|
Wojciech Białek
|
Blog > Komentarze do wpisu
Historia nauczycielką spekulanta.Od momentu ustanowienia na GPW dołka cen akcji minęły właśnie 2 miesiące. W tym czasie WIG-20 zyskał 34,4 proc. W równo 15-letniej historii tego indeksu porównywalne 2-miesięczne (a dokładnie 37-sesyjne, bo tyle sesji upłynęło od dołka do ostatniego szczytu indeksu z poniedziałku) fale wzrostowe zdarzyły się wcześniej 8-krotnie. Na poniższym wykresie zaznaczone zostały sesje, na których 37-sesyjna zmiana wartości WIG-u 20 była większa niż 30 proc. Na czerwono przedstawiono 60-sesyjny zysk z kupna WIG-u dokonanego na sesjach, na których 37-sesyjna dynamika WIG-u 20 przekraczała 30 proc.
5 z tych 8 przypadków - 1994, 1995, 1997, 1997 oraz 2003 - można ocenić jednoznacznie negatywnie (mowa o horyzoncie 60-sesyjnym). Przypadek z 2001 roku miał mieszaną wymowę: na krótką metę był to dobry sygnał sprzedaży (WIG-20 stracił 12,4 proc. w ciągu miesiąca), również pomiędzy 7-ym a 20-tym miesiącem od pojawienia się sygnału rynek był niżej, ale w 2 miesiące po wykazaniu przez rynek porównywalnej do ostatniej dynamiki indeks znalazł się na wyższych poziomach. Sygnał z początku 1996 roku nie poprzedził strat w żadnym horyzoncie czasowym, natomiast wielka dynamika rynku z początku 2000 roku utrzymała się przez następne 2 miesiące, a dokonana wtedy sprzedaż akcja zaczęła popłacać dopiero pół roku później. Omawiane przypadki podobnej do ostatniej dynamiki rynku pojawiały się podczas wszelkich możliwych faz cyklu hossa-bessa: podczas korekt bessy (1994, 1998), podczas końcowych fal hossy (1997, 2000), "w środku" hossy (1996, 2003), oraz podczas początkowych fal "rynku byka" następujących po długich i silnych falach wyprzedaży (1995, 2001). Ponieważ z takim silnym 2-miesięcznym wzrostem następującym po długiej i głębokiej wyprzedaży mamy do czynienia obecnie, to proponuję przyjrzeć się historycznym zwyżkom rynku, analogicznym - z tego właśnie punktu widzenia - do ostatnich wzrostów . Jeśli ograniczyć się do ostatnich 15 lat historii WIG-u 20, to naliczymy 3 regularne "rynki niedźwiedzia". Kończyły się kolejno w marcu 1995, październiku 1998 oraz październiku 2001. Na poniższych wykresach przedstawiono porównanie z ostatniej zwyżki ścieżek obieranych przez pierwsze fale wzrostowe następujące po tych długich falach wyprzedaży . Wartości WIG-u 20 z lat 1995, 1998-9 oraz 2001-2002 zostały przeliczone z zachowaniem skali na obecne poziomy. 1995: 1998-1999:
2001-2002:
Jak widać jakkolwiek każda z omawianych zwyżek inicjujących poprzednie hossy miała początkowo wyższą dynamikę od ostatniego wzrostu, to jednak na ostatnich sesjach WIG-u przegonił te historyczne impulsy wzrostowe, które na przełomie 2-iego i 3-iego miesiąca hossy były już w trakcie korekty. Być może obserowana wczoraj i dziś słabość rynku to "kara" za ten wyczyn. Każdy z przedstawionych wzorców jest nieco inny, więc by móc wyciągnąć jakieś praktyczne wnioski proponuję uśrednić ścieżki WIG-u 20 z początkowych faz poprzednich "rynków byka" i taką średnią porównać do ostatnich wzrostów. Oto - zaskakująco optymistyczny - rezultat takiej manipulacji:
Z przedstawionego porównania można wyciągnąć szereg wniosków (o niezbyt wysokiej wiarygodności z racji ograniczonej wielkości naszej "próby statystycznej)". Po pierwsze podczas pierwszego roku zwyżki (dolna skala to liczba sesji) można liczyć na wzrost WIG-u 20 o połowę. Po drugie większa część tego potencjalnego zysku pojawiała się w przeszłości podczas pierwszych 4 miesięcy zwyżki. W przeliczeniu na dzisiejsze wartości taka uśredniona pierwsza fala hossy osiągała podczas początkowych 4 miesięcy poziom 1906 pkt. Po trzecie ryzyko okazuje się być skoncentrowane na przełomie drugiego i trzeciego miesiąca zwyżki (czyli właśnie w takiej chwili jak obecna) ujawniając się w postaci 15,3 proc. korekty kulminującej podwójnym dołkiem na 40 i 48 sesji od dołka. W przeliczeniu na dzisiejsze wartości WIG-u taka korekta sięgnęła poziomu 1613,8 pkt. Po czwarte pomiędzy 4-tym a 11-tym miesiącem (uśrednionej) hossy nic ciekawe się nie dzieje (trend boczny). Powyższe informacje pozwalają zaproponować poziomy, na których krótkoterminowi spekulanci mogą interesować się kupnem albo sprzedażą akcji. Znamy potencjalną nagrodę (1906) i potencjalne ryzyko (1613,8). Stosując standardową procedurę dzielimy ten przedział na 4 ćwiartki (każda o wielkości 73,15 pkt.). W dolnej ćwiartce - poniżej poziomu 1687 - stosunek potencjalnej krótkoterminowej nagrody do potencjalnego krótkoterminowego ryzyka przy zakupie akcje będzie większy niż 3:1. W ćwiartce górnej - powyżej 1833,3 - stosunek potencjalnej nagrody do potencjalnego ryzyka z zajęcia krótkiej pozycji na WIG-20 również będzie większy niż 3 do 1. Tłumaczenie tych wniosków płynących z analizy historii GPW na ludzką mowę brzmi tak: jak wzrośnie trzeba sprzedać, jak spadnie trzeba kupić. piątek, 17 kwietnia 2009, bialek.wojciech
Komentarze
2009/04/18 07:44:51
Coś podobnego próbowałem zrobić jakis czas temu. Problem polegał jednak na wielkości próby a i tak wyciągnięcie jakiś wniosków patrząc na lata 90 moim zdaniem niestety mija się z celem. Postawą takich badań jednak jest czas a nie ilość przypadków.
Tutaj link 2009/04/18 10:13:15
w bessie ludzie maja tendencje do szukania dolka a w hossie do szukania szczytu. ostatni wzrost tak naprawde nie zlamal (dlugo/srednio-terminowego?) szczytu np 1934 (Alcatras).
2009/04/18 10:39:29
A jednak jak to ktoś powiedział: "każdy trend się kiedyś odwraca":-) A odwraca się kiedy fundamenty się zmieniają. Co do 1934 pkt to rzeczywiście futy mają jeszcze daleko, ale pozostałe indeksy wyglądają już znacznie lepiej: swig już dawno swój poziom przeszedł a nawet mwig naruszył swój intraday, WIG też już ma niedaleko...
2009/04/18 11:00:08
Nawiązując do poprzedniego wpisu, prywatyzacja to nie jest taki znowu nowoczesny wynalazek. Podstawą feudalizmu było przecież nadawanie przez króla praw do ziemi, w zamian za obowiązeki militarne.
