Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Wojciech Białek
RSS


Blog > Komentarze do wpisu

Najlepiej od września 1939 - cz. 2.

W poprzednim komentarzu przedstawiłem zestaw analogii technicznych sugerujących podobieństwo obecnej sytuacji na amerykańskim rynku akcji do tej z jesieni 1974 roku i wiosny 1938 roku. Podsumujmy w skrócie, na czym te podobieństwo polega:

1) rynek wykazał zdarzającą się raz na kilkadziesiąt lat dynamikę krótkoterminowego wzrostu (ponad 16 proc. w 7 sesji);

2) nastąpiło to po ok. 50 proc. spadku indeksu;

3) który następował w 8-ym roku bessy na NYSE w ujęciu realnym (takie bessy dla S&P 500 rozpoczynały się kolejno w 1929, 1966 i 2000 roku);

4) paniki kulminujące w latach 1938, 1974 oraz 2008 odległe były od siebie o odpowiednio 36,5 i 34,5 lat.

5) zastosowanie do obecnej bessy zarówno schematu "wzrorcowej bessy" w ujęciu realnej wywiedzionego z 3 XX-wiecznych precedensów jak i doświadczenia giełdy w Tokio od 1990 roku sugeruje, że już najwyższa pora czas na trwające do roku silne korekcyjne odbicie, po którym bessa ulegnie wznowieniu.

Gdyby przyjąć te analogie za dobrą monetę i na podstawie wiedzy o tym co na NYSE działo się po dołkach z marca 1938 oraz października 1974 nakreślić uśrednioną ścieżkę S&P do końca tego roku to efekt byłby następujący (na poziomej osi liczba sesji od marcowego dołka):

Wizja osięgnięcia przez S&P 500 okolic poziomu 1050 pkt. za ok. 7 miesięcy - co zapewne przełożyłoby się na wzrostu wartości WIG-u 20 powyżej 2000 pkt....

 

... - jest oczywiście bardzo kusząca, ale należy pamietać, że to bardziej zabawa niż rzeczywista prognoza, chociaż od czasu napisania pierwszej części tego komentarza znalazła kolejne potwierdzenie. Otóż 10-sesyjny wzrost S&P sięgnął w poniedziełek +21,6 proc. Przez minione 70 lat skoki indeksu w górę tego typu zdarzyły się jedynie trzykrotnie. Wszystkie w latach 30-tych: w latach 1932 i 1933 podczas początkowych fal impulsów wzrostowych 5-letniej korekty wielkiego krachu z lat 1929-32 oraz w "moim" 1938 roku:

 

Można by tę projekcję potraktować jako realną prognozę, gdyby można było wskazać przekonujące przesłanki pozatechniczne ją potwierdzającące. Czy takie przesłanki istnieją? Można wskazać dwu potencjalnych kandydatów.

Po pierwsze informacja sprzed tygodnia o decyzji FED rozpoczęciu druku pieniądza oznaczała wysłanie ostrzegawczego sygnały wszystkim tym, którzy minione półtora roku spędzili pracowice na wyprzedawaniu wszystkich aktywów postrzeganych jako zagrożonych deflacyjnym trendem i zamienianiu ich na "bezpieczną" gotówkę. Intencją FED jest doprowadzenie do sytuacji, w której inwestorzy przestaną postrzegać "gotówkę" jako bezpieczną lokatę kapitału. Celem FED jest zmiana obecnego lęku przed posiadaniem akcji, obligacji korporacyjnych, nieruchomości czy surowców w lęk przed posiadaniem gotówki. Lęku przed deflacją w lęk przed inflacją.

Wydaje się, że klasyczny rynkowy schemat walki lęku z chciwością może zostać zastąpiony walką jednego rodzaju lęku (przed deflacją) z drugim rodzajem lęku (przed inflacją). "We scare, because we care" w miejsce roseveltowskiego "Nothing to fear, but fear itself"?

To kij. Ale jest i marchewka. Jest nią plan Geithnera, który można po prostu streścić jako zapowiedź "rządowych dopłat i gwarancji dla spekulacji giełdowych".  Już nawet pomijając aspekt korupcyjny całej sprawy - moża podejrzewać, że dla różnej maści spryciarzy obecny kryzys może okazać się życiową okazją do wzbogacenia się - to jest do dowód na to, że Amerykanie nie są już intelektualnie i moralnie zdolni do cofnięcia się z drogi, która doprowadziła do obecnego kryzysu. Nawet jeśli bowiem owe dopłaty i gwarancje skuszą spekulantów i doprowadzą do ponownego rozbujanie rynków, to efekt ten okaże się zapewne co najwyżej średnioterminowy, gdyż trudno podejrzewać, by dofinansowywani przez rząd spekulanci okazali się "twardymi rękami".

Ten kij i ta marchewka mogą potencjalnie pobudzić rynki do średnioterminowego wzrostu wynikającego z przedstawionej analogii. Mogą, ale nie muszą. Zwolennicy deflacyjnych scenariuszy (np. Robert Prechter) są przekonani, że  procesu destrukcji kredytu o odpowiednio dużej skali będzie zawsze o krok i o rząd wielkości przed rządowymi interwencjami. Dotychczasowy przebieg bessy potwierdzał tą diagnozę.

Z drugiej strony ów "dollar carry trade", o którego popularyzacji - wzorem proliferacji "yen carry trade" po wprowadzeniu ZIRP przez Japonię - marzy zapewne tandem Bernanke-Geithner, a na temat, którego pisałem po koniec stycznia tak:

"Gdyby ta analogia była poprawna, to strategia polegająca na zakupie na kredyt walutowy aktywów krajowych dokonanym w apogeum obecnego krysysu byłaby zyskowna przez całą następną dekadę niezależnie od wznowienia problemów w strefie euro w przyszłości. Cały problem jak zwykle oczywiście sprowadza się do właściwego "timingu", czyli poprawnego wyznaczenia apogeum kryzysu. Czy nastąpi to w ciągu najbliższych tygodni poprzedzających oczekiwany od marca skok cen akcji w górę (na kursach euro i dolara do złotego już widać ładne 5-falowe impulsy), czy też dopiero latem, kiedy - zgodnie z typowym sezonowym wzorcem - po wiosennej korekcie powinna nastąpić kolejna fala ucieczki od ryzyka? Trzeba będzie się z tym pytaniem niebawem zmierzyć niezależnie od skali jego trudności."

