Menu

Blog Wojciecha Białka

Komentarze na temat koniunktury na rynkach finansowych i w gospodarce

Rzut oka na miniony rok.

bialek.wojciech

Niebawem minie rok od powstania tego blogu, pora więc może na spojrzenie wstecz i porównywanie ocen i prognoz, które tu się pojawiały z tym, co rzeczywiście wydarzyło się w gospodarce i na rynkach.

 

 

Rozpoczynając w tym miejscu komentowanie sytuacji rynkowej w marcu 2008 tuż po upadku banku inwestycyjnego Bear Stearns i ratującej go interwencji FED zakładałem, że dalsza sekwencja wydarzeń będzie rozgrywać się według klasycznych reguł rządzących „od zawsze” cyklem koniunkturalnym. Po pierwsze sądziłem, że wywołane zaostrzeniem polityki pieniężnej z poprzednich lat globalne spowolnienie gospodarcze o skali porównywalnej do tego z lat 2000-2001 potrwa do IV kw. 2008/ I kw. 2009. Po drugie zakładałem, że spowolnienie to w pewnym momencie przetrąci kręgosłup hossie na rynku surowców ("surowce 2008 = akcje 20007"), co spowoduje między innymi spadek ceny ropy naftowej o połowę. Ten krach surowcowy – jakkolwiek będący objawem spadku popytu i niekorzystny dla rynków „wschodzących” – likwidując presję na wzrost wskaźników inflacji i stóp procentowych,  miał umożliwić wejście rynków obligacji skarbowych w hossę począwszy od lata, a z czasem wymusić na Radzie Polityki Pieniężnej obniżki stóp procentowych. Krach na rynku surowców miał z kolei zmienić kierunek przepływu kapitałów, które w poprzednich latach uciekały z importujących surowce krajów rozwiniętych i płynęły na rynki „wschodzące”. Ta zmiana kierunku przepływu kapitału, które w warunkach spadku atrakcyjności „Emerging Markets” wywołanego bessą na rynku surowców, miały popłynąć z powrotem do USA, miała z kolei wywołać umocnienie dolara i osłabienie walut EM, w tym i złotego. Powrót kapitału do USA – w połączenie z interwencjami rządu i banków centralnych - przełożyłby się z czasem na zakończenie tamtejszego kryzysu bankowego, a spadek stóp procentowych i osłabienie złotego miało z kolei uruchomić począwszy od wiosny 2009 ożywienie w polskim przemyśle. Oba zjawiska skutkowałyby w rezultacie przełamaniem bessy na rynkach akcji i silnymi wzrostami cen akcji w 2009 roku (w USA klasycznie od października 2008, w Europie, na EM i na GPW z opóźnieniem od stycznia-marca 2009). Silne odbicie cen akcji w 2009 roku po spadku o połowę w latach 2007-2008 czyniłoby rok 2009 podobnym do 1999. To kolejne globalne ożywienie gospodarcze według moich wyobrażeń sprzed roku skutkowałoby w latach 2009-2010 jeszcze jedną falą wzrostów cen surowców analogiczną do tej z końca lat 70-tych, która to fala inflacji już trwale złamałaby światowy system finansowy. Prawdziwa bessa kulminująca KŚJZ czyli „Końcem Świata Jaki Znamy” miała rozegrać się dopiero w latach 2010-12 (związek z reklamowanym przez media końcem świata w 2012 całkiem przypadkowy ;-)):

"Zgodnie z tym ujęciem można obecną sytuację na rynkach traktować jako analogiczną do tej sprzed dokładnie 10 lat: jesteśmy świadkami odpowiednika kryzysu azjatyckiego i rosyjskiego z lat 1997-98, po którym - zanim rynki wejdą w trwałą bessę po 2010 roku - czeka nas jeszcze odpowiednik ożywienia z 1999 roku, które na rynkach akcji kulminowało na przełomie 1999 i 2000 roku tym, co bywa określane jako "hossa internetowa"."

Większość z opisanych powyżej zjawisk rzeczywiście nastąpiła. Spowolnienie gospodarcze było kontynuowane zgodnie ze wskazaniami indeksu wskaźników wyprzedzających koniunktury, których poniższy wykres prezentowałem w komentarzu z 10 kwietnia 2008 zatytułowanym Podejście na inflacyjny szczyt:

 

Od lipca globalne spowolnienie przełożyło się rzeczywiście na krach na rynku surowców, ten spowodował spadek dynamiki wskaźników inflacji i spadek zarówno długo- jak i krótkoterminowych stóp procentowych. Tak wyglądało zachowanie rentowności krajowych 5-letnich obligacji skarbowych na tle prognozy (na czerwono) przedstawionej w komentarzu z 18 lipca 2008 zatytułowanym Zaczęło się?:

 

 

 

Związana z tym ucieczka kapitałów z „Emerging Markets” rzeczywiście nastąpiła przekładając się na umocnienie dolara i osłabienie walut krajów peryferyjnych w tym i złotego. Problem polegał na tym, że wszystkie te zjawiska przyjęły skalę, której wcześniej spodziewałem się dopiero w latach 2010-2012 (kierując się wskazaniami cyklu dekadowego obecny kryzys traktowałem jako rozgrywającą się w krajach rozwiniętych kopię kryzysu rynków „wschodzących” z lat 1997-1998). Zarówno gospodarki jak i rynki okazały się przeciągu minionego roku znacznie słabsze niż to sobie wyobrażałem na podstawie czynionych analogii z kryzysami z lat 1997-1998 i 2000-2001. Zamiast „typowego” spadku cen akcji o połowę, który wydawał się pesymistyczną prognozą jeszcze 9 miesięcy temu:

...otrzymaliśmy „rzeźnię” w postaci załamania o 2/3 na GPW i największego od lat 30-tych spadku cen akcji w USA. Skutkiem tej słabości było między innymi i to, że większość prób "gry" na korekty trendu spadkowego kończyła się zwykle rozczarowaniem, gdy zwyżki te okazywały się wyjątkowo słabe. Prognoza spadku ceny ropy naftowej o połowę, która rok temu wywoływała uśmieszki politowania okazała się sporo niedoszacowana: krach na rynku ropy rozpoczęty w lipcu okazał się największy w historii (spadek o 4/5 w pół roku). Złoty rzeczywiście osłabł – co nawet ostatnio zgodnie z oczekiwaniami sprzed 8 miesięcy zaczęło wywoływać pewne pozytywne skutki na rynku akcji części spółek produkcyjnych – ale najpierw to osłabienie spowodowało masakrę wśród firm, które na swoją zgubę wdały się w proceder wystawiania opcji walutowych (to strategia inwestycyjna, gdzie wielkość potencjalnych strat jest nieograniczona), a później zaczęło być traktowane jako objaw kryzysu.

