Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Wojciech Białek
RSS


Blog > Komentarze do wpisu

Upadające giganty.

Luty 2005:

"Jednym z niepokojących objawów jest tegoroczny spadek kursu akcji hipotecznego giganta Fannie Mae (-20 proc.). Ta spółka ciesząca się – ze względu na rozmiary swego portfela sięgającego 1000 mld dol. – domniemanym przywilejem posiadania gwarancji rządowych była w minionych latach – obok innych instytucji finansowych – jednym z głównych beneficjentów „boomu” na rynku kredytów hipotecznych oraz prowadzonej przez FED polityki rekordowo niskich stóp procentowych. Po tegorocznym spadku poniżej minimów z 2003 roku określenie sytuacji technicznej wykresu Fannie Mae jako złej byłoby znaczącym niedopowiedzeniem. Kapitalizacja spółki nie jest aż tak duża (ponad 50 mld dol.), ale ze względu na bardzo silną korelację kursu (0,98!) z sektorowym indeksem S&P Financials, zachowanie kursu jej akcji może być istotnym sygnałem kondycji całego sektora finansowego w USA. O ile w latach 1994-2001 cykliczne napięcia objawiały się niezmiennie na „emerging markets” o tyle obecnie – przy bieżących poziomach cen surowców – ewentualne sygnały reagowania rynków finansowych na zaostrzanie polityki pieniężnej FED nadejść powinny z rynków rozwiniętych. Sektor finansowy, który zastąpił „technologię” jako lider pod względem udziały w kapitalizacji indeksu S&P 500 (20 proc. wobec 7 proc. w 1990 roku) wydaje się być idealnym kandydatem."

Sierpień 2005:

"Co charakterystyczne w ostatnich tygodniach uwagę zwracało słabe zachowanie indeksów sektorów związanych z budownictwem mieszkaniowym i kredytami hipotecznymi oraz nowe 5-letnie minimum kursu hipotecznego giganta Fannie Mae."

Wrzesień 2005:

"Fakt, że FED nie wykorzystał skutków huraganu Karina jako pretekstu do przerwy w zaostrzaniu polityki pieniężnej jest bardzo znaczący. Wydaje się obecnie, że FED ma szczery zamiar „znormalizować” poziom stóp procentowych radykalnie obniżonych w latach 2001-2003 i kolejne podwyżki powstrzymać może dopiero gwałtowne spowolnienie dynamiki popytu (recesja), pęknięcie „bańki” na rynku nieruchomości lub też poważniejszy kryzys w którejś z instytucji finansowych. Ostatni spadek ceny akcji koncernu Wal-Mart do najniższego poziomu od 6 lat, trwające załamanie kursu akcji Fannie Mae (8-letnie minimum), oraz spadek mediany cen nowych domów w ostatnich miesiącach sugerują, że być może wszystkie te zjawiska mają szansę wystąpić równocześnie. Pojawienie się huraganu Rita świadczy dobitnie o tym, że USA mają w tym momencie przeciwko sobie nie tylko Alana Greenspana, ale również przynajmniej niektórych bogów (już dawno odwrócił się od nich Ares/Mars)."

Listopad 2007:

"Wiadomością z mijającego tygodnia, która wzmogła wyprzedaż, był „news” o 2 miliardowej stracie giganta rynku obligacji hipotecznych Freddie Mac (czyli Federal Home Loan Mortgage Corporation). Kurs akcji tej spółki – oraz siostrzanej Fannie Mae (czyli Federal National Mortgage Associations) – załamał się o ponad 20 proc. reagując na informację, że dopóki spółka nie zgromadzi nowego kapitału jej zdolność do kupowania kredytów ulegnie znaczącemu ograniczeniu. Na to z kolei kolejną falą wyprzedaży zareagowali posiadacze akcji takich instytucji finansowych jak np. Countrywide, dla których niezdolność do odsprzedania kredytów hipotecznych posiadającym „gwarancje rządowe” Freddie Mac i Fannie Mae oznaczałaby bankructwo. Można mieć nadzieję, że to na te złe wiadomości czekał rynek i teraz przyjdzie pora na oczekiwane od tygodnia odbicie. Jego cel wydaje się być dosyć łatwy od wyznaczenia. Na większości głównych indeksów – patrz S&P czy WIG-20 – czy nawet poszczególnych spółek kluczowe opory znajdują się pomiędzy poziomami dołków z 22 października a lokalnymi szczytami z 14 listopada. Dla WIG-u 20 te punkty wyznaczają strefę oporu pomiędzy poziomami 3650-3750 i wydaje się, że tam właśnie rynek powinien dotrzeć na początku grudnia. Niestety jest mało prawdopodobne, by w tym roku św. Mikołaj zbyt długo witał na parkiecie. Trwający kryzys uzyskał już zbyt dużą dynamikę, by mogło się obejść bez dalszego ciągu. Wystarczy uświadomić sobie, że Fannie Mae i Freddie Mac posiadają lub gwarantuję prawie połowę z ponad 10 tysięcy miliardów dolarów długów hipotecznych w USA. Sądzę, że jesienią przyszłego roku głównym tematem dyskusji inwestorów będą właśnie losy tych dwóch gigantów amerykańskiego rynku hipotecznego."