... dałby od 17-tego lutego przywoity ok. 30 proc. zysk (akcje ok. +15 proc., USD/PLN ok. -15 proc.).

Osoby sceptyczne zarówno co do znaczenia przedstawionych analogii technicznych jak i skuteczności wspomnianych interwencji rządowych wskazują na bezprecedensową skalę obecnego załamania gospodarczego, która czyni wszelkie scenariusze bardziej znaczących korekt mało prawdopodobnymi. Rzućmy więc okiem na to co działo się w amerykańskiej gospodarce (dla innych niestety są kłopoty z historycznymi danymi) w okolicach 1974 i 1938 roku:

Jak widać skala spadku produkcji zarówno w latach 1974-75 jak i 1938 roku była większa niż to na razie było w obecnym załamaniu (choć nie wiemy jeszcze teraz czy osiągnęło one swe apogeum w lutym na poziomie -11,2 proc. r/r). Dno dynamiki produkcji w maju 1975 wypadło na poziomie -12,4 proc., zaś dołek załamania z maja 1938 roku wypadł na szokująco niskim poziomie -32,5 proc. r/r.  Nie wspominam już o tym, że zarówno w latach 40-tych i 50-tych cykliczne załamania dynamiki produkcji w USA większe niż - na razie - obiecne,  dwukrotnie nie znalazły jakiegoś nadmiernie dramatycznego odzwierciedlenia na rynku akcji (oczywiście zdaję sobie sprawę, że porównywanie "przemysłowej" gospodarki USA sprzed 70 lat czy nawet 35 lat z obecną "usługową" ma ograniczony sesn).

Przypadek drastycznego załamania produkcji z 1938 roku może być interesujący w kontekście tego, co dzieje się obecnie w gospodarce Japonii. Tu depresja w przemyśle ma podobnie spektakularną skalę. Co ciekawe indeks giełdy w Tokio zachowuje są od października znacznie mocniej niż giełdy amerykańskie czy europejskie (jego struktura sugeruje trwanie od jesieniu ub. r. nieregularnej korekty o elliotowskiej formie fali płaskiej 3-3-5, co pozwala oczekiwać wzrostów o zbliżonym zasięgu do tych wynikających z przedstawionej analogii historycznej, choć być może nie trwajacych tak długo).

Należy tu zwrócić uwagę, że zarówno w latach 1974-75 oraz w 1938 roku dno na rynku akcji poprzedzające trwające ok. 3 kwartały odreagowanie cen akcji znacznie wyprzedziło dołek dynamiki produkcji. W 1938 roku wyprzedzenie to wyniosło 3 miesiące, w latach 1974-75 aż 7 miesiecy. A przecież dane makroekonomiczne są publikowane z miesięcznym opóźnieniem (a potem - często wiele lat później - rewidowane). Po prostu rynek akcji jest jednym z najlepszych wskaźników wyprzedzajacych gospodarki. Być może to tłumaczy mój lekko lekceważący stosunek do "twardych" statystyk makroekonomicznych.

Odnosząc powyższe do realiów polskiego rynku należy wszystkie te przesłanki umieścić w kontekście rozważań na temat oczekiwanego moderującego skalę spowolnienia wpływu osłabienia złotego i spadku stóp procentowych, o którym rozpisałem się tu.

Po koniec tego i na początku 2010 roku "efekt bazy" spowoduje, że - nawet przy braku jakiejkolwiek poprawy w sferze realnej - porównania roczne z fatalnymi wynikami gospodarczymi z IV kw. 2008 i I kw. 2009 zaczną stwarzać iluzję wzrostu gospodarczego. Ze względu na zależność łączącą dynamikę roczną rynku akcji i tempo wzrostu gospodarczego w skali roku, pojawienie się - choćby minimalnie - dodatniej dynamiki wzrostu powinno przełożyć się na pojawienie się nieujemnej dynamiki rocznej indeksów giełdowych. "Nieujemna dynamika roczna indeksów giełdowych" na przełomie tego i następnego roku oznaczałaby nominalne poziomy tych indeksów nieco wyższe niż szczyty z listopada, grudnia i początku stycznia. I to jest ten sam wniosek,  do którego zaprowadziły omawiane wcześniej analogie historyczne.

Nie jestem specjalistą od geopolityki, ale mimo tego nie mogę powstrzymać się przed zauważeniem, że zarówno w 1938 jak i 1974/5 rokiem "ktoś gdzieś wkraczał". W 1938 roku mieliśmy najpierw - tuż przed marcowym dołkiem - Anschluss Austrii przez III Rzeszę, a jesienią układ monachijski i zajęcie przez Niemcy rejonu Sudedów (a przy okazji przez nas Zaolzia, a przez Węgrów południowej Słowacji i Rusi Zakarpackiej). Z kolei 30 kwietnia 1975 roku upadł wpadając w ręce komunistów Sajgon.  Paweł Homiński, z którym kiedyś w połowie lat 90-tych wspólnie pracowaliśmy w domu maklerskim Magnus w Krakowie, a którego też dopadła mania blogowania powiedział mi, że właśnie czyta najnowszą książkę George'a Friedmana ze Stratforu zatytułowaną "The Next Hundred Years: A Forecast for the 21st Century". Doszedł już do 2050 roku, w którym właśnie zaczyna się wojna polsko-turecka. Muszę go poprosić, żeby sprawdził, kto i gdzie wkroczył w 2009 roku.

