Komentarze finansowe Wojciecha Białka analityka CDM Pekao SA
|
Wojciech Białek
RSS


Blog > Komentarze do wpisu

Sygnał dla kontrarian.

Pomimo osiągnięcia poziomów, na których można się było wcześniej doszukiwać szczytu obecnej zwyżki (dla mnie była to strefa 113-117 USD/baryłkę), fala spekulacji na rynku ropy naftowej wyniosła jej ceny powyżej 130 dolarów. Ta kwietniowo-majowa zwyżka cen ropy zapowiada kolejną rundę niekorzytnych dla rynków obligacji informacji o wzrostach oficjalnych wskaźników inflacji na świecie. Dotyczy to również naszego kraju. Na poniższym wykresie nałożone zostały dynamiki roczne wskaźnika GUS cen transportu (w tym paliw) oraz przeliczonych na złote kontraktów na ropę naftową z New York Mercantile Exchange. O ile od grudnia do kwietnia dynamika tego składnika głównego wskaźnika inflacji w Polsce spadła z +8,9 proc. do +3,8 proc., to zachowanie rynków surowców energetycznych sugeruje, że już w czerwcu wzrost cen transportu ponownie może wpłynąć na wzrost dynamiki CPI (dowiemy się o tym, czy tak się stało w lipcu).

Krajowy rynek obligacji ustanawiając nowe 3,5-letnie maksima rentowności pokazał, że boi się takiego scenariusza. Równiez bardzo dobre dane GUS o produkcji przemysłowej zmniejszyły oczekiwania rychłego pogłębienia spowolnienia gospodarczego, a więc i zakończenia trendu wzrostowego stóp procentowych. Dynamika tej zwyżki rentowności jest niska i wskaźniki typu MACD nie potwierdzają tego ruchu, ale zaznaczone na wykresie teoretyczne opory sugerują, że do cyklicznego szczytu rentowności, który będzie dobrą okazją do zakupu obligacji, zostało jeszcze trochę miejsca. Analogia techniczna z poprzednim szczytem rentowności w 2004 roku sugerowałaby sierpień jako orientacyjną datę owego dołka cen.

Niechęć rynku ropy do rozpoczęcia cyklicznej bessy typowej dla spowolnienia gospodarczego o skali sugerowanej przez obecną dynamikę wskaźników wyprzedzających dla krajów rozwiniętych nie zmienia faktu, że kolejne elementy układanki wpadają na swoje miejsce. Z pewnością na miejscu, na którym powinien być w okolicach formowania szczytu na rynku ropy, znalazł się już sentyment uczestników tego rynku. Na poniższym wykresie przedstawiony został indeks cen surowców energetycznych Goldmana Sachsa oraz złożony wskaźnik sentymentu obliczany jako średni jego poziom w badaniach Consensus Bullish Sentiment dla ropy naftowej, benzyny, oleju opałowego i gazu. Wskaźnik został dodatkowo wygładzony 12-tygodniową średnią oraz usunięty został długoterminowy trend.

Jak widać w okresie minionych 11 lat, dla których dostępne są te dane o nastrojach uczestników rynku, spośród czterech przypadków porównywalnego do obecnego sentymentu trzy towarzyszyły istotnym szczytom cen surowców energetycznych. Był ro rok 1997 tuż przed wybuchem kryzysu azjatyckiego, początek 2003 roku czyli apogeum lęków przed konsekwencjami ataku USA na Irak oraz III kw. 2005 roku, a więc szczyt paniki wywołanej uderzeniem huraganów Katrina i Rita. W pierwszym z tych trzech przypadków cena ropy spadła później o 54 proc. w drugim o 33,6 proc., w trzecim o 19,6 proc. (a jeśli pominąć przejściowy wzrost spowodowany atakiem Izraela na Liban to o 27,8 proc.). To narzędzie całkowicie zawiodło w 1999 roku, kiedy to skrajnie pozytywny sentyment wobec surowców energetycznych pojawił się już ponad rok przed faktycznym szczytem ceny ropy poprzedzającym ich spadek o połowę. Stosunek 3:1 na rzecz sygnałów ostrzegających przed przegrzaniem rynku i możliwością spadku cen, to wystarczająco dobra proporcja, by poważnie potraktować ten kolejny sygnał ostrzegawczy.

wtorek, 27 maja 2008, bialek.wojciech

Polecane wpisy

  • Inflacyjna faza ożywienia - czas dystrybucji akcji

    W III kw. br. roczna dynamika PKB osiągnęła najwyższy od prawie 6 lat poziom +4,9 proc. (najnowsze dane sugerują, że w październiku - przy jednym dniu roboczym

  • Dynamika CPI najwyżej od 5 lat

    W ostatnich dniach średni kurs dolara i euro względem złotego spadł do najniższego poziomu od 2,5 roku. Taki sygnał pojawiał się w każdym z ostatnich 5 cykli Ki

  • Ropa najdroższa od ponad 2 lat

    Ponad 5 miesięcy temu w  Wykresie Dnia z 16 czerwca  zaproponowałem analogię pomiędzy ówczesną sytuacją na rynku ropy a tą z maja 2010 roku: &nbs

Komentarze
2008/05/28 21:11:55
Witam, panie Wojtku
Rzeczywiście, jest to sygnał dla kontrarian. Z tego, co wiem, podobne odczyty wysoko w górniej części skali daje dla ropy Daily Sentiment Index (DSI) Jake'a Bernstein'a
www.trade-futures.com/dsiinfo.htm
co potwierdza wskazania CBS-a.
Ale patrząc na formę korekty na ropie z okresu 22.05-28.05 trzeba powiedzieć jasno - to są elliottowskie trójki w stylu a-b-c i na szczyt przyjdzie nam chyba jeszcze troszkę poczekać.
Ja z różnych proporcji falowych obstawiam okolice 137-140 USD/barr.
A niby wszystko jest na miejscu - Memorial Day w USA, gdy rafinerie zwyczajowo kończą z dużymi zakupami przed sezonem wyjazdowym, irańskie tankowce wypełnione ropą krążące po morzach przy jednoczesnym problemie z leasingiem nowych i odmowie odbioru tej ropy przez Indie [tak, tak, obaj czytujemy Mauldina :-), zresztą nie tylko my dwaj, np. Krzysztof Rybiński były V-ce NBP-u też] i wystarczyłaby tylko iskra.....

Co zaś do kwestii amerykańskich obligacji, o których pisal Pan w poprzednim komentarzu - nie sądzę, by obligacje te zaliczyły krach (czyli gwaltowny spadek typu 6 i więcej sigma) w 2010 r- raczej stawiałbym tu na długotrwałą bessę, która rozpocznie się wraz z momentem, gdy pojawią się pierwsze jaskółki wychodzenia z obecnego spowolnienia/recesji w USA ( a więc już w 2009 r.). Na razie jednak całkowicie się z Panem zgadzam - powinniśmy mieć jeszcze jedną falę "lotu do jakości" w tym roku, być może o podobnym podłożu, jak ta, zakończona w połowie marca br.
Zresztą....spread między obligacjami korporacyjnymi z o rankingu BAA Moody's a "rządówkami" rośnie od 2 dekady maja, pokazując, ze lot prawdopodobnie już się zaczął.
-
2008/05/30 19:32:32
harryportier:
"Rzeczywiście, jest to sygnał dla kontrarian. Z tego, co wiem, podobne
odczyty wysoko w górniej części skali daje dla ropy Daily Sentiment Index
(DSI) Jake'a Bernstein'a www.trade-futures.com/dsiinfo.htm"
Kłaniam się, właśnie oglądałem sobie pozycje na kontraktach na ropę na
Nymexie. Tam już od sierpnia 2007 utrzymuje się wielka długa pozycja netto
spekulantów (non-commercial) równoważona wielką krótką pozycją netto
hedgersów" (commercial). Poprzednio z tak wielkimi pozycjami mieliśmy do
czynienia w 1999. Wtedy maksimum pozycji netto zostało osiągnięte we
wrześniu 1999 a więc dokładnie na rok przed szczytem ceny ropy z września
2000. Obecnie maksimum pozycji netto na kontraktach obu grup zostało
ustanowione w sierpniu 2007. Ta analogia sugeruje okolice sierpnia jako
termin początku ostatecznego spadku. To podobieństwo sytuacji na kontraktach
na ropę do tej z lat 1999-2000 mnie cieszy, bo traktuję je jako
potwierdzenie zasadności oczekiwania na poczatek elliottowskiej 4-ki w
wielkiej sekwencji hossy na ropierozpoczętej na przełomie 1998 i 1999 roku,
w której 50 proc. korekta z lat 2000-2001 była dwójką (4-ka powinna mieć
zbliżony charakter do dwójki).

"Ale patrząc na formę korekty na ropie z okresu 22.05-28.05 trzeba
powiedzieć jasno - to są elliottowskie trójki w stylu a-b-c i na szczyt
przyjdzie nam chyba jeszcze troszkę poczekać.
Ja z różnych proporcji falowych obstawiam okolice 137-140 USD/barr."
To już blisko.

"A niby wszystko jest na miejscu - Memorial Day w USA, gdy rafinerie
zwyczajowo kończą z dużymi zakupami przed sezonem wyjazdowym, irańskie
tankowce wypełnione ropą krążące po morzach przy jednoczesnym problemie z
leasingiem nowych i odmowie odbioru tej ropy przez Indie [tak, tak, obaj
czytujemy Mauldina :-), zresztą nie tylko my dwaj, np. Krzysztof Rybiński
były V-ce NBP-u też] i wystarczyłaby tylko iskra..... "
Tak, Mauldin jest nieocenionym źródłem zrównoważonej informacji.

"Co zaś do kwestii amerykańskich obligacji, o których pisal Pan w poprzednim
komentarzu - nie sądzę, by obligacje te zaliczyły krach (czyli gwaltowny
spadek typu 6 i więcej sigma) w 2010 r- raczej stawiałbym tu na długotrwałą
bessę, która rozpocznie się wraz z momentem, gdy pojawią się pierwsze
jaskółki wychodzenia z obecnego spowolnienia/recesji w USA ( a więc już w
2009 r.). "
Powolna bessa w momencie nadejścia ożywienia jest pewna. Ale sądzę, że pod
sam
koniec normalnej rynkowej bessy uaktywnią się urzędnicy państwowi banków
centralnych świata i rządów krajów mających pegi do dolara i zaczną
podejmować decyzje o likwidacji pegów (Chiny!) i zmianie struktury rezerw
walutowych. Te działania mogą uruchomić mechanizm regularnej paniki, gdzieś
w okolicach 2010 roku.

"Na razie jednak całkowicie się z Panem zgadzam - powinniśmy mieć jeszcze
jedną falę "lotu do jakości" w tym roku, być może o podobnym podłożu, jak
ta, zakończona w połowie marca br.
Zresztą....spread między obligacjami korporacyjnymi z o rankingu BAA Moody's
a "rządówkami" rośnie od 2 dekady maja, pokazując, ze lot prawdopodobnie już
się zaczął.""
Dla mnie obecne zwyżki cen akcji i rentowności obligacji celują w przełom II
i III kw (efekt bazy!). Wtedy powinna nastąpić zmiana trendu cen akcja i
rentowności obligacji skarbowych w krajach rozwiniętych na ponownie spadkowy.
-
2008/05/31 22:59:54
Re:
"koniec normalnej rynkowej bessy uaktywnią się urzędnicy państwowi banków
centralnych świata i rządów krajów mających pegi do dolara i zaczną
podejmować decyzje o likwidacji pegów (Chiny!) i zmianie struktury rezerw
walutowych."
Wg Panów: dlugoterminowo bessa obligacji usd, równoznaczne z dalszym osłabieniem USD?
apropo paniki polecam film Pakuli: Rollover (USA, 1981) gdzie obawa o utrate wartosci inwestycji w usd, ściga się z chęcią wyjścia z usd

Panie Wojtku,
czy scenariusz z Forbersa/Inwestor 1/2008 "Amerykański dolar podniesie się z kolan" jest aktualny? tylko przesunięty w czasie o kilka miesięcy?

pozdrawiam,
JZ
-
2008/06/02 13:13:13
pko24:
"Wg Panów: dlugoterminowo bessa obligacji usd, równoznaczne z dalszym osłabieniem USD?"
Kłaniam się, w pierwszej fazie - 2009? - oczywiście tak, ale niekoniecznie w fazie końcowej. Bessa na obligacjach rządu USA z lat 70-tych kulminowała dopiero w październiku 1981, natomiast Dollar Index osiągnął swe minimum już w paźddzierniku 1978 (surowce - CRB Index - szczytowały w listopadzie 1980).
"apropo paniki polecam film Pakuli: Rollover (USA, 1981) gdzie obawa o utrate wartosci inwestycji w usd, ściga się z chęcią wyjścia z usd"
Dziękuję za rekomendację. Rzeczywiście fajnie zrobione: www.youtube.com/watch?v=iicB80Mwz8w
Ale w kontekście daty dołka na obligacjach z października 1981, ten film był rewelacyjnym kontrariańskim sygnałem senytmentu. Proszę zobaczyć, kiedy trafił na ekrany:"Release Date:11 December 1981 (USA) "!

"czy scenariusz z Forbersa/Inwestor 1/2008 "Amerykański dolar podniesie się z kolan" jest aktualny? tylko przesunięty w czasie o kilka miesięcy? Dla mnie korekta wzrostowa na dolarze ma być związana z korektą spadkową cen surowców. Pisząc tekst do Forbesa spodziewałem się, że fala spadków cen surowców (głównie energetycznych), a zatem ruch na EUR/USD z ok 1,57 do poniżej 1,30 rozpocznie się wraz z końcem zimy. Tymczasem rynek ropy długo zwlekał z rozpoczęciem korekty Ale na razie traktuję to rzeczywiście jako opóźnienie. Silna korekta cen surowców i dolara powinny zmieścić się do I kw. 2009. Potem - w moim scenariuszu - słabość dolara i siła surowców powinna powrócić.
-
2008/06/03 06:52:42
Witam ponownie,

Mam nadzieję, ze Gospodarz nie bedzie miał mi za złe, ze pozwolę sobie na nieco przydługą odpowiedź pko24 i że zrobię to na jego blogu, a przy okazji przedstawiając nieco odmienną wizję rozwoju sytuacji, którą osobiście uważam za najbardziej prawdopodobną.
W wielu aspektach zgadzam się z Szanownym Gospodarzem, ale są też i pewne wyraźne różnice.

Pierwsza różnica - moim zdaniem rynek akcji w USA już zaczął kolejną falę spadkową. O ile SP500 czy DJIA mają dość dyskusyjne struktury spadkowe intraday, pozwalające na wielość elliottowskich interpretacji, o tyle Nasdaq i NDX (Nasdaq100) są dość czytelne zarówno w warstwie dziennej (początek fali c w zygzaku od pażdziernika 07)- jak i intraday : spadek z 19-23.05 jak i dzisiejszy (2.06) dzielą się wyraźnie na 5-falowe struktury.
To jeszcze nie musi być rozpoczęcie fali spadkowej, choć jest prawdopodobne. Fala ta moim zdaniem zniesie nas co najmniej ku marcowym dołkom, a może nawet troche niżej - możliwe, ze dla SP500 w okolice 1230; NDX ma miejsce teoretycznie nawet do 1520, sądzę jednak, ze zatrzyma się mimo wszystko trochę wyżej. Biorąc pod uwagę oprócz Elliotta klasyczne sygnały AT + szerokość rynków, sentyment itp., hipotezę tę uważam za dość prawdopodobną - na tyle, że postawiłem na nią własne pieniądze.

Druga różnica - całkowicie się z panem Wojtkiem zgadzam w tym, ze surowce wchodzą teraz w okres korekty płaskiej, czyli jakiejś formy szerokiego ruchu bocznego "od bandy do bandy" ( tzw. elliottowską falę 4).
Biorąc za przykład ropę i zakładając, że jesteśmy obecnie bardzo blisko szczytu średnioterminowego sądzę, że korekta ta powinna potrwać co najmniej 13 miesięcy (fale 4 na ogół trwają nie krócej niż fale drugie, a najczęściej dłużej) - tyle trwała korekta z lat 2000-01. Patrząc na układ sezonowych ruchów na ropie:
www.seasonalcharts.com/classics_rohoel.html
można oczekiwać, że w lecie '08 powinniśmy mieć silny spadek ceny, we wrześniu październiku próbę testu obecnych szczytów i potem jazdę ku dołkowi, który uformuje się w lecie 2009, przerywaną mniejszymi lub większymi korektami wzrostowymi.

Różnię się z Panem Wojtkiem w ocenie tego, co dalej. Szanowny Gospodarz zakłada, że hossa na surowcach powinna trwać do ok. 2011 r, zapewne sądząc tak z długości cyklu poprzedniego wzrostu (lata 70-80). W scenariuszu Pana Wojtka mamy więc tylko ok. 2 lata na falę 5 na surowcach.
Przypomnę, ze o ile na rynkach akcji najdłuższe i najsilniejsze są zazwyczaj fale 3, to na rynkach surowcowych są to fale 5 (kończące wzrosty) - rynek gnany jest w górę strachem (np. że zabraknie surowca, że złoża się kończą itp.) i paniką zaopatrzeniowców, kupujących ostro na zapas.
Wersja Gospodarza, choć niewykluczona, jest możliwa tylko wtedy, gdy będziemy mieli:
a) rozwijającą się od polowy 2009 do 2011 gwałtowną hiperbolę na surowcach
b) w okolicach 2011-12 głęboką i bardzo silną recesję, na tyle silną, że mocno ograniczy globalny popyt i odwróci trend.
c) w ten sposób mielibysmy prawdopodobnie procentową równość długości fal 1(lata 99-00) i 5 i najdłuższą jednak falę 3 (2001-08)

Ta wersja w podtekście ma zapewne niewypowiedziane głośno założenie, że obecna hossa surowcowa nie ma podłoża fundamentalnego. Gdyby podłoża takiego rzeczywiście nie było, wersja ta powinna być najbardziej prawdopodobną.

Koniec części 1
-
2008/06/03 07:07:22
Część 2 tekstu

Osobiście za bardziej prawdopodobny uważam inny wariant.
Trzymając się dalej przykładu ropy - jeśli w połowie 2009 r zacznie się fala 5, to powinna ona trwać czasowo co najmniej tyle, ile fala 3 a więc 7 lat do 2016 r. (fala 3 to lata 2001-08), jeśli nie dłużej.
Wbrew temu, co ostatnio jest modne m.in. w polskich mediach, czyli oskarżaniu spekulantów o wywołanie bańki na surowcach, wiem, ze te wzrosty mają podstawy fundamentalne.
Znam dość dobrze przemysł wydobywczy - stąd taka moja opinia.

Hossa surowcowa w przemyśle wydobywczym, która zaczęła się na przełomie wieków, nie wynika z tego, że surowce się kończą. Tu ropa może być wyjątkiem - jestem co prawda optymistą jeśli chodzi o obszary głębokomorskie - tam coś ciekawego znajdziemy na pewno, ale wielkie złoża w Arabii Saudyjskiej takie jak Ghawar (50% produkcji AS) czy np. Meksyku maximum wydajności mają już za sobą. Nawet jeśli jednak znajdziemy coś nowego, jak ostatnio koło Rio de Janeiro złoże Carioca, to i tak potrzeba ok. 5-7 lat na to, by nowe złoża dały zauważalny wzrost podaży .
Ta hossa wynika z wieloletniego niedoinwestowania górnictwa na świecie w latach 1989 - 2003, które dopiero mniej więcej od 2005 r. zaczęto nadrabiać, gdy uznano trend wzrostowy na surowcach za trwały. Niedoinwestowaniu trudno się dziwić, jeśli się wie, że w latach 90-tych średnia stopa zwrotu z inwestycji w branżę górniczą na świecie często była zbliżona do rentowności T-bonds, przy zupełnie innych miarach ryzyka takich inwestycji.

Moim zdaniem przemysł wydobywczy potrzebuje jeszcze dobrych kilku lat (co najmniej 5-6) by nadrobić te zaległości i być w stanie elastycznie odpowiadać na każdy zwiększony popyt, co fundamentalnie mogłoby zakończyć hossę surowcową.
W najbliższych latach to raczej niemożliwe stąd przy nawet niewielkim dalszym wzroście popytu rośnie nam wrażliwość systemu i powstaje możliwość pojawienia się szoku podażowego, gnającego ceny w górę i uformowania się dodatniego sprzężenia zwrotnego, zwanego bańką cenową. Dotyczy to zwłaszcza ropy, ale także np. węgla kamiennego, gazu ziemnego, rud uranu a w pewnym stopniu i rud metali przemysłowych (nikiel, cyna, miedź itp.)

Konsekwentnie- bessa na rynku obligacji powinna trwać mniej więcej tyle samo, co fala 5 na surowcach. Dodatkowym czynnikiem, sprzyjającym jej długiemu trwaniu będzie fakt, ze po 2010 r. amerykańskie fundusze emerytalne z kupujących per saldo staną się sprzedającymi per saldo, co wynika z układu demografii w USA (baby boomers idą na emeryturę).

Przepraszam za nieco przydługi wywód, mam nadzieję, że na tyle merytoryczny, że Gospodarz nie zdecyduje się go skasować.

Pozdrawiam

-
2008/06/03 12:02:08
haryportier:
"Mam nadzieję, ze Gospodarz nie bedzie miał mi za złe, ze pozwolę sobie na nieco przydługą odpowiedź pko24 i że zrobię to na jego blogu, a przy okazji przedstawiając nieco odmienną wizję rozwoju sytuacji, którą osobiście uważam za najbardziej prawdopodobną."
Ależ nie tylko nie będę miał za złe, ale byłbym zachwycony, gdyby ten blog stał się forum wymiany poglądów.
"Pierwsza różnica - moim zdaniem rynek akcji w USA już zaczął kolejną falę spadkową."
Ja czekam jeszcze na niepotwierdzony przez MACD nowy szczyt na Nasdaq Composite (choć już nie na DJIA) w okolicach 8 lipca. Ale nie spodziewam się silnych spadków już teraz (S&P powyżej 1340), lecz lustrzanego odbicia sytuacji z okresu styczeń-marzec, czyli dwumiesięcznego formowania rozbudowanego (podwójnego?) szczytu korekty. Wybicie ze styczniowo-marcowego podwójnego dna nastąpiło 18 kwietnia - dla mnie przebywanie "po drugiej stronie lustra" po wybiciu powinno potrwać zwykle mnie więcej tyle samo, co trwanie formacji, z której natąpiło wybicie. Dla mnie początek fali silnych spadków prowadzących poniżej marcowych dołków to zatem dopiero połowa lipca - co zresztą pasuje dobrze do mojego ulubionego cyklu 40 tygodniowego (9 miesięcznego) - poprzedni szczyt cyklu był w październiku. Pożyjemy zobaczymy.

"Druga różnica - całkowicie się z panem Wojtkiem zgadzam w tym, ze surowce wchodzą teraz w okres korekty płaskiej, czyli jakiejś formy szerokiego ruchu bocznego "od bandy do bandy" ( tzw. elliottowską falę 4).
Biorąc za przykład ropę i zakładając, że jesteśmy obecnie bardzo blisko szczytu średnioterminowego sądzę, że korekta ta powinna potrwać co najmniej 13 miesięcy (fale 4 na ogół trwają nie krócej niż fale drugie, a najczęściej dłużej) - tyle trwała korekta z lat 2000-01. Patrząc na układ sezonowych ruchów na ropie:
www.seasonalcharts.com/classics_rohoel.html
można oczekiwać, że w lecie '08 powinniśmy mieć silny spadek ceny, we wrześniu październiku próbę testu obecnych szczytów i potem jazdę ku dołkowi, który uformuje się w lecie 2009, przerywaną mniejszymi lub większymi korektami wzrostowymi."
4-ka i 2-ka powinny mieć porównywalny charakter, co dla mnie oznacza, że powinny trwać mniej więcej tyle samo czasu (13 miesięcy) LUB mieć podobny zasięg (50 proc.) - czas jest wymienny na przestrzeń ;-). Ponieważ cena ropy "spóźniła się" z uformowaniem szczytu, więc sądzę, że już nie zdąży przed nadejściem następnego ożywienia trwać 13 miesięcy. Tak więc skłaniam się ku myśli, że w okresie sezonowej słabości od października do lutego (dziękuję za wykres sezonowości!) powinno dojść do przyspieszenia biegu wydarzeń (fala C przyjmie postać szybkiego kraszku). Pożyjemy zobaczymy.

"Różnię się z Panem Wojtkiem w ocenie tego, co dalej. Szanowny Gospodarz zakłada, że hossa na surowcach powinna trwać do ok. 2011 r, zapewne sądząc tak z długości cyklu poprzedniego wzrostu (lata 70-80). W scenariuszu Pana Wojtka mamy więc tylko ok. 2 lata na falę 5 na surowcach."
Do 2010 roku. Na 5-tą falę - paniczną jak to na surowcach - zostaje mi tylko półtora roku. Posługuję się analogią z ostatnią falą hossy lat 90-tych, która po kryzysie rosyjskim/LTCM na Nasdaqu trwała 17 miesięcy. Dla porównania 1-ka na ropie w latach 1998-2000 trwała 21 miesięcy, a 5-tka w latach 1978-1980 kilkanaście miesięcy (15-ście chyba, ale nie mam danych dziennych dla tego okresu). Więc jeśli chcę mieć 15-21-miesięczną 5-tkę kulminującą w październikowym szczycie sezonu w 2010 roku, to muszę ją rozpoczynać pomiędzy styczniem 2009 a lipcem 2009. Wybieram luty 2009, bo to sezonowy dołek cen.

"Przepraszam za nieco przydługi wywód, mam nadzieję, że na tyle merytoryczny, że Gospodarz nie zdecyduje się go skasować. "
Ależ ja jestem ogromnie wdzięczny za podzielenie się swoją wiedzą i opiniami i liczę na więcej w przysżłości. Co dwie głowy to nie jedna, a gdyby takich głów zebrało się tu z czasem więcej, to już byłoby bardzo dobrze.
-
2008/06/11 20:21:46
dziękuję za odpowiedzi,
harryportier: Pierwsza różnica - moim zdaniem rynek akcji w USA już zaczął kolejną falę spadkową.(...) (początek fali c w zygzaku od pażdziernika 07)
Re:
jesli we wspomnianej Fali c, zaczynamy (3) od polowy maja (np wg EWI) to jeszcze sporo dystansu przed nami

WB: na dollara patrze jako kontra do Jena, pojawiły się kredyty mieszkaniowe w JPN, ale w przypadkach umocnienia dollara, ucieczki od carry trade, taki kredyt moze byc ryzykowny, mam tu dylemat.
Gratuluje, dobre wystapienie na SII Zakopane (tez bylem z dzieckiem i żoną :-)).
-
2008/06/18 13:30:07
pko24:
"na dollara patrze jako kontra do Jena, pojawiły się kredyty mieszkaniowe w JPN, ale w przypadkach umocnienia dollara, ucieczki od carry trade, taki kredyt moze byc ryzykowny, mam tu dylemat."
Ucieczka od carry trade oznaczałaby spadki na rynkach akcji (korelacja cen akcji i EUR/JPY jest prawie doskonała). Równocześnie umocnienie dolara wymagałoby spadku cen surowców. Równoczesny spadek cen akcji i cen surowców to typowe znawisko w końcowej fazie recesji i bessy (w początkowej akcje już spadają a surowce jeszcze rosną). Równocześnie umocnienie dolara na świecie oznaczałoby zapewne osłabienie złotego (paradoskalnie ostatnio złoty umacniał się, gdy euro umacniało się do dolara). Czyli jen wydaje się być świetną lokatą na II połowę roku, jeśli wierzy się - jak ja - w drugą falę bessy na rynkach akcji i spadek cen surowców. Pożyjemy zobaczymy.

"Gratuluje, dobre wystapienie na SII Zakopane (tez bylem z dzieckiem i żoną :-))."
A dziękuję bardzo. Zobaczymy, czy tezy 1) 2008=2001 i 2) ropa 2008 = akcje 2007 okażą się prawdziwe.