionej CPI). ale żeby wyszła panu prognoza na następny okres musiał to pan jakoś opóźnić, tzn zrobić jakieś "lags" między zmiennymi objaśnianymi a objaśniającymi... jak to jest w tym modelu? 2009/05/01 12:22:53
jeśli opóźnił pan zmienne objaśniające (dynamika produkcji, sprzedaży det, itp) np o jeden okres, to faktycznie wychodzi panu coś zbliżonego do modelu autoregresji, procesu AR(1) dla zmiennej objaśnianej (dynamika PKB) - dlatego, że te zmienne objaśniające składają na PKB w poprzednim okresie (kwartale); tylko że zamiast regresji dynamiki pkb na dynamikę opóznioną o kwartał, jest regresja na składniki tego pkb.
chyba że coś mieszam:) 2009/05/01 17:05:25
Motto:
Neelie Kroes (komisarz Unii Europejskiej ds. konkurencji): banki nie mogą ignorować zasad Od września 2008 poszukiwałem kredytu na wykończenie prawie gotowego mieszkania. Pod koniec września dostałem pozytywną decyzję Dombanku, ale w październiku zmienili zdanie. W końcu pożyczki potrzebnej do spłacenia wykonawcy (31 000 PLN) oraz ukończenia lokalu (26 000 PLN) udzieli mi osoba fizyczna pod zastaw wekslowy. Według Umowy w każdej chwili może zażądać wpisu do hipoteki gruntu. Odsetki 12% w skali roku, płatne kwartalnie. Karencja w spłacie kapitału do stycznia 2010. Odsetki nieopłacone w terminie są kapitalizowane w ciężar zadłużenia. W wypadku zmiany stopy WIBOR o ponad 1% od dnia referencyjnego (21 kwietnia 2009) proporcjonalnie zmianie ulegnie oprocentowanie pożyczki. W ten oto sposób, gdy banki zachowują się nieracjonalnie, klienci zaczynają eliminować je z rynku obrotu gotówką. Proste jak drut dla każdego kto choćby liznął ekonomię. Nazywa się substytucja - w tym wypadku usług finansowych. Nie piszę tego, żeby sprawiać przykrość doradcom bankowym, niektórzy są na prowizji i naprawdę starali mi się pomóc. Z odpowiedzi od nich (ten tekst wysłałem mailem do wszystkich, z którymi się zetknąłem) wynika, że cierpią przez politykę swych szefów. Część z nich już nie pracuje w banku. Może kiedyś do ich szefów dotrze, że brak im wiedzy i talentu? Na początek było motto. Na zakończenie cytat z Wyborczej z dnia 2009-04-28. "Jak to się dzieje, że banki, których zyski jeszcze w ubiegłym roku szły w setki milionów, teraz ledwie wychodzą na plus? Przede wszystkim coraz mniej zarabiają na kredytach, bo od początku roku akcja kredytowa praktycznie zamarła. Najmocniej odczuli to przedsiębiorcy - NBP podał, że ich zadłużenie w złotych od początku roku zwiększyło się zaledwie o miliard złotych. Rok temu w tym samym czasie firmy pożyczyły od banków dziesięć razy więcej! Wyhamowały też kredyty dla gospodarstw domowych - banki właściwie przestały udzielać kredytów hipotecznych w obcych walutach, a Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową prognozuje, że w najbliższych dwóch latach banki udzielą o 40-50 proc. mniej kredytów mieszkaniowych niż w minionym roku." No i ostateczny komentarz: Chyba banki muszą pogodzić się z myślą o stratach w bieżącym roku, wynikających z obłędnych warunków oprocentowania lokat w okresie spadających stóp procentowych - i wrócić do wykonywania swojej podstawowej roboty - działalności bankowej Inaczej klienci wyeliminują je z rynku. Każdego zainteresowanego napisaniem artykułu prasowego na powyższy temat zapraszam jacek.peszkowski@gmail.com 2009/05/01 22:37:52
www.michalstopka.pl:
"No właśnie nie zgadza się" Przedstawiona zależność pomiędzy zmianami PKB a zmianami cen akcji nie jest na tyle precyzyjna, żeby wyciągać z niej aż tak dokładne wnioski. Zapamiętałbym jednak na przyszłość ogólną regułę, że do hossy - wzrostu cen akcji w skali roku - potrzeba przynajmniej 3 proc. tempa wzrostu, a 1,5 pkt. proc. zmiany tempa wzrostu gospodarczego przekłada się na zmianę dynamiki rocznej cen akcji o 25 pkt. proc. W praktyce - uwzględniając średnio w przeszłości 5-miesięczne wyprzedzenie - WIG-20 powinien być na koniec 2009 roku na 1) ok. 1900 pkt (czyli tam gdzie był na koniec 2008 roku), jeśli w II kw. 2010 PKB będzie notował 3 proc. dynamikę. 2) ok. 1000 jeśli w II kw. 2010 PKB będzie notował bliską zerowej dynamikę roczną. 3) ok. 2400 jeśli w II kw. 2010 PKB będzie o ok. 4,5 pkt. proc. Na kluczowe pytanie "czy WIG-20" w ciagu 2009 rok spadnie poniżej lutego dołka?" odpowiedź brzmi: nie, jeśli PKB w I kw. 2010 będzie notował roczną dynamikę na poziomie przynajmniej 2,5 proc. 2009/05/01 22:45:45
sikkim_temi:
"Akurat na ciekawy filmik się natknęłam i tak w nawiązaniu do dyskusji demograficznej pod poprzednimi wpisami: Musilm Demographics www.youtube.com/watch?v=XK1pnCldKZI Nie wiem na ile zawarte w nim informacje są wiarygodne, ale tak mi się jakoś z Pana blogiem skojarzyło ;-)" Akurat mojemu komputerowi odebrało głos, ale obejrzę w poniedziałek. "Zakładam, że pan Wojciech jako wielbiciel wszelkiego typu analogii i cykliczności zapewne zauważył, iż pandemie grypy wykazują około 40letni cykl ;-)" Pandemia wybuchnie dopiero, gdy wszyscy będą już mieli dość kolejnych fałszywych alarmów podejrzewając, że to po prostu cykliczne kampanie organizowane przez koncerny farmaceutyczne. 2009/05/01 22:50:37