środa, 25 marca 2009, bialek.wojciech

Komentarze
2009/03/25 14:51:46
Doszedł już do 2050 roku, w którym właśnie zaczyna się wojna polsko-turecka

biorąc pod uwagę zmiany narodowościowo-demograficzne u naszych zachodnich sąsiadów to jest to całkiem realne że zaatakują nas turcy za 40 lat ale od strony zachodniej granicy ;)
-
2009/03/25 15:01:49
@ herodot1
IDM juz nie mam
-
2009/03/25 19:39:12
Apropo Georga Friedmana jego nowej książki jeszcze nie czytałem i nie mogę panu podpowiedzieć gdzie, kto wkroczy w 2009 ;)
Czytałem natomiast wywiad z tym panem i musze przyznać ze jest to miód na serca każdego Polaka. Przepowiada Polsce świetlaną mocarstwową przyszłość. Oto link:
www.rp.pl/artykul/222924_Nowe_mocarstwo_nad_Wisla.html
Moim zdanie bardzo się myli. Mimo wszystko polecam.
-
2009/03/25 19:48:00
@WB

"Potraktowałe poważnie Pańską sugestię: "Przepraszam, jest takie połączenie - to wojna, ale lepiej o tym nie pisać."

:-)

"Rosnące ceny surowców są zwykle korzystne dla "rynków wschodzących". Jeśli Amerykanom uda się za pomocą zerowych stóp i druku pieniądza Bernanke oraz "dopłat dla spekulantów" (plan Geithnera) zachęcić do "dollar carry trade", to dolar osłabnie do nowych dołków, a surowce podrożeją (kazując powiedzmy połowę krachu), a EM skorzystają. Ale EUR/USD na nowych szczytach wepchnie strefę euro w kolejną rundę deflacyjnego kryzysu w 2010 roku. Tak bym to sobie wyobrażał."

Rozumiem. A jaka jest Pańska prognoza dla ropy, gdy przyjdzie znowu deflacyjnej uderzenie w 2010 roku?

Pzdr,
Ono-ko


-
2009/03/25 20:33:18
@bartek:
nie mow! sprzedales? badziew powinien jeszcze troche podrosnac:) ;) ja trzymam!
-
2009/03/25 20:48:27
Pewnie ,że może i powinien do 1,5 ale w tym momencie znalazlem inna inwestycję.
Jeszcze do tego ,, ba-dziewia ,, powrocę jak dostane ,, cynk ,, od grubasa.
-
2009/03/25 21:39:28
witam Panów
Panie Bartek a co Pan grasz ,jeśli można wiedzieć?,zawsze z wielka przyjemnością czytam Pana komentarze, finansowego etfa w usa sprzedałem z niezłym zyskiem (;
-
2009/03/25 22:52:25
Panie Wojciechu,

jak przeskalował Pan dokładnie wykresy: czy tylko czasowo czy również procentowo ( w sumie pytanie tyczy się poprzedniego wpisu cz1.)

pzdr
-
2009/03/26 11:30:42
@ marcin-k1973
Obecnie to jestem bez wiekszych pozycji . Tak jak wspomniałem czekam na kwiecień.
Mam też inne sprawy . Ach te... polskie sądy.
We wtorek to mi grubas wyczyścil stop-lossy , chociaż PKO spadalo . Tak jakby widzial to moje zabezpieczenie.
Nadal polecam banki . Praktycznie wskoczylem na BPH gdy dolowal i bez wysiłku wziąlem swój zysk.
Sądzę , że spółki produkcyjne ruszą w 3 fali wzrostu gdy,,wszyscy ,, uznają - najgorsze minęło.Tak samo misi-e.
W swojej gra.bartek opieram się tylko na 1 wsk. ADX -25 dziennym i 10 min.
Tak więc obecnie mamy bardzo mocny pro-wzrostowy sygnał na WIG-u po przjściu 25k.
ALE... zawsze i wzrost sie korekci .... no i stopy -loss w/g swojego systemu.
-
2009/03/26 16:00:13
Mam pytanie . Może ktoś wie jaki bank udziela na dzień dzisiejszy kredyt hipoteczny lub pozyczkę hipoteczną w $ lub Euro dla zarabiających w zł ?
Chciałaby tego dokonac bliska mi osoba / zgodnie z radą WB i JM /
Byłem w BPH , eurobanku , Getin . Nie da rady.
-
2009/03/26 16:29:32
BRE(m, multi) DnB Nord, BOŚ, Nordea, Deutsche

pepooo@gazeta.pl
-
2009/03/26 16:34:03
Dziekuję . Jutro podejmę probę.
-
2009/03/26 16:37:35
nie ma problemu, moze Pan napisać maila to powiem jak to sie szczogolowo przedstawia w kazdym z banków :-)
-
2009/03/26 16:53:42
OK
bartek.gra@gazeta.pl
A nie bedzie s-pamu ;-(
-
2009/03/26 18:12:13
Szczerze odradzałbym OBECNIE branie kredytów hipotecznych w walutach obcych.
Trend na osłabienie PLN-a jeszcze się nie skończył, a wiele wskazuje na to, że jego końcówka moze przybrać formę paniczną (czyli - jakaś forma kryzysu walutowego, zapewne w momencie, gdy świat znów zachoruje na kolejną fale awersji do ryzyka - lato '09?).
To umacnianie PLN-a, ktore obecie widzimy, to jedynie klasyczna "trójkowa" korekta. choć pewnie troszkę jeszcze potrwa, jest raczej przystankiem w dalszym osłabianiu się PLN-a.
-
2009/03/26 18:40:49
Analogia do lat 1938 i 1974 jest rzeczywiście uderzająca i podziwiam Pana.

Rozumiem, że jeżeli indeks ma podążać drogą wyznaczoną wtych latach, to:
- czeka nas jeszcze 7 miesięcy lokalnej hossy, w czasie której wzrost wyniesie ok 30%,
- potem po kilkumiesięcznej korekcie wejdziemy w fazę wieloletniego wzrostu.