 

 

Generalnie można ocenić, że w trakcie minionego roku wyraźnie nie doceniałem skali słabości światowego systemu finansowego, który – wbrew moim oczekiwaniom opartym w dużej mierze na obserwacji dekadowego cyklu z poprzednich kilkudziesięciu lat – nie był w stanie „dociągnąć” do końca dekady w ramach dotychczasowego paradygmatu. Ewidentnie pisząc w marcu ubiegłego roku:

              „Zanim jednak dojdzie do tego oczekiwanego w 2009 roku ożywienia i związanej z nim giełdowej hossy  czeka nas jeszcze wiele spektakularnych wstrząsów podobnych do upadku banku Bear Stearns. 

… nie wyobrażałem sobie skali tych tektonicznych ruchów, które nastąpiły, a słowa:

"KŚJZ jeszcze tym razem jednak najprawdopodobniej nie będzie. Mniej więcej za półtora roku wszyscy - no może poza tymi, którzy w trakcie tych kilkunastu miesięcy stracą wzorem akcjonariuszy banku Bear Stearns majątek - śmiać się będą serdecznie z obecnych lęków obserwując dynamiczne wchodzenie gospodarki amerykańskiej w kolejną falę cyklicznego ożywienia."

... brzmią dziś wręcz niestosownie.

Dysponując dzisiejszą wiedzą zatytułowałbym pierwszy komentarz umieszczony na tym blogu raczej "Początek KŚJZ" zamiast "KŚJZ nie będzie (jeszcze tym razem)". W perspektywie następnych lat perspektywy dla rynków akcji są nadal raczej ponure, ale skrajnie niski według niektórych miar sentymentu inwestorów (AAII, Bullish Sentiment Index) daje nadzieje, że być może jesteśmy już stosunkowo blisko końca owego początku KŚJN, a prognozy ożywienia gospodarczego w latach 2009-2010 i związanej z nim poprawy koniunktury na rynku akcji jednak się pomimo ciągle istniejących zagrożeń - choć w części i być może z pewnym opóźnieniem - zmaterializują.   

Komentarze (60)

Dodaj komentarz
  • irish.man

    Przepraszam Panie Wojciechu ze ja ciagle o tym zlocie, ale jesli II, III kwartal beda jako tako pewnym odreagowaniem spadkow to w obliczu bliskiego poczatku KŚJZ okolice czerwca/lipca sa chyba dobrym momentem na przestawianie sie na zloto. Dobrze kombinuje?

  • karo-lew

    Panie Wojciechu.

    Chyba jest Pan jedynym analitykiem, ktory porownuje po pewnym czasie swoje prognozy w zyciem. I na dodatek potrafi sie przyznac do bledow publicznie. Niebywale!

    Pozdrawiam serdecznie

  • jurgenes

    Jestem zdania, ze ida silne wzrosty trwajace okolo 7 tygodni liczac od tego poniedzialku. Cel 2100 punktow. Pozdrawiam!

  • tadekmazur

    Smucą mnie te ponure długoterminowe perspektywy rynków akcji.
    Zupełnie w to nie wierzę. Jestem zdania że ostateczne dołki będą w tym roku (nie wykluczone że nawet już były).
    Ten super-długoterminowy wykres DJIA to może być bez sensu, bo nie wystarczy wyczyścić wykresu samą tylko o inflację/deflację. Przecież na przestrzeni dekad mocno zmieniała się polityka dywidendowa. O ile mi wiadomo to obecnie coraz więcej spółek dywidend w ogóle nie wypłaca lub wypłaca stosunkowo małe, proporcjonalnie znacznie mniejsze niż kilkadziesiąt lat temu.
    Z tego wykresu niechybnie wynika że indeksy powinny wrócić do poziomów z okolic 1990r - to przecież kompletnie nierealne!

  • majkelos0

    wycieczka góroli w stolicy. Idą do ZOO. Staje grupa przed klatką z żyrafą. Jeden baca wrzeszczy: "Panockowie, to jeste NIEREALNE, takich źwirząt nima!!!!!
    a jednak są. I nie ma na rynku rzeczy nierealnych

  • tadekmazur

    @ Majkelos0

    Jak zwykle masz rację. Jednak tym razem jesteś zbyt ortodoksyjny w głoszeniu giełdowych prawd.
    Kierując się wykresem Pana Wojtka to powinniśmy szukać dna bessy dla DJIA w okolicach 2500pkt za jakieś 5 lat. Mądre to chyba nie jest.
    WIG też miałby być poniżej 10tys za 5 lat?
    W te żyrafy to jeszcze moge uwierzyć, ale w powyższe nie dam rady.

  • majkelos0

    problem w tym, że ja w ogóle nie jestem ortodoksyjny, ja tylko patrzę i staram sie to wszystko objąc swoim niewielkim mózgiem. I wiem jedno: nie wykluczam nic, ani powaznych spadków, ani tego, że w najbliższych dniach - tygodniach może sie rozpcząć tak silne odbicie, ze kto nie załapie sie pierwszego dnia, a nawet w pierwszych godzinach tego odbicia, to rynek odjedzie bezpowrotnie i zrobi 20-30% w kilka dni (mówię o S&P, bo wig20 jest dla mnie kompletnie niezbadany)

  • tadekmazur

    Skoro wszystko jest możliwe to czemu 20-30% odbicia. Od razu prognozujmy 200-300%. Czemu nie? Tak samo to poważne jak DJIA=2500.

  • majkelos0

    ja prowadze poważną dyskusje a to kpisz sobie. Odbicie 20-30% w krótkim czasie jest jak najbardziej mozliwe. 200-300% to jakas paranoja. Natomiast nie jest żadna paranoja spadek indeksu DJ do 2.500, ale oczywiście nie w kilka dni ani nawet w kilka miesiecy

  • tadekmazur

    I tu się pięknie różnimy bo dla mnie to takie same paranoje.

  • skrew0

    Rocznicowe gratulacje.
    Dopisano odczyty na CLI (obserwuję - Amplitude Adjusted). Polska już drugi miesiąc zawraca. Dołączyły Mexico, Korea, Greece. Reszta pogłębia spadki. Jaką mamy szansę by być tą pierwszą firmą, która ma dosyć jazdy w dół? Czy możliwe by nasza gospodarka istotnie nie doznała erozji wolnorynkowej w tak znaczącym stopniu by odreagowywać wcześniej od innych? Głębokość spadków nie jest panaceum na ich ustanie a zacofanie gospodarcze z jakiego wychodzimy może to okoliczność łagodząca.