Wracając do obecnego wpisu. Pozwoliłem wykreślić sobie inny scenariusz, odwołując się do wychodzenia USA z bessy dot-com. Ta "rymowanka" sugerowałaby szybkie wyjście Wig20 w okolice 2400, a potem czteroletnie "euforyczne" wzrosty do 3500. szczegóły na blogu: wykresygieldowe.bblog.pl/ 2009/04/18 12:39:44
wiemy, ze byl dolek ale nie wiemy czy to koniec bessy. mozna sobie robic prognozy i raz sie uda, a innym razem nie. Nikkei to spada wiecej lat niz ma nasza gielda, a nasdaq to tak od 2000 - to juz dziewiec latek.
2009/04/18 12:56:15
No pewnie, że prognozowanie przyszłości to nie jest łatwa sprawa, jednak ich suteczność zależy w dużym stopniu od wiedzy i doświadczenia:-).
Co do Japonii, to patrząc na "fundamenty" można wskazać kilka czynników, które spowodowały, że gospodarka Japonii ( i giełda) jest tak długo w słabej kondycji (i pewnie nadal będzie): 1) Załamanie na rynku nieruchomości pod koniec lat 90-tych (nadmierne kredytowanie) 2) Początkowe podwyżki stóp % przez Bank Japonii, a dopiero po kilku latach próba "pompowania" pieniędzy w gospodarkę 3) interwencje Banku Japonii dotyczące jena 4) wysoka stopa oszczędności w Japonii 5) ogromne powiązania pomiędzy korporacjami japońskimi i polityką, czyli duża korupcja + nie pozwolenie na upadek wielu firm, które już dawno powinny upaść 2009/04/18 15:12:14
Oczywiście chodzi o załamanie rynku nieruchomości w Japonii pod koniec lat 80-tych
2009/04/18 19:06:50
www.michalstopka.pl:
"Jeżeli chodzi o obecną prognozę zachowania się indeksu, to mam wątpliwość, czy akurat teraz historia się powtórzy co do zmian procentowych. Dlaczego? Ze względu na "fundamenty" obecnej bessy. Jeden z jej fundamentalnych powodów to "credit crunch" i brak gotówki w "krwioobiegu gospodarek" a przez to powstrzymywanie się z np. z prodkukcją. Stąd też wskażniki (np. PMI, produkcja przemysłowa) zanurkowały do poziomów znacznie poniżej poprzednich "przeciętnych cykli". Skoro w powyższej teoretycznej analizie zakłada Pan, że przed nami rynek byka (oczywiście wiem, że w poprzednich analizach zakładał Pan, że tak nie będzie) to aby właśnie rodził się rynek byka potrzebaby zakończenia "credit crunch" co skutkowałoby odbicie typu "V" w realnej gospodarce (aby nadrobić zaległości np. w produkcji z ostatniego pół roku). Czyli w obecnej sytuacji historyczny schemat nie powinien zadziałać, a jeżeli wierzyć w "dyskontowanie" przez giełdę takiego scenariusza, szybko powinniśmy się znaleźć w okolicach 2300-2400 na WIG 20." Kłaniam się, celem powyższej zabawy było ponownie określenie potencjału wzrostowego rynku opartego na w miarę optymistycznych założeniach (porównanie do pierwszych fal poprzednich "rynków byka"). Przy tych - w miarę optymistycznych - założeniach okazuje się, że nie należy oczekiwać, że w ciągu najbliższych miesięcy rynek zajdzie znacząco wyżej niż 1900. Choć w sumie w powyższym tekście nie tyle zakładałem, że rozpoczęła się hossa, co po prostu wziąłem wszystkie przypadki silnych odbić po silnych i długotrwałych spadkach podobne do obecnej sytuacji. Przez przypadek w przeszłości takie silne odbicia po silnych długotrwałych spadkach były początkami hossy. Tym razem może być oczywiście inaczej. Przy czym ja przez hossę rozumiem wzrost cen akcji związny z cyklicznym ożywieniem w gospodarce. Ponieważ w tym cyklu istnieje ryzyko, że fala ożywienia będzie słaba (np. wzrost dynamiki roczne produkcji z -15 proc. do +10 proc.) i relatywnie krótka (np. do I kw. 2010), więc w praktyce taka hossa może przyjąć tylko techniczną formę silnej rocznej korekty załamania z lat 2007-2010. Dodam jeszcze, że być może rekordowo -50 proc. dynamika roczna WIG-u obserwowana w dołku odzwierciedliła już rekordowe załamanie koniunktury gospodarczej: www.analizy.pekao.com.pl/pdf.php?id=45 Wiosną rok temu WIG-30 sięgał 3000. By uzasadnić wzrost do poziomu 1900 wystarczyłaby dynamiika produkcji przemysłowej w kwietniu i maju tego roku na poziomie -10 proc. lub nawet nieco gorzej. Myślę, że to realistyczne złożenie. "Zapraszam na mojego bloga o analizie fundamentalnej: www.michalstopka.pl" Dziękuję. Będę zaglądał. 2009/04/18 19:13:24
dapikus:
"Coś podobnego próbowałem zrobić jakis czas temu. Problem polegał jednak na wielkości próby a i tak wyciągnięcie jakiś wniosków patrząc na lata 90 moim zdaniem niestety mija się z celem. Postawą takich badań jednak jest czas a nie ilość przypadków. Tutaj link" Oczywiście wniosków wyciągniętych na podstawie takich zabaw nie należy traktować z nabożeństwem, ale jeśli tą listę silnych wzrostów rynku ograniczymy do przypadków następujących bezpośrednio po silnych i długiach falach bessy, to o\uzyskamy przynajmniej jakieś wyobrażenie na temat zwyczajów rynku w takich przypadkach. 2009/04/18 19:35:48
wykresy-gieldowe:
"Nawiązując do poprzedniego wpisu, prywatyzacja to nie jest taki znowu nowoczesny wynalazek. Podstawą feudalizmu było przecież nadawanie przez króla praw do ziemi, w zamian za obowiązeki militarne." Pozwolę sobie nie zgodzić się co do feudalizmu. Feudalizm to owoc kryzysu finansowego w Cesarstwie Rzymskim, który skutkował - podobnie jak obecny kryzys, tylko na znacznie większą skalę - masową nacjonalizacją ("cezaryzację"? germańscy spadkobiercy cesarza Rzymu po prostu odziedziczyli ten sysmte; dobrze, że u nas nie było tego dziadostwa!): pl.wikipedia.org/wiki/Kryzys_wieku_III "With the Crisis of the Third Century, however, this vast trade network broke down. The widespread civil unrest made it no longer safe for merchants to travel as they once had, and the financial crisis that struck made exchange very difficult. This produced profound changes that, in many ways, would foreshadow the character of the coming Middle Ages. Large landowners, no longer able to successfully export their crops over long distances, began producing food for subsistence and local barter. Rather than import manufactured goods, they began to manufacture many goods locally, often on their own estates, thus beginning the self-sufficient "house economy" that would become commonplace in later centuries, reaching its final form in Manorialism. The common free people of the cities, meanwhile, began to move out to the countryside in search of food and protection. Made desperate by economic necessity, many of these former city dwellers, as well as many small farmers, were forced to give up basic rights in order to receive protection from large land holders. In doing so, they became a half-free class of citizen known as coloni. They were tied to the land, and in later Imperial law their status was made hereditary. This provided an early model for serfdom, which would form the basis of medieval feudal society. Even the