Styczeń 2008:

 "Jak sądzę jednym głównych tematów dyskusji inwestorów jesienią stanie się groźba bankructwa dwu gigantów amerykańskiego rynku kredytów hipotecznych czyli Federal National Mortgage Association oraz Federal Home Loan Mortgage Corporation znanych szerzej jako  Fannie Mae i Freddie Mac. Te prywatne – ale posiadające prawne przywileje i domniemane gwarancje rządowe - spółki posiadają lub gwarantują ponad 40 proc. amerykańskiego rynku obligacji hipotecznych. Ich aktywa liczone w tysiące miliardów dolarów wspierają się na bardzo mizernym kapitale, który jest wymywany przez ponoszone obecnie straty. W przypadku poważnego kryzysu ewentualna operacja ratowania tych firm, od których istnienia uzależnione jest funkcjonowanie amerykańskiego rynku kredytów hipotecznych nie byłaby możliwa bez interwencji FED w postaci druku pieniądza, co oczywiście ponownie uderzyłoby w dolara. A Ben Bernanke od czasu swego przemówienia sprzed kilku lat, w którym opowiadał o strategiach FED radzenia sobie z deflacyjnymi kryzysami, ma ksywkę „helikopter Ben”, co wzięło się z jego uwagi na temat roli jaką helikoptery mogłyby odegrać przy zrzucaniu na kraj drukowanych przed FED w celu pobudzenia popytu banknotów."

Powyższe cytaty to  fragmenty moich komentarzy zamieszczanych w ostatnich latach na łamach piątkowego PARKIETU i fragment artykułu z magazynu FORBES. Cytowanie swoich własnych tekstów nie jest zbyt elegancką praktyką, ale tym razem nie mogłem się powstrzymać. Ostanie dni upłynęły bowiem na rynkach finansowych pod znakiem spekulacji na temat losów dwu gigantów amerykańskiego rynku kredytów hipotecznych Fannie Mae i Freddie Mac. Wykresy kursów akcji obu spółek wyglądają zaś obecnie tak:

Tak naprawdę to w chwili, gdy piszę ten komentarz, kursy akcji obu spółek są o kolejne 40 proc. poniżej czwartkowych zamknięć.  

Narzuca się tu analogia z upadkiem banku Bear Stearns z połowy marca. Plotki o groźbie upadłości rozeszły się po rynku w piątek 14 marca. Tego samego dnia FED działając poprzez J.P. Morgan udzialił bankowi pomocy finansowej, a dwa dni później Bear Stearns został przejęty przez J.P. Morgan. Federal National Mortgage Association czyli Fannie Mae oraz Federal Home Loan Mortgage Corporation czyli Freddie Mac mają tak ogromne pasywa, że nie znajdzie się żaden J.P.Morgan, który z pomocą FED będzie mógły je przejąć. Wydaje się, że w sobotę lub niedzielę  należy spodziewać się informacji o planie ratunkowym dla obu spółek obejmującym interwencję zarówno FED i rządu (jak ktoś lubi wisielczy humor, to proponuję kontemplację myśli, że komunizm - czyli własność państwowa - coraz bardziej wydaje się być przyszłością amerykańskiego systemu finansowego). Jeśli w ciągu weekend-u do takiej rządowej interwencji rzeczywiście dojdzie, to - opieracjąc się na analogii z upadkiem Bear Stearnsa z połowy marca - poniedziałkowa sesja może jeszcze przynieść spadek cen akcji, kursu dolara i wzrost cen ropy, natomiast od wtorku powinno rozpocząc się trwalsze - podobne do tego trwającego od połowy marca do maja - odbicie cen akcji i kursu dolara w górę połączone ze spadkiem cen ropy naftowej. W okresie minionych 2 lat na kursach akcji obu firm widoczna była wyraźna (prawie) 4-miesięczna cykliczność. Sugeruje ona, że ajwyższy już czas na apogeum ostatniej fali wyprzedaży.