  • jurgenes

    Ja jestem optymista. Prosze zwrocic uwage na Sp500 i troszke inaczej ulozyc fale. Wszyscy doszukuja sie 5-cio falowego spadku. A moze SP500 zrobil od szczytu do pazdziernikowego denka formacje ABC z wydluzonym C ??

    Jesli przylozymy do szczytu na 1577 zniesienie Fibo, i tu bedzie start, a 100% zakonczymy na dnie fali A na poziomie 1257 punktow to 261,8% ekspansji fali A wypada dokladnie na pazdziernikowym denku. Wiec mozemy przyjac ze spadek z 1577 do dna w pazdzierniku na 740 punktow to ABC.

    Od pazdziernika robimy korekte tego spadku w postaci tez ABC. Fala A skonczyla sie 6 stycznia 2008 roku, fala B skonczyla sie 6 marca 2009 i teraz zaczynamy fale C ktora powinna rownac sie 161,8% fibo i zasieg 1000 punktow na Sp500.

    Spadek od 1577 do 740 zajal 58 swieczek spadkowych tygodniowych.

    58 tygodni i 38,2 % daje nam minimalny zasiego korekty w czasie 22 tygodnie. juz minelo 15 tygodni, zostalo jeszcze 7 tygodni. Wiec mozee czekac nas niezla jazda w gore.

    U nas bylo by to okolo 2100 punktow, watpie zeby wiecej.

  • plusratioquamvis

    www.google.com/finance?q=NYSE%3AEWS

    Oto kierunek jaki pokazuje China second derivative... new lows

  • janstan1

    Szkoda, że Pan nie przewidział, że SEB2 umoczy tyle kasy klientów.

  • atomek0

    Panie Wojtku
    Jak ma sie ten początek KSJZ do ułożenia fal z Teorii Elliota? Bo chyba wiekszośc osób,używających tej teorii zgodzi sie ze mną ( oraz z p.Prechterem) że poczawszy od bessy z 2000 r ,jestesmy obecnie przy koncu 4 fali milenijnej. Indeksy zrobiły ogromne ABC w korekcie fali 4. Zakładając że KSJZ rzeczywiscie nastapi -a patrzac na ogromne deficyty w niektorych krajach ,widac juz jutrzenke zwiastująca tą apokalipsę ,zastanawiam sie jak to sie ma z koncem milenijnej fali 5 ? Bo chyba to własnie wtedy mozemy liczyc na ten "koniec"? Jedyne rozwiązanie jaki mi przychodzi do głowy to albo bedziemy mieli "krótka" millenijna 5-tke (i byc moze potrójny szczyt na SP500) albo...KSJZZ przesunie sie na odleglejsza przyszlosc. Chyba że ktos podpowie jeszcze inne "mozliwosci"?

  • steepup

    @janstan1

    chłopie, wyluzuj z tanim populizmem.
    w instytucjach finansowych kto inny przygotowuje analizy. kto inny na ich podstawie podejmuje decyzje.
    nie mieszaj pojęć.

  • bialek.wojciech

    irish.man:
    "Przepraszam Panie Wojciechu ze ja ciagle o tym zlocie, ale jesli II, III kwartal beda jako tako pewnym odreagowaniem spadkow to w obliczu bliskiego poczatku KŚJZ okolice czerwca/lipca sa chyba dobrym momentem na przestawianie sie na zloto. Dobrze kombinuje?"

    Korekta hossy na złocie z lat 70-tych, która rozegrała się w latach 1975-76, miała prawie 50 proc. i poprzedzona została uformowaniem podwójnego szczytu w latach 1974-75. Gdyby złoto zachowało się obecnie analogicznie (a sytuacja makroekonomiczna jest bardzo podobna), to trend boczny poniżej 1000 dolarów trwający od roku, byłby owym podwójnym szczytem, z którego złoto wybije się w dół spadając do poziomu nieco powyżek 500 USD w 2010. I dopiero wtedy rozpoczęłaby się na tym rynku silna hossa analogiczna do wzrostu ze 100 na 800 dolarów z lat 1976-1980.

  • bialek.wojciech

    karo-lew:
    "Chyba jest Pan jedynym analitykiem, ktory porownuje po pewnym czasie swoje prognozy w zyciem. I na dodatek potrafi sie przyznac do bledow publicznie. Niebywale!"

    Ale niechętnie. ;-)

  • hecer

    złoto jak najbardziej.

    przez wiele lat.

  • bialek.wojciech

    skrew0:
    "Dopisano odczyty na CLI (obserwuję - Amplitude Adjusted). Polska już drugi miesiąc zawraca. Dołączyły Mexico, Korea, Greece. Reszta pogłębia spadki. Jaką mamy szansę by być tą pierwszą firmą, która ma dosyć jazdy w dół? Czy możliwe by nasza gospodarka istotnie nie doznała erozji wolnorynkowej w tak znaczącym stopniu by odreagowywać wcześniej od innych? Głębokość spadków nie jest panaceum na ich ustanie a zacofanie gospodarcze z jakiego wychodzimy może to okoliczność łagodząca"

    Niestety OECD-owskie CLI dla różnych krajów mają różną budowę, więc nie do końca są porównywalne. Wiadomo, że wzrost naszego CLI to zasługa dużego udziału indeksu REER (Real Effective Exchange Rate) dla złotego. Można to porównać z zachowaniem CLI dla Słowacji... Tak czy siak jeśli cykliczne ożywienie na świecie jednak nadejdzie, to można będzie mówić, że narodziło sie ono w naszym kraju. ;-)

  • bialek.wojciech

    janstan:
    "Szkoda, że Pan nie przewidział, że SEB2 umoczy tyle kasy klientów."

    Też oczywiście żałuję, ale widzę, że fundusz od listopada pracowicie odrabia straty.