tr33:
"tr33 2009/05/01 09:31:14 Tez myslalem o tym, ze moze byc cos takiego jak na Nasdaqu. fSP500, fwig20 praktycznie nie przebily srednioterminowego szczytu 1934 i maja z tym klopoty, a juz byki sie podniecaja 2000-2500 pkt." Gdy przebije będzie to doskonały moment do sprzedaży. "fDAX przebil ale w piatek juz zawrocil i conajmniej szykuje sie korekta." Na naszym rynku ciągle jeszcze możliwe jest A-B-C trwające od połowy kwietnia. 2009/05/01 22:59:00
bialek.wojciech
"Pandemia wybuchnie dopiero, gdy wszyscy będą już mieli dość kolejnych fałszywych alarmów podejrzewając, że to po prostu cykliczne kampanie organizowane przez koncerny farmaceutyczne." Hmmm... chyba właśnie większość ludzi tak teraz reaguje. Za to producent Tamiflu nie narzeka na brak zamówień: news.bbc.co.uk/1/hi/programmes/newsnight/8028859.stm Przeciętna cena w polskich aptekach nie jest też niska - 200 zł za opakowanie. 2009/05/01 23:08:56
hecer:
"ale żeby wyszła panu prognoza na następny okres musiał to pan jakoś opóźnić, tzn zrobić jakieś "lags" między zmiennymi objaśnianymi a objaśniającymi... jak to jest w tym modelu?" To prosty model dynamiki PKB oparty na danych miesięcznych JUŻ OPUBLIKOWANYCH. A więc można już na tej podstawie prognozować dynamike PKB w I kw., bo GUS podał dane o produkcji jednej i drugiej oraz o sprzedaży detalicznej za styczeń, luty i kończący I kw. marzec. 2009/05/01 23:19:41
armithrone.online:
"to stuknie 34000 pkt na WIGu czy nie baudzo ??" Skłaniam się do wersji ze stuknięciem, ale dla porządku przedstawiłem też wersję bez. 2009/05/02 00:13:26
Obserwując zmiany rok do roku, traci sie zupełnie obserwację efektów o krótszym niż rok okresie i tak można zobaczyć recesję na dobre po tym, jak sie zaczęła. Ponieważ w okresie II kw-IV kw 2008 roku PKB (wyrównany sezonowo) wzrósł o 2,3%, więc wzrost PKB rok do roku w I kw 2009 o 1,7% oznacza kwartalny spadek o 0,6%, co po annualizowaniu (2,4%) daje nie taką małą znów kontrakcję.
Podejrzane jest jeszcze to, że ten "model" ma wyraźny prowzrostowy bias. Jeśli wzrost produkcji przemysłowej jest solidnie ujemny (najsilniej w III RP), wzrost sprzedaży detaliczna jest ujemny, a produkcja budowlana (która ma najmniejszy udział w PKB, co zresztą widac po większej zmienności) lekko tylko rośnie i ciagle mamy 1,7% wzrostu, to coś tu nie gra. Poza tym PKB to nie wszystko. NBER do datowania recesji w USA wykorzystuje więcej wskaźników: produkcję przemysłową, zatrudnienie, realne dochody minus transefy socjalne i sprzedaż hurtową i recesja w USA zaczęłą się wg NBER znacznie wczesniej niż nastapiła kontrakcja PKB. Na swojej stronie prezentuje wykresy różnych wskaźników dla Polski licznikmieszkan.atspace.com/gospodarka.html i jeśli nie nastąpi szybko odbicie aktywności gospodarczej (tak, że kontrakcja była na tyle minimalna, że trudno to nazwać recesją), to recesja już się zaczęła kilka miesięcy temu. 2009/05/02 09:29:23
Według najnowszej prognozy Komisji Europejskiej, polska gospodarka skurczy się w tym roku o 1,7%. Przelicytowali MFW.
A Tusk za moment będzie musiał oficjalnie i bez ściemy przyznac, że ma maga-dziurę w budżecie. Pierwsza informacja z Gazety Wyborczej, druga z Naszego Dziennika, żeby było pluralistycznie. Ciekawe co na to rynki w przyszłym tygodniu? 2009/05/02 09:45:58
@ wojciech.białek
Muszę przyznać, że Pana uwagi bardzo wiele mi dają, bo bardzo pomagają mi doskonalić mój warsztat analityczny. Rzeczywiście, teraz już w pełni zrozumiałem Pana tok rozumowania:-) W takim razie, jeżeli za parę miesięcy bylibyśmy "na zero" na WIGu to na przełomie 2009/2010 PKB musiałoby być około 3%. Osobiście wolę fundametalne zależności odnosić do WIGu, bo jest to indeks dochodowy a dodatkowo szerszy indeks rynkowy a przez to bardziej oddaje procesy zachodzące w gospodarce, czego brak indeksowi WIG20. Zresztą marcowe dołki na WIGu to jak na razie poziomy z 2004 roku (i szczyty hossy z 2000 roku) a ostatnią bessę cały czas wtedy można traktować jako korektę hossy, co prawda bardzo ostrą i głęboką, ale dopóki nie zejdziemy znacznie ponizej poziomów z marca 2009 to cały czas tylko korekta. Oczywiście na WIG20 sytuacja już tak nie wygląda. @ poszi Na PKB wpływa jeszcze eksport netto oraz wydatki rządowe. Eksport netto historycznie był ujemny więc zmniejszał PKB, jednak w I q będzie znacznie mniej ujemny (o wiele mocniejszy spadek importu niż eksportu) wię de facto poprawi PKB za I q 2009 w relacji do I q 2008. Wydatki rządowe też podejrzewam, że pomimo cięć, będą jednak wyższe r/r więc pozytywnie wpłyną na PKB. 2009/05/02 10:10:57
Wydatki rzadowe beda wieksze rok do roku - szczerze watpie. Poczytaj o nowej dziurze budżetowej.......