Jednym słowem: jeżeli porównanie będzie obowiązywać, należałoby spokojnie kumulować akcje. Szkoda tylko, że jesteśmy już trochę za peletonem.
-
2009/03/26 21:12:31
@ kurnal: nie sadzisz, ze lepiej troszke poxniej zapakowac sie w akcje niz za wczesnie? juz pol roku temu mozna bylo zwiekszac zaangazowanie i co by z tego wyszlo? no wlasnie...
nie patrz na to, ze nie zarobiles 25% w ostatnim czasie! - prawdopodobienstwo zlapania dolka jest znikome..
lepiej zajac sie terazniejszoscia! - choc o przeszlosci warto pamietac:)
-
2009/03/27 01:09:11
Do: bartek.gra
Ja dzisiaj wziąłem kredyt walutowy w USD. PKO BP - marża 3,3 %, Allior - marża ok. 6%, inne banki nie chciały rozmawiać.
Pozdrowienia
-
2009/03/27 01:21:01
Witam,
Jakie są Wasze przewidywania na najbliższy okres?
W górę do poniedziałku (okolice 1700 na WIG-20), punkt zwrotny, korekta w dół do 1450 i dalej w górę do 1900 do połowy maja?
Pozdrowienia
-
2009/03/27 07:55:09
to jest czysta zgadywanka, może być korekta minimalna albo może być głębsza niż 1450, szanse na to 50:50
-
2009/03/27 10:42:48
Czy nie byłoby korzystniej wziąć kredyt w PLN i zająć pozycję zabezpieczającą na opcjach walutowych albo czyms podobnym ? Może ktos to przerabiał ?
-
2009/03/27 11:29:28
Panowie, jeśli jedną z teorii jest szukanie analogii z NIKKEI w latach 90 , to możnaby się przewrotnie pokusić o zrobienie wykresu Nikkei '90 z Nikkei 2008 . Jak sobie ogladam, to wyglada jak młodszy albo niższy brat. Jeśli teoria byłaby poprawna i Japończycy będa powtarzali swoją historię, to możnaby było znaleźć spokojna oaze inwestycyjną . Pytanie tylko czy denominacja w jenach nie odbije się czkawka.
-
2009/03/27 11:34:42
bartek.gra
jak wspomniałeś czekasz na kwiecień z wejście w akcje.
To znaczy po tej korekcie do 1450, czy wcześniej.
-
2009/03/27 19:00:19
krótkoterminowo ja to widzę tak że to koniec tej mini hossy a teraz spadki i to może nawet spore

wariant drugi , mniej prawdopodobny to mini hossa się wybroni i z korektami będzie trwała gdziś do konca kwietnia / pocz. maja i potem mocne odreagowanie

na mój gust obecna mini hossa to zagranie czysto spekulacyjne, aby coś ugrać $ nawet w takim kryzysie (a może właśnie szczególnie dlatego że jest kryzys)

podobnie jak podbicie KGHMu a teraz chyba przerzucenie się na Lotos/Orlen,
są to duże spółki, ze sporą płynnościąi na które można wrzucić w miare spory kapitał i "pobawić się" kursem

a jak bedzie to jak pozyjemy to zobaczymy :)

-
2009/03/27 19:32:27
ono-ko
"A jaka jest Pańska prognoza dla ropy, gdy przyjdzie znowu deflacyjnej uderzenie w 2010 roku?"

Jeszcze w pierwszej połowie 2008 roku myślałem, że ropa spadnie tylko o połowę tak jak w latach 2000-2001, a potem będzie 5-ta fala a la koniec lat 70-tych. Ale ten krach na ropie nie wyglądał na "ożywczą" korekta, tylko na "pęknięcie bański". Po dwu poprzednich porównywalnych krachach na ropie - z lat 1085-96 i 1990-91 - ropa była w stanie odrobić podczas poźniejszego odbicia tylko 1/3 do 1/2 strat z krachu. W obecnych warunkach to i tak dawałoby cenę 70-90 w szczycie odbicia w 2010 roku. Jakoś nie mam serca do scenariusza silnie inflacyjnego: wszyscy pamiętają końcówkę lat 70-tych i liczą na powtórkę. To nie może być takie proste.
-
2009/03/27 19:36:21
stoje_i_patrze:
"jak przeskalował Pan dokładnie wykresy: czy tylko czasowo czy również procentowo ( w sumie pytanie tyczy się poprzedniego wpisu cz1.)"

Jeśli chodzi Panu o porównanie S&P z lat 2007-2009 oraz z lat 1937-38 oraz 1974-75 to czas jest w tej samej skali, a lewa i prawa skala dla cen (wartości indeksu) były skalowane, ale niewiele, bo spadki miały podobną wielkość (ok. 50 proc.).
-
2009/03/27 19:41:41
bartek.gra:
"Chciałaby tego dokonac bliska mi osoba / zgodnie z radą WB i JM /"

To była rada dla doświadczonych, zręcznych jak małpa i szybkich jak wiatr spekulantów, a nie dla "osób bliskich". ;-) Radziłem operację zakupu krajowych aktywów finansowanego kredytem walutowym przeprowadzić w apogeum kryzysu (taka "rada" zawsze będzie dobra). Jest jeden szkopuł: to było albo w połowie lutego (tak sądzę), albo dopiero będzie. Robienie tego teraz wiąże się już z większym ryzykiem oczywiście.
-
2009/03/27 19:49:01
kurnal:
"Rozumiem, że jeżeli indeks ma podążać drogą wyznaczoną wtych latach, to:
- czeka nas jeszcze 7 miesięcy lokalnej hossy, w czasie której wzrost wyniesie ok 30%,
- potem po kilkumiesięcznej korekcie wejdziemy w fazę wieloletniego wzrostu."

Coś w tym stylu. Plus odpowiednik II Wojny Światowej albo stanu wojennego jako bonus. ;-)

wojciechbialek.blox.pl/2009/03/Wzorcowa-bessa.html
-
2009/03/27 19:56:23
ewa9000:
"Panowie, jeśli jedną z teorii jest szukanie analogii z NIKKEI w latach 90 , to możnaby się przewrotnie pokusić o zrobienie wykresu Nikkei '90 z Nikkei 2008 . Jak sobie ogladam, to wyglada jak młodszy albo niższy brat. Jeśli teoria byłaby poprawna i Japończycy będa powtarzali swoją historię, to możnaby było znaleźć spokojna oaze inwestycyjną . Pytanie tylko czy denominacja w jenach nie odbije się czkawka."

Nad tą Japonią to się trzebe porządnie zastanowić. Rząd jest już zadłużony pod korek, gospodarka wpadła właśnie w depresję, zaczął się 20-y rok bessy. Coś tu się musi niebawem wydarzyć. Kusi myśl, że następnym etapem powinna być monetyzacja przez BoJ długu rządowego, co oznaczałoby załamanie wartości jena i silny wzrost cen nominalnych (w tym cen akcji). W takim scenariuszu sensowną lokatą byłby zakup japońskich akcji połączony z zabezpieczeniem kursu jena.
-
2009/03/27 19:59:04
piterss11:
"krótkoterminowo ja to widzę tak że to koniec tej mini hossy a teraz spadki i to może nawet spore

wariant drugi , mniej prawdopodobny to mini hossa się wybroni i z korektami będzie trwała gdziś do konca kwietnia / pocz. maja i potem mocne odreagowanie"

Ja proponuję wariankt przedstawiony na pierwszym z powyższych wykresów.
-
2009/03/27 20:31:43
W kontekscie Pana wpisów to inny równie ciekawy (porownanie do 1974)

oraz podane ciekawe daty:
www.mclarenreport.net.au/articles/articles/206/1/March-27-2009-CNBC-SQUAWKBOX-EUROPE/Page1.html


pzdr
-
2009/03/27 20:51:32
Panie Wojciechu: czy nie wydaje sie Panu, ze mozliwym scenariuszem jest jeszcze jeden rajd na walutach - umoscnienie euro znow do 5pln - okolice, i proba bicia 4pln na dolarze? wraz z spadkami na gpw? wig20 do tych 1400-1480pkt? i pozniejsza aprecjacja pln'a wraz z wspomainana ostatnio korekta na wigu/wigu20 o te 20-35%?
sadzi Pan ze pln nie bedzie juz znaczaco tracil?
pozdrawiam!
-
2009/03/27 21:15:35
stoje_i_patrze:
"W kontekscie Pana wpisów to inny równie ciekawy (porownanie do 1974)

oraz podane ciekawe daty:
www.mclarenreport.net.au/articles/articles/206/1/March-27-2009-CNBC-SQUAWKBOX-EUROPE/Page1.html"

Widzę, że nie jestem jedynym, któremu kojarzą się lata 1938 i 1974:

"If this is an end to the bear the index will either build a base that will take out to May 6th as it did in 1938 or the index will test the March low. This has been the largest month up since October 1974."



-
2009/03/27 21:44:24
herodot1:
"Panie Wojciechu: czy nie wydaje sie Panu, ze mozliwym scenariuszem jest jeszcze jeden rajd na walutach - umoscnienie euro znow do 5pln - okolice, i proba bicia 4pln na dolarze? wraz z spadkami na gpw? wig20 do tych 1400-1480pkt? i pozniejsza aprecjacja pln'a wraz z wspomainana ostatnio korekta na wigu/wigu20 o te 20-35%?
sadzi Pan ze pln nie bedzie juz znaczaco tracil?"

Złoty porusza się ostatnio tak jak giełdy. Jeśli przyjmiemy scenariusz dla giełd przedstawiony na pierwszym z wykresów zamieszczonych w powyższym komentarzu, to otrzymamy prognozę korekcyjnego osłabienia złotego trwającego do początku maja. Ale przy założeniu, że giełdy skorygują tylko część marcowego wzrostu - np. połowę - złoty nie powinien już osłabnąć powyżej lutowych dołków. W gruncie rzeczy jest to pytanie o EUR/USD (stooq.pl/q/?s=eurusd&c=1y&t=c&a=lg&b=0). Będę musiał się kwestią losów tej pary zająć w jednym z najbliższych komentarzy.
-
2009/03/27 22:36:43
Panie Wojtku,

Ostatnio zastanawiałem się czy nie zmienić długoterminowej geometrycznej stopy zwrotu z rynków akcji z zakresu 10-15% na 0-7%. I taką zmianę dokonam.
Powodem jest zależność między zadłużeniem (prywatnym i publicznym) danej gospodarki a inflacją. Tę zależność pięknie ilustrują notowania głównego indeksu akcji japońskich oraz rentowności długu japońskiego od 1989 roku.. Stopy przy takim poziomie zadłużenia nie mają możliwości wzrostu. To jest niemożliwe. Ten brak zdolności gospodarki do wzrostu rentowności własnego długu osiągnęła gospodarka amerykańska. Na zmiany trzeba będzie czekać dziesiątki lat.
Jeszcze jedna uwaga odnośnie rozwoju najbliższej sytuacji na giełdach.
Mamy bessę. Jedną z większych w historii ostatnich stu kilkudziesięciu lat.
Bessa charakteryzuje się trzema ( miom zdaniem minimum trzema) cyklami spadkowymi.
Do tej pory mieliśmy dwa cykle spadkowe. Jesteśmy w trakcie drugiej korekty wzrostowej, która według mojej oceny powinna się skończyć około 10% wyżej za kilka tygodni. Aktualne wzrosty mogą zostać przedłużone o jakiś kwartał lecz bez nowych istotnych zdobyczy punktowych. Druga korekta wzrostowa o dużej dynamice to zjawisko niespotykane w trakcie bessy.
Za moją interpretacją przemawia zachowanie np. naszej złotówki, która po takim załamaniu swojej wartości nadal jest niezdolna do większego umocnienia.
A czeka nas trzecia fala spadkowa, zwykle najgorszy (najbardziej dotkliwe straty akcjonariuszy) okres dla notowań akcji. Jak będzie, czas pokaże.

-
2009/03/28 14:00:19
Panie Wojtku cieszy mnie zapowiedź wpisu gruntownie zajmującego się parą EUR/USD.
Na walutach to ja się niewiele rozumiem, a chciałbym zmienić ten stan rzeczy.

FED drukuje, a EBC nie. Na mój rozum jest to wystarczający powód aby euro było mocniejsze względem dolara niż jest. W dodatku można oczekiwać że banki centralne stopniowo będą zwiększać udziały euro jako waluty rezerwowej kosztem dolara.
Co jest grane, że jakoś tego nie widzę?
Słabiznę złotówki to jeszcze mogę zrozumieć. Wystarczy parę "ciekawych" artykułów w opiniotwórczej prasie (WSJ, FT) i już cwaniaczki z JPM mają łatwiej żeby sobie zaprojektować kurs pod opcje walutowe.

Wielka szkoda że już nie ma Armii Krajowej po lasach. Gdyby była to taki Gronicki zastanowiłby się trzy razy zanim sprzedałby się zachodniej spekule i opowiadał we wzmiankowanej prasie (jako były minister finansów) jak to Polska może mieć większe trudności z finansowaniem długu niż Węgry.
Zawsze mógłby podejść smutny pan i w imieniu Rzeczypospolitej odczytać mu wyrok (nie tylko odczytać).
-
2009/03/28 14:40:20
@ harryportier
Dziekuję za szczerą radę. A ja własnie czekam na to paniczne oslabienie zł.
Prosze zajrzec o czym pisalem wcześniej . O jeszcze jednym ruchu sprawdzajacym ostatnie szczyty. Jedynie chcalbym aby ta osoba miala wszystkie dokumenty przygotowane na ten moment. A szykuję sie na IV-V.
Napisalem ,, na dzień dzisiejszy ,, tzn. ,że dlatego nie zachecalem do kredytu w VI-VII/08. Wspominalem też o 3,5 za frania. Ale frania już nie tykam.

@ lucdas
Paniee... ja tu po sądach biegam a Pan mi z takim powaznym pytaniem.
1450 CZY WCZEŚNIEJ ?
A ja czekam na 1200 . Co nie znaczy ,że jak ktoś / ja ?/ lubi kupować na spadkach to jesli ma cash to też może.
Wyzawcą zasady kupna na powrocie do przebitej linii trendu , o ile sie nie mylę , był a może i jest Robert N.

@ bialek.wojciech
Oh , od czasu do czasu to jestem takim szybkim spekulantem :-).Problemem są grube goryle.
A zręczna małpa też potrafi wyłapać sedno porady ;-) i uważa ,że TO dopiero będzie.
-
2009/03/28 16:37:36
bartekgra,
to są Twoje słowa "tak jak wspomniałem czekam na kwiecień" A kwiecień tuż,tuż..
Duży pesymizm przemawia przez Ciebie, z tym czekaniem na 1200, może to pod wpływem sądów. Może i to osiągniemy a także i następną deprecjację pln ale chyba nie teraz raczej za parę miesięcy. Wojtek o tym także pisze (jesień)
Prawdopodobnie do połowy kwietnia mogą pojawić się na parkietach znaczące turbulencje: gwałtowne ale krótkie zwroty (piątek dał sygnał, próbę) albo nowe rekordy zwyżkowe indeksów giełdowych. Czy podzielasz taki obrót sprawy.

-
2009/03/28 18:44:20
@bartek gra:
nie wiem, czy dobrze zrozumialem - pisales w poprzednim wpisie o panu Robercie Nejmanie?

@ Wojciech Białek:
czy zakladajac, ze pln oslabnie raz jeszcze i zobaczymy piątke badz jej okolice na eurpln w kwietniu, moze maju, nie byloby sensowne 'pozyczyc' odrobine euro - wpakowac to w polskie akcje - w pln-ie, i pozniej po skasowaniu tych 20-30% zysku na gpw wrocic z pln na euro - po zalozmy 4,20-4.40 i oddac 'pozyczke' w euro?

i druga sprawa, ktora nurtuje mnie od dluzszego czasu: wspomniany przez mnie Pan Robert Nejman, jakis czas temu - juz pewnie rok temu, powiedzial, ze obecny kryzys w jego najczarniejszym scenariuszu przetrwaja tylko ci ze zlotem, i to fizycznym zlotem. dodal, ze jego zdaniem jest to naprawde malo prawdopodobny scenariusz, ale jednak jest.
w sumie to jeszcze zadnego powaznego kryzysu nie przezylem - nawet nie pamietam banki internetowej... ;) - i meczy mnie to: czy za kazdym razem gdy pojawia sie jakis 'wielki' kryzys ludzie mowia o tym, ze tylko ci ze zlotem przetrwaja??? a pozniej, rok, dwa, trzy lata pozniej okazuje sie, ze nie ci co kesz pakowali w zloto, a w tanie, i coraz tansze akcje - i przetrwali i jeszcze zarobili.
co Pan o tym mysli?
jak bedzie tym razem? - czy tym razem rowniez nie wydarzy sie nic nowego?:) i bedzie tak jak co kilka, kilkanascie lat - hossa-bessa-hossa...
czy moze - hossa-bessa-armagedon-tylko gold?
bo mysle, ze teraz gold jest drogi - a akcje sa tanie. tłum mowi by kupowac gold.... na ulicy, w autobusie ludzie mowia o zlocie i srebrnych monetach.. tak jak dwa lata temu o misiach na gpw;)
what to do? :)



-
2009/03/28 19:40:47
@ lucdas
Oczywiście , ze czekam na kwiecień . ALE to nie na 1.04 / nomen omen ? /
To rownie może być 23 a moze początek maja.
Kiedyś napisalem ,że,, grubas - nad grubasy,, ze swoimi S poczeka na kwiecień .
I tak czytając , między wierszami , tych ktorych cenię tak mi wychodzi .Coś jeszcze powinno zatrząść finansami.
Ale tez mogę się pomylić.
Co do jesieni . Też tak myślałem i pisałem ,że Frank gdy dochodził do 3 zl , że nastepny ruch do 3,50 będzie na jesieni . A on zrobił fikolka i polecial na 3,30.
Wiem jedno , gdy coś ma rosnąć to rośnie i na nic prognozy . Tak samo ze spadkami .
A więc konkluzja . Jak się trend odwróci na zł to czekaj tatka latka z tym 3,5 dla franka czy 6 dla euro.
A co do pewności to gdyby wehikuł czasu mnie przenióslł w lata 30 XX w. to mógłbym orzec co zrobi rynek.
Wszystkie znaki na niebie / za J.Russo / wskazują na Winter -K .
www.financialsence.com/Market/wood/2009/0320.html