cities themselves began to change in character. The large, open cities of antiquity slowly gave way to the smaller, walled cities that were common in the Middle Ages. These changes were not restricted to the third century, but took place slowly over long periods of time, and were punctuated with many temporary reversals. However, in spite of extensive reforms by later Emperors, the Roman trade network was never able to fully recover. The decrease in commerce between the provinces put them on a path towards increased insularity. Large landowners, who had become more self-sufficient, became less mindful of Romes central authority and were downright hostile towards its tax collectors. The measure of wealth at this time began to have less to do with wielding urban civil authority and more to do with controlling large agricultural estates. The common people lost economic and political power to the nobility, and the middle classes waned. The Crisis of the Third Century thus marked the beginning of a long evolutionary process that would transform the ancient world into the medieval one." en.wikipedia.org/wiki/Crisis_of_the_Third_Century "Wracając do obecnego wpisu. Pozwoliłem wykreślić sobie inny scenariusz, odwołując się do wychodzenia USA z bessy dot-com. Ta "rymowanka" sugerowałaby szybkie wyjście Wig20 w okolice 2400, a potem czteroletnie "euforyczne" wzrosty do 3500. szczegóły na blogu: wykresygieldowe.bblog.pl/" Ta "rymowanka" to świetny pomysł! Wykorzystam go w jednym z przyszłych tekstów. Tyle, że dla mnie wioski z niej płynące będą bardzo pesymistyczne. WIG jest 21 miesięcy po szczycie. 21 miesięcy po szczycie z marca 2000 Nasdaq był w grudniu 2001 kończąc właśnie "nieregularną płaską" korektę rozpoczętą w wiosną 2001 (dokładnie taką samą korektę jak ta trwająca na WIG-u od jesieni 2008). Potem był spadek do października 2002. Przerażająca wizja! 2009/04/18 19:40:42
www.michalstopka.pl:
"Co do Japonii, to patrząc na "fundamenty" można wskazać kilka czynników, które spowodowały, że gospodarka Japonii ( i giełda) jest tak długo w słabej kondycji (i pewnie nadal będzie): 1) Załamanie na rynku nieruchomości pod koniec lat 90-tych (nadmierne kredytowanie) 2) Początkowe podwyżki stóp % przez Bank Japonii, a dopiero po kilku latach próba "pompowania" pieniędzy w gospodarkę 3) interwencje Banku Japonii dotyczące jena 4) wysoka stopa oszczędności w Japonii 5) ogromne powiązania pomiędzy korporacjami japońskimi i polityką, czyli duża korupcja + nie pozwolenie na upadek wielu firm, które już dawno powinny upaść" I demogragia!!! I demografia!!! en.wikipedia.org/wiki/Aging_of_Japan "The aging of Japan outweighs all other nations with the highest proportion of elderly citizens, 21% over the age of 65.[1]" 2009/04/18 22:56:19
ad. Japonia:
Rzeczywiście!:-) Demografia-Taki prosty czynnik a go przeoczyłem. To też tłumaczy dlaczego tak słabo jest i będzie w USA (właśnie teraz powojenny "baby boom" idzie na emeryturę, a emigracji przez upadek komunizmu na całym świecie i słabego dolara już prawie nie ma). Z drugiej strony mamy Chiny, gdzie z 1.3 mld ludzi tak naprawdę PKB tworzy, o ile dobrze pamiętam, jakieś 200 mln na wybrzeżu. Zostaje jakieś 1,1 mld ludzi, to ogromny potencjał, więc być może z gospodarką światową nie będzie tak źle (wystarczy pozwalać im się zadłużać na potęgę, co właśnie się zaczyna dziać, np. dane za marzec) i będzie kolejna "bańka" przekłuta, ale pewnie dopiero za parę lat:-) Co do obecnej sytuacji na gpw, to oczywiście mogę się mylić:-) ale aż w kościach się czuje, że to tylko kwestia czasu kiedy rynek będzie znacznie wyżej (wspomniane 2300-2400). Od strony fundamentalnej powinny działać dwa czynniki: 1) Wreszcie powinny jakoś zadziałać obnizki stóp procentowych, przesunięcie ruchów na stopach o jakieś 18 miesięcy-wpływ na realną gospodarkę w drugiej połowie 2009 (Polska + Europa). Przecież w Europie najpierw bardzo mocno podniesiono stopy % (pewnie za mocno i za długo, ale to kwestia obaw o inflację surowcową) a teraz bardzo mocno obniżono, efekt na pewno będzie. Do tego dochodzą obniżki stóp procentowych w USA. 2) Opisywany na moim blogu efekt euro w Polsce (zresztą, jak zauważyłem ostatnio Pan też o tym pisał na blogu): URL www.michalstopka.pl/wzrost-gospodarczy-polski-zalezy-od-pkb-niemiec-czy-moze-jednak-od-kursu-eurpln/ 3) No i zakładam, że właśnie kończy się "credit crunch". Banki właśnie są na etapie "repricingu" kredytów. Ze śmiesznych wibor + 0,5% czy + 1% marży banki podnoszą marże na np. wibor + 3% marży. Co przy obecnym wiborze i tak daje podobny koszst kredytu jak kilka lat temu. A przy takich marżach, czy trochę wyższych, banki z czasem zaczną udzielać również nowych kredytów. Podobnie pewnie dzieje sie w Europie. W sumie powyższe czynniki powinny dać "V" w realnej gospodarce (a obecny rząd to chyba najlepszy rząd w naszej 20-letniej historii na takie czasy. Różnie można oceniać, to co robi, ale na pewno niczego nie zepsuje) Od strony "rynkowej" rynek jest bardzo mocny, jak na razie bardzo mocno wzrósł jednym ruchem, trudno mi sobie wyobrazić, że po korekcie nie przyjdzie kolejny silny ruch (no ale wiadomo jak to jest z wyobrażeniami:-)). A od strony "technicznej", jeżeli scenariusz fundamentalny jest słuszny, powiniśmy zacząć kreślić prawe ramię odwróconego RGR, po wybiciu zasięg to jakieś 2500. Jeżeli mam rację, to po przebiciu linii szyi ( jakieś 1800-1900 pkt) na WIG20 'technicy' zrobią swoje i postarają się aby zasięg został wykonany, nawet jeżeli nie te 2500 to wspomniane 2300-2400:-) No ale tak jak pisałem mogę się mylić:-) Czas pokaże... Pozdrawiam i miłej reszty weekendu:-) 2009/04/19 08:17:51
panie Stopka, jest pan niezwykle bezczelny (nie chce uzyc mocnjeszego słowa przez szacunek dla WB), WYKORZYSTUJE PAN NIEZWYKŁA POPULARNOŚC BLOGA PANA WOJTKA, ZEBY UPCHNĄC NA SIŁE REKLAME SWOJEGO BLOGA. Komentarzy wszystkich razem pod pańskimi wpisami przez blisko trzy miesiące jest tyle ile u pana Wojtka po pierwsze godzinie od ukazania sie nowego wpisu. A pan tutaj wpisujesz juz byle co panu do głowy przyjdzie, aby tylko zlinkowac w tekscie do swojego bloga. Trzeba na popularnośc zapracować wiedzą i trafnościa swoich analiz, wtedy czytelnicy sami się znajdą. Natomiast ten rodzaj nachalnej reklamy nie przyniesie panu spodziewanych tłumów na blogu
2009/04/19 09:02:02
Jak to jest w tej Polsce, że zawsze zakłada się złe intencje? Jest mi bardzo przykro, że mnie Pan o to posądza. Pewnie Pan sobie nie zadał trudu, aby przejrzeć spis moich artykułów, ale włożyłem tam kupę wysiłku (i jeszcze włożę), aby ZROBIĆ COŚ DOBREGO DLA NASZEGO KRAJU i szerzyć wiedzę ekonomiczną i o inwestowaniu na szeroką skalę.