2009/05/02 10:45:15
dzien dobry Panie Wojciechu!
ostatnio przeczytalem ciekawy wywod na temat: 'ile potrwa bessa w usa?' Pana Sławomira Dębowskiego: analizatechniczna.blox.pl/2009/04/Ile-lat-potrwa-bessa-na-gieldach-w-USA-CzII.html ciekaw jestem jaka jest Panska opinia na ten temat? - bo po czesci przynajmniej pasuje do Panskiego modelu 'wzorcowej bessy'. z tym, ze ciekawe jest tez to - bardziej w kontekscie srednioterminowym - tez analiza Pana Dębowskiego, dzisiejszej sytuacji na naszym rynku akcji, podsumowanie: "w dluzszej kilkumiesiecznej perspektywie mozliwe sa spadki (o wigu20 - herodot:) ) (nowego dna moze nie byc podobnie jak bylo to w roku 2002-2003). uklad fal na wykresach gield zachodnich (s&p500, nasdaq100, nikkei225) jest niekorzystny. na wykresach tych indexow wciaz brakuje jeszcze jednej kilkumiesiecznej fali spadkowej. Dopiero pojawienie sie duzej spadkowej piatki moze doprowadzic do trwalszego wielomiesiecznego odbicia." - co mysli Pan o tym? i jak rozumiec to w kontekscie tego o czym Pan pisze? - wzrosty do maja (1900 na wig20), spadki do 1500, i na jesien wzrosty ponad 1900? pozdrawiam! 2009/05/02 10:49:51
GOSPODARZ:
i jeszcze jedno! najciekawsze: analizatechniczna.blox.pl/2009/04/Ile-lat-potrwa-bessa-na-gieldach-w-USA.html czesc pierwsza! i wykres, ktory daje do myslenia: 68 LAT HOSSY, i obecna WIELKA BESSA jakie jest Panskie zdanie Panie Wojciechu? - technikiem jest Pan niezlym, a z technicznego punktu widzenia wszystko by sie zgadzalo! hmm... ? 2009/05/02 14:44:09
@poszi
Bardzo ciekwe te wykresy, dające do myślenia. @ naroic "Według najnowszej prognozy Komisji Europejskiej, polska gospodarka skurczy się w tym roku o 1,7%. Przelicytowali MFW." A jakie PKB dla Polski w 2009 prognozowało MFW czy Komisja Europejska w 2007 czy 2008? Jak to ktoś kiedyś powiedział: "Kto to jest ekonomista? Ekonomista to osoba, która perfekcyjnie potrafi wytłumaczyć, dlaczego jego poprzednia prognoza się nie sprawdziła":-) Nic dodać nic ująć na temat polegania na takich prognozach. Jak na razie nie spotkałem się z lepszymi prognozami PKB jak na podstawie głosowania przez inwestorów swoimi pieniędzmi, czyli zmian indeksów giełdowych. A to co dzieje się od dwóch miesięcy na giełdzie wskazuje, że prawdopodobieństwo wystąpienia recesji w 2009 r. (jako PKB za cały 2009) w Polsce coraz bardziej dąży do zera:-). Zresztą tak jak od połowy 2007 wskazywało na zejście PKB w okolice zera i do kosza można było wywalić te wszystkie optymistyczne prognozy "ważnych instytucji". @jurgenes "Wydatki rzadowe beda wieksze rok do roku - szczerze watpie. Poczytaj o nowej dziurze budżetowej......." Z powodu powyższego komentarza poczekałbym do "dzielenia skóry na niedźwiedziu" do momentu jak budżet 2009 rzeczywiście się zamknie. Bo to, że dziura się zwiększy to było wiadomo od dawna, ale czy będzie aż taka katastrofa? Jeżeli PKB na przełomie 2008/2009 będzie 2 czy 3% r/r nie będzie tak źle. Zresztą te wszystkie ostatnie cięcia prognoz PKB Polski prognozujące recesję w Polsce jak i bardzo pestymistyczne nastroje wielu osób wieszczących koniec gospodarki do złudzenia przypominają mi nastroje z 2002 roku, a szczególnie 2003, kiedy rozpoczynała się mega hossa. Oczywiście pozostaje kwestią otwartą co wydarzy się po odreagowaniu w gospodarce, jakie prawdopodobnie się zaczyna, ale to już kwestia przełomu lat 2010/2011 a jak na razie jest to dosyć odległa perspektywa, przynajmniej dla mnie:-) 2009/05/02 19:02:20
Ja jednak jestem zwolenikiem profesora Drożdża. Czyli dołek kryzysu na przelomie 2009-2010, moim zdaniem dolek bedzie w marcu 2010, a nastepnie juz tylko w gore, az do okolo 2023-2024, gdzie dojdzie do zalamania systemu finansowego, w ktorym zyjemy. Dlaczego taki scenariusz - poniewaz swiat rozwija sie wedlug krzywej wykladniczej !!!! I tyle w tym temacie. Pozdrawiam!
2009/05/03 13:12:40
Panie Wojciechu jak Pan ocenia 5 lat członkostwa Polski w UE ? Jakie widzi Pan plusy a jakie minusy akcesji Polski do UE ?
2009/05/03 16:47:29
sikkim_temi:
"Za to producent Tamiflu nie narzeka na brak zamówień: news.bbc.co.uk/1/hi/programmes/newsnight/8028859.stm Przeciętna cena w polskich aptekach nie jest też niska - 200 zł za opakowanie." Mam coś lepszego. Informacja prosto z Meksyku z 9 marca: "Sanofi-aventis invests 100 million in new facility in Mexico to produce seasonal and pandemic influenza vaccine" en.sanofi-aventis.com/press/press_releases/2009/ppc_24324.asp 2009/05/03 16:53:39
sikkim_temi:
I jeszcze jedna ciekawostka tym razem z Kanady. Ludzie zarazili świnie świńską grypą: "Alberta pigs infected with swine flu OTTAWA - Pigs at an Alberta farm caught the same swine flu strain that has sickened hundreds of humans around the world, federal officials said Saturday. A farmhand who travelled to Mexico and fell ill upon his return apparently infected the pigs with the H1N1 influenza virus, said Dr. David Butler-Jones, Canada's chief public health officer. "So far, basically what we're seeing in the pig is the same strain as we see in the humans," Butler-Jones said. "The concern is that if it's circulating in a pig herd, that any other humans that come onto the farm might be exposed and be at risk." This is the first time this swine flu virus has been found in pigs." cnews.canoe.ca/CNEWS/Canada/2009/05/02/9326486-cp.html 2009/05/03 17:43:25
hmm najpierw szalone krowy, potem ptasia grypa, teraz świnska a ludzie uparcie nie chcą przejść na wegetarianizm ...