piątek, 11 lipca 2008, bialek.wojciech

Polecane wpisy

Komentarze
2008/07/12 10:56:13
a moze napisze Pan o naszym polskim grajDOŁku?
i o przewidywanym jakies pol roku temu 'bardzo silnym, może nawet 40% odreagowaniu spadków'? gdzie ono sie zapodzialo... hmm.. ? :)
pozdrawiam!
-
2008/07/12 14:35:18
herodot1: "a moze napisze Pan o naszym polskim grajDOŁku?
i o przewidywanym jakies pol roku temu 'bardzo silnym, może nawet 40% odreagowaniu spadków'? gdzie ono sie zapodzialo... hmm.. ? :) "

Złośliwy Pan jest. Ale to jest ryzyko pisanie w stylu "a nie mówiłem" - zawsze trzeba się liczyć z przypomnieniem głupot, które się wypisywało w przeszłości. A co do odreagowania. Zapewne odnosi się moich prognoz ze stycznia. Rzeczywiście okazały się błędne. Globalne odreagowanie nadeszło zgodnie z oczekiwaniami: główne indeksy osiągnęły poziomy z listopadowo-grudniowej korekty. Również WIG do lata utrzymywał się powyżej styczniowego dołka. Ale odbicie okazało się zaskakująco - dla mnie - słabe. Te "40 proc." wynikały z założenia - błędnego jak się okazało - które w styczniu czyniłem, że analogiczną do obecnej sytuacją z przeszłości jest bessa z lat 1997-98, a kryzys "subprime" jest odpowiednikiem kryzysu azjatyckiego. Wtedy zanim ceny akcji ostatecznie zawaliły się w dół late 1998 WIG przeżył pomiędzy styczniem a marcem 98 40 proc. korektę. W styczniu liczyłem, że podczas korekty oczekiwanej od stycznia korekty inwestorzy uciekać będą z rynków rozwiniętych na "Emerging Markets", co wyniesie ceny akcji na rynkach "wschodzących" w pobliże poprzednich szczytów. Tak się rzeczywiście stało w przypadku takich rynków jak Rosja czy Brazylia (nowe rekordy wiosną tego roku), ale nasz rynek okazał się wyjątkowo słaby. Przyczyną - tak sądzę - było niespodziewane - dla mnie - dalsze umocnienie złotego, które zabiło krótkoterminowe perspektywy gospodarcze. Licząc w dolarach WIG zyskał od styczniowego dołka do kwietniowego szczyty korekty bodajże 26 proc. (podobnie w euro). Z punktu widzenia inwestora zagranicznego to przyzwoity zysk. Dla kogoś kto rozlicza się w złotych, było ta korekta oczywiście jednym wielkim rozczarowaniem. Jeszcze nigdy w 17-letniej historii GPW WIG nie spadał tak długo bez przynajmniej 20 proc. korekty. Trudno jest przywidywać wydarzenia, które jeszcze nigdy w przeszłości nie miały miejsca. Pozdrawiam.
-
2008/07/12 16:00:50
na razie mamy komunikat o innej instytucji:
"Amerykański rząd przejął kontrolę nad duży prywatnym bankiem IndyMac.
Przejęcie wartego 32 miliardy dolarów IndyMac jest drugą co do wielkości interwencją rządu USA na rynku bankowym. (...) uratowanie IndyMac będzie kosztować amerykańskich podatników od 4 do 8 miliardów dolarów."