Dlaczego umieszczenie linku do, moim zdaniem ciekawego wpisu, być może naprowadzającego kogoś na użyteczne wnioski jest złe??? Co do komentarzy są dwa rodzaje blogów o inwestowaniu: 1) 90% z nich pisze o bieżącej sytuacji, żeby np. przyciągnąć reklamy i w znacznej mierze nie dają nic użytecznego, tzn. chodzi o pisanie masy bzdurnych "analiz" (często intraday czy codziennie) na których większość ludzi nie jest w stanie zarobić. 2) 10% z nich to blogi, gdzie autorzy "z czystego serca" przekazują użyteczne rzeczy, ale z natury rzeczy, jako, że są użyteczne i proste, nie pojawiają się na na nich tysiące opinii jak to np. "można rozrysować fale" czy "jutro spadnie, pojutrze korekta a za dwa dni jazda do góry". Do drugiego typu blogów należy blog Pana Wojtka i, mam nadzieję, mój. Zresztą proszę zwrócić uwagę, że wiele moich artykółów opieram na wiedzy akademickiej, więc trudno aby pojawiało się wiele komentarzy polemizującychy z nimi. Zresztą wogóle ocenianie jakości bloga po ilości komentarzy to jak ocenianie wyników zarządzającego po ilości transakcji:-) No i wreszcie czy wypisuje byle co? Myślę, że czas pokaże użyteczność (czy bezużyteczność) mojego wpisu (jak i innych na moim blogu). I na zakończenie, jest mi niezmiernie przykro, że zostałem posądzony o "lansowanie się", tym bardziej, że na moim blogu nie spotkałem się praktycznie z negatywnymi komentarzami, no ale cóż, nie zakładam Pana złych intencji:-), pewnie bardziej to kwestia zderzenia opinii osoby mało znanej z "renomą" Pana Wojtka (zresztą swoją drogą to ciekawe doświadczenie na przyszłość) Pozdrawiam i życzę sukcesów inwestycyjnych 2009/04/19 10:05:48
Bardzo lubię czytac takie analizy. Niestety ich sprawdzalnośc jest nieco gorsza niż wskazywałby na to ich naukowy charakter. Problem w tym że rynki są zmienne i ciągle wymyślają nowe zwody. Jednak nic na to nie poradzimy.
Zatem szczere wyrazy uznania dla Pana Wojtka. Chciałbym powrócic do prognozy dłuuuugoterminowej. Wpis "Gdzie jesteśmy?" ujawnia fatalne perspektywy dla USiaków. W tym kontekście myślę sobie o WIG20 i wydaje mi się że 1237 mogło byc dnem ostatecznym, a jeśli nawet nie było to nie widzę większych możliwości na ZNACZĄCE pogłębienie tego wyniku. 2009/04/19 10:21:18
majkelos0:
"REKLAME SWOJEGO BLOGA" Dopóki "reklamowany" blog wiąże się tematycznie z tym, co nas tu interesuję, uważam, że jest to zupełnie naturalne. Nawiasem mówiąc kiedyś muszę poprosić ewentualnych czytelników tego blugu o podzielenie się listą czytanych przez siebie blogów o tematyce (około)inwestycyjnej. Myślę, że wszyscy na tym skorzystalibyśmy. 2009/04/19 15:02:43
Szanowny Panie Wojtku
Bardzo fajną sprawę Pan opisał i zaprezentował. Jedyne czego mi brakuje to sporządzenia wykresów jak zachowywały się indeksy giełdowe w okresach kiedy spółki proponowały i kiedy wypłacały dywidendy. Zapewne któregoś dnia Pan takie wykresy sporządzi. Pozdrawiam 2009/04/19 15:04:03
@www.michalstopka.pl
A jak Pan widzi w swoich analizach wzrost bezrobocia? Duże są oczekiwania - sporo moich znajomych o tym mówi. (przyznam że atmosfera robi się bardzo nerwowa) Czy nie zmieni to Pana analizy? Co będzie wtedy z kredytami? Jakie ma bezrobocie miejsce w Pana analizie i jakie pan prognozuje jego zmiany? pozdr. Piotr 2009/04/19 17:36:58
ad. piotrdiy
No cóż skoro można linkować, według słów Pana Wojtka:-), na temat bezrobocia pisałem w tym artykule (pkt 3. oraz wykres 3.): url www.michalstopka.pl/gielda-dyskontuje-wydarzenia-w-realnej-gospodarce/ Wiele osób spodziewa się "katrastrofy" na bezrobociu, jednak na podstawie danych można postawić tezę, że bezrobocie powyżej 20% w 2003/2004 to w dużej mierze wynik wejścia na rynek pracy wyżu demograficznego, którego szczyt urodzeń przypada, o ile dobrze pamiętam w 1984 r., potem jest gwałtowne załamanie urodzeń. Idąc tym tropem, w 2002 weszli na rynek pracy 18-to latkowie a w 2008 roku studenci-absolwenci z tego rocznika. Można założyć, że przez to na rynek pracy co roku będzie średnio trafiało mniej pracowników o około 75 tyś. Z drugiej strony na emeryturę własnie idzie powojenny wyż demograficzny, znowu średnio około 75 tyś. osób rocznie Podsumowując daje to razem około -150 tyś. osób rocznie, czyli rocznie o 1% niższe bezrobocie. Jeżeli przemnożyć to przez np. 5 lat, daje to 750 tyś. mniej chętnych do pracy, czyli wolne miejsca pracy dla innych (link do piramidy demograficznej z GUS: url www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_maly_rocznik_statystyczny_2008.pdf str. 113 ) Wydaję mi się też, że warto wziąć pod uwagę jeszcze jeden czynnik inny niż przy poprzednim bezrobociu. W gospodarce jest znacznie więcej małych firm, jest moda na zakładanie własnych biznesów. Częściowo wynika to z przestawiania się gospodarki na "outsourcing", co dodatkowo powinno powodować, że rynek pracy będzie bardziej elastyczny a bezrobocie będzie relatywnie niższe. No cóż sam jestem ciekawy jak rozwinie się sytuacja z bezrobociem, szczególnie, że jak na razie jest ono na historycznych minimach i pewnie wzrośnie, ale jak na razie jest to pewnie bardziej "cykliczne" i oczyszczające bezrobocie, potrzebne do restrukturyzacji, po której znów zaczną się tworzyć nowe miejsca pracy (a jak się zapowiada w kolejnych kilku kwartałach na PKB powinno być odbicie). Pozrawiam 2009/04/19 22:19:31
Panie Wojtku, jak na mój gust to ożywienie ma bardzo kruche podstawy: wskaźnik wyprzedzający koniunktury BIEC, który dotychczas nie zawodził, po dwóch lepszych miesiącach w marcu spadł znowu i to znacznie. Zajrzałem do starego artykułu prof. Drożdża (nie znalazłem nowszych przybliżeń - a Pan?). Otóż profesor wyznaczał punkt krytyczny na rynkach akcji na 1 listopada 2009. Ja wyciągam wniosek, że poprawa na giełdach i w gospodarce, to tylko na krótką chwilę, znacznie krótszą niż się wydaje. Co Pan o tym sądzi?
Pozdrawiam 2009/04/19 23:29:32
athman:
"Zajrzałem do starego artykułu prof. Drożdża (nie znalazłem nowszych przybliżeń - a Pan?). Otóż profesor wyznaczał punkt krytyczny na rynkach akcji na 1 listopada 2009. Ja wyciągam wniosek, że poprawa na giełdach i w gospodarce, to tylko na krótką chwilę, znacznie krótszą niż się wydaje. Co Pan o tym sądzi?" Jeśli posłużyć się moją analogią do 1938 i 1974/75 roku - wojciechbialek.blox.pl/2009/03/Najlepiej-od-wrzesnia-1939-cz-2.html - to szczyt obecnego odbicia w USA wypada w okolicach 150 sesji. 150 sesji to nieco ponad 7 miesięcy. Dołek był w pierwszej połowie marca. Nieco ponad 7 miesięcy od pierwszej połowy marca to mniej więcej połowę października. Połowa października to całkiem blisko 1 listopada prod. Drożdża. To ten sam wniosek, który pojawił się przy próbach opisania "wzorcowek bessy" - wojciechbialek.blox.pl/2009/03/Wzorcowa-bessa.html . Inne podejście: złoty umacniał się w zeszłym roku do lipca, po czym zaczął szybko słabnąć. To - "efekt bazy" - powoduje, że dynamika roczna złotego od lipca tego roku zacznie zapewne wyraźnie słabnąć - złoty zacznie się umacniać r/r - właściwie niezależnie od tego co zrobi w tym roku złoty. W przeszłości zmiany kursu złotego wyprzezały zmiany koniunktury w przemyśle o średnio 5 miesięcy: www.analizy.pekao.com.pl/pdf.php?id=289 . Utrzymanie tej zależności oznacza, że w 5 miesięcy od lipca 2009 dynamika produkcji powinna osiągnąć szczyt i zacząć spadać. Ze względu na zależność łączącą zmiany produkcji i zmiany cen akcji na GPW - www.analizy.pekao.com.pl/pdf.php?id=45 oraz pewne - wynoszące kilka tygodni - wyprzedzenie zmian na rynku akcji względem zmian koniunktury w przemyśle daje to jesienną datę szczytu dynamiki cen akcji. Ponieważ w zeszłym roku od października do początku stycznia rynek pozostawał w korekcyjnym trendzie bocznym, prognoza jesiennego szczytu dynamiki rocznej przekłada się na prognozę jesiennego szczyt cen akcji w ujęciu bezwzględnym. 1 listopada prod. Drożdża, to jesień. Jak widać wiele wzkazuje na jesienny szczyt rozpoczętego w marcu odbicia na rynkach akcji. Dekadę temu - w podobnej sytuacji - cykliczny wzrost został przedłużony dzięki spektakularnej końcówce "bańki technologicznej" na rynku Nasdaq spowodowanej interwencjami banków centralnych związanych z obawami przed ewentualnymi skutkami "problemu roku 2000" ("pluskwy milenijnej") na płynność sektora bankowego. I teraz być może jakiś zestaw interwencji rządowych zdoła przedłużyć do odbicie poza jesień, ale na razie jesienny termin odbicia traktowałbym jako scenariusz bazowy. 2009/04/20 00:42:49
@ bialek.wojciech & www.michalstopka.pl
"I demogragia!!! I demografia!!!" A jak sie do Japonii w takim razie ma Szwecja, tam demografia raczej nie wyglada znacznie lepiej, a z kryzysem bankowym poradzili sobie calkiem dobrze. Wielkosc kraju? Pozdrawiam 2009/04/20 02:16:26
@www.michalstopka.pl
Rzeczywiście demografia w Polsce tak wygląda, nawet szczyt wyżu to 83. Zgadzam się, że w ciągu 5-10 lat może zmienić to sytuacje w Polsce. Ale chodziło mi obecne zmiany bezrobocia, a nie za 5 czy więcej lat. Sporo osób, które znam naprawdę się boi zwolnień. Masę firm (nawet tych w dobrej sytuacji) wykorzystuje obecną sytuacje do obniżek pensji i te obniżki wprowadza obok lub zamiast zwolnień. Często zwalnia 5% a reszcie obniża pensje. Podsumowując: chodzi mi o wzrost bezrobocia w najbliższych miesiącach a nie zmiany wieloletnie wywołane demografią(i inne długoletnie zmiany). 2009/04/20 09:33:41
@athman
Czy możesz się podzielić ewentualnym linkiem do artykułu Prof. Drożdża? Pamiętam, jak dzisiaj, jak czytałem z nim wywiad z 2003, w którym prognozował wielką bessę dopiero od 2025 roku;-) Wielkie dzięki! @irish.man Nie, stosują prostą zasadę: wydawaj mniej niż zarabiasz i dlatego skutki recesji w Szwecji mogą być mniejsze. Pzdr, Ono-ko 2009/04/20 13:21:26
Wojtku,
skoro twierdzisz, że wiele wskazuje na jesienny szczyt (w granicach listopada) rozpoczętego w marcu odbicia na rynkach akcji i w Ameryce a także i u nas, a jeśli dobrze pamiętam to we wcześniejszych wpisach przewidujesz znaczą korektę w okresie letnim z wrześniem włącznie. Jeśli to jest możliwe, może zaprezentujesz to w retrospekcji czasowej (maj - listopad) koniunkturę na giełdzie. Liczę także i na uprzejmość. 2009/04/20 17:18:35
Ad. Piotrdiy
Wiem, że kwestia bezrobocia to bardzo delikatna sprawa, bo dotyczy obaw każdego z nas o przyszłość naszą i naszej rodziny. Proszę jednak zauważyć, że w przypadku bezrobocia ważne jest nie tylko czy nas zwolnią, ale przede wszystkim jeżeli tak, to jak szybko możemy znaleźć pracę i co może zrobić każdy z nas aby pracę znaleźć (przecież zwolnienie to jeszcze nie koniec świata, tylko w Polsce bardzo negatwynie się kojarzy ze względu na poprzednie wysokie bezrobocie) Idąc tym tropem, nie niedoszacowywałbym efektu demografii, nie jest to tylko efekt dlugoterminowy, bo dzieje się każdego miesiąca (przecież wzrost bezrobocia o 1% nie dzieje się ot tak a jest to jakieś 160 tyś. osób, np. jak podaje dzisiaj Parkiet w ciągu ostatnich 12 miesięcy ubyło jak na razie tylko 60 tyś. miejsc pracy w sektorze przedsiębiorstw, czyli zatrudniających powyżej 10 osób). Jeżeliby te trendy, co obecnie będą miały miejsce w demografii, byłyby od 1998 r., to z 10% bezrobocie wzrosłoby nie do ponad 20% w 2003/2004, ale do max 15%. A wtedy o pracę byłoby znacznie łatwiej. Ponadto wtedy nie byliśmy w UE, obecnie na dużą skalę można np. wykorzystywać środki z UE na dokształcanie się, czy zakładanie firm (a 90% firm w gospodarce to małe firmy). Proszę zauwazyć, że 3 czynniki potrzebne do wzrostu PKB, czyli powstawania firm to: 1) Kapitał 2) know how (wiedza+doświadczenie) 3) ludzie Wydaje się, że każdy z tych czynników jest dostępny, szczególnie proszę zauważyć, że wspomniany wyż demograficzny ma teraz jakieś 25-40 lat, część z tych ludzi ma kapitał (+ środki UE) + wiedzę i doświadczenie. To właśnie oni będą tworzyli i już tworzą miejsca pracy, co zamortyzuje wzrost bezrobocia (np. mam kilku znajomych, którzy pare lat temu założyli firmy i cały czas zatrudniają pracowników, oczywiście tak, aby nie wyłożyć się na recesji, czyli kontrolują koszty) Umówmy się, jeżeli firmy zwalniają te 5%, to nie jest to przypadkowe 5% a strach powoduje, że zwiększa się wydajność pracy np. przez zwiększenie zakresu obowiązków czy dodatkowe dokształcanie się zarówno tych 5% jak i pozostałych 95%. A to podstawa aby w gospodarce zaczęły się dziać pozytywne tendencje. Co do samego już strachu, to schemat zawsze jest ten sam. Najpierw w mediach na samym szczycie słyszy się jak to jest i będzie dobrze, więc pracownicy czują się bezpieczni, z kolei za jakiś czas w dołku słyszy się jak to jest źle i będzie źle, więc pracownicy zaczynają się bać. Stara historia:-) Zresztą proszę zobaczyć na dynamikę sprzedaży detalicznej. Wiele osób uważało, że to konsumpcja pociągnie PKB a nie produkcja przemysłowa. Oczywiście pewnie będzie na odwrót:-) W przypadku konsumpcji bardzo ważne są oczekiwania i oczywistym było, że jak info o słabym PKB rozejdzie się w mediach w drugiej połowie 2008, to konsumpcja będzie szybko ciachnięta (nie tak jak produkcja czy inwestycje, gdzie trendy trwają znacznie dłużej). Stąd dane o PKB w 2009 roku będą słabe. Jednak jak się okaże, że w kolejnych kilku kwartałach będzie jednak lepiej niż się powszechnie oczekuje to i konsumpcja może relatywnie szybko się poprawić. Pewnie będzie to w połowie 2010, bo najpierw z realnej gospodarki muszą zacząć napływać lepsze informacje, a media rozreklamują to w I połowie 2010 (chociaż ostatnio lansuje się teorię o kompresji recesji:-) czyli szybszym wychodzeniu z recesji ze względu na powszechny i szybki dostęp do informacji dzięki internetowi, więc może będzie to szybciej, najlepszym dowodem na to jest działalność blogowa:-)). 2009/04/20 21:06:25
ono-ko
Podaję link do tekstu prof.drożdża z czerwca ub. roku - wtedy nic mi nie pasowało w tej układance, z czasem jakby zaczyna się układać. arxiv.org/PS_cache/arxiv/pdf/0802/0802.4043v2.pdf Ale żeby nie było tak pięknie to w wywiadzie z 2003 r, który też pamiętam, prof. prognozował bessę bodaj do połowy 2004. pozdrawiam 2009/04/20 21:48:58
irish.man:
"A jak sie do Japonii w takim razie ma Szwecja, tam demografia raczej nie wyglada znacznie lepiej, a z kryzysem bankowym poradzili sobie calkiem dobrze. Wielkosc kraju?" Tu można porównać niektóry statystyki demograficzne dla Szwecji i Japonii: en.wikipedia.org/wiki/Demographics_of_Sweden en.wikipedia.org/wiki/Demographics_of_Japan Rzeczywiście wygląda to w miarę podobnie, ale jednak o ile populacja Japonii zaczęła się kurczyć w 2007 roku, to szwedzka ciągle jeszcze rośnie w tempie +0,72 proc. Podejrzewam, że w dużej mierza ta różnica wynika z podejścia do imigracji. 2009/04/20 22:52:33
lucdas:
"Jeśli to jest możliwe, może zaprezentujesz to w retrospekcji czasowej (maj - listopad) koniunkturę na giełdzie." Ostatnie ważne dołki rynku - ze stycznia/marca oraz października/listopada - można utożsamiać z minimami cyklu 40-tygodniowego (9 miesięcznego). Następnego minimum tego cyklu można oczekiwać w lipcu/sierpniu. Gdyby rynek osiągnął poziom styczniowego szczytu - owe 1906 okreslone w powyższym komentarzu jako maksymalny potencjał WIG-u 20 w najbliższych miesiąch - a potem zaczął spadać ("Sell in May, go away"), to ów spadek zacząłby kreślić coś co można by traktować jako prawę ramię "odwróconej głowy z ramionami" tworzonej od października ub.r. Gdyby ta formacja miała być symetryczna to dno prawego ramienia wypadłoby na poziomie październikowo-listopadowego dołka w okolicach lipca. W wersji optymistycznej od lipca mielibyśmy więc wzrost, który poźnym latem doprowadziłby do przełamania "linii szyi" i wzrostów aż do osiągnięcia jesiennego szczytu (2500 w najbardziej ekstremalnie optymistycznych scenariuszach). Ale to tylko scenariusz ( dosyć optymistyczny) i nie ma się co do niego specjalnie przywiązywać. 2009/04/20 23:04:42
ad. irish.man
"I demogragia!!! I demografia!!!" A jak sie do Japonii w takim razie ma Szwecja, tam demografia raczej nie wyglada znacznie lepiej, a z kryzysem bankowym poradzili sobie calkiem dobrze. Wielkosc kraju? Szwecja to bardziej kwestia dochodów z surowców naturalnych, zresztą też z tego powodu mogą mieć państwo socjalne na jakie nie może pozwolić sobie Polska, o czym zapomina część polityków powołując się na Szwecję w tych kwestiach 2009/04/20 23:35:58
Chyba właśnie zaczynamy kreślić odwrócone RGR, a linia szyi będzie pochylona w dół na poziomie trochę poniżej 1800, zasięg to jakieś 2550 (skala logarytmiczna). Pewnie jak dojdzie do tych wspomnianych 1900 to utworzy się druga odwrócona RGR z zasięgiem 2800 (skala log). Taki scenariusz zgodny byłby z fundamentami.
Jeżeli jest on słuszny to najpierw wybije się WIG (kilka-kilkanaście sesji wcześniej) bo jest silniejszy (dopiero co prawie wyrównał szczyt z 6 stycznia 2009), linia szyi niecałe 29 000 tyś. pkt, zasięg 38 500 pkt., Zresztą myślę, że WIG jest bardziej wiarygodny bo to szeroki rynek lepiej oddający procesy zachodzące w gospodarce a WIG 20 może się wybijać a potem na krótko negować foramację. Pamietam jak w 2003 straciłem trochę kasy na kontraktach, bo W20 załamał małą odwróconą formację RGR (styczeń-kwiecień 2003) ale na WIGu był to tylko ruch powrotny do wcześniej przebitaj linii szyi, trochę bolało, ale warto było "zapłacić" za tą lekcję:-) 2009/04/21 10:18:57
Wojtku,
serdeczne dzięki za odpowiedź. Jeśli dobrze zrozumiałem to zakładasz, że najbardziej prawdopodobny scenariusz przebiegnie tak: wzrosty do lipca następnie korekta (możliwa głębsza) a od pażdziernika wzrosty Czy dobrze to odczytałem ? 2009/04/21 10:35:37
lucdas
"Czy dobrze to odczytałem ?" Na dziś zakładam wzrosty do końca maja, spadki do lipca, wzrosty do jesieni, potem spadki od początku 2010 roku, a potem się zobaczy. 2009/04/21 10:47:10
Wojtku,
raz jeszcze serdecznie dziękuję za konkretną odpowiedź. Miłego dnia. 2009/04/21 13:20:21
Baby !
Demograficznie i Krótko Proszę nie porównywać Japonii z resztą Świata ! To jest społeczeństwo zamknięte , a już mylnie calkowicie porownanie z USA. Proszę pojechać tu i tam. Na nic teoria. Praktyka. Nie ustrzegł sie tego nawet Chris P. 2009/04/21 20:54:54
@ GOSPODARZ:
sadzi Pan, Panie wojciechu, ze przebijemy teraz - w czasie tej korekty korekty ;) - 1600pkt na wigu20? 2009/04/22 10:11:57
herodot1:
"sadzi Pan, Panie wojciechu, ze przebijemy teraz - w czasie tej korekty korekty ;) - 1600pkt na wigu20?" "Najładniej" rynek wyglądałby zrobiwszy teraz prawe ramię do 1720-30 (WIG-20), a następnie wybiwszy się poniżej 1640-50 zjechał na 1500 łamiąc po drodzę linię trendu wzrostowego i generując trochę strachu. Wtedy do celu w okolicach 1900 zrobiłoby się ponad 20 proc. miejsca i rynek mógłby sobie w maju poszaleć w górę. Ale "kryterium estetyczne", które tu zastosowałem nie jest pewnie rozstrzygające. 2009/04/22 16:59:11
Witam panie Wojtku, przyglądam się uważnie Pańskim zazwyczaj niezwykle trafnym analizom od prawie roku, choć to mój pierwszy wpis. W świetle ostatnich informacji dot. prognozy wydarzeń na rynku akcji - mam pytanie dotyczące wydłużenia okresów (z którymi mamy do czynienia) korekty trendów, które jak Pan zresztą sam zauważył we wcześniejszych komentarzach "zwykle nie trwały dłużej niż 10 tygodni", czego dowodem mogą byc ostatnie okresy lipcowo-sierpniowe oraz pazdziernikowo-grudniowe. Ostatni okres wzrostowy, zapoczątkowany 17 lutego zdecydowanie gdyby miał dotrwać do końca maja, wykraczałby poza okres 12 tygodniowy. Stąd pytanie: czy to scenariusz prawdopodobny i na ile? Dziękuję z góry za ewentualna analizę i gratuluję bloga.