a najlepsze są teksty "wieprzowina jest bezpieczna, można jeść" a dalej w tej samej wybiórczej gazecie wypowiada się eXpert (cytuje z pamięci więc nie dosłownie) "w zasadzie świnska grypa może być przeniesiona w mrożonce bo mrożenie nie zabija tego" ;) 2009/05/03 18:02:05
bialek.wojciech
"Mam coś lepszego. " Od razu lepszego! Choć muszę przyznać, że ciekawe i nie będę się spierała ;-) W Polsce przygotowań na razie nie widać. Dowiedziałam się, że w pewnym średniej wilekości mieście w małopolsce szpitale są "świetnie wyposażone". Na dzień dzisiejszy tak zwany szpital wojewódzki nie posiada ANI JEDNEGO opakowania leku antywirusowego. PS.Trochę się nam zrobiła dyskusja nie na temat. Najwyraźniej nie tylko ja lubię się "głupotami" zajmować. ;-) Pozdrawiam, sikkim_temi 2009/05/03 20:09:47
poszi:
"Obserwując zmiany rok do roku, traci sie zupełnie obserwację efektów o krótszym niż rok okresie i tak można zobaczyć recesję na dobre po tym, jak sie zaczęła. Ponieważ w okresie II kw-IV kw 2008 roku PKB (wyrównany sezonowo) wzrósł o 2,3%, więc wzrost PKB rok do roku w I kw 2009 o 1,7% oznacza kwartalny spadek o 0,6%, co po annualizowaniu (2,4%) daje nie taką małą znów kontrakcję." To prawda, ale z drugiej strony amerykański zwyczaj prezentowania zamian kwartalnych zannualizowanych prowadzi do generowania dużej zmienności, który utrudnia ocenę ogólniejszej tendencji spowolnienie-ożywienie. "Podejrzane jest jeszcze to, że ten "model" ma wyraźny prowzrostowy bias. Jeśli wzrost produkcji przemysłowej jest solidnie ujemny (najsilniej w III RP), wzrost sprzedaży detaliczna jest ujemny, a produkcja budowlana (która ma najmniejszy udział w PKB, co zresztą widac po większej zmienności) lekko tylko rośnie i ciagle mamy 1,7% wzrostu, to coś tu nie gra." Parametry modelu zostały ustalone ze 2 lata temu i od tamtej pory ich nie ruszałem. Pretensje można mieć do metody najmniejszych kwadratów. "Poza tym PKB to nie wszystko. NBER do datowania recesji w USA wykorzystuje więcej wskaźników: produkcję przemysłową, zatrudnienie, realne dochody minus transefy socjalne i sprzedaż hurtową i recesja w USA zaczęłą się wg NBER znacznie wczesniej niż nastapiła kontrakcja PKB." To prawda... en.wikipedia.org/wiki/National_Bureau_of_Economic_Research#Recession_markers ..., ale z drugiej strony NBER podaje swoje ustalenia zwykle z rocznym opóźnieniem... www.nber.org/cycles/dec2008.html ... co z praktycznego punktu widzenia jest mało praktyczne. "Na swojej stronie prezentuje wykresy różnych wskaźników dla Polski licznikmieszkan.atspace.com/gospodarka.html i jeśli nie nastąpi szybko odbicie aktywności gospodarczej (tak, że kontrakcja była na tyle minimalna, że trudno to nazwać recesją), to recesja już się zaczęła kilka miesięcy temu." Fajne wykresy. Proszę o więcej. 2009/05/03 20:15:37
naroic:
"Według najnowszej prognozy Komisji Europejskiej, polska gospodarka skurczy się w tym roku o 1,7%. Przelicytowali MFW." Kto da więcej? "A Tusk za moment będzie musiał oficjalnie i bez ściemy przyznac, że ma maga-dziurę w budżecie." Jak się planuje budżet w oparciu o nierealistyczne założenia: "10 czerwca 2008 r Rząd przyjął założenia do budżetu na 2009 r.: 5,0% wzrostu PKB i 18,2 mld zł deficytuRząd przyjął dziś założenia do budżetu na 2009 rok, zakładające m.in. wzrost PKB o 5,0% zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami i wobec 5,5% oczekiwanych w tym roku, poinformował minister finansów Jacek Rostowski. Inflacja średnioroczna zakładana jest na poziomie 2,9%. "Deficyt centralny będzie wynosił 18,2 mld zł. Będzie to najniższy zaplanowany deficyt od roku 2000. Oczywiście, będzie to dużo mniejszy deficyt w relacji do PKB niż ten deficyt 18-mld stanowił wówczas w 2000 roku" powiedział Rostowski. Jego zdaniem, znaczące obniżenie deficytu, z 27 mld zł w 2008 r. do 18,2 mld zł w 2009 r., to dowód na "daleko posuniętą reformę finansów publicznych". biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/21356,rzad_przyjal_zalozenia_do_budzetu_na_2009_r_5_0_wzrostu_pkb_i_18_2_mld_zl_deficytu.html ... to się robi dziura. 2009/05/03 20:38:06
herodot1:
"ostatnio przeczytalem ciekawy wywod na temat: 'ile potrwa bessa w usa?' Pana Sławomira Dębowskiego: analizatechniczna.blox.pl/2009/04/Ile-lat-potrwa-bessa-na-gieldach-w-USA-CzII.html ciekaw jestem jaka jest Panska opinia na ten temat? - bo po czesci przynajmniej pasuje do Panskiego modelu 'wzorcowej bessy'. z tym, ze ciekawe jest tez to - bardziej w kontekscie srednioterminowym - tez analiza Pana Dębowskiego, dzisiejszej sytuacji na naszym rynku akcji, podsumowanie: "w dluzszej kilkumiesiecznej perspektywie mozliwe sa spadki (o wigu20 - herodot:) ) (nowego dna moze nie byc podobnie jak bylo to w roku 2002-2003). uklad fal na wykresach gield zachodnich (s&p500, nasdaq100, nikkei225) jest niekorzystny. na wykresach tych indexow wciaz brakuje jeszcze jednej kilkumiesiecznej fali spadkowej. Dopiero pojawienie sie duzej spadkowej piatki moze doprowadzic do trwalszego wielomiesiecznego odbicia." - co mysli Pan o tym? i jak rozumiec to w kontekscie tego o czym Pan pisze? - wzrosty do maja (1900 na wig20), spadki do 1500, i na jesien wzrosty ponad 1900?" Kłaniam się, widzę, że Sławek Dębowski, którego ktoś tu ostatnio poszukiwał, się znalazł. Widzę, że opowiada się on za wzorcem a la 2002 (patrz analogie przedstawione wyżej). Ja bardziej się skłaniam do modelu 1999 oraz 1938 i 1974-75. Ale tego nie da się jednoznacznie rozstrzygnąć, bo różnica w tempie wzrostu w I kw. 2010 na poziomie 1 pkt. proc. może powodować, żę WIG zrobi albo nie zrobi nowy dołek. "i jeszcze jedno! najciekawsze: analizatechniczna.blox.pl/2009/04/Ile-lat-potrwa-bessa-na-gieldach-w-USA.html czesc pierwsza! i wykres, ktory daje do myslenia: 68 LAT HOSSY, i obecna WIELKA BESSA jakie jest Panskie zdanie Panie Wojciechu? - technikiem jest Pan niezlym, a z technicznego punktu widzenia wszystko by sie zgadzalo!" To prawda, że na wykresie z lat 1932-2000 pełna elliottowska piątka jest bazową interpretacją. Naturalnym celem korekty takiego impulsu byłby "zasięg fali czwartej niższego rzędu" czyli zakres wahań cen akcji w z lat 70-tych, a ruch od 2000 roku byłby ruchem rzędu przynajmniej tego - o ile nie wyższego - co ten z lat 1929-1932 (prawie -90 proc.). Pozostaje kwestia czasu i kształtu korekty. Impuls wzrostowy trwał 68 lat. Korekta z lat 1929-1932 była wyjątkowo krótka. Ta oczekiwana może równie dobrze zająć półtora trzydziestokilkuletniego - pokoleniowego? - cyklu, którego istnienie sugeruje wykres realnego indeksu cen akcji w USA. Na razie bessa od 2000 przyjmuje formę nieregularnej "trójki", co sugeruje - jeśli przyjmiemy, że ma potrwać długo i zejść znacznie niżej - że ta trójka to pierwsza trójka innej większej sekwencji 3-3-5. Ale to już właściwie dowolne spekulacje. 2009/05/03 22:00:54
Przyrównanie NYA monthly today do lat 29-32
wtedy: www.capitalstool.com/forums/index.php?act=attach&type=post&id=112745 dzis: www.capitalstool.com/forums/index.php?act=attach&type=post&id=112746 2009/05/03 22:20:47
Gospodarz:
"Parametry modelu zostały ustalone ze 2 lata temu i od tamtej pory ich nie ruszałem. Pretensje można mieć do metody najmniejszych kwadratów." Ale model, którego dane wejściowe nigdy nie zawierały recesji może mieć kłopot przewidzieć recesję, nieprawdaż? W Polsce nigdy od 1990 roku nie było znaczącego spadku aktywności ekonomicznej. Był albo dość gwałtowny, ale bardzo krótki (1998), albo długi, ale bardzo płytki (2001-2002). Skąd model ma "wiedzieć", co się dzieje w czasie prawdziwej recesji? W gospodarce są sprzężenia zwrotne i inaczej takie sprzężenia działają w czasie ekspansji, inaczej w czasie spowolnienia, a inaczej w czasie recesji. "..., ale z drugiej strony NBER podaje swoje ustalenia zwykle z rocznym opóźnieniem... " Tak, ale tylko dlatego, że NBER jest ostrożny. Niezależni komentatorzy korzystając ze wskaźników, które śledzi NBER ogłaszali początek recesji dużo wcześniej: www.econbrowser.com/archives/2008/03/pretty_darn_goo.html krugman.blogs.nytimes.com/2008/03/07/it-has-begun/ "Fajne wykresy. Proszę o więcej." Bardzo proszę :) Nawet te miesieczne wyniki GUSu są z opóźnieniem. Jest jednak wskaźnik, który można śledzić "na żywo". Tym wskaźnikiem jest zapotrzebowanie na moc elektryczną. Polskie Sieci Energetyczne publikują takie dane z jednodniowym tylko opóźnieniem. Ponieważ to przemysł jest głównym odbiorcą energii, takie dane sondują w pewien sposób wyniki przemysłu. Sporządziłem więc odpowiednie wykresy: licznikmieszkan.atspace.com/energia.html Na pierwszym wykresie są dane surowe, włacznie z kwietniem 2009. I widać, że trzeba się cofnąć do 2003 roku, żeby znaleźć porównywalny kwiecień. To jest naprawdę sporo i to jest dowodem na sporą zapaść. Warto jednak odfiltrować efekty sezonowe i to pokazuje drugi wykres i widac, że wyraźne kłopoty zacżęły sie ujawniać w drugiej połowie 2008 roku. To jednak jeszcze nie wszystko, bowiem energię elektryczną zużywa się też do ogrzewania i klimatyzacji, a to zależy od pogody, a nie od produkcji przemysłowej. Trzeci wykres uwzględnia tzw. stopniodni ogrzewania i klimatyzacji, ktore znakomicie oddają zapotrzebowanie na energię w związku z ogrzewaniem i klimatyzacją (dane te wziąłem z serwisu www.wunderground.com dla Warszawy). Po odfiltrowaniu pogody, możemy nałożyć wyniki na wykres wyrównanej sezonowo produkcji przemysłowej. Ponieważ wyniki energetyki mają też wpływ na produkcje przemysłową (9% produkcji sprzedanej), więc uwzględniłem 91% mocy po odfiltrowaniu pogody i 9% bez filtrowania pogody. Korelacja z produkcją przemysłowa jest na ogół znakomita. Wyniki marca 2009 wyraźnie jednak odstają. Możliwe, że coś się zepsuło w korelacji, być przemysł zaczął oszczędzać energię, być może nastąpiło przesunięcie produkcji z działów energochłonnych do energooszczędnych, ale być może marzec 2009 to był chwilowy wyskok i wyniki te sie nie powtórza i już w kwietniu powrócimy do spadków produkcji. Nie sądzę, żeby kwiecień okazał się dramatycznie zły, ale prawdopodobnie wrócimy do poziomów z lutego czy stycznia (po wyrównaniu sezonowym), a to oznacza kontynuację recesji w przemyśle. Kłopoty w przemyśle z pewnym opóźnieniem przesączają się do reszty gospodarki (spora część usług działa na potrzeby przemysłu, poza tym zatrudnienie i płace w przemysłe mają wpływ na sprzedaż detaliczną), więc kontynuacja recesji w przemyśle oznacza coraz to większe prawdopodobieństwo pogłębiania się problemów w reszcie gospodarki. 2009/05/04 17:06:51
@poszi
Bardzo ciekawy model. Niestety, nie uwzglednia Wielkanocy, ktora jest swietem ruchomym (marzec/kwiecien). Spada wowczas zapotrzebowanie na moc i stad dziwne zachowanie wykresu w tym terminie. @WB Jaka jest Pana prognoza dla zlotowki na najblizsze pol roku? 2009/05/04 18:06:42
hf20:
W przypadku pierwszego wykresu, owszem, to jest bez żadnej obróbki. Tym niemniej i tak Wielkanoc była w kwietniu też w wiekszości z poprzednich lat (2003, 2004, 2006, 2007), a zużycie wróciło do poziomu z 2003 roku. Następne wykresy jednak są wyrównane sezonowo, tzn. na Wielkanoc, na dni robocze, na miesiąc i w końcu na stopniodni metodą TRAMO/SEATS, Arima model (011)(011). 2009/05/04 21:33:14
Witam wszystkich,
Jutro szykuje sie High open i masowa realizacja na oporze? Ciekawie sie robi - np. BOVESPA już jest bliżej szczytów niż dołków (tak jakby w200 był na 2400) - to oznacza, że przemysł brazylijski najbardziej skorzysta na pompowanych dolarach w system? Właściwie kończymy prognozowana przez Pana Wojtka falę...chyba, ze będzie V-recovery ala 1999, ale i tak tempo jest niesłychane... 2009/05/04 22:35:36
jureke.30:
"Panie Wojciechu jak Pan ocenia 5 lat członkostwa Polski w UE ? Jakie widzi Pan plusy a jakie minusy akcesji Polski do UE ?" Uważam, że członkostwo takiego kraju jak Polska w UE to zaszczyt dla tej organizacji (i same plusy). ;-) 2009/05/04 22:42:02
stoje_i_patrze:
"Przyrównanie NYA monthly today do lat 29-32 wtedy: www.capitalstool.com/forums/index.php?act=attach&type=post&id=112745 dzis: www.capitalstool.com/forums/index.php?act=attach&type=post&id=112746" Ja nie przepadam za modelem z lat 1929-32. W swoich poprzednich komentarza starałem się pokazać, że jesteśmy już w 9-tym roku bessy, czyli bardziej w 1938-ym niż 1931-ym. Z recesją mamy do czynienia, gdy ludzie tracą pracę, z depresją, gdy tracą oszczędności w bankach. W warunkach "miękkiego" papierowego pieniądza o porządną deflację taką jak w latach 30-tych trudno. Dlatego jestem zwolennikiem długiej bessy - deflacyjnej, ale przerywanej korekcyjnymi reflacyjnymi epizodami. 2009/05/04 22:53:00
poszi:
"Nawet te miesieczne wyniki GUSu są z opóźnieniem. Jest jednak wskaźnik, który można śledzić "na żywo". Tym wskaźnikiem jest zapotrzebowanie na moc elektryczną. Polskie Sieci Energetyczne publikują takie dane z jednodniowym tylko opóźnieniem. Ponieważ to przemysł jest głównym odbiorcą energii, takie dane sondują w pewien sposób wyniki przemysłu. Sporządziłem więc odpowiednie wykresy" Genialny pomysł! Gratuluję. No i strona dane łatwe do ściągnięcia ze strony PSE: www.pse-operator.pl/index.php?modul=13 Niech Pan spróbuje porównać zmiany roczne zapotrzebowaniana na energię ze zmianami rocznymi produkcji przemysłowej. Ciekawe jaka wartość współczynnika korelacji się pojawi. 2009/05/04 23:14:18
hf20:
"@WB Jaka jest Pana prognoza dla zlotowki na najblizsze pol roku?" Złoty na razie pięknie trzyma się scenariusza zasugerowanego w styczniu w komentarzu "10 lat za Azjatami": wojciechbialek.blox.pl/2009/01/10-lat-za-Azjatami.html Będę musiał zrobić uaktualnienienie tego scenariusza niebawem. Analogia ta sugeruje, że złoty wyczerpał już właściwie swój potencjał wzrostowy i od końca maja do lata (lipiec?) powienien wejść w korektę kasującą np. połowę umocnienia od lutego. Potem aprecjacja uległaby wznowieniu kulminując na początku 2010 roku. 2009/05/04 23:21:37
bull_matador
"Właściwie kończymy prognozowana przez Pana Wojtka falę...chyba, ze będzie V-recovery ala 1999, ale i tak tempo jest niesłychane..." Na krótką metę jesteśmy nad "projekcjami" hossy na S&P i WIG-20, które przedstawiłem tu: wojciechbialek.blox.pl/2009/03/Najlepiej-od-wrzesnia-1939-cz-2.html i tu: wojciechbialek.blox.pl/2009/04/Historia-nauczycielka-spekulanta.html Rynek idzie w górę szybciej niż te w sumie bardzo optymistyczne scenariusze. Na tych poziomach pozostaje już raczej mało twórczy krótkoterminowy sceptycyzm. Wydaje się, że zgodnie z wcześniejszym planami sprawdzi się "sell in May", ale nie mam na razie jakichś zbyt mądrych pomysłów na to kiedy dokładnie i na jakim poziomie. 2009/05/05 05:43:10
Nic dodac nic ująć . Ostatni tydzień wzrostów ...albo trzeba zmienic optykę
Wyskok optymizmu i w USA PTI 30.04 180,96 2009/05/05 11:54:59
Wojtku,
czyli raczej jesteś przekonany, że jednak już za chwilę (do połowy maja) nastąpi korekta. Ale czy płytka i następne odbicie, czy jednak głęboka, może zjadająca tą wiosenną minihossę. Czyli ma się spełnić ten sen "sell in May", a może nie w tym maju ? Jest możliwość, że SP500 dojdzie do conajmniej 950 pkt. wtedy WIG20 do ponad 2100 pkt. A co sądzisz - powiesz o tym wpisie: spekulant.blox.pl/2009/05/Fala-B-plynie.html 2009/05/05 13:52:13
lucdas:
"czyli raczej jesteś przekonany, że jednak już za chwilę (do połowy maja) nastąpi korekta. Ale czy płytka i następne odbicie, czy jednak głęboka, może zjadająca tą wiosenną minihossę. Czyli ma się spełnić ten sen "sell in May", a może nie w tym maju ?" W tym. "Jest możliwość, że SP500 dojdzie do conajmniej 950 pkt. wtedy WIG20 do ponad 2100 pkt." Insz Allach. "A co sądzisz - powiesz o tym wpisie: spekulant.blox.pl/2009/05/Fala-B-plynie.html " Autor powinien zacząć strosować polskie znaki diakrytyczne. 2009/05/05 15:10:25
Wojtku,
bardzo dziękuję ! Skoro jednak wystąpi także i "w tym maju" to "CZY GŁĘBOKA" czy jednak płytka. Wcześniej jeśli dobrze pamiętam to przedstawiłeś nastepującą perspektywę; wzrosty do końca maja, następnie spadki do lipca, następnie wzrosty do jesieni, chyba końca roku, następnie spadki od początku 2010 roku a potem się zobaczy Teraz jesteśmy trochę "starsi" czy podczymujemy tą wizję, czy modyfikujemy ! 2009/05/05 16:19:57
lucdas:
"Teraz jesteśmy trochę "starsi" czy podczymujemy tą wizję, czy modyfikujemy !" My podtrzymujemy, ale nie jesteśmy do niej zbytnio przywiązani: w krótkim terminie rynek może sobie wyczyniać właściwie co chce i nie musi to mieć wielkiego sensu. 2009/05/05 20:30:03
WB:
"Niech Pan spróbuje porównać zmiany roczne zapotrzebowaniana na energię ze zmianami rocznymi produkcji przemysłowej. Ciekawe jaka wartość współczynnika korelacji się pojawi." Zrobiłem. Surowe dane mają słaby współczynnik korelacji, R=0,4. Po usunieciu jednak efektu "stopniodni" ogrzeewania i klimatyzacji korelacja mocno rośnie do R=0,79 i po wyświetleniu wykresu widać sporą zbieżność. Lepsza jest korelacja, jesli usuniemy wyniki wcześniejsze niż z 2005 roku: 0,87. Ciekawe są parametry regresji. Wg niej produkcja przemysłowa rośnie 3% rocznie przy zerowym wzroscie zapotrzebowania na energie elektryczną. A każde dalsze 2,2 pkty wzrostu produkcji przemysłowej odpowiadają 1 pkt wzrostowi zapotrzebowania na moc. Model przewiduje 14,1% spadek produkcji przemysłowej (po wyrównaniu sezonowym) w kwietniu. W marcu przewidywał 9,1%, a w lutym 8,6%. Faktyczne spadki w marcu i lutym wynosiły odpowiednio (po wyrównaniu sezonowym GUS) 10,8% i 12,7%. Odchylenie standardowe to 4,3 punkta, czyli jest mocno prawdopodobne, że spadek produkcji w kwietniu jednak się pogłębi. Co ciekawe użycie danych dotyczących produkcji wyrównanej sezonowe przeze mnie (a nie przez GUS) daje nieco wiekszy współczynnik korelacji: 0,82 i 0,89 od 2005 roku. Wg mojego wyrównania produkcja spadła w marcu o 7,1%, a w lutym o 11,3%, a model "elektryczny" daje -7,9% w lutym, -8,4% w marcu i -13,2% w kwietniu. Sprawdziłem też, czy miksowanie 91% zużycia mocy po odjęciu stopniodni (co miałoby modelować konsumentów energii) i 9% bez odjęcia (co miałoby modelować producentów energii) pomaga i okazuje sie, że jednak nie, pogarsza się nieco współczynnik korelacji. Sprawdzałem też, czy przesuwanie serii o miesiąc poprawia korelacje, ale pogarsza. Natomiast poprawia wzięcie zmiany poboru mocy nie z danego miesiąca, ale średnią z danego i poprzedniego (zapewne jest opóźnienie między poborem mocy, a sprzedaniem produktu). Współczynnik korelacji rośnie wtedy do 0,83 i optycznie też nieco sie poprawia zgodniość, ale to nie jest wielka różnica. 2009/05/05 22:18:52
bw0
"Panie Wojtku, oprócz wiedzy także szacun za poczucie humoru." ;-) 2009/05/05 23:00:54
poszi