Jesli pojawia sie kolejne np. jak wspomniane F & F, mozna zastosowac zasade "Sprzedawaj fakty" i moze bedzie korekekta dollara.
Ale mozliwe są chyba równiez inne bardziej paniczne reakcje. Czy Chiny musza czekac do konca zakonczenia olimpiady lub do czasu wiekszej bessy ze zmiana polityki rezerw?
-
2008/07/13 15:43:16
Dwa miesiące temu pisał Pan:
"...wraz z zakończeniem obecnego kryzysu - osobiście zakładam, że nastąpi to w IV kw. tego roku - rynek obligacji skarbowych w USA wejdzie w najsilniejszą od 30 lat bessę,..."

No więc to właśnie się zaczyna (komentarz z piątku):

"(...) What is most noteworthy today was the action of a bond market vis-a-vis the collapse in the equity market. Typically we see bonds receiving a firm bid during stock market plunges as investors run into Treasuries for a safe haven during such times. That pattern was broken today with bonds tanking alongside equities as safe haven flows made their way into gold and not Treasury paper. If this continues for more than a day or two, it could well mark a very significant development as it would be very beneficial to gold as it would indicate that infation expectations would take precedence over economic slowdown fears (...)"

a FED'owi powoli kończą się armaty:

jengafinance.blogspot.com/2008/06/why-bennie-cant-lend.html

ale tak się musiało stać, gdy od dłuższego czasu Bernanke utrzymywał ujemne realne stopy procentowe. "You cannot fool all the peoople all of the time". Szczególnie teraz, gdy na agendzie jest bailout Indymac, Fannie i Freddie.

To jest socjalizacja finansowych kosztów kryzysu przez inflację. Joe Average znowu dostanie w ...

darkbloom
-
2008/07/14 15:17:00
pko24: "Jesli pojawia sie kolejne np. jak wspomniane F & F, mozna zastosowac zasade "Sprzedawaj fakty" i moze bedzie korekekta dollara."

Na razie ten plan rządowy ratowania F & F jakiś taki mało zdecydowany. Boję się, że za mało, by odwrócić tendencję spadkową. Gdyby ogłosili nacjonalizację, to sprawa byłaby posprzątana i rynki mogłyby się odbić na jakiś czas w górę. Sądzę, że nacjonalizacja jest nieunikniona, ale pytanie czy już teraz czy dopiero np. w listopadzie.
-
2008/07/14 16:33:18
darkbloom:"No więc to właśnie się zaczyna"

Rzeczywiście to było nietypowe zachowanie. Rynki boją się, że nacjonalizacji Fannie Mae i Freddie Maca oznaczałaby dwukrotny wzrost wielkości długu federalnego (posiadany i gwarantowany przez F&F dług to w sumie ok. 5000 mld USD). To oznaczałoby skokowy spadek atrakcyjności obligacji rządu USA (ktoś wspominał nawet o możliwości obniżki ratingu!, do tego by być może nie doszło z przyczyn politycznych, ale F&F też mają ciągle jeszcze ratingi AAA). Ale jednak od połowy czerwca do ubiegłej środy ceny obligacji rządu USA rosły wraz ze spadkiem cen akcji. Więc sądzę, że to dopiero pierwsze pomruki.

darkbloom: "To jest socjalizacja finansowych kosztów kryzysu przez inflację. Joe Average znowu dostanie w ... "

Na ten temat: mises.org/story/3045
-
2008/07/14 20:35:27
dolar wzgledem innych walut w dluzszym terminie wyglada slabo ale tak od kilku ladnych tygodni jest mocniejszy np od indeksow gield USA. W TV ciagle trabia o slabym dolarze. Jak widac jest slaby wobec euro. O czym swiadczy to mocniejsze zachowanie sie vs gieldy ?
-
2008/07/15 17:43:24
tr33: " O czym swiadczy to mocniejsze zachowanie sie vs gieldy ?"