  • bialek.wojciech

    atomek0
    2009/03/09 20:48:03
    Panie Wojtku
    Jak ma sie ten początek KSJZ do ułożenia fal z Teorii Elliota? Bo chyba wiekszośc osób,używających tej teorii zgodzi sie ze mną ( oraz z p.Prechterem) że poczawszy od bessy z 2000 r ,jestesmy obecnie przy koncu 4 fali milenijnej. Indeksy zrobiły ogromne ABC w korekcie fali 4. Zakładając że KSJZ rzeczywiscie nastapi -a patrzac na ogromne deficyty w niektorych krajach ,widac juz jutrzenke zwiastująca tą apokalipsę ,zastanawiam sie jak to sie ma z koncem milenijnej fali 5 ? Bo chyba to własnie wtedy mozemy liczyc na ten "koniec"? Jedyne rozwiązanie jaki mi przychodzi do głowy to albo bedziemy mieli "krótka" millenijna 5-tke (i byc moze potrójny szczyt na SP500) albo...KSJZZ przesunie sie na odleglejsza przyszlosc. Chyba że ktos podpowie jeszcze inne "mozliwosci"?

    Pan jeszcze czeka na 5-tą falę? Dla mnie impuls rozpoczęty w 1932 roku już się zakończył (2-ka w latach 1937-42, 4-ka w latach 1966-1974). Można dyskutować, czy 5-tka zakończyła się w 2000 czy 2007 roku.

  • atomek0

    Panie Wojtku
    Widze ze myslimy o zupełnie roznych falach.Oczywiscie ze impuls z 1932 sie zakonczył ,tyle ze to nie była fala millenijna lecz fala 5z3 milenijnej.Prosze zajrzec do ksiazki R.Prechtera "Conqer the crash" na str. 33 autor dobrze rozrysował podział fal "millenijnych".

  • tadekmazur

    Poczytałem o historycznych dywidendach dla DJIA i chcę wrócić do "ponurego" wykresu. Na nim chyba nie uwzględniono że w 1932r stopa dywidendy była 15%, a w 1999r 1%. Podałem wartości ekstremalne stopy dywidend, ale historycznie są też dwie bardzo wyraźne zależności. Pierwsza dosyć oczywista - gdy indeks wysoko to stopy dywidendy mniejsze. Druga to znaczący spadek stopy dywidend na przestrzeni czasu.
    O ile dobrze zrozumiałem to "ponury" wykres w ogóle nie uwzględnia tematu dywidend.
    A jeśli nie uwzględnia to wobec powyższych faktów jest bez sensu. Może i dobrze.

  • fels1

    Gratuluje analiz z 2008 roku! Gdyby Pan Wojtek utworzył fundusz z Robertem Nejmanem, to bym kupił jednostki i zapomniał o giełdzie.
    Gratuluje przede wszystkim przewidzenia spadku surowców, teraz wydaje się że musiało tak być, ale wtedy pewny nie byłem, choć klasycznie to w ten sposób właśnie miało się stać.
    Zauważmy, że mocno zgwałcone spółki już nie spadają: PGNIG, Lotos, KGHM. Teraz gwałt przeszły banki i mocno nimi wypełniłem portfel zakładając że będzie podobnie.
    Do gwałtu pozostały PKN, TP. Szkoda, że tak mało jest dużych spółek, bo nie wyobrażam sobie inwestowania w czasie kryzysu w inne niż duże zdrowe, niezadłużone firmy.(chyba że spekulacyjne kupowanie ze stopem)
    Czyli największe banki teraz powinny zachowywać się już lepiej niż rynek, może deweloperzy też.
    KGHM w którymś momencie przestanie być liderem wzrostow i straci korelacje z w20. Później do wzrostów może dołączyć PKN, ale męczyć go będzie długoterminowy trend spadkowy i brak gwałtu (paniki)
    Załóżmy, że tak się stanie. Część portfela opróżnie i będę głupi co dalej robić. Inwestowanie w wartość nie jest proste, pan Wojtek pisze o kolejnej bessie od 2010, wiec trzeba miec ceny zakupow niskie, by na wypadek negatywnego scenariusza moc sie wygrzebac. Najwazniejsze zeby nie ulec ewentualnym silnym wzrostom i nie kupic akcji tylko dlatego ze rosna, bo ojciec Graham bedzie sie gniewał. :-)

  • majkelos0

    TADEK:
    9.03.09 15:08: "nie wykluczam nic, ani powaznych spadków, ani tego, że w najbliższych dniach - tygodniach może sie rozpcząć tak silne odbicie, ze kto nie załapie sie pierwszego dnia, a nawet w pierwszych godzinach tego odbicia, to rynek odjedzie bezpowrotnie i zrobi 20-30% w kilka dni (mówię o S&P, bo wig20 jest dla mnie kompletnie niezbadany)."
    nieładnie cytować samego siebie, ale to właśnie się zaczęło

  • tadekmazur

    Smuci mnie że nikt (z Panem Wojtkiem na czele) nie chce się odnieść do mojej krytyki "ponurego" ponad stuletniego wykresu DJIA.
    Ja się namęczyłem wyszukując dane o dywidendach, a tu CISZA.

  • bialek.wojciech

    atomek0:
    "Widze ze myslimy o zupełnie roznych falach.Oczywiscie ze impuls z 1932 sie zakonczył ,tyle ze to nie była fala millenijna lecz fala 5z3 milenijnej.Prosze zajrzec do ksiazki R.Prechtera "Conqer the crash" na str. 33 autor dobrze rozrysował podział fal "millenijnych"."

    Aaa, teraz już rozumiem. Nie mam "Conquer the Crash", ale mam w domu "At the Crest of the Tidal Wave" i tam rozpisanie fali milenijnej powinno być. Zerknę i postaram się odnieść.
    -

  • bialek.wojciech

    atomek0:
    "Widze ze myslimy o zupełnie roznych falach.Oczywiscie ze impuls z 1932 sie zakonczył ,tyle ze to nie była fala millenijna lecz fala 5z3 milenijnej.Prosze zajrzec do ksiazki R.Prechtera "Conqer the crash" na str. 33 autor dobrze rozrysował podział fal "millenijnych"."

    Teraz tylko na szybko chciałbym zauważyć, że korekta całego impulsu od 1932 roku powinna być większa i dłuższa niż te ostatnie ponad -50 proc. w ciągu 9 lat. Zasięg fali 4-tej niższego rzędu impulsu od 1932 roku to lata 70-te (S&P 62-120 pkt)... Fala impulsu trwała 68 lat (1932-2000). Tak więc - moim zdaniem - korekta rozpoczeta w 2000 roku powinna być proporcjonalna do fali ipulsu, jeśli chodzi o czas trwania LUB zasięg. Z kolei jeśli przyjmiemy - tak jak Pan piszę - że w 2000 roku zakończyła się jeszcze większa fala impulsu (taka, w której lata 30-te, to była 4-ka), to otrzymujemy prognozę jeszcze większej i dłuższej korekty. W takim ujęciu Pańska piątka byłaby odległa o kilkadziesiąt lat.