"Zrobiłem. Surowe dane mają słaby współczynnik korelacji, R=0,4. Po usunieciu jednak efektu "stopniodni" ogrzeewania i klimatyzacji korelacja mocno rośnie do R=0,79 i po wyświetleniu wykresu widać sporą zbieżność. Lepsza jest korelacja, jesli usuniemy wyniki wcześniejsze niż z 2005 roku: 0,87." To rewelacyjny wynik. Korelacja dynamiki rocznej produkcji ze zmianami WIG-u to tylko 0,72. To samo dla zmian złotowych cen metali przemysłowych to 0,78. Oczekiwania gospodarcze w Niemczech wg IFO dają 0,67. Mój ulubiony wskaźnik czyli indeks kursów "commodity currencies" do złotego 0,72 (ale on widzi 5 miesięcy do przodu). "Ciekawe są parametry regresji. Wg niej produkcja przemysłowa rośnie 3% rocznie przy zerowym wzroscie zapotrzebowania na energie elektryczną. A każde dalsze 2,2 pkty wzrostu produkcji przemysłowej odpowiadają 1 pkt wzrostowi zapotrzebowania na moc. Model przewiduje 14,1% spadek produkcji przemysłowej (po wyrównaniu sezonowym) w kwietniu. W marcu przewidywał 9,1%, a w lutym 8,6%. Faktyczne spadki w marcu i lutym wynosiły odpowiednio (po wyrównaniu sezonowym GUS) 10,8% i 12,7%. Odchylenie standardowe to 4,3 punkta, czyli jest mocno prawdopodobne, że spadek produkcji w kwietniu jednak się pogłębi." Wszystkie wskaźniki, na które patrzę sugerują wynik w kwietniu wyższy niż w styczniu-lutym. Te -14 by mnie mocno zaskoczyło i chyba zacząłbym wierzyć w Komisję Europejską. ;-) "Co ciekawe użycie danych dotyczących produkcji wyrównanej sezonowe przeze mnie (a nie przez GUS) daje nieco wiekszy współczynnik korelacji: 0,82 i 0,89 od 2005 roku. Wg mojego wyrównania produkcja spadła w marcu o 7,1%, a w lutym o 11,3%, a model "elektryczny" daje -7,9% w lutym, -8,4% w marcu i -13,2% w kwietniu." Jakby się Pan jeszcze dobrał do danych PGNiG-u o sprzedaży gazu dla przemysłu (lub podobnych tego typu), to problem stanowiliby już tylko racjonalizatorzy. 2009/05/06 00:52:02
poszi
"Sprawdzałem też, czy przesuwanie serii o miesiąc poprawia korelacje, ale pogarsza. Natomiast poprawia wzięcie zmiany poboru mocy nie z danego miesiąca, ale średnią z danego i poprzedniego (zapewne jest opóźnienie między poborem mocy, a sprzedaniem produktu). Współczynnik korelacji rośnie wtedy do 0,83 i optycznie też nieco sie poprawia zgodniość, ale to nie jest wielka różnica" Czy nie należałoby uwzględnić zapisów umów na dostawę definiujacych zasady rozliczeń. Jeżeli dobrze kojarzę, to w przypadku odbiorców detalicznych mamy naliczenia 2 miesięczne prognozowane na podstawie dotychczas zużytej energii z dodatkową korektą po 2m. 2009/05/06 09:34:25
WB: Warto również spojrzeć na wskaźnik PMI (markit.com) za kwiecień: było to 42.1 pkt, czyli odrobinę mniej niż w marcu. Potwierdza to tezę, że może nie być gwałtownego odbicia w gospodarce (a zatem i na giełdzie). Co Pan myśli o tym wskaźniku?
Model ze zużyciem prądu jest naprawdę rewelacyjny, ciekaw jestem jego wyników dla pierwszych tygodni maja. 2009/05/06 10:56:17
prognozapkb:
"WB: Warto również spojrzeć na wskaźnik PMI (markit.com) za kwiecień: było to 42.1 pkt, czyli odrobinę mniej niż w marcu. Potwierdza to tezę, że może nie być gwałtownego odbicia w gospodarce (a zatem i na giełdzie). Co Pan myśli o tym wskaźniku?" Akurat markit odciął dostęp do PMI w bazie danych, z której korzystam. Ale z wcześniejszych testów pamietam, że pomimo wysokiej wartości wsp. korelacji z dynamiką produkcji przemysłowej, nie było tu żadnego wyprzedzenia, a nawet - o ile się nie mylę - maksimum w.k. występowało przy 1-miesięcznym opóźnieniu PMI do produkcji. |
1) Skoro WIG spadł r/r tak mocno, co przy historycznych zależnościach powinno wskazywać mocną recesję w Polsce (np. PKB -2% czy -3% r/r) a dane za I kw. wskazuja, że jednak tak źle nie będzie ani w I q ani pewnie w II q, to powstaje pytanie dlaczego historyczne zależności nie do końca miałyby się sprawdzić? (bo w dużej mierze się sprawdziły wskazujac na mocne spowolnienie).
Nasuwają mi się dwie możliwe odpowiedzi. Pierwsza, to jeżeli w kolejnych kwartałach miałaby się pojawić mocna inflacja, jak np. w latach 70-tych przez szoki podażowe. Wtedy mnożki zysków np. P/E "przeciętnie" było to około 7 czy 8 razy zyski. A w takim wariancie PKB Polski r/r byłoby "zero plus", nie takie katastrofalne wyniki spółek, ale giełda siłą rzeczy musiałaby się "dostosować" do niskich mnożników.
Druga odpowiedź może być taka, że skoro w 2001 PKB było powyżej 4 %, to aby spaść na PKB "zero +" wig musiał spaść o te 35-40%. Jednak w obecnej bessie PKB spadło z ponad 6% do "zero+" co dało ponad 50% spadek wigu
2) A drugie nasuwające się pytanie to czy, jeżeli w USA miałoby być nadal bardzo słabo a indeksy amerykański pogłębiły historyczne dołki (bo DAX na razie jest na poziomie 2004 r.), to czy Polskie indeksy też miałyby pogłębić spadki? Byłoby to sprzeczne z tym, co wydarzyło się w poprzedniej bessie, bo wtedy wig ustanowił dołek dwa lata wcześniej niż giełdy zachodnie (2001 zamiast 2003). Tutaj ponownie musiałyby zostać złamane "historyczne zależności":-)