2009/04/23 00:22:25
Ja o wiele skromniej, niż Pan Stopka i Pan Białek: chciałem po prostu pogratulować Panu Wojciechowi niezwykle ciekawych artykułów (a Panu Michałowi komentarzy, no i jego bloga również), pozostaje mi tylko życzyć sobie kiedyś równie wysokiego poziomu i równie szerokiej wiedzy. Pozdrawiam - Leszek Maruszczyk
2009/04/23 13:36:00
@www.michalstopka.pl
Trochę Pan napisał nie na temat. Ja napisałem, że są duże oczekiwania wzrostu bezrobocia (obserwacja działania firm, informacje dostępne pracownikom itp.) i z tego wynika, że może ten wzrost być. I jeśli takie bezrobocie będzie to mogą się Pana optymistyczne prognozy nie zrealizować. Nic więcej, nie napisałem. Czy będzie (oczekiwany) wzrost bezrobocia, czy nie, po prostu zobaczymy. 2009/04/23 17:36:21
Ad. Theredel
Dziękuję Panu Leszku, chociaż czeka mnie jeszcze wiele ciężkiej pracy, no i gdzie mi się porównywac do Pana Wojciecha Białka:-) Ad. Piotrdy Widzę, że źle zrozumiałem Pana pytanie. Pan pytał czy bezrobocie w ogóle wzrośnie a ja podawałem argumenty dlaczego MOCNO nie wzrośnie. To, czy bezrobocie wzrośnie to jak pytanie o to, czy po zimowych niskich temperaturach latem przyjdą wyższe temperatur:-) Oczywiście, że tak. W każdym cyklu spowolnienia gospodarczego bezrobocie wzrasta o kilka procent i jest to coś naturalnego, np. tutaj jest wykres dla USA od 1948 r.: www.bankier.pl/inwestowanie/notowania/macro/profil.html?id=24&size=big&type=max Każdy wzrost bezrobocia na tym wykresie odpowiadał spowolnieniu/recesji w gospodarce. Podobnie w Europie, chociaż dane są od 1993 r. : www.bankier.pl/inwestowanie/notowania/macro/profil.html?id=9&size=big&type=max W moich komentarzach odnosiłem się do pytanie jak BARDZO bezrobocie wzrośnie, np. pestymistycznego scenariusza bardzo mocnego wzrostu bezrobocia, takiego jak np. był w historii już dwa razy w ostatnich mocniejszych spowolnieniach gospodarczych: w 1994 (17%) oraz 2003/2004 (21%) : www.bankier.pl/inwestowanie/notowania/macro/profil.html?id=68&size=big&type=max Przekładając to na liczby, pesymizm dla mnie to zakładanie wzrostu bezrobocia znacznie powyżej 14% np. na koniec 2010 r. A tego spodziewa się wielu analityków, bo dla przykładu w Hiszpanii od połowy 2007 bezrobocie wzrosło już z 7% do obecnych prawie 16%. Dla 14 % bezrobocia pracę straciłoby jakieś 450 tyś. osób przy jakichś 16 mln osób w wieku produkcyjnym. Dla przykładu ostatnio w dołku przy bezrobociu poniżej 10% , kiedy praca dosłownie leżała na ulicy i nie można było znaleźć chętnych do pracy, i tak w statysykach bezrobotni to było jakieś 1,5 mln osób. Cokolwiek poniżej 14%, ze względu na obecną sytuację gospodarczą na świecie, najgorszą od lat 30tych, jest w tym sensie wariantem optymistycznym. Dlaczego? Proszę zobaczyć co dzieje się z PKB r/r np. w USA: www.bankier.pl/inwestowanie/notowania/macro/profil.html?id=46&size=big&type=max Jesteśmy znacznie poniżej PKB z 1974 czy 1981 r, kiedy w USA bezrobocie było najwyższe (wzrosło dwa razy). Przy bezrobociu 14% w Polsce, bezrobocie w USA będzie pewnie dwucyfrowe, a startowało z 5%. Dlatego pisałem, że najważniejsze jest odpowiedź na pytanie, jak szybko będzie można znaleźć w Polsce pracę, jeżeli się ją utraci. A co do odpowiedzi, na pytanie, jaki wpływ takie bezrobocie może mieć na PKB oraz giełdę w najbliższych kwartałach? Myślę, że taki poziom bezrobocia generalnie nie miałby wielkiego negatywnego wpływu na PKB oraz giełdę, a właściwie to miałby wpływ pozytywny, bo polski rynek wewnętrzny, przy cały czas relatywnie niskim bezrobociu, stabilizowałby zewnętrzne szoki recesyjne a firmy miałyby niższe relatywne koszty wynagrodzeń. Zresztą w 2001 PKB i giełda zaczęła rosnąć przy bezrobociu w wysokości 18%, które potem wzrosło na 21% w 2003/2004. Myślę, że w przeciągu kilku kwartałów większe znaczenie mają obniżki stóp %, osłabienie złotówki oraz pierwsze sygnały kończenia credit crunchu, czyli odblokowania rynku kredytowego. Od marca np. mniejsze banki zaczeły już udzielać kredytów hipotecznych, których wcześniej praktycznie przez kilka miesiecy w ogóle nie udzielały, ( co prawda jeszcze nie na wielką skalę jak w 2006/2007, ale już widać pozytywną tendencję, tylko kwestia czasu, jak ruszy akcja kredytowa na większą skalę). W przypadku firm odblokowanie kredytów to tylko kwestia podniesienia marży dodawanej do wiboru (bo owszem banki boją się udzielania kredytów, ale przecież większe ryzyko portfela kredytów ma punkt przegięcia, kiedy przy wyższych marżach już opłaca się podejmować ryzyko i się na tym prawdopodobnie zarobi). Pozdrawiam i mam nadzieję, że tym razem rozwiałem wątpliwośc:-) 2009/04/23 22:04:23
milenk-a1979:
Kłaniam się, "W świetle ostatnich informacji dot. prognozy wydarzeń na rynku akcji - mam pytanie dotyczące wydłużenia okresów (z którymi mamy do czynienia) korekty trendów, które jak Pan zresztą sam zauważył we wcześniejszych komentarzach "zwykle nie trwały dłużej niż 10 tygodni", czego dowodem mogą byc ostatnie okresy lipcowo-sierpniowe oraz pazdziernikowo-grudniowe. Ostatni okres wzrostowy, zapoczątkowany 17 lutego zdecydowanie gdyby miał dotrwać do końca maja, wykraczałby poza okres 12 tygodniowy. Stąd pytanie: czy to scenariusz prawdopodobny i na ile?" Nie potrafię oszacować prawdopodpobieństwa, ale do obecnej sytuacji można zastosować analogię z krachem na Nasdaqu z lat 2000-2002. Ostatnia zwyżka na giełdach światowych wydaje się być kopią analogicznego ruchu z jesieni 2001 (po panice kulminującej po atakach z 11 września). Ta analogia jest uzasadniona o tyle, że w obu przypadkach mamy do czynienia z ponad 1,5 rocznimi procesami pękania gigantycznych baniek spekulacyjnych o globalnym zasięgu. Jeśli ta analogia techniczna jest popraw, to szczyt wypada w maju-czerwcu na poziomach z początku roku. A poza tym "Sell in May, go away". 2009/04/24 19:53:58
Ależ ten rynek jest silny! Właśnie się chyba zakończyła korekta, która trwała zaledwie tydzień (!) i to po takich silnych wzrostach od dołka w połowie lutego.