Gdyby nie import bardzo drogiej ropy naftowej deficyt obrotów bieżących USA ulegałby obecnie - przy tym kursie dolara - dramatycznemu zmniejszeniu. Względna stabilizacji dolara wynika moim zdaniem z obaw, że ewentualny krach na rynku ropy gwałtownie poprawiłby fundamenty dolara. Prawdopodpobieństwo krachu na rynku ropy w ciągu najbliższych 7 miesięcy jest - moim zdaniem - bardzo duże (gdy to piszę ropa właśnie spada o 9 USD), więc być może dolar już powoli dyskontuje taki scenariusz.
-
2008/07/16 14:22:53
Panie Wojciechu !,

w przemówieniu sejmowym z 22 sierpnia 2007 posłanka Gabriela Masłowska mówiła ,,W cyklicznym raporcie wydawanym przez jednego z najlepszych polskich analityków giełdowych Wojciecha Białka możemy przeczytać, że prezentowany przez niego wskaźnik monetarny zapowiada nadejście recesji w USA. W swym raporcie z kwietnia pisze on (cytuję) ,"wskaźnik ten od lat 60-tych niezawodnie z prawie rocznym wyprzedzeniem ostrzegał każdą kolejną recesją, nie generując równocześnie żadnego fałszywego sygnału". Obecny poziom tego wskaźnika zapowiada zaś nadejście właśnie kolejnej recesji w Stanach Zjednoczonych. "

www.rl-n.pl/pages/mater_poslow/maslowska/wypowiedzi/wypow002.htm

faktycznie okazało się, że prognoza silnego wyhamowania wzrostu gospodarczego w USA sprawdziła się. Czy mógłby Pan Panie Wojciechu powiedzieć na czyml polega istota tego wskaźnika monetarnego i czy wiedza o nim może być przydatna także w inwestowaniu na rynku akcji ?

pozdrawiam

-
2008/07/16 15:43:24
jureke.30: "Czy mógłby Pan Panie Wojciechu powiedzieć na czyml polega istota tego wskaźnika monetarnego i czy wiedza o nim może być przydatna także w inwestowaniu na rynku akcji ?"

Moja uwczesna prognoza recesji w USA była oparta na zachowaniu prostego wskaźnika opartego na 2 seriach: kształcie krzywej rentowności w USA (rentowności 10-latnich obligacji minus rentowność 3-miesięcznych bonów) oraz realnej - po uwzględnieniu tempa inflacji - dynamiki bazy moneratnej. Obie serie są następnie normalizowane poprzez wyrażajenie bieżącego odchylenia od historycznej średniej w kategoriach historycznego odchylenia standardowego a następnie dodawane do siebie. Generalnie chodzi o łączne uwzględnienie wpływu tych dwóch czynników na dynamikę wzrostu gospodarczego w USA.

jureke.30: "czy wiedza o nim może być przydatna także w inwestowaniu na rynku akcji ?" O tyle o ile, hossa na rynku akcji pojawia się najczęściej w okresie ożywienia gospodarczego, a bessa w czasie spowolnienia gospdoarczego. Obecnie co prawda krzywa jest ponownie stroma zapowiadając ożywienie w 2009 roku, bo realna dynamika bazy monetarnej jest silnie ujemna, co zapowiada kontynuację recesji w 2009 roku. Uwzględniając wskazania obu serii uzyskuje się pośredni rezultat.
-
2008/07/17 08:54:32
Czy mógłby pan poświęcić trochę miejsca rynkowi obligacji ?

Pozdrawiam
Przemek
-
2008/07/17 18:23:02
a jak traktowac złoto? z jednej strony surowiec a z drugiej jako zabezpieczenie przed inflacja i ryzykiem (gdy spadaja akcje). juz kilka miesiecy temu na zlociebyl ok 20% spadek.
-
2008/07/18 12:15:03
Errata: "ówczesna" oczywiście - błędy w prognozach rynkowych są nieuniknione, ale już błędy ortograficzne niekoniecznie (a są chyba bardziej kompromitujące).
-
2008/07/18 12:18:06
tr33: "a jak traktowac złoto? z jednej strony surowiec a z drugiej jako zabezpieczenie przed inflacja i ryzykiem (gdy spadaja akcje). juz kilka miesiecy temu na zlociebyl ok 20% spadek"
Jako dobre zabezpieczenie przed inflacją, ale znacznie słabsze zabezpieczenie przed deflacją.
-
2008/07/18 12:19:22
przemekblg: "Czy mógłby pan poświęcić trochę miejsca rynkowi obligacji ?"

Zapraszam dziś - w piątek 17-tego - wieczorem.
-
2011/11/27 19:56:46
Polecam stronę, na której możemy znaleźć analizy kursu dolara kurs dolara