  • bialek.wojciech

    fels1:
    "Gratuluje analiz z 2008 roku! Gdyby Pan Wojtek utworzył fundusz z Robertem Nejmanem, to bym kupił jednostki i zapomniał o giełdzie."

    Dziękuję za te miłe słowa mocno na wyrost. Ale z tego co wiem, to Robert Nejman już uworzył własny fundusz, więc może Pan kupić jednostki za połowę swoich pieniędzy. ;-)

    "Inwestowanie w wartość nie jest proste, pan Wojtek pisze o kolejnej bessie od 2010, wiec trzeba miec ceny zakupow niskie, by na wypadek negatywnego scenariusza moc sie wygrzebac. Najwazniejsze zeby nie ulec ewentualnym silnym wzrostom i nie kupic akcji tylko dlatego ze rosna, bo ojciec Graham bedzie sie gniewał. :-)"

    A propos Grahama przypomniało mi sie moje ulubione kryterium oceny atrakcyjności wyceny spółek: najlepiej kupić spółki, wyceniane na rynku poniżej wartości swego majątku obrotowego netto (majątek obrotowy minus wszystkie zobowiązania). Wtedy majątek trwały otrzymuje się gratis. Niestety taka sytuacja nie zdarza się często.

  • take_5

    TadekMazur - nikt nie będzie z Tobą polemizował, bo masz absolutną rację.

  • bialek.wojciech

    tadekmazur:
    "Smuci mnie że nikt (z Panem Wojtkiem na czele) nie chce się odnieść do mojej krytyki "ponurego" ponad stuletniego wykresu DJIA.
    Ja się namęczyłem wyszukując dane o dywidendach, a tu CISZA."

    Proszę się nie smucić. Po prostu wszyscy zbierają argumenty, żeby się do tej krytyki odnieść racjonalnie. Mnie udało się znaleźć tylko dwa:

    1) za kilka lat będzie Pan miał S&P na poziomie z 1992 roku ORAZ stopę dywidenty ponownie powyżej 10 proc. Co Pan na taki kompromis?

    2) dywidendy (nie uwzględniane w indeksach cenowych tyou DJIA) zostały w ostatnich kilkunastu latach częściowo zastąpione przez wykup akcji (wpływający na cenę akcji, a więc również na indeksy cenowe).

    Nic mądrzejszego mi na razie nie przyszło do głowy.

  • bialek.wojciech

    majkelos0:
    "nieładnie cytować samego siebie, ale to właśnie się zaczęło"

    Tak mi się skojarzyło:

    "Rycho wrócił po pracy do domu, zdjął buty, usiadł w fotelu i włączył telewizor. Po chwili woła do żony:

    Przynieś mi piwo, bo zaraz się zacznie! Żona mruknęła coś pod nosem, ale piwo przyniosła. Wypił Rycho piwo i ponownie woła:

    Przynieś mi piwo, zanim się zacznie!

    Żona lekko podenerwowana.... Ale piwo przyniosła. Wypił Rycho piwo i woła po raz trzeci:

    Przynieś mi piwo, bo już może się zacząć!

    Nie wytrzymała biedna kobieta i krzyczy:

    O nie! Wracasz z pracy, nawet nie mówisz mi dzień dobry, rozwalasz się w fotelu, włączasz telewizor i nic tylko pijesz to piwsko! A ja?! Co ja mam z tego życia? Pracuję tak jak ty, a po pracy muszę sprzątać, gotować, prać, zajmować się dziećmi. Robię tysiąc różnych rzeczy i jeszcze mam ci piwo przynosić?!...

    Na to Rycho:

    Szlag trafił! Zaczęło się...


    * Dowcip ten w wersji knajpianej zna każdy. Znany był już sto lat temu! Zamieścili go w swoich antologiach i Tuwim (1925 r.) i Ligoń (1930 r.): Oto do knajpy wchodzi facet i wciąż prosząc o nalanie kolejnego kieliszka powtarza: Nalej, bo zaraz się zacznie. Gdy wreszcie barman pyta: A co się zacznie?, gość odpowiada, że nie ma pieniędzy...
    "


    ;-)

  • bialek.wojciech

    majkelos0:
    "nieładnie cytować samego siebie, ale to właśnie się zaczęło"

    A na poważniej, to może ma to jakiś związek z tym:

    www.cdmpekao.com.pl/komentarze/wykres%20dnia/wykres_dnia_20090309.pdf

  • majkelos0

    wszystkiego po kawałku, tego wykresu nie znałem, natomiast taka informacja o tym indeksie jest juz znana od kilku dni. Ponadto najwieksze w historii zapasy gotówki w firmach amerykańskich oraz poziom płynnych aktywów w funduszach amerykańskich na poziomie 40% wartości kapitalizacji wszystkich giełd w USA, o czym pisał PB. Ale mysle, ze pańska sugestia z lipca 2008 (wzrost cena akcji powiązany ze wzrostem inflacji) jest tez istotna. Tylko to (początek powaznego odbicia) może byc równie dobrze za tydzień albo za miesiąc. Z poziomu 700 albo 630, nowbody knows

  • tadekmazur

    1.Obawiam się że poziom SP500 za tych parę lat nie będzie zależał od naszego kompromisu.
    2. Z ponurym wykresem nadal się nie zgadzam. Argument o coraz częstszym wykupie akcji zamiast wypłaty dywidendy raczej dodatkowo obala wykres bo długoterminowy trend malejącej stopy dywidend może być kontynuowany.
    3. Czy zatem możliwy jest zjazd SP500 do poziomu z 1992r (jakieś 420pkt)?
    Moim zdaniem tylko w przypadku gdyby okazało się że straty gigantów amerykańskiej bankowości są tak duże że Wuj Sam nie dałby rady sprzedać potrzebnej ilości obligacji na pokrycie tych strat. Nie umiem ocenić prawdopodbieństwa takiego scenariusza, ale nie jest to bazowy scenariusz. Gdyby jednak nastąpił to 420pkt (lub nawet mniej!) zobaczymy najdalej w przyszłym roku.
    4.Jednak wygląda na to że Wuj Sam da radę zwiększyć dług o kwoty niezbędne aby się świat nie zawalił. Tym bardziej w obliczu wczorajszych wieści z Citi (najsłabszego z 4 banków giganciorów). Zapewne tak się stanie i Jankesi od przyszłego roku powrócą do dodatnich wzrostów PKB. Przy takim scenariuszu to za kilka lat raczej pobiją 1576 niż będą macać 420.