No ale nie ma się co dziwić po takich dobrych wczorajszych danych PMI zarówno niemieckich jak i w pozostałych państwach UE jak i dzisiejszym IFO:-) (lepszych od prognoz, szczególnie bardzo pozytywnie zaskoczyły nowe zamówienia, co dobrze wróży dla przyszłej produkcji). No i do tego bardzo dobre dane o marcowej polskiej produkcji przemysłowej. O ile się nie mylę, to w przyszłym tygodniu WIG powinien się już wybić powyżej linni szyi (jakieś 28 650 pkt) odwróconej RGR. Zanosi się na to, że prawę ramię RGR będzie "karłowate", czyli w odróżnieniu od lewego ramienia, które formowało się od października 2008 do stycznia 2009, prawę ramię będzie miało "zaledwie" dwa tygodnie. Na temat takich "karłowatych prawych ramion" mam taką małą teorię:-) myślę, że formują się one na rynkach w miarę "mało płynnych", gdzie obecni są w dużej mierze inwestorzy instytucjonalni. Jak w pewnym momencie okazuje się, że paru z nich chce szybko zająć długą pozycję, to przy ich relatywnie dużych aktywach, zajmując pozycję powodują, że korekta jest przez to bardzo płytka. A dzieje się tak, jeżeli zajmujący pozycję uważa, że ze względu na "fundamenty" warto mocno kupować, bo kursy akcji będą jeszcze znacznie wyżej (np. ze względu na napływające dane fudnamentalne). Ciekawe, czy tym razem moja teoria się sprawdzi. Jeżeli moja analiza "fundamentalna" oraz "pscychologiczna rynku" jest słuszna, to czekają nas bardzo silne wzrosty w kolejnych tyodniach:-) 2009/04/27 20:24:52
@ Michał Stopka.pl
To co pisałem o nastrojach potwierdza się w obiektywniejszej postaci: www.rp.pl/artykul/2,296855_Koniec_optymizmu_Polakow_.html 2009/04/28 17:19:08
To akurat potwierdzałoby "scenariusz fundamentalny":-) Proszę zwrócić uwagę, na ostatni akapit, gdzie takie pesymistyczne nastroje poprzednio były w połowie 2001, czyli patrząc historycznie praktycznie był to sam dołek poprzedniego spowolnienia jak i dołek na GPW:
"To, że wskaźnik optymizmu w kwestii bezrobocia był niższy od obecnego tylko raz w maju 2001 roku niepokoi prof. Rycharda. (...) " Z kolei akapit czwarty, też wskazuje, że właściwie wtedy, kiedy warto było pomału stawać się pesymistą ludzie stali się optymistami (2006-2008, zresztą zaraz przed wejściem do UE też byli pestymistami, a już dosadne jest, że więcej optymistów niż pesymistów było na przełomie 2007/2008): "Pesymizm zawsze dominował wśród Polaków (tylko w latach 2006 2008 przeważali optymiści). Ale w marcu wzrósł do poziomu odnotowanego w dziewięcioletniej historii badań tylko dwa razy: w lecie 2001 roku i tuż przed wejściem Polski do UE, w kwietniu 2004 r.(...)" Jak pisałem powyżej, aby z gospodarką/giełdą było lepiej, przyszłe zyski spółek muszą wzrosnąć, akurat wzrost bezrobocia jest jednym z podstawowych czynników, który w każdym cyklu boomu/spowolnienia powoduje, że po jakimś czasie, gospodarka osiąga dołek. Rynek pracy to jedyny rynek, gdzie nie następuje szybkie dostosowanie cen do zmian w popycie i podaży, np. ceny materiałów budowlanych idą szybko do góry albo w dół, w zależności od zapotrzebowania. Jednak pracownicy akceptują tylko podwyżki cen/wynagrodzenia a nie godzą się na obniżki (mają w tym zasługę też związki zawodowe,ale nie tylko bo również politycy, być może czasem w dobrej wierze, ale skutki sa opłakane). Oczywiście rynek i tak musi się dostosować do nowych poziomów rentowności firm, więc jedynym sposobem jest po prostu zwolnienie pracownika, aby firma nie zbankrutowała. Niestety powoduje to, że dostosowanie na "rynku pracy" przebiega zbyt wolno (co najmniej kilka kwartałów bo najpierw firma czeka, czy sprzedaż nadal będzie zła, potem dopiero przygotowuje plan kogo zwolnić, a potem jest okres wypowiedzenia, przy zatrudnianiu ponownie firma czeka czy poprawa nie jest tylko przejściowa a dopiero potem zaczyna "ostrożnie" zatrudniać itd...) a przez to powoduje znacznie większe wachania na PKB niż gdyby działał mechanizm szybkiego dostosowania czyli spadku/wzrostu wynagrodzenia. Konsekswencją "braku elastyczności" rynku pracy jest relatywnie duże wzrosty/spadki bezrobocia. Zresztą w USA mówi się "easly fired easly hired" czyli łatwo pracownika zwolnić, ale z drugiej strony gospodarka szybko się dostosowuje a przez to szybko tworzą się nowe miejsca pracy. Ma w tym też zasługę relatywnie duża część wynagrodzenia zmienna, czyli uzależniona od wyników. W efekcie rynek pracy jest najbardziej elastyczny na świecie i dzięki temu realtywnie szybko wychodzili do tej pory z recesji/spowolnienia a przez to mieli historycznie bardzo nieskie bezrobocie. 2009/04/30 17:08:51
No i już jesteśmy powyżej linii szyki odwróconej RGR na WIG (28 650). I to w jakim stylu. Obroty też przyzwoite zarówno wczoraj jak i dziś. Po takim zachowaniu rynku wyjście WIG 20 powyżej 1900 wydaje się być tylko kwestią czasu. No ale ponownie, po kolejnych dobrych danych fundamentalnych, siła rynku nie dziwi:-)
|
Jeżeli chodzi o obecną prognozę zachowania się indeksu, to mam wątpliwość, czy akurat teraz historia się powtórzy co do zmian procentowych. Dlaczego? Ze względu na "fundamenty" obecnej bessy. Jeden z jej fundamentalnych powodów to "credit crunch" i brak gotówki w "krwioobiegu gospodarek" a przez to powstrzymywanie się z np. z prodkukcją. Stąd też wskażniki (np. PMI, produkcja przemysłowa) zanurkowały do poziomów znacznie poniżej poprzednich "przeciętnych cykli". Skoro w powyższej teoretycznej analizie zakłada Pan, że przed nami rynek byka (oczywiście wiem, że w poprzednich analizach zakładał Pan, że tak nie będzie) to aby właśnie rodził się rynek byka potrzebaby zakończenia "credit crunch" co skutkowałoby odbicie typu "V" w realnej gospodarce (aby nadrobić zaległości np. w produkcji z ostatniego pół roku). Czyli w obecnej sytuacji historyczny schemat nie powinien zadziałać, a jeżeli wierzyć w "dyskontowanie" przez giełdę takiego scenariusza, szybko powinniśmy się znaleźć w okolicach 2300-2400 na WIG 20.
Pozdrawiam
P.S Zapraszam na mojego bloga o analizie fundamentalnej:
www.michalstopka.pl