Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
Wojciech Białek
RSS


Blog > Komentarze do wpisu

Najdłuższy spadek.

Gdy zdarzy nam się wyjątkowo długo czekać na przystanku na przyjazd autobusu może to oznaczać dwie rzeczy: albo autobus pojawi się na zakręcie już za chwilę dokładnie w momencie, w którym zrezygnujemy z dalszego czekania (po prostu zdarzyła się jakaś bardzo rzadka koincydecja zdarzeń, która wpłynęła na dłuższe niż zwykle się to zdarza opóźnienie), albo też autobus nie przyjedzie ani za chwilę ani w ogóle tego dnia, bo zdarzyło się coś, co całkowicie znosi dotychczasowe zależności (np. strajk kierowców). W pierwszym przypadku utrata cierpliwości i rezygnacja z czekania byłaby błędem, w drugim wprost przeciwnie.  Z nieco podobną sytuacją mamy obecnie do czynienia na rynku akcji  Warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych. Jeszcze nigdy w jego ponad 17-letniej historii wartość WIG-u nie spadała równie długo co obecnie bez przynajmniej 20 proc. korekty. Oczywiście zdarzały się bessy i dłuższe i głębsze, ale zawsze poszczególne fale spadku przerywane były przynajmniej 20-proc. korektami wzrostowymi. Do tej pory najdłuższą sekwencją spadkową pozbawioną takiego 20-proc. przerywnika była fala bessy, która rozegrała się pomiędzy grudniem 2000 roku a październikiem roku 2001. Wtedy WIG spadał przez 10 miesięcy, a najsilniejsza korekta wzrostowa miała w tym czasie zaledwie +11,7 proc. Obecnie WIG spada już 11 miesiecy od 6 lipca 2007, a największe korekty w tym czasie miały +15,8 proc. (sierpień-październik 2007) oraz +12,8 proc. (styczeń-luty 2008).

Wypada uściślić, że formalnie rzecz biorąc w stycznionym dołku WIG był niżej niż obecnie (intraday) - ale patrząc po kursach zamknięcia ostatnie miinima wypadły niżej niż te sprzed 5 miesięcy.

Oto porównanie obecnych spadków z tymi z okresu grudzień 2000 - październik 2001 roku dotychczas dzierżącymi palmę pierwszeństwa jeśli chodzi o czas trwania  :

 Co taki rekordowo długi spadek oznacza? Czy zwiększa on prawdopodpobieństwo rozpoczęcia wzrostów? Czy też wprost przeciwnie: słabość rynku w okresie, który powinien przynieść korektę - zawsze w historii GPW po tak dużym spadku w ciągu kilku miesięcy następowało przynajmniej 20 proc. korekcyjne odbicie w górę - zapowiada nadejście kolejnej silnej fali bessy na rynku akcji?

 Osobiście skłaniam się ku drugiej odpowiedzi. Wskaźniki wyprzedzające koniunktury gospodarczej zarówno w kraju jak i na świecie dosyć jednoznacznie sugerują, że z punktu widzenia wzrostu gospodarczego lata 2007-2008 powinny być porównywalne do lat 2000-2001. To oznacza, że dobre - dla rynku akcji - wieści z gospodarki nie zaczną napływać przed początkiem 2009 roku.

Poniżej graficzna ilustracja tezy sugerującej podobieństwo obecnej bessy do tej z okresu marzec 2000 - październik 2001:

 

 Jak widać, do tej pory obecna bessa rozwijała się mniej więcej zgodnie ze ścieżką wytyczoną 7 lat wcześniej. Gdyby tak miało być nadal, to po chwilowym uspokojeniu sytuacji i wzrostach w lipcu (WIG 46-47000?) spadki powinny powrócić na GPW i utrzymać się do końca roku. Pełna analogia pomiędzy obydwiema bessami oznaczałaby spadek WIG-u do końca roku do poziomu o połowę niższego niż w szczycie z lipca 2007 czyli do ok. 34000 pkt. Dopiero po osiągnięciu tego poziomu rozpoczęłaby się w 2009 roku trwała fala hossy.

środa, 18 czerwca 2008, bialek.wojciech

Polecane wpisy

Komentarze
2008/06/18 15:47:47
"Pełna analogia pomiędzy obydwiema bessami oznaczałaby spadek WIG-u do końca roku do poziomu o połowę niższego niż w szczycie z lipca 2007 czyli do ok. 34000 pkt. Dopiero po osiągnięciu tego poziomu rozpoczęłaby się w 2009 roku trwała fala hossy. "

To by sie zgadzalo :)
Panie Wojciechu czy uwzgledal Pan w swoich obliczeniach zniesienia Fibonacciego, czy to zbieg okolicznosci?

Bo to co Pan sugeruje jezeli chodzi o ok 34 000 to dokalnie ten poziom jest zniesieniem 61,8% fali ktora rozpoczela sie w 2002 z koncem poprzedniej bessy, a skonczyla na gorce w lipcu 2007.
Pieknie :)
-
2008/06/18 20:13:08
Panie Wojciechu, mam pytanie co sądzi Pan o wypowiedzi z PB RM w kontekście Pańskich przewidywań trwałej hossy w 2009 roku? Czy dołek nie wypadnie dopiero później 2011? Pozdrawiam. Cytat z PB:

Robert Miner to światowej sławy trader giełdowy. Niedawno wykładał w Polsce. Warto poznać jego wskazówki dla początkujących i zaawansowanych graczy. Rynek Kapitałowy: Polska giełda z reguły podąża za giełdą amerykańską, dlatego interesujące jest, jak wyglądają Pana obliczenia dla indeksu S&P w średnim i długim terminie?
Robert Miner: Istnieje duże prawdopodobieństwo, że indeks S&P i generalnie cała amerykańska gospodarka w ciągu roku czy dwóch lat będzie osiągała wyniki znacznie poniżej dzisiejszych poziomów. Najgorsza fala spadków powinna zacząć się dopiero po pierwszym kwartale 2009 roku. Natomiast patrząc na rynek w średnim terminie, czyli kilkumiesięcznym, spadki po ostatnich wzrostach rozpoczną się już wkrótce najpóźniej w połowie czerwca.
-
2008/06/18 21:28:36
krzywania: "Panie Wojciechu czy uwzgledal Pan w swoich obliczeniach zniesienia Fibonacciego, czy to zbieg okolicznosci? Bo to co Pan sugeruje jezeli chodzi o ok 34 000 to dokalnie ten poziom jest zniesieniem 61,8% fali ktora rozpoczela sie w 2002 z koncem poprzedniej bessy, a skonczyla na gorce w lipcu 2007. "

Zbieg okoliczności. 34000 to po prostu niecała połowa ze szczytu wartości WIG-u z lipca 2007 - bessa z lat 2000-2001 (2-ka w elliottowskiej sekwencji rozpoczętej w październiku 1998; obecnie mamy 4-kę?) miała właśnie niecałe 50 proc. bagi33: "co sądzi Pan o wypowiedzi z PB RM w kontekście Pańskich przewidywań trwałej hossy w 2009 roku? Czy dołek nie wypadnie dopiero później 2011?" Uważam, że ta bessa zakończy się po ok. 1,5 roku, tak jak ta z okresu marzec 2000-październik 2001, czyli na przełomie tego i następnego roku. To daje hossę w 2009 roku analogiczną do hossy z 1999 roku po 1,5 rocznej bessie, której towarzyszyły kryzysu azjatycki (jesień-zima 1997) i rosyjski (lato-jesień 1998). Ale uważam, że hipotetyczna hossa 2009 roku powinna być bardzo "wąska", to znaczy powinna dotyczyć przede wszystkim głównego tematu tej dekady czyli surowców w szczególności energetycznych i akcji spółek surowcowych (szczególnie na EM). W innych sektorach i na rynach rozwiniętych ta hipotetyczna hossa może być bardzo słaba (trudno powiedzieć jak to będzie na GPW - jesteśmy EM, ale nie jesteśmy typowym producentem surowców). Podobnie hossa z 1999 roku również była na świecie bardzo wąska i dotyczyła głównie sektorów IT i telekomunikacyjnego. W takim scenariuszu bessa korygująca całą - 5-falową - sekwencję wzrostową na surowcach i akcjach na rynkach wschodzących rozpoczętą w październiku 1998 rozpoczęłaby się dopiero w 2010 roku i byłaby analogiczna do rozpoczętej w marcu 2000 roku 2,5-letniej bessy korygującej całą sekwencję wzrostową na rynku Nasdaq z lat 90-tych.
-
2008/06/23 03:30:15
Panie Wojciechu,

Czy nie wydaje się Panu, że wykorzystywanie niezmiernie krótkiej jak na standardy światowe historii polskiej giełdy do prorokowania tego co może się wydarzyć obarczone jest dużym ryzykiem? Okresy które Pan porównuje chakarteryzują zgoła odmienną sytuacją ekonomiczną, więc też i sposób wychodzenia z dołka może sie okazać odmienny. Oczywiście należy na czymś bazować nasze analizy, ale nie powinniśmy zapominać o nanoszeniu korekt, które mają za zadanie wzięcie pod uwagę całe spektrum odmiennych czynników kształtujących kursy na giełdach. Patrząc na słabośc naszego rynku w porównaniu z innymi giełdami europejskimi (ostatni rally z okresu po 17 marca nie złapał wiatru w żagle na naszym parkiecie) wydaje się, ze sami nie będziemy w stanie wydźwignąć indeksów bez globalnej poprawy nastrojów. Zanim to nastąpi niewykluczone, że giełdy mogą zanurkować o kolejne 25% (przynajmniej tak uważa RBS i Morgan Stanley). To by oznaczało przynajmniej 32,350 dla WIGu, zakładając, że bedzięmy się trzymać przynajmniej tak "dobrze" jak europejski benchmark. Jeżeli natomiast słabość WIGu dalej będzie kontynuowana to rejony pod 30,000 są zupełnie możliwe... Serdecznie pozdrawiam.

Piotr