  • szmul_zygelbojm

    Panie Wojciechu, czy bloga pisze Pan w czasie pracy ? bo na miejscu dyrektora banku już dawno bym Pana ....

  • gre-sh

    A propo "Conquer the crash", tu można zajrzeć books.google.pl/books?id=MwPfscfeL8gC&dq=Conquer+the+Crash&printsec=frontcover&source=bn&hl=pl&ei=Itq3Sf37BtiS_gaWxKW3Cw&sa=X&oi=book_result&resnum=4&ct=result#PPA17,M1

  • krak15

    A może obecny kryzys to początek procesu zwanego "problemem 20-80"? Około
    2000r W CIA (tak!) powstał raport na temat przyszłości świata około roku
    2030.Według tego raportu narastająca automatyzacja może doprowadzić do tego, że
    aby wyprodukować wszystkie potrzebne dobra dla całej ludzkości wystarczy
    zatrudnienie 20% populacji (łącznie z usługami, nauką itp..). Aby zbilansować
    podaż i popyt, pozostałe 80% powinno dostać od państwa środki na zakup dóbr i
    usług pozostając ciągle bez pracy. Inaczej powstałaby nadprodukcja i w efekcie
    te 20% pracujących też straciłoby pracę (alternatywnym sposobem zbilansowania
    może być praca wszystkich na 1/5 etatu).
    Oczywiście dochodzenie do takiego stanu jest stopniowe i być może jesteśmy
    świadkiem tego procesu w skali globalnej. Wynikiem tego procesu jest narastająca
    nadprodukcja, z dużym udziałem Chin i Indii. Broniąc się przed groźbą dużego
    bezrobocia USA utrzymywały sztucznie niską stopę procentową i podtrzymywały popyt tolerując udzielanie kredytu osobom bez wiarygodności kredytowej, co musiało
    doprowadzić do kryzysu.
    Niestety zabiegi fiskalne nie są chyba w stanie zapobiec kryzysowi. Trzeba albo
    dopuścić do większej stopy bezrobocia (z wysokim zasiłkiem) albo skracać
    administracyjnie czas pracy (z utrzymaniem wysokości zarobków, aby nie powodować
    spadku popytu). I trzeba to robić w skali globalnej, bo państwo które zrobi to w
    pojedynkę, straci konkurencyjność i zbankrutuje.

  • hecer

    zatrzymywanie zysków (ograniczenie dywidend) zwiększa wartość spółek. Im mniej dywidend tym indeks wyższy.

    ...zakładając, że każdy dolar z dywidendy faktycznie jest sensownie inwestowany.

    Na brak dywidend w stanach duży wpływ mają rozwiązania podatkowe. Po prostu dywidendy są inaczej opodatkowane niż "stopa zwrotu" z akcji.

  • bialek.wojciech

    tadekmazur:
    "2. Z ponurym wykresem nadal się nie zgadzam."

    Przypomnę, że "ponury wykres" jest indeksem cen akcji urealnionym indeksem cen detalicznych. A to oznacza, że ewentualny przyszły spadek może zostać spowodowany zarówno spadkiem cen akcji (jak w latach 30-tych), jak i wzrostem tempa inflacji (tak jak w latach 70-tych). Jeśli nie wierzy Pan w możliwość deflacji, to może chociaż dopuści Pan możliwość wystąpienia w przyszłości silnej inflacji?

  • bialek.wojciech

    szmul_zygelbojm:
    "Panie Wojciechu, czy bloga pisze Pan w czasie pracy ? bo na miejscu dyrektora banku już dawno bym Pana ...."

    To miłe, że się Pan zaintresował. Na szczęście piszę pod pseudonimem, więc "dyrektor" się nie zorientuje.

  • bialek.wojciech

    gre-sh:
    "A propo "Conquer the crash", tu można zajrzeć books.google.pl/books?id=MwPfscfeL8gC&dq=Conquer+the+Crash&printsec=frontcover&source=bn&hl=pl&ei=Itq3Sf37BtiS_gaWxKW3Cw&sa=X&oi=book_result&resnum=4&ct=result#PPA17,M1
    -"

    Z wykresu na stronie 19-tej wynika, że na każde stulecie przypada jedno porządne załamanie cen giełdowych: pęknięcie Bańki Mórz Południowych w 1720 roku, załamanie z lat 30-tych XIX wieku oraz krach z lat 1929-1932.

  • tadekmazur

    O znaczącej deflacji to nie ma mowy. Przy takim nastawieniu FEDu to tylko inflacja się może zdarzyć. Ale gdyby wyprodukowali tym ratowaniem dwucyfrową i długotrwałą inflację to rzeczywiście dałoby to ponuremu jakieś szanse.

    Wszystko to nie zmienia faktu że wobec nie uwzględnienia dużej zmienności dywidend
    wykres uważam za nieistotny. Prawdopodobnie wykres wzbogacony o uwzględnienie dywidend prowadziłby do innych wniosków.

  • plusratioquamvis

    Panie Wojtku
    Mam pytanie dotyczące Pana wypowiedzi nt Pan modelu sugerującego wzrost sprzedaży u exporterów w ciągu kilku msc. Czy uwzględnia Pan np fakt utrudnienia w kredytowaniu. Nawet przy zwiekszonym popycie firmy nie mogą zwiekszyc mocy bo nie maja linii kredtytowych. Czy są dostępne dane nt zapadalnosci kredytów dla korporacji, tak aby sledzic jak przebiega rolowanie.
    pozdrawiam

  • bialek.wojciech

    tadekmazur:
    "Ale gdyby wyprodukowali tym ratowaniem dwucyfrową i długotrwałą inflację to rzeczywiście dałoby to ponuremu jakieś szanse."

    Dziękuję w imieniu "ponurego".