@herodot1

Tak chodzi o tego Roberta N.
Co do wyboru zloto czy akcje to musisz wiedzieć , że grubasy w usa siedzą w gold- szortach i nie dopuszczą do inflacji aż gold spadnie / z chrisem puplava na 568 $ /
Dopiero wtedy wypuszczą papierowego węza i zacznie się ogólnoświatowy krzyk -hiperinflacja a będa na dlugich pozycjach.
Co do tych palpitacji chorego na serce to te indeksy tak beda chodzić do 2033 /to nie moje ale Grand-IV J.Russo /
Ale sie opisalem
Pozdrowienia . Chyba nie ogladacie meczu ?
-
2009/03/28 21:23:53
@ bartek: jakiego meczu? ? ?
a w sprawie zlota - kiedy to ma byc po te pińcet dolarow?
a tak powaznie - to bardziej prawdopodobne wydaje mi sie 500usd/oz i przy tym 2600pkt na wig20, niz 1600 na gold i 800 na wigu20...
-
2009/03/29 13:51:43
złoto w fizycznej postaci sprawdza się tylko w czasie wojny,

więc jak będzie jakaś większa wojna to wtedy na pewno posiadacze złota odniosą z tego korzyści, w czasie II Wojny Światowej posiadacz odpowiednich zasobów złota mógł funkcjonować w miarę komfortowo a nawet wydostać się np. z Polski do krajów nie objętych wojną i tam dzięki złotu żyć spokojnie

aczkolwiek ponosił również spore ryzyko utraty życia bo amatorów na złoto było wtedy wielu
-
2009/03/29 14:03:51
bartek.gra
dziękuję Ci za odpowiedź. Czyli może być tak lub tak, słońce lub deszcz, 50:50
Czyli wszyscy tak możemy przewidzieć. Faktycznie do połowy kwietnia mogą pojawić się na parkietach znaczące turbulencje: gwałtowne ale krótkie zwroty albo nowe rekordy zwyżkowe indeksów giełdowych. Pisze o tym Raymond Merriman w Astrobiznesie
A ten "gruby' czy to już czasami nie "ad Kalendas Graecas"
-
2009/03/29 21:38:51
drakmaj:

"Stopy przy takim poziomie zadłużenia nie mają możliwości wzrostu. To jest niemożliwe."

Mamy tu interesujący kontrast w stosunku do przełomu lat 70-tych i 80-tych, kiedy to stopy w USA wzrosły jednak do kilkunastu procent. Amerykanie zapłacili za to ciężką recesją w 1982 roku, a zadużone kraje typu Meksyk czy Polska bankructwem, które uczyniło ich wierzycieli - duże amerykańskie banki - de facto bankrutami, co ukrywano pozwalając im księgować zagraniczne długi po nominale. Potem jednak nastąpiło ćwierć wieku spadku stóp i hossy na rynku oibligacji (kondratiewowska "jesień"). Obecnie gospodarka USA - zresztą europejska też, nie mówiąc już o japońskiej - nie jest stanie wytrzymać nawet stóp na poziomie 5 proc. To zapowiada kondatiewowską "zimę", z której wyjściem będzie monetyzacja długu. Kto jest zadłużony we własnej walucie (Amerykanie) wyjdzie z takiej monetyzacji relatywnie biedny, ale relatywnie mało zadłużony. Kto jest zadłużony w obcej walucie, wyjdzie z takiej monetyzacji relatywnie biedny i zbankutowany (i w kolejnym etapie będzie musiał wierzycielom oddać część majątku w zamian za redukcję długu - casus PRL/III RP). Kto uniknie monetyzacji wyjdzie z "zimy" bardzo bogaty, ale mało konkurencyjny. Tak chyba wyglądałby program na następną dekadę.
-
2009/03/29 21:45:46
@ lucdas
Nie oczekuj od blog-era porady na 100%.
Nie wiem jaki masz staż praktycznego inwestowania.
Pokazalem na tym blogu wiele z tego czym się kieuję i jak inwestuję .
Nie będę za kazdym razem powtarzał tych samych spraw / można zerknąć do starych wpisów i wyrobić sobie opinię /
Zajrzalem na inne blogi / twój -nick / Poszukujesz tej samej odpowiedzi.
Nie znajdziesz jej . Każdy jest uksztaltowany inaczej.
Teoria jest prosta , praktyka to weryfikuje.
Pzdr.
-
2009/03/29 22:22:08
tadekmazur:
"Wielka szkoda że już nie ma Armii Krajowej po lasach. Gdyby była to taki Gronicki zastanowiłby się trzy razy zanim sprzedałby się zachodniej spekule i opowiadał we wzmiankowanej prasie (jako były minister finansów) jak to Polska może mieć większe trudności z finansowaniem długu niż Węgry.
Zawsze mógłby podejść smutny pan i w imieniu Rzeczypospolitej odczytać mu wyrok (nie tylko odczytać)."

Z przyczyn oczywistych nie jeste zainteresowany wykonywaniem kary śmierci za wypowiadanie opinii na temat perspektyw gospodarczych. I tak w ogóle nie uważam praktyki zabijania posłańców przynoszących złe wieści godną naśladowania. Niektóry z tych złych wieści mogą okazać się prawdziwe.
-
2009/03/29 23:17:14
Jeszcze PTI na 28.03 96,05
P.S.
Firmy wożą wiecej ale już nie inwestują. Brrrr - Winter-K.
-
2009/03/30 11:43:30
Świadomie przesadziłem z tą AK, aby pokazać problem jakim są byli ministrowie finansów szkalujący Polskę. "Polska ma obecnie większe problemy niż Węgry" nie jest opinią tylko medialnym sabotażem i sianiem samosprawdzającej się paniki.
Możemy przymknąć oko na występy atrakcyjnego Kazimierza itp. ale byłym ministrom finansów (na Zachodzie mają branie nie tylko u Isabel, ale także u inwestorów) wypada zachowywać się bardziej odpowiedzialnie (zbyt łagodnie to określiłem bo "zdrada" byłaby tu bardziej na miejscu).
-
2009/03/30 14:05:54
jeżeli ktoś ma sposobnośc trzeźwej oceny sytuacji a nie tylko kresek, to musi się zastanowić nad takimi okolicznościami:
- dmuchana jest kolejna bańka spekulacyjna (us bonds). po prostu obligacje zostały potraktowane tak jak kiedyś akcje i potem surowce. Pompowanie kursu i zarobek na zmianie ceny obligacji. Nikogo nie obchodzi, że rentownośc jest poniżej inflacji. Obligacje stają sie "bezpiecznym portem" tak jak jeszcze całkiem niedawno ropa powyżej 100, 120, 130, 140 usd była bezpiecznym portem. No fakt: była do 147 usd
- bezrobocie w usa wcale nie spada, mało tego rośnie liczba ludzi którym skończył się zasiłek, ale tego oczywiście żadne statystyki nie podadzą
- tykają dwie bomby: karty kredytowe których szybkośc i siła wybuchu jest wprost proprcjonalna do przyrostu bezrobotnych i derywatywy, które sa skrzętnie powyrzucane poza bilanse banków. To bardzo szybko ujrzy światło dzienne jak subprimy
- na przykładfzie detroit: miliardy wpompowane kilka razy już nic nie dały i pewnie te firmy polegną. Skoro lubimy analogie, to tak samo polegną inne które wchłonęły miliardy jak gąbka, a gąbka szybko wyschła
- posługiwanie się niskim P/E jest bardzo mylące, bo odnosi się do historycznych niepowtarzalnych przez najbliższe dzisięcilecia zysków - zyski spadają, rosnie P/E. Atrakcja znika

Jeżeli ktos chce budować długie portfele akcji, surowców - to niech buduje. Zamki na piasku są piekne
To sa moje sugestie, ja mogę bardzo sie mylić. Tylko ja zgłaszam w przeciwieństwie do byków nieśmiałe sugestie, natomiast te rogate zwierzetą butnie i dobitnie ryczą: "koniec spadków, teraz juz tylko do góry, teraz nas czas, rozjedziemy niedźwiadki". Więc jeżeli ktoś postawi przeciwstawne do opisanych przeze mnie z innych źródeł tezy, chetnie je przeanalizuje. Tylko prosze, nie uznaje argumentu "to jest w cenach" bo skoro nikt nie chce ujawnic szczegółowych danych dotyczących ww. aspektów(karty, derywatywy, przyszłe zyski przedsiębiorstw realnie a nie zyczeniowo), to nie mozna tego zmierzyć więc nie mozna tego wycenić
-
2009/03/30 17:18:31
@ Majkelos0

Na zyski polskich spółek większe od tych z zeszłego roku też poczekamy dziesięciolecia?
Nie sądzę.
W spółkach niebankowych to mogą już w przyszłym roku być wyższe. A jeśli nawet nie to raczej chyba nie dalej jak w 2012r. Wtedy bankowe też już będą z tarczą.
-
2009/03/30 19:04:32

napisał: tadekmazur
"... W spółkach niebankowych to mogą już w przyszłym roku być wyższe.
A jeśli nawet nie to raczej chyba nie dalej jak w 2012r."

Lepiej powiedz skąd Ty to wszystko wiesz!
-
2009/03/30 19:42:02
Ted, wydaje mi sie, że nie doceniasz skali problemu, mogę sie mylić co do dziesięciolecia, ale juz to że za rok będa zyski wieksze niz rok temu to bardzo wątpie. chyba że w takich branżach: produkcja taniej zywności, taniej odzieży, opakowań do żywności i innych kryzysowych
-
2009/03/30 23:10:09
@ New era, Majkelos0

Zawsze mogę się paskudnie pomylić, ale uważam za przesadę układanie czarnych scenariuszy długoterminowych dla Polski.
Wyniki roku 2008 wcale nie były takie super (za sprawą kontrybucji IV kw.) żeby tak trudno było je pobić. Wystarczy 3-4% wzrost PKB w 2010 i 2011 i będzie nowy rekord wyników.
A taki wzrost gospodarczy w przyszłych latach jest bardzo prawdopodobny.
Zachód już wyjdzie z ostrej recesji (chociażby ze względu na efekt bazy) i będzie ćwiczył stagnację (gorszy wariant) lub ożywienie (lepszy wariant).
U nas po przyłączeniu do gospodarczego organizmu UE łatwo o wzrost gospodarczy w kierunku średniej unijnej. Zatem cały czas będziemy kilka punktów nad starą Europą.
Teraz oni zaliczą -3% my +1%, potem oni 0% my 3-4% itd. Wystarczy trzymać w rozsądku publiczne finanse aby nie ćwiczyć wariantu węgierskiego i będzie nieźle.
A może nawet całkiem dobrze bo jeśli w 2010r na Zachodzie będzie prawdziwe ożywienie to wrócilibyśmy do 6% wzrostów PKB.
-
2009/04/02 19:57:24
scenariusz wzrostów się potwierdza...

...giełdą rządzą spekulanci. Bez sensu.

BTW: ...niech mi ktoś przypomni, który "renomowany bank" niedawno (ale tak bardzo niedawno - w zeszłym tyg, do 10 dni temu - nie wcześniej) mówił o tym jak chfpln mocno wzrośnie i siał panikę że giełda poleci...
-
2009/04/02 19:58:10
sorry, nie w tym miejscu miałem się wpisać.