  • tymek

    Mój pierwszy komentarz na tym blogu.
    Od razu gratuluje linku na pierwszej stronie gazety (fakt że nie pierwszy raz ale z takim tytułem ;) )
    Chciałem poruszyć kwestie odnoszącą się do możliwości wpływania na trend przez wielkie instytucje finansowe. Generalnie nie zgadzam się z teoriami spiskowymi (NWO i tego typu podobne pomysły) zastanawia mnie jednak to jakie są możliwości wielkich banków inwestycyjnych.
    Chodzi mi o taki ciąg zdarzeniowy:
    - pierwsza połowa roku 2008 - gwałtowne umocnienie walut EM, generalnie nie poparte fundamentami,
    - w momencie największego umocnienia - nagłe zwiększenie aktywności na rynku opcji - opcje są dostarczane na rynki EM, przez banki zagraniczne (główny podejrzany JPM )
    - zaczyna się osłabienie walut, którego można było się spodziewać - opisywane także na tym blogu
    - upadek LB - tu ważna sprawa, od razu pojawiły sie komentarze że ten upadek spowoduje wyprzedaż aktywów na całym świecie, spadek walut EM i spadek akcji. Wszyscy będą sprzedawać aktywa, żeby spłacić ubezpieczenia LB. Tu na blogu w komentarzach przeczytałem że do upadku LB swoje dołożył JPM, blokując nagle aktywa LB - w USA jest w tej sprawie prowadzone śledztwo, nie wiem jak jego wyniki, ale linki na ten temat znalazłem.
    Czyli JPM przyczyniając się do problemów LB na pewno przewidział spadki walut i akcji, ale czy był w stanie przygotować to już kilka- kilkanaście miesięcy wczesniej, oferując na sławetne opcje?

  • bialek.wojciech

    plusratioquamvis:
    "Mam pytanie dotyczące Pana wypowiedzi nt Pan modelu sugerującego wzrost sprzedaży u exporterów w ciągu kilku msc. Czy uwzględnia Pan np fakt utrudnienia w kredytowaniu. Nawet przy zwiekszonym popycie firmy nie mogą zwiekszyc mocy bo nie maja linii kredtytowych. Czy są dostępne dane nt zapadalnosci kredytów dla korporacji, tak aby sledzic jak przebiega rolowanie."

    Nie dysponuję takimi danymi, ale zwrócę się z tym pytaniem do Marcina Mrowca, który kieruje pracami ekonomistów banku Pekao. Postaram się niebawem przekazać jego odpowiedź. Tak czy siak mój model WIG-u oparty na zachowaniu złotego pokazuje EKSPLOZJĘ w górę w II kw.

  • bialek.wojciech

    tymek:
    "Mój pierwszy komentarz na tym blogu.
    Od razu gratuluje linku na pierwszej stronie gazety (fakt że nie pierwszy raz ale z takim tytułem ;) )
    Chciałem poruszyć kwestie odnoszącą się do możliwości wpływania na trend przez wielkie instytucje finansowe. Generalnie nie zgadzam się z teoriami spiskowymi (NWO i tego typu podobne pomysły) zastanawia mnie jednak to jakie są możliwości wielkich banków inwestycyjnych.
    Chodzi mi o taki ciąg zdarzeniowy:
    - pierwsza połowa roku 2008 - gwałtowne umocnienie walut EM, generalnie nie poparte fundamentami,
    - w momencie największego umocnienia - nagłe zwiększenie aktywności na rynku opcji - opcje są dostarczane na rynki EM, przez banki zagraniczne (główny podejrzany JPM )
    - zaczyna się osłabienie walut, którego można było się spodziewać - opisywane także na tym blogu
    - upadek LB - tu ważna sprawa, od razu pojawiły sie komentarze że ten upadek spowoduje wyprzedaż aktywów na całym świecie, spadek walut EM i spadek akcji. Wszyscy będą sprzedawać aktywa, żeby spłacić ubezpieczenia LB. Tu na blogu w komentarzach przeczytałem że do upadku LB swoje dołożył JPM, blokując nagle aktywa LB - w USA jest w tej sprawie prowadzone śledztwo, nie wiem jak jego wyniki, ale linki na ten temat znalazłem.
    Czyli JPM przyczyniając się do problemów LB na pewno przewidział spadki walut i akcji, ale czy był w stanie przygotować to już kilka- kilkanaście miesięcy wczesniej, oferując na sławetne opcje?"

    Kłaniam się, odmiennie niż Pan uważam, że świat jest pełen nie tyle teorii spiskowych, co spiskowej praktyki. Po prostu wszelka celowa działalność o ukrytych intencjach może być zaklasyfikowana jako spisek. Równocześnie jednak uważam, że mechanizmy rządzące światem i życiem społecznym są na tyle złożone, że duża część owych spików nadziewa się na coś co po angielsku nazywa się "unintended consequences" czyli "nieoczekiwane skutki". Po prostu jedną z ulubionych rozrywek bogów jest robienie psikusów ludziom nadmiernie ufającym sile swego rozumu. Tak więc, o ile z perspektywy ciągle jeszcze prowincjonalnej Warszawy trudno kategorycznie wypowiadać się na temat działań globalnych graczy operujących z Londynu czy Nowego Jorku, to jednak wydarzenia na rynkach z ostatnich kilkunastu miesięcy skłonny byłbym raczej traktować w kategoriach "komedii omyłek" aniżeli skutecznego spisku.

  • atomek0

    Ciekawe spojrzenie na kryzys z "drugiej" strony.Panowie znajacy sie na ekonomii-co wy na to??
    wiadomosci.onet.pl/1546967,2677,1,tajfun_vincent_zmiecie_rzad_tuska,kioskart.html

  • bialek.wojciech

    atomek0:
    "Ciekawe spojrzenie na kryzys z "drugiej" strony.Panowie znajacy sie na ekonomii-co wy na to??
    wiadomosci.onet.pl/1546967,2677,1,tajfun_vincent_zmiecie_rzad_tuska,kioskart.html
    "

    Niektóre obserwacje są oczywiście słuszne, ale wszystko jest zanurzone w tak obrzydliwym demagogiczno-polityczo-populistycznym sosie, że dla mnie jest to danie niestrawne.

  • tadekmazur

    Ostatnio lubię sobie popatrzeć na "ponurego".
    Jak tak sobie patrzę i mentalnie dodaję lub odejmuję różnicę pomiędzy dywidendami bieżącymi a dywidendami średnimi to uzyskuję dwie rzeczy:
    1.Kanał staje się węższy.
    2.Wzrost zapoczątkowany w 1982r staje się znacznie mniej stromy i tym samym obecny poziom notowań znajduje się znacznie bliżej dolnego pasma kanału.

    W starych podręcznikach do finansów można spotkać wzór na wartość akcji w oparciu o wielkość dywidendy. A dzisiaj dywidendy mocno straciły na znaczeniu, inwestorzy w większym stopniu liczą na wzrost kursu. Pełno jest firm w ogóle nie wypłacających dywidend, co 50 lat temu byłoby nie do pomyślenia.

  • bialek.wojciech

    tadekmazur:
    "A dzisiaj dywidendy mocno straciły na znaczeniu, inwestorzy w większym stopniu liczą na wzrost kursu. Pełno jest firm w ogóle nie wypłacających dywidend, co 50 lat temu byłoby nie do pomyślenia."

    Według klasycznych definicji inwestycją jest lokata w instrument przynoszący bieżący dochód (kupon odsetkowy w przypadku obligacji, czynsz w przypadku nieruchomości czy właśnie dywidendę w przypadku akcji). Wszystko inne to spekulacja.

  • rudnicki.com.pl

    "śmiać się będą serdecznie z obecnych lęków obserwując dynamiczne wchodzenie gospodarki amerykańskiej w kolejną falę cyklicznego ożywienia ..."

    Tak, tak - swiat sie jakis czas temu zmienil. Teraz czas aby zmienic sposob jego mierzenia, prognozowania i opisywania. Gratuluje, ze nalezy Pan do nielicznych ktorzy to zauwazaja.

    Przy okazji - jest taka ksiazka "Black Swan" Nassima Taleba, warto do niej zerknac.
    Wiecej tutaj: ryzyko.blox.pl/2009/03/Czarny-Labedz-Black-Swan-Nassima-Taleba.html

    Pozdrawiam i zycze trafnych prognoz w naszej juz nieliniowej rzeczywistosci.
    Rafal

  • majkelos0

    Rycho trzeci dzień z rzędu już pije............

  • tadekmazur

    Kak zwał tak zwał, ale ponurego trzeba doprowadzić do użytku podrasowując go nadmiernymi lub zbyt małymi dywidendami (w stosunku do dywidendy średniej).
    Jak takiego ponurego podrasować to zaczyna być weselszy bo wygląda na to że jesteśmy już blisko dna kanału wzrostowego.

  • bialek.wojciech

    rudnicki.com.pl:
    "Tak, tak - swiat sie jakis czas temu zmienil. Teraz czas aby zmienic sposob jego mierzenia, prognozowania i opisywania. Gratuluje, ze nalezy Pan do nielicznych ktorzy to zauwazaja.

    Przy okazji - jest taka ksiazka "Black Swan" Nassima Taleba, warto do niej zerknac.
    Wiecej tutaj: ryzyko.blox.pl/2009/03/Czarny-Labedz-Black-Swan-Nassima-Taleba.html

    Pozdrawiam i zycze trafnych prognoz w naszej juz nieliniowej rzeczywistosci."

    Kłaniam się, rzeczywiście książki Nassima Taleba są warte polecenia. Pozdrawiam.

  • bialek.wojciech

    majkelos0:
    "Rycho trzeci dzień z rzędu już pije............"

    Obyczaje libaczyjne Rycha można poddać analizie: w trakcie ostatnich 3 sesji S&P zyskał 11 proc. w tej bessie większe niż 10 proc. 3-dniowe skoki zdarzyły się wcześniej 2-krotnie osiągając apogeum 30 października 2008 oraz 25 listopada. W obu przypadkach rynek rósł dalej - choć już z mniejszą 3-sesyjną dynamiką. Za pierwszym razem S&P zyskał jeszcze 5,4 proc. w ciągu następnych 3 sesji. Za drugim razem dalszy wzrost trwał 2 sesje i wyniósł 4,5 proc. Po uśrednieniu dawałoby to szczyt obecnego krótkoterminowego ruchu w poniedziałek lub wtorek w okolicach 788 pkt.

    Co ciekawe podobne 3-sesyjne skoki S&P w górę pojawiały się podczas bessy z lat 2000-2002. Nie były tak duże, ale wzrosty większe niż 7 proc. w ciągu 3 sesji wystąpiły w ówczesnej bessie tylko 4 razy. Daty ich kulminacji to 30 lipca 2002 , 8 sierpnia 2002, 15 października 2002 oraz 17 marca 2003.

  • hecer

    @ tadekmazur

    mówisz o modelu Gordona... w takiej postaci w jakiej najczęściej się z nim spotykałem, to model pozwalający szacować cenę akcji jako zdyskontowany strumień dywidend... Ale problem polega na tym "czym dyskontować", jaką stopą.

    Najczęściej pojawia się w różnych książkach stopa rynkowa... to mi się wydaje błędem (tzn w tej chwili tak mi się wydajei, tak na szybko, bez odświeżania sobie tego co kiedyś przerabiałem).

    ...taki poprawny opis wykorzystania modelu Gordona znajdziesz tutaj:
    kupakcje.pl/?p=153

    Kluczowy jest opis dotyczący "k". Tutaj "k" jest estymowane dla każdej spółki oddzielnie, uwzględnia "ryzyko" związane z tą spółką. Dyskontujesz dywidendy uwzględniając ryzyko. Ale to też jest wielkim uproszczeniem...

    ================================================

    tobie chyba bardziej niż o dywidendy chodzi o zjawisko "przewartościowania" spółek czyli wysokie P/E.

    Zwracał na to uwagę w swoich pracach Schiller - on zauważył że wysokie P/E oznaczało zwykle nadchodzącą bessę.

    W latach 90 próbowano znaleźć bardzo dużo tłumaczeń "why P/E is high and will remain high". Wskazywano najczęściej na względy podatkowe - firmy nie wypłacają dywidend. Ale pojawiały się inne, różne tłumaczenia..niekiedy niezbyt trafne, moim zdaniem, że doszło do trwałego wzrostu produktywności po IT revolution, etc...

    en.wikipedia.org/wiki/PE_ratio

    to pewnie znają wszyscy, ale warto zwrócić na ten diagram Shillera. I poklikać sobie o Shillerze trochę - jego indeks cen nieruchomości jest bardzo wymowny. Ten indeks wskazywał dość szybko że może być bąbel na rynku nieruchomości, ale to lekceważono.

    Fed zresztą widział problem... Była dość intensywna dyskusja - czy bank centralny powinien reagować na bąble na aktywach, czy nie... zabierał w tym też głos Bernanke, zanim został szefem Fed...

  • majkelos0

    "Rycho trzeci dzień z rzędu już pije............"
    Panie Wojtku, analogie mające zatrzymac spadki S&P nie do końca się sprawdziy, tzn nie zatrzymały spadku tam, gdzie analogicznie było to w ubiegłych bessach. więc też per analogia mogę domniemywać, że albo bedzie znacznie wyżej, albo znacznie niżej (zakres docelowy odbicia)

Dodaj komentarz

© Blog Wojciecha Białka
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci